fnoll
10.12.02, 02:05
co się spotkam z jakimś znajomym to mam jakiś pomysł, przykłady z ostatnich
dwóch dni:
spotkawszy kolege z filmoznawstwa który swój doktorat chce pisać z animacji
wymyśliłem świat w którym alegorią naszych pieniędzy, waloru uniwersalnego o
który wszyscy się starają, są kolory i jakość rysunku - postacie wyżej
sytuowane są bardziej kolorowe i lepiej narysowane (więcej szczegółów,
cieńsza kreska), a doły społeczne są pozbawione kolorów i sposób ich
zgrubnego naszkicowania wyraża jedną-dwie funkcje - motorem fabuły jest
naturalnie walka o kolory i kreski, o sposób ich podziału, metody ich
pozyskiwania etc.
spotkawszy kolege kończącego psychologię, który wyraził chęć projektowania
zabawek edukacyjnych wymyśliłem zarys gry lub filmu który przyswajałby
dzieciom w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym idee unii europejskiej,
federacji regionalizmów - spotkania charakterystycznych dla danego regionu
postaci komiksowo/rysunkowo/bajkowych, szwedzka pipi, polski tytus (kawał
historii), czescy sąsiedzi, francuski asterix, brytyjskie "o czym szumią
wierzby" etc. (nie mogłem odgadnąć co jest taką charakterystyczną bajkową
postacią niemiec, i nie tylko - ale możnaby przecież zrobić rozpoznanie) -
fabuły działyby się jak zwykle, wokół uniwersalnych problemów, ale każdy z
bohaterów wprowadzałby swój swoisty sposób radzenia sobie z nimi i musieliby
się między sobą dogadywać, zrozumieć się nawzajem i osiągnąć dobre
współistnienie - owocne współistnienie na tym samym terenie postaci bajkowych
z różnych regionów byłoby tu modelem dla współistnienia w ramach jednej unii
rzeczywistych ludzi, z których każdy ze względu na swoje korzenie ma coś
innego do zaoferowania, inny pomysł, inną umiejętność, inny sposób - wszystko
to się jednak może uzupełniać nie unifikując, nie zrównując, będąc w ciągłym
wzajemnie inspirującym dialogu
nie wiem czy nie dość we mnie zapału czy zdolności organizacyjnych czy coś,
ale poza wyjazdem stopem do turcji, współzałożeniem artystowskiego zina
jeszcze w liceum i wyjazdami zarobkowymi na czarno (prace remontowe) do
norwegii te dziesiątki pomysłów nie przyoblekły się w ciało
i po prawdzie nie wiem co robić dalej - czy jest dla mnie jakieś zajęcie w
Krakowie? hmm... hmm...
ktoś by coś podsunął? jakikolwiek pomysł na to co i gdzie można robić w
Krakowie, bo, co by nie rzec, nie wiem w co tu mógłbym włożyć ręce
może by w tym wątku wymyśleć jakiś uniwersalany bank pomysłów i ścieżek?