Dodaj do ulubionych

Ślubny savoir-vivre

17.08.05, 14:01
Bardzo inetresujący artykuł. Ale co w przypadku gdy rodzice panny młodej są
rozwiedzeni. Jak ich usadzić (ojciec ma nową żonę, matka jest singlem). Kto
powinien pełnić rolę gospodarza? Na weselu u kuzynów gdzie była podobna
sytuacja, ojciec pana młodego wyszedł wcześniej po części oficjalnej ze swoją
drugą żoną.
Obserwuj wątek
    • mariolka224 Re: Ślubny savoir-vivre 06.10.05, 12:26
      za kilka miesięcy będę starszą na ślubie przyjaciółki czy ktoś może mi napisac
      jakie będą moje obowiązki? z góry dzieki
      • cheri-bibi Re: Ślubny savoir-vivre 06.10.05, 13:11
        dla mnie ten artykul jest w wielu miejscach nierealny. np. to:
        KTO ZA CO PŁACI?

        Rodzina panny młodej za:

        * zaproszenia na ślub, - 300

        * suknię i dodatki, - 1800

        * opłaty ślubne (choć podczas samego płacenia lepiej wygląda, gdy narzeczony
        wyjmuje pieniądze z portfela), - 700

        * fotografa i wideo, -1400

        * wesele. - 8000

        Za podróż poślubną płacą młodzi, rodzice na spółkę lub rodzice pana młodego
        (wiele zależy od tego, jak były podzielone koszty wesela).

        Rodzina pana młodego za:

        * obrączki - 800

        * garnitur i dodatki, 1200

        * bukiet panny młodej, 300

        * wynajęcie samochodu dla młodej pary, -0

        * napoje i alkohol na wesele, lorkiestrę lub didżeja 1000 i 1400


        wiem, że to przykład, ale wiele w tym artykułe napisano rzeczy nierealnych i
        tradycjami rodem chyba z usa...
        • polokokt Re: Ślubny savoir-vivre 09.10.05, 23:42
          Dokladnie. Chyba poprostu pozycja "wesele" powinna zostac rozbita pomiedzy obie
          rodziny i wtedy bedzie mniej wiecej OK. tym bardzie ze musi to byc dogadane kto
          za co placi, zeby nie bylo tak, ze z jednej strony jest 100 gosci z drugiej 200
          a koszta ida na polowe (choc oczywiscie wszystko jest kwestia umowy).
          Pozdrawiam
        • a_weasley Re: Ślubny savoir-vivre 24.11.05, 20:30
          cheri-bibi napisała:

          > dla mnie ten artykul jest w wielu miejscach nierealny. np. to:
          > KTO ZA CO PŁACI?
          >
          [ciach 4200 zł]

          > * wesele. - 8000

          > Rodzina pana młodego za:
          [ciach 3000+ zł

          > * napoje i alkohol na wesele, lorkiestrę lub didżeja 1000 i 1400

          1400 za orkiestrę?
          1000 zł na alkohol tam, gdzie wesele po potrąceniu napojów i muzyki kosztuje
          8000 zł? Czyli co, np. 100 zł na gościa ogólnie, a 12 zł 50 gr na napoje i alkohol?
        • mugatu Masz rację 21.01.08, 14:19
          Artykuł jest głupi po prostu. Płaci ten kto ma pieniądze. A
          najlepiej sami Państwo Młodzi. My będziemy finansować wesele w
          całości sami. Nie wyobrażam sobie inaczej.
      • krolik1102 Re: Ślubny savoir-vivre 26.11.05, 11:32
        mariolka224 napisała:

        > za kilka miesięcy będę starszą na ślubie przyjaciółki czy ktoś może mi napisac
        > jakie będą moje obowiązki? z góry dzieki
        przygotuj sobie jakis koszyczek czy torebkę na koperty i prezenty, bo będzie
        tego pełno przy składaniu życzeń. Postaw sobie jakieś krzesło czy coś takiego
        na kwiaty. Potem musisz dbać o gości, wskazać im drogę do domu weselnego,
        poinformować gdzie to będzie i takie rzeczy. Powiedzieć ustalone wcześniej
        sprawy, np. że prosicie o nie palenie na sali, jak będzie kwaterowanie w hotelu
        czy coś takiego, rozdzielic im pokoje. Potem żeby nikomu nie zabrakło widelca,
        talerza itp. Jak komus zabraknie krzesła, żeby panna młoda nie musiała po nie
        biec (mi sie to przytrafiło, bo jedna osoba przyjechała niezapowiedziana a to
        było przyjęcie, świadkowie się ulotnili a nikt nie zajarzył, że wypadałoby
        załatwić dodatkowe krzesło, ale wpadki zawsze się zdarzają). Trzeba pilnować,
        żeby wszyscy dostali jeść i żeby nie zabrakło picia i żeby miski nie stały
        puste. A jak komus się coś stanie, rozboli głowa czy dostanie niestrawności,
        dobrze mieć coś na takie sprawy w torbie. Moi świadkowie niestety się nie
        sprawdzili i zupełnie położyli sprawę, ale wiedziałam, że tak będzie (to byli
        bracia nasi, trzeba było ich wziąć na świadków, to była jedyna rzecz, jakiej
        nie udało nam się przeforsować w rozmowie z rodzicami), więc wcześniej
        poprosiłam inne osoby, żeby dopilnowały wszystkiego.
        A wcześniej, jeżeli chcesz pomóc, to możesz coś robić przy samej organizacji
        imprezy, to jest strasznie dużo roboty: zaproszenia, lista gości: wielką pomocą
        będzie, jeśli goście będą dzwonili do ciebie z potwierdzeniem przybycia, niż
        zawracali głowę młodej parze. Trzeba to ustalić z młodymi. To jest coś w
        rodzaju pilotowania wycieczki: trzeba dbać o ludzi i pilnować, żeby wszystko
        szło wg planu. Będzie dobrze. Jakby co, to pisz. Sama organizowałam swój ślub i
        orientuję się w tych sprawach.
        • kbor Re: Ślubny savoir-vivre 29.12.05, 21:08
          Ja tez sam organizuje swoj slub...

          Prosze o kontakt kbor@gazeta.pl
        • kaamilka Re: Ślubny savoir-vivre 16.06.08, 14:17
          Matko, w życiu nie zgodziłabym się być Twoim świadkiem, a raczej
          służącą! Co to za wymagania... Moja świadkowa miała tylko "pachnieć
          i ładnie wyglądać" wink
      • vikiju rozwiedzeni rodzice 28.09.06, 12:24
        Witajcie! Mam pytanie! Jak usadzic na przyjeciu weselnym rozwiedzonych
        rodzicow?
        • aiczka Re: rozwiedzeni rodzice 13.11.06, 12:52
          Symetrycznie po obu strona Państwa Młodych możesz usadzić pary matka panny
          młodej+ ojciec pana młodego, ojciec panny młodej + matka pana młodego.
          Ewentualnych nowych partnerów rodziców możesz posadzić obok nich lub nieopodal.
          • pierwszy_poruszyciel Re: rozwiedzeni rodzice 02.07.07, 18:23
            o-slubach-i-nie-tylko.blog.onet.pl/2,ID215719577,index.html - może będzie pomocne smile sama stronka też jest nawet ciekaw
    • klerken Re: Ślubny savoir-vivre 06.10.05, 13:24
      Ja odniosłam wrażenie, że ten tekst był pisany chyba ze 20 lat temu.
      • kol.3 Re: Ślubny savoir-vivre 08.10.05, 21:20
        Raczej nie. 20 lat temu nie było jeszcze mowy o prezentach z listy. Tekst
        opisuje sytuację jaka moglaby być gdyby wszystko szło idealnie. Ale raczej tak
        się nie zdarza.
    • paniena Re: Ślubny savoir-vivre 23.11.05, 18:27
      Kto za co placi (...)
      Panna Mloda
      "opłaty ślubne (choć podczas samego płacenia lepiej wygląda, gdy narzeczony
      wyjmuje pieniądze z portfela)",


      - co to znaczy "lepiej wyglada"? Pieniadze z portfela sa lepsze, niz te z
      portmonetki? Ale absurd.
      • a_weasley Re: Ślubny savoir-vivre 24.11.05, 20:27
        paniena napisała:

        > - co to znaczy "lepiej wyglada"?

        To znaczy "lepiej wygląda".

        > Pieniadze z portfela sa lepsze, niz te z portmonetki?

        Nie. Ale jeśli gdzieś jest para, bardziej elegancko wygląda, jeżeli fizycznie
        płaci mężczyzna (w przypadku płacenia za cokolwiek bezpośrednio przed ceremonią
        dochodzi sprawa tak przyziemna, że suknia ślubna nie ma kieszeni).

        > Ale absurd.

        To, co wygląda albo nie wygląda elegancko, jest kwestią obyczaju. A takie
        obyczaje panują.
        • azanna Re: Ślubny savoir-vivre 25.11.05, 12:11
          >
          > Nie. Ale jeśli gdzieś jest para, bardziej elegancko wygląda, jeżeli fizycznie
          > płaci mężczyzna (w przypadku płacenia za cokolwiek bezpośrednio przed
          ceremonią
          > dochodzi sprawa tak przyziemna, że suknia ślubna nie ma kieszeni).
          >

          Rozumiem, że kobieta przed wyjściem z domu daje swojemu mężczyźnie przez siebie
          zarobione pieniądze, żeby oficjalnie on zapłacił??? Do tej pory kobieta była od
          prac domowych, teraz jeszcze ma zarabiać i w ukryciu dawać swojemu mężczyźnie
          kasę, żeby poczuł się jak pan. Kultywujmy to dalej to dojdziemy do sytuacji
          kobiet z krajów muzułmańskich z tą róźnicą, że jeszcze kobiety będa musiały
          zarabiać pieniądze na swoich mężczyzn. A co będą robili mężczyźn? Pewnie
          nudzili się i z tej nudy tłukli swoje żony jak wrócą z pracy. Wiem, że
          przerysowałam obraz, ale od małych kroczków się zaczyna.
          Natomiast argument o braku kieszeni w sukni ślubnej mnie przekonuje, ale w
          artykule była mowa, że "lepiej wygląda", a nie "ze względów
          praktycznych". "Lepiej wygląda", bo obyczaj? Obyczaje powinny się zmieniać
          jeśli promują wartości(np. patriarchalny obraz rodziny), z którymi coraz
          większa część społeczeństwa się nie zgadza.
          • a_weasley Dżentelmeni nie dyskutują z faktami 26.11.05, 00:27
            i damy też nie powinny. A faktem jest, że obowiązują takie, a nie inne obyczaje.
            Że to jest przyjęte, a tamto nie przyjęte.
            Azanna napisała:

            > Lepiej wygląda", bo obyczaj?

            Dokładnie tak jest. Tak jest przyjęte - że jeżeli gdzieś na terenie publicznym
            jest para, to płaci mężczyzna.

            > Obyczaje powinny się zmieniać jeśli promują wartości(np. patriarchalny
            > obraz rodziny), z którymi coraz większa część społeczeństwa się nie zgadza.

            Powiedz obyczajom, że są głupie i powinny się zmienić. Może posłuchają.
            Poradnik nie jest od rozważania, jakie obyczaje są mądre, a jakie głupie.
            Poradnik ma poinformować osoby nie znające obyczajów, jakie obyczaje obowiązują.
            Ktoś może uważać, że głupi jest obyczaj, żeby kobieta szła w białej sukni, i iść
            w czarnej. Ale ktoś, kto z założenia olewa konwencje, nie potrzebuje poradników.
            Savoir vivre nie jest od analiz, czy to dobrze, czy źle, że do tańca mężczyzna
            prosi kobietę. Savoir vivre ma poinformować osobę nieobytą, że tak jest.
            Ktoś może amerykańską modą uważać, że przepuszczanie kobiet w drzwiach itp.
            gesty to seksizm, ale polski podręcznik savoir-vivre'u po prostu informuje, że
            taki zwyczaj w Polsce obowiązuje.
            • azanna Re: Dżentelmeni nie dyskutują z faktami 02.01.06, 13:32
              A faktem jest, że obowiązują takie, a nie inne obyczaje
              > .
              > Że to jest przyjęte, a tamto nie przyjęte.

              Owszem, część jest ogólna, ale część zależy od indywidualnego uznania, tradycji
              rodzinnych, danego środowiska, albo obyczajów regionalnych.

              > Dokładnie tak jest. Tak jest przyjęte - że jeżeli gdzieś na terenie publicznym
              > jest para, to płaci mężczyzna.


              Nie mam nic przeciwko, tylko niech płaci ze swoich pieniędzy. Hipokryzji nie
              lubię.

              > Powiedz obyczajom, że są głupie i powinny się zmienić. Może posłuchają.

              Ale one się zmieniająsmile Coś co dawniej nie uchodziło teraz nikogo nie dziwi -
              najlepszym przykładem są właśnie kolory sukien ślubnych. Ecru, błękit czy róż
              nikogo nie szokuje ani nie powoduje złośliwych komentarzy na temat prowadzenia
              się Panny Młodej przed ślubem.

              > Savoir vivre nie jest od analiz,

              Dla osoby myślącej wszystko jest przedmiotem analizywink I na tym chyba polega
              świadome życiewink
              A tak poważnie to oczywiście zgadzam się, że pełni funkcję informacyjną. Tylko,
              że nie jestem jedyną, dla której te akurat informacje w artykule wydają się
              nieco przestarzałe i nie pasujące do współczesnej rzeczywistości. Więc mam
              wątpliwości czy aby na pewno jest to dobry savoir vivre.
    • kaniini Re: Ślubny savoir-vivre 24.11.05, 14:34
      Jestem załamana - dla mnie to wszystko brzmi jak instrukcja do gry
      strategicznej - nie wiem, jak w takiej sytuacji w ogóle wezmę ślub czy
      cokolwiek - nie chcę mieć wesela i tanców godowych - ani wydać fortuny na to
      wszystko - nie zależy mi na stroikach, makijażach, sukniach i płonących
      tortach...... cóż - ale to już mój problem, niestety...
      • mimblaa Re: Ślubny savoir-vivre 25.11.05, 11:14
        kaniini, nie łam się! Jak słusznie zauwazyłaś, jest to gra strategiczna:
        szcególnie gdy do gry wkracza postać Ciemniej Strony Mocy, zwana Teściową..
        Moja uaktywniła się ostatnio, obrzydzając dokumentnie przygotowania do ślubu
        cywilnego, ze nie wspomnę, ze zepsuła nam swoim zachowaniem całe zaręczyny sad
        Ale mój przyszły mąż jest cudowny: podtrzymuje mnie na duchu i uparcie
        twierdzi, ze to ze mna biersze ślub, nie z mamusią i w tym duchu postępuje.
        Nasze plany weselno-kościelne również odbiegają od standardowych: bez tańcó
        godowych (hihi, oczepin i innych koszmarków..A cała reszta? Tak naprawdę musisz
        tylko zadbać o to, by goście bawili się w miłej atmosferze, w jakimś uroczym
        miejscu, nie umierajac z głodu i pragnienia. Najważniejsze, zebyście Wy czuli
        się dobrze tego dnia: a czy w strojnej sukni i makijażu za 300 zł, czy w
        skromnej sukience i wianku z rumianków we włosach, jakie to ma znaczenie?
        Wybierz to, co spełni Twoje zyczenia a nikt nie powinnien zgłaszac poprawek smile)
        To WASZ dzień, WASZE święto: nie rezygnuj z marzeń tylko dlatego, ze ktoś ma
        inną wizję Waszego szczęścia. Trzymaj sie, a jakbyś miała gorszy dzien, to
        pisz, bedziemy sie na wzajem wspierac smile
        • a_weasley Nu, wot! 26.11.05, 00:30
          mimblaa napisała:

          > postać Ciemniej Strony Mocy, zwana Teściową..
          > Moja uaktywniła się ostatnio, obrzydzając dokumentnie przygotowania do ślubu
          > cywilnego, ze nie wspomnę, ze zepsuła nam swoim zachowaniem całe zaręczyny sad
          > Ale mój przyszły mąż jest cudowny: podtrzymuje mnie na duchu i uparcie
          > twierdzi, ze to ze mna biersze ślub, nie z mamusią i w tym duchu postępuje.

          No proszę. Są jeszcze mężczyźni na świecie...
          • mimblaa Re: Nu, wot! 26.11.05, 18:32
            Mój mężczyzna aż pokraśniał z radości, jak mu przeczytałam Twoją odpowiedź.
            Jest wyjątkowy: siedzi i grzeczniutko prasuje swoje koszulki smile
            A propos, WSZYSTKIEGO najlepszego, obyście z taką samą radością i ufnością
            patrzyli na siebie już zawsze!!
    • kama2306 Re: Ślubny savoir-vivre 27.02.06, 14:42
      niebawem wychodze za maz. mamy problem co do swiadkow. kilka miesiecy wczesniej
      rodzice postanowili, ze naszymi swiadkami beda moj brat i mojego narzeczonego
      siostra. co do swiadka, oboje jestesmy za, ale kwestia swiadkowej mi nie
      odpowiada-chciałabym,aby była nią moja przyjaciółka (wiem że będzie
      zaszczycona). jak mam rozwiązać ten problem,aby nikogo nie urazić i wyjść z
      twarzą? proszę pomóżcie
      • booniam Re: Ślubny savoir-vivre 18.02.07, 17:22
        To jakas paranoja!Rodzice wybrali Ci swiadkow?Meza tez Ci wybrali?Wspolczuje Ci
        na starcie a jesli to Twoi rodzice wspolczuje Twojej polowce.
      • aurelkax Re: Ślubny savoir-vivre 20.02.07, 15:33
        Normalnie!
        A to niby z jakiej racji rodzice mają decydować? To nie ich ślub przecież.
        Niech Twój narzeczony powie siostrze, że świadkowanie objecałaś przyjaciółce
        dawno temu. I sprawa załatwiona.
        Dziwie się swoją drogą takim rodzicom, ktorzy swoje dorosłe dzieci traktują jak
        maleństwa, za które trzeba podejmować decyzję...
    • nionczka Re: Ślubny savoir-vivre 27.02.06, 15:40
      Przysiegam Wam, ze prawie mnie szlag trafia jak to czytam:

      "opłaty ślubne (choć podczas samego płacenia lepiej wygląda, gdy narzeczony
      wyjmuje pieniądze z portfela), - 700"

      Co za hipokryzja. Placi rodzina mlodej, ale lepiej wyglada jak wyciaga kase z
      portfela mlody. Jak tak mu do twarzy z otwartym portfelem w reku to niech go
      wyciaga caly czas i niech placi za wszystko!

      Co za bzdety z tym placeniem!!!

    • aisuga1 Re: Ślubny savoir-vivre 06.05.06, 20:37
      Trochę sobie pokomentujęwink

      1. Zaproszenia - jeśli ktoś, kogo chcecie zaprosić mieszka daleko, to i tak
      może uda się Wam zaprosić go osobiście, jeśli nie to trudno - nie zawsze
      wszystko jest możliwe. Jeśli chodzi o zapraszanie dzieci - jeśli skończyły 18
      lat, to wręczcie im osobne zaproszenia (a nie razem z rodzicami), a jeśli mają
      kilkanaście lat i stać Was na zakup kilku zaproszeń więcej, to wtedy też dajcie
      im osobne zaproszenia - będzie im miło smile. Jeśli jednak dajecie wspólne
      zaproszenie, to nie piszcie w nim czegośw stylu: "...Annę i Roberta Bratowskich
      wraz z dziećmi" tylko: "... Annę, Roberta, Asię, Weronikę, Kubę, Natalię, Marka
      Bratowskich" (taki przykład) wink

      2.Kto z kim przy stole - znowu sprawa dzieci... wink Nie wiem, czy ktoś byłby
      zadowolony z tego, że ma osobny stolik obok łazienki, tylko dlatego, że nie
      skończył 18 (to dotyczy tych nastoletnich, a dzieci powyżej 5-6 lat też mogąnie
      byćzadowolone z oddzielnego stołu)... Jeśli chodzi o małe, kilkuletnie dzieci,
      to same przy stole mogłyby sobie nie poradzić z np. nalaniem soku, nałożeniem
      sałatki, mogłyby coś rozlać albo pokłócić się, dlatego lepiej, żeby były
      pilnowane przez swoich rodziców, więc rodzice też musieliby siedzieć przy
      osobnym stoliczku... Nie wiem, czy wielu z nich miałoby na to ochotę... A jeśli
      ktoś sadza nieletnich przy osobnym stoliku ze względu na alkohol, to też raczej
      niepotrzebnie - jeśli starsze dzieci są rozsądne to dlaczego miałyby napić się
      alkoholu? Młodsze dzieci rzadko nalewają sobie same napoje, więc tu problemu
      raczej nie ma...

      3. Rozmowa z każdym i podziękowanie za przybycie - nie można zapomnieć o
      dzieciach! Jeśli chodzi o starsze - głupio byłoby nie pogadać z nimi przez
      chwilę, dlatego, że nie skończyły osiemnastki... Młodsze dzieci mogą nawet
      niezauwać, że Państwo Młodzi do nich nie podeszli, poza tym, to nie od nich
      zależy to, że przyszli na wesele, więc dziękowanie im raczej nie ma sensu.

      Ja nikomu nie chcę narzucać swojego zdania, jeśli ktoś to tak odebrał (przez
      używanie przeze mnie czasami trybu rozkazującego) to sorki smile. Chciałam tylko
      wyrazić swoje zdanie i ewentualnie poradzić...

      Pozdrawiam smile
    • kami315 Re: Ślubny savoir-vivre 06.05.06, 20:58
      Rozumiem, że ten artykuł jest formą humorystycznego podejścia do sprawy.
    • agnrek Re: Ślubny savoir-vivre 06.05.06, 21:49
      Chyba nie z tej epoki ten artykuł smile Ten podział kosztów zwłaszcza.
    • joasia84 Płacenie! 06.05.06, 22:01
      I co czy ktoś mnie zamorduje za to że to ja wpłaciłam zaliczkę za salę a nie
      mój narzeczony. Sama wyjęłam z "portmonetki" pieniądze i zapłaciłam. Dlaczego?
      Bo tak chciałam. On wpłacił zaliczkę kapeli to ja chciałam salę.
      Wiecie co gdyby tak musiało być rzeczywiście jak jest w artykule to chyba mało
      kto brał by ślub - zwłaszcza ten podział kosztów.
    • sunnysmile Re: Ślubny savoir-vivre 24.05.06, 10:00
      A co jeśli rodzice panny młodej nienawidzą i pana młodego i jego rodziny? Jak tu
      to wszystko zorganizować? zaręczyny przy kolacji? Wesele i taniec z rodzicami,
      teściami i rodzeństwem? To od razu zamówmy pare trumien i księdza na czarno
      ubranego sadsadsadsadsad
      • maya28 Re: Ślubny savoir-vivre 24.05.06, 10:47
        hahaha, no ja mam nadzieję, ze w takim dniu zapomna o sporach i się będą
        cieszyć z nami smile Na szczęście sztachet nie ma, sprawdziliśmy wink Dziewczyny, a
        mi sie wydaje, ze im bliżej, tym mniej się przejmuję jak to wyjdzie w
        szczegółach, a bardziej mysle o tym, jak zmieni się nasze życie. Emocje biorą
        juz teraz górę, więc w dniu śłubu to chyba takich drobiazgow nawet nie
        zobacze smile))
        • blask2 Re: Ślubny savoir-vivre 24.05.06, 14:17
          a nie można bez tej całej szopki?

          2 ludzi postanawia się pobrac i nagle wszyscy " bliscy" się do nich
          przypiepszają ( wymagania, obrażania się, dąse i szantaże)

          odpieprzcie się!!!
          mamy do k...wy n..dzy XXI wiek!
          zajmijcie się swoim życiem , swoimi małżeństwami i garnkami

          - mocno sfrustrowana
          • ba_ba_ja_ga Re: Ślubny savoir-vivre 07.06.06, 14:33
            > a nie można bez tej całej szopki?
            >
            > 2 ludzi postanawia się pobrac i nagle wszyscy " bliscy" się do nich
            > przypiepszają ( wymagania, obrażania się, dąse i szantaże)

            Dokładnie tak! Wkurzają mnie te wszystkie nagabywania o nasz ślub i wesele. Nie zamierzamy robić przedstawienia dla wujków, ciotek i kuzynostwa "piąta woda po kisielu". Ślub w obecności rodzeństwa i rodziców i żadnego wesela. Co najwyżej kolacja w tym samym gronie. I nikomu nic do tego!
            • malgosia.jaga2 Re: Ślubny savoir-vivre 14.11.09, 23:06
              Ja również zgadzam się z tą opinią!!!! mnie też ciągle wkurza jak
              wszyscy mi się wtrącają z rodziny i nie tylko, ślub mam dopiero w
              przyszłym roku a już telefony, porady.... jak to można wytrzymać ! I
              te nowe trendy itp. Ja chcę się podobać sobie i mojej połówce i nie
              zależy mi na opinii ciotki z dawień dawna!!nnie widzianej!!!!

              http://www.swadba.pl/suwaczki/000134010a31323837313830303030.jpg
    • maja50 a co jesli rozwiedzeni rodzice Młodego sie nienawi 02.08.06, 15:21
      dzą? Jak zorganizowac poznanie sie rodzicow? na dwa razy?
      • golinda Re: a co jesli rozwiedzeni rodzice Młodego sie ni 02.08.06, 16:49
        ja mam gorsza sytuacje: nienawidza sie moi rodzice: i jak w tym wypadku zrobic
        wesele?
        moja mama kategorycznie mowi: ojca na tym weselu ma nie byc, nic ci nie pomogl,
        nie dał złamanego grosza, mnie pozbawia moich pieniędzy i zdrowia, więc z
        jakiej racji mamy na niego patrzeć?

        i co ja mam zrobić?
        • memphis90 Re: a co jesli rozwiedzeni rodzice Młodego sie ni 26.02.07, 15:43
          Ja bym powiedziała, ze to moje swięto i jeśli nie chcą go zepsuć, to niech się
          zachowują jak dorosli ludzie i przez na kilka godzin dokonają zawieszenia broni.
    • mimi78 Ślubny savoir-vivre 13.11.06, 00:11
      dlaczego nikt nie napisze o opłatach w kościele i co i jak powinno być....

      poprostu nie rozumiem dlaczego w każdej parafii są inne widzimisię...
    • aurelkax Re: przydaje się ten artykuł 20.02.07, 15:30
      Do czego sie przydaje? Chyba do obśmiania smile)))
    • marta_sokolowska Ślubny savoir-vivre 02.07.07, 17:07
      A dlaczego artykuł o ślubie i spowinowacone tematy są zawsze umieszczane w
      serwisie kobieta? Czy mężczyzna nie bieże ślubu a kobieta staje sama na ślubnym
      kobiercu czy też panowie nie interesują się bzdurami i nie czytają poradników
      ślubnych itp.? Pytanie właściwie bardziej do redakcji, ale warto by podobne
      tematy natchnęły czasem mężczyzn do pomocy w organizacji. Mam wrażenie, że media
      idą naprawdę w złą stronę. Czynią kobietę jedyną zainteresowaną gotowaniem,
      zakupami, ślubem itp. a przecież obyczaje podobno się zmieniają? Nie w mediach,
      one ciągle opisują obyczaje durnych gwiazdek na serwisach dla kobiet. Czy Wy
      babeczki naprawdę to chcecie czytać? Pozdrawiamsmile
    • pierwszy_poruszyciel a mnie się podział kosztów podoba ;) 02.07.07, 19:00
      I go wykorzystam pewnie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że moi rodzice są dużo bardziej zamożni niż rodzice mojego N i chcą nam wyprawić wesele. A taki "tradycyjny" podział kosztów może być łatwym sposobem na wybrnięcie z nieciekawej sytuacji - bo nie chcemy rodziców mojego N na zbyt duże koszty narażać, a jak moi rodzice chcą robić wesele to niech robą! Aczkolwiek jeszcze nic nie jest dogadane, wszystko jest w fazie planów, spotkania rodzin jeszcze nie było wink Więc ten podział kosztów nie zawsze jest śmieszny. No a o tym, że to rodzina panny młodej urządza wesele, tonie pierwszy raz słyszę wink
    • dawraf Ślubny savoir-vivre 08.01.08, 14:40
      Witam. Mam problem. Chciałbym poprosić dziewczynę o rękę, a zbliża
      się wesele jej siostry. Czy to dobry pomysł aby zrobić to właśnie na
      tym weselu? Jak tak to jak to zrobić? Dzięki za pomoc.
      • kamelia04.08.2007 Re: Ślubny savoir-vivre 08.01.08, 20:00
        no nie wiem, moze wyberz jakis bardziej spokojny (!) moment niż
        wesele, oswiadczyny a łomot muzyki weselnej to nie najlepszy pomysł.
        • kamelia04.08.2007 Re: Ślubny savoir-vivre 08.01.08, 20:04
          jak to zrobić: w spokojnym miejscu, kiedy bedziecie sami, to zalezy
          czy to ma być niespodzianka czy "niespodzianka". Idź do kina,
          jedźcie w góry, zaproś na kolację, sam ugotuj...
          Wszystko to lepsze nieżwrzeszczenie do ucha miedzy jednym disco-polo
          a górzka wódką i wszyscy idziemy na jednego.
      • maiwlys Re: Ślubny savoir-vivre 16.06.08, 15:00
        dawraf napisał:

        > Witam. Mam problem. Chciałbym poprosić dziewczynę o rękę, a zbliża
        > się wesele jej siostry. Czy to dobry pomysł aby zrobić to właśnie
        na
        > tym weselu? Jak tak to jak to zrobić? Dzięki za pomoc.



        Moim zdaniem to beznadziejny pomysł smile A jak się nie zgodzi? Poza
        tym to uroczystość jej siostry po co będziesz się wtrącał między
        wódkę a zakąskę? smile Jest mnóstwo sposobów i miejsc, w których możesz
        to zrobić...pomyśl przez chwilkę - czasami praktykuję - nie boli smile
      • malgosia.jaga2 Re: Ślubny savoir-vivre 14.11.09, 23:13
        dawraf napisał:

        > Witam. Mam problem. Chciałbym poprosić dziewczynę o rękę, a zbliża
        > się wesele jej siostry. Czy to dobry pomysł aby zrobić to właśnie
        na
        > tym weselu? Jak tak to jak to zrobić? Dzięki za pomoc.


        ja widziałam kiedyś jak na weselu właśnie oświadczył się pewien
        facet i powiem ci, że jego dziewczyna była bardzo miło zaskoczona,
        popłakała się ze szczęścia odbierając od niego pierścionek!!! to
        naprawdę wszystkich wzruszyło!!! więc jeśli serce ci podpowiada, że
        tak chcesz to zrobić to śmiało!!

        http://www.swadba.pl/suwaczki/000134010a31323837313830303030.jpg
        • dorothy_mills Re: Ślubny savoir-vivre 14.11.09, 23:32
          oświadczyny na czyimś weselu ?? Masakra- dla mnie odpada!
    • iwona_joz Re: Ślubny savoir-vivre 08.01.08, 15:59
      beznadziejny artykuł!! zwłaszcza z tym płaceniem.. u nas jest tak: planowo było
      tak, że za wszystko chcieliśmy zapłacić sami, ale moi rodzice zaoferowali nam
      pomoc. Skończyło się na tym, że oni płacą 1/3, a my resztę. Rodzice mojego n nic
      nam nie dają, bo po prostu nie mają.. i ani my, ani nikt się tym za bardzo nie
      przejmuje, tak po prostu jest i tyle! śmieszne wydaje mi się rozdzielanie
      wydatków, jak w tym artykule..
    • e.milia Re: Ślubny savoir-vivre 16.06.08, 13:44
      Hehe najbardziej nie z tej epoki jest tekst o samochodzie, który podjeżdża po
      pana młodego, a potem po pannę młodą. Teraz to najczęściej chyba albo państwo
      młodzi są z innych miast (albo wręcz państw, hihi), albo mieszkają razem big_grin
    • mike2005 Ja tylko w kwestii merytorycznej 16.06.08, 14:01
      Nie to żebym stronił od słowa pisanego, ale ten artykuł jest nieco
      długaśny, mimo że ciekawie napisany (chociaż trochę trąci myszką,
      żeby nie napisać: średniowieczem). Należy wziąć poprawkę na to, że
      gros nowo(zwłaszcza młodo)żeńców to prości ludzie, będący na bakier
      z lekturą, a artykuł o takiej objętości może nienawykłych do
      czytania zniechęcić na starcie.
      • maiwlys Re: Ja tylko w kwestii merytorycznej 16.06.08, 15:03
        CZęśc tych podziałów i obowiązków i zasad jest ogólnie dziwna i jak
        dla mnie nie do przyjęcia, ale kto co woli, juz kiedys czytałam
        podbny na jakiejś stronie poświęconej organizacji wesel. A zasada,
        że Pan młody kupuje obrączki...a co to niby znaczy? JAk sobie kupimy
        razem bo moja i jego kasa to nasza kasa to się nie będzie liczyło,
        czy chodzi o to żeby on w kslepie wyłożył kasę przy wypachnionej
        Pani z Apartu?
    • aiczka Re: Ślubny savoir-vivre 17.06.08, 12:41
      Np. kolejno:
      żona ojca panny młodej,
      ojciec panny,
      matka pana,
      świadek płci męskiej,
      panna młoda,
      pan młody, świadek płci żeńskiej,
      ojciec pana,
      matka panny
    • dorotak23 Ślubny savoir-vivre 03.09.08, 17:43
      Savoir-vivre savoir-vivreem , ale te zasady były ustalane , jak się domyślam
      wiele lat temu.Czasy się zmieniły... teraz nie robi się wesel na wsiach w
      stodole , gzie ubijany był świniak, cielak i.t.d. i koszty wyglądały zupełnie
      inaczej.Ktoś mądry powinien zmienić obecny savoir-vivre, który jest bardzo
      krzywdzący dla rodziców panny młodej!ile kosztuje wódka i napoje, a ile jedzenie
      dla jednej osoby?!(u mnie 190 zł)Najrozsądniej jest, jeśli każdy płaci za swoich
      gości,a koszty wspólne dzielone są na pół. W moim regionie jest to powszechnie
      praktykowane i zupełne normalne. Szkoda tylko, że czasem tak jak mnie trafia się
      na zacofaną, prymitywną, skąpą i bezczelną PANIĄ TEŚCIOWĄ !
      • kaamilka Re: Ślubny savoir-vivre 03.09.08, 20:19
        a nie lepiej jak młodzi sami płacą za swoje wesle? wtedy podział kto
        za co odpada.
        • komandos85 Re: Ślubny savoir-vivre 03.09.08, 23:12
          Myślę, ze to właśnie jest najrozsądniejsze. To my bierzemy ślub, więc my
          powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność, tzn. na niego zarobić. Poza tym ani
          moi, ani Jego rodzice takiej kasy nie mają i nie dadzą. Będzie skromniej, ale
          cóż... Planujemy z narzeczonym uroczystość, ale mamy wątpliwości co do
          tradycyjnego weseliska. Ze względu na nasze przekonania menu będzie
          wegetariańskie i na pewno nie będzie wódki.Jak mówię to ludziom, to patrzą na
          mnie jak na idiotkę. Choć mogę zapewnić, ze najedzą się lepiej niż niejednym
          schabowym... Ale to nasze wesele, najwyżej będziemy świętować samiwink Nie mam też
          zamiaru wydawać na suknię 3000zł! Te suknie nie są warte nawet jednej czwartej
          tej sumy. Taka sama suknia w sklepie nie "ślubnym" kosztuje 300 zł... Panuje
          teraz moda "zastaw się a postaw się" byle tylko lepiej wypaść przed znajomymi. A
          czym tu się chwalić, jeśli za cała tę szopkę płacą rodzice, w dodatku często
          zaciągając kredyty. Paranoja... Przerost formy nad treścią... Przeciez chodzi o
          to, że dwoje ludzi ślubuje sobie miłość, a ta cała otoczka to tylko dodatek.
          • kaamilka Re: Ślubny savoir-vivre 04.09.08, 08:54
            Otóż to! Widzę jak ludzie robią ogromne wesela za pieniądze rodziców
            w dodatku z kredytów. Wiem, że każdy robi jak uważa za słuszne, co
            nie zmienia faktu, że sądzę, że jest to idiotyzm. W większości jest
            to jednak popularne w małych miastach. Mój ojciec miał do mnie
            pretensje, że nie mówię wszystkim, że to rodzice finansują mi
            wesele, a wprost przeciwnie - mówiłam, że wszystko robimy sami.
            Grzecznie mu to wytłumaczyłam i mam nadzieję, że pojął o co mi
            chodzi wink
          • moniczka1198 Re: Ślubny savoir-vivre 04.09.08, 13:35
            Zgadzam się jak najbardziej z Tobą. My też podjęlismy wspólną
            decyzję o tym, że skoro jesteśmy na tyle dorośli że bierzemy ślub to
            jesteśmy równiez na tyle dojrzali żeby za niego zapłacić.
            Oszczędzamy na każdym kroku ale bez przesady. Ma być ok a przede
            wszystkim elegancko, ale bez zbędnych dodatków, typu pokaz
            sztucznych ogni. Naprawdę nie woybrażam sobie sytuacji takiej, że
            rodzice spłacają kredyt zaciągnięty na nasze wesele jeszcze trzy
            lata później.
            • kaamilka Re: Ślubny savoir-vivre 04.09.08, 13:43
              No to sobie wyobraź sobie taką sytuację, że ludzie biorą ślub
              (bliżej im do 30 niż do 20 lat), rodzice za wszystko płacą, a potem
              młodzi mieszkają z rodzicami w dwupokojowym mieszkaniu i teściowa
              pierze skarpetki pana męża... A ślub wzięli, bo tak bardzo się
              kochają... I co Ty na to?
              Mi to w mojej małej główce pomieścić się nie może i gdybym tego nie
              widziała obok siebie to bym nie uwierzyła...
              • moniczka1198 Re: Ślubny savoir-vivre 04.09.08, 17:50
                Para wyrośniętych gó..arzy bawiących się w dorosłość...
                Sorki za szczerość ale w realu bym to dosadniej ujęła.
                • kaamilka Re: Ślubny savoir-vivre 04.09.08, 19:49
                  dla mnie nie do pomyślenia była by chociażby taka sytuacja, że
                  kocham się z mężem, a za ścianą śpią moi rodzice...
      • beverly1985 zaproszenia zgidne z zasdami savoir-vivre 14.11.09, 19:46
        Wiem, ze odgrzebuję stary wątek, ale nie chciałam zakładać nowego, a mam
        pytanie: w jaki sposób zaprosić na ślub parę gejów? Zaprosić ich razem, czy z
        koleżankami towarzyszącymi? Z jednaj strony koleżanki to dodatkowe 2 osoby i
        dodatkowy koszt, z drugiej zaś jeśli zaproszę tylko ich dwóch, to przecież ze
        sobą tańczyć nie będą?

        • budyniowa123 Re: zaproszenia zgidne z zasdami savoir-vivre 14.11.09, 19:57
          ja uważam, że razem...
          no przecież jak z koleżankamitongue_out To nieco dziwne by było...smile

          Nie martw się, kogoś sobie do tańca znajdąsmile To że geje to nie znaczy, że tańczą
          tylko z facetamismile
          • zia86 Re: zaproszenia zgidne z zasdami savoir-vivre 15.11.09, 00:05
            Też uważam, że jak są razem to powinno ich się zaprosić razem. I
            niech nawet tańczą razem, dlaczego nie mogą mieć takich praw jak
            każda inna para, przecież nie muszą się od razu na tym parkiecie
            całować i obściskiwać. Poza tym wiem z doświadczenia, że
            homoseksualistą bardzo fajnie tańczy się z dziewczynami.
            Ja mam taką sytuacje, zapraszam dwie pary homoseksualne na ślub.
            Jedna bardzo mi bliska koleżanka z narzeczoną i mój kolega z
            chłopakiem. Nie widze w tym nic zdrożnego. Oczywiście być może jakieś
            starsze osoby się na początku zszokują, ale to nie wina tych par.
            Wiem, że nie będą przekraczać granic "dobrego smaku" i wierz mi, że
            większość par homoseksualnych wie, że niektóre zachowania dane parą
            hetero mogą w ich wykonaniu krępować ludzi, dlatego się z tym nie
            obnoszą. wink Także bez obaw.
            • beverly1985 Re: zaproszenia zgidne z zasdami savoir-vivre 15.11.09, 00:19
              Chyba nie do końca mnie zrozumiałyście- ja wiem, ze oni z dziewczynami zatańczą.
              Z jednym chodziłam kiedyś na kurs tańca na w-fie na studiach :] Dlatego
              zastanawiam się właśnie nad zaproszeniem ich z jakimiś dziewczynami. Na weselu
              będą inne dziewczyny oczywiście, ale niejako "przypisane" do facetów, ja
              przynajmniej jak byłam na weselu to tańczyłam tylko ze swoim :]

              Z drugiej jednak strony jeśli mówicie, ze wypada ich zaprosić razem- to mnie
              nawet lepiej.

              A, nie znam niestety homoseksualnych dziewcząt, aby mogli ewentualnie "wymienić
              się" polówkami na parkiecie. tongue_out
              • lili-2008 Re: zaproszenia zgidne z zasdami savoir-vivre 16.11.09, 09:03
                Ja i mąż mamy znajomą parę facetów - zaproszenie wypisaliśmy wspólne, jak dla
                każdej innej parysmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka