Chyba chcialabym odwolac wesele. slub ma byc 20 pazdziernika. poki co mamy
wplacona zaliczke na sale 500zl wiec jak przepadnie tragedii nie bedzie. ale
pytanie czemu?
od poczatku marzyla mi sie cicha ceremonia zakonczona obiadem/kolacja z
najblizszymi w jakies restauracyjce. jednak rodzice namowili i przekonali do
wesela. szykuje sie wiec powoli impreza z poprawinami na 80 osob. z
wiekszoscia rodziny widzialm sie kilka lat temu. nie utrzymuje poza chrzestna
zadnych wlasciwie kontaktow. mieszkamy z dala od calej rodziny (200-500km).
Argumenty na nie i tak zawsze sie jakies znajda. ja poprostu cuje ze nie mam
na to ochoty. Najgorzej to z moimi rodzicami. Oni powiadomili juz rodzine o
slubie, nie wiem co powiedzieli o weselu. zaproszen poki co nie rozsylalam
wiec niby nie ma nic zoobowiazujacego, ale wizja poinformowania moich
rodzicow o tym ze zmienilismy plany... to bedzie wojna, lzy, szantaz i
wzajemne obrazanie sie. rodzice sa dosc trudni. Nie wiem co robic. na pewno
na weselu byloby milo ale wolalabym tego uniknac. nie zalezy mi na prezentach
i hucznej popijawie. mam raczej wizje intymnej uroczystosci. oj czuje ze
bedziemy chyba probowac odwolac to wesele. bedzie bolalo
wiem ze troche to chaotyczne ale jakos tak wyszlo