Dodaj do ulubionych

Do kierowców krakowskich

12.05.07, 22:15
Mam do Was prośbę. Czy możecie stosować zasadę zamka błyskawicznego???? Bardzo
Was proszę, zwłaszcza przy ciągłych remontach obecnych. Do pasji mnie
doprowadzacie. Zwłaszcza na ul. Konopnickiej ostatnio. I nie marudżcie że są
korki bo sami je kuźwa robicie.
Obserwuj wątek
    • krzychut Re: Do kierowców krakowskich 12.05.07, 22:21
      Możesz sobie prosić. Jeszcze z 50 lat upłynie zanim nasi kierowcy nauczą się pewnych podstawowych zasad, które ułatwiają wszystkim życie.
      • gosia.43 Re: Do kierowców krakowskich 12.05.07, 22:27
        Za 50 lat ...to już inni będa jeździć... i znowu od nowa się uczyć.....
      • kierowniczy Skąd się to bierze 12.05.07, 22:47
        No właśnie, za 50 lat. Może za 100 albo 200. Przyczyna jest prosta. To nie
        kierowcy są złośliwi albo głupi, to po prostu wynik ich niewiedzy. A skąd się
        bierze niewiedza. Jeśli Cię ktoś nie nauczy na kursie, to i potem nie wiesz co
        zamek i widzisz w każdym "chama, który się wpycha z lewej".

        Instruktorzy, którzy to może czytacie, czy Wy tego uczycie na kursach???
        • gosia.43 Re: Skąd się to bierze 12.05.07, 23:02
          Moze to i dobry pomysł z tą nauką ...ale przypuszczam , że problem tkwi w czymś
          innym. U nas nie ma ( nie tylko w Krakowie ) tzw. kultury jazdy ...i nawet
          jeżeli instruktorzy zapodadzą odpowiednia wiedze ..to zasade jeden na
          jeden...pewnie stosowac będą nieliczni.....a szkoda...
          • kierowniczy Re: Skąd się to bierze 12.05.07, 23:45
            Ja jednak sądzę, że to jest czysta niewiedza, że zamek to norma, logika,
            prostota i kulturka. Nie wierzę, że tak racjonalne i proste rozwiązanie nie
            byłoby stosowane gdyby kierowcy byli uświadomieni przez instruktorów. Nie wiem,
            może oni sami nie wiedzą co to jest, albo twierdzą, że to nie ma praktycznego
            zastosowania i to zlewają (tylko dlaczego?).

            Jak ktoś (ktosia) może blokować lewy pas mając przed sobą sto lub więcej metrów
            wolnego miejsca, a z tyłu korek się robi na 200 metrów. No myślisz sobie
            "debil". A on(a) jednak jest przekonany(a): "Jakiż to ja wspaniałomyślny(a)
            jestem zjadę już sobie tutaj, żeby "prawych" nie denerwować i stoi aż ktoś
            wpuści. I jeszcze ma wyrzuty sumienia że tak daleko zajechał(a).

            A inna ktosia czy ktoś zamkowy za nim gryzie z nerwów kierownicę.
            • gosia.43 Re: Skąd się to bierze 12.05.07, 23:49
              Ja Cie proszę...nie denenerwuj sie tak.... doskonale rozumiem , że moze to
              wkurzac...ale żeby aż kierownicę gryź.....

              p.s. przypuszczam też , chociaż mogę się mylić....że instruktorów na tym forum
              nie znajdziesz...licznych kierowców zas napewno !!
              • kierowniczy Re: Skąd się to bierze 13.05.07, 00:49
                Licznych tak i znających zamek aż dwóch!!!
                • gosia.43 Re: Skąd się to bierze 13.05.07, 01:07
                  Chciałes rozumiem powiedzieć...dwoje...

                  p.s. od urodzenia...przepraszam.. od poczęcia...jestem kobietą.... i kierowcą
                  też.... )
            • helenka17 Re: Skąd się to bierze 13.05.07, 09:38
              Serwus Kierowniczy.
              To, co opisujesz jest też wałkowane w TV, ale bez rezultatu. Ale opisujesz tylko
              część zagadnienia, zaś najbardziej wk......ący są nie ci, którzy nie potrafią
              rozsądnie zjechać z pasa zwalniającego, ale rzesze cwaniaków bez pojęcia i
              kultury, którzy lubią się wepchać i jeszcze pokazać Ci paluszek.Mody są różne w
              zależności od miejsca. Zakładam, że znasz miasto:
              Kotlarska, zjazd mostu na stronę Grzegórzek? OK, jedziesz do końca
              pasa,kierunkowskaz - i wchodzisz.
              Skręt ze Św. Gertrudy Pod Wawel? OK, jedziesz aż do Grodzkiej i dajesz lewy
              kierunkowskaz - wchodzisz.
              Kłopot jest z tymi, którzy są "sprytni inaczej".
              29Listopada od Opolskiej do Wileńskiej. Wiadomo, że lewoskręt w Wileńską blokuje
              cały pas aż do Żmujdzkiej. Ale "Sprytni inaczej" oczywiście o tym nie wiedzą ani
              nigdy nie wiedzieli... prawda? Oni drą do końca ogona skręcających w Wileńską -
              bo jest miejsce - a później "orientują się" że prosto nie można i na chama, na
              prawy pas.
              Tych kocham najbardziej.
              A Ci"sprytni inaczej" którzy rajdują po Alejach pasem dla taksówek i Autobusów?
              I nagle MYK, wjazd przed Twoją maskę, no i hamowanie. A Ty się martw , żeby
              sobie nie skasować przodu, no bo jakby co to Twoja wina. Tak? Tak.
              Osobny gatunek to tacy, którzy ZJEŻDŻAJĄ na ten pas, bo "będą szybciej".
              A Ci, którzy NIE WIDZĄ, że 200-300 m dalej pas jest już zamknięty z powodu
              remontu? Drą do przodu, a na końcu to samo :"orientują się", że dalej nie można
              jechać - i MYK. Choć ta sytuacja też nie jest jednoznaczna.
              Czym innym są zamiejscowi z całymi rodzinami, bo oni rzeczywiście nie wiedzą,
              jak w Krakowie grać, to nie jest zajęcie łatwe. Tych wpuszczam, a kiedy stoją z
              planem i kombinują co dalej, to im zwykle pomagam. Kwestia skłonności.

              H.
              • kr_kr Re: Skąd się to bierze 13.05.07, 10:12
                > A Ci, którzy NIE WIDZĄ, że 200-300 m dalej pas jest już zamknięty z powodu
                > remontu? Drą do przodu, a na końcu to samo :"orientują się", że dalej nie można
                > jechać - i MYK. Choć ta sytuacja też nie jest jednoznaczna.

                To jest DOKŁADNIE zasada jazdy "na zipa". Skoro pas się kończy na 200-300-500
                metrów to na cholerę jechać wężykiem jednym pasem? Dojechać do końca i się
                potasować. Efekt działania takich co wiedzą, że pas się kończy na 500 metrów
                więc już zjeżdżają, albo jadą okrakiem na dwóch pasach (żeby zablokować innych),
                bo przecież lewy za 500 metrów się kończy - najlepiej widać na obwodnicy:
                zjeżdżający do Tyńca muszą się korkować w sznurku na prawym pasie, a tymczasem
                lewy cały wolny. To naprawdę nie jest bez różnicy, czy jest korek 2x po 250
                metrów, czy 1x 500.
                Druga sprawa - wpuszczanie przed końcem zanikającego pasa jest na niekorzyść dla
                tych, jadących pasem niezanikającym. Wpuszczasz Ty, wpuści potem ten wpuszczony
                przed Tobą, i ten którego on wpuścił. Efekt? Z pasa zanikającego przejadą
                dwa-trzy samochody, z niezanikającego - jeden.
                Dlatego - na zanikającym - zawsze jechać do końca, na niezanikającym - wpuszczać
                dopiero na końcu. Oczywiście biorąc pod uwagę ewentualny zakaz wyprzedzania -
                mało kto pamięta, że obowiązuje on wszystkich - również tych co są po prawej
                stronie - niewpuszczając z zanikającego pasa wyprzedzamy, czyli popełniamy
                wykroczenie.
              • krzychut Re: Skąd się to bierze 13.05.07, 10:15
                helenka17 napisała:
                > A Ci, którzy NIE WIDZĄ, że 200-300 m dalej pas jest już zamknięty z powodu
                > remontu? Drą do przodu, a na końcu to samo :"orientują się", że dalej nie można
                > jechać - i MYK. Choć ta sytuacja też nie jest jednoznaczna

                Otóż o to chodzi droga Helenko, żeby takim zamkniętym z powodu remontu pasem jechać do końca a tam zastosować zasadę zamka błyskawicznego. Tylko w ten sposób maksymalnie wykorzystamy powierzchnię jezdni, zminimalizujemy skutki zwężenia drogi i zmniejszymy (bo nie wyeliminujemy) korki.
                • helenka17 Mili Panowie 13.05.07, 11:24
                  ja, mimo pozorów, nie jestem idiotką.
                  Co to jest zasada zipa zasadniczo wiemy. Toż piszę, że sytuacja jest
                  niejednoznaczna, bo tzw "Spryciarze" nie stosują zasady zipa, ale zasadę "na
                  chama". I mimo, że stosują ja w podobnych okolicznościach, to nie jest to ta
                  sama zasada. Liczy się bowiem motywacja.
                  Co do jazdy okrakiem po dwóch pasach, to rzecz matematycznie jest dawno
                  policzona, i stosują ją z powodzeniem współpracujący ze sobą w Niemczech
                  kierowcy TIR-ów: oni widzą oznaczenia robót i końce pasa z większej odległości,
                  co oczywiste. Ci, którzy dobijają do końca pasa zamkniętego nie są zdolni
                  zastosować zasady zipa, bo prędkości są niejednakowe i albo cała kolumna musi
                  zwolnić,albo dobijający stoi do us... śmierci.Albo się wpycha. Dlatego tirowcy
                  zajeżdżają pas kończący i formują tym sposobem kolumnę wjeżdżającą w zwężenie z
                  JEDNAKOWĄ prędkością. Przed samym końcem pasa zamkniętego koleżka branżowy z
                  sąsiedniego pasa wpuszcza ich przed siebie. I jest po sprawie. Działa jak dobrze
                  skonstruowana angielska mechanika. Przyglądałam się temu niezliczoną ilość razy.

                  Dodatkowo wnoszę różne rzeczy z tego faktu, że nt pozostałych przykładów żaden z
                  Panów się nie zająknął.

                  H.
                  • kr_kr Re: Mili Panowie 13.05.07, 15:35
                    > Co to jest zasada zipa zasadniczo wiemy.

                    Z tego co piszesz to nie wiesz. Bo to, o czym Ty piszesz to kolejkowanie, a nie
                    zasada ZIP.

                    > Toż piszę, że sytuacja jest niejednoznaczna,
                    > bo tzw "Spryciarze" nie stosują zasady zipa, ale zasadę "na chama".

                    Zakładam, że masz na myśli zwężenia jezdni, a nie krótkotrwałe zablokowanie
                    przez np. skręcające samochody. Przy takim założeniu nie można mówić o
                    "spryciarzach" tylko o normalnie myślących kierowcach. Z drugiej strony
                    występują kierowcy myślący na zasadzie: skoro skręcam w Witosa w lewo to ustawię
                    się na lewym pasie już pod Tandetą. Skoro za dwa kilometry pas zanika, to pojadę
                    całe dwa kilometry tym, co nie zanika - przy okazji zakorkuję dokumentnie tych,
                    którzy może chcieliby skręcić w prawo, ale przecież lewy zanika więc nie będę
                    nim jechał - chcesz skręcić wcześniej w prawo to nie mój problem, tylko Twój.
                    Po cholerę robić po dwa czy więcej pasów, skoro co poniektórzy uważają że należy
                    jechać tylko jednym?

                    > Liczy się bowiem motywacja.

                    Motywacja jest jedna: wykorzystać całą powierzchnię jezdni.

                    > Dodatkowo wnoszę różne rzeczy z tego faktu, że nt pozostałych przykładów żaden
                    > z Panów się nie zająknął.

                    Aleossochodzi?

                    PS. Ciekaw jestem bardzo, jak mądrale twierdzący że pasem zanikającym nie należy
                    jechać do końca bo to jest zła motywacja poradziliby sobie np. w Norwegii. Tam
                    nie ma "zanikania" pasów. Tam nawet znaki pokazują "łączenie" - czyli
                    równorzędność.
                    • helenka17 Re: Mili Panowie 13.05.07, 17:51
                      kr_kr napisał:

                      > > Co to jest zasada zipa zasadniczo wiemy.
                      >
                      > Z tego co piszesz to nie wiesz. Bo to, o czym Ty piszesz to kolejkowanie, a
                      nie zasada ZIP.

                      Kolejkowanie powiadasz. No dobra, próbowałam tak bardziej naokoło,ale się nie
                      dało. A czy zwróciłeś może uwagę, że przed skrzyżowaniem pasy są rozdzielone
                      ciągłą linią? Mam na myśli Polskę,a nie Norwegię. To oznacza, że przekraczanie
                      jej nie jest dozwolone. Cały wykład o Niemczech przeleciał bokiem.
                      Zasada ZIP ma zastosowanie przy mniej więcej dostosowanych prędkościach obu
                      pasów.A kiedy musisz zatrzymać kolumnę by wpuścić kogoś startującego z zerowej
                      prędkości - bo stoi, to zasadę szlag trafia. Żadne z nas nie pisze też o tym, że
                      polskim obyczajem jest siedzenie w kolumnie na plecach poprzednika. A to
                      znacznie utrudnia wpuszczenie kogokolwiek.btw.
                      >
                      > > Toż piszę, że sytuacja jest niejednoznaczna,
                      > > bo tzw "Spryciarze" nie stosują zasady zipa, ale zasadę "na chama".
                      >
                      > Zakładam, że masz na myśli zwężenia jezdni, a nie krótkotrwałe zablokowanie
                      > przez np. skręcające samochody. Przy takim założeniu nie można mówić o
                      > "spryciarzach" tylko o normalnie myślących kierowcach. Z drugiej strony
                      > występują kierowcy myślący na zasadzie: skoro skręcam w Witosa w lewo to
                      ustawię się na lewym pasie już pod Tandetą. Skoro za dwa kilometry pas zanika,
                      to pojadę całe dwa kilometry tym, co nie zanika - przy okazji zakorkuję
                      dokumentnie tych ,którzy może chcieliby skręcić w prawo, ale przecież lewy
                      zanika więc nie będę nim jechał - chcesz skręcić wcześniej w prawo to nie mój
                      problem, tylko Twój. Po cholerę robić po dwa czy więcej pasów, skoro co
                      poniektórzy uważają że należy jechać tylko jednym?
                      >
                      > > Liczy się bowiem motywacja.
                      >
                      > Motywacja jest jedna: wykorzystać całą powierzchnię jezdni.

                      Nie ma potrzeby odnosić się do przykładów, w których się zgadzamy. Mnie niepokoi
                      i rozjusza oczywiste wykroczenie i niebezpieczeństwo na jezdni: Św. Gertrudy,
                      pas pod Royalem zanika, a "sprytni" jadą dalej po torowisku i wpychają się na
                      pas przy skręcie w lewo, w Stradom. Przecież znaki na jezdni pokazują, co robić.
                      To mam na myśli mówiąc o zależności od motywacji.
                      >
                      > > Dodatkowo wnoszę różne rzeczy z tego faktu, że nt pozostałych przykładów
                      > żaden
                      > > z Panów się nie zająknął.
                      >
                      > Aleossochodzi?

                      Chodzi o to, o czym napisałam. Pppardon - wystarczy uważać (c: jak na jezdni...

                      >
                      > PS. Ciekaw jestem bardzo, jak mądrale twierdzący że pasem zanikającym nie należ
                      > y
                      > jechać do końca bo to jest zła motywacja poradziliby sobie np. w Norwegii. Tam
                      > nie ma "zanikania" pasów. Tam nawet znaki pokazują "łączenie" - czyli
                      > równorzędność.

                      Przykład racji mądrali? A proszszsz bardzo: jeśli na autostradzie włączasz się
                      do ruchu przy własnej podróżnej 120, to także chcesz jechać do końca pasa i
                      czekać, aż cię wpuszczą? W Niemczech to typowo polska specjalność. Normalni
                      kierowcy "wchodzą" na główny pas, a inny zjeżdżają na lewy, ustępując im
                      miejsca, to przecież proste. Wszystko na pełnej prędkości, unika się wtedy
                      konieczności hamowania, o której pisałam. To także przecież rodzaj ZIP-a,tyle,
                      że dynamiczny.
                      Zatem pasem zanikającym nie zawsze należy jechać do końca, choć przykład nie
                      dotyczy oczywiście ruchu miejskiego. Ani ruchu w Krakowie (na razie)

                      H.
                      • kr_kr Re: Mili Panowie 13.05.07, 22:12
                        > Kolejkowanie powiadasz. No dobra, próbowałam tak bardziej naokoło,ale się nie
                        > dało. A czy zwróciłeś może uwagę, że przed skrzyżowaniem pasy są rozdzielone
                        > ciągłą linią?

                        Ale my piszemy o ogólnych przypadkach, a nie o jakimś konkretnym skrzyżowaniu.
                        Bo oczywiście masz rację - ciągła jest po to, żeby jej nie przekraczać.

                        > A kiedy musisz zatrzymać kolumnę by wpuścić kogoś startującego z zerowej
                        > prędkości - bo stoi, to zasadę szlag trafia.

                        W 99% przypadków wystarczyłoby zdjąć nogę z gazu ...

                        > Żadne z nas nie pisze też o tym, że
                        > polskim obyczajem jest siedzenie w kolumnie na plecach poprzednika. A to
                        > znacznie utrudnia wpuszczenie kogokolwiek.

                        100% racji.
                        Natomiast zauważ, że ten na zanikającym pasie też jechał - musiał się zatrzymać,
                        bo ktoś go nie wpuścił. Czy zatem winą za korkowanie jest dojechanie do końca,
                        czy jazda na zderzaku i niewpuszczenie?
                        Podam Ci przykład z życia wzięty: znów obwodnica, grzecznie jadą dwa pasy,
                        tasują się praktycznie idealnie. Dwa-trzy auta przede mną zmianę pasa zaczyna
                        samochód z lewego pasa, miał miejsce i niemal zjechał na prawy pas ale temu co
                        go "wpuszczał" nagle ambicja odbiła i zaczął go wyprzedzać ... poboczem. Nie,
                        nie został zepchnięty - ot tak. Zakaz wyprzedzania? A co go to obchodzi?
                        Efekt? Ten co zjeżdżał miał do wyboru: uderzyć w niego, w barierkę lub zatrzymać
                        się. Chyba oczywiste jest że sie zatrzymał. Auto jadące przede mną ma do wyboru:
                        wyprzedzić go (poboczem) lub się zatrzymać. Znów - oczywistym jest, że się
                        zatrzymał. Efekt ostateczny: przez jednego palanta mającego głęboko gdzieś
                        przepisy (zakaz wyprzedzania) o kulturze nie wspominając stanęła cała obwodnica.
                        A nawet nie musiał zdejmować nogi z gazu, wystarczyło go nie dodawać - i
                        wszystko pięknie płynnie by jechało.

                        > Nie ma potrzeby odnosić się do przykładów, w których się zgadzamy. Mnie
                        > niepokoi i rozjusza oczywiste wykroczenie (...)
                        (ciach opis)

                        Ok. Znów - 100% racji. Ale dla niektórych cwaniakowaniem jest jazda pustym lewym
                        pasem na obwodnicy, gdy "kulturalnie" byłoby zjechać kilometr przed zwężeniem.

                        > To mam na myśli mówiąc o zależności od motywacji.

                        No to się nie zrozumieliśmy co do sytuacji - bo dla mnie to nie jest kwestia
                        motywacji tylko łamania przepisów. Myślałem że piszemy o motywacji do jazdy
                        zgodnie z przepisami ale "niekulturalnie".

                        > Zatem pasem zanikającym nie zawsze należy jechać do końca, choć przykład nie
                        > dotyczy oczywiście ruchu miejskiego. Ani ruchu w Krakowie (na razie)

                        I znów się nie zrozumieliśmy, bo oczywiście nie widzę problemu w zjechaniu z
                        zanikającego pasa wcześniej, jeżeli drugi pas jedzie z prędkością - jak piszesz
                        - 120 km/h. Podobnie - nie widzę problemu ze zjechaniem z pasa zanikającego
                        kilometr wcześniej, jak pas zanikający jest porównywalnej jakości a wokół nie ma
                        żywego ducha. Ale nonsensem jest pryzmowanie się w jeden sznurek kilometr czy
                        dwa wcześniej gdy wszystko się ledwo, ledwo toczy albo wręcz stoi.

                        Dalej - znów masz 100% racji pisząc o zjeżdżaniu na sąsiedni pas, gdy ktoś
                        włącza się do ruchu z rozbiegówki. Tego również przydałoby się wielu kierowców
                        nauczyć. Zresztą lista tego, czego wielu kierowców należałoby nauczyć (a wtedy
                        jazda byłaby po prostu frajdą) jest dużo, dużo dłuższa.
                  • krzychut Re: Mili Panowie 13.05.07, 17:50
                    helenka17 napisała:
                    Dlatego tirowcy
                    > zajeżdżają pas kończący i formują tym sposobem kolumnę wjeżdżającą w zwężenie z
                    > JEDNAKOWĄ prędkością. Przed samym końcem pasa zamkniętego koleżka branżowy z
                    > sąsiedniego pasa wpuszcza ich przed siebie. I jest po sprawie

                    Opisana operacja jest jednym z delikatniejszych przejawów drogowego chamstwa tirowców, zwanych w Niemczech pieszczotliwie "Brummies". Ponieważ TIR z natury rzeczy musi być wolniejszy od samochodu osobowego, to powyższy manewr rzeczywiście umożliwia im, przynajmniej w korku na wyrównanie prędkości ale znakomicie wydłuża korki, w związku z czym jest ścigany przez niemiecką policję.
                    Ale wróćmy do naszych, polskich spraw.
                    Banalnym, ale prawdziwym jest stwierdzenie, że kultura na jezdni jest odbiciem ogólnej kultury społeczeństwa.
                    A tej jak się okazuje, nie udaje się zmienić nawet w ciągu kilkunastu lat od upadku najwspanialszego z ustrojów.
                    • helenka17 I to jest clou programu 13.05.07, 18:05
                      ..bo samochód najpierw musi się w Polsce przyjąć jako przedmiot użytkowy, ze
                      wszystkimi konsekwencjami obyczajowymi. Tak samo jak pralka i lodówka (które się
                      już chyba przyjęły).
                      tymczasem na razie samochód to:
                      1. pokazówka
                      2. taran
                      3. siatka na zakupy, tyle, że większa
                      3'. przedłużenie pierwszorzędnej cechy płciowej
                      4. Helkę zawieźć do kościoła, bo Franek swoją też wozi (dodajmy: z domu do
                      kościoła 200 metrów asfaltu)
                      5. siem pszet kolegamy pokazać
                      6. uciec szybko z kradzionym towarem albo z prochami
                      7. panienkę zbałamucić za foliowanymi szybami
                      8. zimny łokieć (facet solo w 5-osobowym samochodzie jako model transportu
                      miejskiego i zamiejskiego)
                      9. renesans CB radio - z wiadomych powodów
                      10. koleżankom pokazać, że mój mi kupił takie, a wy takiego nie macie ( niestety
                      umiejętności za tym nie postępują, za to masa - i owszem.Dłuższa droga hamowania)
                      11. inne

                      Nie wiedziałam, że figiel TIR-ów jest ścigany przez policję, ale widziałam,że
                      działa praktycznie. Strumienie pojazdów zlewają się składniej.

                      H.
                      • kr_kr Re: I to jest clou programu 13.05.07, 22:21
                        Ja to bardziej określam zasadą jakości samochodu. A wymyśliłem ją po pobycie w
                        jedne wakacje na początku lat dziewięćdziesiątych najpierw w Niemczech a potem
                        na Ukrainie (Kijów).
                        Zasada ta sprowadza się do tego, że kultura jazdy jest wprost proporcjonalna do
                        jakości samochodu jakim się jeździ. Oczywiście są wyjątki :)

                        > 9. renesans CB radio - z wiadomych powodów

                        Kumpel ostatnio skomentował, że CB teraz to już do niczego się nie nadaje, bo
                        hołota się w niego pozaopatrywała.

                        > Nie wiedziałam, że figiel TIR-ów jest ścigany przez policję,

                        Niestety nie u nas. Zresztą w większości przypadków potrafią się tylko z
                        suszarką ustawiać. Bo żyjemy w kraju, w którym za wszelkie zło na drogach jest
                        odpowiedzialna prędkość. Zakaz wyprzedzania przy zanikającym pasie, ładowanie
                        się na skrzyżowanie póki jest NA NIM miejsce, jazda buspasem, wleczenie się
                        ciężarówek poprzyklejanych jedna do drugiej... nie no, to by się trzeba było
                        wykazać inwencją a przecież i tak wiadomo, że zawsze winna jest prędkość ...
    • vacare1 gwoli przypomnienia... 13.05.07, 10:11
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=49961732&v=2&s=0
      nadal aktualne,niestety:(

      Pozdrawiam
      vacare
      • mr.lordi kierowniczy jak Ci nie pasuje to nie jezdzij u nas 13.05.07, 11:47
        • helenka17 Miało być tu. 13.05.07, 11:59

        • kierowniczy Re: kierowniczy jak Ci nie pasuje to nie jezdzij 13.05.07, 23:10
          U siebie jeżdze nie u was.
          • helenka17 Bingo 14.05.07, 09:16
            allegro con brio
    • helenka17 Wyższa elegancja 13.05.07, 11:58
      w Twoim wykonaniu. Jak widzę. I w "Architekturze" i tu też.
      A może trzeba Ci znaleźć koleżków na stosownym poziomie,
      bo się tu najwyraźniej nieswojo czujesz...?

      H.
      • mr.lordi helenko opier.... 13.05.07, 12:25
        • mr.lordi [...] 13.05.07, 12:26
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • helenka17 Niestety nie biegasz tak szybko 13.05.07, 15:07
            ...żebym się miała Tobą zajmować.
            Eleganciku.
            Światowy

            H.
    • kremoofka popieram 14.05.07, 09:43
      czterema kopytami! Zdecydowanie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka