dark8
22.05.06, 13:30
Zawsze świetnie dogadywałyśmy się ale ostatnio trudno nam się porozumieć.
Zaczęło się od wiadomości o pierścionku, potem dacie ślubu itp. Myślałam, że
tak długo się znamy to będzie się cieszyć razem ze mną. Ale cokolwiek nie
powiem ona jest przeciw. Nie raz zdziwiona jestem jej kąśliwymi uwagami. Jak
dowiedziała się, kto będzie na weselu, to już powiedziała koło kogo nie chce
siedzieć, z kim nie ma zamiaru rozmawiać, nawet nie wspominam o tańcu.
Powinnam dla niej postawić osobny stolik.Ostatnio powiedziała mi, że nie ma
się w co ubrać i nie ma z kim iść więc chyba nie przyjdzie.Wiekszej przykrości
nie mogła mi zrobić. Ale przełknęłam tę uwagę i starałam się z nią pogadać
szczerze.Dowiedziałam się, że ja mam szczęścire a ona już do końca życia
będzie sama. nawet ja nie będę miała dla niej czasu bo będę się zajmować tylko
mężem. Krew sie we mnie zagotowała ale nie dałam sie sprowokować.Byłyście
kiedyś w takiej sytuacji, ja już nie wiem jak do niej dotrzeć. Mam ochotę nia
potrząsnąc, żeby się wybudziła z tego letagu.