Dodaj do ulubionych

Nie ma uczelni bez studentów

IP: *.autocom.pl 23.03.09, 01:41
Niezłe - brawo dla autora. Obawiam się jednak, że nie tylko istnieją studenci,
czy wykładowcy, dla których idea mistrza gdzieś zaginęła, ale, co najgorsze,
problemu nie rozumie obecna Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego :(

Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.tl.krakow.pl 23.03.09, 08:55
      Reforma, gdzie dydaktyka uniwersytecka nie jest ważna, to błąd. Dość
      i ja miałam "profesorów" na studiach, którzy przekazać wiedzy nie
      umieli, byli bez charakteru i żadnym autorytetem nie mogli być, no
      może dla swoich kolegów w wąskiej wyspecjalizowanej dziedzninie
      nauki. A dumny tytuł nosili i nosić będą do końca zycia.

      Dydaktyka, dydaktyka na uczelni jest równie ważna!

      Profesor z nudnego wykładu nie jest rozliczany, ani doktor z nudnych
      ćwiczeń, niestety. A nauczyciela w szkole wszyscy naokoło hospitują.
      • 3cik <--------------------==-- 23.03.09, 09:33
        Nie wiesz chyba o czym piszesz.
        Porządne uczelnie dokonują okresowej oceny nauczycieli akademickich opartej
        między innymi na szczegółowej, anonimowej ankiecie wypełnianej przez studentów
        pod NIEOBECNOŚĆ ocenianego.
        • lucusia3 Re: <--------------------==-- 23.03.09, 12:51
          No i co dalej z tymi ankietami? Znasz kogoś kogo zwolnili, bo konsekwentnie od lat miał złe oceny? W jakiejkolwiek polskiej uczelni?
    • azjatuchajbejowicz Nie ma uczelni bez studentów 23.03.09, 09:23
      "Mam szczęście pracować w jednej z najwspanialszych instytucji
      akademickich w Polsce"

      I zdies sobaka zaryta
    • Gość: Sec Nie ma uczelni bez studentów IP: *.bj.uj.edu.pl 23.03.09, 09:28
      Jaki narod-takie uczelnie!
      Wszystko to musi tak wygladac?
    • Gość: Aparat cyfrowy Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 09:32
      Hm, tekst jest chwilami wzniosły, obawiam się, że takie pisywałam w liceum :)
      Niestety wolałabym dowiedziec się, jakiego rodzaju prawdy się poszukuje;) -
      korespondencyjnej, koherencyjnej czy może sematycznej? Ciekawe, skąd te
      kantowskie hipostazy???? :) Idea uniwersytetu humboldtowskiego odeszła do
      przeszłości jednak ;)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie ma uczelni bez studentów 23.03.09, 09:36
        A co filozof ma napisać? Szczerze chłop mówi, że u niego nie studiuje się dla
        zdobycia zawodu... Gdzie jest w Polsce (ba, nawet na świecie) praca dla filozofa? ;]
        • Gość: Aparat cyfrowy Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 09:55
          To się zgadza, ale chodziło mi o to, że filozofia to nie lanie wody. Słabo jak
          na tak świetny uniwersytet :)
        • Gość: długo by pisać No właśnie IP: 149.156.140.* 23.03.09, 12:27
          W mądrym kraju władza (ludzie władzy) otaczają się ludźmi kultury - pisarzami,
          twórcami - w głupim kraju, ludzie władzy otaczają się pochlebcami.
          Zgadnijcie w jakim kraju żyjemy?
        • Gość: Luke100 Z dobrze płatną pracą dla filozofa nie ma problemu IP: *.citynet.pl 23.03.09, 23:11
          Absolwenci filozofii nie mają problemu z pracą. Wiem z doświadczenia. A wśród
          moich znajomych (również absolwentów tego kierunku) jeden skończył w
          PricewaterhouseCoopers, pokonując podczas rekrutacji zgraję ludzi po ekonomii,
          inny zaś jest szefem sprzedaży w firmie Lark (www.lark.com.pl/; swoją
          drogą cała firma została założona właśnie przez studentów filozofii). Zresztą za
          granicą dawno już zorientowano się, że absolwenci kierunków filozoficznych na
          dobrych uczelniach są bardzo wartościowymi pracownikami - i tak np. uczestnicy
          seminarium M. Dummetta w Oxfordzie rozważali potem oferty pracy na kierowniczych
          stanowiskach w Coca-Coli :-)

          Swoją drogą, to, że - jak widać - w naszym kraju niektórym nieukom wydaje się,
          że filozofia to wodolejstwo i pierdoły, jest w pewnej mierze zasługą miernego
          poziomu polskich filozofów. Polecam wziąć do ręki książkę "Granice pojęciowe
          metafizyki" pana dr. Kołodziejczyka, gdzie choćby teoria Fregego jest
          zreferowana tak, że za głowę złapałby się każdy pilniejszy student drugiego roku
          filozofii.

          To, czego studenci w ogólności chyba nie rozumieją, to to, że na studiach
          powinni uczyć się właśnie ONI. Nikt za nich się tam niczego nie nauczy. Łatwo
          mieć wysokie wymagania w stosunku do uczelni, trudniej samemu ruszyć mózgownicą.
          • Gość: Aparat cyfrowy Re: Z dobrze płatną pracą dla filozofa nie ma pro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 23:19
            To ciekawe :) Niestety ja jestem na etapie wywiadu z Hanną Arendt, która
            twierdziła, iż filozofia to nie Beruf fuer das Brot :) Ale to było dawno :)

            • Gość: Luke100 Beruf fuer das Brot IP: *.citynet.pl 23.03.09, 23:35
              Nie no, zgoda, w zdecydowanej większości przypadków filozofia rzeczywiscie nie
              jest "Beruf fuer das Brot"; ale po prostu okazuje się, że zdobycie takiego
              "Berufu" rzadziej, niż można by sądzić, wymaga pięcioletnich studiów na
              specjalnie dobranym kierunku. A studiowanie filozofii może być naprawdę piękną
              sprawą.
              • Gość: Aparat cyfrowy Re: Beruf fuer das Brot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 09:01
                :) Nie mam doświadczeń ze studiów "instytucjonalnych", no, może kursy filozofii
                jako przedmiotu dodatkowego, jak to u nas, natomiast bezczelnie publikuję
                artykuły z zakresu filozofii - o dziwo przechodzą przez sieć zagranicznych
                recenzji. Ale jeśli zajęcia na filozofii są na takim poziomie jak ten artykuł,
                to chyba niewiele straciłam :)

                Bardzo dobrze wspominam panią Miklaszewską :)
          • Gość: Aparat cyfrowy Re: Z dobrze płatną pracą dla filozofa nie ma pro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 23:21
            Hm sama się zastanawiam, kto zacz ten Kołodziejczyk, jak ktoś taki mógł dostać
            tyle stypendiów??
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl No bez jaj 23.03.09, 09:42
      "Mamy długie wakacje (wspólnie ze studentami), a dydaktyka jest w wymiarze
      210-240 obowiązkowych godzin przez 30 tygodni w roku"

      Panie kochany, jakie wakacje? U mnie na wydziale wtedy ludzie nadrabiają pracę
      naukową. 240 godzin to bardzo dużo, jeśli wziąć pod uwagę przygotowanie zajęć.
      • Gość: humanista Re: No bez jaj IP: *.telnet.krakow.pl 23.03.09, 11:16
        Droga Anuszko, proszę zatrudnić się w normalnej (to znaczy nie związanej ze
        szkolnictwem wyższym) firmie to Anuszka zobaczy o jakie wakacje chodzi.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No bez jaj 23.03.09, 11:17
          Ja tam nie wiem, jak humaniści pracują na uczelniach, ale mam podejrzenia, że
          czegoś nie wiesz o pracy w naukach ścisłych. Tzn. dobrej pracy.
          • Gość: l Re: No bez jaj IP: *.gemini.net.pl 23.03.09, 11:32
            Sęk w tym, że Ty patrzysz na wszelkich studentów przez pryzmat studentów
            "konkretnych" kierunków, gdy tymczasem większość (już od dawna), to ludzie,
            którzy na jakiekolwiek studia się nie nadają, studiujący na kierunkach owszem
            potrzebnych, ale nie w masowym kształcie. Można się nie zgadzać z wnioskami (np.
            obligatoryjność wykładów) ale diagnoza jest niestety trafna.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No bez jaj 23.03.09, 13:54
              > Sęk w tym, że Ty patrzysz na wszelkich studentów przez pryzmat studentów
              > "konkretnych" kierunków, gdy tymczasem większość (już od dawna), to ludzie,
              > którzy na jakiekolwiek studia się nie nadają

              Ale to jest ich problem. Nie nadają się, to się ich oblewa, prawda? :]
              • Gość: l Re: No bez jaj IP: *.gemini.net.pl 23.03.09, 14:15
                Na taki "argument" już Ci odpisałem w sąsiednim wątku.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No bez jaj 23.03.09, 15:01
                  ?? Nie komplikujmy sprawy, ja już nie wiem, co i gdzie.
          • Gość: humanista Re: No bez jaj IP: *.telnet.krakow.pl 23.03.09, 11:38
            Ja zaś mam podejrzenie, że Anuszka niewiele wie o dobrej pracy w naukach
            "humanistycznych" (pustosłowie i wodolejstwo artykułu, pod którym toczy się ta
            wymiana zdań nie ma tutaj nic do rzeczy).
            Jeszcze chyba mniej Annuszka wie o pracy poza tzw. szkolnictwem wyższym. (W
            przeciwnym razie nie byłoby tego lekko stachanowskiego tonu w wypowiedzi o
            wytężonej pracy podczas wakacji. Bo "zwykła" praca to jednak inny świat, dużo
            mniej przyjazny pracownikowi)

            Pozdrawiam
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: No bez jaj 23.03.09, 13:53
              No dobrze, jeśli to jakoś osłodzi twoje kompleksy, to mogę ci przyznać rację, że
              na uczelni mimo wszystko pracuje mi się lepiej, niżby mi się pracowało np. w
              urzędzie. Ale niejeden urzędnik nie wytrzymałby pracy naukowej. ;-) Widocznie
              czujesz, że tobie na uczelni pracowałoby się lepiej, niż tam gdzie teraz jesteś.
              Dlaczego więc nie pracujesz na uczelni?

              > lekko stachanowskiego tonu w wypowiedzi o
              > wytężonej pracy podczas wakacji

              Stachanowcy za wyrobienie 200% normy nie mieli nic prócz satysfakcji i czerwonej
              wstęgi na piersi. Za solidną pracę naukową ma się granty, czyli całkiem
              konkretne pieniądze.
    • Gość: filozofiaaaa A koleżanki studentki Pan ma? IP: *.multi-play.net.pl 23.03.09, 10:24
      Pisze pan z namaszczeniem o Kolegach Studentach.
      Na filozofii jest większość kobiet- jednak w artykule nie ma o nich śladu. W IF było i jest wiele kobiet, część z nich to wybitne osoby (Dąbska, Gromska,Gierulanka,Kudelska,Paczkowska-Łagowska, Miklaszewska, Piątek,Szymańska-Aleksandrowicz), czy nie ma wybitnych kobiet wśród studentek? Czy "sieje" Pan i "zbiera plony" tylko wśród mężczyzn? Czy Pan takich rzeczy nie widzi, czy jedynie Pana język uniemożliwia Panu wyrażenie tego?

      Filozofia ponoć uczy świadomości tego co się mówi.
      Znaczenia nabiera równiez to, o czym się nie mówi. Jeżeli Pan tego nie widzi - (nie przypuszczam, żeby był pan seksistą)- to co jest nie tak? Jeżeli jak Pan pisze pracuje Pan na jednej z najlepszych uczelni w Polsce, to gdzie są uczelnie, na których nie wyklucza się takich osób jak ja?


      Pana Studentka
      • Gość: Aparat cyfrowy Re: A koleżanki studentki Pan ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 10:34
        Ano trafna uwaga :) Podobnież pisał Kazimierz Twardowski - o młodzieńcach,
        którzy z przyczyn ekonomiczych nie mogą tworzyć dzieł wybitnych z zakresu
        filozofii, o dziewczętach ani słowa :) Ale to było dawno :) Widocznie pan autor
        lubi Twardowskiego ;)
        PS. Skądinąd Dąmbska to uczennica K. Twardowskiego, więc to tylko sposób pisania
        ale charakterystyczny.
        • filozofiaaa Re: A koleżanki studentki Pan ma? 23.03.09, 11:06
          Mistrz Dąmbskiej pisał o " młodzieńcach", a Izydora Dąmbska uważała, że filozof nie ma płci. Czy na pewno? Jeżeli przeglądniemy zdjęcia na których jest uwieczniona na większości nosi ubiór stylizowany na męski garnitur i krawat. Jej twarz znika pod gigantycznymi okularami. Na swoim grobie kazała sobie wyryć "Filozof i żołnierz AK".

          To może jednak filozof ma płeć i jest mężczyzną? Jeśli już się tak zdarzy, że urodził się kobietą- to w sferze symbolicznej najlepiej żeby tego nie podkreślał?. Czy nie tak?

          A może to był pomysł Dąmbskiej i jej mistrz od " młodzieńców" nie miał tu żadnego wpływu?

          Męskość nie jest neutralna. Język, który reprezentuje tylko płeć męską nie jest neutralny. Nie odnajduje się w słowie " filozof" w tym samym stopniu co dr Kołodziejczyk. Nie jestem " kolegą" ani "studentem". Nigdy nie będę "naukowcem" ani "żołierzem" na takich samych prawach co ktoś, dla kogo to słowo powstało w języku.

          Dlatego mówię nie.

          Pozdrawiam filozofki i filozofów

          • Gość: Aparat cyfrowy Re: A koleżanki studentki Pan ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 12:15
            Bardzo ciekawe, nie zwróciłam na to uwagi :)
            Sama się zastanawiam nad tym, co powiedziałby Ockham, widząc iż jakaś gęś jak ja
            zna łacinę i go czyta :) Trzeba było być kobietą bardzo wyskoego rodu, żeby
            uczyc się łaciny :)

            Ciekawa jest dedykacja w książce Ann Moss "Printed Commonplace-books and the
            Structuring of Renaissance Thought": "To all men and woman who forced to open
            the classroom door - and to her two daughters - this female author dedicates her
            book " :)
    • Gość: stanislawa Nie ma uczelni bez studentów IP: *.xdsl.centertel.pl 23.03.09, 10:32
      Fajny artykuł, podnoszący poziom dyskusji z mocno żenującego ('ksero-
      studenci' hehe), i dobrze napisany, co się rzadko zdarza. I ja byłam
      studentką tej uczelni na dwóch kierunkach, m.in filozofii. Może to i
      prawda że wykładowcy uczą tam dzielnie nie zważając na kiepskie
      płace i warunki, ale pytanie czego uczą? Przede wszystkim uczy się
      tam historii filozofii, i to w potwornie przestarzały sposób,tak
      żeby się to nigdy nikomu nie przydało, nie zachęca się do
      samodzielnego myślenia tylko do odklepywania 'czytanek' i
      referowania ich, oraz odpowiedzi na pytania typu 'a jakby Pan
      skrytykował Kanta'? Nie zachęca się studentów do mierzenia się z
      problemami współczesnego świata, bo sami wykładowcy są nimi w
      znakomitej większości przerażeni/niezbyt zainteresowani/nie mają o
      nich pojęcia, i wolą siedzieć w swoim Platonie czy Plotynie. Drugi
      wydział UJotu który znam z autopsji to (podobno prestiżowa)
      filologia, gdzie mizeria sięgała już szczytów - pracownicy od 40 lat
      ci sami, cieszący się ze swoich dożywotnich etatów i opędzający
      zajęcia byle czym, słowo 'postmodernizm' uważający za nieomal
      przekleństwo - generalnie naprawdę grube oszustwo. Ogólnie rzecz
      biorąc, to nie przypadek że UJ nieobecny jest na sensownych
      pozycjach rankingów, i zamiast z radością utrzymywać status quo i
      myśleć że jeśli uczelnia przetrwała tyle lat to musi być dobra,
      trzeba zacząć coś zmieniać!
      • Gość: Aparat cyfrowy Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 11:08
        Jeśli chodzi o postmodernizm, raczej nie jest to recepta na wszystko - polecam
        Barry'ego Smitha. Oczywiście krytyka nie powinna sprowadzać się do nazwania
        czegoś przekleństwem :)
        Sądzę, że znacznie lepsze artykuły o kondycji filozofii można znaleźć w
        Diametrosie - pewnie i tak zna Pani to pismo - sytuacja nauki polskiej - prof.
        Woleński, Grobler czy Szubka. Oni piszą konkretnie :)
    • Gość: l Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.gemini.net.pl 23.03.09, 10:48
      Pompatyczny styl, rzeczywiście właściwy raczej licealiście :(
      Tekst nie wiadomo o czym. Czy autorce pierwszego tekstu (tego, od którego
      zaczęła się ta namiastka dyskusji) faktycznie chodziło o te kserografy? Czy jej
      spostrzeżenia są chybione? Nie jest tak, że poziom studentów spada? Że w
      większości nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, na czym polega studiowanie? Że
      przedmioty wybierają według łatwości zaliczenia? Że internet służy im do
      poszukiwania gotowców (a nie źródeł naukowych, jak to sobie naiwnie Anuszka
      wyobraża)?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie ma uczelni bez studentów 23.03.09, 11:15
        > poszukiwania gotowców (a nie źródeł naukowych, jak to sobie naiwnie Anuszka
        > wyobraża)?

        Że co? Skąd wzięłaś, że ja sobie coś takiego wyobrażam?

        Przeciwnie, ja uważam, że jeśli wykładowcy/ćwiczeniowcy prowadzą zajęcia źle, to
        ściąganie gotowców jest wyjściem naturalnym i rozsądnym z punktu widzenia
        higieny umysłowej.

        Są dwie możliwości:

        a) Zajęcia, które powinny wymagać własnych przemyśleń, ale prowadzący tego nie
        wymaga, tylko dla łatwizny każe strzelić np. referacik. Przy takich zajęciach
        prowadzący powinien testować myślenie studentów tak, aby nie dało się oszukać
        gotowcem i nie myśleć. Gdybym wiedziała, że mój referat psa z kulawą nogą nie
        obchodzi, niczego nowego nie wnosi, a zaraz po sesji pójdzie do kosza, to też
        bym dla oszczędności mózgu ściągnęła go z internetu.

        b) Zajęcia, które z natury swojej polegają na wyuczeniu jakiejś umiejętności,
        zestawu wiadomości, jakiejś techniki. Wtedy z kolei nie należy wymagać od ludzi
        wynajdywania koła po raz milionowy, tylko pozwolić im na skorzystanie z gotowych
        wiadomości. Gotowce - jak najbardziej sensowne rozwiązanie. Najlepiej z takiego
        przedmiotu zorganizować egzamin z możliwością korzystania z dowolnych notatek.
        Rzecz nie w tym, żeby po raz kolejny wynajdywać dane narzędzie, lecz by umieć je
        stosować.
        • Gość: l Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.gemini.net.pl 23.03.09, 11:29

          A to kto napisał?

          "O poziomie jej nauczania świadczy zaś pomstowanie na to, że studenci ściągają
          referaty z internetu."

          Generalnie zgadzam się z Tobą. Pomyliłem Cię z kimś, kto dziwował się
          p.Sebescie, że niby nie wie, że w internecie są różne bazy artykułów i że niby
          myśli, że tam tylko wiki... Potem połączyłem was w jedną osobę :))


    • Gość: Filozof Nie ma uczelni bez studentów IP: *.bj.uj.edu.pl 23.03.09, 12:49
      Madrze mowil Tischner,ze najpierw jest mezczyzna,potem filozofem a
      na koncu ksiedzem. Plec okresla..itd.
      P.Dambska-miala klopoty z plcia ot i...
      • Gość: nanana Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.multi-play.net.pl 23.03.09, 19:14
        Kobiety zostały dpuszczone do studiów wyższych w Krakowie w 1895 r. w charakterze hospitantek - czyli bez żadnych praw (nawet do dyplomu potwierdzającego zdobytą przez nie edukacje). Na Wydziale Prawniczym mogły studiować dopiero od 1918. Jak myślisz dlaczego?
        W jaki sposób argumentowoano odmowne decyzje?

        Dopiero w 1900/01 gimnazjum żeńskie w Krakowie opóściło pierwsze pokolenie kobiet, które miało szanse zdobyć mature w normalnym trybie. Nieliczne, wybitne kobiety dopuszczono wcześniej do egzaminu w gimnazjum męskim.

        Każdy szczebel kariery akademickiej musiał być zdobywany w pocie czoła przez wybitne jednostki. Prawo do normalnych studiów, doktratu, asystentury, kolejnych stopni naukowych... trochę to trwało.

        Może warto też odkurzyć fakt, że noblistka M. C.-S. z której tak jesteśmy dumni, nie została przyjęta do pracy na UJ- ponieważ była kobietą i prawo tego zabraniało.

        Dąmbska- wybitny umysł przez lata pracowała jako bibliotekarka. W jej czasach, na co zwraca uwagę prof Perzanowski (we wspomnianiach o Dąmbskiej) kobietom przyznawano katedry niechętnie).

        Tak, Dąmbska miała problem z płcią, ale to nie był tylko jej problem.

        Kobiety różnie sobie radziły, obierały różne strategie by mieć prawo funkcjonować w środowisku i instytuacji z której przez setek lat je wykluczano.A może było inaczej?







        • Gość: Aparat cyfrowy Re: Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 19:51
          Nie nazwałabym tego "problemem z płcią" lepsze jest jednak modne słowo "gender"
          - na określenie funkcjonowania płci w społeczeństwie. No i oczywiście to nie
          jakiś "osobisty problem". Dobry przykład - George Eliot :)
    • Gość: Aparat cyfrowy Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.09, 22:29
      Podsumowując: nie czytałam niestety książki Autora wymienionej w notce. Podobno
      skłania się on ku idealizmowi - to widać w tym artykule. Być może pragnąc
      napisać artykuł dla ludu, starał się unikać specjalistycznej terminologii.
      Wydaje mi się jednak, że:
      a. wyszła z tego "pseudoidealistyczna papka"
      b. Pan Doktor być może powinien by się jednak ustosunkować do badań nad historią
      uniwerstytetów (zwłaszcza wpływami neokantowskimi). Bardzo zdziwiło mnie, iż
      przebywając w Stanach nie zwrócił uwagi na tamtejszą refleksję metahistoryczną.
      Polecam np. Celenzę, z badaczy niemieckich - Schneidera. Przypuszczalnie
      konfrontacja z krytyką idealizmu przynajmniej częściowo zniwelowałaby wrażenie
      miałkości pojęć w tym artykule. Hm, osobiście nie wydaje mi się, aby
      ahistoryczne pojęcie prawdy, swego rodzaju hipostaza było do utrzymania jako
      narzędzie diagnozy problemów uczelni. Ale jeśli Pan Doktor się odważy stawić
      czoła, życzę powodzenia :)
    • Gość: wuj Nie ma uczelni bez studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 07:17
      pozdrowienia dla poetki Sebesty!!!


      BEZPRAWIE I NIESPRAWIEDLIWOŚĆ,
      DEMONY SĄDOWNICTWA,
      ZBRODNIA I KARA:

      wwwiercioch.blog.onet.pl/
      (TO WEJDZIE DO HISTORII POLSKIEGO PRAWA)

      dr Wojciech Wiercioch

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka