trudny2002
06.03.05, 16:22
Ciekawi mnie jak też ma sie samopoczucie tych ludzi nauki, którzy stale lub
sporadycznie bywaja z wykładami na uczelniach powiedzmy za Oceanem...
Ciekawi mnie, bo obok ich nazwisk, czesto ludzi mocno osadzonych w
dokonaniach nauki, od teraz pojawi sie nazwisko takiego wieczorowego
absolwenta technikum elektrycznego gdzieś w Żyrardowie, co to potem dostał
nawet i dyplom uczelni (ale to dyplom nieważny i nieistotny, bo w szkole przy
pezetpeerowskim komitecie).
Wiem, ze dokuczliwi powiedzą, ze za Ocean jeździł też b. Prezydent i
elektryk stoczniowy...No niby tak, ale też On jest i Noblista i hc doctor
wielu uczelni iw końcu jeden z tych co czy kto Go lubi czy nie, ale wywalić
komunizm ani sie bał ani chował za plecy innych.
Stąd myśle, z Prezydentem elektrykiem z Gdańska nie wstyd zostac nawet na
kartach encyklopedii.
Ale z elektrykiem z KC ? I to jeszcze takim co to opowiesci snuł o wielkim
meżczyźnie co to jak kończy...
Widziałem ja jak on konczy, a zresztą widzieli wszyscy.
Prawdę mówiac jeśli tak kto kończy , lepiej niech nie zaczyna.
trudny
A nie wstyd to tak na kasę łasym byc i mimo nieobecnosci wydzierać z
sejmowej kasy ile się da?
Nieładnie premierku -helikopterku , nie pochwala tego lewicowy elektorat, a
nielewicowy rad by widział wkladanie nie w instytutach amerykanskich, ale tu -
choćby i płytki w kiblach , bo odpadywają po niedoróbkach wicie rozumicie...