pontifexmaximus
19.09.03, 12:34
Taternicy wybrali się na szkolenie z nocnej wspinaczki w górach.
Wyglądało to tak, że ekipa kilkunastu gości wybrała się gdzieś w okolice
Morskiego Oka celem wspinania się po górach. No ale jak to w każdym sporcie,
szef ekipy wyciągnął flaszkę i zaproponował, coby się po jednym napili, żeby
im się ta ściana (pionowa generalnie) troszeczkę położyła. Tak też uczynili.
Ponieważ metoda ta zaczęła funkcjonować, panowie wyciągnęli następne flaszki
i kładli tę ścianę jeszcze bardziej. Skończyło się po paru godzinach na
kompletnej ubojni.
Rano się budzą jeszcze wszyscy kompletnie nagrzmoceni i okazuje się, że nie
mogą się doliczyć organizatora tego całego nocnego wspinania. Ponieważ nie
mogli go namierzyć, ktoś doczłapał się do schroniska przy Morskim Oku i
wezwał GOPR.
Z raportu goprowców:
"Zapierniczamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu, a tam przed nami idzie facet
na czworaka, bije haki w asfalt i asekuruje się liną..."