Dodaj do ulubionych

Moze Wy mi pomozecie...

21.07.07, 13:18
Powoli zaczynam sie poddawac...
Ale od poczatku.
Corke urodzilam w 38tc przez cc. Mala byla ulozona posladkowo, a ja mam
chorobe autoimmunologiczna (Hashimoto). Wazyla 2910g. i mierzyla 51cm.
Prawie od samego poczatku mala slabo przybierala na wadze. Na paczatku
wskoczyla na 25 centyl, a pozniej spadala, teraz wlasciwie jest poza siatka, a
ma 6 miesiecy. Wazy 6180g i mierzy 63cm.
Mala jest wesolym dzieckiem, bardzo dobrze sie rozwija.
Miala robiona morfologie, wyszla w 3miesiacu jej zycia anemia. Podawalam
Ferrum Lek, wit b6, cebion, kwas foliowy. Wyniki ladnie sie poprawily i w
wieku 5 miesiecy bylo juz ok. Waga jednak nie ruszyla.
Skonczyla sie anemia, ale za to pojawila sie wysypka. Bylo to juz jakies 6
tygodni temu. Najpierw pojedyncze krostki pod szyjka. Myslalam, ze to potowki.
Wietrzylam corke, a wysypka sie nasilala. Poszlam z nia do pediatry,
powiedziala, ze to alergia i przepisala masc cholesterolowa.
Smarowalam, ale nie bylo poprawy i po dwoch dniach wezwalam lekarza do domu.
Diagnoza-alergia, ja mam przejsc na ostra diete.
Przeszlam. Smarowalam dalej ta mascia, kapalam w parafinie. Bez znacznej
poprawy. Bylo jedynie troche lepiej...
Po dwoch tygodniach diety spasowalam. I zaczelam znowu wszystko jesc, bez tych
ajwiekszych alergenow (orzechow, mleka, czekolady, jak mala miala 2
miesiace-robila zielone kupy, odstawilam czekolade i problem zniknal, miodu,
selera, pomidorow).
przez ok. dwa tygodnie bylo lepiej (wysypka nie zniknela do konca). I nagle
nastapil nawrot ze zdwojona sila. Kazdego dnia bylo coraz gorzej. Podawalam
wapno i nic. Poszlam do pediatry, przepisal Zyrtec. Bez efektu. Wysypka poza
dekoldem zaczela pojawiac sie na brzuszku i pleckach. Dermatolog zdiagnozowala
lojotokowe zapalenie skory i atopie. Przepisala masc sterydowa a pozniej
robiona z hydrokortyzonem i wit. a- druga, kapiel w nadmanganianie potasu.
Przez pierwsze dwa dni mialam wrazenie, ze jest lepiej, ale pozniej znowu sie
pogorszylo. Wysypka zeszla nizej na rece, nogi, glowe. i swedzi ja...

Ja jem: indyka, marchewke, kukurydze, chleb, ryz, ziemniaki, brokuly, rame
Olivio, pije sok marchewkowy i jablkowy, wafle ryzowe tez jem wink))

Eh i co sadzicie o tym?
Jak ktos ma ochote obejrzec zdjecia, to wysle na priva.

Pozdrawiam

PS Dodam jeszcze, ze w pn ide na kolejna konsultacje do dermatologa i
chcialabym sie naprawde dobrze przygotowac wink))
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: Moze Wy mi pomozecie... 22.07.07, 19:15
      U mnie była - uważaj! - choroba autoimmunologiczna: wrzodziejące zapalenie
      jelita grubego. Obie wiemy, że pisząc BYŁA - można zaliczyć to do cudów.
      Kiedy zachorowało moje dziecko wtedy wszystkie siły skierowaliśmy na
      diagnostykę. Tak doszliśmy do tego, że mamy lambliozę. Po leczeniu całej rodziny
      mnie opuściły wszystkie dolegliwości choroby autoimmuno. Od 2 lat nie biorę ani
      sulfasalazyny, ani leków wziewnych.
      Koniecznie zrób badania w tym kierunku, ale tez uważaj nie każdy lab potrafi je
      robić. Najlepiej poszukaj w najczęściej zadawanych pytaniach namiarów na badania
      u Kamirskiej w Wa-wie. Można próbki wysyłać.

      Zaraz wkleję Ci info o pasożytach, żebyś wiedziała czego masz szukać.
    • sigvaris Re: 3 grupy 22.07.07, 19:16
      Są 3 różne grupy pasożytów ludzkich. Więc na początek trochę przydatnych info.
      Pasożyty przewodu pokarmowego to :

      1. grzyby i pleśnie - żeby je sprawdzić nalezy zrobic osobne badanie kału
      nazywane w kierunku grzybów i pleśni. Powinno przy metodzie hodowlanej trwać
      ok. 14 dni. Niestety laboratoria robią je ok. 4-7 dni, więc nie są w stanie w
      tym czasie sprawdzić większości z badanych rzeczy. Prawidłowo te badania
      przeprowadzają laboratoria przy przychodniach parazytologicznych
      (czyli "pasożytniczych"), mykologicznych (czyli właśnie specjalizujące się w
      mykologii nauce o grzybach), czasami przy szpiatalach zakaźnych. Czasami też
      można uprosić laborantów o owe 14 dni hodowania próbki. Grzyby można leczyć
      dietą. Nawet profilaktycznie bez badań. Taka podstawowa dieta opiera się o 4
      zasady:
      - zero mleka
      - zero słodkiego
      - więcej tłuszczy
      - więcej cebuli, czosnku i kiszonek.

      2. pierwotniaki i ameby. W tej grupie są lamblie, które w Polsce występują
      terytorialnie. Osobne badanie kału trzeba zlecić żeby je znaleźć, nazywa się w
      kierunku lamblii. Z laboratoriami jest źle. Badania nie wychodzą. Trzeba szukać
      laboratoriów, które miewają chorych. Próbka kału MUSI BYĆ ŚWIEŻA, lub
      przynajmniej trzymana w lodówce zanim trafi do badania. Badanie można
      powtarzać, ale odstępy czasu powinny być ok. 5-7 dni, między badaniami.
      Niektórzy lekarze leczą w ciemno na podstawie objawów. Lamblia wydala jak
      pozostałe pasożyty toksyny, to dużo gorsze od 7-10 dniowego leczenia. Jednak
      taką decyzje powinien podjąć lekarz. Leki, które stosuje się przy leczeniu
      lamblii:
      - Furazolidon u dzieci
      - Macmiror - u dorosłych
      - Metronidazol - przy powtórzeniach leczenia lub u dorosłych lub w innych spec.
      warunkach.

      Niektórzy lekarze stosją Tynidazol. Zdania co do niego są podzielone. Nie wolno
      go podawać poniżej 12 roku życia.

      3. robaki - powszechnie to właśnie ich badanie z kału nazywa się "na pasożyty"
      (dlaczego akurat tylko ich, nie wiem). Badanie kału można powtarzać ponieważ
      nie wychodzą baaardzo, baardzo często. Jednak powtórki robimy co ok. 3-5 dni.
      Niektóre z nich np. owsiki skąłdają jaja pozaustrojowo i nawet sanepid poleca
      badać je tzw. badaniem plastrowym, bo wbrew powszechnej opinii ich nie widać w
      kale (tylko w stanach robaczyc totalnych).
      Robaki są ich dwa rodzaje:
      a) obłe - w tej grupie są owsiki, tęgoryjce, włosogłówka, glista ludzka itd.
      Często leczy się je w ciemno po objawach. Stosuje się leki:
      - Pyrantelum u małych dzieci
      - Zentel u starszych dzieci i dorosłych
      - Vermox u starszych dzieci i dorosłych
      Kuracja powinna byc powtarzana 3-krotnie, ponieważ wszystkie te leki działają
      głównie na osobniki dorosłe. A problem w usunięciu robaków polega na wybiciu
      wszystkich lęgów z jaj.
      b) płaskie - tu są tasiemce. Leczy się je jeszcze innymi lekami w zależności od
      kalibru tasiemca. Najlepiej udać sie wtedy do parazytologa (w wielu miastach
      nie ma)lub lekarza chorób zakaźnych.


      Są też pasożyty zwierzęce. Ich zarażenie u ludzi jest bardzo niebezpieczne.
      Nazywa się toksokarozą. Jest wykrywane z badań krwi lub badań okulistycznych
      (toksokaroza oczna). Wykrywa się i bada toksokaroze w przychodniach
      parazytologicznych lub zakaźnych.

    • sigvaris Re: zasady leczenia 22.07.07, 19:17
      Generalnie pasożyty, ale zwłaszcza robaki i lamblie trzeba leczyć wg. trzech
      zasad. Tylko wtedy leczenie jest skuteczne i nie dochodzi do zarażeń wtórnych.
      Np. zarażenie wtórne lamblią, to zarażenie tym samym szczepem tego
      pierwotniaka, który jest już oporny na wcześniej podany lek. Trzeba wtedy
      stosować silniejszy a wybór jest prawie żaden.

      1 zasada. Podawanie leku zawsze zaczynamy wszyscy tego samego dnia.

      2 zasada. Leki dostają wszystkie osoby mieszkające np. w jednym mieszkaniu, czy
      domu. W przypadku dziecka leczy się też osoby ściśle mające kontakt z
      dzieckiem: nianie, dziadków. Oczywiście dzieci dostają inne leki niż dorosli.

      3 zasada. Zawsze w końcówce podawania leków trzeba robić generalne porządki w
      otoczeniu zarażonego. Zwłaszcza pościel, ręczniki, bielizna. U dzieci mycie i
      przelewanie zabawek wrzątkiem. Solidne mycie pawlaczy na pościel i łóżek.
      Odkurzanie. Trzepanie dywanów i materacy.
      Lamblia jest chlorooporna więc większość preparatów typu domestos jest
      nieskuteczna. Spirytus też jest uważany za mało skuteczny najlepsze jest
      spłukiwanie wszystkiego.
      Owsiki lubią kurz i wilgoć więc w ich przypadku odkurzanie i trzepanie!
      Wymiatanie ciemnych kątów.
      Wszystkie jaja robaków i cysty lamblii są odporne na mróz. Więc mrożenie nic
      nie daje..

      Spełnienie tych trzech zasad daje szanse na pozbycie się problemu. To tak jak
      leczenie wszy- nie da rady smarować tylko grzywki i leczyć jednego chorego.
      Oczywiście to tylko obrazowy przykład bez dalekich analogii.
    • sigvaris Re: Moze Wy mi pomozecie... 22.07.07, 19:20
      Dodam, ze wiele objawów u Twojej i mojej córki też sie pokrywa. Moja Martusia
      miała zmiany skórne. Wielką niechęć do jedzenia, "alergie" pokarmowe i była poza
      siatką centylową. Poza tym miała objawy neurologiczne - ale przy pasożytach
      nigdy objawy nie będą takie same. One zależą od osobniczych skłonności.
      Moje dziecko zaraziło sie lamblią ode mnie. Pierwsze objawy miała jak miała ok.3
      msc. Na ten szczęśliwy trop wpadliśmy jak miała 6,5 msc. Leczenie przyniosło
      wspaniałe rezultaty. I u mnie i niej.
      • irka15 Re: Moze Wy mi pomozecie... 22.07.07, 22:39
        Sigvaris!
        Wieeelkie dzieki.
        Mozesz mi napisac, jakie objawy neurologiczne miala twoja corka?

        Pozdrawiam
        • sigvaris Re: Moze Wy mi pomozecie... 23.07.07, 01:28
          Wklejam Ci bardzo stary wątek, sprzed 2,5 roku.

          U mojego dziecka jak miało 2 miesiące stwierdzono OBNIŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE.
          Dziś wiem, ponad wszelką wątpliwość, że było to niedożywienie, spowodowane
          lambliami. Lamblie obklejają przewód pokarmowy i składniki
          odżywcze z pokarmu nie wchłaniają się do organizmu (głównie wit. A, E, D,
          K - czyli "w kość dostaje" skóra i mięśnie przede wszystkim. Oczywiście
          przypałętała się też anemia, bo żelazo tez sie nie wchłania... Moje dziecko
          siły nie miało ot i co...

          Jak miała cztery miesiące stwierdzono alergię. Głównie na podstawie
          nietolerancji mleka (dziecko płakało, wiło, prężyło się przy jedzeniu, miało
          odparzenia, zielone kupy, przelewanie w brzuszku, śluz w kale, krost na buzi,
          zaczerwienienia na policzkach, suchą skórę na całym ciele i milion objawów,
          które PRZYPISUJE się ALERGII). Dziś wiem, że spowodowały to pasożyty (oprócz
          lamblii dołączyła się Candidia w przewodzie pokarmowym - taki grzyb..., bo
          małej podano antybiotyki, skoro była niedożywiona to łapała infekcje, to
          banalne i oczywiste). Dziś też wiem, że Candidię w przewodzie pokarmowym
          uważa się za jeden z powodów AUTYZMU. Dziecko tak cierpi jako niemowlak i nie
          potrafi tego zakomunikować dorosłym, że świat zewnętrzny go zwyczajnie nie
          interesuje. Jak każdy chory zamyka się w sobie i swoim cierpieniu. Tylko u
          takiego malucha takie zachowanie się utrwala. Sama podejrzewałam moje dziecko
          o autyzm....

          Jak miała 4,5 miesiąca lekarze orzekli, że przy OBNIŻONYM NAPIĘCIU MIĘŚNIOWYM
          nie zaszkodziłoby ją trochę porehabilitować. Dziecko nie trzymało główki i
          tak dalej i tak dalej... Ja ruszyłam ochoczo na rehabilitację...

          Po rozpoczęciu rehabilitacji moje dziecko nagle zaczęło mieć objawy
          WZMOŻONEGO NAPIĘCIA MIĘŚNIOWEGO, ale tylko w nóżkach. Znów mądrzy lekarze
          orzekli, że obniżone n.m. w rączkach i wzmożone n.m. w nóżkach to może być
          PORAŻENIE MÓZGOWE. Bo tak książkowo objawia się porażenie w rozpoznaniu
          niemowlęcym. Wiem, bo czytałam.
          Dziś wiem, że moje dziecko na rehabilitacji miało kontakt z innymi dziećmi ze
          WZMOŻONYM NAPIĘCIEM MIĘŚNIOWYM i załapało od nich owsiki. Bo to owsiki
          powodują takie naprężenia nóżek mojej córki i innych dzieci (może nie
          wszystkich, ale na pewno sporej części!). A jedyny kontakt z owsikami mogła
          mieć tylko przez rehabilitację (cała rodzina zrobiła wymaz na owsiki, owsiki
          ma tylko Malutka). Na rehabilitacji korzystałam ze wspólnego przewijaka, cóż
          że ze swoją pieluszką. Przewijak starego typu, siennikowy - no to mamy
          owsiki. Dziecko łatwo je złapało, bo organizm osłabiony przez lamblie i
          candidię łatwo łapie przecież wszystko...

          Ponieważ jak miała 4,5 miesiąca zaczął się silny świąd (grzybica przewodu
          pokarmowego, lamblioza, owsiki), a dziecko NIE POTRAFI SIĘ TAM PODRAPAĆ,
          zaczęła krzyżować nóżki, zaciskać je prawie bez przerwy. Lekarze najpierw
          przeczołgali nas pod kątem badania PADACZKI/EPILEPSJI (drapała się też bardzo
          po główce! No bo tam potrafiła)). Potem, jak badanie EEG wyszło prawidłowe
          orzekli ONANIZM. I ja to mam napisane na wypisie z CENTRUM ZDROWIA DZIECKA.
          Gdyby ktoś sądził, że ma do czynienia z ... delikatnie rzecz ujmując
          oszołomem. Aha, i zalecono nam CZEKAĆ AŻ TEGO WYROŚNIE.

          Przeszliśmy piekło.
          Jeżeli komukolwiek może to pomóc...
          Dziś moje dziecko jest leczone na te wszystkie pasożyty i jest natychmiastowa
          poprawa. Leczenie np. owsików trwa zaledwie trzy dni, więc widać to
          błyskawicznie. WZMOŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE zniknęło prawie jak zaczarowane.
          Onanizm też. Myślę,że obniżone napięcie nas też opuści jak sobie Mała podje.
          A porażenie mózgowe też nam przejdzie jak będzie miała więcej witamin w sobie.

          Zadawałam sobie pytanie. DLACZEGO??? Odpowiedź jest banalna. Pasożytami
          zajmują się lekarze o specjalizacji "choroby zakaźnie", nie jest
          to "chodliwa" specjalizacja. A pozostali albo są niedouczeni, albo chcą
          złupić z nas kasę.

          No to tyle... I aż tyle.





          • irka15 Re: Moze Wy mi pomozecie... 29.07.07, 13:14
            Dzieki wieeelkie za odpowiedz. Ja wlasnie ostatnio sie zastanawiam, czy moje
            dziecko nie ma zbyt duzego napiecia miesniowego. Ma 6 i pol miesiaca obecnie, a
            juz sama siada, ale jest przy tym mocno spieta, jak ja karmie (piersia), to ona
            tez jak struna (rozluznia sie dopiero jak zasypia...), jak usiadzie, to czasami
            z tego napiecia miesni nie moze z powrotem wrocic do pozycji raczkujacej. Nie
            moze sie ruszyc po prostu sad Ostatnio czasami jak spi, to z nogami w gorze i
            trzyma sie za stopki rowniez cala napieta...
            A moze to normalne zachowania, juz sama nie wiem, czy sie przypadkiem nie
            doszukuje czegos, czego w ogole nie ma...

            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka