agnes351
11.03.05, 17:42
Moje dziecko ma 6,5 miesiąca. Karmie malucha i walczę z azs, o czym,juz
niejednokrotnie pisałam na forum. Jakoś tak łatwiej podzielic się swoimi
przmyśleniami na forum, niż opowiadac o tym znajomym, którzy uważają, że
przesadzam. Łącznie z teściową, ojcem i paroma innymi osobami. A ja naprawdę
nie chcę przesadzać. Od 2 ,5 mies. jestem na diecie bezjajecznej i
bezmlecznej. Od chyba miesiąca nie jem nic oprócz chleba żytniego na
zakwasie, indyka pieczonego, kaszy gryczanej i ziemniaków. Jeszcze tylko
brokuły są ok. A tu nie ma zmian na lepsze. Po zjedzeniu fasolki dramat-
dziecko wysypało nawet na plecach. To samo było po buraczkach. Boję się
eksperymentować z innymi rzeczami, bo same wiecie, jak dziecko cierpi jak się
drapie po cały ciele tylko z powodu jednej marchewki zjedzonej przez
matkę... Ze słodyczy jem tylko palcki ziemniaczane posypane cukrem...Jabłka
chyba uczulały , ięc ich nie jem. Próbowałam gruszkę - chyba jest w porządku,
ale nie wiem tak do końca.
Robię sobie coś tam z przepisów dla alergików, np. świetne pierogi z kaszy
gryczanej i ziemniaków, ale ile można jeść te same produkty? Nie mogę robić
sobie duszonego mięsa np. czegoś w rodzaju spagetti, bo mam wrażenie że po
tym jest gorzej.
Ciągle jestem głodna i "chodzą za maną" różne zwyczajne rzeczy do zjedzenia:
buraki, banany, jabłka,nie wspomne o nabiale.Radzilyśie mi, żebym się nie
poddawała, i nie przestawała karmić, ale jakoś nie widzę sensu tej katuszy. A
co z dzieciakiem, skoro ma tak mało urozmaicone menu?
Tak tylko chciałam się wyżalić.
Aga