malpiarnia
28.11.10, 17:49
ponieważ tow.Barska lubi nam pisać streszczenia z prasy , ja napiszę jej w kilku odcinkach
trochę prozy przed Dumą i na przedświąteczne dni
jeśli oczywiscie pozwoli na to empi
" Był środek zimy.Powoli wstawał mglisty i grozny dzień.Ołowiane niebo znowu zapowiadało śnieg. A spadło go już wystarczająco dużo, aby zaspy zawaliły drogę.Pokrywająca go lodowa skorupa szkliła się i chrzęściła pod ciężkimi, wojskowymi butami.
Żołnierze mieli na rękawach opaski NKWD.Ubrani w grube kożuchy i baranie czapy , chodzili od domu do domu i wywlekali z łóżek śpiących jeszcze ludzi.Byli już dobrze pijani.Wymachując bronią gotową do strzału, przetrząsali wnętrze każdej chaty.Liczyli swoje ofiary, dotykając ich końcem bagnetu, i tylko ordynarny śmiech , kopniaki podkutymi butami i ciosy pięścią w twarz były odpowiedzią na zbiorowe pytanie: dlaczego?
Mężczyzni nie opierali się , milczeli zrezygnowani.Kobiety zawodziły jak płaczki na pogrzebie , czując nieszczęście.Zgrupowani rodzinami, półnadzy , w kalesonach lub nocnych koszulach , kostnieli na mrozie.Łzy zamarzały na twarzach, a bose stopy pokrywały sie fioletową martwotą.Błysnęło blado słońce, oświetlajac zabudowania wioski: rząd nędznych chat ze słomianymi strzechami i krzywymi płotami.Promienie prześlizgnęły się po przerażonych twarzach i słońce szybko schowało się za kurtyną chmur.Żołnierze uformowali gromadę ludzi w szereg i poszturchując kolbami , zmusili ich do marszu.Niczym stado bydła ruszyli w stronę dworskiego parku.Kiedyś, mieszkał tam carski wielmoża, dziś zrobiono w pałacu siedzibę miejscowej władzy.Na sypiącym sie murze fasady zawieszono olbrzymie portrety Marksa, Lenina i Stalina.Transparenty wielkimi literami głosiły hasła:
Niech Żyje Towarzysz Stalin!
Sława - Proletariatowi!
Partia Wita Nowy Rok!
Narastał szloch kobiet i krzyk dzieci.Kiedy minęli bramę parku, rozpoczęła się selekcja :ostrzami bagnetów żolnierze oddzielali młodych mężczyzn od ich żon, matek i dzieci.
Wasyli stał pośodku tłumu.Trzydziestoletni, wysoki i silny, kurczowo obejmował żonę i dwóch synów i powtarzał jak w gorącze:
Nie oddam was, nie oddam."
- Boże , zmiłuj się - szeptała jego żona.
Miała dwadziescia osiem lat i była piękna.Czarne , rozpuszczone włosy zakrywały jej opuchłą od płaczu twarz i ciężarny brzuch.Powtarzała:- Boze zmiłuj się....
Dwaj synowie Wasylego , dziewięcioletni , podobny do matki, i niczym kopia ojca dwunastoletni , drżeli przestraszeni i patrzyli w twarze rodziców, szukając w nich nadziei"
c.d.n