karolcia65
29.09.07, 22:17
Hej, hej,
No wlasnie, wrocilismy. I wiecie co, pierwszy raz w zyciu ciesze
sie, ze juz jestem w domu.
Pojechalismy na dwa tygodnie do Wloch, do Bibione. Dzien pozniej,
niz przypadal turnus, bo Tulinki nasze trzy walczyly z
przeziebieniem. Pogoda dopisala idealnie. Pierwszego dnia popadalo,
wiec sie troche dluzylo i dzieki temu podjelam wlasciwe decyzje. Z
niczym, absolutnie z niczym nie bede sie spieszyc. Mamy czas. I
teraz wydaje mi sie, ze te dwa tygodnie to byly co najmniej trzy. W
dwa ostatnie dni pogoda sie popsula. Prawie ciagle padalo, o tej
porze roku atrakcji dla dzieci jak na lekarstwo, czas wlukl sie
zabojczo i zdecydowalismy sie wrocic dzien wczesniej. I ciesze sie,
ze jestesmy od wczoraj w domu i mamy jeden dzien wiecej dla dzieci i
dla nas na naszych "wlosciach".
A wnioski?
Po prostu zarabiscie, puste plaze, luz blues, cieplo, a woda po
sztormach juz na tyle chlodna, ze Tulinki nie chca do niej wchodzic
po sama szyjke (jak to robily w czerwcu). I latwo odwolac je z
powrotem do lezakow. Do tego o wiele taniej niz w "cieplejszych"
miesiacach. No po prostu polecam serdecznie. W maju zapodajemy
powtorke, moze nawet na caly miesiac.
Kto jedzie z nami?
Pozdrawiamy,
Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
ur. 10.10.2005.