Witam!

((
Pisze właściwie tylko po to,żeby się wygadać.
Zawaliłam!

Zawiniłam!

krótko mówiąc wszystko spiepszyłam przez własną
głupotę, a teraz cierpię i żyć mi się nie chce

Nie wiem kiedy i czy w
ogóle będzie ślub i wesele

Póki co narzeczony chce mieć 2 tygodnie tylko
dla siebie żeby wszystko przemyśleć i podjąć decyzję co dalej z nami, czy
będą jeszcze jacyś "my"-ja bym chciała, ale teraz nie ode mnie to teraz
wszystko zależy.
Mam przed soba chyba 2 najdłuższe i najgorsze tygodnie mojego życia i nie
wiem jak ja to wytrzymam

od wczoraj praktycznie non stop rycze

i
wyglądam gorzej niż źle-cała opuchnięta, jedzenie staje mi w gardle...
Wiem, że narzeczony mnie kocha, ale nie wiem czy mi wybaczy i bedzie chcial
ze mna być, a do mnie w końcu dotarło, że ja nie chcę żyć bez niego, bo to
jest ten jedyny, tzn. zawsze to wiedziałam ale teraz to do mnie w końcu
dotarło tak naprawde i to ze zdwojoną siłą.
Póki co zadzwoniłam dziś do salonu i powiedziałam, zeby wstrzymali się
jeszcze z szyciem mojej sukni, że za 2 tygodnie zadzwonie i powiem cos
więcej, czy maja ja szyc czy nie, kiedy, co i jak.
Slub miał być 29.09.
Sorki za ten chaotyczny post, nie pytajcie co sie stało, bo nie chce o tym
mówić (nie chodzi o zdrade).
Pozdrawiam, dam znać za 2 tygodnie czy mam jeszcze narzeczonego czy już nie