cytrynka3
30.06.04, 19:18
Drogie mamy, mam nadzieję, że troszkę rozjaśnicie mi w głowie, bo nie bardzo
wiem, jak postępować. Moja córcia ma 14 miesięcy i chyba jest alergiczką.
Piszę chyba, bo nigdy nie stwierdził tego lekarz, tylko ponoć nadwrażliwa
mama, czyli ja.
Julcię karmiłam piersią do 20 maja. Dostawała też mieszanki i jedzenie ze
słoiczka. Zdarzały się jej wysypki, badź sucha skóra. W wieku 5.5 miesiąca
dostała kaszkę na mieszance (którą w pierwszym miesiącu życia była
dokarmiana), i w chwilę później na buzi, w miejscu, gdzie jedzenie dotknęło
skóry, pojawiły się czerwone, chyba swędzące plamy. Kilka tygodni później
spróbowałam słoiczkowego ziemniaka. W miejscu, gdzie jedzenie miało kontakt ze
skórą, pojawiła się pokrzywka. Mieszkam w USA, nie wiem, czy mam pecha do
pediatrów, ale raczej zbytnio się nie przejmują. Większość objawów skórnych,
to dla nich sucha skóra, na co przepisywano córci Hydrokortyzon i Elocon.
Dwa miesiące temu podałam Julc jajecznicę. Na ciele pojawiły się różowe
plamki. Lekarka (inna) uznała, że to może być uczulenie na jajko, ale nie jest
pewna. Według mnie nastapiła reakcja na białko, bo żółtko kilka razy podałam
Julci i nic się nie działo. Inna sprawa, że Julcia próbowała naszych
"dorosłych" naleśników, w których było całe jajko i nie miała wysypki.
Nie wiem, czym ją karmić. Niechętnie je jedzenie ze słoiczków, ma mniejszy
apetyt, preferuje jedzenie z mojego talerza. Waży nieduzo, bo 3 tygodnie temu
8600.
Od ponad dwóch miesięcy je jogurty malinowe i truskawkowo-bananowe. 3 tygodnie
temu odważyłam się jej podać kawałek truskawki i wszystko było dobrze. 2
tygodnie temu podałam jej 2 truskawki, oprócz tego jadła morele, winogrona i
na zgięciach łokci po wewnetrznych tronach pojawiły się czerwone krostki.
Skóra zrobiła się grubsza i szorstka. Potem pękała. Julcię bardzo to swędziało
i nie mogła spać. Smarowałam jej to kremami nawilżającymi. Nie poszłam do
lekarki, zaleciłaby sterydy.
Wczoraj z kolei miała zielone wodniste kupki.
Ja wiem, że mamy na tym forum mają większe problemy, nasz nie jest chyba aż
tak poważny. Tylko ja nie wiem, czym karmić Julcie, by jej nie zaszkodziło i
by chciaął to jeść. Po wczorajszym obiedzie (chyba) znow pojawiły się krostki,
ale dziś nie ma po nich prawie śladu. Julia zjadła z mojego talerza ryż
kurczkiem (doprawionych czosnkiem, curry, solą, pieprzem), fasolkę szparagową,
marchewkę, kukurydzę i groszek (z mrożonki).
Na kolację nie chciała nic jeść. Dziś o 6 rano wypiła mleko (mieszanka+mleko
krowie),a około 7.30 zjadła kawałek banana. Jej kupka zawierała niestrawioną
kukurydzę i marchewkę.
Nie wiem, co jej dać na obiad

((((
Doradźcie mi proszę.
Cytrynka
P.S.
Przepraszam za chaos w wypowiedzi