slonko1335
24.10.09, 09:31
Pytam bo mnie wszyscy wkoło nakręcają a ja nie widzę potrzeby...
Syn był 8 dni w szpitalu z zapaleniem ucha. Z braku miejsc leżał na oddziale
zakaźnym biegunkowym. Dwa dni przed naszym wyjściem do domu przywieziono na
oddział troje dzieci z domu małego dziecka z rotawirusem, kolejnego dnia
dowieziono jeszcze dwoje. Pielęgniarki nie mogły opanować tych dzieci i
dzieciaki biegały po korytarzu, kuchni, wymiotowały na około. zgodnie z moimi
przewidywaniami po powrocie do domu syn ma rotawirusa. Wymiotuje, ma biegunkę,
prawie nic nie je, chociaż troszkę udaje mi się przemycić, za to dużo pije,
gorąćkzuje ale niewysoko, czuje się ogólnie dobrze, no może jest bardziej
marudny, osłabiony i więcej śpi. Widzicie powody aby ciągać go po lekarzach?
Rota to dla mnie nie pierwszyzna wiem co wtedy się robi z dzieckiem, córka
strasza z tych niepijących przy rota lądowała odwodniona w szpitalu ale ten
pije i nie ma z tym problemu i widzę zdecydowaną różnicę w samopoczuciu i
zachowaniu.
Mam panikować i wozić go po lekarzach którzy i tak na rota mi nie pomogą czy
póki młody czuje się dobrze próbować w domu opanować świństwo?