Dodaj do ulubionych

okołoślubne buractwo - ranking

05.01.10, 10:12
Często narzekamy, że nasi goście mają wobec nas dziwne oczekiwania... Przypomnijmy sobie na chwilę siebie w roli gości - co Was najbardziej zesłościło, co byście uznały za absolutnie niedopuszczalne? Wątek ku radości i przestrodze (warto nie powielać cudzych wpadek).

No to zaczynam: siostra cioteczna przysłała mi mejlem zdjęcia (z relacją, jak to było wspaniale) ze swojego ślubu i wesela, na które mnie nie zaprosiła.
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 10:22
      zimne jedzenie, które teroretycznie powinno być ciepłe (mięso,
      ziemniaki, frytki <!!!>wink i takiż sam rosół, ale to chyba nie wina
      młodych

      obciachowe zabawy weselne. Oczywiście przymusu uczestniczenia nie
      było, ale to straszna wiocha (DJ uczył gości bezsensownego 'tańca' w
      kółku - to dobra dla przedszkolaków, a już niekoniecznie dla
      dorosłych ludzi).
      • gryzikiszka Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 10:26
        tabakierka2 napisała:


        >
        > obciachowe zabawy weselne. Oczywiście przymusu uczestniczenia nie
        > było, ale to straszna wiocha (DJ uczył gości bezsensownego 'tańca' w
        > kółku - to dobra dla przedszkolaków, a już niekoniecznie dla
        > dorosłych ludzi).

        A, to ja od razu dodam, że największym obciachem w tym zakresie jest właśnie PRZYMUS uczestnictwa. Teraz już się wycwaniłam i wychodzę się przewietrzyć albo poprawić makijażsmile
        • orticulus_1 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 11:36
          Pan młody przystawiający się do babek na weselu, pijany zespół,
          przymus patrzenia na P.M. w białych kozaczkach, obsługa nakładająca
          jedzenie z petem w ustach, laski ubrane na całkiem czarno lub na
          biało, lub szczyt - w swoje własne lekko przerobione suknie slubne...
          • ania_2010 Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszanie do 12.01.10, 19:24
            późnych godzin stawiania wódki. Przychodzą tacy znajomi, nawet rodzina,
            sąsiedzi, tłuką, co akurat mają w domu, butelki, słoiki, a niektórzy
            przygotowują się dość długo do tej zabawy i tłuką Ci przed domem albo gorzej w
            klatce przed drzwiami to całe szkło, a Ty tylko latasz i sprzątasz. No i
            wódeczka i poczęstunek w nagrodę. Godziny takich "odwiedzin" są nieograniczone i
            nie ważne, że trzeba wstać z rana, bo fryzjer, kosmetyczka, sesja zdjęciowa, no
            i nie zapominajmy, trzeba wyspać się, aby przetrwać własne, całe wesele i to z
            uśmiechem na ustach.
            • paskud_agg Re: Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszan 13.01.10, 12:24
              A w których regionach praktykuje się ten zwyczaj? Bo ja nigdy nie widziałam, ale
              coś tam słyszałam o tłuczeniu szkła.
              • ann.k Re: Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszan 13.01.10, 13:15
                Chyba Warmia/Mazury. Rodzina ze strony taty pochodzi z Warmii i tam
                się młodej przed domem wyrzucało wszelaki złom, jaki się znajdował
                we wsi. Im więcej złomu tym panna była "cenniejsza", czyli więcej
                chętnych było do jej ręki.

                Ale to, jak i większość wypisanych poniżej atrakcji okołoślubnych,
                nie ma nic wspólnego z buractwem. Buractwo to zachowania
                niegrzeczne, niekulturalne, lub wręcz chamskie. A większość tu
                powypisywała najnormalniejsze w świecie tradycjne związane z
                zamążpójściem kierując się subiektywną oceną czy się tradycja podoba
                czy nie. Podobać się nie musi, hołdować im też nie musicie, ale nie
                nazywajcie czegoś co się wam nie podoba i was krępuje buractwem.
                Niektórzy nie lubią się dzielić opłatkiem. Czy to znaczy, że
                dzielenie się opłatkiem jest buractwem??!!
                • misself Re: Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszan 13.01.10, 18:23
                  Kultywowanie tradycji jest fajne, ale trzeba znać ich miejsce - na klatce
                  schodowej w mrówkowcu nie powinna ani stać orkiestra, ani leżeć potłuczone szkło.
                • inaa1 Re: Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszan 13.01.10, 21:58
                  ann.k napisała:

                  > Ale to, jak i większość wypisanych poniżej atrakcji okołoślubnych,
                  > nie ma nic wspólnego z buractwem. Buractwo to zachowania
                  > niegrzeczne, niekulturalne, lub wręcz chamskie. A większość tu
                  > powypisywała najnormalniejsze w świecie tradycjne związane z
                  > zamążpójściem kierując się subiektywną oceną czy się tradycja podoba
                  > czy nie. Podobać się nie musi, hołdować im też nie musicie, ale nie
                  > nazywajcie czegoś co się wam nie podoba i was krępuje buractwem.
                  > Niektórzy nie lubią się dzielić opłatkiem. Czy to znaczy, że
                  > dzielenie się opłatkiem jest buractwem??!!

                  wprost wyjęłaś mi to z klawiatury. zbierałam się długo, żeby taką opinię
                  napisać, ale mnie ubiegłaś.

                  szerokie grono forumowiczek ma spory problem w rozróżnieniu ,,buractwa" jakim są
                  fochy, chamskie zachowanie, pretensje itp, a mocno przetworzonymi, wyblakłymi
                  już można powiedzieć, dawnymi zwyczajami ślubnymi. takimi jak wykupiny/wkupiny
                  Panny Młodej, prowadzenie Pana Młodego przez druhny, wspomniane tłuczenie szkła,
                  bramami itd.

                  może to być śmieszne, niezrozumiałe, czasem krępujące czy żenujące dla kogoś,
                  kto nigdy nie miał z tym styczności, ale u licha nie nazywajcie tego buractwem!
              • ania_2010 Re: Tłuczenie szkła dzień przed ślubem i wymuszan 13.01.10, 18:15
                Kujawy, Pomorze
    • zia86 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 10:28
      To co prawda przykład nie z tego jak byłam gościem ale koleżanka.
      Czasem jest taki przymus, żeby świadkowie bawili się(a nawet całowali)
      razem, nawet jeśli przyszli z jakimiś osobami towarzyszącymi.
      Dla mnie też(ale pewnie większość się ze mną nie zgodzi) jest nie
      fajne, zerwanie kontaktu po weselu, czyli nie wysłanie podziękowań,
      albo nie zaproszenie na oglądanie zdjęć, ani w ogóle nic.
      • aniczkamk Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 11:01
        Ja też tego zia nie rozumiem. Nawet nie chodzi mi o podziękowanie, ale byłam
        gościem na weselu u znajomych i pytałam potem o płytę. Nie chcieli pożyczyć bo
        mają jeden egzemplarz i nie chcą, żeby się zniszczył...
    • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 12:21
      - Koniecnzośc czekania dwie godziny po ślubie na młodą parę, która pojechała na
      zdjęcia. Połowa gości mało wtedy nie padła z głodu. To było parę lat temu, na
      szczęście teraz już chyba takie kwiatki rzadko sią zdarzają

      - Zmuszanie do całowania się obcych sobie ludzi - czy to świadków, którzy często
      słabo się znają, czy "nowej młodej pary" po oczepinach, czy kogoś, kto miał
      szczeście być wytypowany do jakiejś zabawy. Ogólnie zabawy z podtekstem
      erotycznym, typu przepychanie jejka przez nogawkę.

      - Ja nie lubię, choć może nie nazwałabym tego obciachem, zwyczaju przedstawiania
      wszystkich gości, zanim zacznie się przyjęcie. Jeśli gości jest dużo, trwa to
      wieki i tak naprawdę nikogo nie interesuje tongue_out Bo goście albo już się znają, albo
      sami się zintegrują za chwilę w obrębie swoich stolików, a i tak nikt nie
      zapamięta, że ta pani na drugim końcu sali w różowym kapeluszu to kuzynka babci
      panny młodej.

      - Śpiewanie "sto lat" co 5 minut. Ja rozumiem, że na weselu to obowiązkowy
      element, ale byłam kiedyś na takim, gdzie śpiewano to dosłownie kilkadziesiąt
      razy, w tym w momencie, kiedy własnie podano obiad. Goście nie wiedzieli, czy
      siedzieć i jeść zupę, którą mają przed nosem, czy wstać i śpiewać... Ale to nie
      wina młodych, tylko zespół dał d..., chociaż młodzi mogli w początkowej fazie
      przyjęcia z nimi porozmawiać, a chyba tego nie zrobili, bo "sto lat" do rana
      było głównym elementem muzycznym wink
      • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 14:43
        wyjazd na zdjecia , czy sesją a goscie czekają
        wszelakie zabawy weselne , najczesciej głupie i zenujące
        Spiewanie gorzko co pól godziny
        zmuszanie do wzajmnego całowania obcych ludzi, najczęsciej swiadków, czy swatów
        fontanny z czekoladą
        bimber czy samogon, wszelakie kąciki wiejskie
        pokazy barmańskie czy pokazy sztucznych ogni, kiedy nikt tym nie jest zainteresowany
        przypinanie gosciom kokardek , wszystkim jednakowych, jakby miało to zapobiec zagubieniu sie w tłumie, gdy są jednoczesnie 2 wesela w budynku.....
        amerykanskie limuzyny , długie na 10 metrów
        przesadzone ozdoby samochodu, typu: aniołki , kominiarze, lalki, misie, obraczki.
        i najwiekszy obaciach , jak ktoś zapowiada ze wesele trwa do 4 a o 4 dopiero ci co wytrzeżwieli, zaczynają zabwe w 2 turze i trwa to do 7 rano, i trzezwi czekają az reszta się wybawi, bo autokar dla gosci, przyjedzie tylko raz.
        • chocoladette Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 14:51
          trzezwi czek
          > ają az reszta się wybawi, bo autokar dla gosci, przyjedzie tylko raz.

          trzeźwi mogą sobie wrócić samochodem wink
      • k.l2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:26
        Zaproszenie osoby doroslej jako "dziecka". Dostalam raz takie od
        kuzynki, tz. mama dostala zaproszenie "z dziecmi" (jedno "dziecko" 22
        lata, drugie 32 majace wlasna rodzine).
      • crises Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:15
        > - Koniecnzośc czekania dwie godziny po ślubie na młodą parę, która
        > pojechała na zdjęcia.

