Fundacja, która chce ratować przed sepsą

IP: *.chello.pl 12.04.07, 18:58
Witam wszystkich mam prawie 8letniego syna,ktory czesto choruje na
zap.gornnych drog oddechowych,bral duzo uodparniajacych lekow itp.zostal
przebadany bardzo dokladnie i ja bardzo sie boje sepsy gdyz on jest malo
odporny mam okropny dylemat czy zaszczepic go, nasz pediatra jest przeciwny
ale ja tak sie boje ze zachoruje,bo on zawsze wszystko łapie ,moze ktos moze
mi cos doradzic.Pozdrawiam
    • Gość: Nadopiekuńczy R. Typowy problem. IP: *.ists.pl 12.04.07, 20:53
      Typowy problem dotykający wszystkie dzieci, które nie były we wczesnym
      dzieciństwie karmione mlekiem matki. Im dłużej dziecko jest karmione mlekiem
      matki (bezpośrednio piersią lub odciaganym) tym jest odporniejsze. Jednocześnie
      cały czas aż do pójścia do szkoły, czyli przez minimum 7 lat, dziecko należy
      karmić mlekiem modyfikowanym (bebiko 2) które również pogłębia odporność.
      Jeżeli dziecko lubi to mleko, to może je spożywać bez ograniczeń nadal. Powinno
      je pić, gdy ma na nie ochotę, również w nocy (może być przez smoczek, gdy
      dziecko jest małe i przyzwyczai się). Dzieci karmione całodobowo mlekiem
      modyfikowanym rosną na siłaczy, wyróżniaja sie wzrostem, wagą ciała i
      atletyczną budową oraz... inteligencją.
      Natomiast mleko krowie jest znakomite dla karmienia, wzrostu i wagi oraz
      odporności, tyle, że nie dzieci ludzkich. Mleko krowie jest znakomite dla
      cieląt.

      Nieprawda, że dziecko powinno chorować, aby nabrać odporności. Faktycznie
      przejście przez choroby uodparnia na te choroby (jak nie zabije to wzmocni),
      ale bez przesady. Dziecko powinno szybko rosnąć, rozwijać się, nabierać wagi,
      uczyć się świata i bawić a nie tracić czas na chorowanie.

      Jeżeli chodzi o szczepionki, to posiadam artykuł naukowy amerykańskiego
      naukowca, który pracował nan szczepionkami i jest jednym z pionierów badań nad
      szczepionkami. Przyznał on, że własnym dzieciom nigdy nie pozwalał się
      zaszczepić. Prztyznał się też do tego, że nawet naukowcy nie znają składników
      szczepionek. Jest tak, ponieważ substancje wchodzą w inerakcje i nie da się
      tego kontrolować. Jednak z jego badań wynika, że szczepionki są nieskuteczne a
      ponadto wiele substancji używanych do ich produkcji jest toksycznych. Np. do
      produkcji szczepionek powszechnie używana jest rtęć i inne toksyczne
      substancje. Co więcej okazało się, że wiele szczepionek, np. przeciw polio,
      może spowodować wywołanie tych chorób, przeciw którym są używane. Wygląda na
      to, że przemysł farmaceutyczny rozpowszechnia szczepionki nie tyle w trosce o
      zdrowie ludzi ile w trosce o własne zyski. Informacje tego typu są dostępne w
      internecie.
      Dodać należy, że jest już tajemnicę poliszynela, że szczepione zwierzęta
      chorują na nowotwory, które tworzą się w miejscach szczepień. Jest to zjawisko
      powszechne i dlatego udowodnione.

      Zaniedbania we wczesnym dzieciństwie można nadrabiać. Właściwa dieta: do
      kazdego posiłku lekko gotowane warzywa (czyli 5x dziennie). Codziennie ryby -
      najlepiej tłuste (węgorze, halibuty). Do picia sok z surowej marchwi, buraka i
      jabłka, w takich proporcjach, że marchwi ma być wielokrotnie więcej niż buraka
      a jabłka do smaku. Trzeba kupić sokowirówkę, bo sklepowe mogą być zakażone
      bakteryjnie.
      Zielona herbata.
      Na wiosnę zbierać pokrzywy (niedługo bedą) , tylko nie przy drogach - bo tam są
      skażone ołowiem i innymi metalami cieżkimi (toksycznymi). Z surowych pokrzyw
      dobrze umytych ciepłą przegotowaną wodą, robić soki w sokowirówce, lub ucierać
      i jeść na surowo.
      Pić soki z surowej białej i czerwonej kapusty - to kopalnia zdrowia i
      rewelacyjnej cery!! Są okropne w smaku, trzeba jakoś sobie poradzić, np. dawać
      z innymi sokami.
      Zrezygnować z wieprzowiny w ogóle. Ewentualnie dzikie ptactwo (raczej
      niedostępne). Nie ryzykowałbym karmienia dziecka wołowiną. Ryby wystarczą, byle
      codziennie.
      Woda - wyłącznie mineralna, jeżeli w celach spożywczych. Picie kranówki oznacza
      ładowanie organizmu antybiotykami, którymi jest "oczyszczana" z zanieczyszczeń
      biologicznych. Antybiotyki zaś osłabiają odporność organizmu i osłabiaja serce.
      Ponadto kranówka cuchnie po powtórnym gotowaniu, jakie świństwa zawiera, nikt
      tego nie wie, ale cuchnie - można sprawdzić samemu..
      Kefir, maślanka, codziennie, ale uwaga - tylko takie, które nie mają zawartości
      mleka krowiego w proszku!!! Mleko krowie surowe zostawić dla śmiertelnych
      wrogów, szybciej zejdą z tego świata a i ich odporność bardzo się osłabi.
      Masło ,można spożywać - osełkowe. Najzdrowsze jest przetopione ( w czasie
      przetapiania wyrzuca się do śmieci piankę, która gromadzi sie na górze oraz
      wyrzuca się spalenizny (czarne drobinki) które gromadzą się na dnie. Dobrze
      rzetopione masło nie psuje się.
      Ciasta domowe bez konserwantów lub sękacz..
      Uwaga na konserwanty. Używać produktów bez konserwantów i sztucznych słodzików.
      W sokach kupowanych moga być wyłącznie cukier (sacharoza), cukier z owoców
      (fruktoza), lub niesłodzone. Niestety producenci nie zawsze podają skład.
      Niekiedy producenci na etykietce piszą "nie słodzone" a dodają np. fatalny dla
      zdrowia aspartam - sztuczny słodzik. Generalnie nie kupować produktów
      zawierających substancje "E ileś tam", aspartam, sorbitol i inne konserwanty i
      sztuczne słodziki.

      Wielokrotnie każdego dnia wietrzyć mieszkanie. Trzeba ukryć się w ciepłym
      pomieszczeniu, w pozostałych szeroko otworzyć wszystkie okna i
      robić "przeciągi". Potem w tym ostatnim popmieszczeniu też to samo. Wietrzyć
      tak mieszkanie kilka razy dziennie o każdej porze roku.

      Pozbyć się pleśni i grzybów z mieszkania - w rzie czego skuć skażony tynk.

      Kupić w aptece za kilka złotych buteleczkę olejku olbas. Nazywa się olbas oil.
      Nasącza się dziecku kołnierzyk ubranka nocnego. Bardzo skuteczne lekarstwo na
      wszelkie zapalenia górnych dróg oddechowych i zakażenia bakteryjne. Uważać,
      żeby się nie dostał do oczu. Ma intensywny zapach. Stosować profilaktycznie
      przez cały rok.

      Dziecko powinno mieć codzienny ruch na powietrzu. Powinno byc tyle ruchu, aby
      dziecko się wypociło. Wraz z potem pozbywa się toksyn. Niech dziecko obiera
      cebulę - łzy wydalaja toksyny.

      Trochę trzeba trudu, aby mieć zdrowe dziecko.

      Powyższe opisane zasady znam i stosuję na własnym dziecku. Dziecko ukończyło 6
      lat, ma 136 cm wzrostu, ponad 60 kg wagi ciała, jest siłaczem, ma atletyczną
      budowę ciała, było karmione przez całe lata mlekiem matki, czyta samodzielnie -
      nauczyłem gdy synek miał 2 lata. Śpiewa, liczy, pięknie rysuje, rozmawia
      swobodnie z dorosłymi. Obsługuje komputer, bawi się w pracę z edytorami tekstu
      i programami graficznymi, grywa w wybrane przez nas gry logiczne, ogląda
      kupione przez nas dla niego filmy dla dzieci, itp..
      W domu nie ma w ogóle telewizji.. Tylko radio a szczególnie sprzęt do
      odtwarzania wybranej muzyki i filmów.
      Przystępujemy do nauki angielskiego i niemieckiego, synek zna już trochę
      słówek. Nauka wyłącznie przez zabawę - wtedy uczy się błyskawicznie, skutecznie
      i radośnie.
      Synek nigdy nie chorował. Były kłopoty z drogami oddechowymi - wyleczylismy
      olbasem.
      Nie szczepimy go. Na wszelki wypadek ma swojego lekarza, ale lekarz ten nie ma
      na nas zysku.
      Synek jest radosny, niebywale kreatywny, ze śmiechem robi nam kawały, bałagan
      nie do opisania w mieszkaniu - cena rozwoju dziecka. Synek jest grzeczny i
      posłuszny, ma (ważne w tym wieku) poczucie bezpieczeństwa.
      Inwestycja w dziecko - najlepsza inwestycja pod każdym względem.. Dziś daje nam
      satysfakcję a kiedyś przyniesie plony..

      Pozdrawiam Szanownego Pana,
      Nadopiekuńczy Rodzic
      • Gość: Anna Re: Typowy problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 23:40
        ale bzdury, ciekawe ile osób załapie się na tę prowokację-sześciolatek o wadze
        60 kg, ha ha ha. Jak skończy 20 będzie ważył 200?
        • Gość: Nadopiekuńczy R. Re: Typowy problem. IP: *.ists.pl 13.04.07, 00:15
          Będzie ważył tyle, ile będzie odpowiadało atletycznemu mężczyźnie o jego
          wzroście. Koszykarz O'Neal waży ok. 150 kg a ma kilkanaście cm wzrostu ponad 2
          metry i wyglada normalnie, jest zbudowany proporcjonalnie. Wielki wzrost
          O'Neal'a i innych amerykańskich koszykarzy rzuca się w oczy dopiero wówczas,
          gdy staną obok "zwykłych" ludzi.. Mój synek nie jest grubasem, po prostu jest
          atletyczny. Szeroki w barach a waski w talii, ma bardzo proporcjonalny wygląd.
          Z tym, że oczywiście nigdy nie był i nie będzie anorektykiem. Na pewno nie
          bedzie drugim Małyszem. Prwdopodobnie jest cięższy i silniejszy już od
          p.Małysza.. Ale drugim Michaelem Jordanem - słynnym koszykarzem (bardzo
          szczupły, a jednak ma 120-130 kg i 198 cm wzrostu, albo Georgem Foremanem -
          słynnym boxerem (niestety to gruby boxer, 200 kg i ponad 2 metry wzrostu, ale
          wielkoklrotny mistrz świata wszechwag, względnie Bobbym Fischerem - słynnym
          szachistą (2 m wzrostu, trenował box, 140 kg, chudy), być może będzie. Jeżeli
          Szanowna Pani dożyje, to zapewne usłyszy.. Mierzy i waży tyle ile piszę, po co
          mam kłamać. Jest wyższy o 3 głowy od swojego "kolegi z bloku", który jest
          uczniem 3 klasy szkoły podstawowej o "normalnym-przeciętnym wzroście i wadze".
          Jest też od niego znacznie silniejszy i więcej umie, mimo, że jeszcze nie
          chodzi do szkoły. Nikt go też nie katuje i nie zmusza do niczego. Nauka jest
          funkcją zabawy. Widziałem i czytałem statystyki amerykańskie, w Stanach
          takich "wielkich" zdrowych dzieciaków jest tyle, że stanowią normę, w Polsce
          przyzwyczajona do nędzy p. Anna pisze: "bzdury". Proszę sobie pojechać za
          zachodnią granicę Polski. W Niemczech nie ma zbyt wiele dzieci, rodziny miewają
          przeważnie maksymalnie 1 dziecko lub są bezdzietne - mają tylko zwierzęta. Ale
          jeżeli już mają dziecko, to dziecko jest dorodniejsze od dziecka polskiego w
          tym samym wieku w bardzo widoczny sposób.
          Szanownej Pani dzieci również moga być odżywione, atletyczne i inteligentne,
          ale wymaga to nieustannej opieki 24 godziny na dobę jednego z rodziców. Po
          prostu "pańskie oko konia tuczy" powiedzmy..

          Szanowna Pani, proszę się opamiętać, przestac odchudzać. Anorektyczki krótko
          żyją, nie czerpią przyjemności z jedzenia. Ponadto chude kobiety są brzydkie,
          przynajmniej dla mnie i wszystkich moich kolegów. Więc "innych" przyjemnosci
          też nie zażyją. Zaiste smutne jest życie zdechlaków, czyli herlaklesów...
          Z poważaniem NR
      • Gość: felczer Re: Typowy problem. IP: *.net.autocom.pl 13.04.07, 00:27
        Co do wody mineralnej - konjunkturę napędzili producenci.Nadmierne ilości
        mineralnej szkodzą zdrowiu.Kranówę też trzeba pić.
        To jak z oliwą.Przez ostatnie kilka lat media piały: Tylko extra virgin. z
        pierwszego tłoczenia. Spróbuj teraz kupić inną niz extra virgin - po prostu
        nikt nie importuje. A extra virgin jest wyłącznie ! do spozywania na surowo.
        Smażona zatruwa organizm.
        Dziecko nie było szczepione - to zaszczep chociaż przeciw Heine-Medina. Bo
        olejek oilbas na kołnierzyku pidżamki nie chroni przed kalectwem.
      • Gość: Rodzic Re: Typowy problem.Do nadopiekunczego rodzica IP: *.chello.pl 14.04.07, 19:45
        Ja i pewnie jeszcze pare innych osob czytajac opis twojego dziecka zastanawiam
        sie czy twoje dziecko jest szczesliwym 6-latkiem w co gleboko wątpie czy
        utuczonym przez ciebie dzieckiem bo takie mam wrazenie trudno mi wyobrazic
        sobie normalnego szescioletniego chlopca o wadze ponad 60kg.Przy wzroscie
        1.36cm.czlowiek powinien wazyc ok.40kg.Moze jednak powinnas zasiegnac porady
        lekarza ktory nie tylko patrzy na zyski ale jest porzadnym pediatrom.
    • Gość: felczer Re: Fundacja, która chce ratować przed sepsą IP: *.net.autocom.pl 13.04.07, 00:11
      W sepsie problemem nie jest choroba jako taka,tylko zła diagnoza/ brak
      diagnozy/ zbyt późna.
      Skoro dziecko choruje,Ty i lekarz myslicie o sepsie,to w razie - odpukać - od
      razu będzie dobrze leczony.
      Sepsę wywołują bakterie, grzyby albo pierwotniaki. Kobieta może zachorować na
      sepsę w wyniku drożdżycy pochwy.
      Szczepionka zabezpiecza tylko przed meningokokom. A gdzie HiB? Gdzie
      pneumokoki?
      Trzeba by brać kilka różnych szczepionek!
      Sprawdź w książeczce zdrowia, czy nie doszczepiałaś syna dodatkowo (odpłatnie)
      przeciw HiB? To już jest jakby w 1/3 zaszczepiony przeciw sepsie.
      Sepsę w ogóle leczy się po prostu antybiotykami, a ile razy mamusie mówią: To
      zły lekarz, on daje od razu antybiotyk? Nie dam dziecku żadnego antybiotyku,
      tylko mleko, czosnek i olejki eteryczne. Trzeba brać antybiotyk i już.





      • Gość: Nadopiekuńczy R. Ważna sprawa !! Proponuję profilaktykę.. IP: *.ists.pl 13.04.07, 00:52
        Oprócz oczywistych spraw, o których piszę powyżej, proponuję zdecydowaną
        profilaktykę. czyli żadnych szkolnych: "daj łyka", żadnych "daj zgryza",
        żadnych "spóła", typowych zachowań dzieci w szkole. Nie wolno jeść ze wspólnej
        miski, pić z jednego kubka, myć zębów wspólną szczoteczką. Nie wolno wymieniać
        płynów ustrojowych z innym człowiekiem (całowanie, lizanie, et cetera, dziecko
        powinno być o tym zdecydowanie pouczone). Nie wolno nosić wspólnych ubrań, bez
        uprzedniego odkazenia (pranie). Przepocone ubrania należy płukać, a w zamian
        ubierać czyste i suche.

        Lekarz krajowy nie poleca ani antybiotyków ani szczepień z tego powodu, iż
        drobnoustroje wywołujace sepsę itp. potrafią uodparniać się na te leki i w
        razie wyższej konieczności, gdy chory trafi do szpitala, nie będzie skutecznych
        leków i chory nie ma żadnych szans przeżycia.

        Zatem jednak jak najbardziej profilaktyka, odżywianie takie jak napisałem,
        wieloletnie karmienie małych dzieci mlekiem matki (z piersi a potem odciąganym)
        a potem jednocześnie modyfikowanym bebikiem 2, jedak oleki eteryczne (oil olbas
        na kołnierzyk ubranka do spania), jednak czosnek, codzienna łyżeczka tranu
        (jest dostępny w aptekach tran bezzapachowy o bardzo dobrym smaku). Jednak soki
        z wiosennych pokrzyw (nawiasem mówiąc należy pokrzywami karmić kury i jeść
        takie jajka - są przepyszne, nie psują się i rewelacyjnie zdrowe -
        mają "pomarańczowo-krwiste" żółtka a kury rosną półtora raza wyższe i cięższe,
        jajka też są prawie 2x większe i nigdy nie mieszczą się w pojemniczkach na
        jajka).
        Zielona herbata, klarowny sok z marchwi-buraka-jabłek. Sok z surowej kapusty
        (smak nie do wytrzymania, ale jaka cera - kobiety powinny szaleć na jego
        punkcie).
        Nie brać leków "wzmacniających", bo wszystkie sztuczne wyciągi-leki w zasadzie
        osłabiają odporność. W handlu są dostępne wyciagi z aloesu-wspaniałej rośliny.
        Szkopuł w tym, że zawerają słodziki i sorbitol, co czyni je trucizną, lek
        gorszy od choroby! Można sobie kupić (w Polsce chyba tylko przez internet, np.
        w Allegro) sok "Aloe Vera" z aloesu, jest dość drogi, ale działa. Wspaniale
        poprawia odpornosć a niektóre jego składniki (chodzi o tzw. jednoatomowe
        platynowce, rhodium i inne), co dowiodły amerykańskie badania niezależnych
        badaczy, potrafią nawet "poprawiać kod genetyczny.
        Podobnie krople echinacea zawierają słodziki i sorbitol, to koszmar, żeby
        próbujac wzmocnić odporność człowiek zatruwał się toksynami i konserwantami.
        Aspartam - sztuczny modny słodzik wywołuje wg. amerykańskich profesorów tzw.
        stan uporczywego zmęczenia. Są dostepne tzw. tabletki musujace dla sportowców,
        które zawierają właśnie aspartam. Sportowcy którzy codziennie biegają co
        najmnij kilkanaście km mogą je spożywać w niewielkich ilościach bez widocznego
        uszczerbku, bo wydalą toksyny z potem. Ale nie wolno tego w ogóle brać
        normalnym ludziom. Słynne jest już zatrucie piłkarzy Wisły Kraków przez
        p.Trenera Franciszka Smudę, który karmił ich "witaminami na słodzikach"
        sprowadzonymi z Niemiec. Tyle, że treningi p.Smudy były intensywne ale krótkie.
        Słynna jest historia, gdy dosłownie cała drużyna Wisły Kraków nagle zaczęła
        wykazywać "syndrom uporczywego zmęczenia" i seryjnie fizycznie niedomagać.
        Odprawiono p.Smudę i przez kilka miesięcy gracze dochodzili do normalnej
        dyspozycji. Taka jest cena sztucznych słodzików połykanych z preparatami
        witaminowymi bez opamiętania, bo początkowo są skuecznie wzmacniajace i
        uodparniające.

        Generalnie, na ile się da, należy stosować profilaktykę i to co opisałem w
        sąsiednim poście (tym pierwszym).

        Antybiotyki, to absolutna wyjątkowosć, gdy ratuje się bezposrednio życie w
        szpitalu. To ostateczność. Podobnie szczepienia.

        Z poważaniem NR.
        • Gość: Nadopiekuńczy R. Jeszcze drobiazg.. IP: *.ists.pl 13.04.07, 02:41
          Jest Szanowny Pan "Felczer" przedstawicielem "otumanionych" przez przemysł
          farmaceutyczny. Giganty farmaceutyczne robią biznes na naiwności takich
          otumanionych.

          1) nie piszę o zastrzykach "antidotum", różnych odtrutkach, np. na ukaszenia
          ęży lub wściekłych zwierząt. Te odtrutki są wprowadzane drogą zastrzykową do
          organizmu wówczas, gdy czas jest liczacym się elementem, np. po ukaszeniach
          węży, skorpionów, itp. Ale to nie są szczepionki!

          2)pisząc szczepionki, mam na myśli rzekomo osłabione drobnoustroje, rzekomo
          kontrolowane i rzekomo zmuszane do dobroczynnego działania, wyhodowane na
          tkankach np. małp (szympansów), lub na tkankach zamordowanych dzieci poczętych.

          W rzeczy samej, o szczepionkach wiem prawie tyle samo, co p. Felczer, czyli
          prawie nic. Prawie, albowiem ja przynajmniej potrudziłem się, aby zapoznać się
          w j. angielskim z badaniami amerykańskich pionierów - twórców szczepionek.
          Skoro autor szczepionki przeciw polio (tzw.Heine Medina) sam po latach pisze,
          że dalsze utrzymywanie w tajemnicy faktu, że szczepionka w niczym nie
          zabezpiecza przed polio, lecz niestety nie jest również niewinnym placebo,
          bowiem może polio wywołać, to takie oświadczenia są nie tylko szokujacą
          wieścią, to musi zastanawiać!
          Skoro autor szczepionki sam stwierdza, że niemoralne jest czerpanie przez
          koncerny zysku ze sprzedaży szczepionek, które w niczym nie pomagają, których
          skład jest nieznany dla samych jej pierwotnych twórców z powodu nieznanych
          interakcji i których niektóre składniki są silnie toksyczne(rteć) i mogą
          spowodować uszkodzenie centralnego systemu nerwowego, to daje do myślenia. Więc
          albo p. Feczer jest otumanionym tzw. (proszę wybaczyć, absolutnie nie chcę Pana
          obrażać, to popularne stwierdzenie obrazuje problem socjologiczny) "pożytecznym
          idiotą", albo jest związany w jakiś osobisty sposób z zyskami koncernów
          farmaceutycznych. Być może dostaje gratyfikacje od koncernów w zamian za
          sprzedaż ich produktów, taka popularna od jakiegoś czasu wśród polskich
          felczerów rzecz..

          Problem naukowy i to zwiazany z naukową rzetelnością polega na tym, że nie
          udowodniono dotychczas, że stosowanie szczepionek w jakikolwiek sposób
          zmniejsza zachorowalność na dane choroby. Natomiast wyjątkowo duży odsetek osób
          zaszczepionych i potem chorujących na choroby, przeciwko którym było
          szczepienie, jest niepokojący..

          To, co udowodniono ponad wszelka wątpliwosć, to dobroczynne działanie
          podstawowej profilaktyki, która była odkryciem francuskiego lekarza męczennika
          na pocz. XX wieku - MYCIE RĄK.
          Po prostu ciagłe mycie rąk przez lekarzy.
          Brak mycia rąk przez lekarzy dokonujących sekcji zwłok a następnie
          obsługujacych kobiety w połogu, był przyczyną tzw. gorączki popołogowej, a
          lekarz, który to proste ale epokowe odkrycie ogłosił został poczatkowo wyśmiany
          i następnie, gdy nie odwołał swoich pogladów - pozbawiony mozliwości
          wykonywania zawodu.
          Po tragicznej śmierci żony i dziecka z powodu tej gorączki, dla odowodnienia
          swoich pogladów, sam wprowadził się publicznie w stan zakażenia krwi po
          publicznym kontakcie ze zwłokami w trakcie sekcji zwłok, zapadł na goraczkę ...
          popołogową i zmarł. Dziś, po latach, każdy lekarz o tym wie dobrze i stara się
          jak najczęściej myć ręce.

          Dobrze by było, aby rodzice nauczyli tego nawyku swoje dzieci, nie mówiac o
          nich samych. Rece należy myć często, właściwie przed i po dokonaniu wszelkich
          czynności higienicznych czy kulinarnych, itd.

          Jeśli chodzi o szczepionki, to są one natomiast oskarżone przez bardzo
          poważnych badaczy o spowodowanie epidemii AIDS w Afryce. Rzecz w tym, że zanim
          doszło do epidemii AIDS, przeprowadzono w Afryce, jako jedynym miejscu na
          świecie, gigantyczny program przymusowych szczepień. Tymczasem jakiś czas potem
          wybuchła prawdziwa epidemia AIDS - nabytego braku odporności, bo tym w swej
          istocie jest ta choroba. Być może, że nieświadomie zrobiono Afrykanom krzywdę,
          ale być może świadomie.. Afryka, to najbogatszy kontynent, tablica Mendelejewa
          pod ziemią, ogromne, największe na planecie skupisko najrzadszych (zatem
          najcenniejszych) minerałów. Kilkukrotne zbiory wszelkich roślin w ciagu roku -
          o ile jest dostęp do wody no i bogactwo roślin - tylko w Afyce może rosnąć
          każda roslina istniejaca na ziemi.. Kto wie, może to wymieranie Afryki przez
          AIDS ma właśnie związek z gigantycznym programem przymusowych szczepień, jak
          twierdzi wielu poważnych badaczy..

          Z poważaniem NR
          • Gość: felczer Re: Jeszcze drobiazg.. IP: *.net.autocom.pl 13.04.07, 16:31
            Kopernik była kobietą,Pasteura nie było.

            Ciekawe jak będziesz leczył dziecko,gdy ugryzie go wściekła wiewiórka.Pewnie
            termoforem.

            • Gość: NR Proszę sobie zrobić repetę.. IP: *.ists.pl 13.04.07, 20:33
              Niech Szanowny Pan przeczyta, jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz.
              Może za którymś razem zrozumie odpowiedź na swoje pytanie, którą już wcześniej
              napisałem. A może nie zrozumie, bo tu potrzeba inteligencji..
              Aha, my się z Łaskawym Panem raczej nie znamy, nie przypominam sobie, w każdym
              razie fizjonomii Szanownego Pana..
              W każgym razie Pasteur nie pracował nad szczepionkami w dzisiejszym rozumieniu,
              hodowanymi w obecny sposób. Odtrutki można niekiedy przyjmować doustnie, lub w
              mniejszych dawkach zastrzykowo (domięśniowo, rzedziej dożylnie). Odtrutki nie
              są szczepionkami, antodota na trucizny znane są od niepamiętnych czasów i były
              stosowane we wszystkich znanych cywilizacjach od tysięcy lat!
              Po co ja to piszę, skoro to jest jak grochem o ścianę. Za chwilę znowu zacznie
              Łaskawca wymyslać Kopernikom, kobietom i wiewiórkom.

              A może Szanowny Pan w Swięta wypił coś dobrego japońskiego, np. sake, albo
              zjadł był 100-letnie chińskie jajeczko? Takie specyjały długo utrzymują
              organizm w odmiennym stanie świadomości, toby się zgadzało.. Znam odtrutkę na
              powyższe mocne rzeczy, zatem gdyby co, proszę się zgłosić. Nawet niepotrzebny
              zastrzyk, doustnie trzeba coś wypić, co jest dość gorzkie, no ale skutecznie
              odtruwa po spożyciu sake.
              • Gość: internista Re: Proszę sobie zrobić repetę.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 22:05
                wiesz dup..ku idź do psychiatry... bredzisz na forum (grzybki?)
Pełna wersja