malenstwo123
04.08.08, 11:01
Zamówiłam suknię w dużym, bardzo znanym warszawskim salonie. Jak
miałam zamiar kupić sukienkę wszyscy byli przemili. Sukienkę
znalazłam, fakt bardzo ładną. Przymierzałam też welony i powiedzieli
mi, że welon to od ręki, z tym nie ma problemu niech pani sie nie
martwi... suknię zamówiłam w lutym
minęło prawie pół roku umówilam się na przymiarkę, poszłam z moimi
siostrami i okazało się, że welonu który upatrzyłam sobie pół roku
temu juz nie mają. Trudno, byłam smutna....(okazało się, że może
jest w innym ich salonie ale kupowałabym go bez dopasowania z suknią
więc sobie darowałam)
Zdecydowalam się na prosty zwyczajny welon pod warunkiem, że mi go
skrócą gdyż jestem dosyć mała i drobna a welon miał być tylko
dodatkiem i nie chciałam aby zakrywał moją całą suknię. Panie wzięły
wymiary i welon miał być zmniejszony o ponad 20 cm!
Okazało się, że do fryzury próbnej fryzjerka chce welon. Zadzwoniłam
kilka dni wcześniej do salonu z pytaniem, czy mógłby być gotowy
wcześniej i że potrzebuję go na czwartek. Powiedzieli, że nie ma
sprawy i będzie na mnie czekał. Narzeczony sam kupował garnitur w
tym samym salonie i akurat w czwartek się tam wybierał, więc go
poprosiłam aby odebrał welon. Okazało się, że nie jest gotowy!
Poprosiłam aby dał tel komuś ze sklepu. Powiedziałam, że zamawiałam
welon, miał być gotowy itp itd.
ok narzeczony dostał welon. Spotkalismy się daje mi mój welon a ja
patrzę, że jest jakiś strasznie długi. Przypadkiem mieliśmy miarkę w
bagażniku ... zmierzyłam i okazało się, że to nie "mój welon".
Dzwonię do sklepu i tłumaczę...i proszę o to aby przygotowali mój
welon. Myślałam, że się już poryczę. Teraz mnie wszystko zaczyna
denerwować a nawet mała p....doła może wyprowadzić z równowagi bo do
ślubu został tydzień i naprawdę nie mamy czasu jeżdzić 25km do
sklepu bo mieszkamy na końcu Warszawy.
Zajechałam tam w piątek bo akurat mielismy po drodze jadąc w inne
miejsce. Znowu tłumaczę, sprawę z welonem. Pani sarkastycznie pyta
się a z kim pani to załatwiała, że welon ma być skrócony i gotowy.
Ja odparłam, że już chyba ze wszystkimi w sklepie rozmawiałam na ten
temat. A pani na to, że nie powinnam tak się zachowywać
(czyli z nią też rozmawiałam bo była w temacie) "bo to tylko welon".
Może dla niej to tylko welon ale ja biorę ślub po raz pierwszy i mam
nadzieję że ostatni. I jak się z kimś umawiam, to chcę aby to było
gotowe. Z resztą jak się płaci 90 zł za kawałek firanki to fajnie by
było aby ta firanka wygladała tak jak ja chcę.
Nikt mnie w sklepie nawet nie przeprosił za kłopot, za nerwy, za
stracony czas...tylko wszyscy dziwnie na mnie patrzyli. Nie wiem o
co chodzi, bo naprawdę nie byłam dla nich niemiła tylko chciałam to
o co prosiłam i co było mi obiecane. Czy to dużo???
ciekawę co będzie jutro...mam odebrać moją suknię. ciekawę czy
poprawki będą tak samo zrobione jak mój welon?
Nie piszę jaki to salon. Bo nie chcę im robić antyreklamy a z resztą
jak już pisałam jutro odbieram suknię i jeszcze oni ją mają...i mogą
to przeczytać

a większość piemiędzy za suknię już zapłaciłam i
tak naprawdę już nie mam odwrotu bo w czymś do slubu muszę iść...a
suknia mi się nadal podoba.
jak myślicie czy to normalne? czy to ja się czepiam? powinnam
domagac się tego co zamówiłam i za co zapłaciłam???