Dodaj do ulubionych

Jest mi coraz bardziej przykro

24.11.04, 09:35
Poznałam rok temu mężczyznę, który od pierwszego dnia wydał mi się tym
wymarzonym. On twierdził, że czekam 34 lata by poznać taką jak ja. Myślałam ,
że oswiadczy się po pół roku czy roku mieszkania ze sobą. Nie zrobił tego.
Było mi przykro. Minęło dużo czasu w końcu się oswiadczył. Zyje na wysokim
poziomie, wynajmuje mieszkanie, mysli o zakupie plazmy, przywiązuje wagę do
zegarka (ma dwie omegi), ubran, kosmetyków, jeździ japońskim autem
i....planuje zakup używanego pierscionka na aukcji internetowej w cenie
dobrej szminki. A ja rok temu kupiłam sobie pierscionek za 1550 zł. On ma
zegarek za kilka tysięcy, garnitur za 4 tys.

Czuję się okropnie podle, bo ja kupiłabym ukochanej w Kruku coś za 1000 czy
1500 zł, w slicznym pudelku z certyfikatem, a nie kilka rozmiarow większy (do
zmniejszenia) złom, porysowany (do wyszlifowania) za 162 zł.

Student, który zarabia 800 zł i kupuje za 300 pierscionek to coś normalnego,
a ktoś kto reprezentuje taki poziom i tak się zachowuje daje poważnie do
myślenia....

Jest mi tak bardzo przykro, że trudno to wyrazić. Nigdy tu nie pisałam, ale
po prostu byłoby mi wstyd komuś o tym powiedzieć na żywo.



Obserwuj wątek
    • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 09:46
      Obawiam się, że zaraz zostaniesz zlinczowana, zwyzywana od pustych lal,
      materialistek itp.
      Ale coś na rzeczy jest. Sa tacy faceci, ze dla siebie jak najlepiej ale dla
      drugiej osoby już niekoniecznie. Można to uznać za okropieństwo bo jak sie
      kocha to powinno się dac drugiej osobie tyle co i dla siebie. Tylko, ze on być
      moze na ten cały swój dobrobyt ciężko pracował i nie umie jeszcze sie tym
      dzielić.I niestety albo sie z tym pogodzisz z nadzieją, że to sie kiedys zmieni
      albo jeśli to dla Ciebie ważne - niestety jak to śpiewała kasia Klich - zmienić
      na lepszy.
      Często potykam sie z sytuacją, że kobiety całą swoja pensje traktują jak
      wspólny majątek, dają na dom, dzieci, nie ukrywają jej wysokosci a faceci mają
      tajemne konta na które odkładają w tajemnicy przed żonami na nie wiadomo co. Za
      nic nie wiem skad taka logika.
      W ogóle temat pieniedzy w związkach to temat rzeka...
    • Gość: patka Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.net-serwis.pl 24.11.04, 09:54
      uroczy z niego chloptas skoro poinformowal Cie (albo byl na tyle niedyskretny),
      ze dostaniesz odrzut. fakt, ze liczy sie idea, dobre checi...ale z tego co
      piszesz to najlepszych rokowan na przyszlosc nie macie. bedzie ci wydzielal
      dziennie po 10 zl na lunchsmile tak dla porzadku ja dostalam pierscionek z polki
      sredniej ale za to taki jaki sama sobie wybralam.
























    • Gość: i Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: 193.201.167.* 24.11.04, 10:24
      Ja na swoj czekałam baaardzo długo...niektórzy nie osiągają takiego stażu w
      małżeństwie.
      I mimo, że kosztował majątek!!!( dokladnie nie wiem, bo nie chcę) to nie ma to
      dla mnie znaczenia.
      Cieszę się, że jest.
      Natomiast to co jest ważne, to serce jakie ukochany wkłada w to co zamierza
      zrobić.
      Twój Miły, chyba jednak przesadza.
      Gdyby do wszystkiego w życiu podchodził oszczędnie, mogłabym zrozumieć.
      Ale facet, który żyje na takim poziomie o jakim piszesz ukochanej zamierza
      podarować pierścionek noszony przez inną!
      STRACH SIĘ BAĆ TAKIEGOsmile!!!
      Było by mi przykro, rozumiem Cię.
      Pomyśl co będzie po ślubie, Ty kasznkę( tak na marginesie...może być b.dobrawink,
      a on łososia?

      pozdrawiam

      • Gość: agnes Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 10:38
        No tak powinnaś zostać zlinczowana za takie głupiutkie słowa, ale...
        szkoda mi Ciebie. Co za typ!
        Z tą kaszanką i łososiem to bardzo trafne porównanie.
        Co Twoje to i moje, co moje to nie ruszaj!
    • mike_23 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 10:42
      a to takie wazne za ile jest piercionek
      wazne jak to zrobi gdzie to zrobi to sie chyba nazywa milosc a nie za ile kupil
      piercionek
      z drugiej strony to sknera z niego jest
    • Gość: ania.de Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 10:47
      rozumiem cie. ja mialam podobna sytuacje. taki facet nawet nie wie, ze robi
      cos nie tak. to ON pracowal na te pieniadze i to ON moze je wydawac na siebie.
      niestety, to sie raczej nie zmieni. ja czekałam 4 lata i nic. to jet kwestia
      osobowości, charakteru. u mnie było tak, ze on sobie kupował drogi sprzęt,
      wyjezdzal ale ciagle nie mial kasy. i ja np placilam za siebie w kinie itp. to
      na prawde nie jest budujace w zwiazku.
      jedene co moge ci poradzic to porzadnie sie zastanow, ja to zrobilam i teraz
      jestem szczesliwa mezatka.
      zycze powodzenia i odwagi do podejmowania waznych decyzji.
      • emilly29 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 11:36
        Moze nie tak, że ja kaszankę on łososia, bo na codzień skąpy nie jest, to nie o
        to chodzi, ale....

        On kupił sobie zegarek Omegę, za granicę, używaną za dużą sumę i gdyby mój
        pierscionek był z domu auckyjnego, na zasadzie stary brylant piękniej świeci to
        ok. Natomiast pokazywanie aukcji na allegro czegoś za 162 zł, porysowanego, nie
        mój rozmiar i w dodatku z żóltego złota, którego nie znoszę i podkreślałam, ze
        chcę z białego, to jest masakra! Myślałam, że się poryczę.

        Tak, to jest na zasadzie nie mam pieniędzy, bo samochód w leasingu, zegarek
        dawno kupiony, ciuchy za dobrych czasów itd., ale ogólne wrażanie jest. Plany
        nt. Subaru, plazmy i wakacji w Tajlandii, a do tego zużyty symbol miłości. tak
        samo żużyty jak on. Właśnie tak zaczynam myśleć. Jego pierwsza żona dostała
        podobno pierscionek matki z Rosji, tez sobie nie wybierala, ale on miał wtedy
        19 lat i nie zarabial. A teraz ma 35. Widze , ze jednak jeżeli chodzi o
        traktowanie kobiet nic się nie zmieniło.
        • minerwamcg Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 15:08
          >Natomiast pokazywanie aukcji na allegro czegoś za 162 zł, porysowanego, nie
          > mój rozmiar i w dodatku z żóltego złota, którego nie znoszę i podkreślałam,
          > ze chcę z białego, to jest masakra! Myślałam, że się poryczę.

          I co zrobiłaś? Zadarłaś nos do góry, poszłaś cierpieć, a potem wypłakałaś się
          na forum? A nie lepiej byłoby powiedzieć od razu "nie wiem czy pamiętasz, ale
          mówiłam ci, że nie lubię żółtego złota i marzyłam o takim z białego? W dodatku
          zobacz, to nie jest mój rozmiar". Facetowi zrobiłoby sie głupio i dałby sobie
          spokój z Allegro.
          Jeżeli masz coś do faceta, to mów o tym najpierw z nim. Najlepiej prostymi
          słowami. Oni są prości, jeśli uważasz, że "powinien się sam domyślić, a jak się
          nie domyśla, to tym gorzej dla niego", popełniasz klasyczny babski błąd.
          Każdemu się zdarzy, że zrobi coś głupiego. Ale trzeba mu to uświadomić, nie
          zdawać się na jego domyślność ani tym bardziej zdania "ekspertek" z forum,
          które mają tylko jedną odpowiedź: nie pasuje ci, to go wymień.
          • adrian4u Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 15:34
            1. błąd jest tak nagminny, że go kobiety już nie traktują jako błąd.
            2. nie usprawiedliwiam gościa, ale może faktycznie nie pomyślał, albo właśnie
            pomyślał, że to dobry pomysł?
            3. porozmawiaj z nim
            4. jak nie pomoże to znów porozmawiaj
            5. jak i to nie pomoże... to cóż... zrobisz, jak uważasz...

            ...niemniej jednak - faceci zawsze robią plany "sprzętowe" i niektórzy
            faktycznie są przywiązani do gadżetów, na które wydają pieniądze... to nic
            złego oczywiście - tak poprostu mamysmile - jak wy - kosmetyki, buty, torebki
            itp... smilesmilesmile
            Nie wiem, dlaczego domagasz się pierścionka "od kruka, z certyfikatem..." - że
            niby jak droższy to znaczy, że bardziej kocha, czy będziesz go koleżankom
            pokazywać, żeby się pochwalić???

            Na Twoim miejscu zastanowiłbym sie najpierw nad powodami, które kierują jego
            wyborem...

            Pozdrawiam z nadzieją, że będzie dobrzesmile

            Adrian
            • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 16:11
              Ten Kruk z certyfikatem to moim zdaniem przesada ale jak większość forumowiczek
              uwazam, że używany pierścionek z aukcji jeśli nie ma wartości antycznej to tak
              jak dac mężowi na gwiazdkę skarpetki po dziadku.
              • adrian4u Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 16:58
                no chyba, że własną historięsmile
                ale zgadzam się z tobąsmile i ze skarpetkami i, że kruk to niekoniecznie "minimum
                minimalne" smilesmilesmile

                A

                ..co nie zmienia faktu, że gość dziwny jakiś...
        • a_weasley Żal mi Was 24.11.04, 17:12
          Pierścionek, który nosi moja narzeczona, nie jest ani z żółtego złota, ani z
          białego. Kosztował, o ile pamiętam, 31 zł. I chwaliła się nim na lewo i na prawo.
          Żal mi Ciebie, że materialna wartość pierścionka, w Twojej ocenie skromna (czy
          aby nie ubodło Cię to bardziej niż żółte złoto?) czy zgoła jakiś głupi świstek
          od Kruka (komu go chcesz pokazywać?) gra dla Ciebie istotną rolę.
          Żal mi jego z tego samego powodu.
          Żal mi Was, że w takiej sprawie nie potraficie usiąść i porozmawiać.
        • a_weasley Żal mi was 24.11.04, 17:36
          Pierścionek, który nosi moja narzeczona, nie jest ani z żółtego złota, ani z
          białego. Kosztował... no mniejsza o to ile, w każdym razie widać, że nie żaden
          kosztowny klejnot. I chwaliła się nim na lewo i na prawo.Ile kosztował, nie wie
          i jest jej to idealnie obojętne.
          Żal mi Ciebie, że materialna wartość pierścionka, w Twojej ocenie skromna (czy
          aby nie ubodło Cię to bardziej niż żółte złoto?) czy zgoła jakiś głupi świstek
          od Kruka (komu go chcesz pokazywać?) gra dla Ciebie istotną rolę.
          Żal mi jego z tego samego powodu.
          Żal mi Was, że w takiej sprawie nie potraficie usiąść i porozmawiać.
          • Gość: Patrycja Re: Żal mi was IP: *.sgib.com 30.11.04, 09:45
            A mnie zal Ciebie, ze nie mogles troszke popracowac dodatkowo, zaoszczedzic i
            kupic narzeczonej pierscionka zareczynowego z prawdziwego zdarzenia. Teraz tez
            karmisz ja czulymi slowkami i poezja? A na urodziny wreczasz pocztowke???
            Chlopie, o kobiete sie dba, bo predzej czy pozniej Twoje skapstwo i brak
            wyobrazni, da o sobie bolesnie znac.
            Piszesz, ze sie cieszyla - a miala inne wyjscie?
            • Gość: Patrycja Re: Żal mi was IP: *.sgib.com 30.11.04, 09:49
              A moze nie byla warta wiekszego poswiecenia??? Moze jak sporo narcyzikow
              uznales, ze powinna sie cieszyc, bo trafil sie jej taki MEN. Zenada!!!!
              Jak latwo jest usprawiedliwiac materializmem kobiet wlasne lenistwo i
              nieporadnosc.
              • a_weasley A nas mi wcale nie żal 30.11.04, 12:30
                • a_weasley Bez błędnodruku: A nas mi wcale nie żal 30.11.04, 12:32
                  Patrycja zaczela zadawac bardzo bezposrednie pytania:

                  > A moze nie byla warta wiekszego poswiecenia???

                  A może my nie musimy swoich wzgledow nawzajem kupowac?

                  > Moze jak sporo narcyzikow

                  Uwazaj. Bardzo proszę i apeluje, uwazaj. Ja unikam mocnych słów na określenie
                  pewnych postaw, obecnych w tej dyskusji w zastraszajacej obfitosci.

                  > A na urodziny wreczasz pocztowke?
                  Co wreczam, to wreczam. W kazdym razie przyzwyczailem sie nie oceniac prezentow
                  po ich wartosci materialnej - ani w liczbach bezwzglednych, ani w relacji do
                  dochodow ofiarodawcy. Bardziej mnie obchodzi, czy prezent jest trafiony. Pomysl
                  sie liczy. Dostalem w zyciu pare prezentow, ktore bede pamietal do smierci, a
                  ich wartosc materialna byla znikoma.

                  > Chlopie, o kobiete sie dba, predzej czy pozniej Twoje skapstwo i brak
                  wyobrazni, da o sobie bolesnie znac.

                  Dzieki za rade. Na szczescie dla obu stron wypruwanie z siebie flakow, zeby
                  kupic CENNY (materialnie) prezent nie jest jedynym znanym jej (i mi) sposobem
                  okazywania uczuc i dbania o partnera.

                  > Piszesz, ze sie cieszyla - a miala inne wyjscie?

                  Pewnie. Zamiast się chwalic tym pierscionkiem na lewo i na prawo, mogla się
                  gdzies w necie wyplakac na nieczulego, skapego i niezaradnego narzeczonego.
                  • Gość: Patrycja Re: Bez błędnodruku: A nas mi wcale nie żal IP: *.sgib.com 30.11.04, 13:10
                    Piszesz, ze unikasz mocnych slow na okreslanie postaw piszacych tu osob. A Twe
                    wysmiewanie i kpina z Emily to co? To nie bylo ani mile, ani wywazone.

                    Powietrzem sie nie zyje. I mnie sprawia przyjemnosc spelnianie marzen mego meza
                    i tych materialnie drozszych i tych nie wymagajacych nakladow finansowych, jak
                    upieczenie mu ulubionego ciasta. Liczy sie gest. Zgoda. Ale w pewnym momencie
                    Twe skapstwo i brak polotu w waznych sprawach, a zareczyny taka sprawa sa,
                    dadza o sobie znac.

                    Zastanawia mnie, czemu nie mogles sie troszke bardziej postarac...bo 41 zeta,
                    to wydaje sie na piwo w pubie. Juz za 200 PLN mozna kupic ladny pierscionek z
                    cyrkonia.

                  • Gość: Patrycja Pytanie do Wesley'a IP: *.sgib.com 30.11.04, 17:33
                    Skoro nie musisz "kupowac" wzgledow swej wybranki, co mnie zarzuciles, nie wiem
                    na jakiej podstawie, czemu kupowales jej wogole pierscionek? Nie wystarczylo
                    oswiadczyc sie z kwiatkiem? Przeciez liczy sie fakt oswiadczyn, no nie?

                    To za ile on jest, to juz kwestia dochodow. Skoro go dales, znaczy, ze czules
                    sie w obowiazku. To ze dales za niego mniej niz wydajesz miesiecznie na swoja
                    bryke (mimo ze jestem kobieta, wiem ile kosztuje utrzymanie samochodu), to juz
                    pozostawiam bez komentarza.

                    I kazdy z nas jest choc troche materialista. Powietrzem sie nie wyzywisz.
                    Charytatywnie tez nie pracujesz, prawda?
                    • a_weasley Re: Pytanie do Wesley'a 30.11.04, 17:51
                      > czemu kupowales jej wogole pierscionek?

                      Z potrzeby serca, z tradycji, a także dlatego, coby mogła - jak to zrobiła -
                      nosić go i świecić swoim szczęściem bliźnim po oczach. Świeci. Nieźle to
                      wygląda, bo i tak świeciła własnym światłem.

                      > Nie wystarczylo oswiadczyc sie z kwiatkiem?

                      Bba. Gdyby był tak samo trwały i mogła go stale nosić za uchem...

                      > To ze dales za niego mniej niz wydajesz miesiecznie na swoja
                      > bryke

                      Na NASZĄ brykę. Przynajmniej na wszystkich wyjazdach służy NAM.

                      > pozostawiam bez komentarza

                      Słusznie robisz, bo nie Tobie kupiłem ten zbyt tani w Twojej ocenie
                      pierścionek. Na szczęście dla Ciebie, dla mojej narzeczonej i dla mnie.

                      > I kazdy z nas jest choc troche materialista.

                      A kto to jesteście wy?

                      > Powietrzem sie nie wyzywisz.

                      Pierścionek chyba też nie do jedzenia?

                      > Charytatywnie tez nie pracujesz, prawda?

                      To i prawda. Ale w sprawach, o ktorych tu rozmawiamy, słyszałem coś o miłości.
                      O ile pamiętam.
                      • Gość: Patrycja Odpowiedz IP: *.sgib.com 01.12.04, 09:13
                        Wiesz Weasley, wszystko sprowadzasz do tego, ze sie kochacie i materialne
                        rzeczy sie nie licza. Ja tez kocham mego meza, jestesmy szczesliwi juz kilka
                        lat, nie jest ze mnie taka harpia jak wynika z niektorych postow ktore troche
                        przejaskrawiam, ale uwazam, ze nie mozna na wszystkim oszczedzac, a juz na
                        pewno nie na tym najwazniejszym pierscionku.
                        Gdybym dostala pierscionek ze srebra, tez bym sie ucieszyla, moze nie z samego
                        pierscionka, ale z zareczyn. i tyle. Ciekawa jestem, czy Twoja narzeczona
                        bedzie go nosila jak juz sie pobierzecie? Moze sladem wiekszosci kobiet powie,
                        ze nie pasuje do zlotej obraczki (nawet z bialego zlota srednio pasuje) i po
                        prostu go zdejmie?
                        Ja Ci powiem szczerze, ze pierscionek, ktory otrzymalam tez nie byl tym, jaki
                        bym sama wybrala, bo jest nowoczesny a ja wole bizuterie typu babcine starocie.
                        Ale wiem, ze to nie byl dla mego meza wydatek rzedu kupna dwoch kufli piwa oraz
                        dlugo go poszukiwal i pewnie troche musial odlozyc. I to jego poswiecenie i
                        milosc sprawia, ze nosze go zawsze z obraczka i nigdy nie zdejmuje i tez sie
                        nim chwalilamsmile).

                        Piszesz, ze masz samochod i mieszkanie, czyli ustawiony jestes - szkoda, ze do
                        sprawy pierscionka podeszles jak do zakupu zwyklej rzeczy, bo te 30-40 PLN na
                        tak wazna chwile, to cos jednak nie tak. To nie jest kwestia materializmu, ale
                        po prostu pewnych rzeczy nie wypada. tak jak do slubu nie idziesz w dzinsach,
                        tak na taka chwile kupuje sie cis ekstra, cos niecodziennego. Chyba ze Ona sama
                        go wybrala, ale podejrzewam, ze jednak nie. Bo zdarza sie ze mezczyzni
                        podchodza do tych spraw lekko na odwal sie: powinien byc pierscionek - jest, a
                        ze najtanszy, nie wymagajacy specjal;nego wysilku, to i dobrze. Dla mnie to
                        jest smutne.

                        Ja wiem, ze ona sie cieszy. Tez bym sie cieszyla, chociazby bo to, aby Tobie
                        nie sprawic przykrosci. Piszesz, ze dzieki oszczednosciom bedzie na lepsza
                        wycieczke, lepsze mieszkanie. - czyli jednak nie tylko miloscia i powietrzem
                        zyjesz. Ja bym zaczela od tego "lepszego" pierscionka. I nie lap mnie tu za
                        slowka. To "lepsze" to znaczy taki, ktory bedzie nosila cale zycie i potem go
                        przekaze waszej corce czy synowi, aby go podarowal moze swej wybrance?. Ten,
                        ktory kupiles, sadzac po cenie nie przetrwa proby czasu a wlasnie chec
                        ofiarowania ukochanej osobie czegos ponadprzecietnego jest moim zdaniem wyrazem
                        milosci. Bo oswiadczasz sie raz w zyciu. przynajmniej z zalozenia. I nalezy to
                        robic troszke bardziej elegancko.

                        Kup jej maly brylancik, tak, aby mogla go nosic z obraczka, to naprawde nie
                        kosztuje takiego majatku, a zobaczysz efekt. To jest naprawde najlepsza, jesli
                        nie jedyna okazja aby to zrobic.
                        • a_weasley Re: Odpowiedz 01.12.04, 09:36
                          > Chyba ze Ona sama go wybrala, ale podejrzewam, ze jednak nie.

                          Podejrzenie dowolne i błędne. Pewnie, że wiadomo było, na co nas stać. I
                          wstępnie pokazałem dział, bo chciałem, żeby był z koralem, i czułem, że jej by
                          pasował z koralem z przyczyn, których część osób tutaj obecnych nigdy nie
                          zrozumie.
                          Podobno nawet wcześniej coś o tym koralu wspomniała, ja nie pamiętam.

                          > Ale wiem, ze to nie byl dla mego meza wydatek rzedu kupna dwoch kufli piwa

                          Dla mnie też nie. Nie bywam w tak drogich lokalach.

                          > oswiadczasz sie raz w zyciu. przynajmniej z zalozenia. I nalezy to
                          > robic troszke bardziej elegancko

                          Znam jeszcze parę innych sposobów na eleganckie oświadczyny i z jednego z nich
                          skorzystałem.
                          • Gość: Patrycja Re: Odpowiedz IP: *.sgib.com 01.12.04, 09:51
                            Weasley,

                            Zlituj sie. My tez jestesmy mlodym malzenstwem, sami sie utrzymujemy, tez forsa
                            nie szastamy, mimo ze niezle zarabiamy. Ale splacamy kredyt mieszkaniowy i nie
                            stac nas na rozbijanie sie po knajpach. Po ekskluzywnych lokalach nie chodzimy.
                            Jelsi jestes w wawy, to jesli pojdziesz do bodajze "Lolka" na polach
                            mokotowskich, to tam piwo kosztuje cos kolo 10-15 PLN, prawda?? a to nie jest
                            drogi lokal.

                            Utrzymanie samochodu kosztuje wiecej nic wydatki o ktorych piszesz, a jednak
                            bryczke utrzymujecie. Wiec nie rob juz z siebie takiego biedaka.

                            I zaskocz ja tym pierscionkiem. Mysle, ze bedzie jej milo.
                            • a_weasley Nie strasz ludzi (nie na temat) 01.12.04, 10:23
                              Ludzie spoza Warszawy, nie dajcie się nastraszyć.
                              15 zł za piwo? Za dzban chyba... W zupełnie porządnych lokalach, w tym na
                              Starówce, piwo kosztuje 6-7 zł.
                              • Gość: Patrycja Ja ludzi nie strasze, czytaj uwazniej, co pisze:)) IP: *.sgib.com 01.12.04, 10:33
                                Wiesz Weasley, dawno nie bylam juz w lokalu na piwie. Moglam sie pomyslic, ale
                                jak widac nieduzo, bo napisalam, ze piwo kosztuje w granicach: 10 - 15 PLN. A
                                to cena zblizona do cytowanego przez Ciebie lokalu na Starowce, gdzie cena piwa
                                wynosi 8 PLN. Prawda??? Wiec wiele sie nie pomylilam.

                                Za dwa piwa to jest 16. Za cztery, to juz magiczna licza 32 PLN....
                                Wolalabym na tym piwie zaoszczedzic w wiadomym celusmile) Kazdy ma swoje
                                priorytety.
                                • Gość: pyra Re: Ja ludzi nie strasze, czytaj uwazniej, co pis IP: *.warlock.pl 15.03.05, 14:25
                                  jak sama napisalas, 2 piwa to 16 zl. a 2 piwa za 16 zl to nie jest wcale cena
                                  zblizona do jednego za 15.

                                  a poza tym to rany boskie, licza sie chyba uczucia, prawda? jak dla mnie, to
                                  moge dostac nawet pierscionek z bazaru, posrebrzany i z pokemonem. albo moge w
                                  ogole nie dostawac. bo mam w dupie to, ile on ma pieniedzy i czy wydaje je na
                                  zegarek czy sprzet elektroniczny, czy samochod, ktore beda sluzyc przez
                                  kilkanascie lat i przydadza sie naprawde, czy na kawalek metalu szlachetnego,
                                  ktory mam sobie wcisnac na palec. a wlasciwie to bym nawet wolala, zeby kupil
                                  wieze niz ten cholerny pierscionek.

                                  a. weasley, podpisuje sie pod twoimi postami wszystkimi czterema nogami.
                  • Gość: d. Re: Bez błędnodruku: A nas mi wcale nie żal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 14:09
                    Dostałam raz na urodziny pocztówke od ukochanego. Bylismy jeszcze na studiach,
                    biedni jak myszy kościelne smile. Tą pocztówkę zrobił sam, grała moja ukochana
                    melodię, była obszyta pieknym materiałem i miała własnoręcznie przez mojego
                    ukochanego wyhawtowane oryginalne życzenia i ozdoby (zaznaczam że ukochany z
                    krawiectwem nie ma nic wspólnego a wręcz przeciwnie). W zyciu nie dostałam
                    piekniejszego prezentu i choc minęło wiel lat ciąle go przechowuję i na sama
                    myśl robi mi sie ciepło na sercu. Myśle że nie liczy sie wartośc materialna a
                    intencje.
                    Pozdrawiam
                    D.
                    • Gość: d. Re: Bez błędnodruku: A nas mi wcale nie żal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 14:49
                      Sorki miało być wyhaftował smile.
                      Dodam, że o ślubie zaczęliśmy myśleć dopiero gdy staliśmy się samodzielni.
                      Oboje pracowaliśmy i kończyliśmy studia. Na rozrywki nie pozostawało zbyt wiele
                      czasu więc ukochany odłożył dość sporo (chyba) na pierścionek zaręczynowy. Jest
                      prześliczny, choć jak go dostałam to byłam przerażona jego rozmiarem. Uważam za
                      nieeleganckie noszenie "zbyt ostentacyjnej" i kującej innych w oczy biżuterii
                      na codzień. Co innego na wielkie wyjścia ale i to zależy od całości (stroju,
                      fryzury itp.).
                      d.
              • Gość: malaaga Re: Żal mi was IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.03.05, 15:47
                No to smutne. Moj narzeczony (choc nie pracowal gdy sie zareczylismy - typowy
                biedny student) to ciulal kase z urodzin, gratiskow od dziadkow,
                "kieszonkowego". Na szczescie znal moj gust i wiedzial ze baardzo skromny bedzie
                w sam raz, bo jakbym sobie wymatzyla cos wyrafinowanego to by pewnie do dzis
                zbieralsmile
            • minerwamcg Re: Żal mi was 30.11.04, 13:00
              Patrycja, to bardzo inspirujące, co piszesz. Może podasz jakiś taryfikator,
              żebym wiedziała, od jakiej sumy mam sie obrazić i stwierdzić, że mój mężczyzna
              nie wywiązuje się ze swych obowiązków prawidłowo. Na ile oceniasz swoje
              urodziny, imieniny, zaręczyny, później rocznicę ślubu i urodzenie dziecka? A
              może coś jeszcze? Oczywiście w tym ostatnim przypadku nie może być mowy o
              gotówce, bo to by Ci uwłaczało, natomiast zapewne odpowiednio cenne ekwiwalenty
              wymienne byłyby właściwą zapłatą za Twoje względy?
              • Gość: Patrycja Re: Żal mi was IP: *.sgib.com 30.11.04, 13:19
                Takie rzeczy pisza zazwyczaj kobiety, ktorych mezowie, narzeczeni zapominaja o
                ich swietach lub najzwyklej w swiecie olewaja. Tak jak moj maz sie stara
                sprawic mi przyjemnosc, tak samo robie i ja. Czy to jest zrobienie mu
                ulubionego obiadu, czy tez odkladanie po cichu z premii kasy aby kupic mu
                wymarzona gre komputerowa.
                Nie wiem, ska wnjosek o taryfikatorze. To jest smieszne.
                Pracuje wsrod mezczyzn w wiekszosci i budujace jest to, ze wielu z nich mysli o
                tym, aby zrobic zonie prezent, zwlaszcza w tak waznej chwili jak urodzenie
                dziecka czy imieniny, ktorych sie nie obchodzi codziennie.

                Jesli chodzo o ostania uwage, to nie bede sie znizala do twego poziomu, aby Ci
                odpowiedziec, bo nie warto.
                • minerwamcg Re: Żal mi was 30.11.04, 13:37
                  Ja też uważam, że prezenty są bardzo ważne. Miłość ma także wymiar materialny,
                  i tego nie neguję. W małżeństwie robi sie dla siebie mnóstwo nieprzeliczalnych
                  rzeczy - i właśnie o tę nieprzeliczalność mi chodzi. O to, żeby nie kalkukować.
                  Ja ci to, a ty mi za tyle. Bo to nie jest bazar. Z ostatnią uwagą istotnie
                  przesadziłam, ale według mnie przeliczanie swych względów na kasę i "cenienie
                  siebie" w zależności od tego za ile zostało się obdarowaną jest poniżające w
                  najwyższym stopniu. Obie strony.
                  • Gość: Patrycja Re: Żal mi was IP: *.sgib.com 30.11.04, 13:48
                    I ciesze sie, ze doszlysmy do porozumienia. Nigdzie nie pisalam, ze cos
                    przeliczam: napisalam, ze pierscionek mozna kupic za 1,000 PLN, co dla
                    pracyujacego mezczyzny powaznie myslacego o malzenstwie nie jest wydatkiem
                    ktory powinien zachwiac jego budzetem. Bo to jest jedyny taki prezent w zyciu.
                    Troszke sie znam na bizuterii i stad moje rzucanie cenami.

                    Powtarzam: Nie wiem skad wysnulas wniosek ze przeliczam moje wzgledy:
                    napisalam, ze dla mezczyzny jego kobieta powinna byc warta poswiecenia: jeden
                    oszczwedza skromna kwote przez rok, drugi w tym czasie o niebo wiecej. Chodzi o
                    to, ze robi cos dla swej ukochanej. Bo ona jest warta tego, zreszta kazda
                    kobieta jest warta, aby sie o nia starac. I kazdy mezczyzna powinien o tym
                    pamietac.

                    Moj maz kiedys znalazl dla mnie zadkie wydanie ksiazki. Sama ksiazka nie byla
                    kosztowna, ale ile on sobie trudu zadal aby ja znmalezc, to tylko ja wiem, bo
                    szukalam jej dosyc dlugo bez rezultatu.
                    • minerwamcg Re: Żal mi was 30.11.04, 14:11
                      Widzisz, problem w tym, że wciąż nie do końca się zgadzamy. Bo wzajemną miłość
                      można sobie okazać na milion pięćset sposobów, z których materialny jest tylko
                      jednym. Oczywiście, że o kobietę trzeba się troszczyć - o jej wygodę, zdrowie,
                      wypoczynek, dobre samopoczucie - ale ta troska nie musi obowiązkowo przybierać
                      formy jubilerskich gadżetów. Czekanie z zaręczynami cały rok, zanim się uzbiera
                      odpowiednią sumę na pierścionek jest - wybacz - kompletną głupotą. Przypomina
                      mi praktykowane w krajach arabskich wieloletnie skupywanie kilogramów złota, by
                      w końcu, po wielu latach, móc się ożenić (do tego czasu potrzeby uczuciowe
                      zaspokaja się nie powiem jak), albo częste w innych krajach sprzedawanie całego
                      dobytku na wesele - "bo to jest tylko raz w życiu". Raz w życiu jest wiele
                      rzeczy. Ale nie całe życie musi być podporządkowane tym "razom".
                      • Gość: Patrycja Re: Żal mi was IP: *.sgib.com 30.11.04, 16:57
                        Odmiennosc argumentow jest w dyskusji jak najbardziej wskazanasmile Kraje arabskie
                        odsunmy na bok, bo "kupowanie" kobiety ma tam na celu zabezpieczenie jej
                        przyszlosci na wypadek wypedzenia jej z domu przez meza. Ten majatek nalezy do
                        niej i jest jej jedynym zabezpieczeniem. Dlatego Arabki sa tak obwieszone
                        zlotem. Ale to jest dygresja.

                        Ten przykladowy 1,000 PLN i rok na uzbieranie jest tylko przykladem. Moja
                        psiapsiola dostala pierscionek z szafirkiem, cudny i oceniajac go na oko (a jak
                        pisalam, troche sie na tym znam), kosztowal tyle, co eleganckie buty. I niech
                        nikt mi nie mowi, ze zarabajacy facet nie kupuje sobie butow. Wiec kupno
                        pierscionka nie powinno byc problemem.
                        Sprowadzanie zareczyn wylacznie do duchowego przezycia - pewnie ze mozna -
                        mozna i kupic obraczki ze srebra, zawsze tabniej niz zlote, ale z jakis
                        dziwnych przyczyn raczejs ie tego nie praktykuje. Czemu? A bo to jest symbol.

                        Moj maz wstepnie sie oswiadczyl miesiac po znajomosci. Oficjalnie 5lat pozniej,
                        na rok przed slubem. Czekal, az odlozy troche grosza (i ja rowniez) i zacznie
                        pracowac i dzieki temu mamy dzis o kilka problemow mniej niz reszta mlodych
                        ludzi pomieszkujaca katem u rodzicow.

                        tak jak pisalam, wazne jest jego zaangazowanie w sprawe: podalam przyklad
                        ksiazki. To byl album o zwierzetach. Zadno dzielo z XVII wieku.
            • daimona Patrycja, na główkę upadłaś? 19.03.05, 22:59
              z Pałacu Kultury? wink

              Jesli pierścionek jest ładny (a mozna kupić naprawdę śliczne za 30 zł), to
              miałabym to w 4 literach, ile kosztował... tym bardziej, że był to pierścionek
              zaręczynowy, pewien symbol, a nie przetargi na temat bogactwa wink
          • madeleine7 Re: Żal mi was 30.11.04, 13:35
            Autorce watku nie chodziło o to jakie proporcje dochodu powinny byc
            odzwierciedleniem miłosci tylko o umiejętnośc dzielenia się.
            Pomyśl weasley o takiej sytuacji: Twoja narzeczona wygrywa w totolotka okrągłą
            sumkę i zaczyna sie: kupuje sobie ciuszki, fiuszki, puszki, kosmetyki,
            biżuterię, futro z lisich norek a Tobie na gwiazdkę daje gliniany dzbanek ze
            sklepu wszystko za 5 zł. Nie mów mi, ze Cię to nie ukłuje lekko w środku, że
            nie chce sie z Toba swoim szczęściem podzielić.Wiadomo - nikogo nie mozna
            zmusić do altruizmu ale ja wychodze z załozenia, ze dla kogoś kogo kocham daję
            tyle ile sama mam.
            Natomiast nie zgodze sie z teoriami pt. wypruwac sobie flaki na kolczyki dla
            żony.Sa ciekawsze wydatki.
            • a_weasley Re: Żal mi was 30.11.04, 14:23
              Co by było? Cóż, moja narzeczona i ja mamy zamiar się pobrać. I to niedługo.
              O wszelkich wpadających jednej lub drugiej stronie pieniądzach mówimy, że coś
              się trafiło NAM, a o stratach, że to MY jesteśmy w plecy, w końcu za niecały
              rok te skromne majątki się skleją. Przy zakupach wszelkich płaci to, ktore ma
              akurat kasę przy sobie. Sądzę przeto, że przy takich sumach pieniądze poszłyby
              na większe mieszkanie (i może trochę na jakąś fajną wspólną podróż), a w
              obliczu paru tysięcy zet pewnie powiedziałbym "super, maMY za co odmalować
              samochód i położyć kafelki". Mój samochód, dla wyjaśnienia, i mieszkanie moje.
              Przecież za rok i tak to wszystko będzie NASZE.
              Spójrzcie na to z tej strony - w obliczu rychłego ślubu każdy większy wydatek
              jest na dłuższą metę ze wspólnej kiesy.
              Nie obraziłbym się za przemyślany, ciepły i trafiony prezent za parę złotych.
              Natomiast byłoby mi smutno i źle, gdyby mi ktoś kupił w prezencie coś, co mi
              się nie podoba, co jest mi potrzebne jak łysemu grzebień, ot po
              prostu "cholera, coś mu muszę kupić".
    • Gość: nalle Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: 212.160.138.* 24.11.04, 11:41
      wersja A
      a moze sie wyglupia
      chce Cie wkrecic a przyniesie do domu nowy, piekny, z certyfikatem tak jakbys
      chciala albo chce "sprawdzic" czy Ty z nim dla tego certyfikatu czy z milosci

      wersja B
      na serio nie widzi w tym nic zlego
      w tym wypadku moim zdaniem to nie rokuje zbyt dobrze na przyszlosc
      zawsze on bedzie mial potrzebe kupowania omegi i plazmy, ale dla siebie, a
      Tobie najwyzej przyniesie bluzke po swojej mamusi
      juz nawet nie chodzi o cene, ale pierscionek zareczynowy z second handu to nie
      jest zabardzo na miejscu

      wersja C
      nie pomyslal po prostu
      moze mu sie spodobal ten pierscionek i uwaza, ze to fajny pomysl

      w kazdym razie porozmawialabym i powiedziala grzecznie co o tym mysle i ze mi
      przykro
      zycze wersji A albo C
      pozdrawiam
      nalle

      • zuzankak mi też byłoby przykro... 24.11.04, 11:51
        nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu, ale na pewno nie udawałabym, że
        pierścionek mi się podoba! Pozdrawiam.
      • maedel Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 16:51
        Gość portalu: nalle napisał(a):

        > juz nawet nie chodzi o cene, ale pierscionek zareczynowy z second handu to
        nie
        > jest za bardzo na miejscu

        Zgadzam się z tym.
        Szybciej zrozumiałabym sytuację, że podaruje pierścionek zaręczynowy swojej
        matki, babci czy prababci : wtedy byłyby to jakaś tradycja i symbol rodu. smile

        Jeśli rzeczywiście jest zamożny tak jak pisze autora tematu to, jak dla mnie,
        jest on zwykłym skąpcem...
        I nie tyle chodzi mi o to, żeby chwalić się tym pierścionkiem naokoło, ale
        przez szacunek dla ukochanej kobiety kupić jej nieużywany pierścionek.
    • Gość: facet Ewakuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:55
      Dziewczyno, na co czekasz? Wykreśl go natychmiast ze swojego życia.

      Takie żałosne typy żerują na pannach, które wierzą uparcie, że "po ślubie on
      się zmieni..". Kurka, ile ja takich przypadków już widziałem...
    • ewmag Re: Jest mi coraz bardziej przykro 24.11.04, 17:40
      Czy Ty "poziom" czlowieka mierzysz poziomem posiadania?
      • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 09:31
        Nie, ona próbuje mierzyć poziom człowieka umiejętnością dzielenia sie
        posiadaniem. Cecha jak najbardziej pożądana szczególnie w obliczu skracanego
        okresu urlopu macierzyńskiego.


        ewmag napisała:

        > Czy Ty "poziom" czlowieka mierzysz poziomem posiadania?

    • Gość: patry Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.11.04, 10:09
      "Czuję się okropnie podle, bo ja kupiłabym ukochanej w Kruku coś za 1000 czy
      > 1500 zł, w slicznym pudelku z certyfikatem"

      To co napisałaś jest żałosne, obydwoje jesteście siebie warci. On przesadza ale
      ty za to jesteś snobką, zapewne jakąś "lakierowaną panienką".
      • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 10:26
        Dziewczyna przesadza ale istota problemu tkwi w tym, ze Tobie też nie byłoby
        miło gdyby Twoj mąż/partner/narzeczony szedł z Toba do restauracji i sobie
        zamówił homara, kaczkę, kawior i szampana a Tobie smalec i wodę z ogórków.
        • Gość: patry Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.11.04, 10:36
          podobno na co dzień nasz bohater nie jest aż tak skąpy. Napisałam przecież że
          on przesadza ale także poruszyło mnie nastawienie autorki wątku. No ale
          przecież to pudełko z certyfikatem jest cholernie ważne... Kurcze, sprawdzę czy
          w moim pudełku był certyfikat.
        • ewmag Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 10:38
          Wiecie co, kobieta zaczela od wyliczania tego, co gosc ma i za ile i co ona
          sobie kupuje i za ile, ani slowa o tym, jaki jest, poza tym ze "wymarzony",
          poza tym chyba ma problemy z liczeniem, bo pisze, ze poznala go rok temu i
          myslala, ze po pol roku lub roku sie oswiadczy, a on to zrobil duzo pozniej, no
          to ile go w koncu zna, jesli poznala go rok temu? Dla mnie to sie wszystko kupy
          nie trzyma. Zreszta jesli jej wystarczy certyfikat od Kruka na potwierdzenie
          JEJ wartosci...
          • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 11:06
            Słuchajcie, nie bądźmy hipokrytkami przecież każda z nas szuka faceta z kasą
            lub takiego, który jest w stanie ją zarobić. To jest prawo natury, któremu nie
            można zaprzeczyć tylko najwyżej się z tym nie obnosić jak autorka wątku. Każda
            samica szuka samca, który zaopiekuje sie nią i jej potomstwem kiedy ona sama
            nie bedzie w stanie tego zrobić. To że jesteśmy na najwyższym poziomie rozwoju
            wśród ssaków to nie znaczy, ze okiełznaliśmy pierwotne instynkty. One się tylko
            kamuflują w wypowiedziach typu: ja wolę inteligencję, pracowitość, opiekuńczosć
            od pieniędzy. Własnie te cechy powodują, że facet w naszych oczach ma pozycje
            kogoś, kto sobie w życiu poradzi a co za tym idzie i my będziemy miec dobrze.
            i nie ma sie co obrażac na facetów, którzy uwielbiają piękne, długowłose i
            długonogie blondi o wielkich oczach - to tez atawizm.
            • minerwamcg Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 14:05
              Należy odróżnić pierwotne instynkty od niskich pobudek. To, że coś by się mniej
              lub bardziej "chciało" nie znaczy, że będzie to wybór bezwzględnie dobry.
              Albowiem natura oprócz pierwotnych instynktów dała nam rozum. Dla mnie np.
              lepszą inwestycją dla mojego potomstwa będzie facet może niespecjalnie umiejący
              zbijać kasę, ale za to zdolny przekazać dzieciom w genach inteligencję,
              skłonność do empatii, ciekawość świata, otwartość na innych. Facet, przy którym
              dzieci nabędą sensownego poczucia własnej wartości, umiejętności radzenia sobie
              w każdej sytuacji, życia z ludźmi, odpowiedzialności, pracowitości, właściwego
              stosunku do rzeczy ważnych. Ktoś, kogo nie będzie stać na drogie zabawki, ale
              kto będzie autentycznie chciał się nimi zajmować. Krótko mówiąc, facet, który
              ma poukładane we łbie. A pieniądze - raz są, raz ich nie ma. Jedyny z nimi
              problem to ten, żeby czasem były (i fakt, że facet musi się o to postarać), a
              jak już są, żeby nie wydać ich zbyt głupio.
              • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 14:20
                potwierdziłaś moją tezę.wszystkie cechy, które wymieniłaś jako warte
                przekazania to własnie te, które warunkują jego "udacznictwo" życiowe. nie
                chodzi mi zbijanie fortuny ale pieniądze w ogóle, takie, żeby żyć godnie.
            • Gość: Michał Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.aster.pl 30.11.04, 13:15
              > Słuchajcie, nie bądźmy hipokrytkami przecież każda z nas szuka faceta z kasą
              > lub takiego, który jest w stanie ją zarobić. To jest prawo natury, któremu nie
              > można zaprzeczyć tylko najwyżej się z tym nie obnosić jak autorka wątku. Każda
              > samica szuka samca, który zaopiekuje sie nią i jej potomstwem kiedy ona sama
              > nie bedzie w stanie tego zrobić. To że jesteśmy na najwyższym poziomie rozwoju
              > wśród ssaków to nie znaczy, ze okiełznaliśmy pierwotne instynkty. One się tylko
              >
              > kamuflują w wypowiedziach typu: ja wolę inteligencję, pracowitość, opiekuńczosć
              >
              > od pieniędzy. Własnie te cechy powodują, że facet w naszych oczach ma pozycje
              > kogoś, kto sobie w życiu poradzi a co za tym idzie i my będziemy miec dobrze.
              > i nie ma sie co obrażac na facetów, którzy uwielbiają piękne, długowłose i
              > długonogie blondi o wielkich oczach - to tez atawizm.


              Piękne! Zapiszę i zapamiętam. Ale stada hipokrytek do tego wszystkiego nigdy się
              nie przyznają.
            • Gość: a Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 02.12.04, 15:43
              madeleine7 napisała:

              > Słuchajcie, nie bądźmy hipokrytkami przecież każda z nas szuka faceta z kasą
              > lub takiego, który jest w stanie ją zarobić. To jest prawo natury, któremu
              nie
              > można zaprzeczyć tylko najwyżej się z tym nie obnosić jak autorka wątku.
              Każda
              > samica szuka samca, który zaopiekuje sie nią i jej potomstwem kiedy ona sama
              > nie bedzie w stanie tego zrobić.

              no właśnie: zaopiekuje.

              Wiesz...problem w tym że to jednak nie zawsze idzie w parze z pieniędzmi...
              przykład:
              znajoma miała męża jak to mówą "dobrze sytuowanego". Nie brakowało jej na nic.
              I co? Rozchorowała się. Nowotwór. Ledwo ją odratowali kiedy pod szpitalem
              sanitariusze wyciągnęli ją zza kierownicy z potwornym krwotokiem (nie miał jej
              kto zawieść do szpitala).
              A gdzie był mąż? A no zarabiał....

              Kiedy wyzdrowiała wystąpiła o rozwód.
              Dziś są już po rozwodzie...

              i wbrew pozorom nie jest to przypadek odosobniony...


              • madeleine7 Re: Jest mi coraz bardziej przykro 02.12.04, 16:15
                To, ze jej nie odwiózł do szpitala tłumacząc się pracą to przykład kalectwa
                emocjonalnego. To temat na inny wątek.
              • Gość: Patrycja Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.sgib.com 02.12.04, 16:31
                Mnie sie wydaje, ze Kolezance nie chodzilo o to, aby gosciu byl niebotycznie
                bogaty i szastal forsa, ale aby byl na tyle zaradny i wytrwaly, aby osiagac
                cel. Celem moze byc tu przykladowe obdarowanie narzeczonej jak i zapewnienie
                jej i dzieciom bytu na przyzwoitym poziomie.
                Przypadki skrajne, to zupelnie inna historia.
    • Gość: Patrycja Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.sgib.com 25.11.04, 12:28
      To co napisala emily wcale nie uznaje za materializm. Kazdy powinien dawac
      takie prezenty, na jakie go stac. Skoro jej narzeczony jest zamozny (a z tego
      co widac, to jest), to zyczenie w postaci pierscionka w granicach 1,000-1,500
      PLN (tyle kosztuja najtansze pierscionki z brylantami)naprawde nie jest jakas
      fanaberia!!!! Przeciez to sa zareczyny! A jakby nie patrzec, kobiety do
      pierscionka przywiazuja wielka wage. Moj nie byl chorendalnie drogi, ale jest
      sliczny i tylko ja go nosilam!. Gdyby to byl pierscionek przekazywany w
      rodzinie, to OK, ale dawanie pierscionka z aukcji, to jest totalny brak
      szacunku oraz lekcewazenie chwili i osoby obdarowanej.

      Emily, chcesz zyc z takim typkiem??? wogole taki pomysl juz jest zenujacy.
      Powiedz mu, ze jak chce Ci sie oswiadczyc, to chcesz z nim razem wybrac
      pierscionek i tyle. Cene niech ustali on, ale Ty sobie wybierz to, co Ci sie
      podoba. A tak nawiasem, to niestety cale Twoje zycie moze tak wygladac...
      • Gość: Ania Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.pk.edu.pl 25.11.04, 14:51
        Troszki przesadza.Ja dostałam pierścionek z rubinkiem i dwiema cyrkoniamii po
        dwóch latach bycia razem, za około 200 zł-miał 1000 zł na pierścionek a mi sie
        spodobał właśnie ten za 200.Był to pierscionek wybierany razem, ponieważ tak
        zdecydowaliśmy,ale pomysł był jego.Natomiast w piątek przed naszym slubem
        dostałam przepiękny pierścionek z brylantem-za prawie 2000zł,gdyz mój maz tak
        sobie cos wymyślił.Ale powiem szczerze ze ten za 200 zł z rubinkiem jest
        droższy memu sercu.Nie umiem powiedzieć dlaczego , ale tak jest.Cena
        pierscionka to nie wszystko, ważny jest sam fakt(dla mnie) i sposób
        podejścia.Podejrzewam ze gdyby ci nie mówił o tej licytacji tylko go kupił
        oddał do czyszczenia to mimo iz nie z białego złota to i tak byłabyś
        szczesliwa.A on taki wstep zrobił ze całe zareczyny i historia z tym
        pierscionkiem stała sie niesmaczna i straciła urok.Wszystko zepsuł.Pozdrawiam.
        • Gość: Patrycja Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.sgib.com 25.11.04, 16:39
          Mnie sie wydaje, ze jednak nie. Przeciez Ty tez sama sobie go wybralas, prawda?
          i jej chodzi o to samo. Ile on na to przeznaczy, to juz zalezy od niego.
      • wloski.korki Re: Jest mi coraz bardziej przykro 02.12.04, 11:35
        Najtańsze pierścionki z brylantami kosztują od 250 zł w górę... Mój kosztował
        350 (to było 7 lat temu, byliśmy na I roku, oświadczył się po miesiącu), a
        brylancik nie jest w nim taki malutki wcale. Pracował na niego
        miesiąc,pieniędzy nia miał. Ale cena się nie liczy, ani certyfikat... Bardziej
        to, że za te pieniądze mógł sobie kupić jakieś wymarzone rzeczy (kolekcjoner),
        a wolał je przeznaczyć na mnie. Umówmy się, że gdyby kupił mi pierścionek za 30
        zł, nie byłoby mi przykro (sytuacja), ale coś by mnie kuło...
        Jego matka uznała, że ze mnie wstrętna materialistka... Sama wydaje jakieś 5000
        miesięcznie na ciuchy z lumpeksu i kupę taniego, niedobrego żarcia...
        • Gość: Patrycja Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.sgib.com 02.12.04, 12:25
          I to jest wlasnie piekne!!! ze kosztem swoich przyjemnosci sprawiamy
          niespodzianke ukochanej osobie. I to niepsodzianke wymagajaca od nas troche
          wyrzeczen! Oby wiecej bylo takich mezczyznsmile
    • an_ni Re: Jest mi coraz bardziej przykro 25.11.04, 14:46
      przeciez mozesz go nie przyjac tak?
      • Gość: jenny24 Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: 80.48.150.* 28.11.04, 23:24
        Ja w ogole nie wiem czemu jest Ci przykro? Przeciez chyba się doczekasz pierścionka w koncu Certyfikat mozesz wydrukowac sama to nie takie trudne no i pamietaj o czystości diamentu To niezwykle ważne Ciekawe czy Ty pracujesz? Moze Twoj facet oszczędza na plazmę w końcu to nie lada wydatek A swoją drogą on wynajmuje mieszkanie? nie wybudował sobie jeszcze chaty z basenem czy właśnie kończy budowę... A może po prostu brak mu romantyzmu Nie przejmuj się przecież w życiu najważniejsza jest miłość Nie zauważyłam u Ciebie ani odrobinki ale moze się nie znam Jak dla mnie pierścionek mogł być nawet srebrny ważne że od Mojego Przyszłego Męża Pozdrawiam i życze brylantu przynajmniej 12 karatowego no i nie tam żadnego złotego platyna jest duuuużo droższa no i wszystkich znajomych porazisz blaskiem
    • iwosia to też jest na coś dowód 28.11.04, 23:47
      Ja wiem, że pieniądze to nie wszystko, że pierścionek zaręczynowy to tylko
      symbol, ale takie zachowanie faceta, to też pewien symbol!!

      Po mojemu to symbol małego oddania. Skoro gościu rzekomo kocha, to powinien
      chcieć dać swojej ukochanej wszystko, co tylko ma najcenniejszego!! Mam
      nadzieję, że chociaż pierścionka z brylantem nie daje, to chociaż pełne
      zaangażowanie z jego strony widać. Mimo, że miłość jest najważniejsza w
      związku, to gdy sie ogląda coś takiego, to przykro się robi i żal chwyta za
      serce...Skoro jemu nie żal na drogie "zabawki" dla siebie, a na
      pierścionek ,ktory jet przecież ważnym akcentem i symbolem miłości, jest mu
      żal... to nie wiem... nie chcę go oceniać, ale niemiło mi sie myśli o takim
      facecie.
      • emilly29 Re: to też jest na coś dowód 29.11.04, 14:53
        Dzięki za wypowiedzi. Pokręciłam trochę z pospiechu – znamy się dwa lata, ale
        to nie wazne i nie chodzi tez o materializm i o to, ze nie cieszyłby mnie
        pierścionek za 200 zł, ale…..są pewne standardy. Jeżeli macie koleżankę, która
        zarabia mało, jeździ autobusem i przychodzi na imieniny z kubeczkiem z jarmarku
        dominikańskiego za 20 zł jest ok.Jeżeli przyjaciółka z mężem maja dwa auta po
        150 tys, mieszkają w willi, stosują najdroższe kosmetyki i dają Ci na urodziny
        bombonierkę za 8 zł i wino za 12 zł to sknerstwo.
        I O TO MI CHODZI.
        Tylko o to.
        Na każdym poziomie coś pasuje, a jeżeli odstaje to jest przykro.
        Ja już raczej rozumiem odwrotne sytuacje – dać coś na co Cię nie stać, ale Ci
        zależy itd. zbierasz, oszczędzasz….tak było w mojej rodzinie. Biedna babcia
        oszczędza emeryturę, żeby wnuczce coś kupić na Gwiazdkę, a nie dać cukierka. Ja
        też wolałabym chrześniaczce kupić ładne kolczyki na bierzmowanie, a za to
        pooszczędzać przez miesiąc czy dwa. To dla mnie normalne, ale niektórzy ludzie
        na siebie wydają majątek, a do znajomych przychodzą z jakimś chłamem. Nie
        rozumiem tego i nie zrozumiem. No chyba, ze chce się jawnie pokazac komuś, że
        ma się go w d****.
        • Gość: Patrycja Re: to też jest na coś dowód IP: *.sgib.com 29.11.04, 15:35
          Absolutnie Cie rozumiem i popieram. Nie zadasz nie wiadomo czego.
        • Gość: jennie Re: to też jest na coś dowód IP: 80.48.150.* 29.11.04, 15:39
          Hej Strasznie madrze Ci wyszla podsumowująca wypowiedz smile Daj sobie z nim spokoj Na pewno spotkasz faceta dla ktorego bedziesz calym swiatem i który zrobi wszystko, żeby spełniły się Twoje marzenia Będzie Ci dawał z życia to co najpiękniejsze i na co zasługujesz Żyje się po to, aby być i kochać a nie aby mieć A plazmę kupicie sobie wspólnie z tym Jedynym no bo czy to fajnie oglądać filmy na super ekranie ale obok faceta który z pierścionkiem zaręczynowym robi takie numery (To jakiś słabiak) Taki pierścionek dostaje się przeważnie raz w życiu i na całe życie Tego Ci życzę i oby Twoj wybór słuszny
          • emilly29 :) 30.11.04, 09:50
            Cieszę się, że część z Was rozumie.
            Oczywiscie wypowiedz z częsciami dochodu jest smieszna i wszyscy wiemy o co
            chodzi.
            Czasem nie wiem czemu ktos tak doslownie wszystko rozumie. Czy to objaw bycia
            bardzo konkretnym czy?.....smile

            Faktycznie, Pan zamówił pierscionek u złotnika, a to allegro to miało być
            wskazanie co mi się podoba. Najdziwniejsze, ze juz wczesniej pokazałam co mi
            sie podoba (nic nadzwyczajengo, krązek z jednym kamieniem, tylko nie
            sterczący "tulipanek", a bardziej "zwarty")...no więc nie dowiem się czy
            faktycznie miał zamiar to cos kupić czy to tylko była ciekawość co sądzę o
            takim modelu...

            Inna sprawa, ze sama zakupilam tam piekną bizuterię za konkurencyjną cenę i
            zegarek i stwierdzilam, ze wogole nie oplaca sie kupowac w jakis krukach skoro
            tam mamy za 1/3 ceny coś pięknego. No więc kto nie jest bez winy niech rzuci
            kamieniem...

            Pozdrawiam
            smile
            • madeleine7 Re: no to jednak nie jest taki zły... 30.11.04, 11:25
              Wygląda na to, ze zbyt pochopnie oceniłaś jego chęci.
              Cieszę się, ze się rozwiązało.
              Pozdrawiam i życze szczęścia!
              • emilly29 Re: no to jednak nie jest taki zły...:) 01.12.04, 12:05
                Dziekuję! Wiesz, są chwile w których jesteśmy nerwowe. Najczęściej to są te,
                gdy oczekujemy czegoś pięknego, a zapowiada się na masakręsmile
            • a_weasley Hmm. Az tak cienkiej ironii uzylem? 30.11.04, 12:10
              W pierwszej chwili myslalem, ze Emily docenila:

              > Oczywiscie wypowiedz z częsciami dochodu jest smieszna

              Miala byc.
              Ale zaraz potem nastapilo:

              > Czasem nie wiem czemu ktos tak doslownie wszystko rozumie. Czy to objaw bycia
              > bardzo konkretnym czy?.....smile

              ...czy moze uzycie srodka wyrazu zbyt trudnego dla niektorych wspoldyskutantow.
            • a_weasley I co, mądrale? 30.11.04, 13:28
              No i jak się teraz czujecie, mądre Panie, które chórem radziłyście Emily
              niezwłocznie kopnąć beznadziejnego leszcza w rzyć?
              • Gość: Patrycja Re: I co, mądrale? IP: *.sgib.com 30.11.04, 13:35
                czujemy sie b. dobrze, bo odnioslysmy cel: Emily zostala pocieszona i poczula
                ze nie jest sama i nie kazdy ma ja za zepsuta materialistke.
        • a_weasley Proszę o konkretne wskazówki 29.11.04, 22:08
          Emily, urzekła mnie Twoja teoria. Mogłabyś przybliżyć temat? Jaki procent (czy
          może krotność) miesięcznego dochodu ofiarodawcy powinna stanowić wartość
          pierścionka zaręczynowego, a jaki prezentu imieninowego?
          I czy to się liczy od dochodu brutto czy netto? A jak netto, to przed ZUSem czy
          po?
          To nie jest hi hi hi, przecież mówimy o miłości na cale życie, to trzeba
          starannie wyliczyć! Trzeba znać swoją wartość!
          • Gość: Patrycja Re: Proszę o konkretne wskazówki IP: *.sgib.com 30.11.04, 09:30
            Mozna sobie kpic i sie z niej smiac, ale jej chodzi o to, ze jej chlopak na
            sibie wydaje niebotyczne kwoty, a jej skapi skromnego pierscionka
            zareczynowego, ktory jest tym najcenniejszym i najwazniejszym symbolem. Moge do
            uporu maniaka powtarzac, ze ja tez dostalam skromny pierscionek, ale wiem, ze
            moj chlopak na niego odkladal i to jego poswiecenie i chec sprawienia mi
            radosci jest dla mnie najcenniejsza. Mysle, ze gdyby szukal jakiegos zlomu na
            allegro, byloby mi przykro, ze nie jestem warta choc odrobiny poswiecenia. Bo
            na pierscionek mozna odkladac i rok, jak sie chce. I nie rozumiem tlumaczen, ze
            biedny, bo malo zarabia. W przeciagu roku, odkladajac po 100 zlotych
            miesiecznie (co jest realne, jak sie powaznie mysli o malzenstwie) mozna kupic
            przyzwoity pierscionek z brylancikiem. I o to chodzi: o wykazanie sie
            zaradnoscia i troska o swoja przyszla zone. Jesli chlopak nie moze sie
            wykosztowac nawet na skromny pierscionek, to co z niego bedzie za maz? wydatki
            na pierscionek sa niczym w poriwnaniu z wydatkami na mieszkanie itd. Dodam, ze
            razem z mezem pracyujemy, wiec nie jestem typem "utrzymanki".
            • Gość: Patrycja Re: Proszę o konkretne wskazówki IP: *.sgib.com 30.11.04, 10:01
              Uwazam Weasley, ze troche zalosne jest Twoje usprawiedliwianie lenistwa i
              nieporadnosci zyciowej mezczyzn materializmem kobiet. Wspolczuje Twojej
              narzeczonej - zonie, ze nie mogles sie troszke bardziej wykazac, tylko
              poszedles po najmniejszej linii oporu...

              Ciekawe, czy jak urodzi Ci dziecko, uda Cis ei na cos szarpnac. Moze wtedy
              nadrobisz braki i kupisz jej cos wartosciowego. Moj kolega z pracy kupil zonie
              z tej okazjoo kolczyki z brylancikami. Bo ona jest tego warta. I oszczedzal na
              to te dziewiec miesiecy!!!! I to jest piekne.
            • a_weasley Re: Proszę o konkretne wskazówki 30.11.04, 12:06
              W sumie racja,

              > W przeciagu roku, odkladajac po 100 zlotych miesiecznie (co jest realne, jak
              sie powaznie mysli o malzenstwie)

              i oczywiscie to jest najwazniejszy wydatek

              > mozna kupic przyzwoity pierscionek z brylancikiem.

              Skromny, bo co to jest pierscionek za glupie tysiac zeta, ale to juz jakos
              narzeczona dowartosciowuje. A jak ktos na przyklad zamierza sie za rok ozenic,
              a nie oswiadczyc, to przeciez mozna wziac kredyt.

              > Wspolczuje Twojej narzeczonej - zonie, ze nie mogles sie troszke bardziej
              wykazac, tylko poszedles po najmniejszej linii oporu...

              OIW, byla zachwycona. Wspolczucie schowaj dla biednej zaniedbanej autorki tego
              watka, bo od mojej narzeczonej (ktorej pokazalem jej zale) doczeka sie najwyzej
              politowania.

              > Ciekawe, czy jak urodzi Ci dziecko, uda Cis ei na cos szarpnac. Moze wtedy
              nadrobisz braki

              No nie wiem, nie wiem. Te braki to dosyc duze sa. Ja jestem naprawde fatalnym
              narzeczonym, a jakim bede mezem to strach pomyslec. Ile razy po nia wychodzilem
              na dworzec z kwiatami, ktore nie kosztowaly nawet 10 zl! A ona sie cieszyla, ze
              sa kwiaty i ze jestem ja. Dziwna jakas, nie?
              • Gość: Patrycja Re: Proszę o konkretne wskazówki IP: *.sgib.com 30.11.04, 12:29
                Pierscionek wsrod slubnych wydatkow nie jest najwazniejsza pozycja, ale
                niewatpliwe pierwsza, bo od oswiadczyn sie zaczyna. Jesli musisz brac kredyt na
                pierscionek, to chyba nie czas na ozenek Wesleay...wogole, jesli na sprawy
                zwiazane ze slubem trzeba brac kredyt, to juz glupota.

                Strasznie smieszy mnie Twoje stwierdzenie "Ona byla zachwycona", a jaka miala
                byc??? miala rozpaczac? My kobiety jak jestesmy zakochane usprawiedliwiamy
                wszystko, nawet meska nieporadnosc. To ze ja zaslaniasz zachwytem narzeczonej,
                to nie zmiania faktu, ze starajac sie o kobiete, nalezy pokazac, ze:
                a) zalezy Ci na niej i dlatego mogles sie poswiecic, wziac nadgodziny i ustykac
                na pierscionek
                b) bedziesz w stanie jej zapewnic byt, gdyby ona stracila prace lub urodzila
                dziecko
                c) jestes zaradny zyciowo i planujesz swoje plany naprzod. na tym polega
                odpowiedzialnosc

                Ja tez sie ciesze z tego ze mam meza i spedzamy razem czas. Ale gloryfikowanie
                twej osoby tylko z powodu tego ze jestes traci narcyzem. Razem z mezem
                potrafimy robic sobie niespodzianki kosztem wlasnych przyjemnosci (nie kupie
                sobie jakis bzdur po to, aby kupic mu cos o czym marzyl od dawna).

                Milosc jest piekna, ale powietrzem sie nie zyje. Na miejscu Twej narzeczonej
                tez pewnie bym robila dobra mine do zlej gry, ale nie na tym to polega.

                • a_weasley Najpierw czytaj, potem pisz 30.11.04, 12:53
                  Gość portalu: Patrycja napisał(a):
                  > Pierscionek wsrod slubnych wydatkow nie jest najwazniejsza pozycja, ale
                  > niewatpliwe pierwsza, bo od oswiadczyn sie zaczyna.
                  gdzie indziej zaś dywagowala na temat oszczędzania przez rok. Rozumiem stąd, że
                  lepiej kazać dziewczynie rok dłużej niż dać tani pierścionek. No cóż, różne
                  mają różnie - polecam lekturę wątku "On nie chce się żenić".
                  > Jesli musisz brac kredyt na pierscionek,
                  Jak zauwazylas, nie musialem. Nie musze bowiem kupowac pierscionka za miliony.
                  • Gość: Patrycja czytam i to uwaznie IP: *.sgib.com 30.11.04, 13:03
                    Zareczyny i slub powinny byc przemyslanym krokiem. My sie pobralismy po 6
                    latach bycia razem. To jest sporo. Nie wiem, ile moj narzeczony na pierscionek
                    oszczedzal, ale mysle, ze troche to trwalo. Ale to tylko swiadczy o jego
                    podejsciu do sprawy. Pobieralismy sie posiadajac wlasne oszczednosci i prace.

                    Mam wrazenie, ze zrobiles wielka laske swej dziewczynie, ze jej sie
                    oswiadczyles. Powinna klaskac uszami z radosci, ze ja zechciales. Boze, co to
                    za podejscie??? Gdzies przeczytalam, ze za pierscionek dales jakies 41 zeta.
                    Tyle, to kosztuje wyjscie do kina lub na piwo. Jesli wydatek na pierscionek
                    sprowadzasz do takich kategorii, to wspolczuje...

                    jak widze, Ty nic nie muszisz - wystarczy ze jestes co?
        • Gość: pyra Re: to też jest na coś dowód IP: *.warlock.pl 15.03.05, 14:37
          o ku..
          • Gość: pyra Re: to też jest na coś dowód IP: *.warlock.pl 15.03.05, 14:41
            hmm czemu mi 'rwa' urwalo? big_grin

            wybacz patrycja, ale jak czytam twoje posty, to sama nie wiem, czy smiac sie,
            czy plakac
        • Gość: moni Re: symbol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:29
          1.Pierscionek zareczynowy to dla mnie symbol. Jakie malzenstwo - taki
          pierscionek. Oczekuje wiec staran i poswiecenia w jego zdobyciu. Wlasnie
          dlatego, ze jest dla kobiet chyba wiekszym symbolem niz obraczka. Historia
          milosci i dziedzictwem dla dzieci. Oczywiscie wszystko zalezy od gustu obu
          stron - moja kolezanka dostala pierscionek srebrny z muszla i byla zachwycona.
          Ale oni obydwoje sa harcerzami i maja podobny gust, akurat taki
          bezpretensjonalny. Ja na moje nieszczescie mam troche inny i zazdroszcze
          kolezankom, ktore opowiadaja jak ich faceci oszczedzali na pierscionek przez
          kilka miesiecy. Po co? Po to, zeby sie do tego przegotowywali i poczuli, ze to
          cos waznego. Tak jak z postem - zeby odmawiali sobie i tak jakos mi sie wydaje,
          ze to poswiecenie jest juz na zawsze zwiazane z tym pierscionkiem i nie chodzi
          o kobiecy materializm. Ale co to za sztuka isc ot tak do sklepu i kupic
          dziewczynie pierscionek, jak kajzerke? Przechodzilem tedy... No innym wyjsciem
          by bylo, gdyby facet sam robil pierscionek przez kilka miesiecy. Jaki by nie
          byl - ale pelen serca.
          2.Są osoby o wyjatkowym poczuciu estetyki, piekna i dla nich nie bez znaczenia
          jest gdzie kupuja bizuterie. Nie krytykujcie emily za tego Kruka, bo tam akurat
          sa po prostu czesto bardzo ciekawe i orginalne wzory i wcale nie o cene chodzi.
          3.Do emily- po prostu mow mu czego chcesz i jak do tej sprawy podchodzisz. Moj
          facet kiedys stweirdzil, ze pierscionek zareczynowy to "zbedny wydatek".
          Odpowiedzialam mu na to, ze idac tym tokiem rozumowania - caly ten slub,
          wesele, itp. to zbedny wydatek, bo akurat nie mi to jest potrzebne do szczescia.
          A potem powiedzialam mu, ze do tego wlasnie podchodze jak do symbolu. Niech
          wyrazi tym pierscionkiem swoje uczzucie i nie chodzilo mi o to, zeby zamiast
          samochodu kupil mi brylant, ale o staranie!
    • Gość: mike Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.acn.waw.pl 30.11.04, 12:28
      Ja bym na miejscu Autorki wątku puścił kutwiarza kantem.
      • emilly29 pierscionek jest wazny! 30.11.04, 14:34
        Bo nosi się go całe życie i dlatego uważam, że jeżeli zyje się na wysokim
        poziomie to mozna kupić coś za 1000 zł, a wesele to jeden wieczór...
        dlatego koszt naszego slubu i wesela (obiadu) to będzie ok. 4 tys. Po prostu
        nie czujemy potrzeby i mamy malutką rodzinę.Suknia będzie z drugiej ręki. Nie
        przeszkadza mi to. Tylko do pierscionka przywiazuje taką wagę bo to symbol i
        preznet na całe życie. Chciałąbym przekazać go córce...podobają mi się takie
        tradycje...klejnoty rodzinne...itd. Może to materializm, ale chciałabym dostać
        pierscionek zaręczynowy babci na swoje np. 30 urodziny. To piekne.

        Jezeli ktos robi weselicho na 100 osob a go kompletnie na to nie stać to ja
        tego nie rozumiem, a ktoś nie musi rozumiec drogiego pierscionka i oboadu na 15
        osob.

        W Kruku za 399 zł mozna dostać sliczny pierscionek z białego złota z malutkim
        brylancikiem. Wdzięczny, skromny, pasujący na codzień i jeżeli pan nie zaranbia
        dużo to może kupić coś takiego, a wybranka na pewno sie ucieszy. 1000 zł to na
        pewno nie jest koszt najtanszego brylantu, wiec nie przesadzajmy z tym
        oszczedzaniem 100 zl miesiecznie przez roksmile

        A swoją drogą strasznie sympatyczne dziewczyny tu bywająsmile
        pozdrawiam wszystkich

        • Gość: wiolka Re: pierscionek jest wazny! IP: 80.51.242.* 30.11.04, 14:58
          Uważam, że najważniejsze jest jak się człowiek czuje przy swojej połówce. Ja nie zauważyłam, żeby Tobie było miło (pierwsza wypowiedź bardzo nieoptymistyczna). Aż dziwne, że był taki zły, a tu nagle po kupieniu pierścionka, który jednak nie jest aż taką tandetą jak myślałaś, że będzie i już wszystko ok i facet taki kochany no i jeszcze te zakupy za 1/3 ceny. Dziwne, ale może to fajne, że tak szybko zmieniasz nastawienie do faceta i świata. A może corka będzie wolała taki za 49000, a jeśli będą 3 córki... Pozdrawiam Cię i życzę troszkę więcej 'bycia' niż posiadania
        • Gość: Patrycja Re: pierscionek jest wazny! IP: *.sgib.com 30.11.04, 17:09
          czemu Wy dziewczyny przyklad oszczedzania traktujecie tak doslownie??? to byl
          matematyczny przyklad majacy na celu pokazanie, ze kazdy moze przy kazdym
          poziomie zarobkow kupic swej wybrance pierscionek za rozsadna cene. I koniec.

          para butow kosztuje srednio 200-300 PLN.
          Jesli pierscionek kosztuje nawet dwa razy tyle, to naprawde nie jest to
          wydatek, ktory trzeba budzetowac dwa lata naprzod!!! litosci.

          mam pytanie do Was facetow, ile potraficie rocznie wydac na swoj samochod???
          dwa baki benzyny to juz blyskotka dla zony (zakladajac jazde na beznynie).

          I niestety, jestem bardzo twarda realistka, stad moje wypowiedzi.
          • a_weasley Co to znaczy: SWÓJ samochód? 30.11.04, 17:40
            > mam pytanie do Was facetow, ile potraficie rocznie wydac na swoj samochod???
            > dwa baki benzyny to juz blyskotka dla zony (zakladajac jazde na beznynie).

            A żona ma swój i placi za swój? Jest w domu samochód, to się na niego wydaje.
            Tak samo jak się wydaje na utrzymanie domu.
            • Gość: Patrycja Re: Co to znaczy: SWÓJ samochód? IP: *.sgib.com 30.11.04, 17:47
              Zaweze zakres pytania: kieruje je do kawalerow.
            • emilly29 do PANA A_WEASLEY 01.12.04, 11:48
              Swoj znaczy jego. Ja mam swój samochód, który utrzymuję i jeżdze niem do pracy,
              narzeczony ma swój. Wieczorami i w weekend jeżdzimy raz jego, raz moim.
              Jestem po rozwodzie i jak miałam męza było tak samo. Zarabiam i utrzymuję
              siebie, na życie wydajemy wspólnie. Nie widze w tym nic dziwnego.
              Potrafie wydac na kosmetyk 200 zł, ale prezenty dla narzeczonego tez robię w
              tym stylu. Jezeli ja Lancome to on też, a nie sobie Diora, jemu Ziaję.

              Jesteś przerważliwony i drobizagowy. Koleżance chodzilo o to, że faceci wydają
              na SWOJ samochód duzo i nie chodzilo jej o benzynę i wycieczki całej rodziny,
              tylko o tuning, radio i inne bezdety, których żona czy dziecko nie potrzebuje,
              a część mężczyzn bez tego żyć nie może.

              (Dla twojej wiadomosci nie rozwiodłam się dlatego, że byłam materialistką lub
              cos w tym stylu. Poznałam męza w liceum, a po 8 latach okazało się, że
              pasowalismy do siebie jako nastolatkowie, a potem jako dorosli ludzie juz nie;
              bylismy przyjaciolmi i rozstalismy sie w "pokoju".).

        • Gość: pyra Re: pierscionek jest wazny! IP: *.warlock.pl 15.03.05, 14:43
          a moze sie po prostu lubi dzielic szczesciem z przyjaciolmi? i dlatego robi
          impreze?
    • Gość: Patrycja To tylko przyklad IP: *.sgib.com 30.11.04, 17:46
      Chodzilam kiedys, w liceum z kolesiem, ktory mial duzo mniejsze kieszonkowe ode
      mnie, a i moje nie powalalo z nog. Poniewaz wiedzialam, jak trudno mu jest mi
      cokolwiek postawic bronilam sie orzed tym rowno i czesto sama mu fundowalam te
      lody czy kino. Po pewnym czasie, kiedy on zaczal pracowac i nic sie nie
      zmienialo, zrobilo mi sie troche przykro, ze nawet jak ma kase, to dzileimy sie
      na pol, a jak jej nie ma, to ja place sama. Na moje urodziny dostalam kwiatka -
      urocze, cieszylam sie bardzo - ale mina mi zrzedla, jak nastepnego dnia zabral
      mnie na zakupy, abym pomogla mu wybrac nowa bluze czy tam spodnie (a w
      dziurawych nie chodzil). Wiedzial, ze zbieram ksiazki o zwierzetach, ksiazka
      jest normalnym prezentem. Nigdy go o nic nie prosilam, a on majac juz wlasne
      piebniadze wolal je wydac na siebie (niemalo) a mnie nie mogl kupic ksiazki,
      ktora potem kupilam sobie sama za kieszonkowe. Ja go po prostu przyzwyczailam,
      ze nic nie chce, nic nie potrzebuje i zyje miloscia i powietrzem. Bylo mi
      smutno, bo ja nie zalowalam moich zaskorniakow, aby zrobic mu niespodzianke, a
      on wiedzac jak chodze wokol tej ksiazki nie pomyslal o tym, aby zrobic mi
      radoche.

      Szkoda. To bylo dawno. Mnie duza przyjemnosc sprawia obdarowywanie innych,
      zwlaszcza rzeczami, na ktore sami by sobie nie mogli pozwolic, bo zawsze sa
      wazniejsze wydatki. Potrafie na gwiazdke oszczedzac caly rok, aby obdarowac
      rodzine tak, aby im sie oczy blyszczaly.
    • Gość: Patrycja Do Pana Weasley i nie tylko IP: *.sgib.com 01.12.04, 12:07
      Podsumowaujac, kazda wazna chwila powinna miec oprawe. Na urodziny od Rodzicow
      dostawalam zawsze drobaizgi, ale na 18 pamietam jak dzis dostalam zloty
      lancuszek, ktory moja Mama dostala kiedys od Ojca. I to byl piekny prezent, nie
      tylko z uwagi na wartosc materialna, ale tez dlatego, ze wiazaly sie z nim
      piekne wspomnienia. I okazja byla wyjatkowa, bo 18 lat ma sie raz.

      Z zareczynami jest podobnie. Trzeba im nadac jakis wyjatkowy wymiar rowniez w
      sensie materialnym. Bo to jest cos, co sie nie powtorzy. Warto na ten cel
      zrezygnowac z jakis innych zakupow czy przyjemnosci, po to, aby kupic piekny
      pierscionek, ktory przyszla zona bedzie nosila z obraczka cale zycie. I to jest
      czesto jedyna okazja i chwila, aby kupic ten brylancik, o ktorym marzy kazda
      kobieta.
      • Gość: krysia25 Re: Do Pana Weasley i nie tylko IP: 80.51.242.* 01.12.04, 13:07
        Moj narzeczony powiedzial ze wyda kazda kase na pierscionek zareczynowy, tylko zeby mi sie podobal To wydatek jeden na cale zycie wiec nawet kilka tysiecy to nie jest przesada. W koncu moze byc dla corki, wnuczki. Niestety mi sie spodobal w kruku ten za 399 (bialutki z malutkim brylancikiem) ale go nie dostalam bo na taką okoliczność musi być wyjątkowy zdaniem mojego faceta. Ten mysle ze sobie kupię przy okazji Dostalam droższy tez biały i tez z brylantem tylko ze wiekszym Tylko ze za każdym razem, gdy na niego patrze wiem jak duzo znaczę dla swojego księcia. Szczerze mowiac sknerowac na pierscionek to lekka przesada. No i kolezanki mowią ze fajnie, bo niektorzy ich faceci wykrecaja sie brakiem kasy, ale na same ciuchy i kosmetyki potrafia na siebie wydac naprawde sporo. Jakos mi nie pasuje 31 zl za pierscionek zareczynowy Obraczki beda chociaz po 50?
      • Gość: ewa Re: Do Patrycji IP: *.in-addr.btopenworld.com 01.12.04, 14:57
        > czesto jedyna okazja i chwila, aby kupic ten brylancik, o ktorym marzy kazda
        > kobieta.

        To juz chyba przesada, podoba mi sie wiele roznych kamieni, i tych bardzo
        drogich szlachetnych i tych mniej wartosciowych, ale nie brylanty, nigdy o nich
        nie marzylam i nie marze, moze jestem pod tym wzgledem wyjatkowa, ale naprawde
        nie widze w brylantach nic nadzwyczajnego, poza cena.
        • Gość: Do Ewy Re: Do Patrycji IP: *.sgib.com 01.12.04, 15:20
          Zawsze mnie zastanawia taka drobiazgowosc ludzi i czepanie sie szczegolow.
          Tutaj kamienia. Napisalam "brylant" bo to jest tradycyjnie najczesciej
          wybierany kamien. Mozesz sobie wybrac perle, jesli masz ochote lub topaz lub
          cytryn albo szafir. Do wyboru, do koloru. Jak masz jakies pytania, to chetnie
          odpowiem.

          Liczy sie, aby to byl pierscionek troszke bardziej wyjatkowy i "odswietny" bo i
          okazja niezwykla.
          • Gość: Patrycja Do Ewy IP: *.sgib.com 01.12.04, 15:20
            Cos na gorze pokrecilam temat z autoremsmile
        • Gość: Patrycja Do Ewy po raz drugi IP: *.sgib.com 01.12.04, 15:30
          I dodam jeszcze, ze akurat brylanty nie sa najdrozszymi sposrod kamieni
          szlachetnych: sa tansze od prawdziwych szmaragdow (te co sa w Polsce sa czesto
          kiepskiej jakosci i tzw. syntetyczne, prawdziwe i najpiekniejsze sa z
          Kolumbii), szafirow (tych z rejonu Tajlandii, bo tam jest ich zaglebie)lub
          rubinow (Birma). Jesli chodzi o kamienia polszlachetne, tez sie znajda drozsze:
          np. spinele. bardzo rzadkie.
          Tak ze naprawde ten tradycyjny brylant nie jest jakas wielka fanaberia.
          Wszystko zalezy od jego rozmiarow, barwy i czystosci.
          • Gość: ewa Re: Do Ewy po raz drugi IP: *.in-addr.btopenworld.com 02.12.04, 14:11
            Dzieki za wyklad na temat kamieni szlachetnychsmile Mozna gdzies w sieci te sinele
            sobie obejrzec na przyklad? Ja sie kompletnie nie znam na kamieniach, a wartosc
            cenowa oceniam po tym, co widze w sklepach jubilerskich, gdzie zazwyczaj
            brylanty sa najdrozsze. Slowek sie czepiam, tak juz mam hehe. Ale ogolnie masz
            racje, jesli chodzi o to, ze jak jest specjalna okazja to warto cos zrobic dla
            kochanej osoby, co wymaga troche wysilku (wedlug mnie niekoniecznie
            finansowego). Sama bym wolala, zeby moj maz cos mi innego kupil (jesli by mial
            odkladac przez jakis czas), a nie bizuterie akurat, chociaz bizuterie lubie. A
            pierscionek zareczynowy kupil mi wiedzac jakie lubie i popelniajac spory
            wysilek, wlasnie finansowy, chociaz mowilam mu, ze moze byc srebrny (tez nosze)
            i nic by mnie nie klulo nigdzie ani nie gryzlosmile
            • Gość: Patrycja Re: Do Ewy po raz drugi IP: *.sgib.com 02.12.04, 14:37
              Prosze bardzosmile) Ja jestem fanka kamieni szlachetnych i polszlachetnych i
              generalnie ogladam je przez szybe w sklepach przy okazji podrozysmile) Sama
              dostalam skromny pierscionek i jest najukochanszy i najblizszy memu sercu, mimo
              ze jak pisalam, nie jest to taki, ktory bym sobie wybralasmile.

              Co do obejrzenia spineli, polecam albumy w Empikach. W sieci nigdy nie szukalam.

              Pozdrawiam.
    • Gość: aga Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:33
      Moja droga! a powiedziałaś mu to? macie razem żyć, dzielić ze sobą dnie i noce,
      być może mieć wspólne dzieci, więc należy ze sobą wyjaśniać pewne dręczące was
      sprawy; jeśli będzie miał do Ciebie pretensje, to może nie jest wart wspólnej
      przyszłości...wybacz, ale facet, którego (jak sama powiedziałaś) stać na spore
      wydatki, żałuje pieniędzy dla ukochanej na pierścionek zaręczynowy... to szkoda
      komentarza; sad
      i jeszcze mówi Ci że rozważa kupno używanego, rozumiałabym gdyby to był
      pirścionek przekazywany z pokolenia na pokolenie w jego rodzinie... ale kogoś
      obcego z aukcji?! nie ładnie...
    • Gość: Agnieszka Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 10.02.05, 21:41
      dokladnie używany??? po kims obcym...fuuj nawet niewiadomo kto go
      nosil....blee..nieladnie nieladnie. POROZMAWIAJ Z NIM jak nie zrozumie,tzn ze
      nie rozumie Twoich potrzeb....tzn nie jest Ciebie wart!
      • a_weasley Re: Jest mi coraz bardziej przykro 10.02.05, 22:43
        Przeczytaj cały wątek, już się dawno wyjaśniło.
    • Gość: Michał Facet nie lubi,jak ona leci na kase IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.05, 09:39
      Widac,ze lecisz na kase,złociutka...Własnie takich kobiet mężczyźni nie lubia i
      jak tylko to wyczuwaja,od razu daja kopa w d...Kiedy Wy to zrozumiecie?
      • madeleine7 Re: Facet nie lubi,jak ona leci na kase 15.03.05, 14:41
        A kobiety nie lubią takich co lecą na: ładne włosy, ładną buzię, duży biust,
        długie nogi, opaloną skórę, ładne zęby, dobry makijaż, eleganckie ciuchy,
        czerwone paznokcie, ładną bieliznę, ogolone nogi...

        Kiedy Wy to zrozumiecie???
      • Gość: moni Re: Facet nie lubi,jak ona leci na kase IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:34
        To ty kolo nie wiesz, ze wszystkie tyko na to lecimy?
        Ty nie siedz na forum, tylko zarabiaj!
    • Gość: lesiu Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.chello.pl 15.03.05, 15:13
      ty pusta materialistko smile
      • Gość: moni Re: do lesia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:37
        Ona jest pusa materialistka?
        O ty tepy misiu!
        Pewnie, lepiej, zebysmy nic od was nie chcialy, tylko dawaly.
        O juz nie dlugo chyba bedziecie nam potrzebni. Chyba czas najwyzszy sie zmienic.
        A ja jestem materialistka i wiesz co?
        Nie pusta. Tylko uwielbiam piekne rzeczy - taka mam slabosc, moge nie jesc
        przez tydzien, a kupie zabytkowa rzeżbe. No i nakrzycz na mnie chloptasiu.
    • Gość: Nina Re: Jest mi coraz bardziej przykro IP: *.arcor-ip.net 17.03.05, 16:09
      Skoro wiesz ze kupil Ci ten pierscionek na aukcji to moze wiesz dlaczego. A jak
      nie wiesz to zapytaj. Nie mozesz ukrywac przed nim swoich uczuc, on musi
      wiedziec co czujesz i vice versa. Moze poprostu mu sie podobal bo byl
      oryginalny, albo chcial zaoszczedzic kasy (to wspolczuje dusigrosza) Potem
      bedzie Tobie i dzieciom wyliczal kazda zjedzona bulke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka