111l
04.04.11, 12:17
W dniu wczorajszym tj. 3.04. 2011 r. chcąc zrekompensować rodzinie tygodniowy brak uwagi związany z realizacją obowiązków zawodowych udaliśmy się na wycieczkę za miasto chcąc zwiedzić zamek w Pieskowej Skale. Jadąc od Skały na odcinku pomiędzy skrętem na Ojców a Pieskową Skałę (kilka kilometrów) na malowniczo poprowadzonej zakrętami pomiędzy skałami, wąskiej drodze trwał w najlepsze wyścig motocyklowy którego uczestnicy za nic mieli zasady ruchu drogowego łamiąc wszystkie możliwe jego reguły w tym ograniczenia prędkości (oczywiście nie badałem tego dokładnie i jedynie domniemuję jednak że były to prędkości znacznie powyżej normy wnioskuję z dynamiki z jaką pojawiali się w tylnym lusterku a następnie znikali w przedniej szybie), notoryczne przekraczanie podwójnej linii ciągłej poprowadzonej właściwe na całej długości w/w drogi czy wręcz jazdę pod prąd drugim pasme.
Nie mam nic do motocykli jeżeli już to budzą raczej moją fasynację niż przerażenie czy gniew...ale proponowałbym rozważyć testowanie swoich maszyn w innych bardziej dostosowanych do tego miejscach (choć rozumiem że nie ma ich wiele, jak zresztą w ogóle porządnych dróg w naszym kraju) nie zaś badanie możliwości psychicznych często niedzielnych kierowców którzy chcą w spokoju nacieszyć się przyjemnością spędzenia choćby chwili czasu ze swoją rodziną.
I zapewniam, że nie ma niczego fantastycznego we wsłuchiwaniu się w płacz dziecka przerażonego wspaniale brzmiącego dźwięku motocykla którego marki - nawet jeżeli człowiek by chciał rozpoznać - nie ma szans.
Do Policji zaś apel, jeżeli jest to jak domniemuję sytuacja permanentna (chyba że był to incydent i jedynie ja miałem pecha) jeżeli nic się nie zmieni to na tej drodze dojdzie prędzej czy później do niewyobrażalnej tragedii i naprawdę nie zazdroszczę temu kto to będzie musiał oglądać.
PS. Żeby nie było, że to nie dotyczy bezpośrednio Krakowa wyjaśniam, iż w/w rejon należny do właściwości Komendy Powiatowej w Krakowie