Dodaj do ulubionych

Zieloni przeciw akcji policji

IP: *.crowley.pl 29.01.05, 01:43
kiedy zieloni zaczna zajmowac sie srodowiskiem -a nie spektakularnymi
odezwami-papierowa partyjka malych cwaniaczkow-zajmijcie sie lepiej ekologia
a nie gejami,lesbami,putinami itp
Obserwuj wątek
    • Gość: jasiek Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:30
      Zieloni 2004 ekologią również się zajmują, to jednak nie ich wina, że jest to
      w Polsce wciąż temat mało medialny. „Zielony” to jednakże termin szerszy
      niż „ekologiczny”, przynajmniej w sensie w jakim nazwa ta używana jest w
      Europie Zachodniej. Tym zresztą różni się partia polityczna od różnego rodzaju
      organizacji i stowarzyszeń, iż ta pierwsza winna mieć wyrobiony pogląd, i
      zajmować stanowisko w niemal wszystkich istotnych dla świata, kraju, regionu
      kwestach, a nie tylko wąsko specjalizować się w jednym, choćby najważniejszym
      temacie.
    • prawdziwy.www.zieloni.w.pl >TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjskiego SPECNAZU 01.02.05, 05:55
      >TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjskiego SPECNAZU
      www.decentrum.most.org.pl/magazyn_de_ce/czeczenski_dramat.doc
      " Aresztowali nas 24 stycznia 1995 r. na posterunku pod Samaszkami. Siedemnastu
      ludzi, wszyscy cywile. Polecieliśmy śmigłowcem, zaczęli nas bić automatami po
      twarzy. Jednemu strzelili w głowę i zrzucili na ziemię, potem - drugiemu,
      trzeciemu, czwartemu... Myślałem, że już koniec, ale zbili mnie do utraty
      przytomności i pewnie dlatego nie zastrzelili. Kiedy śmigłowiec wylądował,
      podszedł do nas major i zaczął przeklinać oficera, który był z nami w śmigłowcu-
      kogo mi tu przywiozłeś, czy ja ci kazałem, teraz idź i ich wszystkich
      rozstrzelaj! Ale nie rozstrzelali, zawiązali oczy i znów załadowali do
      śmigłowca. I znowu strasznie bili. Prawie wszystkim wybili zęby i odbili nerki.
      A w Mozdoku do śmigłowca wskoczyli OMON - owcy i bili nas kolbami po głowie.
      Kiedy nie mogliśmy już stać na nogach, wyrzucili nas na ziemię i zmusili do
      robienia przysiadów. Tych, którzy już nie mogli, zabijali strzałem w tył głowy.
      Był tam jeden 44- letni Ingusz, nie mógł robić przysiadów, bo odbili mu całą
      męskość, wszystko tam było jak kasza - jego też zastrzelili. Potem któryś
      przystawił mi pistolet do potylicy, ale w tej chwili inny kopnął mnie nogą w
      bok i kula przeszła obok głowy. Wtedy zacząłem krzyczeć - nie jestem
      bojownikiem, mieszkam w Rosji, przyjechałem, żeby z wioski zabrać matkę!"(...)
      Zatrzymani w GPAP-1 "do wyjaśnienia" przebywali w boksach i cysternach
      wypełnionych do wysokości kolan wodą. Latem i zimą. Każdego dnia byli katowani,
      gwałceni i torturowani prądem elektrycznym. Świadectwo zbrodni dają ci, którym
      udało się przeżyć "filtr" Wychodzili często tylko po to by umrzeć. (...)
      Rosjanie przeczuwali coś złego i w samą porę tuż przed szturmem Groznego przez
      Czeczenów, ewakuowali obóz śmierci GPAP-1. personel i zatrzymanych przeniesiono
      do innych obozów filtracyjnych, działających przy bazach wojsk federalnych.
      (...)
      Kiedy bojownicy opuścili wioskę, od rana 8 kwietnia rozpoczęła się operacja
      tzw. zaczistki, czyli pacyfikacja, która trwała do wieczora. Następnie oddziały
      wojsk federalnych wycofał się z Samaszek.
      Przez kilka dni po zakończeniu do Samaszek próbowali się przedostać
      przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z misji w Nazraniu. Wbrew
      postanowieniom III genewskiej, żołnierze rosyjscy nie przepuścili ich do
      wioski. Zatrzymano także misję "Lekarzy bez granic". Blok- postu nr 13 pod
      wioską strzegli OMON-owcy w chustkach na głowach, ozdobionych napisem "
      Urodzony dla zabijania" . Dopiero 13 kwietnia do Samaszek dotarli dziennikarze.
      To co zobaczyli mroziło krew w żyłach. Na ulicach, podwórkach i w domach leżały
      trupy mieszkańców wioski. Deputowani do Dumy Państwowej, Szabad i Wachnina,
      natknęli się na trupa mężczyzny leżącego na środku głównej ulicy. Na jego
      klatce piersiowej leżało serce wyrwane razem z kawałkiem płuca ( zdjęcie
      opublikowano w rosyjskiej prasie). Wszędzie walały się jednorazowe strzykawki z
      antyszokowym promedalem, należącym do narkotycznych analgetyków.
      Do końca kwietnia w Samaszkach pracowała komisja pod przewodnictwem rosyjskiego
      ministra sprawiedliwości. Komisja nie stwierdziła, aby wioskę poddano
      ostrzałowi artyleryjskiemu i ostrzałowi z powietrza . Niemniej, wobec wykrycia
      faktów licznych przestępstw, do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej
      skierowano postanowienie o wszczęciu dochodzenia. 221mieszkanców Samaszek
      skierowało do prokuratury doniesienie o przestępczych działaniach żołnierzy
      rosyjskiego specnazu. Osobne śledztwo prowadziła komisja parlamentarzystów z
      Dumy, komisja praw człowieka przy prezydencie Rosji, kierowana przez Siergieja
      Kowalowa, a także niezależne centrum Obrony Prawa "Memoriał". Ich ustalenia
      pozwoliły odtworzyć przebieg działań rosyjskich oddziałów specjalnych w
      Samaszkach.
      Żołnierze posuwali się wzdłuż głównych ulic wioski i wchodzili do
      poszczególnych obejść. Do piwnic wrzucano granaty chociaż dobrze wiedziano, że
      schronili się w nich. Mężczyzn bez względu na wiek, oddzielano on kobiet i
      rozbierano do bielizny. Niektórych od razu zabijano, czasem po uprzednich
      torturach.
      We wsi pojawiły się ciężarówki Kamaz i Gaz- 66, do których żołnierze ładowali
      zrabowane w domach sprzęty. Następnie domostwa podpalano. Oblewano benzyną i
      palono także trupy pomordowanych.
      Zatrzymanych w Samaszkach konwojował do obozu koncentracyjnego w Mozdoku
      specnaz Głównego Zarządu Wykonywania Kar MSW Rosji. Zatrzymanych w Samaszkach
      134 mężczyzn , którym udał się uniknąć natychmiastowej egzekucji, umieszczono w
      budynku piekarni. Byli rozebrani do pasa i bez butów. Następnie w kolumnie
      popędzono ich do obozu wojskowego na jednym ze wzgórz Grzbietu Sunżańskiego.
      Stamtąd zatrzymani trafiali do tzw. nakopitiela, czyli punktu zbiorczego w
      Assinowce. Inną grupę dostarczono w śmigłowcach do obozu koncentracyjnego w
      Mozdoku.
      Zatrzymanych transportowano w ciężarówkach na lotnisko. Kładziono ich w skrzyni
      ze związanymi rękami , w 4 warstwach. Leżący na dole ginęli w skutek uduszenia.
      Do śmigłowców biegli przez tzw. "ścieżkę zdrowia"- bicie kolbami, szczucie
      psami. Powitanie w obozie koncentracyjnym w Mozdoku było podobne: szczuto ich
      psami, bito pałkami i kolbami karabinów. Wodę dostali dopiero po półtorej doby.
      W czasie pobytu w obozie w Mozdoku zatrzymywanych poddawano brutalnym torturom
      przy użyciu prądu. Zmuszano ich do podpisywania protokołów przesłuchań bez
      czytania. W ciągu kilku dni większość uznano za niewinnych i zwolniono do
      domów. Kilkunastu wymieniono na rosyjskich jeńców.
      Według Czeczenów , efektem akcji rosyjskiego specnazu w Samaszkach było
      wymordowanie 400 niewinnych mieszkańców wioski, których ciała odnaleziono. Nie
      są znane losy dalszych 700 osób.
      Komisja niezależnej rosyjskiej organizacji społecznej Centrum Obrony
      Prawa "Memoriał" potwierdziła, że w toku pacyfikacji Samaszek przez armię
      federalną zginęło lub zostało zamordowanych 103 mieszkańców wioski, których
      wymieniono z nazwiska i imienia. Wśród nich : 13 kobiet i 90 mężczyzn.
      Najmłodszą ofiarą był 15 chłopiec, najstarszą 96 starzec.
      Dziennikarze , którzy dotarli do wioski, dali świadectwo niebywałego
      zezwierzęcenia sprawców zbrodnii. W Czeczenii, na każdym bazarze można kupić
      kasety wideo ze zdjęciami okaleczonych zwłok, na których żołnierze wycinali
      bagnetami gwiazdy i swastyki.. Japoński dziennikarz Hayashi Masaaki wykonał
      zdjęcia 19 - letniej dziewczyny będącej w zaawansowanej ciąży, która została
      zamordowana zaostrzonym kołkiem wbitym do narządów rodnych.
      Według deputowanych do Dumy Państwowej, obecnych na miejscu zbrodni, akcja w
      Samaszkach była nowym typem działania wojsk rosyjskich w wojnie w Czeczenii,
      której do tej pory nie stosowano: była to typowa ekspedycja karna, skierowana
      przeciw ludności cywilnej w celu jej zastraszenia. .
      Przesłuchiwani przez komisję parlamentarną żołnierze uczestniczący w operacji w
      Samaszkach zgodnie oświadczyli ( z jednym wyjątkiem0, że żaden z nich nie
      widział cywilnych mieszkańców wioski. Główna Prokuratura wojskowa federacji
      Rosyjskiej nie przedstawiła żadnemu uczestnikowi akcji zarzutów.
      W marcu 1997 roku Duma Państwowa amnestionował wszystkich żołnierzy rosyjskich,
      uczestników wojny w Czeczenii.
      Brak jakichkolwiek efektów w otwartej walce Rosjanie kompensowali sobie
      zbrodniczym terrorem skierowanym przeciwko ludności cywilnej. W Groznym, a
      także na okupowanej prowincji, żołnierze wojsk wewnętrznych, specjalne oddziały
      OMON - u, oraz najemnicy na szeroką skalę dokonywali bestialskich mordów.
      Zatrzymanych przypadkowo na blok - postach, a także w pacyfikacjach i zwykłych
      łapankach młodych mężczyzn umieszczano w obozach koncentracyjnych, co
      najczęściej oznaczało dla nich męczeńską śmierć.
      Typowy przykład rep
      • prawdziwy.www.zieloni.w.pl cd>TERRORYZM<odwet za zbrodnie rosyjski 01.02.05, 06:02
        Brak jakichkolwiek efektów w otwartej walce Rosjanie kompensowali sobie
        zbrodniczym terrorem skierowanym przeciwko ludności cywilnej. W Groznym, a
        także na okupowanej prowincji, żołnierze wojsk wewnętrznych, specjalne oddziały
        OMON - u, oraz najemnicy na szeroką skalę dokonywali bestialskich mordów.
        Zatrzymanych przypadkowo na blok - postach, a także w pacyfikacjach i zwykłych
        łapankach młodych mężczyzn umieszczano w obozach koncentracyjnych, co
        najczęściej oznaczało dla nich męczeńską śmierć.
        Typowy przykład represji wobec ludności jaki stanowiła akcja w Samaszkach - jej
        przebieg oraz efekty, nasunęły pytanie o kierunek szkolenia żołnierzy
        rosyjskich formacji specjalnych. W Czeczenii jednostki specnazu wykazywały
        zwykle bezradność w bezpośredniej walce, natomiast odznaczały się niezwykle
        okrucieństwem w akcjach przeciwko bezbronnej ludności cywilnej.. Można było
        wysnuć wniosek, że w procesie szkolenia rosyjskiego specnazu położono większy
        nacisk na wykształcenie odpowiednich cech psychicznych takich jak brutalność,
        brak jakichkolwiek zahamowań i zwykłych ludzkich zachowań, niż na doskonalenie
        żołnierskiego rzemiosła. Produktem takiego szkolenia był pozbawiony zasad
        moralnych psychopata w mundurze, mordujący z poczuciem bezkarności niemal w
        majestacie prawa.
        W czasie wojny czeczeńsko - rosyjskiej nie zdarzyło się ani razu, aby
        jakikolwiek oddział wojsk federalnych wziął w boju, z bronią w ręku
        czeczeńskiego jeńca - bojownika. Tymczasem rosyjskie obozy koncentracyjne tzw.
        filtracyjne,
        były stale wypełnione. Rosjanie brali do tych obozów zupełnie postronne osoby
        spośród ludności cywilnej, które przetrzymywano w nieludzkich warunkach jako
        zakładników. Później wielu z tych, którym udało się przetrwać w "filtrze",
        wymieniano na żołnierzy wojsk federalnych wziętych do niewoli przez bojowników.
        Trzeba podkreślić, że wśród Czeczenów przeznaczonych do wymiany nie znalazł się
        ani jeden mężczyzna, który walczył z bronią w ręku. Na listach Czeczenów
        przeznaczonych do wymiany znajdowali się mężczyźni ujęci na ulicach rosyjskich
        miast, starsi panowie urodzeni w 1931 i 1933 roku, a nawet egipscy studenci,
        którzy pobierali nauki w groznieńskim Instytucie Naftowym.
        W Groznym zostały zniszczone przez wojska federalne wszystkie szpitale.
        Rosyjskie lotnictwo specjalne zbombardowało szpitale w Nowych Atagach i Szali.
        Relacje uwięzionych
        "Strażnicy zaczęli nas bić od razu po tym, gdy przybyliśmy do obozu. To było
        około 20-25 mężczyzn w maskach stojących w dwu szeregach na dziedzińcu obozu i
        tworzących żywy łańcuch, cos w rodzaju "ludzkiego korytarza". Byliśmy
        przepychani przez ten "korytarz", a każdy ze strażników bil nas pałka. Kazali
        nam rozebrać się do naga a następnie zapędzili nas do chłodni, która wcześniej
        używana była do mrożenia mięsa. Trzymali nas tam nagich przez jakiś czas, a
        następnie kazali nam ubrać się i wyjść. Zaczęli nas znowu bić na zewnątrz
        chłodni. Bili nas tez w celi. Podczas pierwszej nocy spędzonej w obozie, bito
        mnie cztery razy. Następnego dnia zmuszono nas do biegania na korytarzu przed
        naszymi celami, wzdłuż żywego łańcucha uzbrojonych strażników w maskach. Paru
        strażników było uzbrojonych w ciężkie młotki, reszta z nich miała pałki. Kiedy
        biegłem przez ich "korytarz", ktoś uderzył mnie w plecy młotkiem? Ból był tak
        silny, ze nic nie czułem podczas następnych uderzeń pałkami..."
        Musa przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo . "Podczas przesłuchania dwa razy
        strąciłem świadomość. Gdy odzyskałem przytomność, oni wciąż przykładali dwa
        przewody elektryczne do rożnych części mojego ciała. Strażnicy znaleźli w mojej
        kieszeni paczkę środków przeciwbólowych. Powiedziałem im, ze to na serce.
        Zaczęli bić mnie w okolicach serca. Uderzyli mnie tam piec lub sześć razy."
        Mohamed, przeżył "obóz filtracyjny" Czernokozowo. Każdego dnia, nawet gdy w
        Genewie spotyka się Komisja Praw Człowieka ONZ, w tajemnicy cierpią takie
        ofiary jak "Musa" i "Mohamed". Podczas ostatniej misji badawczej Amnesty
        International w sąsiadującej z Czeczenia Republice Inguszetii, organizacja
        zebrała wiele zeznań osób, takich, jak powyższe, które to zostały potwierdziły,
        ze wobec przetrzymywanych w "obozach filtracyjnych" mężczyzn, kobiet i dzieci
        rutynowo stosowane są tortury: gwałty, bicie młotkami i pałkami, rażenie prądem
        i gazem łzawiącym, piłowanie zębów. Niektórzy z nich jednocześnie są bici w
        okolicach uszu w celu przebić bębenków. Zatrzymani są bici podczas biegu
        przez "ludzki korytarz" stworzony przez strażników. Jest to stosowane na
        początku pobytu w miejscu zatrzymania, lub w celu przegnania ich z cel do
        toalet. Wszystkie osoby, które przeżyły "obozy filtracyjne" i rozmawiały z
        Amnesty International stwierdziły, ze przy uwalnianiu, były zastraszane przez
        władze "obozów filtracyjnych", ze jeżeli opowiedzą o tym, co przeżyły, to ich
        rodziny zostaną zabite.
        Śmierć w wiezieniu: 14 letnia dziewczynka pochodząca z Urus-Martan, zmarła w
        miejscu uwiezienia w Czernokozowie, przypuszczalnie na skutek torturowania i
        znęcania się nad nią, m.in. w wyniku wielokrotnego zgwałcenia przez strażników.
        Wedle doniesień została ona zatrzymana na punkcie kontrolnym, podczas podróży
        autobusem. Była ona prawdopodobnie jedna z 60 kobiet trzymanych wspólnie w celi
        nr 25 w Czernokozowie. Kobiety te były bite przez strażników. Wieziona razem z
        nimi "Zulijkan", będąca w siódmym miesiącu ciąży, nie była bita przez
        strażników, ale wciąż straszono ja torturami. Później została zwolniona i
        urodziła wcześniaka. Tajne "obozy filtracyjne" Od osób które przeżyły, Amnesty
        International zebrała informacje na temat istnienia tajnych "obozów
        filtracyjnych" takich, jak tzw. "Internat", znajdujący się w budynku byłej
        szkoły w mieście Urus-Martan oraz prowizoryczne miejsce zatrzymań we wsi
        Znamienskoje, prawdopodobnie zlokalizowane w suterenie budynku usytuowanego za
        siedziba samorządu terytorialnego. Wedle doniesień inne tajne miejsca
        uwiezienia znajdują się: w punkcie kontrolnym armii rosyjskiej we wsi Tolstoj-
        Jurt - jest to prawdopodobnie wykopany w ziemi dół; we wsi
        Gorogorsk, w budynkach byłej fabryki oleju (znanej jako "NGDU"); i dwa miejsca
        uwiezienia w dystrykcie Leninskim w Groznym, w budynkach fabryki samochodów (w
        budynkach "PAP-1" oraz "PAP-5").
        "Sultan"*, 25 letni mężczyzna zmarł wkrótce po zwolnieniu z obozu "Internat" w
        Urus-Martan.
        Według jego lekarzy, "Sultan" odniósł poważne obrażenia ciała w okolicach
        klatki piersiowej, żołądka i całej głowy. Miał on również otwarte rany, które
        powstały w wyniku ciosów zadanych bagnetem w szyje i plecy. Jego ciało było
        mocno posiniaczone. "Sultan" zmarł 16 marca po przebyciu kilku operacji.
        Pracownik Amnesty International otrzymał protokół z sekcji zwłok, który zawiera
        listę rożnych uszkodzeń ciała, które miał "Sultan", gdy był hospitalizowany.
        Protokół stwierdza, ze te śmiertelne rany powstały bezpośrednio w wyniku
        pobicia.
        W Czeczenii, poza "obozami filtracyjnymi", ludność cywilna wciąż nie jest
        bezpieczna: wioski są atakowane przez artylerie i rakiety, nie ma możliwości
        ucieczki, tak jak to miało miejsce w Komsomolskim, na początku miesiąca. Nawet
        wtedy, gdy ludność cywilna zdoła uciec z obszarów objętych atakiem, istnieją
        wiarygodne raporty mówiące o tym, że siły rosyjskie bezpośrednio atakują
        cywilne konwoje oznaczone białymi flagami.
        Na przykład 20 lutego w pobliżu wioski Duba-Jurt w dystrykcie Szatoj, pod
        bezpośrednim ostrzałem artyleryjskim znalazły się samochody (w tym ambulanse
        wyraźnie oznakowane znakami czerwonego krzyża) przewożące w bezpieczne miejsca
        około 40 osób cywilnych z wioski Barzoj. W wyniku ataku zginęły 3 kobiety i 2
        mężczyzn, w tym 75 letnia kobieta Dogman Giriewa, a rany odniosło do 16 osób.
        Ludność cywilna padała ofiara bezpośrednich ataków wojsk rosyjskich nawet
        wtedy, gdy oficjalnie ogłoszono dla nich "bezpieczne korytarze". 20 marca gru
        • prawdziwy.www.zieloni.w.pl AI WZYWA PUTINA DO PRZESTRZEGANIA PRAWA 01.02.05, 06:05
          Tysiące osób cywilnych stawało się ofiarami egzekucji pozasądowych dokonywanych
          przez siły rosyjskie na terytoriach znajdujących się pod ich kontrola, takich
          jak m.in. w Staropromyslowskim dystrykcie Groznego w styczniu oraz na
          przedmieściach Groznego Aldi w styczniu i w dystrykcie Oktriabskij w lutym. W
          innych miastach Federacji Rosyjskiej, takich jak Moskwa, Amnesty International
          zarejestrowała przykłady prześladowań Czeczenów i innych osób pochodzących z
          Kaukazu, takie, jak arbitralne zatrzymania, znęcanie się i tortury w miejscach
          zatrzymań.
          Amnesty International stwierdziła dzisiaj, ze społeczność międzynarodowa musi
          działać "Komisja Praw Człowieka ONZ oraz Zgromadzenie Parlamentarna Rady Europy
          musza podjąć konieczne kroki w celu wszczęcia międzynarodowego śledztwa
          mającego na celu wyjaśnienie zabójstw, tortur, w tym gwałtów, znęcania się i
          prześladowań ludności cywilnej w Czeczenii".
          (...) prezydent Rosji Wladimir Putin ostatnio stwierdził w mediach,
          że "demokracja jest dyktatura prawa". Amnesty International wzywa prezydenta
          (...) Putina do udowodnienia jego uznania dla rządów prawa poprzez wypełnienie
          zobowiązań międzynarodowych Rosji i współdziałanie przy przeprowadzaniu
          międzynarodowego śledztwa zapewniając obserwatorom przestrzegania praw
          człowieka nieskrępowany dostęp do wszystkich "obozów filtracyjnych" i
          terytorium Czeczenii.
    • prawdziwy.www.zieloni.w.pl BIESŁAN-ROSYJSKA PROWOKACJA SŁUZB SPECJALNYCH 01.02.05, 06:12
      BIESŁAN-ROSYJSKA PROWOKACJA SŁUZB SPECJALNYCH
      Oświadczenie Asłana Maschadowa po wydarzeniach w Biesłanie
      www.putin.most.org.pl/dane/oswiadczenie.html
      Odpowiadając na to pytanie, chciałbym powiedzieć co następuje, szczególnie o
      tragedii w Biesłanie. Tak to była zdecydowanie tragedia, to było bluźnierstwo.
      Takie metody nie mają nic wspólnego z walką ludności Czeczeńskiej i
      Czeczeńskich Mudżahedinów ponieważ nie ma usprawiedliwienia dla tego rodzaju
      aktów. (...)
      Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że nie ma żadnej interwencji, nie ma
      nawet nic podobnego do międzynarodowego terroryzmu. Wszystko to jest fikcją i
      jest sfabrykowanym obrazem wroga: fundamentalizm, islamski ekstremizm. To
      prawdopodobnie z tego Kreml odnosi korzyści. (...)
      Głównym argumentem tych ludzi, którzy zajmują teatry i szkoły, jest
      przekonanie, że Putin i jego generałowie oraz tajne służby przypuszczalnie nie
      wydadzą rozkazów, aby strzelać do małych dzieci lub gazować swych
      współobywateli toksycznymi substancjami takimi jak sarin, czy saman. Ale jest
      to fikcja. Ci ludzie są w błędzie, ponieważ nie znają prawdziwej twarzy ich
      wroga i państwa, przeciw którym walczą. Powtórzę, więc: nie zamierzam
      usprawiedliwiać tych ludzi w Biesłanie, prawdopodobnie nie myśleli, że szkoła
      zostanie wzięta szturmem i że Kreml wyda rozkaz strzelania do dzieci. I jestem
      pewien, że ci "terroryści" nie strzelali dzieciom w plecy. (...)
      Jedno z dzieci ze szkoły wyznało, że na zewnątrz były dwa wybuchy, po których
      ściana, a potem dach runęły. "Terroryści" wcale nie strzelali do nich, ale
      przebrali się i uciekli. Wierzę, że jedyną rzeczą, jaką chcą osiągnąć
      ci "terroryści", ci, którzy biorą żywych ludzi jako zakładników, ryzykując
      życie tych ludzi, chcą, by rząd rosyjski poszedł na pewne ustępstwa. Jestem
      pewien, że nigdy nie zmuszą rządu rosyjskiego by to zrobił. Chciałbym to
      jeszcze raz powtórzyć: nie znają oni bestialskiej twarzy ich wroga i przywódcy
      Rosji! (...)
      Kiedy Anna Politkowska została otruta w samolocie i gdy w Moskwie aresztowano
      Andrieja Babickiego, było już jasne, że użyją siły i wezmą szturmem szkołę w
      Biesłanie. Teraz Prezydent Północnej Osetii Dżasochow winien sprawić, by jego
      obecność stała się odczuwalna. Musi on powiedzieć prawdę i otworzyć oczy swoich
      ludzi, krewnych ofiar odnośnie śmierci: powinien powiedzieć, kto rozpoczął
      atak, kto jest winny mordu setek dzieci. I wierzę, że ma on dość odwagi, by
      okazać męstwo i rozsądek (...)
      Myślę, że Putin jest wygodną postacią dla zachodnich przywódców, ponieważ w
      każdej chwili może być obciążony odpowiedzialnością za popełnienie zbrodni
      wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w Czeczenii. Chociaż - dziś ci
      przywódcy udają, że tego nie widzą. Nie są oni jednak ślepi i wiedzą, w jaki
      sposób ten człowiek doszedł do władzy. (...)
      Oni, Przywódcy Zachodu wiedzą, kto wydał rozkaz wysadzenia budynków
      mieszkalnych w Buinaksku, Wołgodońsku i Moskwie. Wiedzą też, że zbrodnie
      wojenne w Czeczenii zostały popełnione na osobisty rozkaz prezydenta Federacji
      Rosyjskiej. Wśród tych zbrodni są morderstwa znanych polityków i obrońców praw
      człowieka w Rosji: Juszenkowa, Szczekoczihina, Borowika, Lebiedzia i otrucie
      Politkowskiej. Wiedzą oni dobrze, że obywatele rosyjscy w Teatrze Nord - Ost
      zostali zagazowani trującymi substancjami na osobisty rozkaz Putina. I dziś
      również na jego prywatny rozkaz została zaatakowana szkoła w Biesłanie.
    • Gość: Ekolog Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 12:23
      A co mają z tym wspólnego "zieloni"?. Zieloni niech zajmują się tym do czego są
      powołani, np. niech walczą z bobrami, które wszędzie niszczą drzewa, wały
      rzeczne i powodują ogromne szkody. Niech ustalają tych którzy tną drzewa na
      opał bez zezwoleń powodując ekologiczną pustkę , niech karzą właścicieli psów
      które wypuszczane z domów samopas zagrażają dzikiej zwierzynie itd. Czyli niech
      zajmują się sprawami, które do "zielonych" statutowo należą a nie polityką.
      Następuje jak widzę jakieś pomieszanie z poplątaniem, które nie wykluczam, że
      spowoduje konieczność policyjnej edukacji.
      • Gość: jasiek Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 02:23
        Gość portalu: Ekolog napisał(a):
        A co mają z tym wspólnego "zieloni"?. Zieloni niech zajmują się tym do czego są
        >
        > powołani, np. niech walczą z bobrami, które wszędzie niszczą drzewa, wały
        > rzeczne i powodują ogromne szkody. [...]
        Czyli niech
        >
        > zajmują się sprawami, które do "zielonych" statutowo należą a nie polityką.
        > Następuje jak widzę jakieś pomieszanie z poplątaniem, które nie wykluczam, że
        > spowoduje konieczność policyjnej edukacji.
        Powołani przez kogo??? Dlaczego będąc partią polityczną mają nie zajmować się
        polityką???
        Jeżeli mowa o „pomieszaniu z poplątaniem” to tego przykładem zdaje się być
        właśnie powyższa wypowiedź. Autorowi najwyraźniej pomieszały się i poplątały
        terminy „zielony” i „ekologiczny”.
        Zieloni 2004 podobnie jak i większość zielonych partii w Europie i na świecie
        obok tematyki ściśle ekologicznej, czy kwestii praw zwierząt zajmują się
        właśnie także „zgodnie ze swoimi celami statutowymi” szeroko rozumianą
        problematyką praw człowieka. Ta ostatnia obejmuje uprawnienia najbardziej
        podstawowe, w szczególności prawo do życia(brutalnie naruszanego choćby w
        Czeczenii), ale także m.in. do wolności wypowiedzi (także artystycznej), czy
        własnych życiowych wyborów (wolność indywidualna). Zieloni występują w związku
        z tym przeciwko wszelkim formą wykluczenia i dyskryminacji – np. ze względu na
        religię, przynależność etniczną, płeć, orientację seksualną, stopień
        niepełnosprawności itp.
        www.zieloni2004.pl
    • Gość: KOVI Re: Zieloni przeciw akcji policji IP: *.autocom.pl 02.02.05, 01:48
      PIES Z WAMI I PUTINEM ZAJELIBYŚCIE SIĘ LEPIEJ TYM CO DZIEJE SIĘ U NAS W KRAJU
      BO W TEN SPOSÓB TO KAŻDY GŁUPI POTRAFI ZAISTNIEĆ W MEDIACH.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka