Moje dziecko jest, jak to wczoraj okreslila pani alrgolog, strasznym
alergikiem (w sumie to bardzo pocieszajace

(() Ma 7 miesiecy, jest karmiona
piersia a ze sloiczkow, to tylko wcina marchewke z ziemniaczkiem juz ze dwa
tygodnie, wczesniej byla sama marchewka.
Ja jestem na diecie bezmleczno-bezjajecznej-bezsojowej i bezglutenowej.
Jadlam: chleb bezglutenowy, dzem jablkowy, pieczonego indyka (wszystko wlasnej
roboty), wafle ryzowe, flore, marchewke, buraki, ziemniaki. Wszystko
oczywiscie gotowane, zadnej surowizny, sinlac (od srody). Skora corki
wygladala juz baaardzo ladnie (wczesniej tragedia, wysypka wlasciwie na calym
ciele). W sobote stwierdzilam, ze zrbie prowokacje z surowym jablkiem. No i
zjadlam... eh... w niedziele rano patrze, mala wysypana na brzuchu. Wniosek-na
pewno uczulilo ja to jablko, ktore zjadlam. Wiec wiecej nie tknelam.
W pn. poszlam do alergologa, kazala odstawic jablka, ale pozwolila na warzywa
dyniowe i dzem brzoskwiniowy (wlasnej roboty). Wiec zjadlam wczoraj cukinie. I
dzisiaj po poludniu tez, a takze dzem brzoswiniowy i wieczorem przy kapieli
patrze... a tu wysypka sie zwiekszyla

(((
No i teraz moje pytanie. Czy to mozliwe, ze wysypuje ja jeszcze po tym jablku,
ktore zjadlam w sobote? Czy moze to jednak cukinia albo brzoskwinie?
Pomozcie prosze...
Pozdrawiam