Dodaj do ulubionych

do anies821 - NPR

18.03.07, 12:04
napisałaś:
A poczytałaś trochę o NPR?? Czy tylko masz wiedzę tą którą pani przekazała na
naukach?? To trochę za mało. Jesli chodzi o badania to najwięcej par, które
się rozchodzą to te które używały antykoncpecje, moze dlatego że kobieta jest
na każde zawołanie?? "Zabezpieczyłas się to chodż" i nie ma że nie, w końcu
się nudzi więc może kogos do pary??, albo jakies nowe rewelacyjne metody
uatrakcyjniające sex, a poniżającee kobietę????

Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
czyli seks nie jest przyjemnościa dla obydwojga partnerów, tylko jest to
forma nagradzania męża?
a czy kobiecie nie może się znudzic partner?

współczuje Ci, widać, ze jak masz dni niepłodne, to nie możesz partnerowi
powiedzieć, ze nie masz ochoty na seks, bo właśnie to napisałas

najważniejsze to zaufanie do partnera
a u Ciebie jak widać tego nie ma
bo przecież wg koscioła, kobieta musi się oddawać męzczyźnie bez żadnego "ale"
no chyba że ma dni płodne, to wtedy ma szczęście i moze powiedzieć "nie"
Obserwuj wątek
    • anetina Re: do anies821 - NPR 18.03.07, 12:06
      super podsumowanie smile
    • karolin-k anies821 - widze, że nie zamierzasz odpowiedzieć 19.03.07, 12:39
      • ala-81 Re: anies821 - widze, że nie zamierzasz odpowiedz 19.03.07, 12:51
        ja także z przyjemnością przeczytam odpowiedz smile
        ponieważ po ostanich naukach bardzo zainteresowało mnie stwierdzenie:

        >Jesli chodzi o badania to najwięcej par, które
        >się rozchodzą to te które używały antykoncpecje, moze dlatego że kobieta jest
        >na każde zawołanie??

        chciałabym usłyszeć KONKRETNE argumenty dlaczego antykoncepcja prowadzi do
        rozpadu małżeństwa, a nie fisiu misiu o "niedosycie seksu i dzięki temu
        większej wierności jednemu partnerowi"
        • bystra_26 statystyki 19.03.07, 13:10
          Chyba dla własnej pewności wyszperam gdzieś te statystyki i umieszczę na forum.

          Jednak prawdą jest, że wśród małżeństw stosujących antykoncepcję odsetek
          rozwódów jest większy niż wśród tych nie stusujących jej. Słyszałam i czytała
          to w różnych źródłach, często odległych od poradni rodzinnych i kursów dla
          narzeczonych.


          Jednak stwierdzenie:

          > >Jesli chodzi o badania to najwięcej par, które
          > >się rozchodzą to te które używały antykoncpecje, moze dlatego że kobieta j
          > est
          > >na każde zawołanie??

          to już INTERPRETACJA prelengenta. Ważne, że użył/a MOŻE, czyli istnieją też
          inne przyczyny.

          Na zdrowy rozsądek:

          1. pary mające dzieci mają większą motywację, by być razem - dobro dzieci; no i
          jak są dzieci, to w przypadku problemów małżeńskich więcej par długo się
          zastanawia nad rozejściem

          2. środki hormonalne często powodują spadek libido u kobiety, co odbija się na
          relacji z mężem

          3. ...

          Antykoncepcja sama w sobie nie musi prowadzić do rozpadu małżeństwa, ale
          intencje stojące za wyborem antykoncepcji mogą podkopywać małżeństwo. Bo jeśli
          nie chcemy mieć dzieci, ale nie uważamy, że małżonek jest na nasze każde
          zawołanie (nie tylko w kwestii seksu), to nie ma zagrożenia instrumntalnego
          traktowania partnera. Itd.

          Sama jestem przeciw środkom hormonalnym, bo "psują" płodność kobiety. Bycie
          płodnym jest objawem zdrowia organizmu, więc pozbawianie się płodności jest
          wprowadzaniem się niejako w stan choroby.

          Kobiety - nie dajcie sobie kitu wciskać u lekarzy. Tabletki bez badań to kpina
          z waszego zdrowia. I czytajcie zawsze ulotki - skutki niepożądane może i
          występuja rzadko, albo po długim czasie, ale nigdy nie macie pewności, że was
          akurat ominą. Zbyt wiele dzisiaj kobiet ma problemy z powrotem płodności, jak
          juz odstawi hormony i chce mieć dziecko, a tu... znów okres przyszedł.
          • inkageo Re: statystyki 19.03.07, 13:16
            Ja chyba wiem skąd te statystyki, mam bardzo religijną przyjaciółką, mężatkę
            stosującą NPR. W ich przypadku nie mam mowy o rowodzie, nawet jak będzie bardzo
            źle.. Mają podobnie radykalne poglądy w sprawie antykoncepcji, jak i rozwodów -
            jednego i drugiego nie dopuszczają..
          • ala-81 Re: statystyki 19.03.07, 13:16

            > Na zdrowy rozsądek:
            > 1. pary mające dzieci mają większą motywację, by być razem - dobro dzieci; no
            i
            jak są dzieci, to w przypadku problemów małżeńskich więcej par długo się
            zastanawia nad rozejściem

            to chyba właśnie nie jest zdrowy rozsądek smile

            jeśli myślę o odejściu od żony/męża należałoby się zastanowić dlaczego mam taki
            zamiar? skoro mam dzieci, nie stostuję antykoncepcji która doprowadza do
            rozpadu, to dlaczego ten rozpad następuje???
            no pewnie że lepiej mieć dzieci i tkwić w beznadziejnym związku dla ich dobra ;P
            • bystra_26 rozsądek 19.03.07, 13:49
              ala-81 napisała:

              > > 1. pary mające dzieci mają większą motywację, by być razem - dobro dzieci

              Jak się ma dzieci, to człowiek nie trzasnie drzwiami przy byle konflikcie.
              Nawet jeśli nie ze względu na współmałżonka, to na dzieci, usiądzie do rozmów
              ze współmałżonkiem. Jak coś będzie źle się dziać, to będzie rozmawaiał w porę,
              a nie machał ręką, widząc że, jesli tej kwestii dziś nie poruszy, to ona może
              podkopać całe małżeństwo.


              > ; no
              > i
              > jak są dzieci, to w przypadku problemów małżeńskich więcej par długo się
              > zastanawia nad rozejściem
              >

              ZAŁOŻENIE - sytuacja normalnych ludzi, nie patologia typu alkoholizm czy przemoc


              > to chyba właśnie nie jest zdrowy rozsądek smile
              >
              > jeśli myślę o odejściu od żony/męża należałoby się zastanowić dlaczego mam
              taki
              >
              > zamiar? skoro mam dzieci, nie stostuję antykoncepcji która doprowadza do
              > rozpadu, to dlaczego ten rozpad następuje???


              Sama antykoncepcja nie musi prowadzić do rozwodu! To byłoby bardzo urposzczone
              stwierdzenie, że prowadzi.

              > no pewnie że lepiej mieć dzieci i tkwić w beznadziejnym związku dla ich
              dobra ;


              Wcale tak nie myslisz. DOBRO dzieci musi być realne. Lepsza separacja niż zycie
              z tatusiem tyranem, pijakiem, alkoholikiem. Zdrowa psychicznie kobieta to
              wybierze. KK dopuszcza separację.
              • ala-81 Re: rozsądek 19.03.07, 13:53
                przy byle konflikcie z dziećmi czy bez ludzie w normalnym zwiazku tez nie
                trzaskają drzwiami. Dzieci to nie magnes który trzyma w domu, to nie dzieci
                sprawiają ze rodzice potrafią ze sobą rozmawiać - dzieci nie są gwarantem
                udanego życia wogóle i małżeństwa też - co usilnie próbuje nam wmówić pani z
                poradni
              • ala-81 Re: rozsądek 19.03.07, 14:06
                2. środki hormonalne często powodują spadek libido u kobiety, co odbija się na
                relacji z mężem

                tylko jak ma to się do dni owulacyjnych, kiedy libido jest wtedy najsilniejsze
                w całym cyklu? przy założeniu że stosuję NPR aby uniknąć poczęcia.
                wtedy kiedy można akurat ja nie mam potrzeby, czyli efekt taki sam jak przy
                pigułkach, mogę ale chęci brak
                • karolin-k Re: rozsądek 19.03.07, 14:21
                  i jeszcze się siebie unieszcześliwia, bo ma się ochotę na seks
                  a tu nie można, bo przecież zajdzie się w ciążę
                  • bystra_26 unieszczęśliwianie? 19.03.07, 14:35
                    Rozsądny człowiek wie, że jego szczęscie nie jest zależne od tego, czy
                    wszystkie potrzeby ma zaspokojone. Czasami trzeba ograniczyć się w jednej
                    rzeczy, żeby mieć drugą. To sztuka życiowych wyborów.

                    Nieralnym jest mieć wszystko, w ulubiony sposób, w zaplanowaym przez siebie
                    czasie... Chyba, że ktoś byłby Bogiem i mógł planować wszystko, jak chce bez
                    zależności od innych i dostępności środków.

                    Jeśli w moich planach nie ma w najbliższej przyszłości poczęcia dziecka i to
                    jest dla mnie ważne, to podejmuję wyrzeczenie abstynencji w okresie płodnym i
                    wcale nie powoduje to mego nieszczęścia. Poczekam te 10 dni i będę mieć seks, a
                    czekając na niego będę mieć ochotę. Przez te 10 dni będzimy z mężem przeżywać
                    naszą relację na inne sposoby, zaspokajać inne potrzeby bardziej - emocjonalne,
                    kulturalne, duchowe. A kobieta dopieszczona w innych sferach, jest również
                    bardziej otwarta na seks.
                    • ala-81 Re: unieszczęśliwianie? 19.03.07, 14:43
                      A kobieta dopieszczona w innych sferach, jest również
                      > bardziej otwarta na seks.

                      tak więc kobiecie stosującej antykoncepcję a dopieszczonej na wiele sposobów
                      nie grozi spadek libido, ani pogorszenie relacji z mężem, o czym przekonujesz w
                      innym poście
                      • bystra_26 logika dla poczatkujących 19.03.07, 15:58
                        --> polecam na weekend

                        Spadek libido po tabletkach może nie być zrównoważony dopieszczaniem przez
                        partnera.

                        Wszystko pisałam w relacji - kobieta stosująca i nie stosująca tabletek.
                        Teoretycznie ta niestosująca ma wiekszą na poziomie fizycznym ochotę na seks
                        bez względu na faze cyklu.

                        Jednak w życiu każdy przypadek jest inny. Kobiety ze złymi doświadzceniami,
                        nagatywnym mysleniem o seksie, tez mają zazwyczaj niskie libido, nawet jak
                        tabletek nie biorą czy sa dopieszczone przez partnerów.
                • bystra_26 libido 19.03.07, 14:22
                  1. nie znam badań, ale patrząc po sobie i po forum NPR - u wielu kobiet nie
                  występuje związek między teminem owulacji a zwiększoną ochotą na seks

                  2. w przypadku tabletek, wiele kobiet skarży się na mniejszą niż przed ich
                  braniem ochotę

                  3. dni z większą ochotą, to takie gdy kobieta jest bardziej dopieszczona
                  emocjonalnie, intelektualnie it. przez swego mężczyznę
                  • andziashea Re: libido 19.03.07, 14:51
                    > 3. dni z większą ochotą, to takie gdy kobieta jest bardziej dopieszczona
                    > emocjonalnie, intelektualnie it. przez swego mężczyznę

                    Facet potrzebny, zeby być dopieszczoną intelektualnie? Bożeeee....
                    • ala-81 Re: libido 19.03.07, 14:58
                      czeka Cię więcej takich zaskoczeń smile jeśli będziesz brała ślub w kościele, to
                      dopiero preludium big_grin
                      • andziashea Re: libido 19.03.07, 15:03
                        Alu, stanowisko niektórych przedstwicieli Kościoła katolickiego jest mi znane.
                        Dziwię się tylko, że inteligentna kobieta moze powtarzać taką bzdurę.
                    • bystra_26 :) 19.03.07, 16:01
                      Jaki nudny byłby świat bez CZEPIALSKICH!
                      • andziashea Re: :) 19.03.07, 16:03
                        Bez ograniczonych byłby piękny, ale jak jest, każdy widzi...
                • bystra_26 libido2 19.03.07, 14:26
                  > wtedy kiedy można akurat ja nie mam potrzeby, czyli efekt taki sam jak przy
                  > pigułkach, mogę ale chęci brak

                  Nie bardzo. Jak bierzesz pigułki, to libido spada ci (zależy to od rodzaju
                  pigułek i reakcji okreslonej kobiety na nie) w całym cyklu, czyli powiedzmy, że:

                  przed owluacją bez tabletek jest na 3, z tabletkami na 1
                  w okolicach owulacji na 6, z tabletkami na 3
                  po owulacji bez - 3, z - 1

                  To i tak poza owulacją kobieta nie stosująca tabletek ma większą ochotę na seks
                  niż stosująca przy założeniu, że to takie kobiety, które maja wzrost apetytu na
                  seks w okolicach owulacji.
                  • inkageo Re: libido2 19.03.07, 14:32
                    Różne czynniki mają wpływ na libido...nie zapominajcie o strachu przed ciążą...
                    Też może skutecznie zniechęcaćwink Jeżeli nie mamy do końca zaufania do
                    stosowanej metody antykoncepcji to nie jest to bez znaczenia.
                  • lacitadelle Re: libido2 19.03.07, 14:56
                    Bystra, do Twojej wypowiedzi wkradł się błąd logiczny: kobieta, która bierze
                    tabletki, nie ma owulacji. Tak więc z tabletkami "poziom libido uzależniony od
                    hormonów" jest zawsze taki sam, a nie - tak jak napisałaś - zwiększony w
                    okolicach owulacji.
                    • bystra_26 Re: libido2 20.03.07, 10:17
                      masz rację, jakoś ki to umknęło
          • karolin-k Re: statystyki 19.03.07, 13:19
            moim zdaniem, odsetek małżeństw stosujących antykoncepcje jest większy w
            większych miastach
            i umówy się, ze w większych miastach łatwiej o zdradę niż w małych
            stąd to wynika

            poza tym, ludzie nie boją się rozwieść, bo obydwoje partnerów stać na
            samodzielne utrzymanie, co w mniejszych miastach jest rzadkością
            i choćby facet np. bił małżonkę, to ona i tak go nie opuści, bo niby gdzie ma
            iść?
          • ala-81 Re: statystyki 19.03.07, 13:21
            znamy wady i zalety antykoncepcji
            NPR jest ekologiczne smile
            ale nie mogę już słuchać tych wywodów na temat NPR (chociaż sama z powodzeniem
            stosuje), gdzie antykoncepcja jest przedstawiana jako DEMON prowadzący do
            rozpadu wszystkiego, a za chwile do końca świata!!!
            Boszeee jeśli związki się rozpadają to raczej z bardziej powaznych problemów
            niż gumka
            • bystra_26 demon 19.03.07, 13:39
              aż się usmiechnęłam

              no cóż, jak pani z poradni nigdy się nie wgryzła w temat, to musi czymś
              postraszyć - wystarczyłoby, gdyby pokazała plusy NPR i przeczytała skutki
              niepożadane z ulotki jakis popularnych tabletek anty, jesli już musi cos
              negatywnego o nich powiedzieć

              DEMON to raczej lekarze nie liczący się z dobrem pacjentki, tylko z prowizją od
              firmy farmaceutycznej, no i same firmy, które często bardzo kombinują, by tak
              opisać działania uboczne, żeby czytający od razu machnął na nie ręką.

              DEMON ZAAWANSOWANY - duch konsumpcjonizmu i natychmiastowego zaspokojenia
              potrzeb. NPR ma ducha przeciwnego.
              • ala-81 Re: demon 19.03.07, 13:44
                własnie - to nie było rzeczowe przedstawienie faktów a zastraszenie i pranie
                mózgu
              • mayagaramond Re: demon 19.03.07, 17:29
                Oczywiscie ze tabletki maja skutki uboczne, a ktore leki nie maja? Juz kiedy
                napisalam, ze tabletki sa demonizowane bez konca, a jakos nikt nie zainteresuje
                sie przepisywanymi tasmowo antybiotykami. Abstrahujac od tego, ze juz nikt nie
                zastanawia sie nad tym, jakie bierzemy leki jedzac np. mieso. Bo to ze zwierzeta
                sa faszerowane anytbiotykami nie jest juz zadna tajemnica. Chyba, ze ktos kupuje
                w sklepach ze zdrowa zywnoscia.
                A tabletki przeciwbolowe to tez nie kolorowe cukierki.
                • lacitadelle Re: demon 20.03.07, 10:41
                  po pierwsze - tabletki antykoncepcyjne to nie są leki - niczego nie leczą, chyba
                  że płodność nazywasz chorobą.

                  I tak się składa, że ja się zastanawiam nad wszystkimi opisanymi przez Ciebie
                  kwestiami: recepty na przepisywane nonszalancko antybiotyki i silne środki
                  przeciwbólowe zwykle wyrzucam, chyba że wiem, że bez nich sobie rzeczywiście nie
                  poradzę, ale wtedy pamiętam o lekach osłonowych. Mięso w sklepie kupuję bardzo
                  rzadko - tak się składa, że mam w rodzinie dojście do mięsa z zaufanych źródeł.
                  Tabletki p-ból też b. rzadko - wtedy, kiedy naprawdę muszę.

                  A poza tym nie rozumiem sensu Twojego postu - czy z tego, że trujemy się na 3
                  sposoby wynika, że śmiało możemy się jeszcze truć na czwarty?
                  • lacitadelle Re: demon 20.03.07, 10:43
                    jeszcze tak na wszelki wypadek chciałam dodać, że nie jestem fanatyczką NPRu.
                    Używam go w połączeniu z prezerwatywami, bo po prostu uważam, że to najlepszy
                    dla nas sposób antykoncepcji (skuteczność + zdrowie).
                  • mayagaramond Re: demon 20.03.07, 15:18
                    Oczywiscie ze plodnosc nie jest choroba, ale pigulka to w laickim pojeciu lek -
                    chociazby dlatego, ze zmienia gospodarke hormonalna i jest np. stosowana w
                    leczeniu tradziku.

                    Chodzilo mi o to, ze KK trabi o ubocznych skutkach pigulek, ale nie zastanowi
                    sie ile ma lekomanek w swoich szeregach. To prawda, ze wielu ginekologow nie
                    informuje o skutkach ubocznych, rownie wielu lekarzy przepisuje inne lekarstwa
                    bez odpowiednich badan i bez informowania pacjenta o skutkach ubocznych (Prozac!)

                    • lacitadelle Re: demon 20.03.07, 15:38
                      > Oczywiscie ze plodnosc nie jest choroba, ale pigulka to w laickim pojeciu lek -
                      > chociazby dlatego, ze zmienia gospodarke hormonalna i jest np. stosowana w
                      > leczeniu tradziku.

                      szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z podejściem, że pigułka hormonalna
                      stosowana w celach antykoncepcyjnych była lekiem, a nie znam żadnego lekarza,
                      więc chyba obracam się w środowisku laików.

                      Jeżeli chodzi o stosowanie hormonów w celach leczniczych, to tutaj nawet KK
                      traktuje to normalnie - leczenie się nie jest grzechem.

                      > Chodzilo mi o to, ze KK trabi o ubocznych skutkach pigulek, ale nie zastanowi
                      > sie ile ma lekomanek w swoich szeregach. To prawda, ze wielu ginekologow nie
                      > informuje o skutkach ubocznych, rownie wielu lekarzy przepisuje inne lekarstwa
                      > bez odpowiednich badan i bez informowania pacjenta o skutkach ubocznych (Prozac
                      > !)

                      nie chce się spierać, o czym trąbi KK czy co robią lekarze - żeby wydawać takie
                      osądy, trzeba mieć dane przekrojowe (z wielu kościołów i od wielu lekarzy). wiem
                      jedno: każdy człowiek powinien być odpowiedzialny za siebie i jeżeli chce z
                      własnego wyboru ryzykować swoje zdrowie, to nie powinien szukać usprawiedliwień,
                      w końcu każdy lek czy pigułka ma ulotkę, którą ja np zawsze czytam, zanim coś wezmę.

                      A pigułka różni się od leku tym, że branie leków jest koniecznością, a pigułek -
                      wyborem. Więc tu nie ma porównania, jeżeli chodzi o skutki uboczne (pomijam
                      sytuacje skrajne, czyli lekomania czy branie hormonów w celach leczniczych).
                      • mayagaramond Re: demon 20.03.07, 15:52
                        > w końcu każdy lek czy pigułka ma ulotkę

                        Tak, a czy zdajesz sobie sprawe, jak wiele osob nie rozumie ulotek? Jesli sie
                        nie myle to znasz niemiecki, tak?

                        www.glaxosmithkline.de/Gesundheitspolitik/Patientenbrief/PB512/vzbv-Beipackzettel.pdf


                        > A pigułka różni się od leku tym, że branie leków jest koniecznością, a pigułek
                        > -
                        > wyborem.

                        Masz racje i tak powinno byc - kazdy sam moze zdecydowac, jaka metode
                        zapobiegania ciazy chce stosowac. Informowanie o skutkach ubocznych tak
                        (wszystkich lekow), ale nie demonizowanie w stylu: zaraz bedziesz miala raka,
                        maz nie bedzie cie szanowala, a ta w ogole to twoje malzenstwo zaraz sie rozpadnie.
                        Gwoli scislosci wiele osob woli wziac apap zamiast isc na spacer.
                        • lacitadelle Re: demon 20.03.07, 16:07
                          rety, faktycznie znam niemiecki, ale i tak chyba mnie z kimś pomyliłaś, bo na
                          pewno nie pisałam o tym na forum... przez chwilę poczułam się tak, jakby ktoś
                          czytał w moich myślach wink

                          Kościół, a ściślej, część jego ziemskich przedstawicieli, popełnia niestety
                          wiele błędów. Ja akurat miałam szczęście trafić do uczciwej osoby, która
                          obiektywnie poinformowała o tym, że niektóre środki antykoncepcyjne są dla
                          zdrowia szkodliwe i przypomniała, żeby zawsze podejmować takie decyzje
                          świadomie. Zresztą, opowiedziała nam też szczerze o trudnościach stosowania NPRu.

                          Jak widać, wśród osób reprezentujących Kościół, są tak chlubne, jak i niechlubne
                          wyjątki, jak w każdej populacji. Pewnie większość jest gdzieś pośrodku. Dlatego
                          ja zawsze starannie wybieram kościół pod kątem kazań, i tak samo świadomie
                          wybrałam bardzo fajne nauki przedmałżeńskie.

                          Jeszcze o demonizowaniu tabletek: z jednej strony wielu księży czy wykładowców
                          na naukach demonizuje, z drugiej wielu lekarzy nie informuje, nie robi
                          właściwych badań, przepisuje złe tabletki (przykłady choćby tu na forum). Tak
                          więc jak zwykle - trzeba pilnować własnego interesu, bo nikt inny za nas tego
                          nie zrobi.
                          • mayagaramond Re: demon 20.03.07, 16:11
                            A moze na jakims innym forum pisalas? W kazdym badz razie nie mam zadnej
                            szklanej kuliwink

                            >Tak
                            > więc jak zwykle - trzeba pilnować własnego interesu, bo nikt inny za nas tego
                            > nie zrobi.

                            Co racje, to racja. Ja jestem naprawde przerazona slyszac, jak to lekarze w
                            Polsce na wszystko przepisuja antybiotyki "bo szybciej przechodzi"...
                            • lacitadelle Re: demon 20.03.07, 16:26
                              > A moze na jakims innym forum pisalas? W kazdym badz razie nie mam zadnej
                              > szklanej kuliwink

                              nie pisałam, no chyba że mnie skleroza już dopada wink

                              > Co racje, to racja. Ja jestem naprawde przerazona slyszac, jak to lekarze w
                              > Polsce na wszystko przepisuja antybiotyki "bo szybciej przechodzi"...

                              właśnie najlepsze jest to, że przepisują je na zapalenia wirusowe (w moim i
                              wielu innych przypadkach), a przecież nawet laik wie, że antybiotyki działają na
                              bakterie. Zresztą, w przypadku ginekologów mam podobnie, jak do tej pory tylko
                              jednen nie próbował mi wcisnąć tabletek, choć nigdy sama tematu nie zaczynałam,
                              niektórzy nawet próbowali się ze mną kłócić, że stosowane przeze mnie metody są
                              nieskuteczne i że źle skończę. Mając takie doświadczenia naprawdę trudno nie
                              dojść do wniosku, że oni coś z wypisywania tych recept jednak mają.
                              • mayagaramond Re: demon 20.03.07, 16:33
                                >Mając takie doświadczenia naprawdę trudno nie
                                > dojść do wniosku, że oni coś z wypisywania tych recept jednak mają.

                                Nie mam pojecia, czy maja cos z wypisywania recept, bo niby w jak mieliby
                                pozniej te procenty dostac? Faktem jest jednka ze firmy farmaceutyczne staja na
                                glowie, bo namowic lekarzy do przepisywania takiego a nie innego leku -
                                zapraszaja na szkolenia, funduja wakacje itp. W Niemczech sa nwet organizowane
                                kury dla lekarzy pt "jak rozmawiac z przedstawicielami firmy farmacetycznych".
                                Jest to tez wygodnictwo i brak fundusz, u wiekszosc lekarzy mam wrazenie, ze
                                jestem na tasmociagu w fabryce. Mam naprawde dobrego lekarze ogolnego, ktory
                                rezerwuje sobie dla pacjenta czas, wyjasnia dokladnie wyniki badan itp. Ale to
                                wyjatek.
                          • bystra_26 kościół wg kazań 20.03.07, 16:32
                            wiem, że nie na temat

                            ale, może jesteś z Warszawy, i możesz polecić parafię i godzinę, na którą warto
                            chodzić, bo tu nawet do dominikanów nic nie wynoszę, a trzy najbliższe parafie
                            jak mogę omijam
                            • mayagaramond Re: kościół wg kazań 20.03.07, 16:48
                              Niby tak, ale od lat juz tam nie mieszkam. No i nie jestem katoliczka. Ale moja
                              kolezanka (a mialam grupe oazowa) ze studiow chodzila gdzies na Prage. Mieszkala
                              co prawda w akademiku przy tym olbrzymim kosciele kolo stadionu Legii, ale
                              jezdzila na Prage. Nie wiem niestety dokladnie gdzie.
                            • lacitadelle Re: kościół wg kazań 20.03.07, 16:49
                              hmm, no to mnie postawiłaś w kłopocie, bo ja akurat jestem raczej grzesznikiem,
                              który próbuje się nawrócić i nie chciałabym w tych sprawach nikomu doradzać.

                              Więc tylko odpowiem, co myślę, ale bez zobowiązań, ok?

                              najbardziej do tej pory podobało mi się na domaniewskiej przy metrze wilanowska
                              (msza na 19 dla młodzieży, choć tam w ogóle jest fajnie). Poza tym czasami na
                              narbutta, taki mały schowany między blokami kościół, był tam jeden super ksiądz,
                              ale miał msze o różnych godzinach. Teraz najczęściej bywam przy metrze imielin i
                              tam mi się najbardziej podoba msza o 11:45, choć bez zachwytów. Jak mogę, jeżdżę
                              na domaniewską, tam też są zakonnicy, ale szczerze mówiąć nawet nie wiem, który
                              zakon sad
                              • bystra_26 dzięki 20.03.07, 17:00
                                Grzesznikiem to jest każdy do śmierci - witam w klubie.

                                Msza dla młodzieży? Mogę spróbować, ale pewnie już wyrosłam.

                                Na Narbutta byłam dwa razy pod rząd niedawno na 18.30. Ksiądz się stara, ale to
                                nic nie daje. Pewnie to nie ten.

                                Przy Imielinie - to ten kościół, co się mu dach w maju 2006 palił? Gdzie sa
                                krzesła a nie ławki? O 11.45 to nie jest dla dzieci?
                                Mój kochany mąż wie, że ze mną nie chodzi się na Msze dla dzieci, bo wychodzę
                                cała sfrustrowana nie dbaniem księży o duchowa formację rodziców i pozwalanie
                                im na karłowacenie w wierze. Dominikanie we Wrocławiu mają na to sposób. Jest
                                Msza rodzinna. Liturgia Słowa jest oddzielna - dzieci zaczynaja w kaplicy,
                                dorośli na kościele, każdy ma kazanie na swoim poziomie. Na Liturgię Ofiary
                                dzieci wchodzą do kościoła.
                                • lacitadelle Re: dzięki 20.03.07, 17:14
                                  kurczę, odpisałam Ci, ale wszystko gdzieś zniknęło sad

                                  w takim razie jeszcze raz:

                                  > Msza dla młodzieży? Mogę spróbować, ale pewnie już wyrosłam.

                                  jak o to spytałaś, to sobie pomyślałam, że ona chyba jednak nie jest dla
                                  młodzieży, ale na pewno jest ze scholą i pewnie stąd moje skojarzenie. W każdym
                                  razie kazania bardzo ok.

                                  > Na Narbutta byłam dwa razy pod rząd niedawno na 18.30. Ksiądz się stara, ale to
                                  >
                                  > nic nie daje. Pewnie to nie ten.

                                  pewnie nie ten, zresztą tam byłam ostatnio 3 lata temu, mógł już dawno zostać
                                  przeniesiony do innej parafii.

                                  > Przy Imielinie - to ten kościół, co się mu dach w maju 2006 palił? Gdzie sa
                                  > krzesła a nie ławki? O 11.45 to nie jest dla dzieci?

                                  ten. zdecydowanie nie jest dla dzieci. ksiądz czasami sformułuje pewne myśli
                                  moim zdaniem niefortunnie, ale na pewno można coś wynieść z kazania.

                                  A propos mszy dla dzieci - nie mam dzieci, więc nie chadzam, ale kiedyś się
                                  właśnie zastanawiałam, czy rodzice powinni chodzić na dwie msze, żeby coś
                                  wynieść z kazania?
                                  • bystra_26 rozwój duchowy rodziców 21.03.07, 10:07
                                    Chodzenie na 2 Msze jest uciążliwe, zwłaszcza jak ta druga ma odpowiadać Twoim
                                    potrzebom duchowym i jest w odległym kościele - to wersja tylko dla
                                    zmotywowanych.

                                    Lepiej pewnie by było jak na Mszę dla dzieci idzie jeden rodzic, a drugi idzie
                                    sam na tę z dobrym kazaniem dla dorosłych, za tydzień wymiana. To może jednak
                                    też komplikować organizację niedzieli, no i księża czasem jawnie pokazują,
                                    że "lepsze" są rodziny w całości stawiające się na Mszy. Szkoda tylko, że
                                    jednocześnie nie robi nic, by rodzice tez coś z tego mieli.

                                    Osobiście uważam, że to rodzice powinni wychowywać dzieci w wierze i to na ich
                                    formacji powinien skupić się Kościół. Ale widocznie księżom są na rękę tacy
                                    nieprzebudzeni, niedorozwinięci duchowo dorośli. Bo jakby ich uświadomić, że
                                    powinni dbać o swoją wiarę i np. chodzić na Mszę w wersji jeden rodzic z
                                    dziećmi, drugi sam, by coś z Mszy wynieść, to ludzie zaczęliby z czasem
                                    zwiększać swe wymagania - jak chodzę na drugą Mszę to chcę słyszeć życiowe
                                    kazanie (oparte o Biblię i nie czytane z książki z gotowcami, a księża bez daru
                                    głoszenia niech nie głoszą tylko np. siedzą w konfecjonale), a nie mistykę 100
                                    km nad ziemią; fałszujący organista przeszkadza mi w modlitwie, proszę znaleźć
                                    profesjonalistę; proszę sprawdzać, czy lektorzy zanim wyjdą czytać na Mszy,
                                    poćwiczyli tekst i rozumieją, co czytają...

                                    Ach, jakbym chciała, żeby ludzie zaczęli tak robić, żeby bylejactwo z kosciołów
                                    zniknęło!
    • inkageo Re: do anies821 - NPR 19.03.07, 15:11
      Problem jest, bo NPR to niestety metoda nie dla wszystkich, a KK nie pozostawia
      żadnego wyboru..żadnej alternatywy.. Na szczęście to na pewno tylko kwestia
      czasu...smile
    • lubna Re: do anies821 - NPR 19.03.07, 16:45
      W mojej rodzinie wszystkie kobiety łącznie z babciami (młode mam wink stosują antykoncpecję, no, niektórzy panowie też (prezerwatywy) tam, gdzie hormony u pań nie wchodzą w grę z racji wieku i tam, gdzie kobiety nie chcą łykać tabletek. Teściowie też stosują, ich rodzice stosowali. Nie było ani jednego rozwodu. Służą mi za wzór dobrych relacji i troski o związek, o siebie, o partnera. Nie wiem co to za badania z tą antykoncepcją, ale moje życie ich nie potwierdziło smile To, że biorę tabletki nie znaczy, że nagle mój narzeczony zmienia się w potwora i wymusza seks. Nie widzę związku. W małżeństwach nie stosujących antykoncepcji wymuszanie seksu, czyli małżeński gwałt, także się zdarzają. Tu nie chodzi o antykoncepcję.
      • karolin-k Re: do anies821 - NPR 19.03.07, 21:53
        no ale czymś muszą zastraszać te biedne owieczki
        jakby im powiedziano, ze nie ma różnicy między prezerwatywami, tabletkami i npr
        (jeśli chodzi o relacje małżeńskie) to co by im mówili

        jak dla mnie, kościół jest zacofany
        i niestety próbuje wprowadzić ciemnogród w Polsce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka