Dodaj do ulubionych

Test czy konieczny antybiotyk ???

16.02.07, 09:33
Swego czasu w TV we wiadomościach chyba podawali, ze w aptekach jest dostępny
test, który wykazuje czy należy dziecku podac antybiotyk. Czy ktoś słyszał o
nim? Może juz wypróbowany - bardzo proszę o opinię. Mój syn nie przyjmuje
doustnie żadnych antybiotyków. Leczenie dozylnie w szptalu lub zastrzyki..
Aktualnie 4 dzień ma 40 stopni gorączki i brak innych objawów, troche
czerwone gradło. Zadnego kataru kaszlu, ale pediatra stwierdził, ze juz bez
antybiotyku sobie nie poradzi.. chciałabym sie upewnic tym testem czy
rzeczywiście, ponieważ chce wiedziec ze szpital albo zastrzyki sa niezbędne..
Kamila
Obserwuj wątek
    • kamilaiartur Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 16.02.07, 09:35
      Aha - w aptekach oczywiscie nie słyszano o testach..
    • mamaigora1 Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 16.02.07, 09:41
      słyszałam o tym w TV, ale tam mówiono, że w aptekach tego nie dostaniesz, w
      ogóle w Polsce aby były szeroko dostepne trzeba by jakąs akcje reklamowa
      przeprowadzić - a chyba nie za bardzo sie do tego kwapią.

      Testy powinny byc stosowane szeroko w przychodniach, przy pierwszym kontakcie z
      chorym, ale niestety nie ma na to pieniedzy (NFZ)

      jak na razie więc ten news z TV to tylko tak informacyjnie był podany smile
    • omamamia1 Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 16.02.07, 09:46
      Zrób badanie krwi i wymaz na obecność paciorkowca z gardła.W rozmazie manualnym
      będzie podana objetość procentowa,za bakterie odpowiada znaczne przesunięcie na
      strone granulocytów,zrób CRP które diagnozuje wczesny stan zapalny-to powinno
      duzo wyjasnić,dając na cito wynik bedziesz mieć bardzo szybko.
      • kamilaiartur Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 16.02.07, 10:00
        Bardzo dziękuję za 'tajemną' wiedzę, lece do lekarz po skierowanie.

        P.S. Szkoda ze tych testów nie ma..
        • mruwa9 kobieto, zlituj sie 16.02.07, 10:10
          do lekarza idziesz nie po skierowanie, ale po porade. O koniecznych badaniach i
          leczeniu zdecyduje lekarz, ktory widzial i badal pacjenta. Chyba, ze maja twoje
          dziecko leczyc kolezanki z forum..to niech one wystawia skierowanie.
          Oczywiscie wysoka goraczka, ktora tak dlugo sie utrzymuje wymaga diagnostyki. U
          malych dzieci z goraczka niewiadomego pochodzenia zawsze nalezy zbadac mocz i
          warto zajrzec do uszu (mozliwosc zakazenia drog moczowych czy zapalenia ucha,
          choc wowczas dziecko zdecydowanie cierpialoby z bolu).
          • omamamia1 Re: kobieto, zlituj sie 16.02.07, 10:19
            Porada u lekarza już była(poczatek wątku).Oczywiście,że taka wysoka gorączka
            wymaga diagnostyki i to lekarz powinien juz dawno a napewno w 3 dobie jej
            trwania zlecić badanie ale niektórym wygodniej od razu przepisać antybiotyk.
            • kamilaiartur Re: kobieto, zlituj sie 16.02.07, 13:55
              Proszę tego źle nie odbrać, ale głupia nie jestem i wiem co robic jak dziecko
              zaczyna chorowac - oczywiscie, że lekarz je bada i zajmuje sie leczeniem.
              Komentarz w stylu że dzieci leczą kolezanki z forum jest tutaj nie na miejscu.
              Poza tym ja prosiłam o poradę. Otrzymałam bardzo cenne uwagi i niepotrzebny
              komenatrz od mruwa9.

              Moje dziecko to szczególny przypadek, KAZDY dosutnie podany lek zwraca nim go
              jeszcze połknie. Ma juz 3 lata, więc jestem w stanie mu wytłumaczyć, że to
              konieczne i niezbędne i choc on to wie i sie zmusi by to wziąć do ust w
              momencie kiedy nawet najmniejsza dawkę próbuje przyjąć nie jest w stanie jej
              połknąć bo odrazu wymiotuje. Testowaliśmy juz ok 8 różnych antybiotyków przy
              wcześniejszych infekcjach. Ostetecznie skończylo sie pobytem w szpitalu i
              przyjmowaniem dożylnie.
              Aktualnie ma od 39 do 40 stopni gorączki juz 4 dzień i lekarz orzekł ze
              antybiotyk jest niezbędny. Żadnych innych objawów tylko ta gorączka. Stąd moja
              wątpliwość czy na pewno jest to infekcja bakteryjna i chęć sprawdzenia tego w
              inny sposób. Lekarz zapisal zastrzyki. Nie chce ich podawac, bo to ogromny
              stres i ból, jeśli nie jest to absolutnie konieczne.
              Dlatego zmierzam do tego żeby na wszelkie możliwe sposoby potwierdzić
              konieczność podania antybiotyku. A że lekarze ida po najmniejszej linii oporu i
              rzadko zlecaja badania oraz nie trudza sie zeby wymyślic jak inaczej można
              pomoc dziecku zapytałam tu i uzyskałam pomoc. Wiadmym jest fakt, że ostateczną
              decyzję o badaniach i tak podejmie lekarz i wypisze bądź nie skierowanie. Ale
              jeśli ja przyjdę jako matka z taka propozycją to zmuszę przynajmniej go do
              chwili zastanowienia. Niestety nie mieszkam w mieście gdzie jest wiecej niz 3
              pediatrów, wiec wybór mam słaby i na sposobach leczenia dziecka musze znac sie
              równiez sama. Dlatego jeszcze raz dziekuje omamamia1 i dobra rada dla mruwa9 -
              nie komentuj jeśli nie chcesz pomóc tylko bic pianę na forum..
              • dorek3 Re: kobieto, zlituj sie 16.02.07, 14:07
                te testy dotyczą paciorkowców a więc mają sens gdy podejżewana jest angina. W
                innych przypadkach jest problem. Jako że ja równiez staram się unikac
                antybiotyków od pewnego czasu robię morfologie z rozmazem , OB i CRP i tak
                uzbrojona idę do pediatry. Ulatwiam mu tym życie, sobie drenuję kieszeń
                (kolejne 40 zł), ale już przynajmniej raz uniknęliśmy antybiotyku. Czasami
                okazuje się, że za nim dotrę do pediatry z wynikami infekcja wygląda na
                opanowana i te badania robią się troszkę bez sensu, ale gdyby było odrotnie to
                na pewno będa pomocne. Badania robię 3 dnia infekcji.

                pozdrawiam
                Dorota i Kuba&Bartek
              • mruwa9 nie zalezy mi na biciu piany, 16.02.07, 17:05
                wbrew pozorom, ale z racji zawodu alergicznie reaguje na sytuacje, gdy pacjent
                przychodzi do lekarza i od drzwi prosi o skierowanie, albo jeszcze lepiej "o
                wyniki, najlepiej wszystkie". Lekarz nie jest maszynka do wypisywania
                skierowan, zwlaszcza, ze skierowanie jest czekiem, a lekarz platnikiem w tej
                sytuacji. Nie chodzi tu o obraze majestatu (lekarza), ale o probe przywrocenia
                wlasciwych rol i funkcji wlasciwym osobom, choc nie sadze, zebym byla wladna
                wplynac na sposob myslenia narodu...
                • figrut Re: nie zalezy mi na biciu piany, 16.02.07, 19:27
                  Lekarz nie jest maszynka do wypisywania
                  > skierowan, zwlaszcza, ze skierowanie jest czekiem, a lekarz platnikiem w tej
                  > sytuacji. Nie chodzi tu o obraze majestatu (lekarza), ale o probe przywrocenia
                  > wlasciwych rol i funkcji wlasciwym osobom, choc nie sadze, zebym byla wladna
                  > wplynac na sposob myslenia narodu...
                  Czy z takiego właśnie powodu nasze dzieci mają być faszerowane
                  niepotrzebnie antybiotykami, żeby lekarz za badania z własnych pieniędzy płacić
                  nie musiał ? A czy zastanowiłaś się nad tym, że nasze dzieci przez ten nadmiar
                  niepotrzebnych antybiotyków [bez badań] tracą niepotrzebnie odporność a co za
                  tym idzie - zdrowie. Nie przyszło Ci do głowy, że to my, rodzice wydajemy
                  fortunę na leki, żeby wyleczyć dziecko z choroby z którą w normalnej sytuacji
                  organizm nie osłabiony antybiotykami poradziłby sobie sam ?
                  • mruwa9 nie rozumiesz, o czym mowie 16.02.07, 20:44
                    Jesli idziesz do lekarza, tak naprawde idziesz po porade obejmujaca wywiad,
                    badanie fizykalne, ewentualnie badania dodatkowe (o ktorych zasadnosci decyduje
                    lekarz, nie pacjent), oraz zlecenie leczenia. Jesli idziesz wylacznie po
                    skierowanie na badania, to znaczy, ze kwestionujesz kompetencje medyka,
                    uwazajac, ze sama, lub kolezanki na forum, wiedza lepiej. W tym momencie nie ma
                    sensu w ogole chodzenie do tegom lekarza. Albo chcesz sie leczyc sama, to wtedy
                    zlecaj sobie sama badania prywatnie w laboratorium i nie zawracaj glowy
                    lekarzowi, ktoremu nie ufasz, albo poszukaj innego lekarza, do ktorego bedziesz
                    miec zaufanie i ktory bedzie mogl prowadzic diagnostyke i leczenie zgodnie ze
                    swoja (i obowiazujaca) wiedza i doswiadczeniem. Rola pacjenta jest pytac, pytac
                    i jeszcze raz pytac swojego lekarza o wszystko, co dotyczy stanu zdrowia i
                    proponowanego leczenia (np.jakie badania lekarz zleca i dlaczego), a nie
                    nakazywac, jakie ma zlecic badania.
                    leczy sie pacjenta, a nie wyniki BTW, dlatego same wyniki w oderwaniu od stanu
                    klinicznego pacjenta sa zwykle bezwartosciowe.
                    • omamamia1 Re: nie rozumiesz, o czym mowie 16.02.07, 21:02
                      To powiedz na jakiej podstawie lekarz wypisując recepte na antybiotyk w
                      pierwszej fazie infekcji mówi,że organizm sobie nie poradzi.Kryterium jest dla
                      niego tylko wysoka gorączka?.Jeśli ma podane w wywiadzie przez matkę,że dziecko
                      nie może przyjmować doustnie antybiotyków to chyba powinien nawet z tego
                      względu sprawdzić czy jest on absolutnie niezbędny.Nie sądzę,żeby ktokolwiek
                      wpadał z tupetem do gabinetu i w drzwiach domagał się skierowania na konkretne
                      badanie,to raczej zapytanie lub prośba do której z resztą szczególnie pediatrzy
                      są przychylni, jeśli wychodzi ona z ust zatroskanego rodzica.U dzieci jak
                      zapewne wiesz ponad 80% chorób ma charakter samocofajacej się infekcji
                      wirusowej,nadkażenia dochodzą później,więc można przypuszczać ,że i tak jest w
                      tym przypadku a morfologia dałaby nam miarodajną odpowiedź czy to wirus,może
                      mononukleoza czy jednak infekcja bakteryjna.
                      • mruwa9 Re: nie rozumiesz, o czym mowie 16.02.07, 21:23
                        Wiesz, dla mnie tez jest to pytanie bez odpowiedzi, czemu w Polsce tak bardzo
                        naduzywa sie antybiotykow, bo to, co sie dzieje w tej materii, to szalenstwo.
                        Nie widze tu ani sensu, ani logicznego uzasadnienia. Moge sie domyslac, ze jest
                        to wypadkowa skutecznej dzialalnosci przedstawicieli medycznych firm
                        farmaceutycznych, niskiej swiadomosci zdrowotnej w narodzie, niedofinansowania
                        ochrony zdrowia, przez co latwiej i taniej wypisac recepte, niz placic za
                        dziesaitki badan wielokrotnosc tego, co daje NFZ, nadmiaru pacjentow w
                        poradniach, ktorych trzeba szybko przerobic, bez zaglebiania sie w dlugie
                        tlumaczenia i oczekiwan rodzicow, zwlaszcza matek, ktore chca szybkich i
                        natychmiastowych efektow leczenia. Nie ma tradycji niefarmakologicznego
                        leczenia przeziebien w Polsce, te wszystkie homeopatie i eurespale, ribomunyle
                        itd, lista preparatow (niekoniecznie lekow) jest dluga. Lekarz, ktory mowílby
                        matkom, ze dziecko ma prawo byc przeziebione 8 razy w roku i ze to norma, ze
                        trzeba czekac i nic nie robic, bylby uznany za konowala. Latwiej przepisac
                        antybiotyk. Lekarz ma pacjenta z glowy, matka szczesliwa, bo dziecko
                        dostalo "prawdziwe " leczenie, firma farmaceutyczna ma zysk i tak sie to
                        kreci sad(
                        • kamilaiartur Re: nie rozumiesz, o czym mowie 16.02.07, 23:05
                          Myślę, że właśnie to myślenie, że rodzic oczekuje szybkich efektów leczenia i
                          że "prawdziwe" jak to nazwałaś leczenie polega właśnie na podaniu antybiotyków
                          powoduje takie właśnie zachowanie lekarzy (brak badań, natychmiastowa nie
                          zawsze słuszna decyzja o antybiotyku itp)...
                          Rozumiem, że właśnie ich reprezentujesz?
                          I choc chciałabym w pewnych momentach przyznac Ci rację to nie mogę.. o czym my
                          mówimy - pośpiech, brak rzetelnego wywiadu i nieska świadomość narodu??? To ma
                          być powód do tego że łatwiej jest lekarzowi wypisać, jak piszesz, antybiotyk
                          niz płacić za setki badań???? Włąsnie przed lekarzami o takiej świadomości
                          staram sie bronić..
                          Dużo większe mam zaufanie do lekarza, który w wyjątkowych sytuacjach decyduje
                          sie na antybiotyk niż do tego który robi to co wizytę..
                          I nie znam w swoim gronie matki która mialaby inne zdanie niż ja, takiej o
                          jakich ty piszesz..

                          Początkowo dyskusja ta wydawała mi sie zbędna, ale teraz rozumiem, że trzeba o
                          tym mowić, zeby mniemanie iż "naród" ma niską świadomość zdrowotną w końcu sie
                          skończyło..
                          • mruwa9 Re: nie rozumiesz, o czym mowie 17.02.07, 10:10
                            Ja reprezentuje ten typ (lekarza i matki), ktory 20 razy sie zastanowi, czy
                            antybiotyk naprawde ma sens i czy naprawde jest niezbedny. Nie identyfikuje sie
                            z tymi kolegami, ktorzy bez zastanowienia i bez uzasadnienia wala antybiotyk, w
                            dodatku najchetniej o szerokim spektrum.
                            To nie zmienia faktu, ze np. moje dziecko w ciagu pierwszych dwoch lat zycia
                            zaliczylo ponad 20 antybiotykow i chemioterapeutykow (typu biseptol). Po prostu
                            dziecko mialo pecha i sie ciezko pochorowalo (sepsa), co skutkowalo dosc dlugim
                            obnizeniem odpornosci.
                            Ale popatrz sama, co sie dzieje na forum, ile jest postow w stylu: pomozcie,
                            ciagle chore, jak wzmocnic odpornosc przedszkolaka, zlobkowicza?
                            Odkad wymyslono przedszkola i zlobki, maluchy choruja, niektore czesciej, inne
                            rzadziej, i nie ma w tym nic nienormalnego. Wiem, ze jest to uciazliwe dla
                            calej rodziny (moje dzieci tez sa z tych non stop chorujacych, zwlaszcza na
                            zapalenia oskrzeli, tak zwana "astme przeziebieniowa"), ze trudno spokojnie
                            wytrzymac ciagle kaszle, katary i wlasna nieobecnosc pracy, ale wiekszosc
                            dzieci wyrasta z takiego modelu chorowania przed rozpoczeciem szkoly. Ile matek
                            po prostu akceptuje taka sytuacje, a ile biega przy kazdej goraczce do lekarza?
                            Mysle, ze warto o tym mowic, bo parcie na wszelkie terapie "wzmacniajace
                            odpornosc" (w wiekszosci to placebo i wyludzanie pieniedzy od naiwnych
                            rodzicow) jest ogromne. Broncho-vaxomy, ribomunyle, uro-vaxom, luivac,
                            homeopatia, - to nie dziala, wedlug wiarygodnych badan klinicznych (ktore nie
                            maja nic wspolnego z ludowa wiara "a sasiadce pomoglo").
                            • omamamia1 Re: nie rozumiesz, o czym mowie 17.02.07, 12:22
                              Miałam juz nie podejmować głosu w tej dyskusji ale muszę zająć stanowisko w
                              pewnej sprawie.Jako również przedstawiciel służby zdrowia muszę się niezgodzić
                              z tezą,że środki naturalne w tym homeopatia to efekt placebo.Brak efektów w
                              stosowaniu leków homeopatycznych wynika z błędnego podejścia do tematu.Medycyna
                              konwencjonalna stara sie zlikwidowac objaw w najkrótszym czasie,homeopatia
                              leczy przyczyne jego powstania.Druga sparawa to leczenie na własna rekę bez
                              stosowania podstaw homeopatii,nie znajac ich bardzo często z niewiedzy
                              neutralizujemy działanie leków,inny aspekt to źle dobrany lek,który powinien
                              być dobrany do objawu a nie do całej choroby.Ludzie stosując homeopatie a nie
                              wiedząc na czym ona polega zrażają się szybko nie widząc poprawy
                              samopoczucia,zmniejszenia dolegliwości a często czują pogorszenie(które jest
                              pogorszeniem pierwotnym).Nie jest proste dla osoby,która pierwszy raz stosuje
                              tę formę leczenia, dobrać odpowiedni lek,powinno być ono prowadzone pod okiem
                              doświadczonego lekarza-homeopaty a napewno efekty(niekrótkotrwałe) będą
                              widoczne.Druga kwestia dotyczaca odporności u małych dzieci.Jeśli dziecko rodzi
                              się z mocną odpornością nieswoistą,której funkcje obronne nie sa zakłócane
                              przez niedobory żywieniowe,dysbakterioze,stres to nawet w środowisku patogennym
                              nie dochodzi do zakażenia.Mylne jest więc twierdzenie,że wszystkie dzieci
                              żłobkowe czy przedszkolne muszą się wychorować.
                              • mruwa9 tez mialam nie zabierac juz glosu 17.02.07, 17:08
                                ale kim konkretnie jestes "w branzy"? Lekarzem? Pielegniarka? Farmaceuta czy
                                laborantka? Jesli jestes lekarzem, czy slyszalas o Evidence Based Medicine
                                (EBM) ? Czyli o medycynie opartej na faktach? O badaniach randomizowanych, o
                                podwojnej slepej probie podczas badan klinicznych nad skutecznoscia lekow?
                                Homeopatia to raczej Faith Based Medicine, czyli medycyna oparta na wierze.
                                Wierze w czary-mary i w dorabiana ideologie o "wlasciwym, indywidualnym doborze
                                leku". Przerost formy nad trescia. Charakterystyczne jest, ze szczegolnie
                                chetnie stosuje sie homeopatie w tych schorzeniach, ktore same z siebie,
                                nieleczone przechodza w rownie szybkim czasie.'
                                EBM mowi, ze homeopatia nie dziala. Koniec.
                                Jesli spotykam lekarza, ktory wierzy w homeopatie, a nie w EBM, to mam,
                                oglednie mowiac, pewne watpliwosci, czy na pewno jest to ten lekarz, ktoremu
                                chcialabym powierzyc zdrowie swoje czy swoich bliskich..
                                ja rozumiem, ze homeopatia moze sobie istniec w sklepach zielarskich, ale nie
                                powinna byc firmowana przez autorytet lekarzy, bo to zdecydowanie niekorzystnie
                                swiadczy o wiedzy i kompetencjach tegoz lekarza, za to nieuzasadnienie
                                gloryfikuje placebo.
                                Teraz pewnie rozpeta sie tysieczna dyskusja na temat homeopatii, ale dla mnie
                                jest to juz koniec udzialu w dyskusji.
                                • omamamia1 do mruwa9 19.02.07, 16:05
                                  64.233.179.104/search?q=cache:bZz-
                                  4PzfqAcJ:www.homeopatia.edu.pl/PDF/BADANIANAUKOWEWhOMEOPATII.DOC+that+is+antidot
                                  um+homeopathy&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=3
                                  • omamamia1 Re: do mruwa9 19.02.07, 16:25
                                    omamamia1 napisała:

                                    > 64.233.179.104/search?q=cache:bZz-
                                    >
                                    4PzfqAcJ:www.homeopatia.edu.pl/PDF/BADANIANAUKOWEWhOMEOPATII.DOC+that+is+antido
                                    > t
                                    > um+homeopathy&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=3

                                    tiny.pl/cgvx
                                    • mruwa9 smieci przyslalas 19.02.07, 23:45
                                      ta strona do tekstu naukowego ma sie tak samo, jak Zycie na Goraco do Medycyny
                                      Praktycznej.
                                      Przyslals bzdury autorstwa szefa jednej z najwiekszych (moze najwiekszej) firm
                                      produkujacych preparaty homeopatyczne, w jego interesie jest maksymalizacja
                                      sprzedazy (i zyskow) a nie obiektywizm i prawda naukowa.
                                      Podeslij mi wyniki badan - pismiennictwo z Medline lub Cochrane, to pogadamy.
                                      Dla mnie EOT.
    • zorza28 Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 17.02.07, 00:32
      Oj jak mnie denerwuje to podejście lekarzy, że to rodzice chcą antybiotyków.
      Moje doświadczenia:
      1. Jdę do lekarza i mówię że córka kaszle i lekarz BEZ BADANIA dziecka mówi to
      damy antybiotyk i daje
      2. Lekarz po badaniu stwierdza, że to infekcja wirusowa i pyta kiedy dziecko
      miało ostatnio antybiotyk. mówię, że prawie rok temu. Lekarz na to: nie jest
      faszerowana antybiotykami to damy. PO CO?
      Co do pytania autorki. Nasza stała lekarka w takiej sytuacji zleca badanie CRP
    • figrut Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 17.02.07, 14:08
      Należę do tej grupy matek, które do lekarza chodzą z dwóch powodów - wtedy, gdy
      naprawdę mnie coś bardzo niepokoi i wtedy, kiedy chcę aby lekarz osłuchał
      dziecko w trakcie uporczywego kaszlu [najczęściej jest to zapalenie oskrzeli].
      Chodzę naprawdę sporadycznie [przy wizycie lekarz pyta "przyszła pani odkurzyć
      kartę"]. Chodziłam do dwóch pediatrów, którzy niemal przy każdej wizycie
      przepisywali antybiotyk [czerwone gardło, zapalenie oskrzeli, zapuchnięty
      "siusiak" z ropą, zapalenie ucha]. Zawsze w takiej sytuacji dzieciaki miały
      przepisany antybiotyk i go nie podawałam od kiedy to średniak w wieku pół roku
      został nimi niepotrzebnie nafaszerowany na zapalenie oskrzeli. Teraz poszłam do
      innego lekarza w związku z paskudną wysypką u najmłodszego i przy okazji z
      średniakiem na osłuchanie przy zapaleniu oskrzeli z którego właśnie wychodził
      [chodziło o to, czy postawić mu jeszcze raz bańki czy też już nie ma takiej
      potrzeby]. Lekarz stwierdził, że jeszcze coś w oskrzelach siedzi i chciał
      przepisać antybiotyk, a ja się zapytałam, czy ten antybiotyk jest konieczny, bo
      wolę mu bańki postawić i codziennie przychodzić na osłuchanie, ale antybiotyków
      nie dawać. Byłam zaskoczona tym, że lakarz uznał mnie za rozsądną matkę i
      powiedział, że przepisze małemu tylko syrop na rozrzedzenie wydzieliny w
      oskrzelach. Niestety, bardzo często spotykam się z tym, o czym pisała Mrówa -
      rodzice nie wierzą, że można się w zdecydowanej większości obyć bez antybiotyku
      i idą do lekarza włąśnie po "coś mocniejszego, żeby dziecku przeszło". Nie jest
      to jednak tylko wina rodziców, bo jeśli lekarz zawsze wypisywał antybiotyk [np.
      przy zapaleniu oskrzeli], to rodzice żyją w przekonaniu, że ten antybiotyk jest
      konieczny bo lekarz ZAWSZE go przy takiej chorobie przepisuje. Mało jest postów
      z pytaniami "to co dajesz na zapalenie oskrzeli, jeśli nie dajesz antybiotyku
      ???". Prawda jest taka, że niemal na codzień spotykam się z matkami które ciągną
      swoje dziecko do lekarza i mówią "tak paskudnie kaszle, idziemy po antybiotyk".
      Dopiero od niedawna zasiewa się w rodzicach wątpliwość, czy antybiotyk jest
      naprawdę niezbędny - to dzięki coraz częstszym artykułom w gazetach, programom
      telewizyjnym i ludziom, do których dotarło, że antybiotyki są nadużywane i nie
      prowadzi to do niczego dobrego - ci ostatni zmieniają prąd w medycynie zawzięcie
      broniąc się przed NIEPOTRZEBNIE dawanym antybiotykom. Dzięki temu, że coraz
      większa grupa osób radzi sobie bez antybiotyków na wszystko, ci którzy pokładali
      taką wiarę w tych lekach, coraz częściej wierzą, że w większości przypadków
      można sobie bez nich poradzić.
      • figrut Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 17.02.07, 14:09
        >o czym pisała Mrówa -< Ups Mruwa9 przepraszam smile
    • omamamia1 Re: Test czy konieczny antybiotyk ??? 17.02.07, 14:13
      Na koniec troche statystyki,Polska zajmuje drugie po Francji miejsce na
      niechlubnej liście krajów europejskich w których nadużywa się antybiotyków w
      pediatrii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka