Przyjaciółka

22.05.06, 13:30
Zawsze świetnie dogadywałyśmy się ale ostatnio trudno nam się porozumieć.
Zaczęło się od wiadomości o pierścionku, potem dacie ślubu itp. Myślałam, że
tak długo się znamy to będzie się cieszyć razem ze mną. Ale cokolwiek nie
powiem ona jest przeciw. Nie raz zdziwiona jestem jej kąśliwymi uwagami. Jak
dowiedziała się, kto będzie na weselu, to już powiedziała koło kogo nie chce
siedzieć, z kim nie ma zamiaru rozmawiać, nawet nie wspominam o tańcu.
Powinnam dla niej postawić osobny stolik.Ostatnio powiedziała mi, że nie ma
się w co ubrać i nie ma z kim iść więc chyba nie przyjdzie.Wiekszej przykrości
nie mogła mi zrobić. Ale przełknęłam tę uwagę i starałam się z nią pogadać
szczerze.Dowiedziałam się, że ja mam szczęścire a ona już do końca życia
będzie sama. nawet ja nie będę miała dla niej czasu bo będę się zajmować tylko
mężem. Krew sie we mnie zagotowała ale nie dałam sie sprowokować.Byłyście
kiedyś w takiej sytuacji, ja już nie wiem jak do niej dotrzeć. Mam ochotę nia
potrząsnąc, żeby się wybudziła z tego letagu.
    • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:36
      Ona jest po prostu zazdrosna bo sama pewnie nie ma faceta a ty nie dosc ze
      znalazlas swoja polowe to jeszcze na dodatek wychodzisz za niegosmile nic na to
      nie poradzisz, bo z zazdroscia nie wygrasz.. a jej przejdzie dopiero jak sama
      znajdzie sobie faceta.. najlepiej olac jej humory, jak chce to niech
      przychodzi, jak nie to nie.. tylko jesli ona miala byc swiadkowa to poszukaj
      sobie innej osoby bo ona sie nie sprawdzi..
    • magatka1979 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:41
      Jak dla mnie to dziwna ta przyjaciółka, która nie cieszy się Twoim szczęściem.
      Wyglada na to, że Ci zazdrosci. Może naprawde porozmawiaj z nią jeszcze raz i
      uspokój, że między wami nic się nie zmieni. Może wspólny wyjazd gdzieś na
      weekend, albo jakieś wyjście (nie koniecznie na zakupy) i jeszcze raz szczera
      rozmowa. A jeśli to nie pomoże, to nie przejmuj się jej zachowaniem, znaczy że
      nie dokońca chce Twojego szczęścia tylko bardziej swojego(a przecież tak w
      przyjaźni nie powinno być).

      Pozdrawiam
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:46
        Szkoda mi przekreślić tych wspólnie przeżytych chwil. Zawsze byłyśmy jak
        siostry.Dużo razem przeszłyśmy. Zawsze mogłam na nią liczyć. Ale teraz niestety
        coś się zmieniło. Nie wiem , czy jest zazdrosna ale może nie potrafi pogodzić
        się z sytuacją, że już nie będzie tak jak kiedyś. Ale przecież bedziemy się
        widywały. Akurat tutaj nie widzę problemu. Świadkową moją nie miała być, bo
        będzie dwóch świadków.
        • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:54
          a tak w ogole to przeciez slub to tylko ukoronowanie zwiazku.. przeciez nie
          znasz swojego nazeczonego od wczoraj.. jesli do tej pory mialas dla niej czas
          to po slubie tez sie nie zmieni! malzenstwo az tak wiele nie zmieniasmile
          • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:58
            Według niej na własne życzenie staję się niewolnicą i bez zgody męża nie ruszę
            się nawet na krokwink
          • mariszka72 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:03
            twitti napisała:

            > jesli do tej pory mialas dla niej czas to po slubie tez sie nie zmieni!
            > malzenstwo az tak wiele nie zmieniasmile

            Tak, nie zmienia, bo chęć utrzymania przyjaźni zależy od dwóch przyjaciółek, a
            nie od trzeciej osoby. A jeśli jest taka chęć, to nic na świecie nie zmieni
            tego. Tyle że niektóre kobiety faktycznie czują "zagrożenie" kiedy w życiu
            jednej zjawia się chłopak/mąż. Byc może same sobie wmawiają, że teraz będzie
            koniec z ich kobiecą przyjaźnią i niepotrzebnie same się wycofują lub zaczynają
            oskarżać swoją przyjaciółke o różne rzeczy. Przemawia przez nie zazdrość, ale
            przede wszystkim też LĘK. Lęk, że będą jeszcze bardziej osamotnione. A przecież
            tak nie musi być...
            • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:13
              ja przyznaje sie ze moje kontakty z przyjaciolkami troszke sie oddalily gdy
              kazda z nas poznala swojego faceta.. ale u kazdej z nas tak bylo, bo wiadomo ze
              facetowi troszke czasu sie poswiecasmile ale co ma slub do tego? przeciez jak sie
              juz iles czasu jest z facetem to slub nie zmienia naszego zycia! ja np.
              mieszkam z moim nazeczonym i po slubie nic sie nie zmieni oprocz nazwiska i
              stanu cywilnegosmile czas to moga potem dzieci co najwyzej zabierac,ale nie mazsmile
        • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 00:03
          niestety, jest zazdrosna i to nawet bardzo. przyjaciolka powinna cieszyc sie
          twoim szczesciem a nie stroic fochy.
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:49
        kwestie wyjazdu przerabiałam, nie możemy zgrać się z weekendami albo ona nie ma
        kasy. A na moje propycje odpowiada czy najdroższy pozwoli ci jechać?
        • mariszka72 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:58
          dark8 napisała:

          > A na moje propycje odpowiada czy najdroższy pozwoli ci jechać?

          Słyszałam już coś podobnego, a może nawet gorszego od jednej z
          moich "przyjaciółek", napisała mi coś takiego: "Czy nacieszyliscie sie swoim
          towarzystwem?? Czy moge zaklocac Wasz spokoj??" Dla mnie po takich słowach
          wszystko było jasne.

          Powiem Ci, że przeważnie tak się zachowują "przyjaciółki", które są samotne lub
          bardzo nieszczęśliwe w swoich związkach. Jest to, niestety, dość "typowe"
          zachowanie. Zauważyłam natomiast, że osoby będące w szczęśliwych związkach
          potrafią szczerze cieszyć się szczęściem innych. Nie przejmuj się swoją
          przyjaciółką nawet jeśli nie przyjdzie na Twój ślub. To tylko świadczy o niej...
          • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 00:07
            szczerze mowiac to nawet,gdy bylam sama i nie bylam z nikim zwiazana, jakos
            potrafilam cieszyc sie szczesciem swoich przyjaciolek. jakos nie czulam
            zazdrosci tylko dlatego, bo one kogos mialy a ja nie.
    • bacha1979 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 13:55
      Współczuję.
      Moja kiedy się dowiedziała o zaręczynach(byliśmy nad morzem) dzwoniła chyba z
      15 razy i wypytywała co i jak. smile Sama chodzi z facetem 15 lat, ale po moich
      zaręczynach zmoblizowała się i 23 wrzesnia jest Ich ślub.Twierdzi, że moja
      decyzja podziała na Nią moblizilująco. Własnie mamy się spotkać, żeby wręczyć
      Jej zaproszenie, choć stwierdziła, że Ona już czuję się zaproszona i będzie na
      100 %.
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:30
        Tylko pozazdrościć. Mam nadzieję, że nasze stosunki niedługo się zmienią
        • bacha1979 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:35
          dark8 napisała:

          > Tylko pozazdrościć. Mam nadzieję, że nasze stosunki niedługo się zmienią
          Zycze Ci tego i pozdrawiam. smile
    • agnrek Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:16
      Jakbym swoją historię słyszała. Moja świadkowa, gdy ją zapytałam, czy się
      cieszy z mojego ślubu, odpwiedziała tak sarkastycznie:
      - Cieszę, się, k...., cieszę.
      Potem wiele zazdrosnych uwag jescze usłyszała, a w końcu jej podziękowałam.
      Będzie tylko gościem.
      • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:17
        ale wredna! chyba nie chcialabym znac takiej osoby..
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:28
        Aż tak u nas to nie ma.Twierdzi, że się cieszy. Myślę, że przeszkadza jej fakt,
        że sama przyjdzie. Ale ja też byłam u koleżanki sama i super się bawiłam. To tak
        wygląda jakby wymagała ode mnie, że ja jej znajdę partnera.
        • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 00:16
          no moja przyjaciolka oczekiwala ode mnie tego, zebym znalazla jej faceta! gdy
          pierwszy raz umowilam ja z kolega to stwierdzila, ze jest przystojny ale co z
          tego, skoro ma krotkie nozki? za drugim razem gdy umowila sie z moim znajomym,
          poswiecila mu moze dwie minuty. najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze on
          przyjechal na to spotkanie z innego miasta! a nie podobal jej sie, bo ponoc nie
          mial jednego zeba! a ze ona nie ma dwoch??? i co z tego? wkurzylam sie i dalam
          sobie na spokoj. przestalam ja 'swatac' niestety, zaczela sie na mnie dasac.
          mowila, ze mi nie zalezy na tym, zeby ona kogos sobie znalazla! powiedzialam,
          jej, zeby sama sobie poszukala, bo ja wiecej nie mam zamiaru tego robic.
          zabrala sie do tego z wialka energia i zapalem,ale coz z tego, skoro nikt jej
          nie pasowal?
    • marvel_maid Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:36
      A ja mam odwrotne doświadczenia. Przyjaciółka olała mnie kiedy zaczęła spotykać
      się na poważnie ze swoim facetem, ja w tym czasie byłam już z narzeczonym, więc
      byłyśmy "na równej pozycji". Wcześniej zawsze jej pomagałam np. w szukaniu
      pracy czy finansowo, ale to przestało być ważne kiedy on awansował. Dopóki miał
      kiepską pracę ich znajomość była powierzchowna, ale jak zaczął dużo zarabiać
      wszystko zmieniło się diametralnie. Drogie prezenty, codzienne obiadki w
      restauracjach i chodzenie pod dyktando 12 lat starszego narzeczonego.
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:43
        Mimo, że jestem w domu tylko na weekendy staram się zawsze ją odwiedzić. Nie
        zawsze odpowiada na moje sms-y, bo karta nieuzupełniona, bo telefon zablokowany,
        itp. Wkurza mnie tylko to, że ma pretensje, że nie chodzę z nią po knajpach,
        imprezach. Ale jak miała chłopaka dla mnie nie miała czasu. A ode mnie tego wymaga.
        • marvel_maid Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:46
          Fajnie, że starasz się nie tracić z nią kontaktu, szkoda tylko, że ona nie
          potrafi się cieszyć Twoim szczęściem
          • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:56
            jeszcze jestem cierpliwa i optymistycznie nastawiona. Może to dlatego, że
            nigdzie nie wychodzi tylko praca i dom a jak sie spotyka z koleżanki, to
            wszystkie juz mężatki i myslę, że sama chciałaby być żoną, matką. Chociaż
            twierdzi, że nigdy nie wyjdzie za mąż.Raz na jakiś czas wychodzimy w trójke ale
            potem słucham, że za przyzwoitkę nie będzie robić i nastepnym razem nie idzie z
            nami. Jak dochodzi co do czego to idzie. Ale na to już machnęłam ręką. Przykro
            mi tylko, kiedy mówi rzeczy, których bym się po niej nie spodziewała.
    • aldialdi Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:46
      Strasznie mi przykro.
      Życie jest takie kruche i takie niesprawiedliwe.
      • aldialdi Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:50
        upss, przepraszam, odpowiedziało mi się nie w tym wątku. Przepraszam
    • przemkowa.b Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:50
      normalne zachowanie, klasyczne, książkowe.
      Ja dwa lata znosiłam docinki, kąśliwości i przykrości ze strony "przyjaciółki",
      aż raz nie wytrzymałam, powiedziałam w końcu - rozstańmy się bo mam już tego
      dość. Od roku nie jest już moją przyjaciółką, nie zapraszam jej nawet na ślub,
      mało, kiedyś tam napraszała się że będzie świadkiem, nic z tego.
      Toksycznych ludzi trzeba od siebie odsuwać.
      • mariszka72 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:56
        przemkowa.b napisała:

        > Toksycznych ludzi trzeba od siebie odsuwać.

        DOKŁADNIE!!!

        Ja właśnie odstawiłam taką "przyjaciółkę" z którą łączyły mnie 16 lat właśnie
        takiej toksycznej "przyjaźni". Nie żałowałam ani przez chwile tej decyzji.
        Żałuję jedynie, że nie zrobiłam tego 10 lat wcześniej, tylko cały czas
        usprawiedliwiałam moją "przyjaciółkę" i liczyłam na jakiś cud...

        Ale lepiej później niż wcale smile
        • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:57
          ja jeszcze powalczę, może jestem naiwna ale nie chcę jeszcze przekreślać tej
          przyjaźni
          • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:02
            ja tez mysle ze warto sprobowacsmile moze potem jej przejdzie!ale nic na silesmile
            • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:05
              chcę ja namówić na wypad do dużego miasta wink na zakupy pod pozorem poszukania
              jakieś kiecki. Mam nadzieję, że nie odmówi.
          • przemkowa.b Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:07
            Wcale nie jesteś naiwna...trzeba mieć nadzieję...
            a poza tym, to co ja napisałam o toksycznych ludziach, hm. Ja często myślę, że
            może ludzie nie są RAZ NA ZAWSZE toksyczni, bywają toksyczni dla OKREŚLONYCH
            osób, dla innych mili, bywają toksyczni w jakimś OKRESIE ŻYCIA, a potem im
            przechodzi...mam nadzieje, że może mojej exprzyjaciółce się odwidzi, np. jak
            sama sobie znajdzie sensownego faceta. Bo wychodzę z założenia, że ona uważała,
            iż ja, jako osoba - według niej - mająca więcej "na sumieniu" - nie zasługuję
            na więcej szczęścia niż ona, która zawsze w pewnych sprawach była bardziej "ok"
            ode mnie...uważa po prostu, że jej należało się pierwszeństwo,nie mismile A poza
            tym ma specyficzną rodzinkę...która na pewno jej nie pomaga w tym, żeby była
            miła...może to się zmieni, wciąż na to liczę, ale niech to się zmienia na razie
            z daleka ode mniewink
            • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:14
              Mam nadzieję, że z twoją przyjaciółką znajdziecie jeszcze wspólny język. Moja
              wydaje mi sie zatrzymała się na casach kiedy chodziłyśmy na imprezy, bawiłyśmy
              się. Teraz ja sie zmieniłam, nie chce mi się chodzić po knajpach ani po
              dyskotekach. A ona jeszcze chce.
            • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 00:21
              wiesz, moja przyjaciolka kiedys powiedziala WIESZ, MYSLALAM,ZE TO JA PIERWSZA
              ZNAJDE SOBIE FACETA I WYJDE ZA MAZ. wiec cos w tym chyba jest? przypuszczam, ze
              gdybym wogole nie wyszla za maz to nasza przyjazn by trwala do dzis dnia.
        • krysiulka Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:21
          > przemkowa.b napisała:
          >
          > > Toksycznych ludzi trzeba od siebie odsuwać.
          >
          > DOKŁADNIE!!!
          >
          > Ja właśnie odstawiłam taką "przyjaciółkę" z którą łączyły mnie 16 lat właśnie
          > takiej toksycznej "przyjaźni". Nie żałowałam ani przez chwile tej decyzji.
          > Żałuję jedynie, że nie zrobiłam tego 10 lat wcześniej, tylko cały czas
          > usprawiedliwiałam moją "przyjaciółkę" i liczyłam na jakiś cud...
          >
          > Ale lepiej później niż wcale smile

          Popieram. Miałam bardzo podobną sytuację.
          Na "odchodnym" usłyszałam, że jestem wredna, zazdrosna i że ona była zaślepiona przyjaźniąc się ze mną.
          Ciekawe, że nie była zaślepiona, gdy jej załatwiałam kupno używanego samochodu od pewnego właściciela i gdy pożyczała ode mnie spore pieniądze "na dwa tygodnie" i oddawała po roku.
          Skoro jest TYLE takich sytuacji z "przyjaciółkami", to oznacza tylko jedno - w życiu należy cierpliwie szukać PRAWDZIWYCH przyjaciół.
    • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 14:59
      Witam! W zasadzie wiem co przezywasz, choc ja sama byłam kiedys raczej w
      sytuacji twojej przyjeciółki...
      Napisałas ze byłyscie jak siostry. A ja własnie slub mojej bliźniaczki
      przeżywałam podobnie. Choc dziwi mnie ciągłe sceptyczne nastawienie do twojego
      ślubu... Ja tylko pierwszą reakcję na wieśc o slubie mojej siostry miałam
      niebardzo. Ale w końcu przeszłam nad tym do porządku dziennego. Przed samym
      slubem bardzo pomagałam jej w przygotowaniach, w zasadzie sama tym żyłam. Ale
      tak po częsci na pozór - bo w głębi duszy było mi bardzo ciężko ze niebawem cos
      nieodwracalnie się zakończy...bo przyszedł czas na nowy etap naszego zycia. Ale
      cały czas robiłam dobrą minę do złej gry. Na całym weselu starałam sie byc
      uśmiechnięta i pogodna (jako świadkowa musiałam) ale na poprawinach juz nie
      mogłam zostac (ceremonia slubu i przyjęcie były 100 km od naszego miejsca
      zamieszkania)- w towarzystwie mojego narzeczonego wróciłam do domu i wtedy
      pooolały sie łzy...
      Bo nie oszukujmy się – ale jednak małżeństwo nieco ogranicza… Mimo że na
      początku może być sielanka to w końcu przychodzą nowe obowiązki….
      Ufam jednak że twoja przyjaciółka weźmie się w garść. Może w końcu uzmysłowi
      sobie że takie jest życie i na różne zmiany nadchodzi pora. Ona w końcu też
      trafi na „tego swojego” (czym prędzej tym lepiej).
      Trzymam kciuki żeby w porę się opamiętała. Jesteście tak bliskie sobie – może
      szczera rozmowa pomoze…
      Pozdrawiam serdecznie.
      • dark8 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:04
        Ja też mam nadzieję, że w końcu trafi na odpowiedniego chłopaka. Do tej pory
        spotykała się, przykro mi to mówić, z samymi idiotami. Związek trwał góra pół
        roku a potem razem starałyśmy się wyjść z dołka.
      • twitti Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:13
        ja nie rozumiem, jak moze malzenstwo ograniczac?? to na poczatku znajomosci
        poswiecamy kupe uwagi swojemu facetowi!potem jak juz minie pierwsze zajaraniesmile
        wracamy do codziennych przyjemnosci i znow chcemy spedzac wiecej czasu ze
        swoimi kolezankamismile ale jak moze malzenstwo ograniczac?
        • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:50
          Droga twiti. Nie wiem czy jestes już mężatka czy też jesteś w stałym związku...
          Jak jest sie juz mężatka i jest się "na swoim" to życie nabiera troszke innych
          kolorów. Napisałam juz - chocby nawet obowiąki dnia codziennego... musze
          jeszcze cos tłumaczyc... Jesli dla kogos małżeństwo nie wiąże sie z zadnymi
          zobowiązaniami i obowiązkami do gratuluję. Ale jak jest sie zdanym na samych
          siebie to jednak dosc trufno poświęcac tyle czasu na życie towarzyskie jak za
          czasów panieńskich czy kawalerskich... Chyba że siema służbę albo kogoś u boku
          kto w duzej mierze pomaga. Juz nie wspomnę o tym że wczesniej czy później (jak
          to w przeciętnym małżeństwie) przychodzi czas na dzieci...to juz w ogóle...
          • orangewhatever Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:00
            droga Rosaanno, są na tym forum i tacy, którym małżeństwo nie rozdziela życia
            na to przed obowiązkami, i to wypełnione obowiązkami.

            są tu ludzie, którzy długo długo przed ślubem przeszli z garnuszka rodziców na
            swój własny, są zdani na siebie i wiedzą doskonale, że ślub niczego nie zmieni
            w kwestiach towarzyskich czy ilości obowiązków.
            • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:07
              Jak już wcześniej napisałam - gratuluję. Oby tak jeeeszcze baaardzo długo.
              • maya28 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:26
                Ale co się ma konkretnie Twoim zdaniem zmienic? Jeżeli miszkamy razem to
                raczej po ślubie obowiazkow nagle nam nie przybędzie..
            • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:10
              A tak w ogóle to ja nie pisałam o "życiu wypełnionym obowiązkami" tylko "nieco
              ograniczonym czasowo przez obowiązki" - chyba jest jakaś róznica?... Nie
              popadajmy w skrajności....
              • orangewhatever Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:19
                no i tego też nie rozumiem, mieszkam z Niemężem 2 lata, i gdybyśmy mieli wziąć
                ślub, to nic by to w naszym życiu nie zmieniło. nawet chwilowo.

                widać - różne są podejścia.

                --
                Darmozjad Pierwszy
                Darmozjad Drugi
                mła w Pakamerze
                • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:30
                  No i własnie tego podejscia też ci gratuluję.
    • maya28 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:34
      Niestety, ale czesc dziewczyn, kobiet,postrzega siebie przez realizacje sie w
      życiu prywatnm. Rodzina pyta natretnie kiedy ślub,naciska i generalnie z
      wiekiem taka dziewczyna czuje sie coraz gorzej. Głośno mówi, ze jest jej
      dobrze, nie dchce slubu, bo to ją ograniczy itp. ale niestety część tylko tak
      mówi. I tak długo jak przyjaciółka/ki sa w tzw zwiazkach nieformalnych, to jest
      spokój, ale wiadomosc o ślubie wyciąga najgorsze instykty z takich osób.
      Smutne , ale prawdziwe. Moja jedna "przyjaciółka" nagle przestala miec czas dla
      mnie, po tym jak sie dowiedziala o zareczynach, i o tym, ze ustalilismy od razu
      date slubu. ( Czy to dziwne, ze przy zaręczynach ustala sie date?)Druga (
      świadkowa) dziwi sie, ze nie chce się z nią samą spotykac w weekendy tylko
      razem z moim narzeczonym. proponuje jej babskie wypady w ciągu tyg., ale
      weekendy spędzam razem z moim M. ktory w tyg duzo pracuje i weekendy spotykamy
      sie ze znajomymi ale razem. Postanowiłam sie tymi uwagami zupełnie nie
      przejmować, nie popsuja mi humoru. Na szczęście są tez koleżanki, ktore tę
      wiadomość przyjęły z uśiechem i cieszą sie razem z nami. I takich nalezy sie
      trzymać, a nie jakiś frustratek, które chca sie chyba wyżyc i za wszelką cene
      popsuć Ci ten czas.
      • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 15:55
        A czy spotkania w weekendy tylko z twoim narzeczonym nie moga z tej drugiej
        strony juz teraz wygladac na pewnego rodzaju oganiczenie?... Po slubie w gre
        wchodzą np. koniecznie od czasu do czasu obiadki u rodziców, tesciów... i czas
        który kiedys swobodnie mozna było poświęci "psiapsiółkom" się kurczy - nie
        powiecie...
        • maya28 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:22
          Weekendy nie spędzam tylko z moim narzeczonym, tylko proponuje wspolne wyjścia.
          Ponieważ mój M. dużo pracuje, ma wyjazdy słuzbowe w tyg, to weekendy sa czasem
          kiedy wychodzimy razem. W ciągu tyg mam czas na babskie wyjscia, ale weekendy
          nie. Zakupy, kawa - oczywiście tak, ale wieczorne wypady sa wspolne, chyba ze
          jest jakas babska okazja. I jeżeli ktoś dobrze życzy związkowi, to nie
          powinnien się dziwić i jakiś złosliwości na ten temat mówić. A jezeli chodzi o
          kwestie zmiany wolnego czasu po slubie, to akurat u nas sie nic nie zmieni, bo
          mieszkamy razem od dawna, rodzinne obiadki już maja miejsce. Z resztą
          zauważylam, ze zaczelo to przeszkadzać dopiero jak sie zareczylismy, jak
          bylismy tylko parą, nie budziło żadnych emocji.
      • rosaanna Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:05
        Chociaż faktycznie zgadzam sie z tym że niektóre przyjaźnie są toksyczne i w
        takim momencie jak zaręczyny i snucie wspólnych planów z narzeczonym może
        wychodzic z przyjaciółki zazdrosnica... ale czy od razu przekreslac pzyjaźń, no
        nie wiem... chyba warto jednak powalczyc trochę. Bo DZIEWCZYNY wiem że teraz
        kiedy slub przed wami, wydaje sie ze to cudowny, najważniejszy dzień w zyciu. I
        nikt nie może wam tego psuc po drodze ani w żadnym przypadku tego dnia... (tego
        z całego serca każdej Pannie Młodej życzę) Ale cudownych momentów w zyciu czeka
        was jeszcze bardzo wiele. Uwierzcie wiem co mówię. Sama stosunkowo niedawno
        przechodziłam przez te wszystki przygotowania i emocje im towarzyszące. Ale tu
        jest mowa o prawdziwej przyjaźni...
        • keksi Re: Przyjaciółka 22.05.06, 16:37
          jak ja to znam, ale u mnie zaczelo sie jak wyjechalam za granice.jak
          przyjezdzalam bylam taaaka kumpela,ale jak prosilam o odpowiedzi na maile, nic,
          nie ma czasu, no i moj slub.zaraz jak sie dowiedziala kto bedzie swiatkowa,
          pogratulowala mi sarkastycznie,az zabolalo.dlugo mi to chodzilo po glowie,ale
          powiedzialam sobie, nie ona nie zepsuje mi radosci z narzeczenstwa.jak nie
          przyjedzie to jej sprawa.
          • slinshine Re: Przyjaciółka 22.05.06, 18:08

            • mariszka72 Re: Przyjaciółka 22.05.06, 22:42
              A czy nie powinno tak być, że PRAWDZIWA przyjaciółka powinna na chwilę
              zapomnieć o swoich problemach, braku chłopaka, zazdrości, etc. i skupić się na
              chwilę na swojej przyjaciółcę, która właśnie cieszy się? Czy nie powinna też
              cieszyć się jej szczęściem? Myślę, że PRAWDZIWA przyjaźń właśnie na tym polega.
              Niestety, wiele osób potrafi się przejąć nieszczęściem "przyjaciółki", ale nie
              wszyscy potrafią w takiej samej mierze się cieszyć szczęściem innych. I
              wtedy "wyłazi" z nich wiele nieciekawych rzeczy...
              • przemkowa.b Re: Przyjaciółka 23.05.06, 13:43
                No właśnie, dopóki lizałam rany po swoim nieudanym poprzednim związku, dopóki
                byłam sama i ona sama, to głaskała mnie po główce i była do rany przyłóż...
                A jak znalazłam szczesliwie drugą połówkę, zmieniła się - na początku tego
                nawet nie dostrzegałam, ale potem to stało się nie do zniesienia, doszła
                jeszcze zazdrość o oceny w szkole, zazdrość o kupowane przeze mnie mieszkanie,
                nawet o ubrania, które kupowałam ze stypendium - mówiła z przekąsem "no, ja już
                się nie orientuje w twoich ubraniach" kiedy pokazywałam jej kolejny nabytek jak
                przyjaciółka przyjaciółce - no tak, ja rozumiem to poniekąd, krew może zalać
                jak się ma taka przyjaciółkę jak ja...wink że wszystko się udaje.
                A moja druga przyjaciółka jest zupełnie, zupełnie inną osobą...chociaż sytuacja
                jej jest taka, że może miałaby mi więcej do zazdroszczenia ale ona w ogóle nie
                posiada takich uczuć jak zazdrość...wink
                • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 19:19
                  moja przyjaciolka rowniez byla zazdrosna o ubrania, o buty, torebki...
                  doslownie o wszystko. a juz najgorzej bylo wtedy, gdy narzeczony cos mi kupil.
                  natomisat dwie moje pozostale przyjaciolki sa juz zupelnie inne. ja sama
                  zreszta tez. jedna z nich kupuje sobie naprawde drogie rzeczy i niejednokrotnie
                  ide z nia do miasta po to, zeby jej doradzic, gdy chce kupic sobie cos fajnego.
                  a drogiego. skoro ja na to stac, niech sobie dziewczyna kupuje. nie jestem o
                  to zazdrosna.
            • dark8 Re: Przyjaciółka 23.05.06, 07:57
              Temat ""facet" był omawiany wiele razy.Ale trzeba choć trochę woli. Tyle razy
              jej powtarzam, żeby poszła gdzieś z dziewczynami jak mnie nie ma. Przecież
              chłopak sam do niej przyjdzie, nie zapuka do drzwi i powie jestem cały twój.Ona
              twierdzi,że już nikogo nie pozna i do końca życia będzie sama.Ostatnio nie
              wytrzymałam i powiedziałam, żeby kupiła sobie kota, to nie będzie sama.
              Myślałam, że to jej otworzy oczy ale niestety nie.
    • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 00:00
      wspolczuje. sama bylam w podobnej sytuacji. wszystko bylo dobrze,dopoki moja
      przyjaciolka nie dowiedziala sie o tym,ze wychodze za maz.zaczely sie z jej
      strony zlosliwosci,docinki. niejednokrotnie mowila z przekasem, ze mi to
      dobrze, bo wychodze za maz a ona juz zawsze bedzie sama. zaznaczam, ze jest to
      kobieta 30 letnia, ktora maduze powodzenie u mezczyzn, ale ze jest bardzo
      wybredna w ich doborze,dlatego jest ciagle sama. moja przyjaciolka byla
      swiadkowa na naszym slubie, ale przed przyjeciem weselnym zaczela przebakiwac,
      ze ona chyba nie pojdzie, bo woli isc na dzialke i sie poopalac! rece mi
      opadaly! jednak na przyjecie poszla, za to po slubie powiedziala mi, ze do
      gdanska wyjezdza i jak tylko wroci, to sie odezwie. jakiez wiec bylo moje
      zdziwienie, gdy pewnego pieknego dnia( gdy miala byc w gdansku) spotkalam ja na
      miescie! podeszlam do niej, zeby porozmawiac ale rozmowa z nia jakos mi sie nie
      kleila. wlasciwie to ja mowilam a ona milczala. pozniej przestala sie odzywac.
      nie mialam pojecia,co sie z nia dzieje. gdybym to ja pierwsza do niej nie
      zadzwonila czy nie napisala smsa, ona by sie nie odezwala wcale. no i
      najlepsze! gdy ja i moj maz spotkalisny ja na miescie, maz zapytal, czemu
      przestala sie do nas odzywac. ona na to, ze nie ma czasu. teraz to ona nie ma
      mi nic do powiedzenia a zreszta to ona ma kolezanki,z ktorymi na dyskoteki
      chodzi. gdy zwrocilam jej uwage, ze zachowuje sie dziwnie i ze wyglada na to,
      ze nie zalezy jej juz na kontaktach ze mna, zaczela na mnie krzyczec. co ja
      sobie wyobrazam? jak smiem do niej mowic cos podobnego?! ona nie ma czasu!
      niestety, tak to bywa a zreszta bez przesady! ona ma swoje zycie prywatne! nie
      wierzylam wlasnym oczomi uszom! przyjaznilysmy sie ze soba blisko 20 lat. byla
      dla mnie, jak siostra i w zyciu bym sie po niej takiego zachowania nie
      spodziewala!okazalo sie wtedy, ze wekend ma wolny. maz zaproponowal wiec,bysmy
      sie spotkali,ale przyjaciolka stwierdzila, ze na te dni to ona ma juz inne
      plany i jej w domu nie bedzie. potem sie rozstalismy. ona szla do pracy a my
      mielismy wlasnie dzien wolny i szlismy do miasta. powiedzielismy sobie czesc i
      od tamtego dnia moja przyjaciolka nie odezwala sie juz wcale. tamta rozmowa
      miala miejsce we wrzesniu, czyli 8 msc temu. dzis, gdy mnie widzi to udaje, ze
      mnie nie widzi. a dwa tygodnie temu, gdy przechodzilismy obok siebie ulica to
      udala, ze mnie nie zna! na poczatku bylam wsciekla, ale gdy zobaczylam, jak ona
      sie wobec mnie zachowuje, szybko mi przeszlo i przestalam sie przejmowac bo
      naprawde nie warto! teraz nawet wcale mi nie zal a nawet sie z tego smieje. co
      najsmieszniejsze, gdy spotkala moja mame tydzoen temu, naopowiadala jej, ze to
      moja wina, ze nasza przyjazn sie rozpadla!!! no coz. mozna i tak. gdy to
      uslyszalam, nawet tym zbytnio nie przejelam.
      • twitti Re: Przyjaciółka 23.05.06, 08:37
        A moze byla jakas przyczyna tylko moze ci nic nie mowila.. ja mialam podobnie -
        moja przyjaciolka spotykala sie z pewnym gosciem i jakos tak mialysmy dla
        siebie mniej czasu, mniej o czym gadac, ale jakos sie spotykalysmy.. ale gdy w
        dniu moich urodzin nie doslalam nawet smssa to sie trasznie wkurzylam.. po paru
        dniach napisala czy chce sie spotkac, ale mi sie juz nic nie chcialo.. moze
        glupi powod, ale jakos mi bylo przykro.. Przestalam sie z nia spotykac,
        poznalam mojego nazeczonego i tak 2 lata sie nie widzialysmy.. kiedys jednak
        sie spotkalysmy przez przypadek na ulicy, pogadalysmy chwile i do domu... zal
        juz dawno minal i strasznie chcialam znow odnowic nasza przyjazn!jak bardzo sie
        ucieszylam kiedy po 10 minutach zadzwonila zeby sie spotkac i tym razem juz nie
        szukalam powodow zeby odmowicsmile wiem ze glupio robilam, ale jakos tak mi ciezko
        bylo na serduszkusmile w kazdym razie spotkalysmy sie i nadal sie spotykamy od
        czasu do czasu ale chyba juz nigdy nie odrodzi sie ta sama przyjazn.. ale
        ciesze sie ze chociaz jestesmy dobrymi kolezankamismile i juz nie moge sie
        doczekac az ja zaprosze na moj slub i przyjeciesmile
        • dark8 Re: Przyjaciółka 23.05.06, 09:45
          Chyba nie potrafiłabym przejść obok niej na ulicy i nawet się nie odezwać. Do
          tej pory wspominam nasze szalone wakacje, wypady. Wiem, że to już nie wróci ale
          może być dobrze między nami.
          • deodyma Re: Przyjaciółka 23.05.06, 19:10
            niestety, niektorzy tak maja. jeszcze rok temu mnie samej nie miescilo by sie
            cos takiego w glowie i nawet do glowy by mi przyszlo, ze moja przyjaciolka
            kiedys bedzie udawala, ze mnie nie zna. a czy to sie kiedys zmieni? nie sadze.
            moze sie opamieta, gdy w koncu znajdzie sobie partnera i moze wtedy dopiero
            zrozumie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja