karlutka
09.04.08, 11:18
Ciekawe czy u Was tez tak jest lub bylo.
Chlopcy doprowadzaja mnie czasem do szalu. Ogolnie sa kochani,
bardzo ich kocham ale ciezko wytrzymac z urwisami.
Rano wstaja z placzem, wyja poki nie zjedza.Ubrac sie nie dadza a
jak juz jakims cudem ich ubiore to chwile,0 sami sie pobawia. Tzn
robia co chca, zagladaja tam gdzie im nie wolno i wogole sie nie
sluchaja.Nie ma mowy, zebym mogla spokojnie sie umyc, ubrac zrobic
sobie sniadanie.Ale jaK juz to sniadanie to wyja poki im czegos nie
dam mimo, ze przed chwila jedli swoje. Na spacerze jest spokoj, ale
ile moge chodzic po dworzu. Mam jeszcze starsza corke i tez cos dla
niej musze zrobic.
Jak chlopcy jedza to laza po calym domu bo w fotekikach staja i
wyja poki ich z nich nie wyciagne. Jak probowalam przetrzymac to
tesciowa przychodzila (a miszka z nzmi) i mowila, ze takie biedne
dzieci, ze placza, ze trzeba zagadac, zabawic.I nauczyla zabawy i
chodzenia podczas posilku.
Ok 17 wyja poki nie pojda spac tzn ok 19. Wczesniej sie nie da. Ale
ida z placzem spac oczywiscie. W nocy budza sie kilka razy z
placzem! Nie jedza juz od jakiegos czasu bo maj refluks i nawet
lepiej teraz spia niz wtedy kiedy jadly.
A ja. Jestem teraz nieogarnieta ze wszystkim. zaleglosci straszne ze
sprzataniem, prasowaniem, z corka.Nie mam na nic czasu. Lepiej bylo
jak mialy 1 miesiac.
Jak cos sie wydarzy, upadek, guz itd tesciowa mowi, ze trzeba dzieci
pilnowac i ze jak ona z nimi siedzi to jakos nic im sie nie dzieje.
No zgoda ale... Nie chce na na psioczyc, ale ona siedzi z nimi
rtaptem godzina raz na jaki s czas.Tyle to i ja wytrzyma na dywanie
bawiac sie. A musze przeciez zrobic tyle rzeczy. Chociazby tylko dla
dzieci. Nie jestem osoba niezaradna (choc juz sama zaczynam tak
myslec) ale po prostu moje dzieci sie zmienily ostatnio. Byly
grzeczne, moglam zabrac ich do kuchni i robic obiad, a teraz zawsze
cos sie stanie. Jak nmie plywa ktorys w oleju to mlynarza z workiem
maki udaje

Czy wasze dzieci tez tak w tym czasie lobuzowaly?
Jak sobie z tym radzilyscie?