Czy to normalne? - dość długie...

04.08.08, 11:01
Zamówiłam suknię w dużym, bardzo znanym warszawskim salonie. Jak
miałam zamiar kupić sukienkę wszyscy byli przemili. Sukienkę
znalazłam, fakt bardzo ładną. Przymierzałam też welony i powiedzieli
mi, że welon to od ręki, z tym nie ma problemu niech pani sie nie
martwi... suknię zamówiłam w lutym

minęło prawie pół roku umówilam się na przymiarkę, poszłam z moimi
siostrami i okazało się, że welonu który upatrzyłam sobie pół roku
temu juz nie mają. Trudno, byłam smutna....(okazało się, że może
jest w innym ich salonie ale kupowałabym go bez dopasowania z suknią
więc sobie darowałam)
Zdecydowalam się na prosty zwyczajny welon pod warunkiem, że mi go
skrócą gdyż jestem dosyć mała i drobna a welon miał być tylko
dodatkiem i nie chciałam aby zakrywał moją całą suknię. Panie wzięły
wymiary i welon miał być zmniejszony o ponad 20 cm!

Okazało się, że do fryzury próbnej fryzjerka chce welon. Zadzwoniłam
kilka dni wcześniej do salonu z pytaniem, czy mógłby być gotowy
wcześniej i że potrzebuję go na czwartek. Powiedzieli, że nie ma
sprawy i będzie na mnie czekał. Narzeczony sam kupował garnitur w
tym samym salonie i akurat w czwartek się tam wybierał, więc go
poprosiłam aby odebrał welon. Okazało się, że nie jest gotowy!
Poprosiłam aby dał tel komuś ze sklepu. Powiedziałam, że zamawiałam
welon, miał być gotowy itp itd.

ok narzeczony dostał welon. Spotkalismy się daje mi mój welon a ja
patrzę, że jest jakiś strasznie długi. Przypadkiem mieliśmy miarkę w
bagażniku ... zmierzyłam i okazało się, że to nie "mój welon".
Dzwonię do sklepu i tłumaczę...i proszę o to aby przygotowali mój
welon. Myślałam, że się już poryczę. Teraz mnie wszystko zaczyna
denerwować a nawet mała p....doła może wyprowadzić z równowagi bo do
ślubu został tydzień i naprawdę nie mamy czasu jeżdzić 25km do
sklepu bo mieszkamy na końcu Warszawy.

Zajechałam tam w piątek bo akurat mielismy po drodze jadąc w inne
miejsce. Znowu tłumaczę, sprawę z welonem. Pani sarkastycznie pyta
się a z kim pani to załatwiała, że welon ma być skrócony i gotowy.
Ja odparłam, że już chyba ze wszystkimi w sklepie rozmawiałam na ten
temat. A pani na to, że nie powinnam tak się zachowywać
(czyli z nią też rozmawiałam bo była w temacie) "bo to tylko welon".
Może dla niej to tylko welon ale ja biorę ślub po raz pierwszy i mam
nadzieję że ostatni. I jak się z kimś umawiam, to chcę aby to było
gotowe. Z resztą jak się płaci 90 zł za kawałek firanki to fajnie by
było aby ta firanka wygladała tak jak ja chcę.
Nikt mnie w sklepie nawet nie przeprosił za kłopot, za nerwy, za
stracony czas...tylko wszyscy dziwnie na mnie patrzyli. Nie wiem o
co chodzi, bo naprawdę nie byłam dla nich niemiła tylko chciałam to
o co prosiłam i co było mi obiecane. Czy to dużo???
ciekawę co będzie jutro...mam odebrać moją suknię. ciekawę czy
poprawki będą tak samo zrobione jak mój welon?

Nie piszę jaki to salon. Bo nie chcę im robić antyreklamy a z resztą
jak już pisałam jutro odbieram suknię i jeszcze oni ją mają...i mogą
to przeczytać sad a większość piemiędzy za suknię już zapłaciłam i
tak naprawdę już nie mam odwrotu bo w czymś do slubu muszę iść...a
suknia mi się nadal podoba.

jak myślicie czy to normalne? czy to ja się czepiam? powinnam
domagac się tego co zamówiłam i za co zapłaciłam???

    • vivi-anne Re: Czy to normalne? - dość długie... 04.08.08, 11:36
      Wlaśnie dlatego swoją sukienkę od razu kupiłam w salonie.
      Właścicielka salonu namawiała mnie, abym zamówiła suknie i
      pracownice mi uszyją. Wolałam znalezc coś ładnego, co jest już
      uszyte, niż martwić sie później czy na dzień ślubu suknia będzie
      gotowa. Nie polecam szycia sukni, lepiej kupić gotową i trzymać pół
      roku w szafie, niż żyć w niepewności i nie wiedzieć, czy w dzień
      ślubu będę mieć suknię i welon. Współczuję autorce wątku, ale
      niestety tak się traktuje klientki w wielu salonach.
      • kumkus Re: Czy to normalne? - dość długie... 04.08.08, 13:57
        Ja też współczuję, jednak nie zawsze można kupić suknię "gotową". Ja
        jestem wysoka, więc suknie w "salonowych" rozmiarach były za
        krótkie, i miały za płytkie gorsety. musiałam miec suknię szytą na
        miarę. Tylko zamówiłam ja odpowiednio wczesnie i 3 tyg przed ślubem
        wisiaął już w domu. Po prostu nie lubię załatwiania niczego na
        ostatnią chwilę, bo potem się właśnie dzieją takie rzeczy.
        • kumkus Re: Czy to normalne? - dość długie... 04.08.08, 13:59
          Co do welonu, ja też o swój upominałam się kilka razy, ale w
          rezultacie jest taki jaki miał być. Odbierając suknię, umów się na
          rano!! i siedź tam tak długo, dopóki nie zrobia wszystkich
          koniecznych poprawek. Nie odbieraj czegoś, co nie będzie ci się w
          100% podobać. Ty płacisz, to wymagasz wywiązania się z umowy jaką
          jest szycie sukni. Powodzenia!
    • super_benek Re: Czy to normalne? - dość długie... 04.08.08, 11:54
      Współczuję bardzo! Jak tylko odbierzesz suknię, napisz koniecznie
      który to salon - antyreklama zdecydowanie im się należy (no i ja
      sama nie chciałabym trafić do nich trafić).
    • cotti Re: Czy to normalne? - dość długie... 04.08.08, 13:50
      Przy odbiorze sukni porusz jeszcze raz temat niewłaściwej obsługi i zapytaj, czy
      u nich norma. Czy miałaś spisywaną jakąś umowę? Może w związku z tym możesz
      domagać się rabatu?

      Współczuję, mam nadzieję, że suknia będzie w porządku.
      • malenstwo123 ciąg dalszy historii 06.08.08, 12:59
        Suknię odebrałam, w zasadzie bez większych problemow. Tylko trzeba
        było doszyć kilka troczków trzymających tren bo było ich za mało i
        się nie trzymał jak należy smile ale teraz mam nadzieję że będzie
        dobrze. Panie były miłe, tym razem...

        Za to dziś przeżyłam traumę. Ms temu umawiałam się na fryzurę
        ślubną. Wszyscy w jednym salonie niedaleko mego mieszkanka.
        Włascicielka wychwalała swoją fryzjerkę, że robi piękne upięcia.
        Więc się dogadałyśmy...ona że upięcia ja że kok. Dziś bylam umówiona
        na fryzure próbną. Pokazuję zdjęcia z netu co mniej więcej i w jakim
        stylu mi się podoba. Fryzjerka, że ona koków nie umie...
        to bylo jak kubeł zimnej wody!!! Że ona robi upięcia. Ja się na nią
        patrzę i sama nie wiem co mam robić. Oprócz mnie zapisane były moje
        siostry i kilka osób z rodziny. Wszystko miało być na miejscu,
        najpierw fryzury potem makijage...wszystko ustalone co do minuty.
        Jedna po drugiej, po prostu miało być super. A tu się okazuje że
        taka sprytna fryzjerka a koków i fryzur ślubnych nie robi. Ciekawe
        co by było gdybym dowiedziała się o tym w dniu ślubu. Dziś
        przepłakałam 5 godzin mam czerwone oczy bo naprawdę najadłam się
        strachu. Znajomi kombinowali, nawet ktoś mnie juz zapisał do
        fryzjerki oddalonej o jakieś 60 km od domu, podobno dobra i fajna
        ale ... za daleko i za pózno.
        Na szczescie ktos jednak przyjedzie mnie poczesać do domu...troche
        schorowana kobieta wiec mam nadzieje ze bedzie dobrze sie czuła w
        sobote.

        ZAstanawiam się co jeszcze mnie czeka. A płakać już nie chce...
        • karola12341 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 14:07
          wiedze ze ten slub to dla ciebie traumatyczne przezycie, a szkoda smile
          warto sie uspokoic i nabrac dystansu, bo w zyciu nie zawsze jest tak
          jak byśmy chcieli, mimo, że w sklepie zapewniają nas ze bedzie ok
          nie nazlezy sie tak przejmowac za dłgim welonem, mozesz nabawic się
          wrzodów...
          ŻYcze przyjemności i RADOŚCI!
        • monia76 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 14:43
          dziwne, że umówiłaś na czesanie ślubne siebie i pół rodziny bez
          sprawdzenia umiejętności fryzjerki. dziwne, że upięcie próbne
          zaplanowałaś dopiero na tydzień przed ślubem. należało się tym zająć
          wcześniej, kiedy jeszcze byłaś w lepszej formie psychicznej.
          mam nadzieję, że to już koniec nieoczekiwanych atrakcji
          przedślubnych i niedługo będziesz się z tego śmiała. życzę
          wszystkiego dobrego i więcej dystansu.
          • bakali Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 15:19
            Oj, malenstwo, szkoda lez na takie drobiazgi. Kazda Panna Mloda chce wyglądać
            pieknie, ale naprawde szkoda nerwow z powodu fryzury. Jesli nie znajdziesz
            innego fryzjera od upięc, nie martw się, w sukni slubnej i całej reszcie
            dodatków będziesz wyglądać w każdej fryzurze, nawet jeśli nie będzie wymarzona.
            Przecież na ślubie będziesz miala bliskie osoby, a nie cała rodzinę królewską,
            ważne, żebyś dobrze się bawiła. Swoją drogą, rzeczywiście trzeba było spytać
            fryzjerkę o konkretną fryzurę i wcześniej umówić się na próbne uczesanie,
            czlowiek uczy sie na bledach.
            Daj znac po slubie co i jak wink
            • malenstwo123 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 18:27
              nie należę do soob, które przejmują się głupotami. Każdy kto
              znalazłby się 2 dni przed ślubem i miał już prawie dopięte wszystko
              na ostatni guzik (a wszystko z narzeczonym bez pomocy osób drugich i
              trzecich organizujemy) byłby załamany.

              Uwierzyłam sąsiadce, właścicielce salonu, że ta fryzjerka jest tak
              genialna, że wszystko zrobi.

              Ja mówiłam cały czas o koku, fakt ona o upięciu. Ale nie widzę
              róznicy między jednym a drugim, bo w googlach jak wpisuje upięcia
              wyskakują koczki. A ta genialna fryzjerka dziś mi oświadczyla, że
              ona kokmów robić nie umie.

              Kubeł zimnej wody na mnie spadł... Przerażenie mnie ogarnęło bo ślub
              za dwa dni.

              Próbną fryzurę chciałam wczesniej ale w salonie twierdzili że to za
              wcześnie, zebym poczekała...nie ma sensu...muszę mieć welon
              (historia pierwsza) i tak umówiłam się na dziś.

              Rano przerażenie, potem bieg po innych salonach, grafiki pełne. W
              jednym salonie zlitowano się nade mną i pani powiedziała że jak nic
              nie znajdę to wciśnie mnie między klientami bo rozumie moją
              sytuację. Byłam zapłakana więc wyglądałam chyba przekonywujaco.

              Ta sytuacja mnie przerosła, normalnie byłaby to smieszna sytuacja
              ale nie jesli chodzi o swój własny ślub. Nie po to się planuje
              wszystko z tak dużym wyprzedzeniem aby teraz się zamartwiać. Po to
              się za to wszystko tyle płaci (bo wszystko co ślubne jest 2x
              droższe) aby byc z tego zadowolonym.

              A co do koku byłam pewna.jest to fryzura w ktorej dobrze się czuję i
              która jest b. trwala, i pod koniec wesela bede wyglądać rownie
              korzystnie jak na początku. Nie chcę ryzykować jakimiś "luźnym
              upięciem" bo to nie ma sensu...

              dobra rada dla Was...nie ufajncie tak ludziom, jak zaufałam ja...bo
              bedzie to Was kosztowało troche zmartwień i troche łez.

              Szkoda że tak wyszlo...mam nauczkę, ale raczej drugi raz ślubu brać
              nie będę więc nie mogę uczyć się na błędach bo do niczego to mi się
              nie przyda.
            • ekk69 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 18:31
              Wiecie co? Jak tak słucham, jak jesteście zagubione czasami,
              niepewne, spotyka was tyle przykrości, to zaczynam się zastanawiać,
              czy takie modne na zachodzie instytucje konsultanta ślubnego nie są
              jednak doskonałym pomysłem. Nie wiem jak to jest u nas i na ile te
              agencje, co się ogłaszają, wypełniają swoją role, ale jak słyszę od
              kuzynki jak np. w Anglii to wygląda to myślę,że wiele właśnie takich
              przykrości oni unikają dzięki temu. Tak naprawdę wszystko jest
              podane jak na tacy, umówione na konkretną godzinę i napewno panna
              młoda nie musi się stresować załatwianiem tych wszystkich p...łek,
              poprostu cieszy się tą chwilą.
              • malenstwo123 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 18:46
                mysle ze masz rację ale taka agencja liczyłaby sobie odpowiednio
                dużo...my kombinowaliśmy i zbieraliśmy kasę długo na slub i wesele
                aby nie obciążać rodziców. Sami załatwiamy większość co się tylko
                da. Jedziemy do ślubu własnym samochodem, ja sama robiłam
                zaproszenia (wyszły śliczne) a wczoraj robiłam wizytówki na stół i
                wyszły prześliczne...choć bardzo mało majązdobięń .

                Takie samodzielne organizowanie wszystkiego tez ma swoje plusy i
                daje wiele radości. Gdybym o tym dowiedziała się wcześniej (dotyczy
                fryzury) pewnie bym troche pomarudziła ale sprawnie i szybko
                poradziłabym sobie i znalazłabym kogoś w zastępstwie. Ale gdy to sie
                dzieje 2 dni przed to już i tak jest kulminacja wszystkiego i mały
                drobiazg może doprowadzić do placzu (do tego wahania hormonalnów "i
                klops" mozna przeplakać pół dnia).

                Na szczęscie w restauracji nie martwimy się o nic...tylko dokupujemy
                alkohol i troche napojów smile mam nadzieję że będzie już dobrze
                • ekk69 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 19:00
                  Masz rację, ja też od początku do końca organizowałam swoj ślub, ale
                  jak poczytasz posty, to nie każdy jest tak zaradny i uzdolniony. Nie
                  każdy potrafi sam zrobić zaproszenia , bo do tego musisz mieć
                  odrobinę uzdolnień plastycznych. A śmię przypuszczać, że jak agencje
                  brały by za to relatywnie niewielką kasę( chociaż z góry mówię że
                  nie wiem ile to kosztuje) to miały by większe wzięcie. A może tu
                  jest miejsce nie dla agencji ale poprostu indywidualnych
                  konsultantów. Im firma zatrudnia wiecej ludzi to chce mieć większe
                  zyski.
                  • malenstwo123 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 19:11
                    ale to i tak tylko duże miasta wchodzą w grę. W małych jest troche
                    prościej bo drogą pantoflową można się dowiedzieć co i jak i uzyskać
                    opinię. W dużym trzeba się posilkować informacjami np. na forum
                    ślubnym ale i tak to co jeden uważa za cudo innemu może się nie
                    podobać, bo to kwestia gustu.
                    Ale fakt kwestia konsultanta co zna się w tematyce ślubnej, wie
                    jakie są ceny i czy tak wypada czy nie byłaby pomocna. A tak każda z
                    nas musi na własnej skórze doświadczać trudów organizacji.
                    Może nasze dzieci doczekają się czasów kiedy i w Polsce będzie
                    działać coś takiego...tylko wtedy sale, kościoły bedzie trzeba
                    rezerwować z 3 letnim wyprzedzeniem a nie rocznym smile
                    • ekk69 Re: ciąg dalszy historii 06.08.08, 19:40
                      A ja sobie to wyobrażam tak:
                      jest jakaś osoba, która poprostu zajmie się większością formalności
                      w imieniu młodych( oczywiście tymi, którymi można), pomoże wybrać np
                      restaurację, suknię itp. Umówi do miary, zaaranżuje fryzjera itp.
                      Oczywiście nie można zrobić wszystkiego za młodych, ale jeżeli
                      ograniczy im się całą tą masę przygotowań i bieganiny, to śmię
                      przypuszczać, że nie było by np takich postów,że zaprasza się kogoś
                      przez kogoś, bo porostu młodzi mieli by więcej czasu właśnie na
                      takie rzeczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja