1,5 roku i mam dosc

09.04.08, 11:18
Ciekawe czy u Was tez tak jest lub bylo.
Chlopcy doprowadzaja mnie czasem do szalu. Ogolnie sa kochani,
bardzo ich kocham ale ciezko wytrzymac z urwisami.
Rano wstaja z placzem, wyja poki nie zjedza.Ubrac sie nie dadza a
jak juz jakims cudem ich ubiore to chwile,0 sami sie pobawia. Tzn
robia co chca, zagladaja tam gdzie im nie wolno i wogole sie nie
sluchaja.Nie ma mowy, zebym mogla spokojnie sie umyc, ubrac zrobic
sobie sniadanie.Ale jaK juz to sniadanie to wyja poki im czegos nie
dam mimo, ze przed chwila jedli swoje. Na spacerze jest spokoj, ale
ile moge chodzic po dworzu. Mam jeszcze starsza corke i tez cos dla
niej musze zrobic.
Jak chlopcy jedza to laza po calym domu bo w fotekikach staja i
wyja poki ich z nich nie wyciagne. Jak probowalam przetrzymac to
tesciowa przychodzila (a miszka z nzmi) i mowila, ze takie biedne
dzieci, ze placza, ze trzeba zagadac, zabawic.I nauczyla zabawy i
chodzenia podczas posilku.
Ok 17 wyja poki nie pojda spac tzn ok 19. Wczesniej sie nie da. Ale
ida z placzem spac oczywiscie. W nocy budza sie kilka razy z
placzem! Nie jedza juz od jakiegos czasu bo maj refluks i nawet
lepiej teraz spia niz wtedy kiedy jadly.
A ja. Jestem teraz nieogarnieta ze wszystkim. zaleglosci straszne ze
sprzataniem, prasowaniem, z corka.Nie mam na nic czasu. Lepiej bylo
jak mialy 1 miesiac.
Jak cos sie wydarzy, upadek, guz itd tesciowa mowi, ze trzeba dzieci
pilnowac i ze jak ona z nimi siedzi to jakos nic im sie nie dzieje.
No zgoda ale... Nie chce na na psioczyc, ale ona siedzi z nimi
rtaptem godzina raz na jaki s czas.Tyle to i ja wytrzyma na dywanie
bawiac sie. A musze przeciez zrobic tyle rzeczy. Chociazby tylko dla
dzieci. Nie jestem osoba niezaradna (choc juz sama zaczynam tak
myslec) ale po prostu moje dzieci sie zmienily ostatnio. Byly
grzeczne, moglam zabrac ich do kuchni i robic obiad, a teraz zawsze
cos sie stanie. Jak nmie plywa ktorys w oleju to mlynarza z workiem
maki udajesmile
Czy wasze dzieci tez tak w tym czasie lobuzowaly?
Jak sobie z tym radzilyscie?
    • makl3 Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 11:59
      Moje dzieci mają dopiero 9 mcy i na razie "tylko" raczkują. Gdy chcę
      coś zrobić to wsadzam je do kojca. Na początku płakały ale już sie
      przyzwyczaiły i zajmują się sobą. Czasem wchodzą na siebie lub
      ciągną za włosy i wtedy interweniuje i znów jest spokój.
      Kup kojec, bedziesz miałą wiecej czasu dla siebie.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości.
      • karlutka Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 12:10
        z kojcem nie prtzejdzie bo mamy z dziecmi pokoj i nie da sie juz nic
        postawic. Zreszta jak sadzam do lozeczek to wyja i tak sie bujaja,
        ze mala lozeczka nie przewroca. a jak sa razem to sie gryza
    • chrust5 Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 12:12
      O rany... Moi sa o miesiac mlodsi i sporo podobienstw:
      - czesto choc nie zawsze rano budza sie zli, dostaja natychmiast
      butle i przechodzi.
      - przy posilkach nam asystuja (zawsze kojarzy mi sie z to z psami
      przy stole smile i cos dostaja od nas, mimo ze sa po swoim. Nie
      przejmujemy sie, tym bardziej, ze to chudzielce. Wlasne jedzenie
      zawsze w krzeselkach, jak zaczynaja sie bawic - koniec jedzenia.
      Zadnej zabawy przy jedzeniu. No, ale ja nie mam tesciowej tuz obok...
      - ubierania nie lubia, wprzegam je do pomocy (teraz druga nozke,
      potrzymaj bandanke etc), czesto skutkuje,
      • piegoosek Chrust? 09.04.08, 12:23
        a co to jest bandanka?
        • lee.loo Re: Chrust? 09.04.08, 13:21
          u mnie funkcjonuje bandamka smile i to jest chusta,ktora zaklada sie
          zamiast szaliczka
          • piegoosek Re: Chrust? 09.04.08, 13:36
            aaa... smile dzieki!! my nie uzywamy, ale musze zakupic smile przynajmniej juz wiem
            jak sie nazywa wink
    • mamaigiiemilki Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 13:44
      no to faktycznie niezle...
      jedyne co mi przyszlo do glowy to usunac tesciowa z domusmilewtedy dzieci naucza sie jest przy stole bez zabawiania, a ty bedziesz mogla odetchnac ze siwdomoscia, ze nikt ci nie wejdzie do domu i nie zacznie pouczac(swiadomosc tego, ze tesciowa jest obok na pewno nie pomaga);
      ja jeczsze wydzielilabym im osobny pokoj(bezpieczny) z bramka u drzwi i w tym czasie kiedy cos tam robisz, one bylyby w tym pokoju; na placze bym wtedy nie reagowala- powiedzialabym, ze mama musi zrobic .....a wy sie tutaj chwilke pobawcie(zabaw ich i wyjdz);

      acha- i jadla bym razem z nimi- oszczednosc czasusmile

      ale zdaje sobie sprawe, ze radzic jest najlatwiej...smilemam nadzieje ze sie jakos wszystko pouklada;
    • 100ania Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 13:46
      Moi mają 17 m-cy i znalazłam sposób na spokojne poranki.
      Ja wstaję wcześniej (7:00), ogarniam się, jem śniadanie, piję kawę i takie tam.
      Oni po 8-mej domagają się wyjęcia z łóżeczek (chociaż często nie śpią już wczesniej). Sadzam w krzesełka do karmienia, przypinam szelkami i... włączam bajkę smile
      Rano oglądają Baranka Shaun'a (to krótkie odcinki, więc włączam 4 albo 5), a wieczorem, kiedy też już są nieznośni oglądają 40 minutowe Teletubisie.
      Podczas porannego seansu ja szykuję śniadanie i ubranie starszemu synkowi, śniadanie dla maluchów, jedzą podczas bajki (trudno, nie bedę się z nimi spierać), ale koniecznie w swoich krzesełkach.
      Wieczorem, kiedy oglądają, ja szykuję spanie, zaganiam starszego do mycia i spania, potem oni jedzą.
      • jednorazowy3 Re: 1,5 roku i mam dosc 12.04.08, 16:30
        wychowalas sie na wsi?
    • lee.loo Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 13:48
      karlutka napisała:

      > Ciekawe czy u Was tez tak jest lub bylo.
      > Chlopcy doprowadzaja mnie czasem do szalu. Ogolnie sa kochani,
      > bardzo ich kocham ale ciezko wytrzymac z urwisami.

      Normalna reakcja,chyba u wszystkich tak jest (nawet jezeli
      niektorzy sie do tego nie przyznaja) smile Po cichu Ci jeszcze
      powiem,ze u mnie to nie jest _czasami_ - jest _bardzo czesto_ smile
      Tez budza sie z placzem (ale to moze byc znak,ze jeszcze nie sa
      wyspani - u mnie tak jest) i jak nie zasna na nowo, to wtedy troche
      ich poprzutulam, poniuniam, pomisiuje (tzn gdam do nich w stylu: Oj
      moj misiek juz wstal? niuniuniu tilulilu. Generalnie chodzi o
      to,zeby miec przeslodki glosik i zeby oni wyczuli,ze jestes w super
      humorze.
      U nas rowniez poranne wstawanie zbiega sie z przygotowaniami
      tatusia do pracy. Chlopaki, patrza sie co robi,jak sie goli, wiaze
      krawat, pakuje papierzyska. On im cos tam dzielnie tlumaczy i
      zagaduje i wtedy placz szybko zamienia sie w smiechsmile

      Nawet sobie czasami nie zdajemy sprawy, jak szybko nasze humory
      przechodza na dzieci. U Ciebie moze byc podobnie. Malo miejsca do
      bawienia sie dla dzieciakow +plus tesciowa za drzwiami + milion
      innch rzeczy,ktore Cie wkurza.

      > Jak chlopcy jedza to laza po calym domu bo w fotekikach staja i
      > wyja poki ich z nich nie wyciagne.

      Zapomnij o fotelikach (no chyba,ze tylko do posilkow). Male sa w
      takim wieku,ze caly czas chca poznawac i eksplorowac doslownie
      wszystko. Przy tym tez sie duzo ucza. Pozwol im na to.
      Moze sprobuj (jezeli to mozliwe) tak przemeblowac pokoj/mieszkanie,
      zeby mieli wiecej miejsca do chodzenia.Tymczasowo zlikwiduj
      niepotrzebne rzeczy (krzesla, stoliki itp) zeby mieli wiecej
      pzrestrzeni do bawienia. Pamietaj tez, zeby zabzpieczyc mieszkanie
      (oslony na drzwi,zeby sobie paluchow nie przycieli i zatyczki do
      gniazdek). Daj im zabawki (to moga byc nawet plastikowe butelki,
      drewniane lyzki kuchenne) i niech sobie lobuzuja.

      Moze uda Ci sie jeszcze ich uspicC na popoludniowa drzemke (moi
      spia jeszcze 2 razy - miedzy 11 a 13, a potem jeszcze kolo 16 -max
      godzine)

      No i nie przejmuj sie tak bardzo tesciowa. Jezeli chetnie Ci
      pomaga i zawsze zostaje z dzieciakami - to super! Ale jak gada
      tylko,zeby Cie wkurzyc to olej i ignoruj (w miare dyplomatycznie) smile

      Pozdrawiam
      l.l
      • agabrzo Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 17:23
        moi chłopcy mają 1,5 roku i również mam ich czasami DOŚĆ. Łobuzują
        strasznie, wdrapują się wszędzie (na parapet, na stół, na regał) -
        są po prostu wszędzie.
        Co do jedzenie - to nauczyłam ich że nie dostaną nic jeść do póki
        nie usiądą na krzesełkach (kupiłam w Ikei takie małe krzesełka ze
        stolikiem) nie dostaną jedzenia. Po 2 tygodniach jak mówię że
        będziemy jeść pędzą do krzesełek, siadają i czekają aż podam.
        Deserki w postaci owoców mogą jeść siedząc na kanapie. Jak zaczynają
        brykać to zabieram miseczkę z owocami i nie ma czekają do następnego
        posiłki. Więc teraz wiedzą że jeść wolno tylko i wyłącznie na
        siedząco.
        Co do rozrabiania w kuchni, zainwestowaliśmy w bramkę. Owszem zdarza
        się że stoją i wyją pod bramką ale ja muszę mieć czas na zrobienie
        czegoś w kuchni. Jedynym minusem bramki jest to że opóźnia moją
        reakcję, kiedy widzę że robią coś czego im nie wolno.