        O dżizas! Na jednym weselu czekaliśmy ponad godzinę _pod_ domem
        weselnym. Koniec listopada, temperatura przyzerowa, zimno, a jako
        goście w końcu nie byliśmy odziani w walonki i kożuchy.
        Przemarzliśmy kompletnie, w końcu udało się wejść do środka, ku
        wyraźnemu niezadowoleniu obsługi.
    • mayfair_witch Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 14:50
      Ja nie jestem zwolenniczką zabaw weselnych/ wesel w ogóle, ale bywam na takich
      czasem. Zdecydowanie najbardziej mnie denerwowało (użyłabym innego słowa, ale
      automat wykropkujewink) wyciąganie na siłę ludzi do beznadziejnych 'zabaw'
      oczepinowych. Ci, którzy te wszystkie tańce na krzesłach i jajka przepychane
      przez spodnie obcych, pijanych facetów lubią, niech bawią się w to na zdrowie,
      ale jak można siłą wyciągać szczególnie kobiety zza stołu i wlec na parkiet, a
      potem wypychać do kółeczka!??
      [Szczęśliwie bywałam też na weselach, gdzie podobne brewerie nie miały miejsca.]
      • nati.82 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 15:06
        -zmuszanie świadków do tego, by trzymali torebkę, tren, podawali chusteczkę do
        nosa, przymierzali z panną młodą siedem razy suknię itd, świadek to przede
        wszystkim gość,
        -znikanie młodych na trzygodzinne zdjęcia, mnie to nie przeszkadza, bo zabawa
        trwa, ale z perspektywy panny młodej byłoby mi głupio,
        -pijani młodzi
        • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 15:22
          - czekanie na młodych dwie godziny, kiedy to goście są głodni i chętnie by już coś przekąsili. Uważam,że zdjęcia przed weselem to poroniony pomysł.
          - gdy ministranci zbierają na tacę podczas ceremonii ślubnej < ja zamierzam zaznaczyć,że tego sobie nie życzę>
          - jak się namawia świadków < którzy nie są parę> do publicznego całowania itp.
          - gdy śpiewa się te durne przyśpiewki ' nas uczyli w szkole,że całuje się na stole'
          - gdy w czasie zabawy goście rzucają Młodymi < nie raz słyszałam o przypadkach,że Młoda była w ciąży, goście upuścili ją i nie było już tak śmiesznie...>
          - durnych przejść w stylu gołąbki, obrączki < jeśli mowa o filmie>, albo dekoracjach utrzymanych w tym stylu < chociaż teraz chyba to już coraz mniej spotykane>
          - brzydkie fryzury PM w stylu 'wiejskim', czyli im wyżej kok , tym ładniej
          - limuzyny 10-cio metrowe < dla mnie to jest kiczowate, ale kicz pojęcie względne>
          - głupie zabawy oczepinowe < wspomniane jajko, pan młody poznaje młodą po nodze, pocałunku < byłam na takim weselu!!!!>

          To na razie wszystko co mi przychodzi do głowy.
          -
          -
          • stworzenje Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 15:29
            - zbieranie na tacę podczas ślubu
            - wszystkie bez wyjątku zabawy z podtekstami erotycznymi - czyli jaja, banany w
            nogawkach, latające staniki, ściągane męskie spodnie, macanki, całowanki
            - śpiewanie więcej niż jeden raz gorzkiej wódki,a najlepiej wcale,a już szczytem
            buractwa jest zmuszanie do całowania się świadków!
            - ogólna adoracja wódki
            - brudne toalety bez mydła, papieru, ręczników
            - palenie na sali jadalno - tanecznej
            - widoczny brak umiarkowania w spożyciu alkoholi
            - wszelkie sztuczne sceny ala miłosne w filmie typu: na niby sex na sianku,
            rozbieranko itd. uncertain
            • mayfair_witch Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 15:38
              Do Twojej listy, z którą się zgadzam, dopisuję jeszcze coś, co widziałam raz czy
              dwa na weselach: tzw. zbieranie pieniędzy do kapelusza czy czegoś tam na "wózek"...
              • ferworia Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 16:12
                Była raz na weselu (jestem baaardzo niedoświadczona) i zrobiło mi się bardzo
                głupio, kiedy młodzi wyszli na środek i powiedzieli, że teraz będą zbierać
                pieniądze na dom dziecka. Nie miałam w torebce nic oprócz chusteczek i
                papierosów mojego partnera. Straszne to było.
                Nie podobają mi się tez wszelkiej maści bramy, zabieranie butów młodym ( co to w
                ogóle ma być). I hit. Ostatnio koleżanka opowiadał mi, że w jej regionie
                narzeczony wykuje pannę młodą skrzynka wódki.
                • monikapers Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 16:34
                  nie podoba Wam sie wszystko, co zwiazane... z weselem
                  po co wiec Wam/nam wesele?
                  • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 16:48
                    Nie rozumiem, dlaczego wszystko co związane z weselem? To, że generalnie nie
                    cieszy się uznaniem zabawa polegająca na przepychaniu przez kobietę jajka przez
                    nogawkę męskich spodni (btw, ciekawe czy te jajka są surowe, dopiero bym się
                    śmiałą, gdyby pękło tongue_out) albo sytuacja, gdy młodzi ulatniają się na dwie godziny,
                    każąc czekać głodnym gościom, to nie znaczy, że nie podoba nam się wszystko co
                    związane z weselem. Ja osobiście bardzo lubię takie biesiadne weselne klimaty,
                    ale w granicach dobrego smaku. Zabawa, a której panowie muszą zdejmować spodnie
                    (raz miałam przyjemnośc widzieć) jest moim zdaniem daleko poza takimi granicami.
                  • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 17:36

                    monikapers napisał:

                    Cytat nie podoba Wam sie wszystko, co zwiazane... z weselem
                    > po co wiec Wam/nam wesele?


                    No cóz moniko ... powiem ci tak : mamy zdecydowanie inne definicje
                    dobrego wesela smile


                    ____
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
                    • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 17:44
                      U mnie nie bedzie :
                      - zbierania na tace , wole zaplacic wiecej ksiedzu za ceremonie - ale albo sie
                      na to zgodzi albo zmienie kosciół smile, a jak w trakcie zobacze ze jednak zbieraja
                      to chyba wyjde w trakcie smile
                      ps. (znam takie przypadki!!! - koleżanka zaplacila 1000 zł (!!!) na kosciół
                      (zakladajac ok 10 zł/za goscia) wiecej za ceremonie a ksiadz te 1000 zł "za
                      tace" owszem wziął ale ... i tak wypuscił 2ch ministrantów z tacami (goscie nie
                      wiedzieli ze placone było wiec dawali - mysle ze chytrus jeszcze z drugie 1000
                      zł uzbierał, mina PM bezcenna - takiego mordu w oczach jeszcze nie widzialam smile)

                      - palenia na sali (nie wyobrazam sobie tego!)
                      - durnych zabaw - bedzie moze tylko rzucanie moim wiankiem i niech sie
                      dziewczyny o niego bija smilenie bedzie na pewno wyciagania na siłe gosci do
                      tanczenia - nie beda sie chcieli bawic i tanczyc - trudno smile[ ale sie o to
                      nie boje bo znam moja rodzine i przyjaciół]

                      Co do zdjec po slubie - hm... a kiedy taka sesja? PRZED? Ja nie chce - bede
                      zmeczona, bede sie denerwowac czekajaca ceremonia slubna a poza tym - gdzie
                      logika? smile
                      sesja małżeńskaw strojach ślubnych kiedy jeszcze małżeństwem nie
                      jestesmy ???
                      Ja mam pomysl taki zeby - po slubie miec ok godziny na mini sesje slubna (goscie
                      w tym momencie moga sie przebrac, uczesac, poprawic make up itp.- wielu bedzie
                      mieszkac w pokojach hotelowych bo z daleka a na dole bedzie lekki poczestunek
                      (cos a'la szwedzki stół) zeby nie padli z głodu.
                      mysle ze ta godzina "przerwy" miedzy slubem a weselem jest bardzo dobra .
                      • lahna Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 01:38
                        Jeżeli już sesja w dniu ślubu, to wg mnie najlepiej po pierwszym tancu. Wesele
                        rozpoczęto, gości rozlokowano, obiad podano, tancem młodych dano sygnał do
                        zabawy... wtedy można zniknąć na godzinkę. Ale kazać czekać gościom ze
                        ściśniętym żołądkiem? nieeeeeeee
                        • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:32
                          A widzisz na to nie wpadłam smile - przemysle smile
              • zia86 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 16:42
                Oj tak, znam tą "tradycje" zbierania na wózek, szczyt buractwa dla
                mnie.
                Dodam jeszcze taką rzecz z którą się spotkałam niedawno, a mianowicie
                płatne dedykacje.
                • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 16:53
                  o, to ciekawe, a pieniądze z tych dedykacji to tez dla młodych "na wózek" idą,
                  czy jako napiwek dla DJa / orkiestry? Ja ogólnie nie lubię płatnych atrakcji w
                  trakcie wesela, bo nie każdy jest na taką ewentualnośc przygotowany. Już
                  pomijam, że jak ktoś przyjechał na wesele, kupił ubranie, kwiaty i prezent to
                  może nie chcieć jeszcze inwestować w wózek, ale można po prostu nic nie mieć
                  przy sobie. I o ile z tańca z panem młodym można bez żalu zrezygnować, to jakoś
                  głupio bym się czuła, nie dając datku na dom dziecka czy inny cel charytatywny.
                  • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 17:49
                    Zapomnialam o tym !!! - za totalny najwiekszy MEGA obciach uwazam własnie zbieranie w trakcie wesela kasy od gosci - za taniec z młodym , z PM, "na wózek"
                    Masakra
                    Gosc - kupij juz prezent (zwykle to i tak kasa w kopercie) - wiec zakladam ze ile mógł to dał. Jakim szczytem buractwa jest wyrywanie mu jeszcze tych ostatnich 10 zł z portfela "za taniec z młodym"? Gdyby chcial dac wiecej to by przeciez dał w ramach "koperty"!
                    To zwykle najb. żenujacy moment wesela - goscie albo unikaja wzrokiem 9nie ccha dac wiecej albo nie sa przygotowani finansowo) albo nerwowo macaja sie po kieszeniach wysupłujac jakies zmiete banknoty , a zazwyczaj i tak daja gł rodzice pana mlodego i pani mlodej 9no to równie dobrze moga im dac po weselu)
                    Mega obciach! sad
                    • emkaska Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:46
                      kotka.zielonooka napisała:
                      "Gosc - kupij juz prezent (zwykle to i tak kasa w kopercie) - wiec
                      zakladam ze i le mógł to dał. Jakim szczytem buractwa jest wyrywanie
                      mu jeszcze tych ostatnich 10 zł z portfela "za taniec z młodym"?
                      Gdyby chcial dac wiecej to by przeciez dał w ramach "koperty"!"

                      Ojojoj, jak to się biedny gość wykosztował na prezent, że
                      mu "ostatnie 10 zł w portfelu zostało", a jeszcze chciwi młodzi
                      chcą mu te ostatnie grosze zabrać...

                      "To zwykle najb. żenujacy moment wesela - goscie albo unikaja
                      wzrokiem 9nie ccha dac wiecej albo nie sa przygotowani finansowo)
                      albo nerwowo macaja sie po kieszeniach wysupłujac jakies zmiete
                      banknoty , a zazwyczaj i tak daja gł rodzice pana mlodego i pani
                      mlodej 9no to równie dobrze moga im dac po weselu) Mega obciach! sad"

                      Hmmm... bo tak ciężko przewidzieć, że może się pojawić na weselu
                      taki rodzaj zabawy i wziąć ze sobą 10 zł dodatkowo?
                      No i że nikt nie chce brać udziału? Jeszcze się nie spotkałam z
                      czymś takim...
                      • landora Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:23
                        > Ojojoj, jak to się biedny gość wykosztował na prezent, że
                        > mu "ostatnie 10 zł w portfelu zostało", a jeszcze chciwi młodzi
                        > chcą mu te ostatnie grosze zabrać...

                        Wszelkie wyciąganie pieniędzy od ludzi jest w wyjątkowo złym guście. Ja bym
                        jeszcze dodała wszelkie wierszyki sugerujące pieniądze zamiast prezentów. Nie
                        wypada narzucać gościom, co i ile czy za ile dają młodym.

                        > Hmmm... bo tak ciężko przewidzieć, że może się pojawić na weselu
                        > taki rodzaj zabawy i wziąć ze sobą 10 zł dodatkowo?
                        > No i że nikt nie chce brać udziału? Jeszcze się nie spotkałam z
                        > czymś takim...


                        W życiu się nie spotkałam z takim rodzajem "zabawy", więc tak, trudno
                        przewidzieć. Na wesel zazwyczaj albo nie mam ze sobą pieniędzy, albo mam tyle
                        tylko, co na powrót do domu taksówką, przecież nie targam ze sobą całego portfela!
                      • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:37
                        emkaska napisała:
                        >
                        > Hmmm... bo tak ciężko przewidzieć, że może się pojawić na weselu
                        > taki rodzaj zabawy i wziąć ze sobą 10 zł dodatkowo?
                        > No i że nikt nie chce brać udziału? Jeszcze się nie spotkałam z
                        > czymś takim...

                        Ja o takich zabawach przeczytałam na forum smile Nigdy się na żywo z tym nie
                        spotkałam - na szczęście, bo NIGDY nie noszę pieniędzy ze sobą na takie imprezy.
                        Do kopertówki mieści mi się tylko puderniczka i chusteczki.
                      • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:40
                        emkaska napisała:
                        Cytat Ojojoj, jak to się biedny gość wykosztował na prezent, że
                        > mu "ostatnie 10 zł w portfelu zostało",


                        jestem BARDZO zaskoczona twoim wyjatkowo lekceważącym i ironicznym tonem
                        dotyczacym gosci weselnych i wartosci pieniężnej kopert od nich uncertain
                        Czy swoim gosciom na weselu tez powiesz - prosto w oczy sarkastycznie "ojojoj
                        ale sie wykosztowaliście..."
                        Ja w zyciu nie ocenialabym czy mój gosc sie "wykosztował" na koperte. Zakladam
                        ze dał ile mogł dac (lub ile chciał)
                        I nawet jesli w kopercie znalazło by się 10 zł w zyciu nie pozwoliłabym sobie na
                        komentowanie czy to duzo czy mało i parskanie "ale sie wykosztowali" !
                        Dali tyle ile mogli lub ile chciali.

                        aha - i dorzucam do buraczanych weselnych szczytów zachowanie takie jak twoje -
                        czyli komentowanie i ocenianie ile dany gosc dał w kopercie..... oraz
                        ocena jak to sie ma np. do ich statusu majatkowego i czy czasem nie moze dac
                        jeszcze wiecej (bo "go na to stac")
                        wyjatkowo zenujace zachowanie uncertain
                        • emkaska Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:50
                          nie chodzi mi o gości weselnych, zielonooka.kotko, i tego ile
                          wkładają do koperty tylko o to, jaką aferę robicie z zabawy swego
                          czasu dość popularnej, która faktycznie odchodzi teraz do lamusa i
                          często się już na weselach nie pojawia.
                          Napisałaś z takim patosem o wyrywaniu ostatnich 10 zł przez PM...
                          Byłam na kilku weselach, na których taka zabawa się odbywała, nikt
                          siłą nikogo nie wyrywał, nikt się pod stołem nie chował, kolejka do
                          zatańczenia czy to z panią czy z panem młodym była zawsze długa.
                          Jest to zabawa dobrowolna.
                          • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:59
                            Mnie takie zabawy akurat nie bulwersują <może dlatego,że w moich okolicach są dość popularne i zazwyczaj występują na weselach>. Nie chcesz brać w niej udziały to nie bierzesz. Przecieć nikt CIę nie zmusza. Nie rozumiem w czym problem.
                            • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 17:29
                              W nioczym problem.
                              tematem watku sa "obciachy i buractwa okoloweselne"
                              Dla mnie (i jak czytam posty nie tylko dla mnie) takim obciachem sa te weselne
                              zebraniny na "wozeczek" , "na taniec z PM " etc.
                              Chyba mamy prawo wyrazic swoje zdanie?

                              ps. jesli Wy lubicie i wam sie podoba - fajnie smile Nikt wam na weselu nie
                              zabrania ogolocic gosci do samych skarpetek przeciez smile wolna wola i taki styl
                              zabawy jaki kto sobie tam wymysli smile
                              • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 17:42
                                kotka.zielonooka napisała:
                                >
                                > ps. jesli Wy lubicie i wam sie podoba - fajnie smile Nikt wam na weselu nie
                                > zabrania ogolocic gosci do samych skarpetek przeciez smile wolna wola i taki styl
                                > zabawy jaki kto sobie tam wymysli smile

                                A Ty pozjadałaś wszystkie rozumy czy jak? Skąd wiesz,że w ogóle planujemy taką zabawę?
                                • sajolina Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 18:22
                                  Wiesz Zoselin, to nie tak łatwo powiedzieć - nie chcesz się bawić, to się nie
                                  baw - głupio się tak "nie zabawić",skoro robią to wszyscy inni i wyczekująco
                                  patrzą na Ciebie - bo,co nie dasz młodym?? Sporo ludzi jest wyczulonych na
                                  opinię innych, zwłaszcza w rodzinie i nie chce uchodzić za skąpiradło.
                                  Zwłaszcza, że jak wszyscy patrzą "nie wypada" dać 5zł, to musi być raczej 50zł.
                                  A niektórzy młodzi na tym korzystają i ciągną ile się da. Przecież do wydatków
                                  dochodzi jeszcze obrzucanie młodych pieniążkami po wyjściu z kościoła/ USC
                                  (przynajmniej u mnie tak jest). Tam też wypada trochę większego grosza rzucić.

                                  A swoja drogą - ja nigdy nie brałam na wesele do portfela więcej pieniędzy niż
                                  było mi potrzebne na taksówkę. Po co?? Przecież nie wystawią mi rachunku za
                                  kolację. A na takie zabawy nigdy na żywo nie trafiłam, widziałam tylko na filmie
                                  u koleżanki, także spaliłabym się ze wstydu, gdyby mi ktoś nagle na weselu kazał
                                  zapłacić za taniec z młodym.

                                  Poza tym, wypada szanować i uwzględniać możliwości finansowe innych i nie
                                  wyśmiewać się z "głupich" 10zł, nawet jeśli dla kogoś 1000zł jest "głupie". To
                                  dopiero jest szczyt buractwa. Zwłaszcza, że może się trafić wesele z różnie
                                  "ustawionymi" gośćmi - bogaci maja zawstydzać publicznie tych biedniejszych i
                                  szastać forsą przed nosem PM?
                                  To już nie do Ciebie, Zose.
                                  • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:16
                                    sajolina napisała:

                                    > Wiesz Zoselin, to nie tak łatwo powiedzieć - nie chcesz się bawić, to się nie
                                    > baw - głupio się tak "nie zabawić",skoro robią to wszyscy inni i wyczekująco
                                    > patrzą na Ciebie - bo,co nie dasz młodym??
                                    sajolina,
                                    naprawdę uważasz,że w takiej czy innej zabawie biorą udział wszyscy goście?


                                    > Zwłaszcza, że jak wszyscy patrzą "nie wypada" dać 5zł, to musi być raczej 50zł

                                    Ja nie wiem,ale u mnie w okolicach jeśli już jest ta zabawa, a rzeczywiście jest dosyć często to kwota jaką się rzuca to najczęściej właśnie 5, 10 zł. Naprawdę sumy o wysokości 50zł , nie mówiąc już o 100 - to rzadkość. Często ludzie rzucają i 2 zł i nikt się nie obraża. Bo chodzi przecież o zabawę, a nie 'ogołocenie gości do samych skarpetek'.

                                    Przecież do wydatków
                                    > dochodzi jeszcze obrzucanie młodych pieniążkami po wyjściu z kościoła/ USC
                                    > (przynajmniej u mnie tak jest). Tam też wypada trochę większego grosza rzucić.

                                    WIększego groszA? A ja zawsze myślałam,że obrzuca się młodych 'klepakami' tj. grosikami, dwoma. góra pięcioma. < mi się w ogóle nie podoba to obrzucanie młodych pieniążkami,ale to już insza inszość smile>


                                    >
                                    > Poza tym, wypada szanować i uwzględniać możliwości finansowe innych i nie
                                    > wyśmiewać się z "głupich" 10zł, nawet jeśli dla kogoś 1000zł jest "głupie".

                                    Masz rację.
                                    • sajolina Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 09:32
                                      > WIększego groszA? A ja zawsze myślałam,że obrzuca się młodych 'klepakami' tj. g
                                      > rosikami, dwoma. góra pięcioma. < mi się w ogóle nie podoba to obrzucanie m
                                      > łodych pieniążkami,ale to już insza inszość smile>


                                      Też tak myślałam do momentu, jak trafiłam na ślub gdzie młodym rzucano 2zł i 5zł
                                      (nie bezpośrednio w nich, ale przed nich, żeby pozbierali) i głupio mi się
                                      zrobiło z moimi drobniakami. Ale możliwe, ze to akurat taka rodzina była.

                                      > sajolina,
                                      > naprawdę uważasz,że w takiej czy innej zabawie biorą udział wszyscy gośc
                                      > ie?


                                      Wydawało mi się, że tak, że właśnie o to w tym chodzi, żeby jak najwięcej gości
                                      zatańczyło. I na tym filmie gdzie widziałam tą zabawę goście nie schodzili
                                      poniżej 20zł. Ale też młodzi "wyczekali" dobry moment - towarzystwo było już
                                      lekko podpite, to i łatwiej do portfela sięgali.

                                      I szczerze mówiąc taniec za 2zł byłby dla mnie jako PM ciutkę urągający.
                                      Naprawdę wolę za darmosmile
                                      • aneta-skarpeta Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 09:42
                                        sajolina napisała:


                                        > Wydawało mi się, że tak, że właśnie o to w tym chodzi, żeby jak
                                        najwięcej gości
                                        > zatańczyło. I na tym filmie gdzie widziałam tą zabawę goście nie
                                        schodzili
                                        > poniżej 20zł. Ale też młodzi "wyczekali" dobry moment -
                                        towarzystwo było już
                                        > lekko podpite, to i łatwiej do portfela sięgali.
                                        >
                                        > I szczerze mówiąc taniec za 2zł byłby dla mnie jako PM ciutkę
                                        urągający.
                                        > Naprawdę wolę za darmosmile


                                        ja na wiekszosci wesel jestem swiadkiem takich tancow- ja w nich nie
                                        uczestnicze, za to moj D. z jakis nieznanych mi przyczyn je
                                        uwielbiawink Przezornie ma w portfelu 2 x 10 zł


                                        z obserwacji moich wynika, ze nie kazdy podchodzi, ale sa tacy co
                                        podchodza po kilka razy. Jesli w towarzystwie znany jest ten obyczaj
                                        ( dziwaczny swoja drogą) to kazdy jest na to przygotowany

                                        i faktycznie monet tam nie ma, ale jakies wieksze banknoty to daja
                                        bracia, ojcowie, dziadkowie, ktore wliczaja w koszt prezentu

                                        zreszta wszelkie zabawy nie sa obowiazkowe

                                        ja ich nie znosze, ale jestem osoba bardzo rozrywkową i zdarzylo
                                        sie, ze bylismy cała paczką (6 par) na weselu, gdzie NIKT zabawami
                                        nie był zainteresowany, a orkiestra usiłowała je wcisnac. Wtedy aby
                                        szybciej wszystko zrobic i zeby milo było PM to sie zgłaszalismy,
                                        posmialismy sie, pobawilismy i z głowy..mozna sie bawicwink
                                  • k.l2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:20
                                    O, kolejna wypowiedz,ktora mnie zaciekawila...
                                    U Was naprawde "nie wypada" obrzucac PM drobniakami? Mnie sie zawsze
                                    wydawalo,ze powinny to byc grosiki, chocby ze wzgledow praktycznych
                                    (osobiscie nie chcialabym oberwac 5-zlotowka).
                                    • stworzenje monety 06.01.10, 19:25
                                      k.l2 napisał(a):

                                      > O, kolejna wypowiedz,ktora mnie zaciekawila...
                                      > U Was naprawde "nie wypada" obrzucac PM drobniakami? Mnie sie zawsze
                                      > wydawalo,ze powinny to byc grosiki, chocby ze wzgledow praktycznych
                                      > (osobiscie nie chcialabym oberwac 5-zlotowka).

                                      tylko drobne się rzuca. Tu chodzi o symbol, naprawdę w ówczesnych czasach to
                                      jakaś krzywa faza z tymi pieniędzmi się robi. Rzucanie czymś powyżej 50gr to
                                      brak wyobraźni - przecież większa moneta może uderzyć mocniej w twarz na
                                      przykład itd.A samo rzucanie lubię.Ale trochę wypada ruszyć makówką czy się
                                      krzywdy nie zrobi fizycznej. To tak samo jak z podrzucaniem pary młodej - bardzo
                                      niebezpieczna akcja tego dziwnego zwyczaju już nie lubię. Tu nawet czytałam o
                                      podrzuceniu młodej w ciąży kompletny brak wyobraźni. Na żywo znam z kolei akcję
                                      że młodemu pękła marynarka, albo upadł i już wesoło reszta nie mała,on sam się
                                      poturbował. Albo uszkodzony zegarek też był.
                                      • misself Re: monety 06.01.10, 19:36
                                        Ja widziałam obrzucanie tylko grosikami - i jak w niektórych rodzinach się
                                        zbiera na parę tygodni przed ślubem płatki róż, tak w innych się zbiera drobne.
                                      • lahna Re: monety 07.01.10, 00:23
                                        W oklolicach, z ktorych pochodzi mój mąż, rzadko podrzuca się młodych na
                                        weselach, odkąd 20 lat temu na jednym z wesel podrzucono młodą, a pod sufitem
                                        byl taki wielki wiatrak - i ten wiatrak niemal obciął jej głowę, zabijając ją.
                                        Nie wiem, czy to prawda, ale taka historia krąży.

                                        Gdzie indziej słyszałam opowieść, jak to młodą podrzucano "na krzesełku", aże
                                        podrzucali mężczyźni "pod wpływem" - sił nie żałowali. Młoda wyrżnęła z rozpędem
                                        w sufit, po czym spadła na ziemię, bo wszyscy byli w szoku i nikt jej nie
                                        złapał. Też tego nie przeżyła.
                                        uuu... masakra.
                                        • misself Re: monety 07.01.10, 10:01
                                          Może to są historie wyssane z palca - ale prawdopodobne. Ja się spotkałam tylko
                                          z podrzucaniem na krześle na osiemnastkach. Też bardzo niebezpieczne.
                                • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:14
                                  Przepraszam, ale nie mam siły ani czasu jak "krowie na rowie" tłumaczyc
                                  NIC nie musisz i ja NIC nie zakladam
                                  Rób sobie co chcesz - zbieraj po gosciach kase, nie zbieraj, rób "tace na
                                  drobne" nie rózb.
                                  Akurat mnie to naprawde guzik obchodzi co sobie na wlasnym weselu robic bedziesz
                                  a co nie smile
                                  Ale ja swoich pogladow na temat obciachu nie zmienie.
                                  Panimała ?smile
                                  • kotka.zielonooka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:14
                                    to wyzej oczywiscie do zoselin1987 było
                                  • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:18
                                    Amen.
                          • ania_2010 Re: okołoślubne buractwo - ranking 12.01.10, 19:14
                            No nie wiem. Ja w ciągu ostatnich 4 lat byłam chyba na 12-14 weselach i w
                            zasadzie wszędzie był tzw. taniec z welonem, gdzie goście tańczyli odbijanego z
                            P.M. wrzucając do welonu dowolną kwotę, w tym oczywiście monety, a nie grube
                            papierki wyłącznie.
                      • kr_ka_11 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:42
                        to totalne buractwo.. takie wyciaganie kasy na sile. w zyciu bym sie na to na
                        swoim weselu nie zgodzila a na jakiekolwiek formy wyludzania poprzez zabawe
                        pieniedzy nie ide i normalnie w swiecie bym nie dala. od tego jest prezent.

                        zenada i tyle.
                    • daisy_boo Re: okołoślubne buractwo - ranking 11.01.10, 11:05
                      Samego "opłacania" tańca z młodymi nie uważam za jakiś szczególny obciach -
                      zazwyczaj nie jest to obowiązkowe (w każdym razie na weselach, na których byłam
                      nie było), więc jeśli nie chcę / nie mam pieniędzy, po prostu nie tańczę.
                      Buractwem jednak, i to w wykonaniu samych państwa młodych (!) są pewne "ambicje"
                      co do kwoty, jaką chcieliby tymi tańcami zebrać. Znam jedną taką parę, która
                      koniecznie chciała być w tym lepsza od pary swoich świeżo zaślubionych
                      znajomych, co do złotówki znali sumę pozyskaną przez tamtych, a gdy nie udało
                      się ich przebić, pan młody, nie kryjąc pewnego poczucia krzywdy, stwierdził: "bo
                      oni mają bogatszą rodzinę".
                      Brrr...
                      • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 11.01.10, 11:51
                        I to stwierdzenie zasługuje na nominację do największych buractw.
                • inaa1 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 18:51
                  płatne dedykacje nie są żadnym ,,novum".

                  z resztą goście sami decydują, czy dają ,,co łaska" orkiestrze za zagranie
                  wybranego utworu, czy nie bawią się w dedykacje. jeszcze nie spotkałam się z
                  sytuacją, żeby ktoś do tego swoich gości zmuszał.
                  • milen-a7770 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:55
                    Nie zgadzam się, tam gdzie byłam orkiestra grała 1 utwór za 20 zł ,
                    ktoś dał 50 i chciał 3 utwory to zagrali dwa. Ale tu jest kasa dla
                    orkiestry a nie dla młodych. Jasne, że można to olać - ja dałam
                    jedną z życzeniami dla młodych i tyle - ot podporządkowałam się ich
                    lokalnemu zwyczajowi. Inni dawali po kilka lub naście razy więcej.
                    Mimo to uważam to za głupie i tyle.
                • milen-a7770 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:51
                  Ja też się spotkałam z takimi płatnymi dekykacjami. Z tym, że przez
                  całe wesele każda piosenka to były te właśnie dedykacje.
                  Jedna "kosztuje " 20 zł. Grają na powitanie - trzeba dać, na
                  pożegnanie - trzeba dać, w trakcie życzenia trzeba dać. Jest to
                  zarobek orkiestry, młodzi tam za grajków nie płacą - ale z tego co
                  wiem zawsze uzbierają tyle, ile trzeba. Potem jak już co niektórym
                  gościom zaszumi w głowie, zaczynają się robić bardzo hojni, to jest
                  licytacja na te dedykacje , kto zamówi więcej. Jak dla mnie to istne
                  buractwo i głupota. A że wesele to nie odbywało się w moich
                  stronach, gdzie czegoś takiego się nie praktykuje i nie zna, to
                  miałam jedną przygotowane 20 zł na 1 dedykację i wg, nich to ja
                  wyszłam na buraka , czyt. sknerusa smile
          • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 20:10
            zoselin1987 napisała:
            > - gdy ministranci zbierają na tacę podczas ceremonii ślubnej

            Zbieranie do koszyka po ceremonii ("brama" przy wyjściu z kościoła) też jest
            przegięciem.
          • mugatu Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 13:09
            Zbieranie na tacę jest niezależne od młodych, ja prosiłam księdza,
            żeby tego jednak nie robił, ale się nie zgodził. Są parafie w
            których się zbiera i są takie w których się tego nie robi. Życzę
            powodzenia, ale licz się z tym, że może Ci się nie udać.
            • tabakierka2 zbieranie na tacę 06.01.10, 13:44
              U nas nie zbierał, pomimo, że wcześniej nie ustalaliśmy tegowink
    • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 20:08
      Zmuszanie do picia - to jest dla mnie największe buractwo wszech czasów.
      Dla niektórych nieważne, czy ktoś bierze leki, jest w ciąży, jest kierowcą,
      abstynentem, alkoholikiem na odwyku czy niepełnoletnim: tekst "za zdrowie
      młodych się nie napijesz?!" wydaje się uniwersalnym argumentem.

      I konieczność patrzenia na parę młodą, która się kłóci. Przykre uczucie na
      weselu. (Rozwiedli się niedługo po ślubie.)
      • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 22:43
        misself napisała:
        > I konieczność patrzenia na parę młodą, która się kłóci. Przykre uczucie na
        > weselu. (Rozwiedli się niedługo po ślubie.)

        To chyba musi być rzeczywiście głupie uczucie ;/
        • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 22:54
          Tak to bywa, jak się pędzi do ołtarza, bo brzuszek rośnie.
          • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:11
            misself napisała:

            > Tak to bywa, jak się pędzi do ołtarza, bo brzuszek rośnie.
            Ale pytam po co?
            Chyba nikt tak głupi nie jest i wie ile trwa ciąża.
            • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:16
              Akurat w omawianej sytuacji pan młody łaskawie zaczekał, aż ukochana urodzi, ale
              wtedy już wszystko ze ślubem było zaklepane... Ale tylko z powodu dziecka ten
              ślub brali.
              • zoselin1987 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:19
                misself napisała:

                Ale tylko z powodu dziecka ten
                > ślub brali.

                Ano właśnie. Można było przewidzieć koniec tej historii miłosnej.
        • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:00
          Zobaczcie-ile tego wypisane a tak na dobrą sprawę, na większosci wesel, to się powtarza......jak temu zapobiec?


          ''zmuszanie świadków do tego, by trzymali torebkę, tren, podawali chusteczkę do
          nosa, przymierzali z panną młodą siedem razy suknię itd

          ''
          bo niektóre Panny młode, czy nie młode, myslą, ze świadkowa to ich słuząca w tym dniu.
    • wideofilm Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 20:30
      Ja jeszcze dodam do tych przypadków ,,buractwa'' to robienie zdjęć
      czy też filmowania uroczystości bez zgody młodej pary czy gospodarzy
      wesela przez natarczywych gości.
      • lvivianka Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 21:05
        Ja uwazam za takie wlasnie wyzej wymienione zabawy z podtekstem erotycznym.
        Bylam swiadkiem np jazdy na "koniu" w postaci krzesla swiezo wybranej "nowej
        PM". dziewczynie suknia sie tak podwinela, ze bylo widac bielizne, ale jej
        pijany partner jakby nigdy nic "hasal" dalej po sali. Zenada. Stanowczo nie
        zycze sobie takich zabaw.
      • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 22:56
        Bez przesady... Buractwo to jest jak goście (albo ktokolwiek, choćby
        profesjonalny fotograf obsługujący wesele) włazi prawie że w czasie mszy na
        ołtarz, żeby złapać dobre ujęcie, albo pakuje się między młodych i księdza w
        czasie przysięgi. Ale "po prostu" robienie zdjęć czy nagrywanie? Ja w tym nic
        złego nie widzę. Na naszym ślubie chyba każdy gość miał aparat, wszyscy robili
        zdjęcia, nikt nas nie pytał o zgodę, ale ja nie miałam z tym najmniejszego
        problemu. Sama kiedy idę na wesele, też zazwyczaj zabieram aparat, choćby po to,
        żeby zrobić sobie zdjęcia z imprezy z krewnymi czy znajomymi. I co, powinnam nie
        robić zdjęć młodym, czy jak? Wyobrażasz sobie sytuację kiedy 100 gości zaczyna
        pytać młodych o zgodę na zrobienie im zdjęcia? To by był dopiero bajzel.
      • inaa1 Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:09
        wideofilm, największy popis buractwa często dają Twoi koledzy po fachu, którzy
        biorą się za filmowanie podczas posiłku, świecą lampą po oczach i tak dalej, i
        tak dalej...
    • panna_de_moll Re: okołoślubne buractwo - ranking 05.01.10, 23:08
      1. Nie wiem, czy ten dziwaczny "zwyczaj" (przedślubny jeszcze) ma
      jakąś nazwę: gdy Panna Młoda wychodzi z domu, przygrywa jej
      niespecjalnie muzykalny akordeonista. Najgłupiej to wygląda, jak
      Młoda mieszka np. na czwartym piętrze bez windy. Harmoszka rżnie na
      całe osiedle, we wszystkich oknach ciekawi sąsiedzi...Brrr, coś
      strasznego(:
      Nie wiem, czy wyjściu Młodego z rodzinnego domu towarzyszy ten sam
      spektakl.

      2. Wszelkiego rodzaju żebracze zbiórki na weselu.

      3. "Cudownych rodziców mam" - sama melodia prowadzi do obrzygu, o
      takiej karierze Sipińskiej się chyba nie śniło.

      4. W rodzinie mojej rodziny (ale już nie mojej - dziwnie to
      zabrzmiałosmile odczytano WSZYSTKIE życzenia z kopert. Co bystrzejsze
      ciotki lukały, jaki banknot świadek/starszy wyjmuje, żeby odczytać
      wypisane na kartce słowa. Wesele niemałe, pustych kopert nie
      stwierdzono, więc pod koniec tego kuriozalnego przedstawienia
      niektórzy panowie gasili pragnienie nalewaną spod stołu gorzałą.

      5. Raz miałam dziwne oczekiwanie (wszyscy weselni goście mieli),
      żeby kuzynka pojawiła się na własnym weselu. Jednakowoż Młodzi nie
      przybyli, bo kuzynka pokłóciła się z matką o jakieś złote wisiorki
      czy kolczyki i wybrała konkurencyjną imprezę u teściów( w tych
      okolicach zdarzają się osobne imprezy w rodzinnych domach Młodej i
      Młodego, ale Młodzi na ogół jakoś przemieszczają się.
      Ale i tak było to bardzo udane weselesmile Chociaż pewnie nie dla
      rodziców Młodej.

      • chocoladette Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 00:03
        w tych
        > okolicach zdarzają się osobne imprezy w rodzinnych domach Młodej i
        > Młodego,
        ciekawe, jakie to strony?
        • afortunada Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 01:21
          Małopolska, psze pani smile przynajmniej ja tam na takimż byłam i słyszałam, że to
          normalne. tam właśnie orkiestra zbierała pieniądze grając tzw. marsza, gdy
          przychodzili goście - każdy coś wrzucał wink tzn. wiadomo oczywiście, że od
          wrzucania jest facet i to on winien się w banknocik zaopatrzyć. dla mnie to było
          całkiem miłe i fajne - coś zupełnie innego od tych wesel, w których
          uczestniczyłam do tej pory, taki lokalny folklor smile dlatego nie uznałabym tego
          zbierania pieniędzy przez orkiestrę za "buractwo" - po prostu tak jest i już,
          tradycja.
        • panna_de_moll Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:14
          chocoladette napisała:

          > w tych
          > > okolicach zdarzają się osobne imprezy w rodzinnych domach Młodej i
          > > Młodego,
          > ciekawe, jakie to strony?

          Mazowsze, ok. 30 km od Warszawy. Było to kilka lat temu, młodzi zresztą zdążyli
          się już rozwieść.
      • zia86 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 00:16
        O tak ten zwyczaj to się wyprowadzenie PM nazywa czy jakoś tak. Miałam
        raz coś takiego koło siebie w domu. Masakra. Ale praktykuje się go do
        dziś, bo nawet jakaś dziewczyna na forum się o to pytała. To wtedy też
        następuje nie mniej żenujący zwyczaj, czyli wykupiny czy wkupiny, kiedy
        Pan Młody musi "odkupić" swoją narzeczoną.
        • nocarka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:17
          Wkupiny są buractwem. Nie zapomnę jak ja z kuzynką, obie po 14-15 lat musiałyśmy
          pojechać z młodym do młodej, żeby go od panien wykupiła. Dali nam kieliszek
          cżołądkowej gorzkiej. Po pierwsze alkohol nieletnim, po drugie to byłysetki, po
          trzecie, przed mszą. Myślałam, ze zwymiotuję... Masakra. Akordeonom i innym taim
          mówimy nie.

          Natomiast wiem, ze będzie zbieranie na wózek, bo niektórzy u nei bez tego nie
          przeżyją... taka rodzina smile
          • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:22
            a zwyczaj , gdzie młoda musi wyjśc przed dom powitać młodego i zaprosic do domu? to jest koszmar!!!!!!!!!!!!!!!1
            • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:26
              dla mnie totalnym obciachem, który obserwuje od kilku lat , jest przerost form6y nad trescią, jesli idzie i wystrój kościoła. Taki amerykański styl, nowobogackich, przeraża mnie to. Kosciół w dniu ślubu wygląda wówczas jak podczas pierwszej komunii. rozumiem kwiaty przy ołtarzu, czy przystrojenie krzeseł na których siedzą mlodzi, ale ubieranie całej alejki ławek czy sypanie płatków roż na posadzke to już przegiecie....
            • emkaska Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:48
              joanka-r napisała:
              > a zwyczaj , gdzie młoda musi wyjśc przed dom powitać młodego i
              zaprosic do domu? to jest koszmar!!!!!!!!!!!!!!!1

              Yyyyyy... Nie rozumiem... Przywitanie młodego i zaproszenie do domu
              to koszmar???
              • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:12
                ''Yyyyyy... Nie rozumiem... Przywitanie młodego i zaproszenie do domu
                to koszmar???''
                tak, jakby nie mógl wejsc bez wychodzenie po niego. widzialam sytuacje gdzie młody czekal jak cymbał na przyslowiowym weselu w aucie a swiadek latał miedzy autem a domem, aby ich dogadać wspolnie, bo młoda, nie była uprzedzona, ze wyjsc po przyszełgo meza musi.....
        • sajolina Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 08:55
          O mamo, dwa konkurencyjne wesela? Ki sens? To nie mają się właśnie rodziny
          łączyć..............?

          Płacenie DJ-owi za to, że łaskawie wykona swoją pracę, za którą ja już
          zapłaciłam tyle, ile chciał? Wygoniłabym gnojka z wesela za bezczelność.

          A płacenie DJ - owi, który nie jest opłacony?? tzn, ze goście na takie wesele
          przynoszą kwiaty, prezenty i jeszcze mają DJ'a opłacić? To może niech w ogóle
          przyjdą z własnym prowiantem...........

          Mz buractwo:
          - fochy PM;
          - fochy i głupie komentarze gości przed, w trakcie i PO weselu; (bo siedzę nie
          tam gdzie chciałam, bo na to byłam uczulona i nie mogłam zjeść, bo DJ nie zagrał
          mojej piosenki, bo kelner zapomniał o mojej kawie)
          - płacenie za taniec z PM, zbiórki na wózek itp;
          - dokupywanie sobie alkoholu przez gości, bo im za mało;
          - przerywanie zabawy co 5min tekstem "A teraz idziemy na jednego..."
          - zmuszanie do zabaw, zwłaszcza obmacywanych i obleśnych;
          - zmuszanie do picia wódki;
          - komentowanie przez PM od kogo i ile $ dostali, a ile się spodziewali (przed,
          w trakcie wesela i po nim)
          - głośne komentowanie nietrafionego ubioru PM lub któregoś z gości
          - chlejący fotograf lub zespół (byłam na weselu, gdzie pijany fotograf zasnął
          na trawniku przed salą)
          • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 09:01
            ja spotkałam się z taką sytuacją, że kamerzysta (za wielkie słowo
            dla niego) powiedział :' a teraz zapraszam wszystkich gości do
            kółeczka,bo kamerzysta wychodzi; chwytamy się za ręce i
            tanczymy...uśmiechamy się szeroko i pokazujemy jak dobrze się
            bawimy'indifferent oczywiście ten fragment był puszczany co jakiś czas na
            filmie... Nie skorzystałam z zaproszenia - dla mnie szczyt
            dziadostwauncertain
            • nissa.fr Re: okołoślubne buractwo - ranking 13.01.10, 11:02
              Zgodze sie i powiem wiecej: kamera na weselu to dla mnie szczyt weselnej listy obciachu i juz pisze dlaczego. Otoż: do szalu doprowadza mnie najazd kamery na gosci w czasie posilku: to piekne ujecie rosolu, pozniej biustu, na koncu strzal z lampa w oczy.
              Buractwem sa wszelkie fochy i niesnaski zalatwiane na weselach, oczepiny i zmuszanie do picia alkoholu.
          • budyniowa123 ciekawe... 06.01.10, 12:25
            - komentowanie przez PM od kogo i ile $ dostali, a ile się spodziewali (przed,
            w trakcie wesela i po nim)


            ciekawe skąd młodzi wiedzą na weselu ile dostali. Poważnie pytam.
            Pod kościołem/usc policzyli?
            wymknęli się z wesela policzyć?
            zamknęli się w kiblu i koperty wybebeszali?

            Kurcze, nawet jakby mi wpadł taki pomysł do głowy, to na prawdę nie wiem kiedy
            miałabym tę kasę policzyćsmile

            Zresztą to była jedna z milszych chwil ślubu: rano, następnego dnia, w łóżeczku,
            na spokojnie czytaliśmy życzenia, oglądaliśmy książki, dedykacje i
            rozpakowywaliśmy prezenty.smile
            • madziaq Re: ciekawe... 06.01.10, 12:35
              Taaaak, też jestem ciekawa. Ja w czasie wesela kompletnie nie myslałam o
              prezentach. Część gości wręczała nam koperty albo nagrody rzeczowe wink pod
              kościołem, więc tylko przemknęły przez moje ręce w trakcie składania życzeń.
              Inni w trakcie wesela prosili mojego męża "na słówko" i cichem dawali kopertę.
              Trochę to dla mnie dziwnie wyglądało, jakby to łapówka jakaś była big_grin W każdym
              razie po wszystkim byłam zdziwiona, że taka sterta prezentów (i kopert) znalazła
              się w naszym pokoju. Żałuję tylko, że niektórzy włożyli do koperty tylko
              pieniądze, bez kartki, albo kartkę z wydrukowanymi życzeniami bez podpisu.
              Fajnie by było, gdyby każdy napisał coś od siebie albo chociaż podpisał się na
              kartce, żeby na starośc była pamiętka, że taka i taka osoba na weselu była smile
              • aneta-skarpeta Re: ciekawe... 06.01.10, 12:42
                moja znajoma opowiadała, ze w jej rodzinie para brala slub. Rano
                młodzi otwierali koperty, prezenty itd. W jednej byly pociete
                gazety. Po prostu cudnie:]
                • tabakierka2 Re: ciekawe... 06.01.10, 12:52
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > . W jednej byly pociete
                  > gazety.

                  to się nadaję na pierwsze miejsce okołoślubnych obciachówbig_grin
                • madziaq Re: ciekawe... 06.01.10, 13:30
                  Kompletnie nie rozumiem takiego zachowania... Przecież jak ktoś nie chce albo go
                  nie stać, żeby dać kasę w kopercie, to może nie dać prezentu albo kupić jakiś
                  pamiątkowy drobiazg za nieduże pieniądze albo nawet dać samą kartkę z
                  życzeniami. Ale po kiego czorta dawać gazety w kopercie albo pusta kopertę??? Po
                  to, żeby się innym gościom pokazać? To może lepiej przywieźć wielkie pięknie
                  zapakowane puste pudło, będzie się bardziej rzucało w oczy big_grin
                  • tabakierka2 Re: ciekawe... 06.01.10, 13:45
                    madziaq napisała:

                    > To może lepiej przywieźć wielkie pięknie
                    > zapakowane puste pudło, będzie się bardziej rzucało w oczy big_grin

                    nieee...większe ryzyko, że ktoś zapamięta od kogo prezentwink
                  • kotka.zielonooka Re: ciekawe... 06.01.10, 17:41
                    madziaq napisała:

                    > Kompletnie nie rozumiem takiego zachowania... Przecież jak ktoś nie chce albo g
                    > o
                    > nie stać, żeby dać kasę w kopercie, to może nie dać prezentu albo kupić jakiś
                    > pamiątkowy drobiazg za nieduże pieniądze albo nawet dać samą kartkę z
                    > życzeniami.


                    Mysle dokladnie tak samo - jesli faktycznie ktos kompletnie bez kasy i w trudnej
                    sytuacji (bywa sad) - tio normalnie wsadza kartkę z zyczeniami w kopercie (
                    podpisana smile) i ... tyle smile
                    Wystarczy bo chyba (o ja naiwna!!!smile) wesela nie robi sie dla tego co w kopercie
                    sie znajdzie?smile
                • budyniowa123 Re: ciekawe... 06.01.10, 13:50
                  no tak, są buraki i BURAKIsmile
                  Ale mimo to nie zdecydowałabym się na zaglądanie do paczek/kopert w trakcie weselasmile

                  U nas tylko w 2 kopertach nie było karteczki z życzeniami, a resztę mamy
                  powklejaną, razem z karkami ze ślubu w specjalnym albumiesmile Super się to ogląda
                  i czytasmile
            • kotka.zielonooka Re: ciekawe... 06.01.10, 17:36
              budyniowa123 napisała:

              > ciekawe skąd młodzi wiedzą na weselu ile dostali. Poważnie pytam.
              > Pod kościołem/usc policzyli?
              > wymknęli się z wesela policzyć?
              > zamknęli się w kiblu i koperty wybebeszali?


              byłam na weselu gdzie młodzi tak jeszcze przed pólnoca wymkneli sie na godzinke
              "na góre" (wesele odbywalo sie w hotelu wraz z noclegiem dla gosci weselnych i
              mlodzi mieli swój "apartament") gdzie chyba zamiast radosnie skonsumowac sie
              nawzajem przystapili do liczenia pieniedzy z kopert.
              Chyba wyszlo nie po ich mysli bo PM wrocila mocno skwaszona i nie omieszkala
              powiedziec pare razy "w przestrzen" ze "za to co w kopertach to sie najwyzej
              polowa wesela zwróci" (sic!!!
              Fajnie nie?sad

              ps. wesele bylo wyjatkowo wypasione i drogie (min nocleg w hotelu dla 100 gosci
              o co nikt przeciez nie prosil ani nie wiedzial ze mlodzi az tak zaszaleja )
              bajery, fajerwerki barmani etc - wiec jesli okolo polowy im sie zwrócilo - to
              naprawde goscie nie zyłowali uncertain
      • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 09:11
        Ja widziałam kiedyś piękna akcję na strzeżonym osiedlu - szlaban był obwieszony
        balonikami itp i przy tymże szlabanie staki grajkowie i grali. Akurat byłam na
        spacerze, więc poobserwowałam sobie to zjawisko z pół godziny. W końcu wyszła
        para młoda i pojechali, ale mnie zastanawia, że skoro już musieli grać, to czemu
        nie w domu tylko na ulicy przed wjazdem na osiedle???

        Mnie to zawsze jeszcze rozbraja jak na weselach szczególnie na wsi babcie,
        ciocie i sąsiadki w wieku nobliwym intonują "Serdeczna Matko" tudzież "Pod Twą
        obronę, Ojcze na niebie", zanosząc się przy tym od płaczu, jakby co najmniej
        panna młoda właśnie umarła nagłą śmiercią... Abstrahując już od walorów
        muzycznych tego występu, to czemu one tak płaczą? Byłam już kilka razy na takich
        weselach i to nie jest tak, że komuś się łezka w oku zakręci albo głos zadrży
        tylko regularny ryk...
        • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 09:16
          madziaq napisała:

          > Ja widziałam kiedyś piękna akcję na strzeżonym osiedlu - szlaban
          był obwieszony
          > balonikami itp i przy tymże szlabanie staki grajkowie i grali.
          Akurat byłam na
          > spacerze, więc poobserwowałam sobie to zjawisko z pół godziny. W
          końcu wyszła
          > para młoda i pojechali, ale mnie zastanawia, że skoro już musieli
          grać, to czem
          > u
          > nie w domu tylko na ulicy przed wjazdem na osiedle???

          może nawiązanie do 'tradcyji' na wsi, a że osiedle...no
          cóżsmile 'tradycja' niezbyt dostosowana do warunków.

          >
          > Mnie to zawsze jeszcze rozbraja jak na weselach szczególnie na wsi
          babcie,
          > ciocie i sąsiadki w wieku nobliwym intonują "Serdeczna Matko"
          tudzież "Pod Twą
          > obronę, Ojcze na niebie", zanosząc się przy tym od płaczu, jakby
          co najmniej
          > panna młoda właśnie umarła nagłą śmiercią... Abstrahując już od
          walorów
          > muzycznych tego występu, to czemu one tak płaczą? Byłam już kilka
          razy na takic
          > h
          > weselach i to nie jest tak, że komuś się łezka w oku zakręci albo
          głos zadrży
          > tylko regularny ryk...

          poważnie?smile nie słyszałam nigdywink
          nam śpiewali również pieśń religijną (odwołanie do Opieki Matki
          Bożej), ale teść grał na gitarze, pieśń jest ładna, nieobciachowa i
          wszyscy goście się włączyli.
        • angazetka Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:37
          > Abstrahując już od walorów
          > muzycznych tego występu, to czemu one tak płaczą?

          Bo tak samo śpiewają to w kościele wink Kurczę, "Serdeczna Matko" ma
          wyjątkowo pasujący tekst na wesele, porażka. W ogóle śpiewanie
          pieśni religijnej, intonowane przez wodzireja, to dla mnie
          pomieszanie porządków.
        • delta_of_venus Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:17
          "Mus jest płakać nad panieństwem!" hehe
      • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 12:37
        Heh, dobrze, że nie odczytano życzeń wraz z kwotami big_grin
    • xvqqvx Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 10:57
      Dodam jeszcze parę przykładów buractwa do podanych wcześniej.

      1. Piosenka "Windą do nieba" szczególnie przy pierwszym tańcu - ci, którzy to wybrali chyba czytać nie umieją (vide fragment "Mój piękny panie ja go nie kocham, taka jest prawda").

      2. "Gwiazdy" i "gwiazdorzy" wśród gości - znam wesele, gdzie brat jednego z młodych wszędzie się pchał (szczególnie przy filmowaniu, żeby jak najwięcej go było widać na filmie), przy oczepinach młodemu wyrwał musznik (mógłby nie złapać, jego rodzice go ochrzanili, więc oddał, a potem nie brał udziału w ponownym rzucaniu) a potem przy zabawie rzucił się z pięściami na kuzyna drugiego z młodych, bo ów był lepszy w zabawie (i okazał się lepszy tutaj, bo "gwiazdora" obezwładnił od razu i go wyprowadził z sali).

      3. Ciasnota na sali - jak pisze, że sala jest na 200 osób to znaczy, że faktycznie dobrze się będzie bawiło około 175 osób, ale na pewno nie 225.

      4. Rosół, a ściślej to, jak go się na polskich weselach przyrządza i podaje - rosół to nie "zbiornik" na resztki mięs z przyrządzania innych dań, naprawdę warstwa tłuszczu na 1 cm wygląda nieapetycznie, a długie nitki makaronu nierzadko wszystko brudzą wokół przy jedzeniu.
      • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:04
        xvqqvx napisał:


        >
        > 3. Ciasnota na sali - jak pisze, że sala jest na 200 osób to
        znaczy, że faktycz
        > nie dobrze się będzie bawiło około 175 osób, ale na pewno nie 225.
        >

        to już lezy w gestii orgaznizatora, czyli sali, uważam.

        > 4. Rosół, a ściślej to, jak go się na polskich weselach przyrządza
        i podaje - r
        > osół to nie "zbiornik" na resztki mięs z przyrządzania innych dań,
        naprawdę war
        > stwa tłuszczu na 1 cm wygląda nieapetycznie, a długie nitki
        makaronu nierzadko
        > wszystko brudzą wokół przy jedzeniu.


        o to to! całe szczęście jeśli wokół, gorzej jeśli nitka wyląduje na
        krawacie tudzież satynowej sukience gościa.
      • stworzenje Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 11:19
        xvqqvx napisał:

        > 1. Piosenka "Windą do nieba" szczególnie przy pierwszym tańcu - ci, którzy to w
        > ybrali chyba czytać nie umieją (vide fragment "Mój piękny panie ja go nie kocha
        > m, taka jest prawda").


        to to bym zaliczyła do kategorii obciachu - no nie rozumieć po polsku słów. "Super"
      • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 17:53
        >
        > 1. Piosenka "Windą do nieba" szczególnie przy pierwszym tańcu - ci, którzy to w
        > ybrali chyba czytać nie umieją (vide fragment "Mój piękny panie ja go nie kocha
        > m, taka jest prawda").

        Słyszałam interpretację, że pięknym panem jest mąż, a niekochanym "nim" - jakiś
        poprzedni. Ale to się kupy nie trzyma smile
        • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 07:48
          misself napisała:


          > Słyszałam interpretację, że pięknym panem jest mąż, a
          niekochanym "nim" - jakiś
          > poprzedni. Ale to się kupy nie trzyma smile

          a ja myślałam, że ona tak jakby temu 'pięknemu panu' opowiada o
          mężu 'ja go nie kocham, taka jest prawda'

          tutaj tekst

          Mój piękny panie raz zobaczony w technikolorze
          piszę do pana ostatni list

          Już mi lusterko z tym pana zdjęciem też nie pomoże
          pora mi dzisiaj do ślubu iść

          Mój piękny panie ja go nie kocham, taka jest prawda
          pan główną rolę gra w każdym śnie

          ale dziewczyna przez życie nie może iść całkiem sama
          życie jest życiem pan przecież wie.

          więc jednak to nieszczęśliwa miłość.
          • sajolina Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 09:21
            Myslę, ze Misself zdaje sobie z tego sprawęsmile A taka interpretacja jest
            naciągana do bólutongue_out
            • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:04
              Owszem, zdaję, tabakierko - po prostu słyszałam parę razy wytłumaczenie,
              że to jest doskonała piosenka na pierwszy taniec, z powodu, który przytoczyłam.
              Nie uważam, żeby ten powód był logiczny i racjonalny, co, jak mi się wydawało,
              wyraziłam jasno w moim poście.

              BTW tę piosenkę słyszałam w jakiejś reklamie z panią Liszowską i ona tam była
              ubrana w ślubną kieckę. To był ten fragment od "już mi niosą..." - zresztą
              bardzo gorzki w kontekście całego tekstu.
              • aneta-skarpeta Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:09
                tez kompletnie nie rozumiem czemu wybieraja ta piosenke- raz sama
                byłam swiadkiem jak panna mloda zamowila ta piosenke z dedykacja!!!!
                dla pana młodego

                ;DDD
                • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:24
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > tez kompletnie nie rozumiem czemu wybieraja ta piosenke- raz sama
                  > byłam swiadkiem jak panna mloda zamowila ta piosenke z
                  dedykacja!!!!
                  > dla pana młodego
                  >

                  mam różne koncepcje:
                  1) panna pana nie kochała, wyszła za mąż a) z przymusu b) bo ciąża
                  c) dla kasy d)...wpisujcie swoje wersje
                  2) panna nie uczęszczała na lekcje języka polskiego i interpretacje
                  wierszy 'nie bałdzo'
                  • aneta-skarpeta Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 11:11
                    tabakierka2 napisała:

                    > aneta-skarpeta napisała:
                    >
                    > > tez kompletnie nie rozumiem czemu wybieraja ta piosenke- raz
                    sama
                    > > byłam swiadkiem jak panna mloda zamowila ta piosenke z
                    > dedykacja!!!!
                    > > dla pana młodego
                    > >
                    >
                    > mam różne koncepcje:
                    > 1) panna pana nie kochała, wyszła za mąż a) z przymusu b) bo ciąża
                    > c) dla kasy d)...wpisujcie swoje wersje
                    > 2) panna nie uczęszczała na lekcje języka polskiego i
                    interpretacje
                    > wierszy 'nie bałdzo'
                    >
                    >


                    z perspektywy czasu wiem, ze go nie kochałasmile

                    bo juz sa po rozwodzie- powód-> jej zdrady

                    ale charakterna skoro juz na slubie chciała to zakomunikowac;D
              • tabakierka2 Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:23
                misself napisała:

                > Owszem, zdaję, tabakierko - po prostu słyszałam parę razy
                wytłumaczenie,
                > że to jest doskonała piosenka na pierwszy taniec, z powodu, który
                przytoczyłam.

                a..to sorkawink zrozumiałam nieco inaczej. W sensie, że myślisz,
                że 'piękny pan' to pan maż przyszły.
                • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 12:49
                  tabakierka2 napisała:
                  >
                  > a..to sorkawink zrozumiałam nieco inaczej. W sensie, że myślisz,
                  > że 'piękny pan' to pan maż przyszły.

                  Nie, spotkałam się po prostu z taką interpretacją, tylko że ona się kupy nie
                  trzymała (ergo: nie zaakceptowałam jej).
      • madziaq Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 13:41
        > 1. Piosenka "Windą do nieba" szczególnie przy pierwszym tańcu - ci, którzy to w
        > ybrali chyba czytać nie umieją (vide fragment "Mój piękny panie ja go nie kocha
        > m, taka jest prawda").


        Odnośnie świetnie pasujących piosenek, to ja słyszałam jeszcze na pierwszy
        taniec Roxette "It must have been love", gdzie refren brzmi

        It must have been love
        BUT IT'S OVER NOW (...) big_grin

        Na szczęście większośc gości w obcych językach nie mówiła, więc pewnie nie
        zrozumieli, ale warto wziąć pod uwagę, że to że w piosence pojawia się słowo
        "love" tudzież "welon" wink to jeszcze nie znaczy, że ona pasuje na pierwszy taniec
        • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 08.01.10, 08:29
          Albo jeszcze lepsza z repertuaru Budki suflera''Bal wszystkich swietych''
          • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 08.01.10, 11:05
            joanka-r napisała:

            > Albo jeszcze lepsza z repertuaru Budki suflera''Bal wszystkich swietych''

            No co Ty, to taka religijna piosenka!
            wink
    • budyniowa123 ja będę konsekwentna:) 06.01.10, 12:19
      Buractwem jest dla mnie reagowanie na wieść o ślubie cywilnym:

      "no tak... ale wiesz... to taki nie-ślub... i brzydki. A sukni CHYBA nie
      będziesz miała? Nie? Ufff, to dobrze..."

      ewentualnie inne, szeroko już rozpisywane reakcje świadczące o ciasnych
      horyzontach osób przekonanych o wyższości swego ślubu księżniczki i w kościele.

      No i adoracja wódki, z przekonaniem, że "bez czystej na stole goście: umrą z
      nudów/ pojadą no nocnego/ wyjdą/ nie przyjdą jeśli się ich uprzedzi."
    • liberatorka28 balony jako dekoracja ... 06.01.10, 12:42
      nie wiem, czy ktoś już wspomniał bo nie przeczytałam wszystkich
      wątków, ale mnie obciachowe wydają się dekoracje z balonów.
      Zwłaszcza, kiedy to nie jakaś "przyjęta forma" np. łuk czy serducho,
      ale luźno podoczepiane do wszystkiego do czego tylko się da- balony
      w różnych kolorach.
      Potem- jeśli jeszcze na weselu są dzieci- połowa balonów jest
      pozdejmowana, i dziurawiona kolejno przez przedszkolandię smile)

      Nie podoba mi się. Wolę dekoracje na stołach w postaci świeczników i
      kwiatów.
      A jeśli ktoś się decyduje na jakąś przydziałkową tanc-budę a potem
      na siłę zakrywa "usterki" własnie balonami- to może lepiej poszukać
      miejsca bardziej estetycznego???
    • liberatorka28 niesprzątane toalety... 06.01.10, 12:49
      w chwili gdy wysyłałam o balonach przypomnialo mi się jeszcze
      jedno...
      byłam na takim weselu na którym "ktoś" miał mieć w obowiązkach
      pilnowanie toalet...
      niestety tylko miał...

      To była poracha jakich mało, bo po 2 godzinach od rozpoczęcia
      imprezy papier turlał się po podłodze ( nawiasem mówiąc dookoła
      pełno wody...)
      Lepiej też jest wybrać miejsce, gdzie tych toalet jest co najmniej 2
      na płeć... potem w kiblu ustawia się kolejka i goście zamiast bawić
      się na sali czekają pod drzwiami.
      Po prostu uwielbiam jak załatwiam potrzebę (sorry za naturalizm) a
      grupa 10 osób stoi pod drzwiami i nasłuchuje ...co to się dzieje za
      drzwiami wink)

      • tabakierka2 Re: niesprzątane toalety... 06.01.10, 12:56
        liberatorka28 napisała:

        >
        > Po prostu uwielbiam jak załatwiam potrzebę (sorry za naturalizm) a
        > grupa 10 osób stoi pod drzwiami i nasłuchuje ...co to się dzieje
        za
        > drzwiami wink)
        >

        jeszcze a propos toalet.
        Młodzi rozsadzają zwykle gości przy stołach i fajnie. Jedna z Was
        napisała odnośnie fochów gości, że siedzą nie tam, gdzie by chcieli.
        Niby racja, głupio strzelić focha, gorzej jeśli dominujacym
        wspomnieniem gościa będzie smród z WC. Ja takie niestety jedno mam.
        Siedzieliśmy właściwie 2m od WC, smrod niemiłosierny (nie wiem, albo
        nie czyścili toalet wcześniej albo coś się zapchało - koszmar!), i
        jak tu jeść obiad czy kolację? warto takie detale brać pod uwagę,
        uważam.
        • sajolina Re: niesprzątane toalety... 06.01.10, 13:18
          Ja takie niestety jedno mam.
          Siedzieliśmy właściwie 2m od WC, smrod niemiłosierny (nie wiem, albo
          nie czyścili toalet wcześniej albo coś się zapchało - koszmar!), i
          jak tu jeść obiad czy kolację? warto takie detale brać pod uwagę,
          uważam.
    • moniakociara Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:05
      "Zoboczone" zabawy na weselu. Raz byłam na takim, że swiadek siedział na krześle
      a świadkowa "jeździła na koniku", sunkienke miała dopasowaną, więc jak ja już
      podciagneła, żeby usiaść na nim okrakiem to pewnie było jej bielizne widać.
      Zaznaczę, że świadkowie byli bardzo skrepowani i w dodatku nie byli parą.
      Później gadaliśmy o tej konkrenej zabawie z panem młodym, powiedział, ze
      zaznaczył, że nie chce takich zabaw i sie porzadnie wkurzył, ale nie chciał
      robić awantury.

      Muzyka disco polo. Wiem, ze sa ludzie, którzy lubia, ale nie trafia ona w gusta
      wszystkich gości, myślę, że mozna postarać się o jakiś lepszy repertuar.

      • stworzenje Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:12
        moniakociara napisała:

        > "Zoboczone" zabawy na weselu. Raz byłam na takim, że swiadek siedział na krześl
        > e
        > a świadkowa "jeździła na koniku", sunkienke miała dopasowaną, więc jak ja już
        > podciagneła, żeby usiaść na nim okrakiem to pewnie było jej bielizne widać.
        powiedział, ze
        > zaznaczył, że nie chce takich zabaw i sie porzadnie wkurzył, ale nie

        niedawno pomyślałam w ten deseń: dobra po co robią takie głupie zabawy orkiestry
        tudzież DJ,ale zaraz potem taka myśl: kurczę przecież nikt nie zmusza, więc ja
        szczerze jakbym wystartowała do zabawy która by się okazała zboczeństwem - przy
        omawianiu zasad konkursu już się wyłapie co i jak, to po prostu bym podziękowała
        za udział. I to mnie trochę dziwi, że nikt tak nie robi, a podczas trwania
        zabawy minę ma nietęgą mocno. Trochę ostrości nie zaszkodzi i bym miała gdzieś
        że co sobie młodzi czy inna gawiedź pomyśli,że odeszłam od zabawy na bok z jej
        centrum.
        • herbaataa Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:31
          Nie czytalam wszystkich wpisow ale te co przeczytalam dotyczyly glownie
          stawiania gosci w niekomfortowej sytuacji (zabawy itp.) wiec ja ugryze z drugiej
          strony. Na naszym weselu pewni goscie, ktorzy mieli kierowce poprosili go do
          stolu! Zdenerwowalo nas to strasznie juz na wstepie imprezy. Na stolach byly
          winietki i zrobilo sie poruszenie, ze brakuje jednego miejsca. W calym
          zamieszaniu myslalam, ze kogos pominelismy dopiero jak kelnerzy wyczarowali
          brakujace miejsce i zobaczylam dla kogo bylo ono zrobione to umarlam. Dodam, ze
          Pan mial przyszykowane miejsce przy stole z obsluga, malo tego, zaplacilismy za
          niego jak za normalnego goscia, pomimo ze gwarantowalismy gosciom nocleg ale oni
          woleli przyjechac z "szoferem". Na dokladke pan ten jeszcze dosc intensywnie
          udzielal sie na parkiecie jak przypuszczam za zacheta ludzi, ktorych przywiozl.
        • aniczkamk Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 19:44
          Dla mnie buractwem są "tańce - niespodzianki" brrr

          • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 20:18
            aniczkamk napisała:

            > Dla mnie buractwem są "tańce - niespodzianki" brrr

            A co to?
            • aniczkamk Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 20:37
              To forma pierwszego tańca, jestem pewna, że słyszałaś o tym. Zerknij na youyube,
              pełno tego.
              • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 20:56
                Właśnie nie słyszałam, dlatego pytam... A raczej - słyszałam, ale nie pod tą
                nazwą. A co w tym burackiego?
                • aniczkamk Re: okołoślubne buractwo - ranking 06.01.10, 21:09
                  Zwał jak zwał, chodzi o pierwszy taniec z niespodzianką. Niestety wszystkie
                  jakie widziałam są praktycznie identyczne, tańczone do tej samej muzyki,
                  sztuczne. Nie podoba mi się to. Może nie trafiłam jeszcze na żaden oryginalny smile
                  • rzmija Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 13:27
                    Ja widziałam taki, który był fajny. Pana młoda to polska, a pan młody pochodzi z
                    jordanu. Zaczęli bujając się do polskiej piosenki, a potem motyw zaciętej płyty
                    i szybsze rytmy z jego kraju. Ale nie było na siłę wymyślanych układów w
                    koślawym wykonaniu.
      • aneta-skarpeta Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 09:35
        moniakociara napisała:

        > Muzyka disco polo. Wiem, ze sa ludzie, którzy lubia, ale nie
        trafia ona w gusta
        > wszystkich gości, myślę, że mozna postarać się o jakiś lepszy
        repertuar.
        >


        problem w tym, ze nie ma muzyki, ktora zadowolilaby kazdego

        ja osobiscie nie slucham disco polo, ale na weselu lubie sie przy
        niej bawic ( kompletnie mi nie przeszkadza)

        najlepsza kapela jaką mialam przyjemnosc slyszec to taka, ktora
        puszczala rozna muzyke. I disko polo i budke suflera itd

        poza tym z doswiadczenia wiem, ze na weselach gdzie bylo disco polo
        etc to najwiecej osob tanczylo

        jak puszczali "jestes szalona" to 3/4 sali leciało

        to wszystko zalezy od klimatow

        ktos tez pisał ze buractwem jest wiejski stol

        a ja tak nie uwazam. wiejski stol to dokladnie to samo co bufet z
        daniami na cieplo, prosiak czy slodki bufet

        jesli jade do Andersawink na wesele to nie oczekuje wiejskiego stolu-
        bo by nie pasował, ale jak jade na sale weselną w Pcimiu Dolnym to
        taki stol i bimber jest jak najbardziej na swoim miejscu

        ostatnio byłam na takim typowym wiejskim weselu i byl wiejski stol i
        bimber i mama panny mlodej narobila pysznych nalewek- cieszylo sie
        to ogromnym zainteresowaniem, tymbardziej ze szynki itd były
        wlasnej roboty
        • milen-a7770 Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:18
          Dla mnie tam wiejski stół nie jest buractwem, bo niby dlaczego ???
          Gdzie nie byłam i takowy był, wszędzie chętnie próbowano jedzenia i
          picia, które na niem się znajdowało.Zgodzę się, że może nie wszędzie
          pasuje, z tym, że to takie nasze odczucie, bo goście raczej patrzą
          na to, żeby było miło i dobrze smakowało. A już zapewne mniej na to,
          czy do nowoczesnego wnętrza i stylu modern pasuje wiejski stół, czy
          w tym przypadku dla niektórych opczywiste sushi, którego ja nie
          lubię i chętnie bym zjadła swojskiej szyneczki, bez względu na to,
          czy by ten stół pasował do stylu wesela czy nie. I myślę, że
          większość gości również. Natomist już fontanna czekoladowa jest dla
          mnie .... ciężko określić to burctwem, bo w ten sposób można tak
          nazwać wiele rzeczy. No ale jest moim zdaniem właśnie taka
          kiczowata. Co do muzyki. Byłam na różnych weselach, miastowych,
          wiejskich, w różnych częściach Polski. I nijak się to ma do tego co
          tutaj się pisze. Tylko przez Was lubiana i słuchana muzyka jest
          puszczana czy grana na Waszych weselach, za disco polo byście się
          pociąc dały, więc stnowicie jakiś wyjątek niewielki na tym forum smile.
          Otóż moim zdaniem wesle jest również dla gości, a Ci jak przez
          jakieś tam lata bywania na różnych tego typu imprezach, bawią się
          przy muzyce różnej i zazwyczaj był to mix weselny: od lat 80- tych
          przez Budkę Suflera po " jesteś szalona" , które to jak zagrali, to
          bawili się właśnie prawie wszyscy goście, również Ci wielkomiejscy.
          • milen-a7770 Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 10:21
            I ja też nie słucham disco polo, ale na weselu nie raz przy tym
            tańczyłam. Dodam że na weselu " miejskim" smile
          • aneta-skarpeta Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 11:10
            z tym jestes szalona to jest tak, ze nikt nie slucha, a wszyscy
            potrafia zaspiewacwink
            • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 12:52
              aneta-skarpeta napisała:

              > z tym jestes szalona to jest tak, ze nikt nie slucha, a wszyscy
              > potrafia zaspiewacwink

              Piosenki disco-polo mają to do siebie, że wystarczy raz je usłyszeć, a tekst sam
              wpada do głowy... No i mnie się wydaje, że ludzie jak już troszkę wypiją, to się
              będą bawić przy "kaczuszkach" nawet i przy "zapiernicza krasnoludek" (wniosek z
              obserwacji).
              • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 13:31
                ''zbiera na parę tygodni przed ślubem płatki róż,''
                i co takie uschniete się rzuca?
                • misself Re: okołoślubne buractwo - ranking 08.01.10, 11:05
                  joanka-r napisała:

                  > ''zbiera na parę tygodni przed ślubem płatki róż,''
                  > i co takie uschniete się rzuca?

                  Mnie nie pytaj, słyszałam, że się zbiera. Może w formalinie trzymają. Nie mam
                  pojęcia.
                  • joanka-r Re: okołoślubne buractwo - ranking 08.01.10, 12:40
                    ''Mnie nie pytaj, słyszałam, że się zbiera. Może w formalinie trzymają. Nie mam
                    pojęcia.''
                    albo w lodówce
    • lahna Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 00:42
      byłam raz na takim weselu, gdzie panny mlodej rodzice byli rozwiedzeni i
      pokłóceni, więc młodzi poprosili orkiestrę, żeby żadnych podziękowań publicznych
      nie robić itd.

      I co? wodzirej wiedział lepiej: wywołał po kolei rodziców, rodziców chrzestnych,
      dziadków (i tutaj tekst roku: "Prosimy babcię z dziadkiem! (nawiasem mówiąc
      babcia niedołężna, kilka minut zajeło jej wydostanie się zza stołu) - a dziadek
      gdzie?? aaa, nie żyje? no to bez dziadka prosimy!")

      I była piosenka, i taniec w kółeczku, i piorunujące spojrzenia, i znaki dawane
      wodzirejowi przez młodych, żeby przestał.
      Ale tamten widać wpadł w szał... najbardziej zenujący kwadrans wesela.
      • sajolina Re: okołoślubne buractwo - ranking 07.01.10, 12:14
        Eeee, wydaje mi się że Jesteś szalona czy Daj mi tę noc, Mydełko Fa to zna każdy
        i każdy przy tym zatańczy, bo wszyscy te piosenki traktują już w konwencji
        żartu. Gorzej jak przez całe wesele leci takie typowe nijakie disco - polo.
        Byłam na weselu gdzie DJ puścił zremiksowane Hej sokoły. To bolało.
        • na_szpilkach Re: okołoślubne buractwo - ranking 08.01.10, 09:12
          Mi się wydaje, że jak jest kilka takich klasyków disco-polowych to ok,
          ale jeżeli całe wesele jest w rytmie disco-polo, albo nawet normalne
          piosenki są śpiewane na tę nutę to już nie bardzo...
        • stworzenje przeróbki utworów 08.01.10, 10:31
          sajolina napisała:

          > żartu. Gorzej jak przez całe wesele leci takie typowe nijakie disco - polo.
          > Byłam na weselu gdzie DJ puścił zremiksowane Hej sokoły. To bolało.

          raju, nie trawię przeróbek utworów wręcz trafiają mnie jakieś marne
          podróbki/przeróbki kankana i zorby. Nijak do tego nie idzie zatańczyć
          odpowiedniej choreografii.
          A odnośnie disco polo - biesiady: jedne, dwa utwory nic nie robią strasznego.
          Ale jak wesele całe w takiej konwencji to autentycznie zaczynam się nudzić.
    • marina111 Re: okołoślubne buractwo - ranking 09.01.10, 19:23
      Mnie irytuje jak para wychodzi na zdjęcia, albo wychodza z sali co 5 mninut z
      jakas obstawa świadków nie wiadomo gdzie.
      • marina111 Re: okołoślubne buractwo - ranking 09.01.10, 19:24
        zapomniała bym dodac że okropnością jest nie zmienianie sztućców.
    • daisy_boo Re: okołoślubne buractwo - ranking 11.01.10, 21:11
      Jeszcze inne buractwa, o którym wcześniej zapomniałam:
      - zjawisko ślubnej golizny, t.z.n. panna młoda z biustem na wierzchu, druhna
      stojąca w kościele z plecami odkrytymi aż po kość ogonową, zaproszone panie w
      mini ciut tylko za pupę - jakość prezentowanych ciał nie ma tu nic do rzeczy,
      - za buractwo w kategorii odzieżowej uważam natomiast przyodziewanie przez panie
      studniówkowych taft z gorsetem i na kole na letnie wesela pośród upałów,
      - buractwo w wykonaniu gości: fochy w gatunku "jak nie zapraszacie mojej
      siostry/ córki/ kuzynki it.p.(nawet jeśli żadne z państwa młodych w.w. osób nie
      widziało od miliona lat i nie utrzymuje żadnej innej formy kontaktu), to ja też
      nie przyjdę", a także kierowane do państwa młodych przez dalszych
      krewnych-i-znajomych-królika pytania "słyszałam/em, że bierzesz ślub - zaprosisz
      mnie?"
      • ferworia Re: okołoślubne buractwo - ranking 11.01.10, 21:16
        Wszystkie fochy należało wrzucić do kategorii buractwo, bo chyba nikt nie
        urządza ślubu i wesela z myślą "co by tu zrobić by wkurzyć gości".
        • werererwereweraa cd. moje wątku 13.01.10, 22:38
          Mając 20 lat zostałam zaproszona na wesele i slub ciotecznego brata.
          Bylo w nim napisane zapraszam "Panią Krystyne wraz z córką". Ja
          bylam ta córką. Prawdę mówiąc poczułam sie dziwnie. Brat i jego
          rodzina wiedzieli, ze miałam juz "poważnego" chłopaka z ktorym nawet
          pomieszkiwałam.. Nie uwzględnili go, a mnie okreslili jako "córkę".
          Nie bylo oddzielnych zparoszen. Bylo jedno dla mojej matki+ to
          okreslenie "z córką". Dodam, ze te osoby raczej mnie nie lubią i z
          braku gości nas zaprosili, albo bo "tak wypada". To bylo jedno z 3
          zaproszeń jakie odstalam tamtego roku:
          Inne to: Magdalene z osoba towarzyszącą-napisala je moja daleka
          sisotra - 5 lat starsza, widząc, że mam chłopaka. Bylo oddzielne.
          Kolejne takie samo: P.Magdalene z .. tutaj nawet wymieniono dane
          moje chlopaka. Zaproszenie bylo oddzielne- tzn. "nie bylo wspólnie z
          moją matką". Ona dostala sowje.
          Reszta zparoszen tez taka była.

          To pierwsze zparoszenie (z corką), właściwie bylo oparte, o to ze ci
          ludzie sa raczej dla mnie nieprzychylni, ale to przeciez slub. SKoro
          juz piszą zaproszenia, mogliby pomyles, ze ja i moja matka to dwie
          oddzielne osoby. Zwlaszcza, ze im sie moja matka nieraz spowaidala z
          tego, ze nasze kontakty są dalecer niepoprawne i nie rozmawiamy. I
          oni o tym dobrze wiedzieli. Po 8 latach, nadal to mi śwerszczy w
          glowie.

          Wymslam, czy jak?
          to nietakt?

          odpisuje na posty:

          Tak stal sie moim mężem.
          Bardzo chcialabym wierzyc, ze to przez to cale slubne zamieszanie.
          Ale wiem tez, że oni mofgli chciec zaoszczeadzić, a poza tym
          wiedzieli że on w moim zyciu od dawno jest i mieli pretensje o to,
          ze u niego mieszkałam... Wyrazali sie o tym.. hmm. niepochlebnie..

          Katolicy. Swirujący. Ale to przeciez ich syn mnie zparaszał..
          Nie zwrociłabym na to uwagi, gdyby nie inne zparoszenia , i to, ze
          wiem iż to ludzie do granic możliwości skupulatni. Nie pomylili sie,
          jak sugerujesz....
          • budyniowa123 Re: cd. moje wątku 13.01.10, 22:53
            > odpisuje na posty:
            >
            > Tak stal sie moim mężem.
            > Bardzo chcialabym wierzyc, ze to przez to cale slubne zamieszanie.
            > Ale wiem tez, że oni mofgli chciec zaoszczeadzić, a poza tym
            > wiedzieli że on w moim zyciu od dawno jest i mieli pretensje o to,
            > ze u niego mieszkałam... Wyrazali sie o tym.. hmm. niepochlebnie..
            >
            > Katolicy. Swirujący. Ale to przeciez ich syn mnie zparaszał..
            > Nie zwrociłabym na to uwagi, gdyby nie inne zparoszenia , i to, ze
            > wiem iż to ludzie do granic możliwości skupulatni. Nie pomylili sie,
            > jak sugerujesz....


            a ja taki post wysmażyłam, a wątek mi się skasowałtongue_out

            W każdym razie:
            w obliczu tego co mówisz tym bardziej:
            -nie idziesz
            - nie przejmujesz się

            Jeśli wiesz, że zrobili to z premedytacją, żeby pokazać, że nie akceptują
            Twojego faceta, a w dodatku nie mieli ochoty cię zapraszać, to jest czytelny
            znak, żeby nie iść.

            Swoją drogą buractwem dla mnie jest nie tyle zaproszenie cie bez faceta, ale
            zaproszenie osoby, która wie, że jej młodzi nie lubią, ona ich nie lubi, a
            zaprosili bo musząuncertain
            • misself Re: cd. moje wątku 13.01.10, 23:01
              budyniowa123 napisała:
              >
              > Swoją drogą buractwem dla mnie jest nie tyle zaproszenie cie bez faceta, ale
              > zaproszenie osoby, która wie, że jej młodzi nie lubią, ona ich nie lubi, a
              > zaprosili bo musząuncertain

              Dla mnie też - niby zrobili "co wypada", ale na odczepnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka