Powiedzcie mi dziewczyny kochane, bo ja wczoraj zglupialam
calkowicie....
Pierwsza wizyta w poradni. Poczatkowo fajnie, definicja milosci,
wesolo i sympatycznie. Az doszlismy do momentu 'seksu
przedslubnego'. Kobieta wymienila 5 grup ( m.in ludzie ktorzy tego
nei robia, nie mieszkaja razem oraz ludzie ktorzy robia to,
mieszkaja razem ). Oczywiscie ostatnia grupe uznala za najgorsza z
najgorszych! Poniewaz my do niej nalezymy, poczulam sie okropnie jak
o tym mowila! Poczulam sie jak bym robila najgorsza rzecz w zyciu,
jak bym kogos zabila! Najgorsza grzesznica i dz**ka
A ja to widze tak...moj eM. jest moim pierwszym z pierwszych.
Robilam to tylko z nim. Decyzja o 'tym' byla przemyslana i
obustronna. Nie robie tego na prawo i lewo z kazdym z kim idzie...!!
Dla kosciola jest to jednak niesamowitym grzechem!

Jak Wy sie na to zapatrujecie?
Skoro w poradni bylo tak beznadziejnie, a kobieta o nic wlasciwie
nie pytala, to nie wiem jak przezyje spotkanie w 4 oczy z ksiedzem,
kiedy prosto z mostu bedzie pytal o takie rzeczy "czemu? dlaczego?
brak szacunku" itd...
Koszmar!!