Marcel od 2 tyg życia ma wysypkę. Wzorowy cycownik bez
dokarmiania/dopajania. Obecnie dziecko ma 5 m-cy, waży 7200 (wg
siatek jest to ok), skóra szorstka, miejscami czerwone placki
szczególnie po kąpieli (nawet w samej wodzie przegotowanej),
pękająca za uszami od góry skóra, nadgarstki, załamania kostek u
nóg, wysypka na brzuszku, szyi, buzi o zmiennym natężeniu,
ciemieniucha (pomaga Xerial SVR) po nim dziecko "tylko" się drapie.
Ulewa po każdym posiłku czasem również przed następnym, wręcz
wymiotuje. Kupa wodnista, często ze śluzem i/lub zielonkawa, bywa
odparzająca.
Moja dieta (to co jeszcze jem

-chleb zytni na zakwasie ze sprawdzonej piekarni (bez mleka i innych
świństw)
-kukurydza, ryż, owies, gryczana i jęczmienna kasza, amarantus
-marchew, pietruszka, ziemniaki, buraki, por (odławiam po
ugotowaniu), kalarepa, brokuł (rzadko i ekologiczny)
-jabłka, śliwki, wiśnie, morele(nic surowego, przetwory ekologiczne
sprawdzone u producenta)
-indyk, bez wywarów (z mięs był również wieprz, jagnięcina, bez
różnicy wysypka jest jak była)
Margaryna Go green (bezmleczna), oliwa z oliwek, olej rzepakowy,
słonecznikowy, syrop klonowy, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy.
Jak to możliwe, że jak mięso upiekę w piekarniku to dziecko bardziej
ulewa i jest bardziej zsypane niż po gotowanym lub smażonym
niezależnie czy to indyk, czy wieprz?
Próbowałam być na bardziej restrykcyjnej diecie, nie jadłam mięsa,
jadłam rotacyjnie i wtedy dziecku było lepiej, ja miałam zawroty
głowy, trzęsłam się z głodu, mdliło mnie, w końcu się rozchorowałam
na zapalenie oskrzeli i lekarz z mężem zabronili mi się tak głodzić.
Dziecko od 2 tyg. dostaje Zaditen i jest nieco lepiej ale wciąż źle.
Z moją superszybką przemianą materii nie dam rady pociągnąć długo
restrykcyjnej diety, już jestem wychudzona jak chart. Już naprawdę
nie mam pomysłu jak się odżywiać, żeby mały człowiek nie cierpiał, a
ja nie była wciąż głodna. Pomóżcie bo nie wiem co dalej...