dołączam dziś do grona szczęśliwych narzeczonych a w krótce pannien młodych i
mam pyt. dot. nazwiska. Co zrobiłybyście na moim miejscu. Już opisuję całą
sytuację - jestemm młodą "biznesłumen" z nazwiskiem panieńskim, na którym
wszyscy moi współpracownicy i kontrahenci łamią sobie języki - jeśli sądzicie,
że Brzęczyszczykiewicz jest nazwiskiem trudnym do wymówienia, to zapraszam do
zapoznania się z moim, Jest piękne,nie powiem, ale właśnie trudne... Wszyscy
czekają na moment mojego zamążpójścia - hehe I tu zonk. Wychodzę w styczniu za
mąż za Holendra z dwuczłonowym nazwiskiem - ta "część łątwiejsza" brzmi "van
Assendelft" - hehe. Mam teraz nie lada problem. Bardzo chciałabym przyjąć
nazwisko męża, ale daję głowę, że już nikt w całości nie będzie w stanie
wymówić go poprawnie. Dla mnie to może jest śmieszne, bo dobrze znam
j.niderlandzki, ale... Wiem, że powinnam się zastanowić co dalej - czyli gdzie
chcemy zamieszkać. Mój mąż póki co jest na kontrakcie w Polsce - jeszcze przez
najbliższe 4 lata a potem nie wiem, jeśli uda mi się przenieść cały biznes
do Holandii to chciałabym wyjechać z nim

)), więc bezpieczniej byłoby nie
zostawać przy swoim panieńskim.
Muszę zdecydować się JUŻ, bo wybieramy się do USC w tym tygodniu
Dziewczyny, które brały ślub z obcokrajowcem - odezwijcie się, proszę. Jak
wybrnęłyście z sytuacji. Pozdrawiam zwłaszcza panny mł ze stycznia

))
Pozdrawiam przyszłe panny młode