Gość: dolnoslązak
IP: *.lanet.wroc.pl
14.07.03, 17:42
Oczywiście nie chodzi mi o tą "co nie chciała Niemca", lecz o drużynę
żużlową. Kibicuję Atlasowi Wrocław i przede wszystkim tej drużynie poświecam
swą uwagę. Niedawno przeglądając telegazetę zauważyłem zmianę terminarza II
ligi, niestety bez Wandy.
Wielka szkoda! Tym samym liczba speedwy'owych teamów zmniejszyła się w Polsce
do 21. Dziwię się, że takie miasto jak Kraków nie było w stanie utrzymać
przyzwoitej ligowej drużyny. Wina moim zdaniem leży po stronie działaczy,
którzy nie potrafili zapewnić wystarczających środków do funkcjonowania
drużyny, ale przede wszystkim nie potrafili przyciągnąć kibiców na trybuny.
Co do pieniędzy, to w piątkowej (11.07) "Gazecie Wrocławskiej" wyczytałem, że
budzet Wisły Kraków szacuje się na 25 mln. zł. Tymczasem budżet uchodzącego
za krezusa Atlasu Wrocław wynosi ok. 3 mln. zł. Biorąc pod uwagę koszty
sprzętu i utrzymania toru dochodzę do wniosku, że gros środków "pożerają"
gaże zawodników. Co nam dają w zamian? No cóż "wspaniali" piłkarze w kadrze
kraju - no coments, piłka klubowa: mistrz Polski nie jest w stanie przebić
się przez eliminacje europejskich pucharów. Na tym tle polski żużel wygląda
kwitnąco! Nasi zawodnicy, zarówno w klasyfikacji indywidualnej jak i
zespołowej to światowa czołówka. No i samo widowisko. Przy żużlu football,
zwłaszcza w wykonaniu piłkarzy polskiej ligi, to zwykła, nudna "kiszka". Kto
nie wierzy, niech wybierze się na mecz żużlowy, choćby drugoligowy, ale
koniecznie "na żywo". Oglądanie żużla w tv, to przysłowiowe lizanie cukru
przez szybę.
Pozdrawiam wszystkich fanów seedway'a pod Wawelem! Wiem, że tacy są. A
działaczom Wandy życzę takiej skuteczności w pozyskiwaniu środków dla żużla,
jaką prezentują działacze piłkarscy.