Dodaj do ulubionych

Wątpliwości...

05.08.05, 13:52
Czy wszyscy jesteście na 150% pewni swojej decyzji o ślubie? Bo mnie nachodzą
wątpliwości. Nie chodzi tu o narzeczonego, bo bardzo go kocham, choć także
myślę, czy będzie dobrym mężem. Właściwie to wczoraj byłam u krawcowej i
chyba z nerwów cały wieczór przepłakałam. Denerwuję się tym ślubem, a wesele
to jest coś, co mnie po prostu przeraża, choć byłam na wielu i wiem, że to
nic strasznego.
Obserwuj wątek
    • leeloo26 Re: Wątpliwości... 05.08.05, 13:54
      ja ten etap przechodzilam w zeszlym tygodniu.

      Oraz juz ze dwa razy zupelnie na powaznie odwolywalam slub.
    • magdazeb Re: Wątpliwości... 05.08.05, 14:06
      witaj mi też nerwy puszczają. zdarza mi się popłakać. czy mam wątpliwości? nie.
      jesli chodzi o mojego przyszlego. ale co do imprezy to tak. dużo nerw kosztuje
      mnie zorganizowanie tego wszystkiego. dobrze że w pracy mam fajnych ludzi i
      godzą się na wiele. wink ale bez przesadyzmu.
      nie martw się i moze jakiś krótki wypad za miasto by Ci pomógł?
      pozdr
    • pepperann Re: Wątpliwości... 05.08.05, 15:02
      Ja wczoraj wpadłam w kolejne wątpliwości ze łzami "po co ten cały cyrk". Na
      szczęście mam super narzeczonego, który oprócz innych zalet, jest uosobieniem
      spokoju i pozytywnego myślenia. Jak wpadam do domu z takimi tekstami (o cyrku
      itp) to tak mnie przedrzeźnia i tak się ze mnie śmieje, że w końcu ja sama też
      zaczynam się z siebie śmiać. A w niedziele wyjeżdżamy na tydzień opalić się i
      złapać dystans.,
    • aagniieeszkaa Re: Wątpliwości... 05.08.05, 15:07
      JA tez mam momenty, że jestem, jak to mój ukochany określa "kryzysową
      narzeczoną", ale to mija. Byliśmy dziś u księdza, który nam będzie udzielał
      ślubu i mądrze powiedział, że zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie
      spodoba. Święto jest nasze i najważniejsze, żebyśmy my byli szczęśliwi, a to
      osiągniemy nie przejmując się szczegółami.
    • mike2005 Re: Wątpliwości... 05.08.05, 18:07
      emiliag napisała:
      > Denerwuję się tym ślubem, a wesele
      > to jest coś, co mnie po prostu przeraża, choć byłam na wielu i wiem, że to
      > nic strasznego.

      Zależy, dla kogo. Dla biesiadników na pewno nic strasznegosmile
      • rozalia29 Re: Wątpliwości... 05.08.05, 22:46
        A ja mam ślub już jutro o 12. Dzisiaj spaliłam się na pomidora niechcący w
        solarium, w szalu zrobiła się całkiem niezła dziura (sama się zrobiła), ale co
        tam. Jutro wielki dzień. Na etapie dzień przed już nic nie przeraża. Zaczyna
        się etap przedziwnego poczucia humoru. I nie mam wątpliwości. Nawet co do tego,
        ze wszystko pójdzie zgodnie z planem. Mam nadzieję tylko, że ktoś uwieczni te
        nieprzewidziane wypadki. Za tydzień będę płakała ze śmiechu oglądając zdjęcia.
        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka