Dodaj do ulubionych

Brałam ślub 30 lipca- opowiem jak było...

30.09.05, 10:54
miałam jeszcze więcej dylematów niż można napisać na forum. Ale te forum jest
ok!
Dzień przed była wielka wichura, strasznie sie bałam że jakieś drzewa
pospadają na salę gdzie miało sie odbyc wesele (były wtedy straszne upały a
wieczorem okropne burze) ale na szczęście było ok. Robiłam próbny kok-
wyszedł beznadziejnie, ale w dniu ślubu juz mi dobrze zrobiła, dzień przed
robiłam tipsy- french manicure (ładny i delikatny). Makijaż robiłam sama,
tydzień przed robiłam sobie próbe. Sukienkę wypożyczałam (Agnes) za 900 zł,
gdybym chciała ją kupić było by 2500 zł. Ale po co? A tak brudną oddałam,
nawet była dziura w hale ale i tak nic nie dopłacałam. Ślub był super, ale w
czwartek mieliśmy godzinną próbę jak sie wszystko mówi, jak się klęka kiedy
stoi itd. -WARTO!!! Bo na ślubie juz sie tak nie stresujesz. Było gorąco,
młodemu ciekł pot z czoła, księdzu też. Ale było wspaniale! Wesele też było
super, 50% udanego wesela to super orkiestra my mieliśmy LUZ-BAND z Radzynia
Podlaskiego naprawde goście i nie tylko byli zachwyceni. Podczas gorzkiej-
zucalismy cukierkami takimi malutkimi i dzieci je zbierały a potem sie
całowalismy za pierwszym razem 47 sekund. Tort mielismy prostokątny, biały z
delikatnymi kremowymi rózyczkam i para młodą w rogu. WSZYSTKO BYŁO
PRZEPIĘKNE!!! Nawet nie marzyłam o takim ślubie i takim weselu. Ale ważna
jest organizacja my zaczeliśmy działać ponad pół roku przed slubem. Kochane
przyszłe panny młode pozdrawiam Was, życzę cudownego Dnia i WSPANIAŁEGO
ŻYCIA!!!
Obserwuj wątek
    • cezar8 Re: Brałam ślub 30 lipca- opowiem jak było... 30.09.05, 11:00
      ciesze sie, ze wszystko odbylo sie ajk planowalas. Zycze szczescia na "nowej
      drodze zycia"!
      • pucholek Re: Brałam ślub 30 lipca- opowiem jak było... 30.09.05, 11:05
        dziękuję!!!
      • salvia_divinorum Re: Brałam ślub 30 lipca- opowiem jak było... 04.10.05, 19:33
        Ja bym chetnie zobaczyła zdjęcia... smile
    • monika-bab Też brałam ślub 30 lipca :) 04.10.05, 21:22
      Witam!
      Ja też brałam ślub 30 lipca...ach jak szkoda że ten piękny dzień już za nami...
      Powiem wam że u mnie obyło się bez większego stresu, z tego co mówił mój brat (
      świadek) mąż był podenerwowany gdy Pani w kwiaciarni wpinała butonierkę i że
      powóz nie przyjechał o 16: 30 tylko o 16: 32 smile
      Poza tym wszystko było cuuuuuuuuuuuuuuuudnie
      Zespół fantastycznie grał, wszyscy bawili się od 19 do 6 rano, praktycznie cały
      czas 80% gości na parkiecie
      Jedzenie super! Tort mój wymarzony i smakowo i kolorystycznie
      Makijaż też robiłam sama, włosy czesała fryzjerka, suknia " jak u łabędzicy" -
      jak powiedziała moja kuzynka, ciasta piekła moja ciotka i rozeszły się w
      zastraszającym tempie coś jeszcze???
      Nigdy nie zapomnę tego dnia!!!
      Chętnym wyślę zdjęcia
      Pozdrawiam
    • olimpia01 Re: Brałam ślub 30 lipca- opowiem jak było... 05.10.05, 09:36
      Także brałam ślub 30 lipca! Tak jak pisze pucholek to co się działo dzień
      wcześniej było jak z katastroficznych filmów made in USA. Wichury i burze
      przetaczały się przez niebo więc bałam się iść do manikiurzystki w tę aurę smile
      Nastepnego dnia zatrwożona patrzyłam w niebo które okazało się czyste!
      Około 11.00 byłam tak nakręcona że wzięłam relaksującą kapiel i 2 tabletki na
      uspokojenie i przeciw biegunce wink tak na wszelki wypadek. Na dworze dwa wyrwane
      drzewa grodziły dojazd do mojego domu! Jak pojadę na plener?
      Przyszła makijażystka i zaczęła mnie malować potem zostałam ufryzowana, zostało
      niewiele czasu wskoczyłam w sukienkę i właśnie wpadł mój narzeczony.W chałupie
      tłum ludzi a tu jeszcze fotograf dobił ze szwagrem. Pojechaliśmy do parku na
      zdjęcia w plenerze a dookoła krzątały się ekipy porządkujące połamane drzewa.
      Temeperatura powietrza 37 st!
      W USC już byłam tak podenerwowana i chciałam jak najszybciej mieć to za sobą że
      wręcz biegłam po schodach i rozerwałam obcasem dół sukni! Świadek przypalał mi
      farfocle na schodach zapalniczką smile))

      Potem ślub, życzenia, i wpaniała zabawa. W kanjpie siadła klima sad(((
      i wszystcy wyszli na taras do ogrodu smilegdzie przy świecach balowaliśmy do
      wczesnego świtu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka