Dodaj do ulubionych

pomocy-8 tyg. corka

18.05.08, 15:36
Witam, błagam o pomoc, mam 8 tygodniową córkę, którą od początku karmiłam
piersią. Od 1 dnia po porodzie Ines wydawała dźwięki przy piersi, jakby
śpiewała na samogłosce i-i-i-i. ( Pierwsza jest wysoka a druga niska) .Z
daleka słychać było, jakbym przy piersi miała małego osiołka ( przypominało to
dokladnie dźwięki wydawane przez to zwierze).Położne opiekujące się dzieckiem
na oddz. poporodowym stwierdziły, że moja córka jest po prostu bardzo
łapczywa. Od 2 tygodnia dziecko zaczęło niemiłosiernie prężyć się w trakcie
karmień, po wielu interwencjach lekarskich, podczas których lekarze
jednomyślnie orzekali : kolka brzuszna wylądowałyśmy w szpitalu na izbie
przyjęć, gdzie przez przypadek podczas badań okazało się, że moja córka ma
zapalenie układu moczowego. Spędzając przy łóżeczku małej na oddz. nefrologii
niemal 24 h/ dobę z powodu stresu ( tak myślę), oglądając wenfolony i
kroplówki powtykane w małe ciałka pacjentów straciłam bardzo dużo pokarmu i
musiałam dziecko zacząć dokarmiać sztucznie z antykolkowej butelki dr. Browna.
Ines nadal wydawała dźwięki jak mały osiołek i piła nadal łapczywie, jakby
ktoś ją gonił, nie mogła się odgazować samodzielnie, miała bardzo wzdęty
brzuszek. Kolki nadal były, nie pomagał esputikon, odgazowywanie rurką
doodbytniczą, Ines miała nadal ataki kolki, sztywniała i zanosiła się płaczem
siniejąc tak mocno, że lekarz prowadzący zlecił pilną diagnostykę usg jamy
brzusznej i narządów wewn, jednak wówczas- było to w 3 tyg. życia córki-
wyniki nie wykazały żadnych zmian ani wad. Po wyjściu ze szpitala już w
domowych warunkach oddzyskałam pokarm i mogłam karmić znowu piersią. Ines poza
tym, że miała kolki i kuliła się po każdym posiłku a nawet czasem w trakcie
zaczęła oddawać stolce ze śluzem i trwało to powyżej 7 dni. Kał oddałam na
posiew, ale nie znaleziono nic niepokojącego. Podobnie z moczem- jałowy.(Ines
po przebytym zapaleniu musi mieć co 2-3 tyg. posiew moczu, tak więc tutaj też
wszystko okazałao się w porządku). Możliwe, że problem ze śluzem trwałby
dłużej, ale jeden z pediatrów stwierdził, iż dziecko może, ale nie musi, mieć
nietolerancję laktozy i zaproponował przez tydzień na próbę karmienie
Bebilonem Pepti 1. Nagle Ines zaczęła robić normalne stolce, nie prężyła się
przy jedzeniu ani po, kolki odeszły, zaczęła znowu normalnie spać w ciągu dnia
i w nocy. Na dodatek pomocny okazał się preparat Lefax, który udało się nam
zamówić w Niemczech. Ines nagle oddawała gazy samodzielnie i górą i dołem.
Niestety, nadal jadła i je okropnie łapczywie, dostaje posiłki na żądanie, co
wypada za dnia co 2-3 godziny a w nocy dostaje tylko 2 razy, bo przesypia
ładnie. To, co mnie aktualnie przeraża, to odgłosy wydawane przez jej gardło w
trakcie karmienia i po- nie dość, że jej "śpiewanie" nasiliło się i jest tak
głośne, że jeśli karmiona jest w pokoju słychać ją za wyjściowymi drzwiami
domu, bardzo często charczy w trakcie jedzenia, zaczęła się krztusić, co
zdarzało się owszem nawet przy piersi, ale bardzo rzadko, natomiast teraz jest
to niemal przy każdym posiłku. Wówczas pręży się i kaszle, co powoduje
dodatkowo zagazowanie i nerwy z powodu konieczności wyjęcia smoczka z buzi i
tym samym wstrzymania wypływu pokarmu aż nie uspokoi się po zachłyśnięciu. Po
zjedzeniu posiłku mam wrażenie, że znowu ma problemy z oddaniem gazów i bardzo
jej to przeszkadza, natomiast gdy powietrze wydostaje się przez jej gardło
mała zaczyna się denerwować i trudno mi ją utrzymać na rękach, w końcu przez
moment zaczyna płakać i mam wrażenie, że z bólu. Z objawami od razu byłam na
izbie przyjęć, niestety pediatra bez osłuchiwania stwierdził, że dziecko musi
zobaczyć laryngolog. Ten z kolei, zaglądając dziecku do gardła nie stwierdził
nic niepokojącego.
Ja, ponieważ mam 31 lat i jest to moje pierwsze dziecko wychodzę z siebie. Nie
wiem, co robić. Dowiedziałam się o czymś takim jak " zwiotczenie krtani" u
niemowląt. Podobno wiele dzieci dotyka ta przypadłość i mija z czasem i nie
należy się tym szczególnie mocno przejmować poza tym, żeby spokojnie i ze
wzmożoną uwagą karmić dziecko.
Zwracam się do Państwa o pomoc. I tym postem zawieram wiele moich próśb, może
ktokolwiek przechodził przez to samo i wie, jak mogę pomóc mojej córce a w
tym, także sobie. Po porodzie przez 4 tygodnie życia Ines byłyśmy ciągle w
szpitalach, od porodu ciągle wychodzi coś nowego i nie wiem, co czeka mnie
następnego dnia, pomału zaczynam się jej bać. I przeraża mnie macierzyństwo.
Może wyda się to dziwne i śmieszne, ale naprawde takie we mnie rodzą się
reakcje i nie umiem sobie z nimi poradzić po tym wszystkim, czasem mam ochotę
wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Ines należy do tzw. wiecznie opłakanych
dzieci. Nie mogę jej przebierać, nie mogę kąpać, nie mogę włożyć do wózka, na
wszystko reaguje płaczem a po powrocie z ostatniego szpitala jeszcze bardziej
się to nasiliło. Zaczęłam podawać jej herbatkę z melisy a także homeopatyczne
granulki Passiflora Dagomed, odstawiłam juz Viburcol zalecony przez lekarza,
bo mi małej szkoda tak faszerować. Mimo to- naprawdę poprawa jest nikła. Ja
prawie wcale nie mam już pokarmu ze stresu, a chciałam spróbować ją dokarmiać
1 raz albo 2 razy dziennie piersią. Teraz nie wiem, czy uda mi się mleko
odzyskać.To mnie dodatkowo stresuje. Wszyscy mi mówią- uspokój się, bo dziecko
czuje twoje emocje jak barometr i je przenosisz na nie- ale jak mam to zrobić?
Powiedzcie jak? Nie potrafię- kiedy ona płacze, ja czasem wyję razem z nią!
Mąż mnie uspokaja twierdząc, że "ona tak ma" i po 3 miesiącu kiedy sie
zaadoptuje w nowych warunkach będzie zupełnie innym dzieckiem i przestanie
płakać. Ale realia są takie, że to ja na co dzień w 4 ścianach jestem z Ines,
która tylko od święta nie płacze i to ja się nią zajmuję i jestem ciągle sama,
a móją mąż jest gościem w domu. Mimo jego zapewnień- modlę się, naprawdę
błagam Boga, żeby moje dziecko miało już od razu co najmniej 1 rok, żeby
łatwiej było mi wywnioskować dlaczego płacze, co ją boli i jak jej pomóc.
Może wyda się ten post histeryczny, mimo to bardzo proszę mi poradzić co
powinnam robić, jak postępować, czy objawy córki, które opisałam są Państwu
znane i spotkaliście się z nimi i co to może być, jak przeciętnie długo trwa?
W końcu mam jeszcze jedną prośbę- mieszkam 2 km od Poznania w gm. Swarzędz.
Czy znacie jakiegoś dobrego ale naprawdę DOBREGO pediatrę, który dojeżdża do
dziecka a nie tylko przyjmuje w swoim gabinecie? Jak dotąd nie udało mi się
takiego spotkać a czasami wizyta w domu byłaby w stanie na pewno wiele pomóc i
wyjaśnić. Zasugerowano mi też, abym poszukała w Swarzędzu laryngologa
dziecięcego, żeby zdiagnozował tę zwiotczałą krtań, nie podano mi adresu,
podobno nazywa się Szydłowski, ale w internecie nie mogę go znaleźć- może ktoś
z Was go zna i mógły podać mi adres?

Błagam Was, pomóżcie mi, napiszcie do mnie cokolwiek, bo juz nie wiem co
robić. Kiedy to piszę, dzieckiem zajmuje się okazjonalnie moja mama, a Ines po
prostu wrzeszczy i sinieje od płaczu.. CO ROBIĆ????
Obserwuj wątek
    • halszka111 Re: pomocy-8 tyg. corka 18.05.08, 16:41
      napiszę do Ciebie na gazetowego mejla.
    • m_oments Re: pomocy-8 tyg. corka 18.05.08, 17:52
      mój synek przez jakiś czas wydawał dziwne odgłosy podczas karmienia, pediatra
      podejrzewała wiotkość krtani - zaleciła większe ilości wit D3 (podejrzewam że
      tez ze względu na inne symptomy-nie jestem lekarzem) - po tygodniu było znacznie
      lepiej;
      mój synek prężył się przy karmieniu, problemy z brzuszkiem, gazami, problemy ze
      zrobieniem kupy (nie zawsze, ale często) - płakał przeraźliwie do momentu aż nie
      zrobił kupy (wtedy gazy automatycznie odchodziły, wiercenie i płakanie przy
      jedzeniu, wydawał się bardzo głodny,a nie chciał jeść- to było 2 lata temu, wiec
      już przybladło mi w pamięci;
      Synek dostał od pediatry skierowanie do poradni wczesnej interwencji (neurolog,
      rehabilitant, fizjoterapeuta) - miał zdiagnozowane wzmożone napięcie mięśniowe -
      niesamowite ale ćwicząc/masując dziecko w kierunku poprawy napięcia mięśniowego
      i asymetrii po tygodniu było już widać efekty poprawy samopoczucia dziecka - po
      miesiącu nie było już problemów z jedzeniem, skończyły się prężenia, płacze;
      Taki był nasz przypadek - może na wszelki wypadek przejdź się z dzieckiem do
      polecanego neurologa dzięcięcego, rehabilitanta - opowiedz co się dzieje, co Cię
      niepokoi;
      przeczytaj ten wątek - może jakieś rady wydadzą Ci się sensowne
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=78873652&a=78873652
      • elka27 Re: pomocy-8 tyg. corka 18.05.08, 21:12
        Jeśli zdecydujesz się na wizytę u neurolga, to zdecydowanie polecam
        dr Milecką z poradni na u. Kórnickiej w Poznaniu.
        Kolejki na NFZ są dość długie, ale noe pierwszą wizytę można wybrać
        się prywatnie (w tym samym miejscu).
        Jeśli chodzi o Szydłowskiego, to moja koleżanka była u niego. Jutro
        postaram się zdobyć nr tel.
    • smakjablka Re: pomocy-8 tyg. corka 18.05.08, 22:33
      Jezeli lekarz zdiagnozował nietolerancję laktozy (na Bebilonie Pepti jest
      znaczna poprawa) to nie wracaj do karmienia piersią bo w mleku kobiecym jest
      laktoza, a przy nietolerancji nawet śladowe ilości są niewskazane.
      Trzymaj się!
      • oli.nek Re: pomocy-8 tyg. corka 19.05.08, 19:54
        tak, tylko, że Bebilon Pepti też zawiera laktozę - przeczytaj na puszce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka