ewikgo
10.08.04, 12:41
Witam wszystkie zatroskane mamy alergików,
Chciałam prosić Was o radę. Mniej więcej rok temu moje roczne wówczas dziecko
pałaszowało niemal wszystko, włącznie z mlekiem krowim. Jedynym objawem
alergii wówczas były brzydkie kupki (z czego nie zdawałam sobie sprawy),
natomiast jego skóra była niemal idealna (czasem wychodziły jakieś
krosteczki, które jednak szybko znikały). Małego karmiłam wówczas jeszcze
piersią. Po pewnym czasie zdałam sobie sprawę że podawanie mu mleka krowiego
powoduje problemy, więc zaczęłam podawać Isomil (sojowe). I wszystko było
ok., nadal jadł praktycznie wszystko (w granicach rozsądku) przez kilka
miesięcy. Mniej więcej 3-4 miesiące temu pojawiła się jednak wysypka na
nogach, która niezmiennie trwa do dziś, może czasem zmniejsza sie odrobinę
innym razem powiększa ale generalnie jest taka sama. Zmieniłam małemu mydło,
oliwkę, proszek do prania, inne kosmetyki, przez pewien czas trzymałam go na
diecie b. restrykcyjnej (składała się z 5 składników na krzyż), robiliśmy też
testy z krwi - w sumie na 7-8 alergenów, wszystkie wyszły negatywnie (czyli
brak alergii). Naturalnie były i leki. A wysypka nadal bez zmian.
Ponieważ teraz jest lato, obfitujące w zdrowe i smaczne owoce a także dlatego
że ja po prostu już nie mam siły cały czas bawić sie w detektywa, szczególnie
że ta zabawa tak rozciąga się w czasie postanowiłam się poddać. Ściska mnie w
dołku za każdym razem kiedy to robię, ale podaję małemu brzoskwinie, arbuza,
śliwki i in. Wysypka oczywiście nadal jest.
Moje pytanie do Was jest takie - czy takie nie leczone uczulenie (nie wiem
czy formalnie jest to AZS czy nie) to coś groźnego, czy postępuję rozsądnie
czy też jestem wyrodną matką? Poradźcie co jescze mogę zrobić (w chwilach
kryzysu myśłałam o tym, żeby przez kilka dni żywić synka samym mlekiem, które
uwielbia, a następnie podawać b. wolno nowe rzeczy tak jak robi się z
niemowlakiem i tak jak powinnam była robić rok temu).
Nadmienię jescze że bylismy oczywiście u pediatry, alergologa, dermatologa.
Pediatra (przy przysłonionych żaluzjach) stwierdził, że "to nie wygląda tak
źle", dermatolog spustoszył nasz budżet domowy (leki nie działały
oczywiśćie), alergolog nie powiedział nic.
Jestem zmęczona tym śledzieniem i nie chcę już wracać do diety eliminacyjnej
(w tej chwili nie podaję małemu tylko tych rzeczy co do których wiem na pewno
że jest ucuzlony, takich jak banany, sok jabłkowy - co ciekawe nie jabłka go
uczulają a sok z jabłek, prawdopodobnie dlatego że koncentrat...). Proszę
tylko wypowiedzcie się, czy przechodziłyście przez podobne rzeczy
(frustracja, depresja, rezygnacja i in. stany) i czy machając ręką na takie
uczulenie dobrze robię.