Dodaj do ulubionych

Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Mercy

IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 11.06.06, 20:25
przecież to nie był koncert Franka Sinatry żeby sie obyło bez dymu, a moim
zdaniem najlepiej wypadło This Corrosion oraz śpiew publiczności.
Koncer na duży plus.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marecki Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 11:00
      Hm... Chyba byłem na tym samym koncercie co poprzedni dyskutant ale na innym niż
      twórca artykułu. Porównywanie występu Sistersów do meczu Polska-Ekwador? Jako
      "fan" pozbawiony obiektywizmu czuję się "nieco" urażony porównaniem... ;-)
      Za dużo dymu na scenie? Na mnie sprawiało to bardzo korzystne wrażenie - być
      może z racji płci nie kręci mnie oglądanie szczegółów Eldritcha, natomiast
      wyłanianie się członków zespołu z tej mgły było dość... "sistersowe" w moim
      odczuciu. Jeżeli chodzi o dość długą kolejkę fanów (co prawda to chyba nie
      zarzut recenzenta), to do Studia mieli wpuszczać od 18, a koncert miał
      wystartować od 20. To że o 21 była jeszcze kolejka zależy chyba od samej
      organizacji i od podejścia fanów. Co do dźwięku, niestety, muszę się zgodzić -
      były momenty (na szczęście w moim odczuciu nieliczne), że dźwięk był
      "nieczytelny". Co do pozostałych zarzutów... Eldritch, jak to Eldritch nie
      popisał się żywiołowością. Nie stanął jak widać na rękach a przy tym na
      wysokości zadania. Do tego wbrew obecnemu hołdowaniu zdrowiu, palił na scenie!
      Hańba! O czasy, o obyczaje!!! Nie rozumiem też tej rozśpiewanej tłuszczy - jak
      mogła się tak zachować i wyśpiewywać przez klika minut refren "This Corrosion"
      na tak kiepskim koncercie. Do tego to żałosne wykonanie "Temple of Love" - gdzie
      czystość studyjnego dźwięku, gdzie Ofra? I do tego klub studencki. Dziwi mnie,
      że Pan Warski zechciał napisać recenzję tak fatalnego koncertu.
      Ogólnie cały koncert zaliczam na bardzo duży plus, niedociągnięcia były dla mnie
      marginalne, muzyka... Mniam. Jako pozbawiony obiektywizmu miłośnik Sisters
      żałuję tylko, że nie byłem w stanie być w Stodole w 2003.
      • Gość: keymil Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 13:17
        w 2003 grali w Hali Mera. Też tam niestety nie byłem ale z wypowiedzi znajomych
        koncert o niebo lepszy niż tam. A dym robił klimat który do tej muzyki pasuje
        jak najbardziej...no chyba ze recenzent lubi ogladać tylną ścianę klubu
        Studio...
    • Gość: sovi Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.lech.kso.pl 12.06.06, 13:22
      Mam dziwne wrażenie, że byłam na zupełnie innym koncercie, a także, że autor
      artykułu słabo się zna na temacie, myląc kolejności co niektórych utworów. Jak
      dla mnie koncert był rewelacyjny, choć prawda dymu było lekko za dużo, ale
      stojąc z tyłu całkiem nieźle widziałam muzyków:>
      • Gość: TOMAN Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 20:13
        Byłem na kilku koncertach Sisters of mercy. Na nwszystkich trzech w Polsce!!!
        We Wrocławiu było najwięcej ludzi, był najdłuższy i wspominam go najlepiej.
        Muzyka była taka jaką znałem z płyt, o które w latach 80 i 90 nie było
        najłatwiej.Warszawa (hala Mery) było troszke bezdusznie ale bardziej rockowo.
        Kraków muzycznie był najlepszy (ostre gitarowe granie) ale niestety koncert był
        najkrótszy!!!!
        Piszący recenzję w Gazecie chyba pierwszy raz widział Siostrzyczki w akcji na
        zywo. Dym to oprócz świetnej muzyki i samego Jędrusia....to podstawowy atrybut
        ich koncertów od przynajmniej 24 lat : )
        Swoją drogą SZANOWNY PANIE REDAKTORZE......trzeba było zostać w domku i
        kibicować niż zmuszać się do słuchania takiej muzyki.....chyba że Redakcja
        kazała na koncert iść. A powtarzanie sloganu o prekursorach rocka
        gotyckiego....z tego juz nawet się nie śmieje ani nie komentuję. Siostry to
        jeden z lepszych zespołów rockowych na brytyjskiej scenie i już....a że Andrzej
        ma niski głos...to nie gotyk!!!
        Dziękuje Krakowowi za ten koncert i pomimo czternastogodzinnej podróży jestem
        zadowolony!!!!! Dziękuję Ani, że trzeci raz była ze mną na koncercie....wiem że
        to nie ostatni raz !
        Czekam teraz na Fields of the Nephilim!!!!! Przyjadę!!!!!
    • wujekgorg Autor recenzji jest pajacem ignorantem 12.06.06, 14:09
      Jak Gazeta mogła na koncert Sistersów delegować pogrążonego w żalu nedzielnego
      kibica? Czy to nie ten pijaniutki grubasek w szaliku, który zaczepiał ludzi
      stojących w kolejce do wejścia? To, ze był pijany nie ulega kwestii, bo z opisu
      wynika, że koncert w więksości przespał i zna go jedynie z opowieści innych
      ignorantów. Sam koncert zabrzmiał świetnie (poza pierwszym kawałkiem, który
      faktycznie poszedł zbyt cicho - ale czysto!!!), atmosfera była rewelacyjna (co
      potwierdzają zgodnie wszyscy uczestnicy koncertu). Rzeczona "improwizacja" jest
      dziwnym trafem od ładnych paru lat zwykle wykonywana na bis (a dokładnie
      początek drugiego) i ma nawet tytuł "Top Nite Out". Wystarczyło panie redaktorku
      zapytać obecnych.
      Koncert SoM to nie jakieś superjedynki. Konwencja jest taka od dwudziestu pięciu
      lat i taką widownia akceptuje i za taką płaci. I nie chce innej. A koncert
      Sióstr to nie konkurs pieprzonego karaoke tylko nabożeństwo, na które zawsze
      czekamy. I czekać będziemy.
      • Gość: Zwierz Re: Autor recenzji jest pajacem ignorantem IP: *.dnet.local / 217.153.194.* 12.06.06, 14:22
        A mi się wydaje,że albo ja albo autor był na innym koncercie. Muzyka i oprawa
        na duży plus. Jedyne minusy to duchota w klubie i brak kawy.
    • Gość: Doktór Lawina Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: 213.77.32.* 12.06.06, 15:53
      Hm. Wg mnie redaktor GW ma dużo racji. Na plus rzeczywiscie swietna postawa
      publiczności (która uratowała wg mnie koncert) i oprawa świetlna (+ ten dym
      ktory zawsze towarzyszyl ich wystepom). Nagłośnienie było dobre (moim zdaniem
      lepsze niz 2003w Wa-wie) z tym ze za duzo dzwięków leciało z "pudełka": oprócz
      tradycyjnie perkusji (Dr A) i klawiszy (co zrozumiale bo nie było klawiszowca)
      niestety czasem niektóre partie gitary. Także aranżacje były nazbyt hardrockowo-
      metalowe ale to bym jeszcze przebolał: najbardziej raziły solówki pana z lewej
      (zupełnie nie w klimacie). Co to "Top Nite Out" to zachowanie gitarzystów w
      trakice jego wykonania nasuneło nam skojarzenie z jakims cyrkiem
      rock`n`rollowym (w Wa-wie było jakos z większym wykopem i na poważnie). Nie po
      raz pierwszy Eldritch zakpił sobie z publiczności ale za to przecież wszyscy go
      kochamy :)

      P.S. Koszulka Brasil również ok
      • Gość: can-d Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 12.06.06, 17:46
        A mnie się bardziej podobał dresik z zameczkami ;)
        Koncert zdecydowanie lepszy niż w 2003 roku i Eldritch jakby w lepszej formie.
        No i to This Corrosion :)
        A tak na marginesie to gitarzyści przechadzali sie przed koncertem wśród publiki
        i z tego co widziałam chyba nikt ich nie poznał :P
    • rafal.gtv Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc 12.06.06, 19:58
      Panie Warski -
      Nie martw się Pan !
      Rewelacyjne imprezy w Galicji już niedługo !

      www.krakow.pl/kalendarium/?MODE=kalim&TYPE=show&IM_ID=2153
      Zgłoś się Pan na to !
      Będzie z Pana jakiś pożytek....
      • Gość: mofo2 Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Mercy IP: 217.17.38.* 13.06.06, 17:10

        A ON ;-) gdzieś tam siedzi sobie i pęka ze śmiechu, przyglądając się jak Ci w
        których to wszystko zaszczepił dzielnie dają świadectwo... miłosierdzia ;-)
        Ciekawe, czy Pan Warski wie o kim piszę i czy kiedykolwiek czytał poniższy
        tekst może wtedy zdałby sobie sprawę, że ten zaspół jest dla fanatyków, a nie
        słuchaczy muzyki. ;-)


        Afterhours...Twarzą w twarz z Ojcem Przełożonym

        Niniejszej relacji nie należy traktować poważnie; chociaż opisane wydarzenia
        miały miejsce w rzeczywistości, a wszystkie występujące osoby istnieją naprawdę.

        Godzina 23.00. Hall hotelu "Wrocław". Gromadka dziennikarzy i fanów oczekuje na
        miłosierdzie losu. Bezgłośnie rozsuwają się drzwi i do hallu wkraczają Tim
        Brincheno, Andreas Bruhn, Andrew Eldritch i Tony James w otoczeniu menadżera,
        goryli i przedstawicieli Inter-Artu. Gdy trwają formalności w recepcji, artyści
        krążą po hallu. Lady Monika (The Sisterhood Productions), Tomasz Beksiński
        ("Magazyn Muzyczny", The Sisterhood Productions), Piotr Metz i Tomasz Słoń
        (Radio FMF Kraków) oraz Arkadiusz Pragłowski i Agnieszka Walczak ("Beat"')
        zastanawiają się, czy atakować od razu, czy też jeszcze poczekać. Plotka głosi
        bowiem, że Siostry wybierają się do jakiegoś klubu o ponurej nazwie "Rura".
        Trudno jednak wierzyć plotkom. Tymczasem sytuacja klaruje się sama. Zwabieni
        mdlącymi dźwiękami czegoś, przy czym bawią się goście hotelowej restauracji z
        dancingiem. Andreas Bruhn i Tony James odłączają od pozostałych. Wkrótce ich
        śladem podążą też Andrew Eldritch z wielką szklanicą tajemniczego żółtego płynu
        w łapie. Słysząc coś, co kiedyś może było "La Bambą", Eldritch improwizuje
        ironiczny taniec. Podczas gdy amator kobiecych wdzięków, Andreas Bruhn,
        rozpoczyna rozmowę z lady Moniką, Eldritch przygląda się przez szybę
        podrygującym gościom hotelowym. Ma wyraz twarzy turysty odwiedzającego ogród
        zoologiczny. Niewątpliwie znalazł potencjalny temat na następny album.

        Otrzymawszy klucze do pokoi, Siostrzyczki znikają. Piotr Metz i Tomasz Słoń
        decydują się na powrót do Krakowa, pozostali czekają cierpliwie. Po chwili
        pojawia się Tony James. Fani proszą go o pięć autografów, które posłusznie
        wypisuje. Następnie rusza w kierunku baru.

        Jest już 23.30. Siedzimy w barze, kupujemy sok pomarańczowy, czekamy. Nadchodzi
        Eldritch i Brincheno, na końcu Bruhn. Wszystkie miejsca przy barze są zajęte,
        Lady Monika zaprasza go więc do naszego stolika. Otrzymawszy szkocką z colą za
        marne 91 tysięcy, Bruhn odpowiada konkretnie na jedno tylko pytanie: Jak
        myślisz, jak długo będziesz grał w tym zespole?

        BRUHN: Nie wiem. Dziesięć minut, a może dziesięć lat. Dowiedziawszy się, że
        Monika nie nocuje w hotelu, robi smutną minę, dopija drinka i spojrzawszy na
        zegarek stwierdza: Pora spać. A więc idę na górę. Sam. Co czyni. Ojciec
        Przełożony siedzi plecami do nas. Zdjął okulary. Można mu się dokładniej
        przyjrzeć: mały, niemiłosiernie chudy, przypomina zaćpanego licealistę.
        Czekamy, aż wleje w siebie trochę tego cudownego płynu, który wszystkim
        rozwiązuje języki. Lady Monika podchodzi pierwsza, w nadziei, że kobieta ma
        zawsze więcej szans.

        LADY MONIKA: (pokazując książkę Philipa K. Dicka "Trzy Stygmaty Palmera
        Eldritcha"): Znasz tę książkę?

        ELDRITCH: Tak. Bardzo dobra. Ale podoba mi się tylko do momentu, w którym
        Palmer Eldritch zostaje bogiem. Nie lubię zakończenia.

        LADY MONIKA: Mógłbyś mi ją podpisać? Eldritch miłosiernie podpisuje. Wówczas
        decyduję się podejść do niego. Na ekranie znajdującego się nad naszym stolikiem
        telewizora emitującego MTV pojawia się Gary Moore. Eldritch odwraca się:
        Śpiewam w tej piosence!

        TB: Właśnie, jak to się stało, że nagrałeś coś z Garym Moore'm?

        ELDRITCH: Poprosił mnie o to!

        TB: Nie sadziłem, że cię kiedykolwiek spotkam prywatnie. Kolega sugerował,
        żebym przetłumaczył "This Corrosion" na język polski. Wówczas spotkalibyśmy się
        na sali sądowej, gdyż zaznaczyłeś, że zaskarżysz każdego, kto spróbuje ten
        tekst przełożyć. Zrobiłbyś to?

        ELDRITCH: Owszem. Gdybym chciał, żeby "This Corrosion" było po polsku,
        napisałbym tekst po polsku.

        LADY MONIKA: Co sądzisz o języku polskim?

        ELDRITCH: Ohydny.

        LADY MONIKA: A jaki jest twój ulubiony język?

        ELDRITCH: Niepamięć. Podchodzą fani. Chcą pięć autografów. Eldritch wypisuje
        trzy, a na dalsze nalegania odpowiada: Fuck off! Następnie wstaje, włazi na
        krzesło przy naszym stoliku i przełącza kanał w telewizorze. Zamiast MTV na
        ekranie mamy film sensacyjny.

        TB: Zadowolony jesteś z koncertu?

        ELDRITCH: Nie. Nie śpiewałem najlepiej.

        TB: Spodziewałeś się tak ciepłego przyjęcia?

        ELDRITCH: Spodziewałem się.

        TB: Dlaczego nagrywasz tak rzadko?

        ELDRITCH: Bo moje płyty są bardzo dobre i nad każda trzeba długo pracować.

        TB: Czemu zdecydowałeś się na trasę koncertową, skoro kiedyś proklamowałeś
        jawną niechęć do występów "na żywo"?

        ELDRITCH: Szmal! (pokazuje palcami liczenie pieniędzy)

        TB: Co sprawiło, że The Sisters Of Mercy znów jest zespołem rockowym?

        ELDRITCH: Znudziły mi się klawisze.

        TB: Szkoda, gdyż jednym z naszych ulubionych utworów jest 1959.

        ELDRITCH: To też mój ulubiony utwór. Napisałem go dla jednej dziewczyny z
        Belgii, Isabel. Próbowałem potem skomponować coś podobnego, ale to niemożliwe.

        TB: Podobał nam się teledysk.

        ELDRITCH: Doskonały! Sam go wyreżyserowałem! Znów podchodzą fani. Pytają, czy
        mogą zrobić mu zdjęcie.

        ELDRITCH: Nie! Teraz nie jestem na służbie. Fani są nieustępliwi. Interweniuje
        menażer. Tymczasem Eldritch odwraca się do Lady Moniki i patrząc jej z bliska w
        oczy pyta: Masz jakieś prochy? Usłyszawszy odpowiedź przeczącą, wstaje i
        ponownie wspina się na krzesło, żeby zmienić kanał w telewizorze. Gdyby nie
        Arek Pragłowski, który przytrzymał krzesło, mogłoby być niewesoło. Maestro
        wraca do baru. Próbuję spytać go o teksty piosenek.

        ELDRITCH: Nie mam ochoty gadać o tych rzeczach! Moja muzyka mówi za mnie. Teraz
        chcę się spokojnie upić. Nie możemy pogadać o czymś innymi Na przykład o
        futbolu, albo polityce?

        LADY MONIKA: Jak ci się podobał ostatni jihad Saddama Husseya, przepraszam,
        Husajna?

        ELDRITGH: Było fajnie.

        TB: Nie myślisz poświęcić temu zagadnieniu następnej płyty?

        ELDRITCH: Dwie chyba wystarczą. A na razie zamierzamy się pobrać. (obejmuje
        siedzącego obok Tima Brincheno) Poważnie. Będziemy mieć rodzinę i psa.
        Dochodzimy do wniosku, że czas się chyba pożegnać.

        TB: Mam jeszcze jedno pytanie, potraktuj je jak żart. Czy zatrudniłeś Maggie
        Reilly dlatego, że śpiewała "Nigdy nie pojedziesz do Francji"?

        ELDRITCH: Nie. A co, naprawdę tak śpiewała? (w jego oczach pojawia się radosny
        błysk, a na obliczu szczery uśmiech) Świetnie! Doskonale! To mi się podoba!

        Zostawiamy go w tym pogodnym nastroju. Despota i pozer z niego
        nieprawdopodobny, ale to właśnie sprawia, że Eldritch jest jedyny w swojej
        wielkości, chociaż ma niewiele ponad 160 cm wzrostu.

        Arek pozostał przy barze ("Sitting in this bar for hours...") - i udało mu się
        dogadać z menażerem, rano czatował w hallu i zdybał Siostrzyczki przy śniadaniu
        o niemiłosiernej godzinie 9.00. Nie zazdroszczę mu jednak. O takiej porze nie
        odróżniam Eldritcha od Husseya.

        TOMASZ BEKSIŃSKI ("Magazyn Muzyczny" nr 6 1991)
        • Gość: taki jeden Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.cpe.netcabo.pt 13.06.06, 21:33
          hehehe, pamnietam podniecenie Lady Moniki po powrocie z tego koncertu. Ciekawe
          swoja droga, co sie z nia teraz dzieje. Dawno to bylo :(
    • Gość: AlkorXIII Panie Łukaszu, zamilcz Pan IP: *.cable.satra.pl 13.06.06, 18:19
      bo o gotyku masz Pan zerowe pojęcie. I takież o koncertach SoM. Bo nie wiesz
      Pan, że SoM i FotN (mówi Panu coś ten akronim?) zawsze na koncertach spowici są
      kłębami dymu. Jeśli zaś chodzi o Pańskie doznania słuchowe to polecam nie
      chodzić więcej na imprezy techno to może i sluch się poprawi i "uczytelni" Panu
      dźwięk.
      A tak poza tym to chyba jednak na innym koncercie bylismy, ponieważ za Boga
      Eldritcha nie przypominam sobie, abym 10.06.2006 w Krakowie na koncercie Mother
      Russia uslyszał. Ale starym, wiec i skleroza wdać się mogła, co i tak przy
      Panskiej ślepocie i gluchocie niczym wielkim nie jest.
      Ale coz - Gazeta Wyborcza o muzyce rockowej w ogóle wypowiadać sie nie powinna.
      Bo szczytem głupoty było przeciez zamieszczenie w dodatku Co Jest Grane zdjęcia
      Wayne'a Husseya w pierwszostronicowej zapowiedzi koncertu Sióstr. Po prostu
      bla,aż na całej linii. Ale skoro w Gazecie tacy 'znafffcy" jako redaktorzy
      pracują...
      • Gość: Doktór Lawina Re: Panie Łukaszu, zamilcz Pan IP: 213.77.32.* 14.06.06, 13:26
        Do pana AlkorXIII. Był Pan na koncercie czy nie? Jeśli tak to chyba w 10 osób
        uleglismy zbiorowej halucynaccji i usłyszelismy "Mother Russia". A może to
        nagłośnienie jednak było złe (zaprzeczyłbym poprzedniemu postowi)? :)))
      • Gość: Andy Re: Panie Łukaszu, zamilcz Pan IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.06.06, 13:32
        Alkor, ale tu akurat pan redaktor ma rację, "Dominion/Mother Russia" było w
        całości, dam sobie głowę za to uciąć ;)

        Co do samego artykułu - już chyba wszystko zostało powiedziane. Chyba wszyscy
        którzy byli na koncercie mieli świadomość tego, że TSOM nie graja długich
        koncertów. I że jak raz na pół godziny uda się dostrzec wyraźnie muzyków to
        będzie dobrze. W końcu opary suchego lodu na koncercie to od zawsze znak firmowy
        Siostrzyczek, więc nie rozumiem pretensji.
        Poza tym redaktor nie może się zdecydować. Bo raz ma za złe zespołowi odcinanie
        kuponów od dawnych dokonań, a z drugiej strony o to, że za dużo było na
        koncercie nowych utworów.
    • Gość: Ania Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.06.06, 02:25
      Czy to aby ta sama Gazeta Wyborcza, ktora w dodatku "Co Jest Grane" reklamujac The Sisters Of Mercy na
      okladce umieszcza gigantyczne zdjecie Wayne Husseya (ktory z zespolu pdszedl ponad 20 lat temu) i
      informuje w artykule, ze Patricia Morrison napisala "Vision Thing" z Andrew Eldritchem???? Jednym
      slowem panowie - ignorancja. (nawiasem mowiac, zespol otrzymal od nas kopie dodatku "Co JEst Grane"z
      tymi makabrycznymi bledami - wstyd!
      • Gość: Doktór Lawina Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: 213.77.32.* 14.06.06, 13:25
        Do pana AlkorXIII. Był Pan na koncercie czy nie? Jeśli tak to chyba w 10 osób
        uleglismy zbiorowej halucynaccji i usłyszelismy "Mother Russia". A może to
        nagłośnienie jednak było złe (zaprzeczyłbym poprzedniemu postowi)? :)))
      • rafal.gtv Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc 15.06.06, 12:13
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Czy to aby ta sama Gazeta Wyborcza, ktora w dodatku "Co Jest Grane"
        reklamujac
        > The Sisters Of Mercy na
        > okladce umieszcza gigantyczne zdjecie Wayne Husseya


        Pani Aniu - powszechnie znanym jest fakt , że Sumienie Narodu - GAZETA
        WYBORCZA - zawsze ma rację !
        W związku z czym proponuję przejąć założenie , że wśród sióstr nadal brylują
        siostry Hussey i Morrison , a niejaki Eldritch ( jak wiadomo wiecznie
        zaćpany...) nie do końca panuje nad składem tej formacji . ( Co przy tej ilości
        dymu jest prawdopodobne - po prostu nie widzi , kogo ma po bokach.)
        :)
        • Gość: elldoctore Re: Bez miłosierdzia na koncercie Sisters Of Merc IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 16.06.06, 18:50
          proponuje jeszcze dodać że niejaki "doktor Awalansz" to Przystojny Brunet
          Wieczorową Porą ( 180 cm wzrostu 75 kg wagi i opalony na heban ) heheh
    • Gość: Dr Lawina Track Lista IP: 213.77.32.* 14.06.06, 15:42
      Track lista koncertu (żeby już nie było wątpliwości co było a co nie)

      Crash And Burn
      Ribbons
      Dr. Jeep/Detonation Boulevard
      Still
      When You Don't See Me
      Flood I
      Giving Ground
      Summer
      Dominion/Mother Russia
      Slept
      Alice
      Anaconda
      Romeo Down
      Neverland
      (We Are The Same) Suzanne
      This Corrossion
      > I bis
      Something Fast
      Lucretia (My Reflection)

      > II bis
      Top Nite Out
      Temple Of Love
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka