Gość: BBB
IP: *.wl.kielce.octava.net.pl
15.02.04, 15:55
Udziela sią na tym forum Filip z Kanady. Często jest obrażany. Kiedyś napisał
tak:
„Oh jakie to piekne!
Bardzo mi sie podoba ten opis buraczkow z rumiencami.
To oznaki czerstwosci i zdrowia.
Ja sam kiedys nim bylem.
Lekcje w szkole podstawowej zaczynalismy o 8:00. Zima gdy wychodzilismy z
domu do szkoly na zewnatrz bylo jeszcze szarawo. Brnelismy tak jeszcze nie
oczyszczona z nocnych opadow obfitego sniegu droga do naszej budy, okolo
dwoch kilometrow. Czesto wsrod snieznej zawieii na wpol zgieci, pochyleni pod
wiatr i snieg, do przodu by pokonac kolejny odcinek od jednego przydroznego
drzewa do drugiego. Wtedy jako dzieciak bardzo mazylem aby na takie dni miec
samochod.
Tak wiec poprzez moje zyciowe doswiadczenie, te prowincionalne buraczki, jak
widzisz sa mi bardo bliskie. I czesto sa bogatsze w besposrednie przezycia z
natura niz czlowiek urodzony i wychowany w miescie, w ciepelku i koicu przy
kaloryferze.
...Moze zbyt cisi i zbyt obowiazkowi, jak na szkole w miescie, ale wcale to
nie znaczy ze sa gorsi. Oni narazie "mysla oczami" , notuja i strzez sie
ich , bo bacznie cie obserwuja !
A jesli juz dobrniesz do ludzi i rozkochasz sie w ich pieknie, zaczniesz
lapczywie pozerac ich biografie to odnajdziesz tam samych "burakow".
"To ci,co zawsze szli pod wiatr"......stad ich rumience”.
To zapamiętam na długo!!!
Pozdrawiam Filipie!!! :)