gosia8883 25.08.06, 20:33 witam ponownie, czy któraś z Forumowiczek ma jakieś doświadczenia z winkiem lub wódeczką wypitą przed wejściem do kościoła w dniu ślubu?tak dla rozluźnienia?podobno pomaga(-: Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
katja_1980 Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:37 póki co nie mam doświadczeń, ale biorąc pod uwagę moją nerwowość i przeżywanie wszystkiego będę musiała wypić zarówno na jedną jak i na drugą nóżkę ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
gosia8883 Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:39 no ja myślę podobnie,oby nam się tylko nózki nie poplątały(-: Odpowiedz Link Zgłoś
inkageo Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:42 Oj ja też trochę się "przygotuję".. Na noc i rano persen (pomógł mi obronić pracę bez nerwów), a przed kościołem mały kieliszek doda mi rumieńców.. Taki jest plan Odpowiedz Link Zgłoś
gosia8883 Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:44 a persen jest ziołowy?można po nim winko pić? Odpowiedz Link Zgłoś
inkageo Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:50 Tak, zaraz po obronie poszłam na piwo i czułam się świetnie A było to moje pierwsze doświadczenie z tego typu specyfikiem. Na wszelki wypadek zażyłam go też dzień wcześniej, żeby sprawdzić reakcję organizmu Odpowiedz Link Zgłoś
gosia8883 Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 20:53 no to bardzo dziękuję i też spróbuję wcześniej, bo na co dzień nic nie łykam.. Odpowiedz Link Zgłoś
agnrek Re: kieliszeczek przed kościołem 25.08.06, 23:28 Ja planowałam, że wypiję, bo rano w sobotę bardzo się stresowałam. Potem tak wszystko szybko się potoczyło, że nie zdążyłam tego zrobić, a okazało się, że nie potrzeba! Byłam spokojna. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: kieliszeczek przed kościołem 26.08.06, 08:54 Koleżanka mi radziła, żeby tak zrobić. W dniu ślubu nawet o tym nie pomyślałam.Nie było takiej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
mysza_klapsiara Re: kieliszeczek przed kościołem 26.08.06, 09:40 Dużo razy o tym słyszałam, że młodzi odstresowywują się właśnie w ten sposób. Ale ja się nie decyduję. Bo czym tu się denerwować? Przecież powinno nam w tym dniu towarzyszyć lekkie podekscytowanie, a nie stres. Ale wiadomo, każdy reaguje inaczej i jeśli komuś pomoże, to czemu nie. Ale słyszałam kiedyś historię, że ksiądz wyczuł alkohol od młodych i robił problemy z udzieleniem ślubu. Czy udzielił, nie pamiętam, ale to przestroga, żeby nie przesadzić. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Nam pomogło 27.08.06, 14:06 gosia8883 napisała: > witam ponownie, > czy któraś z Forumowiczek ma jakieś doświadczenia z winkiem lub wódeczką > wypitą przed wejściem do kościoła w dniu ślubu? Tak. Moja żona. Ja zresztą też, ale ja nie jestem forumowiczka. Na kwadrans przed wyjazdem do kościoła, kiedy atmosfera była bardzo nerwowa i maluczko a byśmy się pożarli na amen, wypiłem pół butelki wina, a jej wcisnąłem lufkę whisky. A potem drugą, dla pewności. Pomogło zdecydowanie. A co do pełni władz umysłowych, to przepraszam bardzo, ale jeden promil to jeszcze nie jest utrata władz umysłowych. Odpowiedz Link Zgłoś
szara82 Re: Nam pomogło 27.08.06, 14:38 Pierwszą "lufę" wypiję dopiero na weselu. Trzeba sobie radzić w sytuacjach stresowych! Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Nam pomogło 27.08.06, 14:43 annajustyna napisała: > Wyglupiasz sie, prawda??? Nie. Naprawdę sytuacja była bardzo nerwowa, zresztą część kataklizmów opisanych przez Minerwę w wątku "Co będzie, jeżeli..." zdarzyła się faktycznie. W momencie, kiedy na dwadzieścia minut przed wyjazdem do kościoła: - świadek błądził po obcym dla siebie mieście, - brat panny młodej toż samo, - muzyk do grania na wejście stał w korku na wlocie do tegoż miasta, - zagubiły się nuty dla organisty (położone w takim miejscu, żeby były pod ręką - to najskuteczniejszy sposób gubienia przedmiotów) - kierowca samochodu ślubnego już powinien być, a go nie było, bo wraz ze swoim samochodem czekał na odbiór tortu weselnego (a zaraz nie będzie gdzie tortu zdeponować, bo właściciele lodówki, czyli moi rodzice, zaraz wychodzą) - właśnie okazało się, że suknia panny młodej jest o parę centymetrów za długa i w dodatku kłębiliśmy się w pięć osób w mieszkaniu typu em ćwierć, sytuacja zaczęła nas przerastać. Oboje mamy dosyć mocne głowy i to nie jest dla nas jakaś piorunująca dawka. Natomiast wystarczająca, żeby spojrzeć na sprawy z niezbędnym dystansem i uznać, organista sobie jakoś poradzi, suknię się podepnie zgrabnie agrafkami i będzie w porządku, z tortem jakoś to będzie, a co do kierowcy i świadka, to przecież i tak bez nas nie zaczną. Odpowiedz Link Zgłoś
kingusia1974 Re: Nam pomogło 27.08.06, 19:55 ja jestem dość nerwowa i narwana i szczerze mówiąc trochę obawiam się moich reakcji na slubie. Choć na obronie magisterki nie było żadnych problemów, a przeciwnie, czasem stres działa mobilizująco, także nawet nie pomyslałam o jakiejś pomocy, więc mam nadzieje , ze i tu jakoś pójdzie bez pomocy - ale pewności nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_kaczusia Re: Nam pomogło 27.08.06, 20:12 a_weasley no to faktycznie sie u Was dzialo! Ja bym juz pewnie zaczela sie wsciekac na wszystkich niewinnych dookola, a narzeczony na mnie za to, ze nad soba nie panuje Oj, moze jednak zostawie cos w barku na wszelki wypadek, chociaz moja mama twierdzi, ze absolutnie mnie poic niczym nie bedzie i zebym to sobie wybila z glowy Odpowiedz Link Zgłoś
olaimikolaj Re: kieliszeczek przed kościołem 27.08.06, 22:10 ja mialam kryzys w przeddzien slubu, w piatek i wtedy moj maz zaaplikowal mi dla zdrowotnosci 2 glebsze i pomoglo, bo mielismy jeszcze do zalatwienia jedna bardzo nerwowa sprawe, ale... pomimo wielu tiktakow i innych srodkow odswiezajacych nie udalo mi sie zabic oddechu. na szczescie w dniu slubu nie musialam niczego takiego sobie serwowac, ale sadze ze nie wypadaloby aby od panny mlodej czuc bylo alkohol. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: kieliszeczek przed kościołem 27.08.06, 22:36 Weasley mówi świętą prawdę rzeczywiście mieliśmy w domu sajgon i tylko wino wypite przez niego a whisky przeze mnie uratowało nasz ślub ))) Jednakowoż mój małżonek w euforii (choć nie pod wpływem, kuzynostwo odwiedzili nas dopiero później!) pominął kilka ważnych uwarunkowań. 1. Oboje mamy swoje lata i każde z nas własne i wzajemne reakcje na alkohol zbadało wielokrotnie, wielostronnie i w wielu aspektach. 2. Ślub był bez komunii - nie musieliśmy zatem przestrzegać postu eucharystycznego (na godzinę przed przyjęciem komunii nie wolno nic jeść, a pić wolno tylko wodę, można też przyjąć lekarstwo, ale raczej nie podpada pod to lufa gorzały. Czyli Persen popity wodą tak, double whisky nie). 3. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to MUSI nam pomóc, a NIE MOŻE zaszkodzić - takie placebo do kwadratu )) Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: kieliszeczek przed kościołem 27.08.06, 22:38 Z ta godzina przed komunia to jest tak, ze w sumie dojazd do kosciola + msza to okolo godziny)). Pzred soborem to byly czasy...Na czczo do sumy wytrwac to bylo nie lada wyzwanie))). Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
bezz5 Re: kieliszeczek przed kościołem 28.08.06, 10:50 A czy wiecie jakie ma działanie lek przeciwbólowy na stres? Kiedyś przed rozmową kwalifikacyjną zaczął mnie boleć brzuch (sprawy kobiece . Normalnie starsznie się stresuję takimi rzeczami a wtedy rozmowa przeszła super, no i dostałam moją pierwszą pracę. Teraz od czasu do czasu kiedy muszę przeprowadzać szkolenia dla pracwoników też pół godzinki przed aplikuję sobie ibuprom, no i jestem spokojna, skupiona i głos mi nie drży. Zastanawiam się czy zamaist kieliszka przed ślubem też spróbować z Ibupromem. Zastanawiam się czy tylko sobie wmawiam, że ta tabletka tak działa, czy rzeczywiście leki przeciwbólowe mają też właściwości uspokajające. MOże wiecie coś na ten temat ? A jak nie kileiszek to jakie jescze sposoby macie na pokonanie stresu??? Odpowiedz Link Zgłoś
golinda Re: kieliszeczek przed kościołem 28.08.06, 10:58 my z druhnami piłyśmy wódkę w karecie, która nas wiozła do kościoła kieliszków nie było, więc tak na oko każda z nas wypiła trochę więcej niż "pięćdziesiątkę" bardzo dobrze działa, rozluźnia i dodaje uśmiechu Odpowiedz Link Zgłoś