libellicosa
15.01.05, 17:38
Proponowałabym Autorowi recenzji, aby przed zarzuceniem wydawcy zapędów
cenzorskich przyjrzał się dla porównania ze dwóm wydaniom tej samej pozycji w
innych językach, a także rzucił okiem na dostępny choćby w Internecie
materiał ikonograficzny (mam na myśli oczywiście archiwa naukowe, a nie
strony z prezentacjami pseudoantycznej ceramiki pornograficznej). Pozwoliłoby
to dość szybko odpowiedzieć na nurtujące go pytanie. Inna metoda: można było
również zastanowić się, czy wydawca decydujący się opublikować książkę o
homoseksualizmie, jako żywo nie owijającą żadnego z aspektów tematu w
bawełnę, zadawałby sobie trud zamazywania na ilustracjach tych czy innych
szczegółów albo zgoła podstawiania zamiast skandalizujących starożytności
niewinnej ornamentyki rodem, powiedzmy, z Włocławka... To prawda, że czarno-
białe reprodukcje nie działają na wyobraźnię tak jak te wydrukowane na
kredowym papierze i lśniące hiperrealistycznymi kolorami. Czy o to jednak
chodzi autorowi naukowej monografii?