        Nie potrafię nauczyć ich że komputer czy też telewizor nie są
        zabawką i nie można siedzieć i bawić się włączając i wyłączając.
        Sprzęt niestety zaczyna tej zabawy nie wytrzymywać sad No i wspinają
        się gdzie tylko mogą – już raz zakończyła się takie „zwiedzania”
        krwią z nosa.
        A teściowa - no cóż .......trudno mi coś powiedzieć sama czasem mam
        problemy ze swoją.
    • nemezja1 Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 21:44
      U nas dzieci były super słodkie do ok 15 miesiąca. Potem zaczęło się
      zmieniac na gorsze ale nie było tak źle. Od 18 m-ca zaczęła sie
      eskalacja napadów złego humoru i nadal trwa, teraz mogą wyc cały
      dzień z małymi przerwami. Główne słowo to "nie" i "nie cie"(nie
      chcę). Jest po prostu koszmarnie. No ale trzeba sobie jakoś radzic,
      więc moje sposoby to przede wszystkim odwracanie uwagi, cwiczę w
      tym inwencje, zauważyłam że interesuje je wszystko co nie jest
      zabawkami. Daję im w kuchni lejki, sitka, plastikowe miski, torebki
      foliowe, przeznaczyłam nawet dla nich jedną szufladę gdzie chowam
      drewniane i plastikowe łyżki itp. To jest dla nich suuuper zabawa i
      mogą dosc dlugą chwilę sie zabawiac. Oczywiście wszystko musi byc x
      2. Jak idę do łazienki to idą ze mną, daję im jakieś butelki lub
      tubki, jak odkręcają to zabieram (jest płacz ale szybko się uczą).
      Wieszają ze mną pranie, ostatnio lubią zakładac spodnie, więc to też
      dużo zabiera czasu. Kupiłam im 2 jeździki i 2 wózki dla lalek, też
      dosc czesto tym sie bawią. Sprawdzają sie u nas zeszyty, kredki,
      ksiązeczki, naklejki, choc niestety mam pomalowaną podłogę i meble.
      Swojego czasu uwielbiali wywalac skarpetki z szflad, wiele dni na
      tym spędzili, więc pozwalałam im na to, bo to zawsze trochę spokoju
      mimo pozniejszego sprzatania (ale skarpetki i majtki szybko sie
      sprzata), lubią bawic sie kapciami. No i staram sie ciagle cos
      nowego wymyslac. W ostatecznosci wlaczam muzyke i tanczymy, albo
      teletubisie i mam spokój a one nie płaczą. Czasem płacz i histerię
      totalnie ignoruję, idę po prostu do innego pomieszczenia. Jak nie ma
      widowni to często szybko potrafią się uspokoic. Co do karmienia - od
      początku są nauczone że zapinam je pasami w fotelikach i nie ma
      zmiłuj, jak nadchodzi okres buntu, to albo nie przejmuję sie płaczem
      i zapinam na siłę , i szybko zabawiam książeczkami lub czymś innym,
      albo nie dostają jeśc. Grunt to konsekwencja, bo na dzieci to
      ewidentnie działa, szybko dochodzą do wniosku, że nie opłaca im się
      płakac skoro to i tak niczego nie zmienia. Gorzej z teściową - ja
      mimo wszystko wyjaśniłabym jej jak chcę postępowac z dziecmi i
      dlaczego, i poprosiła zeby się do tego dostosowała. Jeśli to
      zrozumie to dobrze, jeśli nie to kategorycznie zażądałabym, żeby się
      stosowała do tego o co proszę bo to moje dzieci i ja je wychowuję.
      I jeszcze jedno, jak was stac to zatrudnij jakąś panią do
      wychodzenia z dziemi na spacer. Do nas przychodzi pani na 5 godz
      dziennie, z tego ze 3 jest z nimi na dworze, pomaga tez przy
      karmieniu, przewija je. I jeszcze 1 godz. prasuje. Nasza pani jest
      juz na emeryturze więc duzo nie bierze za godz. A Jak was na tyle
      nie stac, to chociaz na 3 dni w tyg, albo na sam spacer? To
      straaaasznie dużo taka pomoc.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkie mamy borykające się z
      rozwrzeszczanymi bliźniakami smile
    • anna_sla Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 21:48
      Wiesz, u nas nie ma aż tak mocno jak u Ciebie, ale też zauważam jakieś zmiany i
      faktycznie na dworze jest najlepiej. Nie są w stanie wytrzymać w domu całego
      dnia, puchnie mi głowa, więc deszczowe dni są po prostu dla mnie trudniejsze smile
      .. aczkolwiek mogę sama się ubrać, nawet czasem uda mi się siusiu zrobić bez
      podglądaczy ;P zjeść śniadanie (jedyny minus, że dosiadają się do mnie aby mi je
      wyjadać mimo, że przed chwilą jedli ;P więc najlepiej zjeść w kącie, hehe).
      Krzyś istotnie więcej guzów nabija, a starsza cosik bardziej zazdrosna o nas,
      mimo, że komplementy sypię jej masowo codziennie, to chyba jej zdaniem powinnam
      ją cały dzień na poduszeczce nosić. Rodzi się w niej coś innego, teraz
      podkreśla, że jest dziewczynką, musi mieć buciki jak dziewczynka, fryzurę jak
      dziewczynka, sukienkę, rajtuzki, kapciuszki itd. chmurzy się i nie może sie
      pogodzić, że nijak już nie zmieści się do koszyka sklepowego i ma dół, że już
      nie jest mała, a innym razem cieszy się, że rośnie i jak jeszcze trochę urośnie
      to kupię jej duże buciki, większą kurteczkę itp.. niepojęte to dla mnie, co się
      w niej zmienia.. na pewno coś dojrzewa..
      • karlutka Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 22:01
        Dziekuje Wam bardzo. Pociesza mnie tyle to, ze nie tylko ja tak mam,
        ale ten Wasz optymizmsmile
        Sprobowalam dzis miec dobry humor i nie przejmowac sie niczym. Bylo
        troche lepiej. Jak plakali to ja w smiech. A z jedzeniem to macie
        racje. Konsekwencja.
        No to ide zbierac silly na "jutro"
        Pozdrawiam i jeszcze raz serdeczne dzieki
        • anna_sla Re: 1,5 roku i mam dosc 09.04.08, 22:12
          wiesz co, moi dawno zaczęli wstawać w krzesełkach, jeszcze kurdupelkami byli smile
          bałam się, bo to takie maluchy niestabilne, nieposłuszne i blisko do tragedii.
          Ponakładałam więc szelki takie jak do nauki chodzenia czy wózków, przypinam ich
          do tej pory i nie bulwersują się (na początku tylko troszeczkę). Wiedzą, że to
          taki rytuał i sami sobie nawet nakładają (Bartek spryciarz również zapina sobie smile)
    • piegoosek Re: 1,5 roku i mam dosc 10.04.08, 08:35
      u nas tez trzeba bylo wypracowac system! tez najwczesniej wstaje ja, robie
      maluchom mleczko, wciskam w lapki, nawet, jak jeszcze drzemia i ide sie kapac,
      kiedy sie zbiore, wyciagam maluchy z lozeczek, myje tylki, przewijam i ubieram,
      maz wstaje w miedzyczasie, kapie sie, a ja przygotowuje dla nas sniadanie, jak
      M. wyjdzie do pracy, to maluchy dostaja swoje sniadanko wink nie powiem, czesto
      waruja pod stolem, ale mam wrazenie, ze glownie po to, aby pobyc troche z tata
      smile cos tam dostana, najczesciej jakas rodzynke wink
      tez czesto wstaja w zlych humorkach, ale wystarczy troche porannych wyglupow i
      jest ok wink czasem nie mam na to sily, ale zdaje sobie sprawe, ze jak ich nie
      rozbudze pozytywnie, to caly dzien beda mialy taki marudzacy, a to mnie
      doprowadzi do pasji wink
      oczywiscie samo ubieranie tez jest droga przez meka, ale jak sie uda wciskam im
      cos w lapki i ubieram na stojaco uncertain sadzam na kolanie tylko jak potrzeba
      (ubieranie rajstopek, bucikow... u nas tym czyms najczesciej sa ksiazeczki,
      mowie wtedy: "przeczytaj mamie bajeczke o kotku, jak robi kotek?" itp. bardzo
      czesto pomaga wink
      dla mnie najgorsza rzecza z mozliwych, sa powroty z placu zabaw!!! wsadzic je
      spowrotem do wozka, to koszmar... ale mam nadzieje, ze jak kupie rowerki, to
      bedzie latwiej... tylko martwi mnie, ze juz zawsze bede musiala kogos miec na te
      spacery...
      co do jedzenia, u nas sprawdzilo sie sadzanie na "doroslych" krzeslach smile
      strasznie lubia tak siedziec przy stole, sa wtedy grzeczne jak aniolki wink moze u
      Ciebie sie to sprawdzi?
      u nas tez kojec nie przeszedl! mimo miejsca w pokoju wink ryczaly w nim!
      ja czesto tez z moimi sie wyglupiam! pomaga na wszystkie bolaczki! biore za nogi
      do gory nogami, albo robie samolocik! uwielbiaja to i na pewno sie uspokajaja na
      jakas chwilke wink
      powodzenia!
      • papasowa Re: 1,5 roku i mam dosc/ a spacerki ??? 12.04.08, 08:46
        ja jak wyzej mam 19 miesieczne panny i dokladnie tak samo u mnie sie
        dzieje. ale dla mnie teraz najwiekszy problem to jak wyjsc samej na
        spacer??? kazda chce w inna strone, kazda chce inna hustawke,
        przewracaja sie w tym samym czasie ale w 2 roznych koncach podworka
        i co z tym poczac???
        • anna_sla Re: 1,5 roku i mam dosc/ a spacerki ??? 12.04.08, 09:44
          ja swoich zaczęłam uczyć w jednym kierunku za rączkę kilka miesięcy temu (mają
          po 20 m-cy). Tak mi doradzano by zdążyć przed buntem dwulatka i udało mi się.
          Nauka trwała miesiąc-półtora i myślałam, że osiwieję smile) ale konsekwentnie
          podeszła do sprawy i postawiłam ostro warunek: albo idziemy za rączkę, albo
          wracamy do wózka. Bunt był straszny, wisieli mi szelkach, rękach, kładli na
          ziemi, a w wózku ryk jak ho ho.. Jak mieli dość i byli mocno poddenerwowani to
          wracaliśmy do domu i bywało, że niecałą godzinę byliśmy na dworze, ale to była
          zima więc zbyt dużej straty nie było smile)

          Jak zrobili się dość posłuszni, wybrałam się z nimi na króciutki spacerek (ok.
          200-300m) bez wózka. Wspaniale i grzecznie szli, tak szybko pokonali ten
          kawałek, że stopniowo wydłużałam go, ale tak by wciąż być blisko domu. Zrobili
          naprawdę spory kawał drogi, a potem fakt jednego niosłam już na rękach jakieś
          200m do domu, a drugi dołączył ze 100m od domu. Doniosłam ich i następnego dnia
          wybrałam się z nimi na miasto. Czasem bywa, że jednego przynoszę na rękach,
          kupiłam sobie taką torbę na ramię, że na niej sadzam sobie delikwenta i tak go
          przynoszę, ale stosunkowo rzadko się to zdarza. Czasami udaje się zająć tego co
          domaga sie na ręce jakimiś chrupkami, bułeczkami, czy wręcz frytkami i wtedy
          dojdzie sam do domu smile) Ogólnie pokonujemy już dość spore trasy bez wózka i
          nawet niewielkie zakupy udaje nam się zrobić..
    • hanna-w A może Superniania coś ci doradzi? 12.04.08, 16:32
      Witam.Nie mam ,ale za to dorosłe juz dziecismile.Pomyslalam sobie ,że
      przypomnę Ci może o tej telewizyjnej Superniani-może ona pomoże Ci
      opanowac wasze urwisysmile? Im prędzej ,tym lepiej- póki są mniejsze a
      Tobie ułatwi normalniejsze życie i nerwysmile.Pozdrawiam-ciepło i
      życzliwie.smile A jesli nie ona-to może jakiś inny psycholog czy
      pedagog dziecięcy...?
    • kruk51 Re: 1,5 roku i mam dosc 12.04.08, 18:52
      Dobrze Ci tak ! Ja też tak miałem ! Chciało Ci się to masz ! A jednak
      zawsze kochałem i kocham swoich chłopców, a teraz to jestem dziadkiem i
      kocham swoje wnuki i dobrze mi tak. Tak chciałem i nie żałuję tego.
      Co to jest półtora roku ? Będą mieli po dwadzieścia lat i w dalszym cią
      gu pierwszą rzeczą o której pomyślisz wstając rano będą Oni ! Jeszcze
      raz dobrze Ci tak. A kiedyś dojdziesz do wniosku, że wcale nie jestem złośliwy.
      Bo tak ma być i to jest piękne !
      • karlutka Re: Dziekuje Ci kruk51 12.04.08, 20:49
        I dobrze mi tak!
        Cos niecos wiem o tym od kiedy patrze na swoich dziedkow(czyli od
        jakis 10 lat) kiedy zaczynalam swoje "dorosle zycie".
        To sa chwile kiedy jestem wkurzona na maxa bo zupa na dywanie a tu
        te piekne blekitne oczy zbitego psa i to razy 2.
        Albo grozenie palcem a oni w smiecz. I jak tu sie gniewac. To
        wzruszajace chwile.
        To starsza corka ,ktora przed chwila napyskowala. Jaka niegrzeczna,
        niemila.A teraz przymierza sukienke komunijna. Jaka ona duza, jaka
        madra.
        Tak... dziekuje za te chwile refleksji. Musze o tym pamietac jak cos
        zmaluja...
    • mag_internautka Re: 1,5 roku i mam dosc 13.04.08, 14:42
      Ja nie mam bliźniaków, ale dwójkę maluchów z niewielką różnicą
      wieku. Też jestem na wychowawczym - całymi dniami z nimi. Bywa
      ciężko. Mam kilka wypracowanych zasad:
      1. konsekwencja, czyli ustalam zasady (nieraz drobne, np. tego nie
      wolno ruszać, jemy przy stole, ogladamy jeden film) - i je
      egzekwuję, czyli zawsze tak samo i "nie" znaczy nie, na początku
      bunt, potem próba sił (np. wrzaski), ale, gdy jestem przekonana o
      tym, że to słuszne dla dziecka - to nie ustąpię, i maluch się z
      czasem do danej zasady przyzwyczaja
      2. nie słuchać teściowej - stare metody już się teraz nie
      sprawdzają, a poza tym to ty ponosisz konsekwencje wychowania swoich
      dzieci, więc ufaj swojemu instynktowi i zdrowemu rozsądkowi, ew.
      osobom kompetentym, czyli pedagog, psycholog, pediatra, itp.
      3. od małego uczyłam dzieci jeść przy stole (przy ogromnej krytyce
      ze strony mojej teściowej) i o dziwo - udało się! jestem z tego
      bardzo dumna, bo była to w penym sensie "walka pokoleń" i
      przygadywania w stylu "każda dobra matka zabawia swoje dziecko przy
      jedzeniu!". Dzięki mojej konsekwencji, codziennie na spokojnie
      sadzałam dzieci przy stole, i jadły ile chciały, i obecnie oboje (4
      lata i 1,5 roku) gdy słyszą "obiad" - oboje pędzą do stołu, siadają
      i po prostu jedzą. Cieszy mnie to. Nie wyobrażałam sobie ganiania
      dzieci z jedzeniem czy jakiegoś zabawiania.
      Rozpisałam się. Nie chę się tu przechwalać. Po prostu domyślam się
      jak ci ciężko, i wiem z własnego doświadczenia, że niektóre sytuacje
      można sobie z czasem "wypracować". Powodzenia!!!
    • wenussa Re: 1,5 roku i mam dosc 13.04.08, 21:29
      Jak to cudownie mieć święty spokój i zajmować się tylko sobą, nie wiem czy
      zdecyduję się na takie "kochane" maleństwa. Dobrze, że jest wybór..
      • kruk51 Re: 1,5 roku i mam dosc 14.04.08, 10:24
        Nie wiem czy jesteś aż tak młoda, czy aż tak głupia ?
        • rangheros Re: 1,5 roku i mam dosc 14.04.08, 10:29
          kruk51 napisał:

          > Nie wiem czy jesteś aż tak młoda, czy aż tak głupia ?

          Kolejny Talib w sprawie dzieci...Czy Ty czlowieku nie jestes w
          stanie pojac, ze nie wszyscy MUSZA miec dzieci, bo nie czuja takiej
          potrzeby? Miej sobie, jak lubisz, jak wole spokoj i cisze, i
          pieniedze przeznaczyc na swoje przyjemnosci.
          Acha i nie wyzywaj kobiet, to nieladnie.
          • matiti2 Re: 1,5 roku i mam dosc 14.04.08, 12:35
            to skoro nie chcesz dzieci, to po co tu zagladasz, zwłaszcza tu.
            zeby sie tylko umocnic w decyzji??
            Ty tez uszanuj ciesze i spokoj jaka tu panuje na forum
            miłego dnia!
            • karlutka Re: 1,5 roku i mam dosc 17.04.08, 21:06
              oj ale niemilo sie zrobilo.
              Ja chcialam miec dzieci i nie zaluje. Mam 30 lat, trojke dzieci i
              wszystko co napisalam to prawda, to moje.
              I mam nadzieje, ze nigdy nie spotkam juz na tym forum takich typow.
              Bo jak matiti2 napisala trzeba szanowac cisze i spokoj jaka tu
              panuje na NASZYM forum.
              Pozdrawiam i dziekuje za wszystkie rady. Wyluzowalam i jest troche
              lepiej.
              I jeszcze jedno mi przyszlo do glowy jesli chodzi o tesciowa.
              Poprosilam meze zeby jej wytlumaczyl dlaczego tak a nie inaczej.
              Poskutkowalo. Troche pogadala, ale co najwazniejsze podporzadkowala
              sie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja