20.05.05, 18:18
Moi przyszli teściowie na wesele chca zaprosić całą rodzinkę (te ciocie i
tych wujków których mój narzeczony widział ze 2 razy w życiu). Nie chciałabym
aby na moim weselu był tłum nieznanych mi osób. Jak to powiedzieć moim
przyszłym tesciom aby ich nie urazić? Czy wy też miałyście taki problem?
Obserwuj wątek
    • mike2005 Re: goście 20.05.05, 19:51
      Zasugeruj im, że nie uśmiecha ci się, żeby na weselicho zwaliły się tabuny
      ciotek-klotek i wujaszków, co to nażrą i opiją się za darmochę, a potem i tak
      nie poszczędzą słów krytki i złośliwych docinków.
    • a_weasley Najlepiej otwartym tekstem 22.05.05, 15:30
      trifoglio napisała:

      > Jak to powiedzieć moim przyszłym tesciom aby ich nie urazić?

      To bardzo zależy od tego, jacy to są teście. Są ludzie, wobec których
      asertywność nie działa, bo jeżeli im się sprzeciwić, to się obrażają. Mam
      nadzieję, że to nie ten przypadek.
      Spotkałem się z takim układem, że młodzi umówili się z rodzicami obu stron:
      połowa gości - rodzina (ustalają rodzice obu stron), połowa przyjaciele młodych.
      Myślę, że to sensowny układ. Gdzie i kiedy poznać rodzinę, do której wchodzisz?
      Trochę głupio, jak rodzina widuje się tylko na pogrzebach (dobrze, jak chociaż
      tyle).

      > Czy wy też miałyście

      Wot proszę, seksizm wink Po polsku do mieszanego towarzystwa mówi się
      "mieliście". Tu naprawdę bywają faceci.

      > taki problem?

      Nie, a szkoda, wolałbym. Z mojej rodziny prosimy dosłownie kilka osób nie dla
      mojego czy mojej półżony oporu, tylko po prostu nie bardzo byłoby kogo prosić. Z
      pozostałymi (w tym z naszym pokoleniem, z dosłownie jednym wyjątkiem) albo
      kontakt się urwał, albo jest luźny, a mieszkają daleko, albo nie żyją. Z rodziny
      mojej półżony podobnie. Z naszych dziadków na przykład żyje jeszcze jedna moja
      babcia, a i to nie przyjedzie, 350 km i 92 lata - bez komentarza.
      Jedyny problem mieliśmy, że mój ojciec nastawał na zaproszenie teściów mojego
      brata, mojej półżonie prawie nieznanych (byli sobie przedstawieni i tyle), a
      mnie potrzebnych jak dementor na weselu, ale udało się go spacyfikować.
    • ardzuna Re: goście 22.05.05, 15:40
      To zależy, kto płaci za ślub i wesele. Jesli oni, to mają prawo zrobic ze ślubu
      spotkanie rodzinne, bo i taka zresztą była pierwotnie funkcja uroczystych
      wesel. A jeśli rodzina jest wam nieznana, to najwyższy czas, żeby ją poznać - w
      końcu wchodzicie w tę rodzinę.

      Moja rodzina jest akurat olbrzymia, jeśli przyjedziesz do Francji czy do Wilna
      do kuzyna, który tylko o tobie słyszał (a ty o nim), to przyjmie cię z
      otwartymi rękami jak starego znajomego i najbliższą rodzinę i to jest właśnie
      piękne. Kazdemu bym życzyła takiego zaplecza i wsparcia, które można otrzymać
      od dużej i utrzymującej ze sobą kontakty rodziny. Nie ma co się moim zdaniem
      obrażać, tylko świętować razem z rodziną i traktować ją życzliwie. Oj, jak
      żałuję, że mnie po prostu NIE STAĆ na wyprawienie weseliska na 300 osób dla
      całej rodziny...
    • pepperann Re: goście 23.05.05, 09:45
      Jesli sie uda (a nie musi sie udac) - powiedzcie im oboje, ze chcecie, zeby
      wesele bylo kameralne i tyle.

      jesli sa bardzo uparci - zgadzam sie z ardzuna - to zalezy od tego, kto placi.
      Jesli oni i twierdza, ze tak trzeba, bo tamci ich tez kiedys zaprosili - trzeba
      sie zgodzic. Jesli wy placicie - mozna poprosic tesciow, zeby wybrali kogo
      trzeba zaprosic z ich rodziny, ale nie wiecej niz np. 10 osob (my tak wlasnie
      zrobilismy; oni sie poczuli ok, ze ich zdanie jest uwzglednione.

      Niezlym posunieciem taktycznym jest zamowienie nieduzej sali. Wtedy musza byc
      zachowane proporcje i nie zjawi sie tlum ciotek.
      • miimiimii Re: goście 23.05.05, 09:53
        ..na weselu będzie 68osób z czego zaledwie 12 to moi goście.. jestem rzeciewna
        zapraszaniu statystów, ludzi którzy są mi obcy, dla których ja jestem szczerze
        obojętna.. za to mój luby sprasza rodzinę, znajomych rodziców, rodziców swoich
        znajomych.. średnio podoba mi sie właśnie pomysł przebywania na własnym weselu
        w tłumie ludzi których w życiu nie widziałam na oczy.. lae za wszystko płaci
        mój luby, wiec jak chce ich zaprosić, to trudno..przecież sam zapłaci za ich
        pokoje i za to co zjedzą..
        • byhanya Re: goście 23.05.05, 10:04
          hmmm jakby nie musial placic to by was bylo stac na np remont mieszkania.
          jego kasa = twoja kasa = wspolna kasa.
          ale nawiasem mowiac chcialabym, zeby mnie bylo stac zaprosic wszystkich o
          ktorych slyszalam i ktorych widzialam.
    • dr_kaczusia Re: goście 23.05.05, 10:14
      U nas wesele przewidziane jest mniej wiecej na 120 osob... Ze strony
      narzeczonego bedzie tylko naj naj blizsza rodzinka (rodzenstwo rodzicow z
      dziecmi) bo maja ja spora, a ode mnie naj naj ze strony taty (z powodow j.w.) i
      kuzynostwo ze strony mamy bo ona nie ma rodzenstwa. Od razu przy sporzadzaniu
      listy postawilam sie okoniem w kwestii dalekich krewnych, ktorych widzialam w
      zyciu 2x, a ktorzy sami nas nie informowali o slubach swoich dzieci, o
      zaproszeniu nie wspominajac. Z tego wszystkiego wyszedl nam mniej wiecej podzial
      po ok 40 osob na rodzinki i 40 na znajomych. Wiadomo, ze trzeba sie liczyc z
      tym, ze sporo osob moze nie przyjsc i zaprosic z gorka wink Ale niech to beda
      osoby nam dobrze znane, lubiane, w ktorych otoczeniu dobrze sie czujemy! Bo to
      jest w koncu nasze swieto smile no... trzeba czasem powalczyc z argumentami taty,
      ze na weselu sa goscie, ktorych mlodzi by chcieli i ktorych chca rodzice (czyt.
      ich dobrzy znajomi), ale jesli ja lubie tych, ktorych chca rodzice to nie ma
      problemu wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka