Przed weselem spędziłam tu bardzo wiele czasu i bardzo ceniłam sobie rady
które udzielały dziewczyny zaraz po ślubach... wiadomo co innego teoria a co
innego praktyka

Postaram się Wam przybliżyć ten najwspanialszy dla mnie dzień, może któraś
zaczerpnie jakiś pomysł dla siebie
Ślub i wesele miałam 6,09,2008 ślub o 15:00 wesele na prawie 200osób wraz z
granymi poprawinami.
W piątek przed weselem zaczęło być nerwowo, zadzwonił do nas kamerzysta że nie
da razy przyjść do nas ponieważ zmarł jego ojciec. Same rozumiecie jak ciężko
znaleźć dobrego kamerzystę a co dopiero znaleźć go dzień przed weselem!!
Dotychczasowy polecał nam w zastępstwie jakiegoś ale miał on bardzo kiepską
opinię i do tego był droższy!! Postanowiliśmy poszukać kogoś na własną rękę,
udało nam się przypadkiem, stojąc w sklepie w kolejce - już nie pamiętam czego
tak pilnie potrzebowałam

spotkałam koleżankę z czasów liceum i od słowa do
słowa okazało się że kamerzysta który kręcił 2 tyg wcześniej ich wesele ma
wolne (też niestety z powodu czyjejś śmierci) może i drogi był ale
przynajmniej miał dobrą opinię!! Zadzwoniłam więc do niego a on zażyczył sobie
żebyśmy przyjechali z mężem do niego na 2 lub 3 godzinki bo musi wszystko z
nami obgadać!! Z trudem ale udało się nam zdobyć ten czas jechać jakieś 20km i
słuchać jego rad - przyznam bardzo cenne ale nie na dzień przed gdy na nic nie
ma czasu
Wieczorkiem wzięłam kąpiel i poszłam spać coś ok 24:00
Wstałam ok 6:30 sama się obudziłam a właściwie obudziło mnie zaglądające przez
okno słoneczko... POGODA BYŁA REWELACYJNA!! po prostu wymarzona

8:00 fryzjer
10:30 kosmetyczka
Żeby było weselej to miałam pożyczone auto kuzyna (on naszym pojechał do
strojenia) okazało się że alarm i zamek w drzwiach się coś psują hahah i jak
już wyszłam od kosmetyczki (fryzjerka wpinała mi welon) miałam mały problem
alarm się włączył a ja w tym welonie dłubałam przy zamku - musiał to być
zabawny widok hihiihi
Ok 12 byłam w domku zjadłam jakąś zupkę i stwierdziłam że mam dużo czasu
zaczęłam plotkować z kumpelą

fajny sposób na odprężenie. W pewnym momencie
przyszła moja mama i patrzy na mnie jak na ufo i pyta się czemu ja się nie
ubieram... okazało się że tam gdzie siedziałam to stanął zegar goście się już
schodzili a ja miałam jeszcze jakimś cudem wskoczyć pod prysznic i ubierać
się. Na szczęście wszystko zdążyłam z pomocą bratowej i cioteczki wskoczyłam w
suknię i oh... czekałam na męża
Przyjechał była brama, tradycyjne w moim regionie przyśpiewki przy
niej,zbliżyliśmy się rozwiązaliśmy wstęgę (bardziej mi się to podoba niż
przecinanie)
Nasz kamerzysta poradził nam żebym przy bramie nie męczyła się z przypinaniem
kwiatka tylko żeby włożyć go w kieszonkę a w domu po błogosławieństwie jest
chwilka aby spokojnie bez drżenia rąk i bez obserwacji gości przypiąć tak jak
się należy - mi pomogła w tym mama

Faktycznie fajnie się to sprawdziło.
W moim domu błogosławieństwo... bałam się że płakać będę a śmiechu powstrzymać
nie mogłam

to chyba nerwy tak działały

Jedynie łezka zakręciła mi się w
oku gdy moja 4 letnia chrześnica podeszła do nas w stroju góralskim i
powiedziała nam śliczny wierszyk... może komuś się przyda:
"Od tego momentu do końca Waszych dni,
będziecie małżonkami Ty i TY...
Niech Wam dziś uśmiech rozjaśnia lica,
tego Wam życzy Madzi chrześnica!"
Potem droga do kościoła ta sama chrześnica niosła obrączki w maleńkim białym
koszyczku.
Kościół był wystrojony ślicznie od samego końca aż do ołtarza były bramy z
kwiatów jak w bajce!
Na wejście solistka operowa śpiewała "Jest na świecie miłość..."
Msza i przysięga przeleciały szybko oczywiście podczas przysięgi się śmiałam w
pewnym momencie myślałam że nie dam rady jej skończyć
Po wyjściu z kościoła zbieranie grosików później poszliśmy na cmentarz na grób
taty mego męża, potem życzenia życzenia życzenia
Po obiedzie pierwszy taniec... w ostatniej chwili powiedzieliśmy orkiestrze co
chcemy tańczyć

A tańczyliśmy do piosenki
Piękna była ta nasza miłość uwieńczona uczuciami w każdy czas... Ciebie lat
tyle szukałem, ciebie znalazłem dla siebie, ciebie tak bardzo kochałem, ciebie
nie oddam już nie...
Potem zabawa zabawa zabawa.
Podziękowanie rodzicom:
Zamówiliśmy nie bukiety lecz kosze kwiatów. Do tego wręczyliśmy im dwa takie
same pudła a w nich były albumy dla moich rodziców i dla mamy mojego M.
identyczne:
Na pierwszej stronie podziękowania (wiersz po części napisany przeze mnie)
potem kolejne str.
"tak to się zaczęło" - ślub naszych rodziców po lewo dane tj data godzina i
miejsce na prawej str. zdjęcie ślubne moich rodziców i rodziców M.
"później na świecie pojawiliśmy się my" znów dane urodzin godzina waga dł.

na prawej str zdjęcia z najmłodszych lat... no i tak do momentu narzeczeństwa
kilka zdjęć z tego okresu a zakończone datą ślubu godziną i miejscem... i
oczywiście zostawione miejsca na nasze zdjęcia ślubne
Z tego co wiem rano jak wrócili z wesela oglądali album i płakali nad nim
ponieważ byli zachwyceni.
w czasie podziękowania nie mówiliśmy nic do mikrofonu ani takie tam tylko
daliśmy prezent, kwiaty i ograniczyliśmy się do naprawdę mocnego i długiego
uścisku. W tym czasie nasza solistka operowa zaczęła śpiewać piosenkę, do
końca nie powiedziała mi co to będzie powiedziała tylko że bardzo
wzruszająca... i do dzisiaj jak ją słucham to łza kręci mi się w oku...
A jest to:
Bernadeta Kowalska - Kochani moi rodzice
1.Kochana droga moja mamo dziś dziękuje Ci
za każde Twoje dobre słowo serce dałaś mi
Kochany mój najczulszy ojcze też dziękuje Ci
za każdą Twoją dobrą radę drogę wskazałeś mi
ref.
Kochani moi rodzice dzięki Wam za każdy dzień
za wszystkie nieprzespane noce, dom rodzinny dom
Kochani moi rodzice dzięki Wam za każdy gest
i za to, że dziś jestem sobą kocham tak bardzo Was
2.Kochana droga moja mamo życie dałaś mi
chyliłaś się nad mą kołyską, czy dobrze mi sie śpi
Kochany mój najczulszy ojcze dbałeś o nasz dom
i chociaż czasem srogim byłeś bowiem kochałeś mnie
ref.
Kochani moi rodzice dzięki Wam za każdy dzień
za wszystkie nieprzespane noce, dom rodzinny dom
Kochani moi rodzice dzięki Wam za każdy gest
i za to, że dziś jestem sobą kocham tak bardzo Was
Link do posłuchania:
ewka50.wrzuta.pl/audio/b447uBt2DB/bernadeta_kowalska_-_kochani_moi_rodzice.
Byłam zachwycona i z tego co wiem to nie tylko ja

Potem były zabawy dla gości i zabawa do rana a dokładnie w domku była po 7:00
Poprawiny zaczęły się o 18:00 a skończyły i 5:00
Czy jest coś czego żałuję? Tak... że nie odbierałam osobiście butonierki z
kwiaciarni... miała być róża a dali kantadeskę wszystko było by ok tylko że
mój M. jest szczupłą osobą i ten kwiatek wyglądał potwornie taki jakiś wielki
był eh...
I jeszcze jedna rzecz... zamówilibyśmy kamerzystę na poprawiny!
Przydała się nam woda w aucie którym jechaliśmy do kościoła - pić się chciało
strasznie!
Przepraszam że tak się rozpisałam ale siedzę w domku na chorobowym i się
strasznie nudzę

a może komuś coś się z tego przyda!
W razie potrzeby odpowiem na wszystkie pytania
Pozdrawiam i życzę dużo szczęści i miłości dla Was wszystkich.