wątek bez konkretnego przekazu, może kogoś rozbawi, jak mnie Z góry podkreślę,
że nie piszę tego, by oczernić czy obgadać teściową lub by podkreślić, że mamy
z jednym dzieckiem mają łatwiej
Otóż moja teściowa była pierwszą osobą w rodzinie do ciągłego lamentowania jak
my sobie poradzimy z bliźniakami, gdyż ona wychowuje jedną wnuczkę i nie daje
rady Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło Spotkała moją daleką znajomą, mamę
2-letnich bliźniaczek Dziewczyna tak jak ja nieskłonna do narzekania i na
przekór wszystkim mówiąca tylko o zaletach i dobrych stronach wychowywania
bliźniąt, pomijając oczywiste fakty, że wszystko robi się podwójnie No i
koleżanka w wywiadzie z mamą powiedziała, że teraz jest już dużo łatwiej bo
panny się zajmują sobą- wspólne zabawy, pierwsze "rozmowy" Więc teściowa wątek
podłapała i w rozmowie z moją mamą wprost powiedziała: ja już nie mam siły do
tej mojej wnuczki, Wy to macie dobrze, bo będą się sobą zajmować, dużo łatwiej
I powtarza to wszem i wobec jak mantrę

Jasne, że czekam na moment gdy zaczną się zauważać Ale chyba mnie nie ominie
podwójna robota przy nich
Strasznie mnie rozbawiła, jak to człowiek czasem potrafi przekręcić wszelkie
okoliczności na swoją korzyść lub w tym wypadku niekorzyść
pozdrawiam