Dodaj do ulubionych

kwestia, która nie daje mi spokoju:)

23.11.09, 21:05
Witam,

Sytuacja jest taka, że gdy po ślubie spotkaliśmy się z naszą panią menadżerką
(żeby sobie omówić co było ok, co się nam podobało itp) to ona zwróciła nam
uwagę, ze kelnerzy byli bardzo zaskoczeni tym, że dostali napiwek.

Tutaj pojawiło się moje zdziwienie, że to chyba normalne, itp...
a ona na to, że na takich zorganizowanych imprezach rzadko kto daje napiwek
dla kelnerów.

Dla mnie to było zupełnie oczywiste, że napiwek się należy (byliśmy zadowoleni
z obsługi) Może nie przyjęte 10%, ale też nie 10 zł.

I stąd moje pytanie:
czy uważacie, że powinno się dać napiwek jeśli jest się zadowolonym z obsługi?
Mówię o zorganizowanej imprezie, nie o obiedzie w restauracji.
Obserwuj wątek
    • misself Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 21:08
      Ja bym dała, gdybym była szczególnie zadowolona z obsługi.
      • budyniowa123 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 21:17
        misself, ale czy "szczególnie zadowolona" obejmuje coś więcej niż tylko
        rzetelne, sprawne wykonanie swoich obowiązków, przyjazne podejście i nie
        sprawianie wrażenia, że robi się to z łaski?

        Bo tak na prawdę dla mnie to jest wystarczającym motywem, żeby tip zostawić...

        Pytam na prawdę z ciekawości.
        • misself Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 21:23
          budyniowa123 napisała:

          > misself, ale czy "szczególnie zadowolona" obejmuje coś więcej niż tylko
          > rzetelne, sprawne wykonanie swoich obowiązków, przyjazne podejście i nie
          > sprawianie wrażenia, że robi się to z łaski?

          Tak smile Po prostu obsługa musi zrobić na mnie dobre wrażenie - a ja często
          wydziwiam w knajpach, dopytuję się, bywa, że proszę o różne zmiany w daniu... Co
          prawda obowiązkiem kelnera jest usługiwanie gościom, uprzejmość i uśmiech, ale
          póki to nie będzie standardem, a jedynie miłym akcentem, będę to premiowała
          napiwkami, niezależnie od sytuacji.
    • agatita82 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 22:39
      Nie wiem czy napiwek powinno się dawać, na pewno można. My zawsze
      dajemy, ale kurcze na ślubie byliśmy tak skołowani, że zapomnieliśmy.
      Dajemy napiwek zawsze, chyba że obsługa jest beznadziejna to wtedy
      nie. Dajemy duży napiwek kiedy widać, że ktoś pracował za granicą i
      ma pojęcie co robi. (Niestety obsługa klienta w Pl pozostawia wiele
      do życzenia). Duży napiwek to jakieś 15% czasem więcej.
      • monikapers Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 23:01
        Nasi kelnerzy spisali sie swietnie i dostali od nas napiwek, tzn. wreczylismy ta
        sume pani manager, a ona na to, ze absolutnie nie ma takiej potrzeby bowiem ONA
        sama sie z nimi rozlicza lacznie z napiwkiem, jesli Klient wskaze, ze tak byc
        powinno. Czyli napiwek byl w calej kwocie naleznej tej restauracji. Bardzo
        naciskalismy, a ona niezmiennie na to, ze takie sa u nich zasady i ze z
        przyjemnoscia sama za nas to zrobi, dla mnie napiwek jest czyms oczywistym. Mila
        obsluga, mily dodatek smile
        • agatita82 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 23:08
          No tak, a my spieprzyliśmy sprawę napiwku na naszym ślubie. Ale jak się
          ockneliśmy to było dłuuugo po czasie. No trudno.
          • hanna26 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 23:29
            My z zasady nie dajemy nigdy napiwków, więc własny ślub nie był tu
            wyjątkiem.
            • mylady21 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 23.11.09, 23:40
              hanna26 napisała:

              > My z zasady nie dajemy nigdy napiwków, więc własny ślub nie był tu
              > wyjątkiem.
              >
              > Chamstwo. Ja daję napiwki wszystkim od fryzjerek począwszy na
              taksówkarzach skończywszy.

              • hanna26 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 00:31
                mylady21 napisała:

                > > Chamstwo. Ja daję napiwki wszystkim od fryzjerek począwszy na
                > taksówkarzach skończywszy.


                Jak chcesz, możesz sobie dawać napiwki komu Ci się podoba - od
                motorniczego tramwaju poczawszy, a na kasjerce w hipermarkecie
                skończywszy. Twój problem.
                • misself Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 20:27
                  To raczej Twój problem.
            • monikapers Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:03
              MASAKRA
              • emily_valentine Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:22
                monikapers napisał:

                > MASAKRA

                Monia, napisz coś więcej wink
        • tomelanka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 00:13
          aha, moja kuzynka pracuje jako kelnerka, ostatnio jakas para tez byla bardzo
          zadowolona, i chciala dac napiwek, na co wlascicielka restauracji powiedziala ze
          sie tym zajmie, pieniedzy kuzynka do dzis nie zobaczyla
    • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 00:15
      mogę się dorzucić jako osoba z tej drugiej strony?
      trochę poczytuję to forum(chyba za 1,5 roku jasmile) i nie mogę się nie dopisać, no nie mogę.
      pracuję w dobrej restauracji-jestem barmanką. wesela zdarzają się u nas rzadko, częściej przyjęcia po ślubie, a to z racji warunków lokalowych-miejsca za mało. często za to mamy okazję obsługiwać duże imprezy-do 60 osób typu urodziny, komunie itp.
      gdyby nie to, że bardzo lubię moją pracę, to dawno rzuciłabym to w diabły. powód: zarobkisad
      niskie są dlatego, że właściciel wychodzi z założenia, że mamy swoje 10%. i jak widzi utarg 10000 to rozumuje, że 1000 ma obsługa do podziału. no ale...
      ale zdarza się, że nie mamy nic. i nie dlatego, że jesteśmy gburami/chamami/nie umiemy/nie chce nam się tylko dlatego, że goście zwyczajnie zapominają, nie chce im się, uważają, że im się należy.
      zwłaszcza duże imprezy należy tipować i nie chodzi mi tutaj o to, że i kasa duża. goście o tym nie myślą, ale kiedy przychodzą np. o 20:00 do pięknie przystrojonej sali, ze stołem nakrytym lśniącym szkłem i bawią się do rana a obsługa wciąż jest uśmiechnięta-to ci ludzie są w pracy np. od 12:00 w południe. do rana. bo ktoś to, kurna musiał przygotować. i teraz wyobraźcie sobie, że zamiast normalnego dnia w pracy dostajecie do obsługi imprezę na kilkadziesiąt osób, tyracie jak głupie i dostajecie za to zero złotych.
      budyniowa opisałaś fajną praktykę-menadżer rozlicza się z obsługą. u mnie jest tak, że jak gość nie da tipa-to nieważne jaka impreza-pracujesz za nic. ostatnio udało nam się uprosić o doliczanie 10% do rachunku przy dużych imprezach. gość dostaje takie info przy rezerwacji i albo się na to godzi albo nie.
      ech, się rozpisałam, bo z kulturą to u nas nie za dobrze. uwierzcie, że restauratorzy myślą, że dostajemy te 10%. a 10% kulturalny człowiek zostawi osobie, która stara się, aby swój wolny czas spędził miło.
      a i dodam też, że mimo pracy w branży też nie zawsze zostawiam napiwek. a wymagająca jestem bardzosmile
      • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 08:02
        Wiesz, ja też pracowałam jako kelnerka i napiwek był jedynie dobrą wolą klienta,
        a nie zmuszeniem go do tego 10%. Bo nie rozumiem stwierdzenia: jak on nie da,
        to pracuję za darmo. Decydując się na tę pracę decydowałam się na te x zł w
        pensji, czy x zł za godzinę, a nie na napiwki, które mogą być, a nei muszą.
        Chyba dostajesz pensję za swoją pracę, więc nie mów, że za darmo obsługujesz
        wesela/bankiety, dostajesz za to normalną pensję. Rozumiem, że pensja może być
        niska, ale wtedy albo się szuka innej, albo decyduje zostać przy tej. Trochę
        dziwnie iść do restauracji podpisywac umowę, dowiedzieć się, że na przykłąd
        trzeba zapłacić 20 000 za gości i jeszcze 2000 za kelnerów i to nie jako ich
        pensję tylko napiwek. Znaczy jak nie chcę dac napiwku to dostanę jedzenie, które
        będę podawać sama? Napiwki sa bardzo miłym gestem, jednak wtedy, gdy klient sam
        się na nie decyduje, a nie jest do nich zmuszany. Gdyby na moim weselu
        kelnerzy/rki byli wyjątkowo mili czy sprawi zostawiłabym napiwek. Ale nie
        zrobiłabym tego, gdyby byli po prostu w pracy. Pani w urzedzie tez dajemy
        napiwek, bo raczyla nas obsluzyc? nie. Wiec nei rozumiem tego.
        • 1luna1 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:19
          Ja jestem z tych, co zawsze dają napiwek w restauracji. Znam średnie
          płace kelnerów i osób pracujących w branży hotelarskiej. To
          najniższe płace. Pracodawcy zawsze liczą, że kelnerzy dostaną
          napiwek i pewnie stąd się to bierze.
          Nie widzę w dawaniu napiwków nic niestosownego, ale jeśli kogoś nie
          stać, to przecież nic się nie stanie złego.
          • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:40
            właśnie o tym pisałamsmile ponieważ pracuję w dość dobrej restauracji, nie przemawia do mnie argument, ze kogoś nie stać. no przepraszam, ale jeśli ktoś je obiad za 300zł to chyba stać go też na napiwek, nie?smile
            tak się tu rozpisuję, bo trochę boli mnie podejście niektórych: mnie się należy, bo czasem stajemy na głowie aby gościa zadowolić, a tak naprawdę nie musimy. nie mam zapisane w umowie, ze mam być miła, zawsze uśmiechnięta, robić najlepsze drinki na świecie, szkolić się itd. nie muszę opowiadać gościom o produkcji danego wina czy whisky, nie muszę z nimi rozmawiać. mogę zachowywać się jak normalny pracownik, ale wiem, że dla gości wyjście do restauracji jest po to, aby spędzić czas w jak najmilszej atmosferze, a to obsługa tę atmosferę tworzy.
            • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:55
              Ale czy Ty nie rozumiesz, że obiad i wesele to nie to samo?
              • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 25.11.09, 00:29
                no właśnie widzę, że to ty masz problemy ze zrozumieniem-napisałam już, że
                wesela za kwotę 20 tyś. to trochę osobny temat. piszę o różnych sytuacjach, bo
                staram się możliwie najlepiej wytłumaczyć moje zdanie, echh...
            • madziaq Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:35
              Ja w restauracji zwykle zostawiam napiwek, chyba że kelner naprawdę da ciała.
              Ale robię to tylko i wyłącznie pod wpływem presji społecznej wink W innych
              sytuacjach tego nie robię. W ogóle uważam, że zwyczaj jest beznadziejny.
              Dlaczego np idąc do restauracji i kupując obiad za 100 zł mam tak naprawdę wydać
              110 czy 115 na obiad plus napiwek? To samo u kosmetyczki, fryzjera, taksówkarza
              itp? I co z tego, że mnie stać? Może stać mnie na obiad, czy zabieg kosmetyczny
              za 100 zł ale za 120 już bym się na to samo nie skusiła? A dlaczego robiąc
              zakupy w markecie nie płacę pani na kasie 10% extra za to, że mnie obsłuży i
              przy tym powie "dzień dobry" i "do widzenia" a nie będzie na mnie warczeć?
              Przecież te panie tez mało zarabiają, więc z tej strony patrząc to napiwek się
              należy.

              Praca kelnera polega na podawniu posiłków, fryzjera na strzyżeniu a kosmetyczki
              na robieniu maseczek itp. Dostają za to pensje. Nie widze powodu, żeby dopłącać
              akurat im coś ekstra, a nie kierowcy autobusu, który nie zamknął mi drzwi przed
              nosem, pani w kiosku za to, że z uśmiechem podała gazetę... ja też jestem
              kulturalna wykonując swoją pracę. Nie krzyczę na klientów, chociaż swoje czasem
              pomyślę wink Ale nikt mi za to dodatkowo nie płaci tongue_out

              A konkretnie w temacie wątku to nawet nam przez myśl nie przeszło, żeby dać
              kelnerom na weselu napiwek. Chociaż byli w porządku. Ale ten napiwek musiałby
              wynieść ze dwa tysiące - według mnie nie jest to kwota, którą można ot tak sobie
              dołożyć, bo kelnerzy byli mili.
              • monikapers Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:07
                MASAKRA!
                • madziaq Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:24
                  Nie ma to jak merytoryczny argument - Twoje racje w pełni mnie przekonały tongue_out

                  Skoro uważasz, że to co napisałam to MASAKRA to może podaj jakiś racjonalny
                  argument za tym, że np. pani w sklepie odzieżowym, która miło doradzi przy
                  wyborze sukienki (choćby ślubnej, co często kosztuje ją sporo czasu) nie daje
                  się napiwku, a pani kelnerce, która z uśmiechem poda obiad, nie dać napiwku to
                  masakra. Nie uznaję argumentu "bo tak" tongue_out
        • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:29
          wiedziałam, że nie uda mi się tego jasno wytłumaczyć, ale spróbuję jeszcze raz.
          napisałam, że pracujemy za darmo, bo to nie jest normalny dzień pracy. jest to usługa ekstra. i za tę usługę ekstra nie dostajemy kasy. to nie jest tak, że przychodzisz do restauracji, siadasz i zamawiasz. ktoś wykonuje masę pracy, żebyś była zadowolona. i nie mówię absolutnie o weselach za 20 000 i napiwku 2000 bo takie się u nas nie zdarzają, jak pisałam. przy takiej kwocie to właściciel powinien zadbać o swoich pracowników.
          u mnie imprezy są za mniejszą kwotę, rzędu 3000-4000, czasem 7000 za całonocną imprezę. i uważasz, że 400zł dla obsługi, która jest w pracy przez 19 h to dużo? i przez te 19 h stara się o twój komfort?
          gość może się nie zgodzić na doliczenie 10%, jak pisałam.
          a argument o pracy w urzędzie czy markecie obalę bardzo łatwo. w kulturze przyjęte jest dawanie napiwków w restauracjach. kulturalni goście napiwek zastawiają, o czym wiedzą kulturalni restauratorzysmile i na tej podstawie moja pensja jest niewspółmierna do wykonywanej pracy. owszem, z napiwkami uznaję ją za adekwatną do tego co robię.
          i nie chcę się skarżyć jak mi to źle, bo masz rację, jak praca nie odpowiada to się ją zmienia. chciałam tylko pokazać tok rozumowania naszych szefów-i mówię tu o w zasadzie całym światku gastronomicznym-żeby uświadomić wam jak to działa.
          p.s. jeśli kiedykolwiek pracowałaś jako kelnerka nie powinnaś używać słowa klient. nigdy, chyba że byłaś tzw. podawaczemwink
          • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:53
            Oczywiście, celowo użyłam słowa klient. Klientem jestem w banku, w taksówce, w
            restauracji. Gościem jestem u babci na imieninach. Klientem, kiedy płacę za
            usługę. Płacę za nią i nie sądzę, abym MUSIAŁA za usługę płacić dwa razy.
            Owszem, kiedy jestem bardzo zadowolona z obsługi, daję - jak powiedziałaś, kiedy
            ktoś opowie o produkcji wina, kiedy widzę, że się stara. Kiedy obsługa to tylko
            podanie i zabranie talerzy - za co niby mam dodatkowo płacić?
            Jeśli jesteś w pracy przez 19 godzi - zgłoś to do Sądu Pracy - to powinna być
            praca zmianowa. Już nie do Ciebie, wiem, ze offtop, ale sami godzimy się na
            takie warunki. jakby pracodawca, obojętnie jaki, musiał szukać kogoś przez kilka
            miesięcy, bo każdy by kwitował śmiechem jego żałosne propozycje, to by spuścił z
            tonu. A tak, mamy to na nasze życzenie.

            Być może nie jestem kulturalna, ale na kolacje za 300 zł jako studentka chodzę
            rzadko, mimo, że pracuję. I nie daję wtedy dodatkowych 30 zł jako napiwek za to,
            że ktoś zbierze naczynia po mnie.
            • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 25.11.09, 00:37
              wg mojego podejścia-i tak staram się wykonywać swoją pracę-jesteś gościem. gość
              może wszystko. klient dostaje tylko usługę, za którą zapłacił, masz rację. w
              restauracji będzie to obiad. ponieważ jest gościem, to witamy go z uśmiechem,
              żegnamy tak samo i generalnie jest traktowany wyjątkowo. dodatkowo ma zapewnione
              podanie obiadu, nalanie wina itd. i za to jest serwis. w niektórych
              restauracjach jest wliczony w cenę dania.
          • hanna26 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 13:45
            mahoniowawiedzma napisała:

            a argument o pracy w urzędzie czy markecie obalę bardzo łatwo. w
            kulturze przyj
            > ęte jest dawanie napiwków w restauracjach. kulturalni goście
            napiwek zastawiają
            > , o czym wiedzą kulturalni restauratorzysmile

            Z całą pewnością kulturalni restauratorzy bardzo sobie cenią
            możliwość wypłacania kelnerom głodowych pensji. I z całą pewnością
            kulturalni restauratorzy bardzo się cieszą, że mogą część wypłat dla
            swoich pracowników scedować na gości lokalu.

            i na tej podstawie moja pensja jest
            > niewspółmierna do wykonywanej pracy.


            Proponuję rozejrzeć się więc za pracą, w której uczciwy pracodawca
            zapłaci rzetelnie za wykonaną robotę. Ja jako gość nie jestem Twoim
            pracodawcą i nie mam najmniejszej ochoty nim być.


            > chciałam tylko pokazać tok rozumowania naszych szefów-

            Tok rozumowania Waszych szefów jest prosty jak budowa cepa:
            Płacić jak najmniej, resztę niech dopłacą klienci.
        • budyniowa123 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 10:40
          Pani w urzedzie tez dajemy
          > napiwek, bo raczyla nas obsluzyc? nie. Wiec nei rozumiem tego.


          z jakichś powodów do wielu wielu lat przyjęło się, że zostawia się tipy
          pracownikom gastronomi, hoteli, ew. taksówki, fryzjerzy...
          są nawet pewne standardy i zasady SV które mówią ile co i za cosmile
          Aha: ideą napiwków jest to, że są to DROBNE sumy a nie dodatki do pensji.
          Powinno być 10 %, ale nie musi. Ale jak ktoś ma dać 20 gr. (zdarzało mi się) to
          to juz jest śmieszne i lepiej niech nic nie zostawiasmile

          Swoją drogą rzadko płaci się pani w urzędzie a nawet jak to robię (np za dowód)
          to nie robię tego dobrowolnie (tak jak jem w restauracji) tylko mam z góry
          narzuconą kwotę.
      • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:30
        A jak kogoś nie stać, żeby dodać 1000 lub 2000 dla kelnerów to też twierdzisz,
        że brak mu kultury? 1000/2000 to wcale nie mało. Patrzysz na tą kwestię tylko
        przez pryzmat własnej osoby, nie widząc najwidoczniej, że Para Młoda musiałaby
        wydać dodatkowo ok. 1000 zł. Wesele samo w sobie to ogromne koszty. Jeśli mają
        dodatkową kasę i chcą dać napiwek proszę bardzo, ale nie zawsze tak jest, a Ty
        nie masz prawa oceniać tych ludzi w taki sposób.
        • mahoniowawiedzma Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:54
          nie, nie patrzę tak. nie wymagam 10% zawsze i na wieki. pisałam o mniejszych imprezach, na jakich zdarza mi się pracować i gdzie pracy jest tyle samo co na dużych, bo tak od 50 osób w górę to już nie robi różnicy.
          nigdzie nie napisałam o napiwku w kwocie 2000.
          też planuję wesele, a właściwie przyjęcie po ślubie. i wiem, że napiwek dla kelnerów uwzględnię w budżecie.
          piszesz o dużych kosztach wesela-jeśli kogoś nie stać, to nie musi go urządzać. proste.
          widziałam dużo narzekań na forum na obsługę. zastanówcie się czemu tak jest.
          mam prawo oceniać ludzi, tak jak inni mogą mnie ocenić na podstawie tych postów. i nie rozumiem, w jaki sposób? byłam gdzieś niegrzeczna? staram się w możliwie jasny sposób naświetlić wam pewne kwestie. nikogo nie obraziłam, czyż nie?
          • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 10:03
            Nie jesteś osobą uprawnioną do mówienia komuś na jaką kwotę wesele może
            urządzać. To, że ktoś odłożył 20000, bo chciał takie wesele a nie inne nie
            oznacza, że jest w stanie dodatkowo uciułać 1000 - 2000. Jednych stać, innych
            nie, byłoby fajnie, gdyby obsługa miała trochę więcej empatii i zrozumienia.
            • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 10:14
              Każdy ma inny pogląd na napiwki - jedni dają zawsze, inni nigdy, a inni
              czasami/rzadko/często. Ich pieniądze, ich prawo. Teraz pracuję przy
              telefonicznej obsłudze klienta. Też nie mam w umowie bycia miłą, mówienia, że
              miło mi się rozmawiało, że zapraszam ponownie do rozmowy ze mną. Ale to robię i
              nie wymagam żeby taki klient potem pisał na mnie pochwały czy hymny na mą część,
              bo załatwiłam sprawę poprawnie i powiedziałam "do widzenia". Z takim podejściem
              niedługo wszyscy będziemy płacić wszystkim druga pensję. A jak nie dam napiwku
              to kelnerka napluje gościom w talerze. Tak gratis.
        • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:56
          Jasne, że można coś dać, ew. ustalic przy umowie że z tej ceny będzie napiwek
          dla kelnerów. Ale ustalanie, że koniecznie trzeba coś dać, bo tak? I to kwoty,
          za jaką niektóre PM ubierają się do ślubu w całości? Ja rozumiem, ze jak jest
          poiedzmy 10 osób do obsługi to ten 1000 wydaje się niczym na głowę, ale dla
          ludzi, którzy sami opłacają wesele, którzy biora na to kredyt, albo zbierają
          kilka lat odmawiając sobie wilu przyjemności, to jest wydatek przez duże W.
        • budyniowa123 przecież nie 10% 24.11.09, 10:33
          Myślę, że w przypadku dużych imprez zasada 10% nie musi obowiązywać

          W knajpie zawsze zostawiamy napiwek, chyba, że obsługa jest fatycznie do bani
          (zdarzyło się może z 5 razy w zyciu)
          Poza domem jadamy często dosć, bo traktujemy to jako rozrywkę i mamy zasadę że
          przynajmniej 2 razy w mies. idziemy na kolację do restauracjismile

          Wiem, że napiwki to dobra wola, ale np są kraje, gdzie kelnerzy nie dostają nic,
          albo grosze właśnie dlatego, że właściciel zakłada, że pensje wyrobią z tipów.
          Sama pracowałam w takiej knajpie... za 3 zł za h. Szybko zrezygnowałam, ale
          fakt, że na moją pensję składały się głównie tipy.
          Uważam, że mi nic się nie stanie i portfel nie ucierpi nadmiernie jeśli płacąc
          za obiad ok 45-50 zł zostawimy 5 zł napiwku. Jeśli kelner był super albo
          jesteśmy w naszej ulubionej knajpie 10 zł.

          Ale chodzi mi głównie do duże, zorganizowane imprezy

          My zostawiliśmy po 100 zł na głowę (kelnerzy) i 200 zł (barman)
          Po weselu podeszliśmy do kelnerów, podziękowaliśmy im i daliśmy kasę do ręki.


          • lili-2008 Re: przecież nie 10% 24.11.09, 10:39
            Ja też zawsze daję napiwki, gdy jem poza domem. I na pewno po przyjęciu
            weselnym, czy weselu miło jest obsłudze, gdy dostanie coś gratis, ale nie lubię
            podejścia typu:"narzekacie na kiepską obsługę, a trzeba było dać napiwek i
            byłoby ok". Nie każdego stać na napiwek, zwłaszcza przy dużych organizowanych
            imprezach (oczywiście chodzi mi głównie o wesele, bo jak ktoś urządza urodziny w
            knajpie to zakładam, że go raczej na to stać). A jak kogoś nie stać na napiwek
            nie powinien robić tak dużego wesela, jak to stwierdziła pani wyżej.
            Normalnie strach organizować wesele w restauracji...wink
            • budyniowa123 Re: przecież nie 10% 24.11.09, 11:07
              "narzekacie na kiepską obsługę, a trzeba było dać napiwek i
              > byłoby ok"


              tu się zgadzam z lili. Zresztą napiwek daje się PO. Więc jeśli obsługa się nie
              sprawdziła to po prostu oznacza, że jej nie zależy.


              Jak pracowałam zawsze się starałam.
              Wychodziłam z założenia, że ten ktoś w końcu płaci (rachunek) za to, żeby zjeść
              w miłej atmosferze itp.
              Napiwek był dla mnie formą wynagrodzenia za moją dobrą pracę.

              Oczywiście liczyłam na napiwek, ale przywykłam, że raz przyjdzie gość, który
              zostawi 50 zł, a raz (dużo częściej) który nie zostawi nicsmile
              Taka pracasmile

              Nie każdego stać na napiwek, zwłaszcza przy dużych organizowanych
              > imprezach (oczywiście chodzi mi głównie o wesele


              a tu już się nie zgodzę. Bo jeśli ktoś zorganizował imprezę (nie ważne za ile )
              i np zostawiłby po 50zł dla 4 kelnerów to jest 200 zł...
              Lili, nie mów mi, że 200 zł w kosztach całości to coś, na co nie można sobie
              pozwolić, bo nie uwierzę.
              • lili-2008 Re: przecież nie 10% 24.11.09, 11:20
                200 zł to nie jest dużo, jednak mahoniowawiedzma pisała o 10%wink
                • agatita82 Re: przecież nie 10% 24.11.09, 12:14
                  lili-2008 napisała:

                  > 200 zł to nie jest dużo, jednak mahoniowawiedzma pisała o
                  10%wink

                  Ale ona chyba pisała w kontekście tego, że zarabia mało, bo szef
                  zakłada, że oprócz wypłaty mają 10% napiwku. Nie mam czasu przeglądać
                  jej postów, ale to chyba o to chodziło. A nie że mamy obowiązek
                  zostawiania 10%, tylko fajnie by było gdybyśmy zostawili. No i
                  podejście je szafa jest idiotyczne!
                  • lili-2008 Re: przecież nie 10% 24.11.09, 12:19
                    a 10% kulturalny człowiek zostawi osobie, która stara się, aby swój wolny
                    czas spędził miło.


                    owszem, podejście szefa idiotyczne, ale przecież nie jest zmuszona do pracy w
                    tym miejscu
                    zawsze może ją zmienićsmile
                • mahoniowawiedzma Re: przecież nie 10% 25.11.09, 00:48
                  nie, no nie wiem już. w kilku postach napisałam, że stosowanie zasady 10% przy
                  dużych imprezach byłoby nonsensem. strasznie się uparłaś lilly na te 2000 i te
                  10% i nie wiem czy robisz to z ignorancji czy po prostu nie umiesz czytać.
                  • misself Re: przecież nie 10% 25.11.09, 00:54
                    Z pewnością nie umie czytać, a treść postów na forum wtłacza jej do głowy
                    specjalna maszyna przerabiająca literki na ekranie na glukozę...

                    Naprawdę da się dyskutować bez argumentów ad personam.
                    • mahoniowawiedzma misself 25.11.09, 01:33
                      teraz to będzie ad personam: bardzo dobra riposta na moje niechlujstwo w
                      pisaniu-chodziło mi o czytanie ze zrozumieniem.
                      bardzo ładnie to ujęłaś. czytam twe posty na różnych forach i coraz bardziej cię
                      lubięsmile
                      • misself Dziękuję! n/t 25.11.09, 11:44
                    • lili-2008 Re: przecież nie 10% 25.11.09, 09:40
                      Misself, nie wartowink mnie tam takie uwagi nie bardzo ruszająwink
                      • misself Re: przecież nie 10% 25.11.09, 11:43
                        Wiem, że to wyszło, jakbym Cię broniła, ale ja po prostu nie lubię sprowadzania
                        dyskusji do licytacji, kto jak umie czytać i jaki ma poziom zrozumienia. Za
                        blisko piaskownicy.
            • misself Re: przecież nie 10% 24.11.09, 20:36
              lili-2008 napisała:

              > miło jest obsłudze, gdy dostanie coś gratis, ale nie lubię
              > podejścia typu:"narzekacie na kiepską obsługę, a trzeba było dać napiwek i
              > byłoby ok".

              Jeśli ktoś tak rozumuje, powinien znaleźć inną pracę, najlepiej zdalną, bez
              kontaktu z ludźmi. Przecież napiwek daje się PO. Pracując w usługach trzeba się
              przygotować na to, że się jest miłym na poczet ewentualnego napiwku.
            • mahoniowawiedzma Re: przecież nie 10% 25.11.09, 00:45
              oj lilly-2008, no juz nie wim jak mam to napisać, żebyś zrozumiała, ale spróbuję.
              w zdaniu o obsłudze nie chodziło mi o to, że jak ktoś nie da napiwku, to go
              obsługa zleje, bo jak słusznie zauważyła budyniowa napiwek daje się po. chodziło
              mi o to, że coraz mniej wykwalifikowanych osób chce pracować za śmieszne
              pieniądze, bo właściciel uważa, że dorobią z tipów, a goście mają podejście jak
              w barach mlecznych. zauważ proszę tę drobną różnicę, że tip to opłata za serwis
              kelnerski i jeśli jest zaznaczone w karcie, że nie jest doliczana do cen dania,
              to rozumiem, że nie zostawiając opłaty za serwis sprzątasz po sobie sama? tak
              jak odnosisz tacę w mcdonaldzie?
              • lili-2008 Re: przecież nie 10% 25.11.09, 09:31
                po pierwsze jak się do kogoś zwracasz nie przekręcaj jego nicka...

                po drugie, mi moja droga nie musisz tłumaczyć co to jest napiwek, bo doskonale
                wiem i zawsze napiwek zostawiam, jeśli jem na mieście

                po trzecie, sama piszesz, że w Waszym lokalu robi się imprezy nieduże, za kilka
                tysięcy złotych, więc to chyba oczywiste, że jeśli ktoś urządza u Was przyjęcie
                weselne to jest taka możliwość, że go na większe nie stać (oczywiście nie biorę
                teraz pod uwagę osób, które po prostu chcą mniejsze przyjęcie) i może nawet te
                paręset złotych jest dla nich dużym wydatkiem
                ja piszę cały czas w kontekście wesela/przyjęcia weselnego, nie biorę pod uwagę
                imprez typu urodziny, imieniny, rocznica ślubu, bo zakładam, że jeśli ktoś robi
                taką imprezę w lokalu to stać go na napiwek i MZ powinien go zapłacić
                • mahoniowawiedzma przepraszam 25.11.09, 12:26
                  za przekręcenie nicka, było troszkę późno jak to pisałam.
                  chyba już wiem, czemu się nie zrozumiałyśmy.
                  ja pisałam w ogóle o imprezach w restauracji, w tym o przyjęciach po ślubie.
                  małe przyjęcia odbywają się u nas, ponieważ mamy kilka mniejszych sal,
                  bezsensownie ulokowanych. restauracja należy do czołówki w moim mieście i jest
                  dosyć droga, dlatego ciężko mi zrozumieć, że ktoś świadomie wybiera drogą
                  restaurację o dobrej renomie i liczy się z każdym groszem.
                  myślę sobie, że nie rozumiemy się do końca trochę dlatego, że nie do końca
                  tłumaczę rzeczy, które są dla mnie oczywiste, bo kilka lat już pracuję w tej branży.
                  jeśli czymś cię uraziłam to przepraszam i zapraszam do przeczytania bardzo
                  długiego postu na końcu wątku, może tam znajdziesz wyjaśnienie moich racji.
                  pozdrawiam.
                  • lili-2008 Re: przepraszam 25.11.09, 13:04
                    mahoniowawiedzmo, nie ma sprawywink
                    życzę powodzenia w organizacji ślubu i weselasmile
                  • nocarka Re: przepraszam 27.11.09, 07:41
                    restauracja należy do czołówki w moim mieście i jest
                    > dosyć droga, dlatego ciężko mi zrozumieć, że ktoś świadomie wybiera drogą
                    > restaurację o dobrej renomie i liczy się z każdym groszem.

                    Nie możesz zrozumieć, że każdy by chciał, żeby jego wesele było w jak najlepszym
                    miejscu i często oszczędza/bierze kredyt, żeby tak zrobić? Niekoniecznie ma
                    wtedy na zbyciu kupę kasy jeszcze, bo np. ograniczył wszystko (liczbę gości,
                    inne koszty) do minimum? To jego sprawa co robi i jak.
      • k.l2 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 10:07
        Pracowalam na weselu i innym wiekszym przyjeciu za granica jako
        kelnerka, napiwku nie dostalam (a goscie podkreslali,ze obsluga
        super).Ani zadnej pensji ekstra - nocne godziny przepracowane liczyly
        sie normalnie do etatu.

        Przeraza mnie podejscie,ze obsluga nie ma obowiazku byc mila i sie
        starac - no sorry, taka praca,ze wlasnie MA ten obowiazek, nawet
        niezapisany w umowie. Kwestia uczciwosci pracownika.
        Zreszta, nawet jak padalam ze zmeczenia o 3 w nocy, to wchodzac na
        sale,mialam swiadomosc,ze ludzie swietowali tam swoj Wazny Dzien, po
        prostu chcialam,zeby bylo im jak najlepiej!

        A z drugiej strony - normalnie w restauracji napiwek zostawiam,
        chyba,ze obsluga mnie wkurzy. nie sa to duze sumy,ale tez nie jem w
        drogich lokalach. Na weselu napiwku nie dalismy,szczerze, nawet nie
        przyszlo mi to do glowy. A juz za bardzo ryzykowne uwazam dac te
        kwote managerowi- brak gwarancji,ze obsluga cos dostanie.
      • zabciap Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:49
        Będąc jeszcze studentką pracowałam jako kelnerka i uważam, że jest
        to bardzo ciężki kawałek chleba. Ciężko jest przez 10h podchodzić do
        każdego gościa z uśmiechem na twarzy tym bardziej, że ludzie
        przychodzący do lokalu byli różni. Czasem bardzo mili a czasem po
        prostu chamy i prostaki. Niestety napiwki dostawałam bardzo rzadko,
        dlatego teraz jak wybieram się do jakiejś restauracji staram się
        zawsze zostawić jakiś napiwek, bo wiem jak to było stać po tej
        drugiej stronie.
        Co do napiwku za obsługę większej imprezy to mam mieszane uczucia.
        Myślę że klientom nie byłoby na rękę doliczanie do rachunku tych 10%
        za obsługę. W tym wypadku właściciel powinien sam odpalić obsłudze
        coś "ekstra" za pracę ponad normę godzin! Klienci płacąc rachunek za
        taką impreze, wliczają już koszty obsługi.
    • a_nick.pl Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 09:30
      My daliśmy przed weselem. Mąż poszedł i zapytał ilu kelnerów będzie
      obsługiwało przyjęcie i zostawił im po 100 zł na głowę. Po weselu,
      ponieważ byliśmy bardzo zadowoleni, przy końcowym rozliczeniu szef
      obsługi dostał osobny napiwek.

      • sajolina Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 11:53
        Ja uważam, ze zawsze jeśli się ma ochotę, to można dać napiwek, ale nigdy nie ma
        takiego obowiązku i bezczelne jest oczekiwanie kelnerki, że jeśli będę miła
        dla klienta i łaskawie się pouśmiecham,to niech mi tylko gnojek nie da
        napiwku
        ." Uśmiech to taki trud wielki? I co, tylko tipowani pracownicy mają
        obowiązek się uśmiechać, cała reszta świata może śmiało na siebie warczeć? Co to
        za filozofia w ogóle? A dentyście też dajesz napiwek? Kwiaciarce? Bileterce na
        dworcu?

        Mahoniowa wiedźmo, jeśli szef Cię zmusza do 19h pracy, jak twierdzisz za darmo,
        to albo zawiadom PIP albo poszukaj innej pracy, a nie masz pretensje, że jakiś
        klient miał czelność zorganizować imprezę w Twoim pubie i jeszcze Ci za to ani
        grosza nie dał. Każdy miewa ciężkie dni w pracy, gdzie mu się wszystko nagle
        wali na głowę i jakoś nie płacze. Nie obarczaj klienta odpowiedzialnością za
        wypłatę Twojego wynagrodzenia, bo to zawsze jest obowiązek pracodawcy i tylko
        pracodawcy.
    • nerri Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 13:02
      W knajpie jeśli jestem zadowolona z obsługi zawsze zostawiam napiwek.

      Na weselu też kelnerzy dostali od nas napiwek(nawet dokładnie w taki
      sposób i tyle samo ile u Ciebiewink )
    • zia86 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:02
      Też uważam, że jak jesteśmy zadowoleni z obsługi wesela to powinno
      się dać napiwek. Przecież nie muszą to być ogromne kwoty typu 10%
      wartości czyli najczęściej około 2000 zł, może to być 100 zł na
      głowe. Ale tylko jeśli obsługa była dobra. Tyle się słyszy, że
      obsługa na weselu się nie sprawdziła, więc uważam, że tą która się
      sprawdziła można osobno nagrodzić. smile
      Jak jesteśmy w restauracji( a bywamy dość często, bo mamy takie
      podejście jak Budyniowa) stosujemy tą samą zasade, jeśli obsługa jest
      naprawdę miła, uśmiechnięta i wie co robi to zostawiamy napiwek,
      zawsze nie mniej niż 10% zamówienia. Zdarzało nam się i zostawiać
      dużo więcej bo obsługa była genialna. Uważam, że dobrą prace należy
      nagradzać, zwłaszcza, że w Polsce o nią trudno.
      • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:21
        No tak, właśnie w ten sposób powstały łapówki dla lekarzy - jak już zrobi dobrze
        swoją pracę, to trzeba mu dac do łapy, dla urzędników - jak załatwi to co i tak
        powinien, to też trzeba dać w łapę. Nie lubie takiego myślenia - jeśli coś jest
        dobrze, to trzeba to dodatkowo nagradzać, bo to niezwykłe. Kuriozum po prostu.
        Takim myśleniem właśnie wywołujemy takie sytuacje.

        Rozumiem, że fryzjerka dostaje jak zrobi nam magiczną fryzurę, dodatkowo opowie
        o pielęgnacji takiej, pokaże dwa sposoby uczesnaia, kelner jak jest miły, opowie
        o jedzeniu itd, ale za to, że fryzjerka zetnie i wysuszy włosy lub kelner
        przyniesie i wyniesie talerz nie daję napiwków.
        • emily_valentine Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:32
          Z ciekawości zapytam, czy jak się robi wesele w domu weselnym, to
          też się daje napiwki obsłudze? Czy tylko umówione wcześniej
          wynagrodzenie?
          • kasiadoro Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 15:12
            Też wydaje mi się, że należałoby rozróżnić, czy przyjęcie jest w
            restauracji, która w normalnych warunkach by w tych godzinach
            pracowała, czy w innej sali. Ja miałam swój obiad poślubny w
            restaturacji i napiwek daliśmy - obsługa była super. Natomiast w
            salach weselnych to chyba zawsze zatrudnia się kelnerów "na godziny",
            więc napiwek jakoś by mi nie przyszedł do głowy.
        • zia86 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:35
          Ale przecież nikt nie mówi o łapówkach tylko o napiwku! To duża
          różnica. I przecież napisałam, że nie za wyniesienie i wniesienie
          talerza ale za naprawde miłą obsługę. Zdarzało mi się też nie zostawić
          napiwku, bo kelner był naprawdę niemiły, pomimo tego, że ja się
          uśmiechałam i miło z nim rozmawiałam.
        • sajolina Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:36
          Rozumiem, że fryzjerka dostaje jak zrobi nam magiczną fryzurę, dodatkowo opowie
          o pielęgnacji takiej, pokaże dwa sposoby uczesnaia, kelner jak jest miły, opowie
          o jedzeniu itd, ale za to, że fryzjerka zetnie i wysuszy włosy lub kelner
          przyniesie i wyniesie talerz nie daję napiwków.

          No właśnie - napiwek to pełna swoboda, a nie psi obowiązek klienta, bo kelnerowi
          chciało się przyjść do pracy i ją wykonać. Wielka mi łaska.

          Uważam, że jeśli obsługiwanie imprezy odbywa się poza normalnymi godzinami pracy
          kelnera, to należą im się nadgodziny od pracodawcy, który powinien te dodatkowe
          koszty wrzucić do umowy z klientem.
        • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:40
          nocarka napisała:

          > No tak, właśnie w ten sposób powstały łapówki dla lekarzy - jak już zrobi dobrz
          > e
          > swoją pracę, to trzeba mu dac do łapy, dla urzędników - jak załatwi to co i tak
          > powinien, to też trzeba dać w łapę. Nie lubie takiego myślenia - jeśli coś jest
          > dobrze, to trzeba to dodatkowo nagradzać, bo to niezwykłe. Kuriozum po prostu.
          > Takim myśleniem właśnie wywołujemy takie sytuacje.

          Nie no, chyba trochę przesadzasz.
          Napiwków nie można porównywać z łapówkami. Napiwek to zwyczaj, zresztą nie wziął
          się znikąd i istnieje na świecie od dawna.
          Google prawdę Ci powie...wink "W XVIII wieku pracownicy najemni usługujący w
          karczmie nie byli opłacani przez właściciela. Ich wynagrodzeniem było wyłącznie
          to, co dostali od korzystających z ich usług gości. Ten zwyczaj - wyrażenie
          uznania za grzeczność i jakość obsługi - pozostał w Europie jako napiwek do dziś."

          Jak już pisałam, ja napiwki zawsze daję, ale uważam, że nie ma takiego obowiązku
          tylko jest to miły zwyczaj.
          • hanna26 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 14:55
            lili-2008 napisała:

            Google prawdę Ci powie...wink "W XVIII wieku pracownicy najemni
            usługujący w
            > karczmie nie byli opłacani przez właściciela. Ich wynagrodzeniem
            było wyłącznie
            > to, co dostali od korzystających z ich usług gości.

            Ano właśnie.
            Największe marzenie właścicielka restauracji: nie musieć w ogóle
            opłacać części pracowników. Niech robią to wyłącznie goście. wink
            • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 15:00
              Jesteś właścicielką restauracji, że tak doskonale znasz marzenia właścicieli?
            • sajolina Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 15:02
              Tiaaa, to taki marzyciel szybko spadnie na twardą ziemię, jak będzie musiał sam
              zacząć latać wookoło klientówsmile
          • misself Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 20:41
            Podstawowa różnica między napiwkiem a łapówką jest taka, że napiwkiem nagradza
            się za coś, co było, a łapówką załatwia się coś, co dopiero ma nastąpić.

            Nikt nie daje łapówki po, to się mija z celem smile
      • hanna26 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 15:00
        zia86 napisała:

        Uważam, że dobrą prace należy
        > nagradzać, zwłaszcza, że w Polsce o nią trudno.

        Dobrą pracę należy nagradzać przede wszystkim uczciwą i rzetelna
        płacą. Płacą, z której mogłaby być później uczciwa i rzetelna
        emerytura lub renta. A jak już to zostało wyżej napisane, szefowie
        restauracji nie spieszą się do tego.
        • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:15
          Jak Google powiedziało: dawano napiwki tym, którym właściciel NIE PŁACIŁ,
          natomiast w przypadku dzisiejszych kelnerek, fryzjerek itd tak nie jest. Każdy
          dostaje pensję. Mniejszą, większą, różnie. Jak mu za mało, niech się rozgląda za
          większą a nie jęczy że mało a klientów obmawia, bo nie dali napiwku. No sory.
          Tak daleko do łapówek? jaka jest zasada lekarza który bierze łapówkę? Jak nie
          dadzą, to dobrze nie zrobię operacji, tylko byle jak. Jaka jest zasada koleżanki
          - kelnerki? jak nie dadzą to nie będę zbyt dobrze obsługiwać, tylko byle jak.

          Jak napisałam, każdego wola, żeby dać albo nie i ile. Ale wkurza mnie jak
          obsługa żąda dodatkowej kasy za coś za co i tak ma zapłacone w pensji, to psuje
          całą radość z dania napiwku i bycia zadowolonym z ich obsługi.
          • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:21
            Taa, tylko z reguły łapówki daje się przed, a napiwki po.
            • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 19:50
              No jasne że PO, ale zobacz podejście, dokłądnie takie samo - JA MUSZĘ DOSTAĆ!!!
              i o to mi chodzi.
              • budyniowa123 zdania jak widać i jak zawsze niemal podzielone:) 24.11.09, 21:12
                ale zobacz podejście, dokładnie takie samo - JA MUSZĘ DOSTAĆ!!!
                > i o to mi chodzi.


                hmm, osobiście nie spotkałam się z takim podejściem wśród kelnerów i kelnerek z
                którymi pracowałam z prostej przyczyny: wszyscy wiedzieli, że goście nic nie
                muszą... dlatego jeśli zostawili- fajnie, jeśli nie- trudno.

                Owszem, czasami człowiek się wkurzał, bo zdarzali się goście z wymaganiami z
                kosmosu i pozujących na wybitnie światowych, przepuszczających ostentacyjnie
                grubą kasę i nie zostawiających ani grosza... ale też trudno- ich kasa, ich wybór...

                Ja nie rozumiem co wy macie z tym podejściem, że MUSICIE dokładać do pensji
                kelnerów i płacić nie wiadomo ile dodatkowo.
                Czy na prawdę korona wam z głowy spadnie a w portfelu ubędzie, jeśli wydając 50
                zł w knajpie zostawicie 3-5 zł?
                Albo wydając 2 tys na przyjęcie zostawicie 200zł dla obsługi?

                dziwi mnie to... i tyle.

                A czemu nie innym zawodom? Bo "tipy" są uznawane za przywilej tych a nie innych.
                I koniec. Nie ma 300 letniej tradycji zostawiania paniom w marketach i SV tego
                nie reguluje.
                Ale jeśli ma ktoś chęć- czemu niesmile

                To nie jest postawa roszczeniowa, łapówka, bo kelner NIE MOŻE wymusić złą czy
                dobrą pracą napiwku.

                Ale jak widać zdania są podzielone: jedni traktują to jak oczywistą oczywistość,
                inni jako próbę wyłudzenia pieniędzysmile
              • lili-2008 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 25.11.09, 08:33
                Nadal uważam, że porównanie jest absolutnie nietrafne i krzywdzące.
                Mam wrażenie, że osoby z zaparciem krytykujące zwyczaj dawania napiwków chcą po
                prostu usprawiedliwić siebie i to, że z jakichś nieokreślonych względów napiwków
                dawać nie chcą. Mnie nic do tego, a napiwki nie są obowiązkowe, ale po co tyle
                szumu wokół tego robić?
                • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 27.11.09, 07:44
                  Ja nie krytykuję zwyczaju, sama zostawiam, jeśli jestem zadowolona, ale nie
                  rozumiem tylko podejścia: nie zostawił, jaki cham i burak. I tylko o tym mowię.
          • misself Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 20:43
            Chyba nie znasz osobiście żadnego lekarza ani żadnej kelnerki, Nocarko. Z
            taką pogardą się o nich wyrażasz, z taką niechęcią - a korzystasz z ich usług...
            • nocarka Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 27.11.09, 07:45
              zdziwiłąbyś się - znam, a kelnerką w dobrej knajpie też byłam. Dostawałąm
              napiwki, ale nigdy ni miałąm podejścia, że każdy mi musi dopłacać, bo mam niską
              pensję. I jak nie da to cham
    • abigail83 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 16:35
      My mieliśmy przyjęcie weselne na 40 osób w niedużej restauracji.
      Byliśmy bardzo zadowoleni - widziałam, że niczego nie brakuje na
      stołach, że obsługa porusza się bardzo sprawnie, że sama inicjowała
      rzeczy typu krzesełko dla czyjegoś dziecka. Dlatego rozliczając się,
      poruszylismy kwestie napiwku i menadżer ku naszemu zdumieniu - ale
      bardzo pozytywnemu - zawołał kelnera, który pracował przy naszym
      przyjęciu i my jemu wręczyliśmy te 10%, podziekowalismy za troske,
      uscisnelismy dlon, to bylo super, choc suma nie byla mala, to bylo
      mi strasznie przyjemnie - a chlopak byl chyba bardzo pozytywnie
      zaskoczony, caly czerwony w kazdym razie i usmiechnięty.
    • ni24 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 24.11.09, 22:57
      aaaa... jednak sie wypowiem...dziwie ze ten watek rozrosl sie do takich rozmiarow...
      poruszona kwestia, mojego spokoju nie naruszyla, i nie przyszloby mi do glowy
      zastanawiac sie nad tym"problemem"(?)
      • budyniowa123 Re: kwestia, która nie daje mi spokoju:) 25.11.09, 09:17
        mojego spokoju nie naruszyla, i nie przyszloby mi do glowy
        > zastanawiac sie nad tym"problemem"(?)


        a mi przyszłosmile
        Bo dla mnie "problem" wart jest więcej uwagi niż np nieśmiertelne odsłonięte
        ramiona w kościele czy kwestia białych rajstopsmile
    • mahoniowawiedzma odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:-) 25.11.09, 01:26
      starałam się każdemu odpisać, ale to mnie przerosło, więc będzie zbiorczo, do wszystkich zainteresowanych:
      cały czas starałam się możliwie najjaśniej wszystko opisać, ale i tak powstały nieporozumienia:
      1. w kwestii nieszczęsnych 10%: nigdzie nie napisałam, że wesela za 20 tyś. powinny być w ten sposób tipowane. mówiłam o imprezach za 4000, gdzie 10% daje na głowę jakieś 100zł. i to jest moim zdaniem kwota adekwatna za wykonaną pracę. moim zdaniem, podkreślam.
      2. w mojej restauracji jest praktyka doliczania 10% do rachunku jako koszt serwisu. nie znaczy to, że gość musi zapłacić obsłudze i jest to niewspółmierne i w ogóle skubiemy go jak możemy. w tych, w których się nie dolicza, kwota ta ukryta jest w kosztach, np. wynajęcia sali.
      3. nikt nie ma obowiązku zostawiać tipa. nigdzie tego nie napisałam, zresztą pisałam, że sama też czasem nie zostawiam jak coś jest nie tak. bo nie będę płacić za serwis, którego nie ma. może się nie zrozumiałyśmy-ktoś pisał o odnoszeniu talerzy-to nie jest serwis. serwis to oczarowanie gościa i sprawienie, aby chciał do nas wrócić.
      4. co do restauratorów-trochę rozumiem ich podejście, bo obsługa bardziej się stara kiedy wie, że jej pensja to w 50% to, co zostawią zadowoleni goście. praca po kilkanaście godzin w gastronomii jest normą-jak mówiłam, przyjęcie dla gości zaczyna się o 20:00, dla nas o 12:00. kończy się też nie o 5:00 a o 7:00. i nie ma jak podzielić tej pracy, bo odpowiedzialność się całkowicie rozmyje.
      5. nie chciałam nikogo atakować, nigdzie nie napisałam złego słowa o gościach, którzy nie tipują. nie napisałam też, że jak ktoś ma wesele za 10 czy 20 tyś to serwis w wysokości tyś. czy dwóch jest jak splunąć. napisałam nawet, że to byłaby przesada. mimo to zostałam zaatakowana przez niektóre z was, pewnie z powodu mojej rzekomej pazernoścismile napisałam natomiast, że jak kogoś stać na drogi obiad, to też na napiwek. może wynika to z mojego przyzwyczajenia doliczania zawsze gdy jestem gościem. nawet jak mam mało kasy wiem, że mój rachunek będzie wyższy niż to co zjem i wypiję.
      6. chyba najbardziej zbulwersowało mnie zarzucanie plucia do talerza, jak gość nie zostawi napiwku. proszę, nie róbcie z nas chamów. proszę.
      7. nie bójcie się robić wesela w restauracji(to też się pojawiło). najprościej zapytać menadżera jak wygląda sprawa wynagrodzenia dla obsługi i zadecydować-podobało mi się bądź nie, kelner dostanie tipa, a może wynagrodzenie premiowe za obsługę imprezy, a może jedno i drugie?
      8. acha, zostawiam też napiwki taksówkarzom-jak pomogą mi wnieść zakupy do bagażnika, fryzjerom za super fryzurę, itd. ale zawsze wtedy, gdy jest to coś ekstra. tak samo, pomimo pracy w branży traktuję kelnerów. często zastanawiamy się w restauracji z moim jeszcze niemężem jakiego dać tipa. ja bezwzględnie krytykuję, on szuka okoliczności łagodzących, często pyta mnie jak wszystko powinno wyglądać. często jest to kwota powyżej 10%, czasem nic. wszystko zależy od tego jak zostaniemy potraktowani.
      9. nie jestem kelnerką jak ktoś napisał. dowodzi to niechlujnego czytania, bo już pisałam, że jestem barmanką. dodam, że z II stopniem zawodowym, członkini stowarzyszenia polskich barmanów. i kocham swoją pracę. naprawdę. nie zamieniłabym jej na żadną innąsmile
      10. ufff...ależ długie, już się zamykam. resztę zostawiam waszemu sumieniusmile

      pozdrawiam.
      • sajolina Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 15:24
        Budyniowa:

        a mi przyszło
        Bo dla mnie "problem" wart jest więcej uwagi niż np nieśmiertelne odsłonięte
        ramiona w kościele czy kwestia białych rajstopsmile


        A czemu uważasz, że to jest problem? chciałaś dać napiwek, to dałaś i nikomu nic
        do tego, zwłaszcza co do jego wysokości. Nie bardzo rozumiem, jaki jest sens to
        roztrząsać?

        Ja nie mam nic przeciwko napiwkom, ale irytuje mnie podejście "daj mi, bo jestem
        kelnerem i mi się należy". Zdecydujmy się - albo to jest zwyczaj i każdy niech
        sam wybierze, czy chce ten zwyczaj kultywować - albo to jest obowiązek klienta
        i wtedy trzeba to omawiać przy podpisywaniu umowy, czy doliczać kwotę do
        rachunku i tyle. A tak to się zrobiła burza w szklance wody nie wiadomo po co.
        • budyniowa123 Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 16:42
          A czemu uważasz, że to jest problem?
          na zasadzie pytania właśnie: jak powinno być?

          Doczytałam, że w PL jak na razie nie jest to obowiązkowe, ale przyjęte jest, że
          "można, ale nie trzeba"

          powinno się, gdy zaznaczone jest w menu "servis not includet"- w PL rzadko

          i powinno się w krajach, gdzie jest to niemal obowiązek wynikający z norm
          społecznych (np USA)

          problem miałam wynikający z mojej niewiedzy, bo mnie się to wydawało oczywiste
          (że wypada zostawić, bo takie i u nas obowiązują normy) a wcale tak nie jest jak
          się okazuje.

          I od razu przypomnę ci, że chodziło mi właśnie o napiwki na przyjęciu
          weselnym/weselu, bo takie imprezy rządzą się nieco innymi prawami.


          Więc się spytałam jak to forumki widzą.

          A tak to się zrobiła burza w szklance wody nie wiadomo po co.

          burz takich było więcej i o bardziej błahe sprawy.
          • misself Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 16:47
            budyniowa123 napisała:
            >
            > powinno się, gdy zaznaczone jest w menu "servis not includet"- w PL rzadko
            >

            Z takim zapisem się nie spotkałam, za to widziałam "serwis wliczony w cenę
            dania". Prawie umarłam ze śmiechu, bo pierwsze moje skojarzenie było: no jak to,
            przecież w innych knajpach nie każą płacić dodatkowo za talerze!
            • budyniowa123 Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 16:57
              a ja widziałam kilka razysmile W Grecji np bardzo często, a w Polsce kilka.
              • misself Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 16:58
                Jak już w Polsce zamieszczają, to fajnie by było, gdyby pisali po polsku...
                • budyniowa123 Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 17:07
                  może to coś na zasadzie RSVP ? taki utarty zwrot
                  • misself Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 17:21
                    Raczej bezmyślność twórcy menu. W Polsce "serwis" generalnie oznacza zestaw
                    naczyń stołowych, ewentualnie terminologię tenisową. W znaczeniu "obsługa" jest
                    używany dużo rzadziej, acz chyba przez ludzi z branży (vide posty Mahoniowej
                    Wiedźmy).

                    Ja jeszcze NIGDY nie spotkałam menu takiego, żeby nie było się do czego przyczepić.
                    • emily_valentine Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 17:24
                      Serwis może też być u mechanika wink
                    • budyniowa123 Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 17:47
                      nie wnikam- nie mam własnej restauracjismile
                      Ja też używam słowa "serwis" w odniesieniu do usługi kelnerskiej.

                      Ale może po części że ja też jestem "z branży" choć raczej w teorii z racji na
                      studia.
                      • emily_valentine Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 17:59
                        Ja miałam serwis wliczony w cenę przyjęcia (zapisane w umowie). Ale
                        kilka razy pytałam menedżerki, czy aby na pewno nic się nie należy
                        obsłudze. Odpowiedź zawsze była ta sama - absolutnie nie! No więc
                        nie daliśmy napiwków kelnerom. Zresztą nie wiem ile bym im miała
                        dać. Kelnerów było całe mnóstwo, nawet nie wiem dokładnie ilu. I po
                        ile na osobę? Po 100 zł? Chyba by mnie wyśmiali. 10% od ceny wesela
                        to jednak za dużo w moim przypadku. Co innego zapłacić 10% od 3 tys.
                        (niewiele mniej zapłaciliśmy za obiad poprawinowy na 16 osób
                        następnego dnia i tutaj dałam napiwek jednemu kelnerowi, który nas
                        obsługiwał), a co innego 10% od 30 tys. Różnica skali jest ogromna.
                        Nie zgodze się też, że każdy właściciel marnie płaci obsłudze. W
                        mojej pracują kelnerzy z długoletnim stażem. Nie ma rotacji 50% co
                        miesiąc. To chyba świadczy o tym, że lubią te pracę i są dobrze
                        opłacani. Zapewne część wynagrodzenia pochodzi również z napiwków,
                        więc nie jest tak źle.
                        • budyniowa123 czyli właściwie mam odpowiedź:) 25.11.09, 18:28
                          u nas w umowie było, że restauracja zapewnia obsługę kelnerską.
                          przy rozmowie z menadżerką (pytając się o napiwek) dowiedzieliśmy się, że to
                          nasza wolna wola, bo ona i tak płaci normalną stawkę kelneromsmile

                          tak czy siak widac, że nawet restauracje mają różną politykę
                          jedne pozostawiają wolną rękę
                          inne mówią, żeby nie dawać dodatkowo
                          a jeszcze inne (znam takie w Łodzi) naliczają automatyczny serwis w przypadku
                          rezerwacji powyżej 10 osób (10%)

                          Innymi słowy- wolna amerykankasmile

                          Czyli właściwie uzyskałam odpowiedź na moje przemyślenia- nie ma jednej,
                          słusznej zasady tego co wypada a co nie w tym przypadkusmile
                          • emily_valentine Re: czyli właściwie mam odpowiedź:) 25.11.09, 19:05
                            Dodam tylko tyle, że serwis mieliśmy opłacony za 8 godzin przyjęcia.
                            Za każdą dodatkową godzinę stawka wynosiła 500 zł. Ale wyrobiliśmy
                            się w założonym czasie wink
                          • emily_valentine Re: czyli właściwie mam odpowiedź:) 25.11.09, 19:08
                            budyniowa123 napisała:

                            > tak czy siak widac, że nawet restauracje mają różną politykę

                            Miałam ofertę z restauracji Villa Nova (Wilanów), gdzie wyraźnie
                            było zapisane, że każdemu kelnerowi należy się dodatkowe
                            wynagrodzenie. To było chyba 200 zł.
                        • misself Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 25.11.09, 18:57
                          emily_valentine napisała:
                          > Nie zgodze się też, że każdy właściciel marnie płaci obsłudze. W
                          > mojej pracują kelnerzy z długoletnim stażem. Nie ma rotacji 50% co
                          > miesiąc. To chyba świadczy o tym, że lubią te pracę i są dobrze
                          > opłacani.

                          A, to fakt. Doświadczony kelner to skarb! W Krakowie, zwłaszcza na Starym
                          Mieście, zwykle jest to sezonowa praca dla studentów, którzy nie mają pojęcia o
                          najbardziej podstawowych aspektach pracy kelnera. Rotacja jest spora, pensje
                          niskie, a praca dorywcza, więc po co się starać? sad
                          • lili-2008 Re: odpowiedż zbiorcza od tej co burzę wywołała:- 26.11.09, 08:24
                            Na naszym weselu był kelner, który pracuje w tym miejscu od ponad 30 lat.
                            Przypuszczam, że podawał dania na weselu mojej Mamy, która miała w tym samym
                            hotelu weselewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka