Dodaj do ulubionych

Znowu badanie kału w kier. pasożytów

11.08.06, 14:49
Kochane, poradźcie!
Byłam w warszawskim laboratorium na Lanciego i pytałam o badania kału w
kierunku pasożytów. I tak: na lamblie robią test elisa, grzyby hodują tydzień
do 10 dni. Do wszystkiego wystarczy im jedna próbka. Co o tym myślicie? Czyżby
jedna próbka wystarczyła też do znalezienia np. owsików? Czy na robaki zanieść
jeszcze parę razy osobno?
Mam dylemat. Bo to laboratorium mam blisko, więć wygodnie. Próbki można
przynosić o każdej porze dnia itp. Wiem, ze lamblie udaje im się znaleźć. Ale
mam watpliwości... Co myślicie? Może trzeba było dokładniej się wypytać?
Obserwuj wątek
    • sweet.joan Lamblie... 12.08.06, 15:26
      Zaryzykowałam i zaniosłam. Na moją prośbę grzyby pohodują przez dwa tygodnie.

      Nie zdążyliśmy z laboratorium wrócić do domu, jak zadzwoniła pani laborantka i
      powiedziała, że syn ma "zatrzęsienie lamblii" sad
      Co teraz robić? Nie wiem, od czego zacząć, do kogo z tym iść.... Nasza pediatra,
      hmmmm chyba na nic się zda.
      Bardzo proszę o namiary na jakiegoś lekarza w Warszawie. I jakieś rady. To nasz
      "pierwszy raz" z lamblią.
      Czy reszta rodziny też ma się przebadać, czy będziemy się leczyć tak czy siak?

      Z góry dziękuję za wszelkie rady.
    • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 13.08.06, 20:26
      Widzę, że wszyscy powyjeżdżali na długi weekend. A ja siedzę i czytam, czytam,
      czytam... Mam mnóstwo pytań, wątpliwości i już na wstępie czarno to wszystko widzę.

      1. Zastanawiam się teraz nad słowami laborantki. Nie wiem, czy dobrze pamiętam,
      ale zrozumiałam, że wzięła próbkę do badania i szukała robaków, a tam
      "zatrzęsienie lamblii". Czy mam rozumieć, że ona je zobaczyła? Czy to ten test
      Elisa to zatrzęsienie wykazał? Mogę zapytać o to, odbierając wyniki - po 15-ym.
      Czy mogła się pomylić? Chociaż w to wątpię, czytając statystyki sad
      A Artur (syn) od dwu lat przebywa w skupiskach dziecięcych - rok w żłobku i rok
      w przedszkolu.

      2. Czekam jeszcze na wynik w kier. robaków - to też po 15-ym. Raz już szukaliśmy
      robaków w przychodni, parę miesięcy temu. Nie znaleźliśmy.

      I teraz nie wiem, jeśli te robaki znowu nie wyjdą, czy uznać, że ich nie ma i
      leczyć lamblie, czy odrobaczyć wcześniej tak czy siak.

      Poza tym czekam jeszcze na grzyby - za dwa tygodnie, chyba że wylazą wcześniej.

      Ostatnio zrobiliśmy też badanie kału na trawienie - wyszło w porządku, więc może
      nie jest jeszcze tak źle. Mamy zrobić jeszcze rozmaz i na salmonellę.

      Nie wiem, jak nam pójdzie leczenie i porządki. Mieszkamy w jednym mieszkaniu z
      teściami, często bywa tu szwagierka. Trudno mi będzie wymieść wszystkie kąty (te
      teściowe głównie, bo swoje wyliżę wink), upilnować potem porządku... A ledwie się
      przeleczymy (o ile w ogóle zdążymy), Artur będzie musiał iść do przedszkola.
      Przecież to bez sensu sad
      Ech... Wyżaliłam się, a to dopiero początek. A może nie będzie tak źle, jak mi
      się wydaje?
      Na razie czekam na wyniki, a potem... nie wiem.
      Czekam na rady
      • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 13.08.06, 20:29
        sweet.joan napisała:

        Mamy zrobić jeszcze rozmaz i na salmonellę.

        Jej, co ja piszę z tego wszystkiego? Chodzi oczywiście o posiew kału, nie żaden
        rozmaz.
    • sweet.joan Wynik badań 16.08.06, 17:41
      Odebrałam dziś wyniki.
      Test Elisa +- słabo dodatni, w kale liczne cysty lamblii.
      Robaków nie znaleziono.
      • sigvaris Re: Wynik badań 17.08.06, 00:13
        Miałaś bardzo profesjonalnie robione badanie. Zrobiono je metoda mieszaną -
        testem i badaniem mikroskopowym. Tyle o lamblii. Bezsprzecznie JEST - tu
        wystarczy jedna cysta - jeśli jest to lamblia jest a być jej nie powinno.
        Co do robaków - tak jak napisali - nie znaleziono - niestety nie wyklucza to
        sformułowanie, że ich nie ma.
        Skup się na leczeniu lamblii. Prawie wszystko juz wiesz.
        3 zasady leczenia znasz:
        solidarnie (jeśli chodzi o dobro dziecka),
        równocześnie,
        usuwanie cyst z otoczenia.
        Będzie dobrze.

        Gdybyś miała pytania chętnie odpowiem, staram się zaglądać na forum.
        • sweet.joan Re: Wynik badań 17.08.06, 08:55
          Dziękuję za odpowiedź.
          Mam jeszcze pytania.
          Zalecacie na forum odstawienie produktów mlecznych, bo może być nietolerancja
          laktozy, tak? Czy Lacidofil, który mamy zalecony brać do końca wakacji jest
          bezpieczny, czy lepiej go odstawić?
          I pytanie zasadnicze: dokąd, do kogo iść z tą lamblią? Czy pediatra nas gdzieś
          skieruje? Bo boję się, że może sama nas będzie chciała leczyć wink
          I czy już iść, czy poczekać jeszcze na wynik grzybów? Czyli jeszcze tydzień, o
          ile wcześniej nie wyrośnie.
          Dziękuję i pozdrawiam
          • sigvaris Re: Wynik badań 17.08.06, 10:01
            Grzyby zawsze leczy się na końcu przy lambliozie. Więc teraz szybko lekarz, a
            grzyby niech sobie tam rosną w spokoju. Postaraj się przegadać ze swoim
            lekarzem takie leczenie:
            - dziecko/dzieci Furazolidon w syropie 10 dni, dawka dzienna wg. ulotki
            - dorośli z otoczenia zarażonego - macmiror - 7 dni, dawka wg. ulotki.
            Do tego znasz 3 zsady leczenia lamblii. Wiesz już więc wszystko. Słowo.
            • sweet.joan Leczenie 18.08.06, 09:33
              Dzisiaj idziemy do naszej pediatry.
              Sigvaris, bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi. Potrzebuję jednak jakichś argumentów
              do tego leczenia. Głupio tak udawać mądrzejszą od lekarza wink A też nie powiem
              "bo mi tak na forum poradzono" smile Jakieś naukowe argumenty się znajdą?
              Byłabym bardzo wdzięczna.
              Pozdrawiam
            • sweet.joan Leczenie 18.08.06, 11:04
              Gdzie mogę znaleźć jakieś informacje nt. leczenia lamblii? Takie bardziej
              szczegółowe?
              W tym artykule dr Wartołowskiej zaleca się furazolidon dla dzieci poniżej 2 lat.
              Dla starszych - metronizadol. A przed tymi lekami przez 5 dni antybiotyk?

              Mój syn ma 4 lata.
    • sweet.joan Po wizycie 18.08.06, 16:45
      No i niestety...
      Lekarce musiałam tłumaczyć z polskiego na nasze, że lamblie na pewno są, bo już
      chciała się uczepić "słabo dodatniego" wyniku testu Elisa i że może to znaczy,
      że ich nie ma.
      Reakcja była mniej więcej taka: "Artur! Co żeś Ty zjadł?! Skad Ty tę lamblię
      wziąłeś?" Potem wyciągnęła grube tomisko - spis leków, wynalazła Furazolidon i
      przez kwadrans obliczała dawkę. Tłumaczyła się tym, że to tak rzadko się
      spotyka, że juz bardzo dawno tego nikomu nie przepisywała. Zapisała go mu na 7
      dni, "a potem zobaczymy" (ciekawe tylko, co zamierza zobaczyć). Na moją
      sugestię, ze wszyscy domownicy powinni się przeleczyć, powiedziała, że nie, że
      tak się robi tylko przy owsikach. O porządkach nawet nie wspomniała, wyczytała
      tylko w tym tomisku, że się nie powinno podczas kuracji jeść ryb, żółtego sera i
      grejfrutów.

      Ratujcie, jednym słowem.
      W niedzielę i tak jedziemy na tydzień nad morze, więc leczyć się zaczniemy po
      powrocie. Słusznie?
      Tylko skąd ja wezmę recepty dla domowników? Nie przyjdę przecież do lekarza i
      nie powiem: "Dzień dobry, mój syn ma lamblie. Poproszę o recepty na Macmiror dla
      4 osób" uncertain

      Pediatrze też przeciez nie powiem, że ona się nie zna... Ech.
      • sigvaris Re: Po wizycie 19.08.06, 01:02
        Przed wyjazdem faktycznie nie ma sensu zaczynać leczenia.
        O lekarce szkoda mi pisać.
        Idź do lekarza internisty - tego od dorosłych - próbuj tam porozmawiać o
        leczeniu Macmirorem - to lek nowej generacji. Nie daj się spuścić, że takiego
        nie ma. Lekarze posługują się starym spisem leków w którym jest Macmiror
        Complex - tylko - to globulki dopochwowe. Macmiror (bez dodatkowych słów) - to
        lek w tabletkach m.in. stosowany do leczenia lamblii u dorosłych.
        Co do Furazolidonu - jest w syropie, butelka jest spora - rozważ podanie go 10
        dni - to lepsze niż powtórka leczenia dziecka metronidazolem - to b. silny
        antybiotyk.

        Co do publikacji - są w najcześciej zadawanych pytaniach w nagłówku tego forum.
        Są w googlach pod hasłem lamblia, lub jej łacińską nazwą GARDIA.
        Nie martw się - lamblia jest "lepsza" od alergii.
        Nad morzem nabieżcie sił do krótkiego i skutecznego leczenia. Lepiej zrobić je
        raz a dobrze niż szybko i powtarzać.
        • sweet.joan Re: Po wizycie 19.08.06, 10:23
          Sigvaris, dzięki wielkie.
          Spróbuję wysępić u internisty recepty. A furazolidon mamy przepisany jeden, wg.
          tego, co wyliczyła pediatra, starczy go na 8 dni. Może po prostu pójdę jeszcze
          raz do niej, jak wrócimy i poproszę o jeszcze jedną.

          Wiem, że lamblia jest lepsza od "alergii", od "anemii"... Dzięki Wam na to
          wpadłam i teraz przynajmniej wiem, co mam leczyć. Kto wie, czy jeśli się uda,
          wszystkie Zyrteki i inne świństwa nie pójdą w odstawkę.
          Jeszcze raz bardzo dziękuję

          P.S.: Aha, i jeszcze jedno: teoretycznie 1 września zaczynamy przedszkole. Czy
          ten lek syna jakoś osłabi? Czy może iść do przedszkola, czy coś kombinować, żeby
          mu jeszcze wakacje trochę wydłużyć?
          • sigvaris Re: Po wizycie 19.08.06, 20:34
            Wiesz, po leczeniu ok. 3 tygodni trzeba dać na "złapanie" odporności unikając
            skupisk ludzkich (przedszkola, żłobki, baseny, sauny, solaria). Więc to
            przedszkole jeśli Ci się uda trochę opóźnij.

            Butelki sie tłuką - czasami. Nawet z syropami i lekami. Lekarze o tym wiedzą...
            Poza tym koniecznie przelicz dawkę dzienną Furazolidonu wg wagi Twojego dziecka
            na ulotce przy leku. Przy tym leku jest w spisie leków błąd drukarski
            zawyżający dawkę dzienną. MUSISZ trzymać sie ulotki - tak powiedział nam nasz
            lekarz, który też się rąbnął wertując spis lekarski. Może obędzie się
            bez "stłuczki". Chodzi bowiem o właściwą dawkę dzienną jednak przyjmowaną 10
            dni. Powodzenia. I odpocznijcie!
            • sweet.joan Re: Po wizycie 19.08.06, 22:24
              Dzięki wielkie. Przeliczę dawkę.
              Już jesteśmy spakowani, trzeba tylko jeszcze syna spać zagonić - taki
              podekscytowany jest. Odpoczniemy, a potem bierzemy się za gada.
              Pozdrawiam serdecznie
    • sweet.joan Ciąg dalszy historii 28.08.06, 12:48
      Wróciliśmy znad morza.
      Przez ten czas teściowa próbowała wysępić recepty dla domowników. Lekarka
      rodzinna powiedziała, że nic nie wie i dała skierowanie do gastrologa. Wizyta za
      2 miesiące! Złapany na korytarzu gastrolog kazał zrobić badania wszystkim
      domownikom, bo on w ciemno recepty nie wypisze - tylko chorym.
      Do tego teść ma anginę i bierze antybiotyk. Na razie więc nawet zbadać się nie może.
      Nie wiem zupełnie, co teraz zrobić. Teściowej próbka już oddana, jutro oddam
      swoje i męża. Co potem? Czekać miesiąc na teścia czy już leczyć syna i
      ewentualnych innych chorych?
      I jeszcze jedno: W laboratorium podpytałam, czy nie słyszała o jakimś lekarzu.
      Dostałam telefon do niejakiej dr Adamskiej. Czy to nazwisko komuś coś mówi?
      Z góry dziekuję
      Pozdrawiam powakacyjnie
      • kerstink Re: Ciąg dalszy historii 29.08.06, 07:26
        Dlaczego nie pojdziesz do dr Mikolajewicz w Vega Medica ? Ona pasozyty traktuje
        powaznie.
        K.
      • sweet.joan Re: Ciąg dalszy historii 30.08.06, 09:23
        Przebadałam rodzinę (oprócz chorego teścia). Tata ma lamblie - całe mnóstwo,
        więc możliwe, że to on zarażał. Szwagierka w dzieciństwie miała lamblie - kto
        wie, czy mąż ich nie dostał już wtedy? Szwagierkę też przebadamy w takim razie.
        A ja sobie powtórzę, bo dziwne by było, gdybym nie miała wink
        Na szczęście udało nam się zapisać do lekarza (poleconego gastrologa
        dziecięcego) już na jutro, mam nadzieję, że teraz już pójdzie z górki.
        Pozdrawiam
    • ekw3 Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 28.08.06, 22:26
      proszę o adres labolatorim. Czy obecność pasożytów objawiała się zmianami
      skórnymi?
      • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 28.08.06, 22:44
        Ja robiłam badania w laboratorium na Lanciego 13 (Warszawa-Ursynów).

        Teraz syn nie miał żadnych objawów skórnych.
        We wcześniejszym dzieciństwie przechodziliśmy "azs", "alergię". Po jakimś czasie
        wszystko jakby samo minęło.
        Teraz wróciła alergia, która się objawia głównie silną reakcją na ukąszenia
        komarów. Od wczesnej wiosny miał silnie obrzękniętą śluzówkę nosa. W wymazie z
        nosa wyszło 98% eozynofili. Zaczął chorować non-stop. Potem zauważyłam zmiany w
        kupkach: zdarzały się brzydkie, śmierdzące, niestrawione, ze śluzem. Przy
        kolejnej, bardzo silnej infekcji, w morfologii wyszła anemia.
        Po lekturze wątków na tym forum postanowiłam przebadać syna w kierunku pasożytów.
        • ekw3 Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 29.08.06, 10:02
          dziękuję, pozdrawiam.
    • jontka1 Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 31.08.06, 14:41
      Mam do Ciebie kilka pytań:
      1. Czy na te badania potrzebowałaś skierowania?
      2. Jeżeli tak to jaki lekarz daje skierowanie (dermatolog, pediatra?)
      3. Jeśli nie miałaś skierowania, to skąd wiedziałaś na co badać?
      4. Ile takie szczęście kosztuje?
      • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 31.08.06, 14:56
        1. Skierowanie dostałam tylko "na pasożyty" (czytaj: robaki) i tylko na hasło
        "swędząca pupa".
        2. Dał pediatra.
        3. Przebadałam wszystko: robaki, lamblie, grzyby. Wszystkiego dowiedziałam się
        tu, na forum. Pediatra ze mnie się śmiała, że jestem przewrażliwiona, że szukam
        problemu, gdzie go nie ma itp.
        4. Komplet badań kosztuje różnie. Ja płaciłam 90zł. Polecana tu pani Kamirska w
        Warszawie bierze 75zł.
        Pozdrawiam
        • kiraw Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 31.08.06, 15:36
          mozesz podac jakies namiary do tej Pani dr.
          pozdrawiam
          • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 31.08.06, 17:32
            Jeśli chodzi o Panią Kamirską, to namiary są np. tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=42534109&a=42551264 Pozdrawiam
    • sweet.joan Wszystko się pogmatwało :( 14.09.06, 11:53
      Słuchajcie, kochane!
      Głupia byłam i teraz pluję sobie w brodę.
      A było tak:
      Poszłam z synkiem do prywatnego pediatry-gastrologa (z polecenia sąsiadki). Ta
      przepisała mu (i tylko!) Furazolidon z Metronidazolem na 7 dni, tydzień przerwy
      i Metronidazol z Enterolem znów na 7 dni. Mężowi kazała iść do swojego lekarza
      po receptę. I w tym momencie popełniłam błąd, bo posłuchałam, stwierdziłam, że
      nie mogę być mądrzejsza od lekarza lub mądrzejszej udawać. Mąż dostał od
      internistki Metronidazol na tydzień. Mąż właśnie kończy "kurację", Artek jest w
      trakcie "przerwy".
      Ściągnęłam do badań szwagierkę, przy okazji zrobiłam też sobie. I teraz MI
      wyszły i lamblie, i owsiki!
      I teraz już wiem, że całe leczenie, porządki, które już porobiłam... wszystko o
      kant d... potłuc! sad
      Nie wiem, czy kontynuować teraz leczenie synka. Czy rzucić to w cholerę i
      zapisać się do dr M.?
      Ręce mi opadły
      • sigvaris Re: Wszystko się pogmatwało :( 14.09.06, 18:45
        Szczerze radzę zapisac się pilnie do M.
        Leczenie synka Furazolidonem z Metronidazolem - to groch z kapustą. Przy
        leczeniu lamblii poza wszystkim nie robi się powtórek... Więc to drugie
        leczenie jest bez sensu. Pierwotnniak ten rozmanża sie przez podział, nie
        składa jaj - więc powtórki są bezsensowne. Właśnie odwrotnie stosuje sie
        wydłużone dawki Furazolidonu, żeby tym słabszym lekiem (od metronidazolu) wybić
        wszystko to co żyje i nie daj Panie B. może się dzielić dalej.
        Leczenie powinno przebiegać solidarnie, więc już nawet leczenie męża z
        poślizgiem - to też nie tak.
        Oczywiście, że jest szansa, że syn jest już zdrowy i bez lamblii. Ale jest też
        szansa, ze przy owsicy na dokładkę problem jednak nie "poległ".
        M. ma różne tu opinie, ale jedno jest pewne na robakach i lambliach zna się jak
        mało kto. Szkoda Was i dziecka na eksperymenty - idźcie pod sprawdzony adres.
        Idźcie choćby dla wyleczenia owsicy, jest to wbrew pozorom trudne leczenie ze
        względu na jej łatwą przenaszalność.
        O porządki się nie martw. Przy owsicy czekają Cię kilkakrotne, więc i te
        nie "przepadną".
        • sweet.joan Re: Wszystko się pogmatwało :( 15.09.06, 11:03
          Dzięki, Sigvaris.
          Właśnie się "pilnie" zapisałam - wizyta... 27 października!
          Czy na razie radzisz dokończyć to leczenie syna, czy dać mu spokój? Wg. planu
          jutro powinien znów zacząć Metronidazol.

          A jak to jest z tymi zapisami do dr M.? Bo jak zapytałam, czy można wizytę jakoś
          przyspieszyć, to powiedziano mi, że "jeżeli dziecko jest chore i wymaga
          natychmiastowej porady, to można przyjechać i zaczekać, aż pani dr skończy
          przyjmowanie zapisanych". Zapisałam się więc na razie "normalnie", ale nie wiem
          czy czekać aż tyle, czy jechać tam po "natychmiastową pomoc".

          Pozdrawiam serdecznie
          • sigvaris Re: Wszystko się pogmatwało :( 15.09.06, 14:28
            w sytuacji, w której jesteś z "rozpapranym" leczeniem lamblii (bo
            bezsesnsownie użytymi 2 lekami na raz), z nowością w postaci owsicy masz powód
            wystarczający do pilnej wizyty np. w poniedziałek. Zadzwoń. Tylko M może
            rozwiać wątpliwość co do powtórki leczenia lamblii. Ja nie mogę napisać Ci nie
            dawaj, ja Ci napisałam, że lambliozy nie leczy się powtórkami leków...

            Lamblie lubią uodparniać się na zastosowane wcześniej leki, jeśli te leki nie
            zadziałały lub są źle podane. Dzwoń do Vega. Nie chcę Cię straszyć, ale w tej
            sytuacji nie widzę innego wyjścia. Zwłaszcza, ze w Waszym przypadku jesteście
            w Wa-wie i masz to szczęście łatwej konsultacji nie tyle z babą z netu, co z
            lekarzem - fenomenem od robali! Masz chore dziecko i nie ma mowy o czekaniu do
            końca października - wciskaj się w błyskawiczny termin. Tak ja to widzę.
            • sweet.joan Re: Wszystko się pogmatwało :( 15.09.06, 14:32
              Wielkie dzięki, będę atakować panią dr.
            • basfx do sigvaris 15.09.06, 14:42
              przepraszam ze sie tak sciska
              napsałam do ciebie na priv dla mnie wazne
              pozdrawiam
            • winccent Re: Wszystko się pogmatwało :( 08.10.06, 23:21
              Hej, zapowiadam sie do Sygvaris o pomoc w najblizszym czasie. Moj trzyletni
              synek wielokrotnie wieczorem spontanicznie zaczynal skarzyc sie, ze boli go
              pupa. Na pewno od trzech moze czterech tygodni robi to co okolo drugi dzien, ale
              kilka miesiecy temu, tez tak mowil - myslelismy wtedy, ze po prostu boli go
              pupa, bo nie moze sie wyproznic (a kupy robi jak Guliwer). Sami pytalismy go czy
              to swedzi, odpowiadal, ze tak, swedzi. Ale zwatpilismy czy naprawde go swedzi
              czy mowi tak, bo takie slowo mu podpowiedzielismy. Pokojarzyly mi sie owsiki z
              lekcji biologii i zaczelam czytac o nich w internecie. Przeczytalam, ze mozna je
              zobaczyc w kupce dziecka lub patyczkiem do ucha sprobowac wieczorem sprawdzic w
              odbycie czy nic nie ma. Daje slowo co wieczor sprawdzalam i ogladalam dokladnie
              jego kupki - i nic. Bylam u lekarza rodzinnego z inna sprawa - zapytalam wiec
              rowniez o te ewentualne owsiki. Zapytal czy ogladalam kupke. Powiedzialam, ze
              tak, ale nic nie ma. Kazal wiec na razie smarowac okolice odbytu Clotrimazolem,
              z jesli nie przejdzie, to zrobimy badanie w kierunku pasozytow. No i dzis
              wieczorem patrze w kupke, a tu okropne, obrzydliwe, dlugie dwa biale owsiki sie
              wija (wybaczcie za opis, ale do tej pory robi mi sie niedobrze na mysl o nich).
              Synek sie poplakal, tak go pupka swedziala - nie wiedzialam co robic,
              posmarowalam mu wazelinka i powiedzialam, ze przestanie bolec. Jutro ide do
              lekarza, zobacze co powie. I tu oczywiscie po przeczytaniu przypadku Sweet Joan
              jestem zalamana. Synek od wrzesnia chodzi do przedszkola - zastanawiam sie wiec
              czy te owsiki nie stamtad. Jesli tak, to co? I co w ogole mam zrobic?
              Poinformowac wychowawczynie, ze synek ma owsiki? Ma przestac chodzic do
              przedszkola? Na jak dlugo? Kiepsko to widze. W domu mam drugiego polrocznego
              synka. U niego wszystko mi pasowalo, ale jak czytam tu czyjas opowiesc o
              dzidziusiu ktory zle sypia w nocy i jest marudny, to do mojego szkraba tez mi to
              jakos ostatnio (dwa-trzy tygodnie) pasuje. Dodatkowo moj starszy syn oprocz
              swedzenia w okolicy odbytu ma te objawy jak: blada twarz, since pod oczami -
              bylam przekonana jednak, ze jest to zwiazane z jego pierwszym powazniejszym,
              ciagnacym sie od kiedy rozpoczal przygode z przedszkolem przeziebienia. Teraz
              juz sama nie wiem co i jak. I jak tak czytam, to boje sie czy moj lekarz podola,
              czy nie zbagatelizuje sprawy. Chociaz genaralnie jest bardzo dobry tu w
              Szczecinie, w czesci miasta, w ktorej mieszkam. No i o porzadkach. Ja akurat mam
              fisia jesli chodzi o sprzatanie. Fakt, ze od kiedy mam juz dwoje dzieci nie jest
              tak sterylnie jak kiedys, ale bez przesady. Posciel w ogole nie lezy w zadnych
              pojemnikach - codzien wynosze wszystko na balkon. Piore na okraglo (wlacznie z
              posciela, kocami i kapami).Dywanow brak. No sama nie wiem jak to bedzie. Aha,
              jeden tylko problem. Zastanawiam sie czy puszczac teraz synka do mojej mamy,
              gdzie do tej pory bywal srednio raz na dwa tygodnie. Ona jest okropnym brudasem.
              Strasznie pisac tak o swojej matce, ale tak jest. No i moze to nie z przedszkola
              tylko od niej? Kontaktow jednak dziecku z nia ne utne, wiec zastanawiam sie czy
              ja tez bedzie trzeba leczyc? Kochani, wszelka mozliwa pomoc, wskazowki,
              wyjasnienia, doswiadczenia - piszcie! Pozdrawiam. Magda
              • sweet.joan Winccent 09.10.06, 11:05
                Hej
                Mam nadzieję, że Sigvaris dostrzeże Twój post tutaj i coś doradzi.
                Co mogę napisać ja, to szukaj dobrego lekarza. Na owsiki nie czeka się, aż
                zobaczy się je w kupie. Ja ich nie ujrzałam do tej pory, a są.
                Leczenie zaleca się u wszystkich domowników i osób, z którymi się ma częsty kontakt.
                Przedszkole... cóż. Ja w swoim problem zasygnalizowałam i poprosiłam o
                pilnowanie. Wiadomo, lepiej jest unikać przez jakiś czas takich miejsc. Ale my
                mamy kurację do połowy listopada! To nie jest możliwe, żebym przez ponad dwa
                miesiące trzymała dziecko w domu, niestety.
                Mam nadzieję, że będzie dobrze.
                Pozdrawiam
    • sweet.joan Po wizycie u dr M. 21.09.06, 12:06
      Byliśmy już u dr M. Przepisała leki dla całej rodziny. Najpierw odrobaczanie,
      potem lamblie. Zaleciła nam też słynne już kąpiele wink Odstawiamy mleko i cukier.
      Mam nadzieję, że kasy na leki starczy, bo lista dłuuuga.
      I że się nie pogubię w tym wszystkim, też mam nadzieję.
      Trzymajcie kciuki, oby się udało pozbyć tych paskudztw.
      I dziękuję jeszcze raz wszystkim za pomoc, szczególnie, ocziwiście, Sigvaris smile
      Pozdrawiam
      • martiks sweet.joan 21.09.06, 12:42
        mam do ciebie pytanko - czy udalo ci sie zapisac na szybszsy termin do dr M, czy
        koczowoałaś w przychodni, czekając na to, ze cie przyjmie miedzy pacjentami?
        wlasnie odebralam wyniki synka i domyslasz sie jakiesad(((((((((?
        • sweet.joan Re: sweet.joan 21.09.06, 13:07
          Na wcześniejszą wizytę udało mi wskoczyć dzięki temu, że ktoś zrezygnował ze
          swojego terminu (tu na forum). Mieliśmy farta. Możesz spróbować dzwonić do nich
          co jakiś czas i pytać, czy nic się nie zwolniło.
    • jontka1 sweet.joan 21.09.06, 12:48
      O a ja szukam, tego wątku i szukam a on na samym szczyciesmile
      Mam do Ciebie kolejne pytanie, to które właściwie sama sobie zadawałaś. Czy
      jedno badanie wystarczy żeby wykryć lamlie, czy po prostu miałaś farta?
      • sweet.joan Re: sweet.joan 21.09.06, 13:10
        Miałam farta. Już kiedyś robiłam synkowi badania, ale tylko na robaki, w
        przychodni. Nie wyszło wtedy nic. Potem zrobiłam mu cały komplet i wyszły
        lamblie. I w badaniu mikroskopowym i w teście Elisa. Gdy badałam domowników,
        mężowi lamblie wyszły za pierwszym razem, a mi nie wyszło nic. Dopiero w moim
        powtórnym badaniu wyszły lamblie i owsiki.
    • famousamous Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 23.09.06, 09:53
      Cześć dziewczyny,
      proszę prześlijcie mi namiary na tą dr M. Mamy ten sam problemsmile
      mój e-mail: rafael13@poczta.fm

      Z góry dziękuję
      pozdrawiam
      Aneta
      • sweet.joan Re: Znowu badanie kału w kier. pasożytów 23.09.06, 16:35
        Dr M. przyjmuje w Vega Medica w Warszawie. Adres i telefon bez problemu
        znajdziesz w googlach smile
    • sweet.joan Co u nas :) 09.10.06, 11:15
      Zaczęliśmy trzeci tydzień kuracji.
      W pierwszym tygodniu zauważyłam pogorszenie kupek Młodego. Nie wiem, czy przez
      leki, czy przez przedszkolną dietę. Odkąd odstawiliśmy nabiał i słodycze, kupki
      trochę się unormowały, aczkolwiek do normalności im jeszcze daleko.
      W drugim tygodniu bardzo poprawił się apetyt, w ciągu tygodnia Młody przybrał
      pół kilograma! Szok, zważywszy na to, że przez całą zimę nie przytył nic a nic.
      Oby tak dalej i kuracja przebiegła pomyślnie!
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie

      P.S.: W piątek zrobiliśmy testy skórne: panel wziewny podstawowy - nic! Zyrtec i
      spray do noska schowane głęboko w apteczce smile Jestem dobrej myśli.
      I to wszystko dzięki Wam i temu forum smile
    • sweet.joan C. d. historii 01.12.06, 09:12
      Kurację zakończyliśmy 12 listopada. Wczoraj odebrałam wynik badań Młodego:
      robaków, ich jaj i cyst lamblii nie znaleziono. Mam nadzieję, że się udało. Dziś
      idziemy do dr M.

      Co z obserwacji:
      Młody je dobrze, przybrał pół kilo. U pediatry nie byliśmy od sierpnia. Od
      początku września dwa katary (właśnie siedzi w domu z zatkanym nosem). Kupki
      lepsze od tych sprzed kuracji, ale jeszcze widzę niestrawione pokarmy, często
      cuchną. No, ale nie jest to już śluzowata piana.
      Chyba tyle.
      Jestem ciekawa, co na to dr M.

      Dziękuję wszystkim za towarzyszenie w naszych zmaganiach.
      Pozdrawiam serdecznie
      • sweet.joan Re: C. d. historii 01.12.06, 15:48
        Jesteśmy po wizycie i... udało się! big_grin
        Jak ja się cieszę, dziewczyny! Teraz jeszcze tylko dieta, jakieś preparaty
        ogólnie na brzuszek itp.
        Uff...
        Pozdrawiam dziś bardzo radośnie big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka