Dodaj do ulubionych

Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się...

06.07.07, 14:15
...najpiekniejszy dzień w życiu?

Ja jeszcze przed, więc może czegoś nie rozumiem, ale te słowa za każdym razem
brzmią dla mnie jak prowokacja i mam ochotę powiedzieć, że zachowuję sobie
prawo do wybrania innego dnia na najpiekniejszy dzień mojego życia... Nie
sądzicie, że jest tylu innych kandydatów do tego miana, jak choćby dni, w
których narodzą się nasze dzieci?

smile))) Ale "problem" postawiłam... Taki kulturoznawczy, powiedziałabym wink))
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 że to niby najpiekniejszy dzień 06.07.07, 14:22
      w życiu kobiety, bo podobno kazda kobieta całe zycie o tym marzy, żeby wyjść za
      mąż.
      Ja jak zwykle jestem dziwna, bo nigdy nie marzyłam o tym w kategoriach sztuka
      dla sztuki, raczej o tym, żeby byc z człowiekiem, którego wybrałam.

      Co do innych "najpiękniejszych" dni w życiu, czyli dnia narodzin dzieci,
      obawiam się, że nie jest to prawda, zwłaszcza gdy te dzieci przychodzą "siłami
      natury". Ze słyszenia wiem, że do przyjemności ten proces się nie zalicza.

      To tyle tytułem dyskusji akademickiej.
      Pozdr. smile)))
    • ashton Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:23
      Hm, jakoś tak jest przyjęte odgórnie że to "z zasady" ma być najpiękniejszy
      dzień w życiu. I dlatego bidne kobietki chuchają i dmuchają, przygotowują się
      dwa lata i drżą żeby tylko wszystko było wspaniale.
      Do licha, po co w ogóle zakładać że ma być "najpiękniej"? Ma być fajnie.
      Aaa, i jeszcze jedno: ślub to początek, nie koniec, najpiękniejsze to mają być
      te dni po ślubie wink
      Osobista wycieczka: dzień mojego ślubu zdecydowanie nie był najpiękniejszym w
      życiu, nie był nawet fajny... ale szat z tego powodu nie rozdzieram, bo i po co?
      • uccellino To ja jeszcze dodam, że chyba o takie sądy... 06.07.07, 14:31
        ...jaki dzień był najpiękniejszy, to można się pokusić najwcześniej koło
        siedemdziesiątki... No chyba że jakaś nagła śmierć, wtedy umieramy bez
        zwycięzcy w tym konkursie, co najwyżej z paroma nominacjami wink))

        OK, czyli wg tego, co pisze kamelia to by była taka pozostałość patriarchalnej
        rzeczywistości, w której kobieta żyje po to, aby wyjść za mąż, czy wręcz dla
        dnia ślubu. To już wiem, dlaczego mnie tak wkurza to sformułowanie wink))

        Może powinno się raczej mówić "najważniejszy dzień w życiu" - już by było
        bliżej prawdy. Ale też nie dla każdego to musi być taki znowu przełom...
        • zosiaczek25 Re: To ja jeszcze dodam, że chyba o takie sądy... 06.07.07, 14:49
          Najwazniejszy tez mi nie pasuje. A czemu niby najwazniejszy?
      • kamelia04.08.2007 a ty ashton taka 06.07.07, 14:33
        niewrażliwa jak skorupa, a tutaj jedna z forumowiczek płacze do tej pory, bo
        jej rok temu na slubie włosy sie rozczochrały i nadepnęło się na sukienkęi
        kawałek się naderwał tren. wink))

        Wiadomo, że jest to troche inny dzień, tak jak inny był dzien zareczyn w
        paryzu, obrony pracy magisterskiej, potem obrony licencjackiej. Wszystko
        przeminie, najważniejsze, żeby było fajnie i miło. Jest się na poczatku
        wspólnego życia.
        • uccellino Rozumiem, że te obrony to dwóch różnych osób... 06.07.07, 14:36
          ...bo inaczej pomyślę, że Ty tak wszystko na opak.

          Dzień mojej obrony nie był piękny...
          • kamelia04.08.2007 jeśli chodzi o obronę tychże prac to 06.07.07, 14:42
            pięknie było juz po, bo w trakcie zwłaszcza magisterskiej była to obrona sensu
            stricte. Miłe było uczucie, że sie cos osiagnęło w postaci skończenia studiów.

            odnośnie kolejności, to jest prawidłowo, acz inaczej niż standart, bo w czerwcu
            2002r obroniłam prace magisterska z biotechnologii, a w listopadzie 2003r.
            obronilam prace licencjacką na zarządzaniu i marketingu.
            • ashton Re: jeśli chodzi o obronę tychże prac to 06.07.07, 14:45
              Kurde! Ja Wam dam za przypomnienie o obronach! Na mojej magisterce pokłóciłam
              się z przewodniczącą komisji (wziętą z łapanki), która zarzuciła mi
              niesamodzielność pracy... wrrr ponad 4 lata minęły a zapomnieć nie mogę, no
              głupia jestem wiem wink
              • uccellino Załóż wątek "czyżbym była jedyna?", gdzie... 06.07.07, 14:53
                ...opiszesz tę traumę wink))

                No dobra, teraz to jestem okropna... uncertain/

                U mnie też cztery lata temu i chyba dopiero niedawno przestało mnie mrozić na
                wspomnienie obrony...
                • ashton Re: Załóż wątek "czyżbym była jedyna?", gdzie... 06.07.07, 14:57
                  Nie założę, bo nikt już na mnie nie zagłosuje żem najfajniejsza sad
                  • uccellino Dorzucisz ze dwa mieszkania i zagłosuje :-))) 06.07.07, 14:59
                • zosiaczek25 Re: Załóż wątek "czyżbym była jedyna?", gdzie... 06.07.07, 14:57
                  Hehe. Ciekawe czy mnie przebijecie. Mialyscie moze zajecia z oblesnie
                  wygladajacym profesorkiem, ktory rzucal sie na wszystkie dziewczyny? I czy byl
                  on pozniej Waszym promotorem?
            • kroliczek27 Re: jeśli chodzi o obronę tychże prac to 06.07.07, 15:14

              i to jest chyba kwestia różności naszych charaktreów i osobowości. Obroniłam
              dwie prace magisterskie w jednym roku (filologia ang i zarz i mark), rok
              później zdałam egzamin państwowy na tłumacza przysięgłego, w następnym roku
              obronilam licencjat z informatyki - ale nie odbieram tych dni jako
              najpiękniejsze w moim życiu. Nie wiem jaki będzie dzien naszego ślubu ale do
              tej pory najpiękniejszym dniem mojego życia jest dzień, w którym po raz
              pierwszy wyznaliśmy sobie miłość i wiedzieliśmy od tej chwili , że nic nas już
              nie rozłączy
        • ashton Re: a ty ashton taka 06.07.07, 14:37
          Jak sobie przypomnę zachowanie mojej mamy na ślubie i przyjęciu, to też mi się
          ryczeć chce czasami - no ale co mi po rykach?
        • anetina najpierw jest praca licencjacka, póżniej magisterk 07.07.07, 08:06

    • kocurki_dwa Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:27
      Moim zdaniem najpiękniejszym dniem mogą być narodziny dzidziusia(naszym
      znajomym urodził sie 3 dni temu synek) ,oświadczyny ukochanego czy zdany
      najtrudniejszy egzamin.
      Chyba tak się przyjęło że ślubsmileOwszem jest b.cudowny i szkoda ze raz w życiusmile(
      w szczególności o uroczystość w kościele i to całe zamieszanie wokoło swojej osobysmile
      Moim zdaniem nie chcę by tylko dzień ślubu był najpiękniejszysmile ale żeby było
      ich o wiele wiele więcej
    • anies821 Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:32
      Ja też się zastanawiałam nad tym, nawet komuś napisałam że życzę piękniejszych
      dni, bo skoro ten był najpiękniejszy to niewiadomo jakie będą kolejne wink

      A tak serio to czytałam ksiązkę "Urzekająca" i tam było takie stwierdzenie że:

      "Każda kobieta była kiedyś małą dziewczynką. A każda mała dziewczynka piastuje
      w swoim sercu najskrytsze marzenia. Marzy o porwaniu w wir romansu, o odegraniu
      niezastąpionej roli w wielkiej przygodzie, o roli Pięknej w czyjejś historii.
      Te pragnienia są czymś więcej niż dziecięcą zabawą. Stanowią sekret kobiecego
      serca."
      "Dlatego każda dziewczynka zadaje podstawowe pytanie: "Czy jestem śliczna? Czy
      się mną cieszysz?"

      Myślę ze odpowiedź właśnie w tym tkwi ten dzień był najpiękniejszy, bo czuła
      się kochana piękna itp.
      • uccellino O kurdę, to ja codziennie wychodzę za mąż... 06.07.07, 14:34
        ...w symbolicznym sensie wink))
        • uccellino Aż mi się kurdę zamiast kurde napisało! ;-)) 06.07.07, 14:34
    • agnrek Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:38
      Narazie dzień slubu jest dla nas najpiękniejszy, pełen emocji i wzruszeń. Z
      pewnością, gdy urodzą się za kilka miesięcy nasze bliźnieta, ta chwila przebije
      wszystkie inne.
      • kocurki_dwa Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:40
        I tego zyczę Ci z całego kociego sercawink)))))
    • zosiaczek25 hmmm... 06.07.07, 14:43
      Wiesz, znam kobiety, ktore z pewnoscia moglyby powiedziec, ze ten dzien byl
      najpiekniejszym w ich zyciu, bo cala reszta ich zycia byla do bani- przed slubem
      rodzina nie dawala zyc, po slubie maz.
      Ja mialam wiele pieknych dni w zyciu. Niewatpliwie dzien slubu cywilnego tez do
      nich nalezal. Piekny byl dzien, gdy zdalam ostatni egzamin maturalny. Piekny byl
      dzien, gdy obronilam swoje prace dyplomowe. Piekny byl dzien, gdy podpisalam
      umowe o prace (choc lalo jak z cebra i musialam isc na rozmowe pieszo 4 km w
      szpilkach), gdy poznalam mojego meza itd. Za kazdym razem wydawalo mi sie, ze to
      najpiekniejszy, najszczesliwszy dzien w moim zyciu, a potem na szczescie
      przychodzily inne rownie szczesliwe. Z perspektywy czasu stwierdzam, bylo ich
      wiele i wszystkie cieszyly mnie w rownym stopniu. Teraz przede mna slub
      koscielny. Nie wychodze z siebie za wczasu. Czy bedzie szczesliwy i piekny, to
      bede mogla osadzic, gdy sie skonczy. Ale pewnie wloze go do szufladki z innymi
      pieknymi dniami. I bede czekac na nastepny.
    • aska90 Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 14:46
      Nie wiem, dlaczego się tak mówi. Dzień mojego ślubu był, hmm, szybki.
      Przeprowadzony na wariackich papierach, ale innego sobie nie wyobrażam, nie
      pasowałby do mojego charakteru. Owszem, był to świetny dzień, ale
      najpiekniejszy? Nieeee
      Jednym z najpiekniejszych dni w moim DOTYCHCZASOWYM zyciu był en, w którym o
      własnych siłach wstałam z wózka inwalidzkiego. I jak do tej pory nie przebiło
      go nawet urodzenie dziecka.


      Nie
      > sądzicie, że jest tylu innych kandydatów do tego miana, jak choćby dni, w
      > których narodzą się nasze dzieci?
      Wszystko odbyło się tak szybko, na dodatek mąz zafundował mi poród rodzinny ze
      sobą w roli głownej, że nigdy więcej porodu rodzinnego smile))

      I do Kamili. Kamilo, nie taki diabeł straszny, jak go opisująsmile))
      • dagps Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 15:01
        to ja powiem za 50 lat, który byl najpiekniejszy. chyba ze zostane tylko na
        poziomie kandydatowwink


        swoja droga, mam klopoty w okresleniu najpiekniejszego dnia do tej pory, a co
        dopiero jak bede rozmyslala o tym za X lat
    • golinda Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 06.07.07, 16:17
      ja już gdzieś kiedyś pisałam, że brzmi to dla mnie jak frazes, którego nie
      wypada nie użyć w kontekście tego dnia...
      i pisałam też, że wcale nie był to najpiękniejszy dzień mojego życia, bo:

      1. mam nadzieję, że jeszcze trochę mi tego życia zostało i jakby to był
      najpiękniejszy dzień, to chyba zapłakałabym się ze smutku, że nic więcej mnie
      już nie spotka

      2. przeżyłam już wiele bardzo słodkich, spontanicznych chwil, cudownych i
      pięknych i niejednej z nich dzień ślubu, choć był cudowny, do pięt nie sięga
    • pelissa81 Re: Do dyskusji: dlaczego o dniu ślubu mówi się.. 07.07.07, 00:09
      Heh, nie wiem jakiej dyskusji jest to ciag dalszy, ale niedawmo w
      watku "zrozpaczonej rok po slubie" pisalam wlasnie to co sparafrazowalas ztym
      ze uzylam slowa "najwazniejszy"

      Zalosc mnie bierze, ze na meskich forach jak przewija sie temat slubu to tylko
      tak "panowie, dzis o 14 zakuwam sie w dyby, trzymajcie kciuki" albo "panowie,
      jaka woda dla gosci". I bynajmniej nie znam pana ktory uznalby Ten Dziem, Te
      Wielka Chwile za najwazniejsza w zyciu ... A dziewczyny od dziecinstwa z
      wdrukowanym pewnym oczekiwaniem, schematem- ze oddadza reke wlasciwiemu i ten
      symboliczny dzien przekazania kobiety od jej ojca do kolejnego meskiego
      opiekuna (jak w amerykanskim filmie, ojciec oddaje przed oltarzem panne mloda
      przyszlemu mezowi). Tak samo nazwisko: malo ktory nasz pan zmienilby na nasze
      (oczywiscie ze sa wyjatki, nawet w mojej rodziniesmile. My czesto chcemmy zostac
      przy swoim ale to "nasze" jest takze nazwiskiem naszego ojca... Itd. i kolo sie
      zamyka...

      Tyle ze spoleczenstw patriarchalnych. Watek nadaje sie tez widze na forum
      feminizm big_grin Ja sie zawsze kryguje, ze najwazniejszy to byl dzien moich urodzin -
      jedyny i niepowtarzalny smile)
    • anetina mój najpiekniejszy dzień był prawie 4 lata przed 07.07.07, 08:05
      ślubem - własnie się narodził mój wymarzony synek smile

      a dzień ślubu był piękny w innym słowa znaczeniu - bo w tym dniu przyrzekaliśmy
      sobie miłość przed synem, rodziną i przyjaciółmi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka