Czy to normalne?

26.06.09, 21:59
Czy to normalne, że wychowanie bliźniaków jest tak męczące? Może banalne
pytanie, ale jestem mamą dwóch chłopaków (skończony rok), mam pomoc męża i
rodziców "pod ręką" a mimo to nieustannie jestem zmęczona. Zastanawiam się czy
to ja jestem taka nieudolna, czy Wam też jest tak ciężko? Wróciłam właśnie z
wakacji i tam też ręce pełne roboty... Czy te z Was, które miały wcześniej
jedno dziecko, mogą powiedzieć że z jednym maluchem było łatwiej?
    • anna_sla Re: Czy to normalne? 27.06.09, 00:13
      mi było trudniej z jednym. Choć teraz z trójką miewam takie dni nieraz, że chyba
      pobijają wychowanie trójki dzieci pojedynczo wink ale jakoś, że tak to ujmę, nie
      zapada mi to zbyt głęboko w głowie, mimo, że np. potem mogę chodzić z tydzień
      jak struta. Widocznie nie jest to aż tak ciężkie. Z jednym było ciszej jakoś i
      spokojniej, ale na pewno nie łatwiej. Tu poziom hałasu jest dużo dużo wyższy,
      ale mimo to mam wciąż wrażenie, że i tak jest łatwiej.. ale ja mogę mieć
      spaczony pogląd, ponieważ przy pierwszym pojedynczym miałam długo utrzymującą
      się depresję porodową (intensywne 6 m-cy, kolejne 3 m-ce lekkiego odwilżu i
      dopiero zaczęłam dochodzić do siebie)
      • hannamay Re: Czy to normalne? 27.06.09, 02:57
        zdecydowanie trudniej mi bylo z jednym niz teraz z trojka. nie martwie sie o
        wiele, jestem bardziej zorganizowana, daje duzo samodzielnosci dzieciom i czuje
        sie zdecydowanie lepiej i psychicznie i fizycznie .. fakt ogonie sie jak glupia
        ale i jakie mam urozmaicenie dnia .. wowczas bylo zawsze dziecko najwazniejsze
        .. teraz ukladam dzien tak aby mi dal duzo satyfakcji i jednoczesnie duzo
        radosci dzieciom, codziennie gdzies wyjezdzamy, robimy mase fajnych rzeczy ..
        motywuja mnei bezustannie.
        • nuria.1 Re: Czy to normalne? 28.06.09, 14:33
          A mi się wydaje, że nie da się tego tak łatwo określić, dlatego że przy
          pierwszym dziecku zawsze jest trudniej, bo wszystko nowe, masę jakiś ( w moim
          przypadku najczęściej bzdurnych ) wątpliwości,niepotrzebnych nerwów. Ja sama
          wiem ,że przy następnym dziecku masę rzeczy bym sobie darowała, inaczej
          zorganizowała, coś przygotowała lepiej itd. Początki mają prawo być trudne. Ale
          ja mam tylko bliźniaki, więc tak jak Ty nie mam skali porównawczej.
          • agiq Re: Czy to normalne? 28.06.09, 18:49
            ja też nie mam porównania ale też mi się wydaje że to często kwestia
            pierwsze dziecko/dzieci a kolejne...
            a porównując siebie z dwójką i koleżanki z jednym jest różnie- mam
            takie koleżanki że wydaje mi się że z jednym mają plażę, a mam też
            taką która z jednym ma większy sajgon niż ja...
            • bweiher Re: Czy to normalne? 28.06.09, 22:02
              Zgodzę się z tym że jest różnie i to chyba jes kwestia charakteru
              matki/kobiety.
              Mi było łatwiej z jednym dzieckiem z prostego powodu-bo było
              jedno.Szybciej wykąpałam,szybciej ubrałam,szybciej uspałam.Nie było
              wrzasków w domu,dzieć spokojny jak aniołek.Bez problemu wyjść z
              jednym dzieckiem.Rach ciach ubrany,pod pachę wózek i gitarra.
              Z dziećmi miałam do czynienia "od zawsze" a więc moje nie było dla
              mnie żadną nowością.

              Z dwójką jest więcej roboty.Dłużej robisz wszystko bo musisz "się
              powtarzać".Najpierw jedno,potem drugie.Wyjście na spacer czy wyjazd
              to nerwówka,bo jak jedno masz ubrane i zabierasz się za drugie,to
              to pierwsze się właśnie rozebrało smile dużo bym tak mogła przykładów
              podac.Jest więcej hałasu,więcej do sprzątania.jeden drugiemu
              broi,biją się zabierają sobie zabawki a wtedy ryk.A jak jedno ryczy
              to drugie zaraz też musi przecież...
              Mój starszak ma 6 lat a bliźniaki 1,5 roku.Są rzeczy którymi się
              już tak nie przejmuję jak przy pierwszym dziecku,mam większą olewke
              co do niektórych spraw.Nie mam nikogo do pomocy,maz w pracy od rana
              do wieczora żeby zarobić na tą rodzinę "wielodzietną".Rodzina
              daleko. Jakoś trzeba było tak dzień zorganizowac zeby był czas na
              wszystko.
Pełna wersja