Gość: ekolog IP: *.crowley.pl 29.01.05, 01:43 kiedy zieloni zaczna zajmowac sie srodowiskiem -a nie spektakularnymi odezwami-papierowa partyjka malych cwaniaczkow-zajmijcie sie lepiej ekologia a nie gejami,lesbami,putinami itp Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: jasiek Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:30 Zieloni 2004 ekologią również się zajmują, to jednak nie ich wina, że jest to w Polsce wciąż temat mało medialny. „Zielony” to jednakże termin szerszy niż „ekologiczny”, przynajmniej w sensie w jakim nazwa ta używana jest w Europie Zachodniej. Tym zresztą różni się partia polityczna od różnego rodzaju organizacji i stowarzyszeń, iż ta pierwsza winna mieć wyrobiony pogląd, i zajmować stanowisko w niemal wszystkich istotnych dla świata, kraju, regionu kwestach, a nie tylko wąsko specjalizować się w jednym, choćby najważniejszym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy.www.zieloni.w.pl >TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjskiego SPECNAZU 01.02.05, 05:55 >TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjskiego SPECNAZU www.decentrum.most.org.pl/magazyn_de_ce/czeczenski_dramat.doc " Aresztowali nas 24 stycznia 1995 r. na posterunku pod Samaszkami. Siedemnastu ludzi, wszyscy cywile. Polecieliśmy śmigłowcem, zaczęli nas bić automatami po twarzy. Jednemu strzelili w głowę i zrzucili na ziemię, potem - drugiemu, trzeciemu, czwartemu... Myślałem, że już koniec, ale zbili mnie do utraty przytomności i pewnie dlatego nie zastrzelili. Kiedy śmigłowiec wylądował, podszedł do nas major i zaczął przeklinać oficera, który był z nami w śmigłowcu- kogo mi tu przywiozłeś, czy ja ci kazałem, teraz idź i ich wszystkich rozstrzelaj! Ale nie rozstrzelali, zawiązali oczy i znów załadowali do śmigłowca. I znowu strasznie bili. Prawie wszystkim wybili zęby i odbili nerki. A w Mozdoku do śmigłowca wskoczyli OMON - owcy i bili nas kolbami po głowie. Kiedy nie mogliśmy już stać na nogach, wyrzucili nas na ziemię i zmusili do robienia przysiadów. Tych, którzy już nie mogli, zabijali strzałem w tył głowy. Był tam jeden 44- letni Ingusz, nie mógł robić przysiadów, bo odbili mu całą męskość, wszystko tam było jak kasza - jego też zastrzelili. Potem któryś przystawił mi pistolet do potylicy, ale w tej chwili inny kopnął mnie nogą w bok i kula przeszła obok głowy. Wtedy zacząłem krzyczeć - nie jestem bojownikiem, mieszkam w Rosji, przyjechałem, żeby z wioski zabrać matkę!"(...) Zatrzymani w GPAP-1 "do wyjaśnienia" przebywali w boksach i cysternach wypełnionych do wysokości kolan wodą. Latem i zimą. Każdego dnia byli katowani, gwałceni i torturowani prądem elektrycznym. Świadectwo zbrodni dają ci, którym udało się przeżyć "filtr" Wychodzili często tylko po to by umrzeć. (...) Rosjanie przeczuwali coś złego i w samą porę tuż przed szturmem Groznego przez Czeczenów, ewakuowali obóz śmierci GPAP-1. personel i zatrzymanych przeniesiono do innych obozów filtracyjnych, działających przy bazach wojsk federalnych. (...) Kiedy bojownicy opuścili wioskę, od rana 8 kwietnia rozpoczęła się operacja tzw. zaczistki, czyli pacyfikacja, która trwała do wieczora. Następnie oddziały wojsk federalnych wycofał się z Samaszek. Przez kilka dni po zakończeniu do Samaszek próbowali się przedostać przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z misji w Nazraniu. Wbrew postanowieniom III genewskiej, żołnierze rosyjscy nie przepuścili ich do wioski. Zatrzymano także misję "Lekarzy bez granic". Blok- postu nr 13 pod wioską strzegli OMON-owcy w chustkach na głowach, ozdobionych napisem " Urodzony dla zabijania" . Dopiero 13 kwietnia do Samaszek dotarli dziennikarze. To co zobaczyli mroziło krew w żyłach. Na ulicach, podwórkach i w domach leżały trupy mieszkańców wioski. Deputowani do Dumy Państwowej, Szabad i Wachnina, natknęli się na trupa mężczyzny leżącego na środku głównej ulicy. Na jego klatce piersiowej leżało serce wyrwane razem z kawałkiem płuca ( zdjęcie opublikowano w rosyjskiej prasie). Wszędzie walały się jednorazowe strzykawki z antyszokowym promedalem, należącym do narkotycznych analgetyków. Do końca kwietnia w Samaszkach pracowała komisja pod przewodnictwem rosyjskiego ministra sprawiedliwości. Komisja nie stwierdziła, aby wioskę poddano ostrzałowi artyleryjskiemu i ostrzałowi z powietrza . Niemniej, wobec wykrycia faktów licznych przestępstw, do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej skierowano postanowienie o wszczęciu dochodzenia. 221mieszkanców Samaszek skierowało do prokuratury doniesienie o przestępczych działaniach żołnierzy rosyjskiego specnazu. Osobne śledztwo prowadziła komisja parlamentarzystów z Dumy, komisja praw człowieka przy prezydencie Rosji, kierowana przez Siergieja Kowalowa, a także niezależne centrum Obrony Prawa "Memoriał". Ich ustalenia pozwoliły odtworzyć przebieg działań rosyjskich oddziałów specjalnych w Samaszkach. Żołnierze posuwali się wzdłuż głównych ulic wioski i wchodzili do poszczególnych obejść. Do piwnic wrzucano granaty chociaż dobrze wiedziano, że schronili się w nich. Mężczyzn bez względu na wiek, oddzielano on kobiet i rozbierano do bielizny. Niektórych od razu zabijano, czasem po uprzednich torturach. We wsi pojawiły się ciężarówki Kamaz i Gaz- 66, do których żołnierze ładowali zrabowane w domach sprzęty. Następnie domostwa podpalano. Oblewano benzyną i palono także trupy pomordowanych. Zatrzymanych w Samaszkach konwojował do obozu koncentracyjnego w Mozdoku specnaz Głównego Zarządu Wykonywania Kar MSW Rosji. Zatrzymanych w Samaszkach 134 mężczyzn , którym udał się uniknąć natychmiastowej egzekucji, umieszczono w budynku piekarni. Byli rozebrani do pasa i bez butów. Następnie w kolumnie popędzono ich do obozu wojskowego na jednym ze wzgórz Grzbietu Sunżańskiego. Stamtąd zatrzymani trafiali do tzw. nakopitiela, czyli punktu zbiorczego w Assinowce. Inną grupę dostarczono w śmigłowcach do obozu koncentracyjnego w Mozdoku. Zatrzymanych transportowano w ciężarówkach na lotnisko. Kładziono ich w skrzyni ze związanymi rękami , w 4 warstwach. Leżący na dole ginęli w skutek uduszenia. Do śmigłowców biegli przez tzw. "ścieżkę zdrowia"- bicie kolbami, szczucie psami. Powitanie w obozie koncentracyjnym w Mozdoku było podobne: szczuto ich psami, bito pałkami i kolbami karabinów. Wodę dostali dopiero po półtorej doby. W czasie pobytu w obozie w Mozdoku zatrzymywanych poddawano brutalnym torturom przy użyciu prądu. Zmuszano ich do podpisywania protokołów przesłuchań bez czytania. W ciągu kilku dni większość uznano za niewinnych i zwolniono do domów. Kilkunastu wymieniono na rosyjskich jeńców. Według Czeczenów , efektem akcji rosyjskiego specnazu w Samaszkach było wymordowanie 400 niewinnych mieszkańców wioski, których ciała odnaleziono. Nie są znane losy dalszych 700 osób. Komisja niezależnej rosyjskiej organizacji społecznej Centrum Obrony Prawa "Memoriał" potwierdziła, że w toku pacyfikacji Samaszek przez armię federalną zginęło lub zostało zamordowanych 103 mieszkańców wioski, których wymieniono z nazwiska i imienia. Wśród nich : 13 kobiet i 90 mężczyzn. Najmłodszą ofiarą był 15 chłopiec, najstarszą 96 starzec. Dziennikarze , którzy dotarli do wioski, dali świadectwo niebywałego zezwierzęcenia sprawców zbrodnii. W Czeczenii, na każdym bazarze można kupić kasety wideo ze zdjęciami okaleczonych zwłok, na których żołnierze wycinali bagnetami gwiazdy i swastyki.. Japoński dziennikarz Hayashi Masaaki wykonał zdjęcia 19 - letniej dziewczyny będącej w zaawansowanej ciąży, która została zamordowana zaostrzonym kołkiem wbitym do narządów rodnych. Według deputowanych do Dumy Państwowej, obecnych na miejscu zbrodni, akcja w Samaszkach była nowym typem działania wojsk rosyjskich w wojnie w Czeczenii, której do tej pory nie stosowano: była to typowa ekspedycja karna, skierowana przeciw ludności cywilnej w celu jej zastraszenia. . Przesłuchiwani przez komisję parlamentarną żołnierze uczestniczący w operacji w Samaszkach zgodnie oświadczyli ( z jednym wyjątkiem0, że żaden z nich nie widział cywilnych mieszkańców wioski. Główna Prokuratura wojskowa federacji Rosyjskiej nie przedstawiła żadnemu uczestnikowi akcji zarzutów. W marcu 1997 roku Duma Państwowa amnestionował wszystkich żołnierzy rosyjskich, uczestników wojny w Czeczenii. Brak jakichkolwiek efektów w otwartej walce Rosjanie kompensowali sobie zbrodniczym terrorem skierowanym przeciwko ludności cywilnej. W Groznym, a także na okupowanej prowincji, żołnierze wojsk wewnętrznych, specjalne oddziały OMON - u, oraz najemnicy na szeroką skalę dokonywali bestialskich mordów. Zatrzymanych przypadkowo na blok - postach, a także w pacyfikacjach i zwykłych łapankach młodych mężczyzn umieszczano w obozach koncentracyjnych, co najczęściej oznaczało dla nich męczeńską śmierć. Typowy przykład rep Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy.www.zieloni.w.pl cd>TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjski 01.02.05, 06:02 Brak jakichkolwiek efektów w otwartej walce Rosjanie kompensowali sobie zbrodniczym terrorem skierowanym przeciwko ludności cywilnej. W Groznym, a także na okupowanej prowincji, żołnierze wojsk wewnętrznych, specjalne oddziały OMON - u, oraz najemnicy na szeroką skalę dokonywali bestialskich mordów. Zatrzymanych przypadkowo na blok - postach, a także w pacyfikacjach i zwykłych łapankach młodych mężczyzn umieszczano w obozach koncentracyjnych, co najczęściej oznaczało dla nich męczeńską śmierć. Typowy przykład represji wobec ludności jaki stanowiła akcja w Samaszkach - jej przebieg oraz efekty, nasunęły pytanie o kierunek szkolenia żołnierzy rosyjskich formacji specjalnych. W Czeczenii jednostki specnazu wykazywały zwykle bezradność w bezpośredniej walce, natomiast odznaczały się niezwykle okrucieństwem w akcjach przeciwko bezbronnej ludności cywilnej.. Można było wysnuć wniosek, że w procesie szkolenia rosyjskiego specnazu położono większy nacisk na wykształcenie odpowiednich cech psychicznych takich jak brutalność, brak jakichkolwiek zahamowań i zwykłych ludzkich zachowań, niż na doskonalenie żołnierskiego rzemiosła. Produktem takiego szkolenia był pozbawiony zasad moralnych psychopata w mundurze, mordujący z poczuciem bezkarności niemal w majestacie prawa. W czasie wojny czeczeńsko - rosyjskiej nie zdarzyło się ani razu, aby jakikolwiek oddział wojsk federalnych wziął w boju, z bronią w ręku czeczeńskiego jeńca - bojownika. Tymczasem rosyjskie obozy koncentracyjne tzw. filtracyjne, były stale wypełnione. Rosjanie brali do tych obozów zupełnie postronne osoby spośród ludności cywilnej, które przetrzymywano w nieludzkich warunkach jako zakładników. Później wielu z tych, którym udało się przetrwać w "filtrze", wymieniano na żołnierzy wojsk federalnych wziętych do niewoli przez bojowników. Trzeba podkreślić, że wśród Czeczenów przeznaczonych do wymiany nie znalazł się ani jeden mężczyzna, który walczył z bronią w ręku. Na listach Czeczenów przeznaczonych do wymiany znajdowali się mężczyźni ujęci na ulicach rosyjskich miast, starsi panowie urodzeni w 1931 i 1933 roku, a nawet egipscy studenci, którzy pobierali nauki w groznieńskim Instytucie Naftowym. W Groznym zostały zniszczone przez wojska federalne wszystkie szpitale. Rosyjskie lotnictwo specjalne zbombardowało szpitale w Nowych Atagach i Szali. Relacje uwięzionych "Strażnicy zaczęli nas bić od razu po tym, gdy przybyliśmy do obozu. To było około 20-25 mężczyzn w maskach stojących w dwu szeregach na dziedzińcu obozu i tworzących żywy łańcuch, cos w rodzaju "ludzkiego korytarza". Byliśmy przepychani przez ten "korytarz", a każdy ze strażników bil nas pałka. Kazali nam rozebrać się do naga a następnie zapędzili nas do chłodni, która wcześniej używana była do mrożenia mięsa. Trzymali nas tam nagich przez jakiś czas, a następnie kazali nam ubrać się i wyjść. Zaczęli nas znowu bić na zewnątrz chłodni. Bili nas tez w celi. Podczas pierwszej nocy spędzonej w obozie, bito mnie cztery razy. Następnego dnia zmuszono nas do biegania na korytarzu przed naszymi celami, wzdłuż żywego łańcucha uzbrojonych strażników w maskach. Paru strażników było uzbrojonych w ciężkie młotki, reszta z nich miała pałki. Kiedy biegłem przez ich "korytarz", ktoś uderzył mnie w plecy młotkiem? Ból był tak silny, ze nic nie czułem podczas następnych uderzeń pałkami..." Musa przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo . "Podczas przesłuchania dwa razy strąciłem świadomość. Gdy odzyskałem przytomność, oni wciąż przykładali dwa przewody elektryczne do rożnych części mojego ciała. Strażnicy znaleźli w mojej kieszeni paczkę środków przeciwbólowych. Powiedziałem im, ze to na serce. Zaczęli bić mnie w okolicach serca. Uderzyli mnie tam piec lub sześć razy." Mohamed, przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo. Każdego dnia, nawet gdy w Genewie spotyka się Komisja Praw Człowieka ONZ, w tajemnicy cierpią takie ofiary jak "Musa" i "Mohamed". Podczas ostatniej misji badawczej Amnesty International w sąsiadującej z Czeczenia Republice Inguszetii, organizacja zebrała wiele zeznań osób, takich, jak powyższe, które to zostały potwierdziły, ze wobec przetrzymywanych w "obozach filtracyjnych" mężczyzn, kobiet i dzieci rutynowo stosowane są tortury: gwałty, bicie młotkami i pałkami, rażenie prądem i gazem łzawiącym, piłowanie zębów. Niektórzy z nich jednocześnie są bici w okolicach uszu w celu przebić bębenków. Zatrzymani są bici podczas biegu przez "ludzki korytarz" stworzony przez strażników. Jest to stosowane na początku pobytu w miejscu zatrzymania, lub w celu przegnania ich z cel do toalet. Wszystkie osoby, które przeżyły "obozy filtracyjne" i rozmawiały z Amnesty International stwierdziły, ze przy uwalnianiu, były zastraszane przez władze "obozów filtracyjnych", ze jeżeli opowiedzą o tym, co przeżyły, to ich rodziny zostaną zabite. Śmierć w wiezieniu: 14 letnia dziewczynka pochodząca z Urus-Martan, zmarła w miejscu uwiezienia w Czernokozowie, przypuszczalnie na skutek torturowania i znęcania się nad nią, m.in. w wyniku wielokrotnego zgwałcenia przez strażników. Wedle doniesień została ona zatrzymana na punkcie kontrolnym, podczas podróży autobusem. Była ona prawdopodobnie jedna z 60 kobiet trzymanych wspólnie w celi nr 25 w Czernokozowie. Kobiety te były bite przez strażników. Wieziona razem z nimi "Zulijkan", będąca w siódmym miesiącu ciąży, nie była bita przez strażników, ale wciąż straszono ja torturami. Później została zwolniona i urodziła wcześniaka. Tajne "obozy filtracyjne" Od osób które przeżyły, Amnesty International zebrała informacje na temat istnienia tajnych "obozów filtracyjnych" takich, jak tzw. "Internat", znajdujący się w budynku byłej szkoły w mieście Urus-Martan oraz prowizoryczne miejsce zatrzymań we wsi Znamienskoje, prawdopodobnie zlokalizowane w suterenie budynku usytuowanego za siedziba samorządu terytorialnego. Wedle doniesień inne tajne miejsca uwiezienia znajdują się: w punkcie kontrolnym armii rosyjskiej we wsi Tolstoj- Jurt - jest to prawdopodobnie wykopany w ziemi dół; we wsi Gorogorsk, w budynkach byłej fabryki oleju (znanej jako "NGDU"); i dwa miejsca uwiezienia w dystrykcie Leninskim w Groznym, w budynkach fabryki samochodów (w budynkach "PAP-1" oraz "PAP-5"). "Sultan"*, 25 letni mężczyzna zmarł wkrótce po zwolnieniu z obozu "Internat" w Urus-Martan. Według jego lekarzy, "Sultan" odniósł poważne obrażenia ciała w okolicach klatki piersiowej, żołądka i całej głowy. Miał on również otwarte rany, które powstały w wyniku ciosów zadanych bagnetem w szyje i plecy. Jego ciało było mocno posiniaczone. "Sultan" zmarł 16 marca po przebyciu kilku operacji. Pracownik Amnesty International otrzymał protokół z sekcji zwłok, który zawiera listę rożnych uszkodzeń ciała, które miał "Sultan", gdy był hospitalizowany. Protokół stwierdza, ze te śmiertelne rany powstały bezpośrednio w wyniku pobicia. W Czeczenii, poza "obozami filtracyjnymi", ludność cywilna wciąż nie jest bezpieczna: wioski są atakowane przez artylerie i rakiety, nie ma możliwości ucieczki, tak jak to miało miejsce w Komsomolskim, na początku miesiąca. Nawet wtedy, gdy ludność cywilna zdoła uciec z obszarów objętych atakiem, istnieją wiarygodne raporty mówiące o tym, że siły rosyjskie bezpośrednio atakują cywilne konwoje oznaczone białymi flagami. Na przykład 20 lutego w pobliżu wioski Duba-Jurt w dystrykcie Szatoj, pod bezpośrednim ostrzałem artyleryjskim znalazły się samochody (w tym ambulanse wyraźnie oznakowane znakami czerwonego krzyża) przewożące w bezpieczne miejsca około 40 osób cywilnych z wioski Barzoj. W wyniku ataku zginęły 3 kobiety i 2 mężczyzn, w tym 75 letnia kobieta Dogman Giriewa, a rany odniosło do 16 osób. Ludność cywilna padała ofiara bezpośrednich ataków wojsk rosyjskich nawet wtedy, gdy oficjalnie ogłoszono dla nich "bezpieczne korytarze". 20 marca gru Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy.www.zieloni.w.pl AI WZYWA PUTINA DO PRZESTRZEGANIA PRAWA 01.02.05, 06:05 Tysiące osób cywilnych stawało się ofiarami egzekucji pozasądowych dokonywanych przez siły rosyjskie na terytoriach znajdujących się pod ich kontrola, takich jak m.in. w Staropromyslowskim dystrykcie Groznego w styczniu oraz na przedmieściach Groznego Aldi w styczniu i w dystrykcie Oktriabskij w lutym. W innych miastach Federacji Rosyjskiej, takich jak Moskwa, Amnesty International zarejestrowała przykłady prześladowań Czeczenów i innych osób pochodzących z Kaukazu, takie, jak arbitralne zatrzymania, znęcanie się i tortury w miejscach zatrzymań. Amnesty International stwierdziła dzisiaj, ze społeczność międzynarodowa musi działać "Komisja Praw Człowieka ONZ oraz Zgromadzenie Parlamentarna Rady Europy musza podjąć konieczne kroki w celu wszczęcia międzynarodowego śledztwa mającego na celu wyjaśnienie zabójstw, tortur, w tym gwałtów, znęcania się i prześladowań ludności cywilnej w Czeczenii". (...) prezydent Rosji Wladimir Putin ostatnio stwierdził w mediach, że "demokracja jest dyktatura prawa". Amnesty International wzywa prezydenta (...) Putina do udowodnienia jego uznania dla rządów prawa poprzez wypełnienie zobowiązań międzynarodowych Rosji i współdziałanie przy przeprowadzaniu międzynarodowego śledztwa zapewniając obserwatorom przestrzegania praw człowieka nieskrępowany dostęp do wszystkich "obozów filtracyjnych" i terytorium Czeczenii. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy.www.zieloni.w.pl BIESŁAN-ROSYJSKA PROWOKACJA SŁUZB SPECJALNYCH 01.02.05, 06:12 BIESŁAN-ROSYJSKA PROWOKACJA SŁUZB SPECJALNYCH Oświadczenie Asłana Maschadowa po wydarzeniach w Biesłanie www.putin.most.org.pl/dane/oswiadczenie.html Odpowiadając na to pytanie, chciałbym powiedzieć co następuje, szczególnie o tragedii w Biesłanie. Tak to była zdecydowanie tragedia, to było bluźnierstwo. Takie metody nie mają nic wspólnego z walką ludności Czeczeńskiej i Czeczeńskich Mudżahedinów ponieważ nie ma usprawiedliwienia dla tego rodzaju aktów. (...) Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że nie ma żadnej interwencji, nie ma nawet nic podobnego do międzynarodowego terroryzmu. Wszystko to jest fikcją i jest sfabrykowanym obrazem wroga: fundamentalizm, islamski ekstremizm. To prawdopodobnie z tego Kreml odnosi korzyści. (...) Głównym argumentem tych ludzi, którzy zajmują teatry i szkoły, jest przekonanie, że Putin i jego generałowie oraz tajne służby przypuszczalnie nie wydadzą rozkazów, aby strzelać do małych dzieci lub gazować swych współobywateli toksycznymi substancjami takimi jak sarin, czy saman. Ale jest to fikcja. Ci ludzie są w błędzie, ponieważ nie znają prawdziwej twarzy ich wroga i państwa, przeciw którym walczą. Powtórzę, więc: nie zamierzam usprawiedliwiać tych ludzi w Biesłanie, prawdopodobnie nie myśleli, że szkoła zostanie wzięta szturmem i że Kreml wyda rozkaz strzelania do dzieci. I jestem pewien, że ci "terroryści" nie strzelali dzieciom w plecy. (...) Jedno z dzieci ze szkoły wyznało, że na zewnątrz były dwa wybuchy, po których ściana, a potem dach runęły. "Terroryści" wcale nie strzelali do nich, ale przebrali się i uciekli. Wierzę, że jedyną rzeczą, jaką chcą osiągnąć ci "terroryści", ci, którzy biorą żywych ludzi jako zakładników, ryzykując życie tych ludzi, chcą, by rząd rosyjski poszedł na pewne ustępstwa. Jestem pewien, że nigdy nie zmuszą rządu rosyjskiego by to zrobił. Chciałbym to jeszcze raz powtórzyć: nie znają oni bestialskiej twarzy ich wroga i przywódcy Rosji! (...) Kiedy Anna Politkowska została otruta w samolocie i gdy w Moskwie aresztowano Andrieja Babickiego, było już jasne, że użyją siły i wezmą szturmem szkołę w Biesłanie. Teraz Prezydent Północnej Osetii Dżasochow winien sprawić, by jego obecność stała się odczuwalna. Musi on powiedzieć prawdę i otworzyć oczy swoich ludzi, krewnych ofiar odnośnie śmierci: powinien powiedzieć, kto rozpoczął atak, kto jest winny mordu setek dzieci. I wierzę, że ma on dość odwagi, by okazać męstwo i rozsądek (...) Myślę, że Putin jest wygodną postacią dla zachodnich przywódców, ponieważ w każdej chwili może być obciążony odpowiedzialnością za popełnienie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w Czeczenii. Chociaż - dziś ci przywódcy udają, że tego nie widzą. Nie są oni jednak ślepi i wiedzą, w jaki sposób ten człowiek doszedł do władzy. (...) Oni, Przywódcy Zachodu wiedzą, kto wydał rozkaz wysadzenia budynków mieszkalnych w Buinaksku, Wołgodońsku i Moskwie. Wiedzą też, że zbrodnie wojenne w Czeczenii zostały popełnione na osobisty rozkaz prezydenta Federacji Rosyjskiej. Wśród tych zbrodni są morderstwa znanych polityków i obrońców praw człowieka w Rosji: Juszenkowa, Szczekoczihina, Borowika, Lebiedzia i otrucie Politkowskiej. Wiedzą oni dobrze, że obywatele rosyjscy w Teatrze Nord - Ost zostali zagazowani trującymi substancjami na osobisty rozkaz Putina. I dziś również na jego prywatny rozkaz została zaatakowana szkoła w Biesłanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekolog Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 12:23 A co mają z tym wspólnego "zieloni"?. Zieloni niech zajmują się tym do czego są powołani, np. niech walczą z bobrami, które wszędzie niszczą drzewa, wały rzeczne i powodują ogromne szkody. Niech ustalają tych którzy tną drzewa na opał bez zezwoleń powodując ekologiczną pustkę , niech karzą właścicieli psów które wypuszczane z domów samopas zagrażają dzikiej zwierzynie itd. Czyli niech zajmują się sprawami, które do "zielonych" statutowo należą a nie polityką. Następuje jak widzę jakieś pomieszanie z poplątaniem, które nie wykluczam, że spowoduje konieczność policyjnej edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiek Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 02:23 Gość portalu: Ekolog napisał(a): A co mają z tym wspólnego "zieloni"?. Zieloni niech zajmują się tym do czego są > > powołani, np. niech walczą z bobrami, które wszędzie niszczą drzewa, wały > rzeczne i powodują ogromne szkody. [...] Czyli niech > > zajmują się sprawami, które do "zielonych" statutowo należą a nie polityką. > Następuje jak widzę jakieś pomieszanie z poplątaniem, które nie wykluczam, że > spowoduje konieczność policyjnej edukacji. Powołani przez kogo??? Dlaczego będąc partią polityczną mają nie zajmować się polityką??? Jeżeli mowa o „pomieszaniu z poplątaniem” to tego przykładem zdaje się być właśnie powyższa wypowiedź. Autorowi najwyraźniej pomieszały się i poplątały terminy „zielony” i „ekologiczny”. Zieloni 2004 podobnie jak i większość zielonych partii w Europie i na świecie obok tematyki ściśle ekologicznej, czy kwestii praw zwierząt zajmują się właśnie także „zgodnie ze swoimi celami statutowymi” szeroko rozumianą problematyką praw człowieka. Ta ostatnia obejmuje uprawnienia najbardziej podstawowe, w szczególności prawo do życia(brutalnie naruszanego choćby w Czeczenii), ale także m.in. do wolności wypowiedzi (także artystycznej), czy własnych życiowych wyborów (wolność indywidualna). Zieloni występują w związku z tym przeciwko wszelkim formą wykluczenia i dyskryminacji – np. ze względu na religię, przynależność etniczną, płeć, orientację seksualną, stopień niepełnosprawności itp. www.zieloni2004.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KOVI Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.autocom.pl 02.02.05, 01:48 PIES Z WAMI I PUTINEM ZAJELIBYŚCIE SIĘ LEPIEJ TYM CO DZIEJE SIĘ U NAS W KRAJU BO W TEN SPOSÓB TO KAŻDY GŁUPI POTRAFI ZAISTNIEĆ W MEDIACH. Odpowiedz Link Zgłoś