Gość: smutne
IP: *.chello.pl
07.04.08, 23:34
Każdego wrocławskiego polityka prędzej szlag trafi niż wesprze jakąkolwiek krakowską inicjatywę. Serca wrocławskich urzędników krwawią za każdym razem, gdy czytają lub słyszą "krakowianin Robert Kubica".
Propagandową nagonkę na Kraków z tamtej strony widać mniej więcej od czasu, gdy okazało się, że Kraków ściąga najwięcej inwestycji w Polsce typu centra badawczo-rozwojowe. Wtedy Wrocław nagle zrozumiał, że te ich koreańskie montownie to wcale nie jakieś cuda high-tech.
To bardzo ostra rywalizacja, wystarczy przypomnieć w jakich okolicznościach Kraków wyleciał z listy PZPN miast Euro 2012.