Dodaj do ulubionych

Zapraszanie na wesele

15.01.06, 17:37
Wczoraj oburzyła mnie jedna sprawa i chciałam dowiedzieć się jak wy sie na to
zapatrujecie..
Otóż dobry kolega mojego narzeczonego żeni sie w kwietniu.Zadzwonił do ans
wczoraj,że mamy dziś do niego wpaść na chwile,bo chce nam dać.. zaproszenia
na ślub. Wieczorewm spotkaliśmy się z nim na piwku. W tym czasie zadzwoniła
jego dziewczyna i doszli do wniosku,ze jednak mamy (my i jeszcze kiklku
innych znajomych) wpaść do knajpki, bo mają od 19 do 20 czas i tam nam dają
te zaproszenia. W ogóle podczas tej rozmowy z nią gadał tak jakby takie
zaproszenia to było coś strasznego. Ja wiem,ze to męczące, ale żeby gadać
przy osobach, które ma sie zaprosić "no damy, odbębnimy i będzie z tym
spokój"??
W każdym bądź razie powiedziałam mu,ze nie mogę być na tym spotkaniu, a on na
to,że w takim razie mój mi powie potem co i jak.

Szlag mnie trafił na miejscu trzykrotnie.
1. Od kiedy kurna samemu trzeba latać po zaproszenia?? Mi ma zależeć na tym
slubie czy młodej parze powinno zależeć,zeby przyjaciel (ponoć najbliższy)
pana młodego na tym weselu był???
2.Poczułam się okoropnie, bo myślałam,że skoro naprawde nie mgoe tam być, to
spotkamy sie kiedy indziej na kawce i je dostaniemy. Ale dla nich to żaden
problem,ze mnie nie będzie tam dzisiaj.
I co to kurde za gadanie z dziewczyną przy nas,ze trzeba to spotkanie
odbębnić??

Nie wiem, powiedzcie mi czy ja przesadzam,czy faktycznie tak nie powinno być?
Bo odechcialo mi się iść na te wesele , a tym bardziej widzieć ich na naszym
weselu..
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: Zapraszanie na wesele 15.01.06, 17:53
      Pewnie pomyśleli, że wśród znajomych nie obowiązują ich ścisłe zasady, ale tak
      zachowanie to spory nietakt moim zdaniem.
      • magnessmeg Re: Zapraszanie na wesele 15.01.06, 17:58
        Ja rozumiem,ze wśród znajomych nie trzeba przestrzegać ściśle wszystkich zasad.
        No ale chyba robi się to w taki sposób,żebym mimo wszystko czuła,że naprawdę
        chcą mnie zaprosić, chcą,żebym była z nimi w tym dniu. A oni załatwiają to w
        taki sposób,ze mi się odechciewa.Nie chodzi mi już stricte o to,ze sami musimy
        sobie po te zaproszenie pójść, ale o to,że dla nich to jest odbębnienie sprawy
        i mają w dupie czy ja tam będę czy nie..
    • resetka Re: Zapraszanie na wesele 15.01.06, 18:11
      Moze jestem nazbyt obrazalska ale w takim ukladzie to wogole bym nie przyszla
      na wesele.. jezeli dla kogos jest to ogromny problem by sie spotkac i wreczyc
      zaproszenie i che wszystkich "odbebnic na raz" to sorry.. ale cos tu nie gra ..
      nie wazne czy to rodzina czy tylko znajomi.. szcunej jakis sie nalezy.. tym
      bardziej, ze w koncu to im powinno zalezec na tym by ich goscie nie czuli sie
      od samego poczatku jak p[iate kolo u wozu..
    • dafni Re: Zapraszanie na wesele 15.01.06, 19:00
      Wyjątkowo dziwnie się zachowali. Nie dziwię się, że poczułaś się dziwnie.
      Szkoda, że czasami młodzi traktują gości jedynie jako kłopotliwą dekorację do
      swojego wielkiego dnia.
    • pannaanna1980 Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 01:43
      Zachowanie twojego kolegi było wyjątkowo nietaktowne. On chyba jednak nie stał
      się taki nietaktowny wczoraj, a po prostu jest źle wychowany. Może właśnie
      zauważyłaś, że przyjaźnisz się z osobą źle wychowaną. Jeśli to prawdziwy
      przyjaciel to powiedz mu, że takie zapraszanie jest nietaktowne i goście czują
      się jak piąte koło u wozu albo przyjmij do wiadomości, że "przyjaźnisz się" z
      osobą źle wychowaną.
      • justm Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 08:20
        wyszło źle i brzydko. a może jest w aż takim stresie?
        my na razie mamy za sobą spotkanie z przyszłymi świadkami, mimo, ze do ślubu
        jeszcze 6 mcy.
        zapraszaliśmy do siebie - był szampan, drobny poczęstunek i nie kończące się
        rozmowy.
        a przyjaciel młodego zachował się nietaktownie - od ciebie zależy czy mu
        wybaczysz wink
    • caroll5 Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 09:23
      Ja sama jestem jeszcze świeżo po rozdawaniu zaproszeń bo ślub miałam w
      sierpniu.Staralismy sie wszystkich zapraszać osobiście i do każdego
      przyjechać.W terminie jakim gosciom by odpowiadał. Było to kłopotliwe ale się
      udało. Zależało nam na naszych gościach i nie do pomyślenia było żebysmy
      kogos "odwalili", czy komuś szybko wcisnęli zaproszenie żeby mieć z głowy. W
      lutym mamy iść na ślub jednego z naszych świadków.Nie dali nam jeszcze
      zaproszenia ale mówią ze nas zaproszą. Ostatnio dowiedziałam się, ze nas nie
      zaproszą osbiście tylko jak świadek spotka mojego meża to mu je poda. Jak go
      spotka "na miescie". Jest mi przykro... mam nadzieję że się jednak zastanowią i
      wpadną na pomysł, że tak jest mało elegancko i po prostu nie kulturalnie.
    • vinea Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 10:08

      Rzeczywiście, najbardziej kulturalne zachowanie to nie było, ale żeby się od
      razu obrażać? Bez przesady, ludzie przed ślubem mają sporo stresów i
      niekoniecznie się zawsze zachowują racjonalnie wink A w końcu za coś się z Twoim
      narzeczonym lubią prawda? Wydaje mi się, ze lepiej nie rozpamiętywać
      tej "wpadki", tylko przejść nad tym do porządku dziennego.
    • aneczkaczyz Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 22:36
      No nie powiem ale zachowanie. My ślub mieliśmy w maju i całą rodzinę
      objechaliśmy żeby rozdać zaproszenia. Do najbliższych znajomych co mieli być
      świadkami też jechaliśmy a resztę zaprosiliśmy na małej imprezie organizowanej
      u nas w mieszkaniu. Wszyscy zobaczyli się w końcu po latach, pogadali, pobawili
      a i nam trochę pracy odpadło. Bo to trzeba powiedzieć, że to ciężka praca
      roznieść w miesiąc 80 zaproszeń żeby wszystkim pasowały terminy.
    • maszakra Re: Zapraszanie na wesele 16.01.06, 22:46
      Takie są już teraz chyba zwyczaje:
      Ja dostałem zaproszenie (od staaarego kumpla) na ślub wymięte,wyciągnięte z
      kieszeni z tyłu spodni, a moja narzeczona z którą miałem brać za kilka miesięcy
      ślub została potraktowana jako "os. tow." bo brakło mu miejsca sad

      Cięzko później mi było przekonać narzeczoną, żebyśmy szli na to wesele.
      Acha! A wogóle jakie zaproszenia takie traktowanie gosci weselnych, ale to już
      inna historia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka