Dodaj do ulubionych

o narzeczonych...

31.05.06, 09:03
Wiekszość tekstów dotyczy nas , moje kochane forumowiczki a napiszmy cos o
narzeczonych...czy tez uczestnicza w przygotowaniach, czy tez sa
poddenerwowani?
Pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • maya28 Re: o narzeczonych... 31.05.06, 10:18
      Uczestniczy w przygotowaniach, oczywiście, ale nie zastanawia sie godzinami nad
      doborem kwiatów, bardziej interesuje go wybór muzyki. Mamy już wypracowany
      podzial zadań i wszelka organizacja przyjęc, swiat, wczasów przypada mi i jasno
      wyznaczam zadania do wykonania dla mojego M., bo dla niego pewne szcegóły nie
      mają znaczenia, a dla mnie są bardzo ważne smile)
      • eoos Re: o narzeczonych... 31.05.06, 10:49
        hmm. mogłoby być lepiej... chętnie słucha i patrzy na to co znalazłam w
        Internecie, dyskutuje ze mną o wielu sprawach, ale jeszce jako takich
        przygotowań jeszcze nie mamy. po prostu jest jeszcze za wcześnie...

        zresztą, u mnie podział obowiązków jest jasny. ja wymyślam, emocjonuję się i
        przeżywam nasz dzień za nas dwoje. On ma do tego chłodniejszy stosunek i
        zdecydowanie więcej zdrowego rozsądku niż ja...

        i w sumie dobrze. smile
    • jeramar Re: o narzeczonych... 31.05.06, 11:07
      hmmm a moj ciagle mowi zeby isc do ksiedza, zamowic kamerzyste itp... a do
      slubu rok!!! duzo czasu no nie?
      • eoos Re: o narzeczonych... 31.05.06, 11:18
        z ksiedzem nie ma co zwlekac. my 11 miesiecy przed poszlismy zaklepac date i
        godzine. okazło sie ze juz na wrzesien 2007 nie ma wolnych terminow, wiec
        lepiej nie czekajcie. podobnie jest z salą i zespołem (jesli macie
        wypatrzony...)
        naprawde nie ma na co czekac, bo potem okazuje się ze slub o 15 lub wczesniej
        moze byc zorganizwany...
        pozdrawiam smile
    • twitti Re: o narzeczonych... 31.05.06, 12:36
      moj nazeczony na razie jest podekscytowany Mistrzostwami w piłke noznasmile a
      ogolnie, to wszystko razem przezywamy, razem robilismy zaproszenia, sam
      projektowal pieczatkismile mysle ze calkiem ladnie sie integruje w przygotowaniach
      ze mnasmile
      • yoga22 Re: o narzeczonych... 31.05.06, 18:56
        mój narzecony właśnie śpi..., wrócił z pracy i urządził sobie drzemkę, ale
        słodziutko wygląda. Zaraz go przytulę.
        A tak na poważnie to bardzo mi pomaga w przygotowaniach, można to nazwać
        ślubną ''spółką''. jak najbardziej uczestniczy w naszych sprawach ślubnych i do
        tego wszystkiego pilnuje na mieszkaniu. Sama bym sobie nie poradziła. Jest po
        prostu genialny!!!

        no.... przecież to mój facet a nie jakaś Wołowa Męska Dupa!!!
        twitti o jakich pieczątkach mówisz?
    • mariszka72 Re: o narzeczonych... 31.05.06, 21:15
      Mój Ukochany od samego początku aktywnie uczestniczył we wszystkich planach i
      przygotowaniach zwiazanych z naszym ślubem. Nie tylko wysłuchiwał moich
      szalonych pomysłów ale też wymyślał, planował i interesował się KAŻDYM
      najmniejszym szczegółem. Sukienkę i garnitur też kupowaliśmy razem, obrączki
      projektowaliśmy razem, bukiet zamawialiśmy razem, na mojej próbnej fryzurze też
      byliśmy razem. Żadnego stresu przedślubnego nie odczuwamy, może też dlatego, że
      tak to wszystko od początku razem robimy.
    • kami315 Re: o narzeczonych... 31.05.06, 21:32
      Nie, no poddenerwowani to byliśmy półtora miesiąca temu, jak wreszcie zaczęliśmy
      organizować ślub. A teraz to emocje już dawno opadły, a w dodatku pracy nam
      obojgu ostatnio tak przybyło, że od 4 dni się nie widzieliśmy, mimo że mieszkamy
      razem i nigdzie nie wyjeżdżamy bez siebie. I o jakich przygotowaniach tu mówić
      wink wink wink
      Jak zaklepałam knajpę i zespół i telefonicznie księdza, to reszta w sumie nie
      jest aż tak ważna, najwyżej czegoś zbraknie (choć nie sądzę).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka