Dodaj do ulubionych

Warzywa i jarzyny

27.04.13, 15:57
Czyli roważań o języku cią dalszy.
W moich rodzinnych stronach kupuje się jarzyny na rynku, w Lublinie i chyba wszędzie poza Galicja - warzywa.
Franca Feslikenian tymczasem pisze:

Rośliny popularnie zwane warzywami mają swoje genetyczne nazwy:
korzeniowe - marchew, skorżonera, ziemniaki
bulwiaste - czosnek, cebula
jarzyny -szparagi, kapusta, karczochy
przyprawy - natka pietruszki, szczypiorek, koperek
strączkowe - fasola, zielony groszek, bób, soczewica.


I bądź tu mądry... ;-)))
Obserwuj wątek
    • dociek Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 16:21
      Dużo jest takich, lokalnych, czy to wiejskich, czy to "wielkomiejskich" określeń.
      Oscypek - oszczypek, smalec - szmalec, bułka i chleb - bułka chleba, półtora litra - półtorej litry, tej pomarańczy - tego pomarańcza, te winogrono - ten winogron, itd...
      A już najbardziej mnie ubawiło dzwonko śledzia - dzwonek śledzia, bo z podtekstem. ;-)
      • dociek Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 16:22
        I sam wpadłem, bo winno być "to winogrono", a nie "te". ;-)
        • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 16:37
          A mnie zawsze bawią galicyjskie sznicle. Nie wiem dlaczego, bo z autriacka wymawia się właśnie tak, ale w regionie powszechną i uchodzącą za poprawną formą jest sznycel, na określenie tego, co w Lublinie nazywa się mielonym :-))))

          --
          Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by. /Oscar Wilde/
          *
          Je Vous aime et... je vous aime, Gitanes
          • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 18:38
            ...sznycel w tubtinie to nazwa kotleta schabowego, tradycyjnie w panierce, ale z kością... mielony - to mielony... :)... bleee...
            • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 18:45
              Gość portalu: bleee... napisał(a):

              > ...sznycel w tubtinie to nazwa kotleta schabowego, tradycyjnie w panierce, ale
              > z kością... mielony - to mielony... :)... bleee...

              Też na opak - tradycyjny Wiener Schnitzel to rozbity cienko płat cielęciny w panierce, smażony na maśle i podawany z cytryną:

              www.google.pl/search?q=wiener+schnitzel&hl=pl&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=YQB8Ua3QFMTJPbfYgMAM&sqi=2&ved=0CDEQsAQ&biw=1366&bih=673
              • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 19:56
                ...możesz mieć rację, bo często zapożyczenia oznaczają jakąś odmianę potrawy... miejscowe, twórcze przetworzenie...biorąc pod uwagę, że plaster mięsa siekano specjalnym tasakiem, mógł taki kotlet ewoluować w kierunku mielonego... a np. Niemcy mogli przygotowywać go ze schabu... u nas zapewne też są różne w tym względzie tradycje... bleee...
                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 20:06
                  Gość portalu: bleee... napisał(a):

                  > miejscowe, twórcze przetworzenie...biorąc pod uwagę, że plaster mięsa siekano
                  > specjalnym tasakiem, mógł taki kotlet ewoluować w kierunku mielonego... a np. N
                  > iemcy mogli przygotowywać go ze schabu... u nas zapewne też są różne w tym wzgl
                  > ędzie tradycje... bleee...

                  No owszem, rozciągnąłem mielone sznycle na całą Galicję, choć w Krakowie mięso na nie musi być siekane. Nie cielęcina, najczęściej szynka lub chuda łopatka wieprzowa.
                  Jest taka scena u Wajdy, gdy Dulska po śmierci narzeczonego Hanki złości się, że ta płacze i każe jej siekać mięso na sznycle. Kiedyś to były seriale, ech...

                  • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 20:49
                    ...nie tylko seriale... sznycle też... spróbuj kupić schab z kością... :)... bleee...
                    • Gość: bosman bez problemu IP: *.dynamic.lte.plus.pl 27.04.13, 20:58
                      schabowe jadam tylko z kością.
                      Poza tym mylisz pojęcia. Sznycel a schabowy to zupełnie dwie róże potrawy. No ale cóż może powiedzieć o potrawach ktoś kto jeszcze nie przełknie a już bleeeeeeeeeeeeee......Ale za to zjadł wszystkie rozumy.
                      • Gość: bleee... Re: bez problemu IP: 213.146.55.* 27.04.13, 21:00
                        ...:)))... lecz kompleksy... potrafisz... bleee...
                      • Gość: bleee... Re: bez problemu IP: 213.146.55.* 27.04.13, 21:01
                        ...wszystko wskazuje na to, że jesz same kości... :)))... bleee...
                        • Gość: bosman pokrzeptowe... IP: *.dynamic.lte.plus.pl 27.04.13, 22:02
                          z przyjemnością. Na zupkę wyśmienite. Ale co ty możesz o tym wiedzieć :-)
                          • Gość: Honorata Re: pokrzeptowe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 13:13
                            Co kto lubi, bosmanie. Ja akurat nie gotuję nigdy żadnych kości. Z zasady. I w ogóle nie używam do zup żadnych wywarów mięsnych, wyłącznie buliony warzywne. Oczywiście, z wyjątkiem rosłu, który bez mięsa raczej trudno zrobić. :)
                            Nie lubię też kości (i ości) w potrawie (schabowy, ragout itp) i tego "dłubania" aby oddzielić je od mięsa. Nawet żeberka "luzuję" przed podaniem, aby jedzący nie miał z tym kłopotu.
                            Oczywiście, nie narzucam nikomu swoich upodobań, więc smacznego przy "ogryzaniu"! :))
                    • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 21:58
                      Gość portalu: bleee... napisał(a):

                      > ... spróbuj kupić schab z kością... :)

                      Bywa w Stokrotkach, podobnie jak ligawa i polędwica wołowa.
                      • Gość: bosman nie tylko... IP: *.dynamic.lte.plus.pl 27.04.13, 22:01
                        są np. "Wierzejki", "Ryjek", "Cioczek". A nawet Real czy Tesco - nie zawsze ale bywa. Ot, bleeeekot bleeeeedzi.
                        • wampir-wampir Re: nie tylko... 27.04.13, 22:04
                          Gość portalu: bosman napisał(a):

                          > A nawet Real czy Tesco - nie zawsze ale bywa. Ot, bleeeekot bleeeeedzi.

                          Zależy gdzie robi zakupy. W Tesco jeśli bywa, to baaardzo rzadko. Wiem, bo mieszkam niedaleko i tam się głównie zaopatruję, a do sklepów które wymieniłeś to mam akurat kawał i nie po drodze.
                      • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 22:27
                        ...polędwicę wołową i inne części ciała można kupić na targu Pod Zamkiem... zawsze świeże... ale schab i resztę wieprzowiny (...poza żeberkami i kończynami...) - sprzedają tylko bez kości... a Stokrotki w pobliżu nie ma... onegdaj był na Zamojskiej (czyli w bliskiej okolicy...) sklep mięsny, w którym można było kupić baraninę... ale to już przeszłość :(... bleee...
                        • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 22:35
                          Gość portalu: bleee... napisał(a):

                          > ...polędwicę wołową i inne części ciała można kupić na targu Pod Zamkiem... zaw
                          > sze świeże...

                          Rzadko tam bywam, kupuję na zapas po 3 kartony ;-))) Mam daleko i nie po drodze.
                          A jagnięcina? Bardzo lubię i nawet wybrałbym się po nią specjalnie, ale nie mam pojęcia dokąd.
                          • Gość: bosman niestety, jagnięcina... IP: *.dynamic.lte.plus.pl 27.04.13, 22:38
                            to rarytas praktycznie niedostępny w Lublinie.
                          • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 27.04.13, 23:06
                            3 kartony czego??? Fuuuuuj! :-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            Zamiast po kartony :-((( zachęcam (kolejny raz)!!! kawałek skręcić i na Wileńskiej kupić w Ryjku cielęcinę i wołowinę. Albo w Aldiku - bywa górka cielęca bez kości i ligawa bywa..i oczko (swoją drogą dopiero w Lublinie spotkałam nazwę oczko wołowe zamiast rozbratel). W Aldiku na Czechowie większy wybór mięs wołowych i cielęcych....
                            Jagnięciny nie ma nie tylko w Lublinie, bo z tego co wiem, właściwie padła hodowla, więc :-((
                            • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 23:29
                              Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                              > 3 kartony czego??? Fuuuuuj! :-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

                              Też coś, już o tym rozmawialiśmy ;-)))




                              > Zamiast po kartony :-((( zachęcam (kolejny raz)!!! kawałek skręcić i na Wileńs
                              > kiej kupić w Ryjku cielęcinę i wołowinę.

                              Kiedy jest juz w Stokrotce, a wołowina również w Lidlu, i to polska, nie argentyńska.

                              > Jagnięciny nie ma nie tylko w Lublinie, bo z tego co wiem, właściwie padła hod
                              > owla, więc :-((

                              Hodowla czego? Bo baranina jest. Np. barani kebab można dostać na Nałęczowskiej, na PKS-ie, koło Bramy Krakowskiej.
                              • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 27.04.13, 23:53

                                Hodowla czego? Bo baranina jest. Np. barani kebab można dostać na Nałęczowskiej
                                > , na PKS-ie, koło Bramy Krakowskiej.
                                Hodowla małych baranków :-)))) na Lubelszczyźnie. Na Podhalu i w Pieninach odnawia się hodowlę, bo UE daje dopłaty, więc na kebab będzie!! Może i w sklepach, ale raczej nie z Lubelszczyzny. Jagniecina z Podhala to ponoć nawet jest jak oscypek produktem regionalnym :-))).
                                Ja od baranków wolę dziczyznę...Gdyby tak dziczyzna była bardziej dostępna...dostałam na święta kiełbasę z dzika i jelenia - super..

                                Ps. Zawsze będę mówiła fujjj, jako wyleczona (podobno) już od kartonów...
                                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 00:06
                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                  > Hodowla małych baranków :-)))) na Lubelszczyźnie. Na Podhalu i w Pieninach odna
                                  > wia się hodowlę, bo UE daje dopłaty, więc na kebab będzie!!

                                  Ja mięso z małych baranków kupuję w Przemyślu, w takim małym sklepiku. Nie zależy mi na tym, zeby było z Lubelszczyzny, tylko żeby było smaczne :-)))

                                  > Ja od baranków wolę dziczyznę...Gdyby tak dziczyzna była bardziej dostępna...do
                                  > stałam na święta kiełbasę z dzika i jelenia - super..

                                  Knajpa ze świetnie przyrządzoną dziczyzną jest w Puławach. Wiem, jak trafić, ale nazwę zapomniałem. Gdybyś była zainteresowana, to zapytam.
                                  Ja akurat nie przepadam za dziczyzną, z wyjątkiem zajaców/zajęcy, a mam znajomego myśliwego, który mi czasem oferuje.

                                  > Ps. Zawsze będę mówiła fujjj, jako wyleczona (podobno) już od kartonów...

                                  No tak, najbardziej gorliwi są neofici ;-)))
                                  A ja...

                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 00:30
                                    Już nie taka neofitka...15 lat (dlatego podobno wyleczona)..

                                    Dziczyzna niestety zależy od tych okresów, kiedy można strzelać.
                                    Ale zawsze chętnie wpadnę na dobrą dziczyznę, więc jeśli tę knajpe w Puławach możesz zidentyfikować, to chętnie ją zapamiętam i przy okazji skorzystam :-))).
                                    Ja wiem natomiast, że w Orient Expresie podają tagine z baraniny, wg Gessler (jeśli to zachęci kogoś :-))), ale sama nie poszłam tą drogą...
                                    Natomiast polecam, najlepiej w środku tygodnia, pstrąga z rusztu - w Krężnicy.
                                    • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 00:35
                                      Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                      > Już nie taka neofitka...15 lat (dlatego podobno wyleczona)..
                                      >
                                      > Dziczyzna niestety zależy od tych okresów, kiedy można strzelać.
                                      > Ale zawsze chętnie wpadnę na dobrą dziczyznę, więc jeśli tę knajpe w Puławach m
                                      > ożesz zidentyfikować, to chętnie ją zapamiętam i przy okazji skorzystam :-))).

                                      Tak, bez problemu. To knajpa znajomych mojego ojca. Jutro do niego zadzwonię :-)))
                                      > Ja wiem natomiast, że w Orient Expresie podają tagine z baraniny, wg Gessler (j
                                      > eśli to zachęci kogoś :-)))

                                      Zdecydowanie zniechęciłaś ;-))) Gessler podawała przepis na rzekomo tradycyjny kresowy barszcz polecając zakwaszać go octem. Fuuuuuj... nieczego, co proponuje ta baba do ust nie wezmę.

                                      > Natomiast polecam, najlepiej w środku tygodnia, pstrąga z rusztu - w Krężnicy.

                                      Nie cierpię ryb słodkowodnych ze stawów. Pstrąg tylko złowiony własnoręcznie w górskim potoku.
                                      • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 00:58
                                        Zdecydowanie zniechęciłaś ;-))) Gessler podawała przepis na rzekomo tradycyjny
                                        > kresowy barszcz polecając zakwaszać go octem. Fuuuuuj... nieczego, co proponuje
                                        > ta baba do ust nie wezmę.

                                        Byłam tego pewna 100/100!!! Ale ze względu na solidarność płci - baby są wielkanocne:-))).


                                        > Nie cierpię ryb słodkowodnych ze stawów. Pstrąg tylko złowiony własnoręcznie w
                                        > górskim potoku.

                                        A że u nas górskich potoków dostatek...
                                        Ja wolę takiego pstrąga niż ze sklepu rybnego. Mam nawet świadomość, jak te ryby hodowlane są karmione, ale coś trzeba jeść..
                                        Dlatego lubię dziczyznę, jest najzdrowszym i najchudszym mięsem!!
                                        • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 01:08
                                          Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                          > Ja wolę takiego pstrąga niż ze sklepu rybnego. Mam nawet świadomość, jak te ryb
                                          > y hodowlane są karmione, ale coś trzeba jeść..

                                          Nie chodzi tylko o karmienie. One mają posmak mułu, który nie znika nawet po zamarynowaniu.

                                          > Dlatego lubię dziczyznę, jest najzdrowszym i najchudszym mięsem!!

                                          W Konopnicy, czyli tuż za Lublinem żyją stada bażantów. Moja dentystka ma tam dom z sadem i wiatrówkę. Czasem pozwala mi coś upolować na obiad, a ptaszki przepyszne!
                                          • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 01:23
                                            Wiesz, masz naprawdę ciekawe przeżycia i jeszcze ciekawszych znajomych...
                                            Jak rozumiem skubiesz takiego bażanta??????

                                            A jeśli chodzi o muł, to moim zdaniem teraz stawy nie są już takie zamulone, nawet karpie są inne niż kiedyś ... Są czyszczone, filtrowane.
                                            W każdym razie ani łowić ani strzelać nie będę :-))) o skubaniu nie wspominając.
                                            Pewnie nie wiem co dobre, ale ja i za wiejskim drobem nie przepadam ze względu na zapach po skubaniu... opalaniu
                                            • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 01:31
                                              Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                              > Wiesz, masz naprawdę ciekawe przeżycia i jeszcze ciekawszych znajomych...
                                              > Jak rozumiem skubiesz takiego bażanta??????

                                              Naturalnie. Skubię i opalam. A zajączki, które dostaję czasem, oprawiam własnoręcznie :-)))

                                              > A jeśli chodzi o muł, to moim zdaniem teraz stawy nie są już takie zamulone,
                                              > nawet karpie są inne niż kiedyś ... Są czyszczone, filtrowane.

                                              Tak, ale ten posmak, choć delikatniejszy, pozostał.

                                              > Pewnie nie wiem co dobre, ale ja i za wiejskim drobem nie przepadam ze względu
                                              > na zapach po skubaniu... opalaniu

                                              A ja lubię gęsi i kaczki, kuraki nie bardzo.
                                              • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 01:44
                                                No to u wszystkich obrońców zwierząt masz krechę :-)))))))).
                                                Tych co kochają zajączki.
                                                Nie wiem skąd bierzesz zające, bo one są już w większości zżarte przez zaszczepione lisy (według mojego kolegi myśliwego) i jego koło łowieckie nawet wypuszczało zające do lasu, jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało.
                                                Chyba, że jakiegoś starego i głuchego zająca, co to gdzieś się ukrył w miedzy...:-))))
                                                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 01:52
                                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                  > No to u wszystkich obrońców zwierząt masz krechę :-)))))))).

                                                  Jakoś to przeżyję :-)))

                                                  > Nie wiem skąd bierzesz zające

                                                  Już pisałem - od znajomego myśliwego. Distaję czasem.
                                                  Zajaczki i bażanty toprzysmaki mojego dzieciństwa.Dziadek pracował w OTL-u i też dostawał zwierzyne, choć sam nie strzelał.


                                                  , bo one są już w większości zżarte przez zaszczep
                                                  > ione lisy (według mojego kolegi myśliwego) i jego koło łowieckie nawet wypuszcz
                                                  > ało zające do lasu, jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało.

                                                  Wiem, że oni dokarmiają zwierzęta i dbają, żeby ich populacja nie malała. W końcu do czegoś muszą strzelać :-)))

                                                  > Chyba, że jakiegoś starego i głuchego zająca, co to gdzieś się ukrył w miedzy..
                                                  > .:-))))

                                                  Tjaaaaaaa....
                                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 02:18
                                                    Podobno mimo wszystko zajęcy już niewiele...nawet na Hubertusa nie ma za bardzo co upolować.z opowieści myśliwego :-)) Kiedyś podobno na wigilijnych polowaniach strzelali mnówstwo, a teraz prawie w ogóle -
                                                    A ja też kiedyś dokarmiałam zwierzęta... W mojej dziwnej podstawówce zbierało sie jesienią żołędzie (do lasu) i kasztany (na klej), a wiosną jasnotę białą, czyli kwiat pokrzywy (nie wiem po co) - :-))). A w całym Jarosławiu trwała walka o kasztany, bo każdy musiał swój przydział uzbierać...potem to się przeliczało na godziny pracy społecznej.
                                                    No i makulaturę zbierało, zapomniałam.
                                                    Jak to ktoś z młodzieży dzisiejszej przeczyta, to spadnie z krzesła....

                                                    Zebrało mnie na wspomnienia kombatanta, a tu już miasto śpi, więc
                                                    Dobranoc :-))
                                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 02:25
                                                    Jasnotę sprzedawałem w skupie, makulaturę wymieniało się na papier toaletowy. W ciężkich latach 80-tych wymaganie zbierania tego w czynie społecznym graniczyłoby z sadyzmem.
                                                    Kasztany tylko dla dekoracji i zdrowotności - podobno dobrze robią na organizm noszone w kieszeniach :-)))
                                                    A klej robiło się mieszając mąkę z wodą. Bardzo mocny. Nieprawomyślne plakaty lepione takim wynalazkiem na murach Lublina trudno było zedrzeć wykwalifikowanym milicjantom ;-)))

                                                    Moje licytacje też się już pokończyły, więc mogę iść spać w poczuciu dobrze zaoszczędzonej forsy.
                                                    Dobranoc :-)))
                                                  • czarownica.z.tubtina Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 07:45
                                                    Marzof napisała: "W mojej dziwnej podstawówce zbierało sie jesienią żołędzie (do lasu) i kasztany (na klej), a wiosną jasnotę białą, czyli kwiat pokrzywy (nie wiem po co) - :-)))."

                                                    Pokrzywa to pokrzywa, czyli Urtica Dioica, a jasnota to Lamium Album. Obie są roślinami leczniczymi, ale o innym działaniu i chociaż jasnota bywa nawet nazywana martwą pokrzywą lub białą pokrzywką - pokrzywą nie jest!

                                                    Dlaczego zbieraliście kwiaty jasnoty? Surowcem leczniczym jest kwiat jasnoty, do którego zrywania świetnie nadawały się dziecięce drobne paluszki. Surowcem leczniczym w pokrzywie jest ziele, które - jak wszyscy doskonale wiedzą - parzy i którego zbierania nie można było polecać dzieciom, a które dodatkowo nie wymaga zbierania ręcznego.

                                                    I dobra rada przy okazji - pokrzywa należy do tzw. roślin oczyszczających krew, a najwięcej tych właściwości wykazuje w maju, więc jeśli macie jakieś kłopoty ze zdrowiem radzę spróbować kuracji sokiem z pokrzywy. Działa znakomicie i zbawienie na zmęczone zimą organizmy. Młode listki można używać przygotowane jak szpinak, albo dodawać do sałatek razem z liśćmi z mniszka i krwawnika, czyli roślin też należących do grupy oczyszczających krew.

                                                    Zdrówko!
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 11:48
                                                    czarownica.z.tubtina napisała:

                                                    > Dlaczego zbieraliście kwiaty jasnoty? Surowcem leczniczym jest kwiat jasnoty
                                                    > , do którego zrywania świetnie nadawały się dziecięce drobne paluszki.


                                                    Pamiętam, że te kwiaty suszyłem na szafach, a wcześniej, tuż po zerwaniu wysysałem z nich nektar. Dużo go nie było, ale przy dużej ilości kwiatków trochę się opiłem. Czy oddawałem surowiec wybrakowany?

                                                    No i jeszcze dręczą mnie takie białe kulki rosnące na niewysokich krzakach, które strzelają po nadepnięciu butem. Nie mam pojęcia, co to takiego, dawno ich też nie widziałem, więc nie mogę sfotografować. Wiesz, Czarownico, co to może być?
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:02
                                                    Śnieguliczka (Symphoricarpos Duhamel). Rosła (bo nie wiem czy dalej będzie rosła) w "Sasie". A na pewno rośnie przy Wieniawskiej, na górce koło IPN.

                                                    Co zaś do jasnoty... Czyżbyś był Guciem (tym od Mai)? Jasnota to także roślina pszczelarska.
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:10
                                                    czarownica.z.tubtina napisała:


                                                    > Co zaś do jasnoty... Czyżbyś był Guciem (tym od Mai)? Jasnota to także roślina
                                                    > pszczelarska.

                                                    He, he... teraz rozumiem, dlaczego tak mi to smakowało :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 12:21
                                                    No właśnie Czarownico, czy dla jakości jasnoty miało znaczenie, że suszyło sie ją jak popadnie, byle szybciej? A w szkole tak pokrywała się kurzem, rozłożona na gazetach, tak żeby doschnąć przed oddaniem do Herbabolu...

                                                    Też strzelałam z tej śnieguliczki i gotowałam zupę ...dla lalek oczywiście. I właśnie, przestrzegli nas dorośli, żeby tego nie jeść, bo owoce trujące, Prawda to czy nie prawda
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:42
                                                    Dzieciom bezpieczniej jest tłumaczyć, ze coś, co się nie nadaje do jedzenia jest trujące... Śnieguliczka nie jest trująca (jej kwiaty też są miododajne), ale zjedzenie owocu może wywoływać nudności, wymioty, podrażnienie błon śluzowych, więc bezpiecznie jest zawyrokować: nie jedz, bo truje! Drozdy je jedzą i żyją ;-).

                                                    A wszystkie zioła trzeba suszyć w miejscach przewiewnych i zacienionych. Plantatorzy ziół mają do tego celu zwykle specjalne sita. Zakurzone i z gazety (zwłaszcza ta gazeta - ołow z farby drukarskiej) już nie były tak wartościowe, ale... czyż wiemy co jemy?
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 13:01
                                                    Nie wiemy co jemy....może na szczęście...
                                                    Ale może też czasem wystarczy efekt placebo ??? ;-)))

                                                    No i kiedyś środowisko było mniej skażone...więc trochę ołowiu dobrze robiło na przystosowanie organizmu do dzisiejszych czasów...:-)))
                                                    Jak pomyślę, że na działce rodziców kiedyś stosowało się tylko obornik, trochę wapnowało... i żadnych pestycydów i wszystko było piękne...
                                                    A teraz bez chemii to ani rusz...
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 13:49
                                                    Jeżeli stosujesz na działce pestycydy, to po co Ci działka?

                                                    Spróbuj naturalnych sposobów, a dadzą te same efekty:

                                                    tytoń (napar) przeciw mszycom,
                                                    piołun (odwar) przeciw gąsienicom owocówkom,
                                                    krwawnik (napar) przeciw mszycom, miodówkowatym, gąsienicom namiotnika pospolitego i wszelkim innym gąsienicom,
                                                    ostróżka wyniosła (wyciąg i odwar) przeciw gąsienicom, bielinkom, chrząszczom,
                                                    pomidor (odwar z łętów) przeciw szkodnikom liści i owoców),
                                                    rumianek (wyciąg) przeciw mszycom, przędziorkom, larwom i gąsienicom,
                                                    ziemniak (wyciąg z łętów) przeciw myszom i przędziorkom.

                                                    Między truskawki posadź czosnek i cebulę, gorczycę wysiej z grochem, pietruszkę wsiej pod winogrona, kolendrę pod drzewa owocowe, aksamitki wysiej obok truskawek i w pomidorach... I mogłabym jeszcze tak długo wymieniać, ale obawiam się, że łatwiej Ci będzie pójść do sklepu ogrodniczego..

                                                    To tak na gorąco i tylko te najbezpieczniejsze rośliny, które możesz zastosować na działce. Nooo... chyba, że działka jest produkcyjna, to wtedy powiedz od kogo nie kupować ;-P
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:09
                                                    No ja właśnie nie posiadam działki....i tylko konsumuję... dlatego ubolewam :-)))... i wspominam sezon pomidorowo-ogórkowo - do późnej jesieni...
                                                    Czy Ty posiadasz działkę, stosujesz te wszystkie metody i produkujesz piękne zdrowe pomidory i ogórki bez mączniaka???
                                                    Jeśli przemysłowo to powiedz od kogo kupować ??? :-)))

                                                    Mam za to iglaki na balkonie, którym zdarz się brązowieć i usychać... No i???
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 14:22
                                                    A czy przypadkiem nie miały za sucho latem i jesienią ubiegłego roku i nie zgromadziły zapasu wilgoci na zimę? A jaką mają ziemię i jakie donice? Nie na wszystkim się znam, poza tym - cóż to znaczy iglaki? Nic albo wszystko, bo każdy jest inny (ma inne wymagania). Może było im za zimno w zimie (bukszpan - chociaż nie iglak - też na święta był brązowy, a nie zielony z powodu niskich temperatur), albo za wietrznie... Nie wiem... Wszystko się zieleni a modrzew przed moim oknem nie eee...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:44
                                                    Przezimowały jako tako, tuja szmaragdowa zaczęła schnąć jeszcze jesienią i nie przetrwała... podobnie kawałek jałowca łuskowego. Najlepiej na moim balkonie mają się i tak jałowce i cisy. Tuje raczej maja ciężko, świerk konica przemarzł ubiegłej zimy...

                                                    Odkryłam, że im generalnie mniej szkodzi mróż niz zbytnie opatulanie...wtedy chyba bardziej podatne są na rozwój różnych grzybów...(za odkrycie dostanę Nobla niebawem:-)).
                                                    Ziemię mają specjalnie do iglaków, a donice plastikowe od lat, więc to raczej kwestia gatunków??? Nasłonecznienia latem...
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 15:29
                                                    Przeglądałam teraz trochę sieć i moja dość przypadkowa "diagnoza" wydaje się potwierdzać (ta o braku wody i zimnie). Popatrz tutaj:

                                                    Brązowiejące igły

                                                    Poza tym te plastikowe donice... Na pewno nie są dobrą ochroną systemu korzeniowego przed zimnem, więc może jednak to one? Spróbuj coś zmieniać "na raty" - jednemu zmień donicę, drugiemu podsyp magnezu, a trzeciego zacznij podlewać wodą bez wapnia (co najmniej przegotowaną). Chyba dość szybko dostrzeżesz różnicę. Ja w lutym przyniosłam z pracy wyrzuconą dracenę z tuzinem uschniętych liści, a pozostałe były pokryte białymi plamami. Najpierw ją przesadziłam, dość drastycznie tnąc system korzeniowy. Potem, kiedy uznałam, że już zaakceptowała nowe miejsce i ziemię (po jakichś 3 tygodniach) wetknęłam jej pałeczki przeciw grzybicze i teraz roślina mi się pięknie "odwdzięcza" - ma już 4 nowe liście. A zadziałałam tylko metodą "prób i błędów". Cóż, żeby mieć ładne rośliny potrzeba nam jednak sporo intuicji, bo czynników, które decydują o powodzeniu lub niepowowodzeniu jest bardzo wiele.

                                                    Poprzednio pytałaś czy wypróbowałam metody, które podawałam do pielęgnacji roślin na działce. Oczywiście, ze tak i to z dobrym skutkiem i przyznam się, że sama byłam zaskoczona rezultatem. I daje słowo - nie czarowałam i nie czaruję. To po prostu działa!

                                                    A teraz muszę zniknąć, bo coś mi sieć pada, więc będę musiała ja trochę zaczarować, żeby poprawić transmisję. Albo oczarować providera ;-)
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:55
                                                    Ja mam dwa beniaminy, sama hodowałam, Jeden tej zimy padł - zrzucił wszystkie liście, a drugi rośnie jak wściekły..
                                                    Tak pewnie jest i z iglakami, tochę winy i w doniczkach i w gatunku i w ilości wody...Właśnie metodą prób i błedów tak je uprawiam od lat z lepszym lub gorszym skutkiem...
                                                    Tym brązowiejącym teraz dodałam trochę nawozu z żelazem..
                                                  • Gość: Honorata Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 15:22
                                                    Przepraszam bardzo, ale nie jestem w stanie uwierzyc, że stosujesz w praktyce wszystkie, opisane przez siebie, metody zapobiegania szkodnikom. Oczywiście, to świetnie, że masz o nich wiedzę i jesteś tak miła aby przekazać ją innym, ale jeśli uprawia się na działce kilka różnych gatunków obok siebie, nie sposób zastosować w praktyce te pożyteczne porady. Zresztą z mojego oświadczenia wynika (a i owszem, próbowałam), że ani tytoń ani krwawnik nie działają tak skutecznie na mszyce jak preparat w aerozolu ze sklepu ogrodniczego. Jeśli chce się w ogóle zebrać owoce, to - niestety - nie ma czasu na eksperymenty.
                                                    W moim przekonaniu problemem są nie tyle środki ochrony roślin, bo przy ich prawidłowym stosowaniu (przestrzeganiu sposobów aplikacji i terminów karencji) nie są one niebezpieczne i nie odczuwa się ich wpływu na organizm. Moim zdaniem, większym problemem są mutacje genetyczne, które z jednej strony przydają roślinom cech użytkowości oraz odporności, ale z drugiej pozbawiają ich walorów smakowych.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:50
                                                    Niestety ze środkami ochrony roślin to nie jest prawda. Przestrzeganie okresu karencji powoduje, że się nie zatrujesz. Nie ma jednak w tej chwili pestycydów, które by całkowicie się metabolizowały i nie pozostawały w glebie, a także w rezultacie w organizmie.

                                                    Tak jak nie ma dowodów, że modyfikacje genetyczne są szkodliwe, to bardziej taki lęk przed nieznanym. A co do walorów smakowych, czy ja wiem różnie.
                                                  • Gość: Honorata Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 16:01
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):
                                                    > Niestety ze środkami ochrony roślin to nie jest prawda. Przestrzeganie okresu k
                                                    > arencji powoduje, że się nie zatrujesz. Nie ma jednak w tej chwili pestycydów,
                                                    > które by całkowicie się metabolizowały i nie pozostawały w glebie, a także w re
                                                    > zultacie w organizmie.

                                                    Nie ma też jednak dowodów na szkodliwe oddziaływanie na organizmy, w przypadku stosowania zgodnie z przepisami.

                                                    > Tak jak nie ma dowodów, że modyfikacje genetyczne są szkodliwe, to bardziej tak
                                                    > i lęk przed nieznanym. A co do walorów smakowych, czy ja wiem różnie.

                                                    Absolutnie nie twierdziłam, że mutacje genetyczne roślin są szkodliwe dla ludzi. Obecne zboża też są mutacjami dawnych traw, tyle że mutacje te zachodziły w długim czasie. Pisałam o tym, że mutacje poprawiające walory użytkowe rośliny (wielkość, wydajność, atrakcyjność optyczną itp) oraz odporność na choroby i szkodniki często pozbawiają te rośliny walorów smakowych ("waciane", trawiaste, bez aromatu itp). Nie trzeba tego specjalnie dowodzić wystarczy pójść do sklepu po wczesne hiszpańskie truskawki ...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 16:15
                                                    Nie ma też jednak dowodów na szkodliwe oddziaływanie na organizmy, w przypadku
                                                    > stosowania zgodnie z przepisami
                                                    Jeśli pozostają w glebie to wchodzą w interakcje z innymizwiązkami w glebie... Trudno powiedzieć jakie są rezultaty,
                                                    Czy są badania dowodzące, że nie są szkodliwe gdy się skumulują?

                                                    Nie trzeba tego specjalnie dowodzić wystarczy pójść do sklepu po > wczesne hiszpańskie truskawki
                                                    Pomidory też. Ale nie wiem czy to wynik modyfikacji, czy wczesnego zrywania zanim dojrzeją i do nas przyjadą.
                                                    Nasze też są modyfikowane, ale maja smak...malinowe np.

                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 16:23
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                    > Trudno powiedzieć jakie są rezultaty,
                                                    > Czy są badania dowodzące, że nie są szkodliwe gdy się skumulują?

                                                    O szkodliwości się nie wypowiem - zrobiła to kiedyś przekornie Gretkowska chyba w "Kabarecie...", a rezultaty smakowe można porównać samodzielnie kupując chocby BIO kartofle (drogie) i te z chemią w Lidlu. Ja nie uważam za rozrzutność wydawania pieniędzy na te pierwsze.

                                                    > Nasze też są modyfikowane, ale maja smak...malinowe np.

                                                    Te hiszpańskie - wcześnie to tam było dość dawno - są smaczne. Niecałe 8 zł/kg.
                                                    Powinienem wystąpić o wynagrodznie za reklamę ;-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 16:32
                                                    O tym całym bio..to też warto podyskutowac, ale to później... mo muszę opuścić towarzystwo, ale:

                                                    Jak wyhodować bio, kiedy gleby skażone, powietrze skażone, a sąsiad za płotem ma normalą uprawę??
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 16:35
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Jak wyhodować bio, kiedy gleby skażone, powietrze skażone, a sąsiad za płotem m
                                                    > a normalą uprawę??

                                                    Nie wiem, ale różnica w smaku jest, więc chyba warto się starać?
                                                  • Gość: Honorata Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 17:28
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Czy są badania dowodzące, że nie są szkodliwe gdy się skumulują?

                                                    Udowodnić mozna tylko szkodliwość, a jeśli takowej dotąd nie stwierdzono, uznaje się rzecz za nieszkodliwą przy obecnym stanie wiedzy. Co się okaże np. za 30 lat - nie wiadomo.

                                                    > Pomidory też. Ale nie wiem czy to wynik modyfikacji, czy wczesnego zrywania zan
                                                    > im dojrzeją i do nas przyjadą.
                                                    > Nasze też są modyfikowane, ale maja smak...malinowe np.

                                                    Trudno powiedzieć co w jakim stopniu wpływa na smak, na ile "odpowiedzialne" jest zań sztuczne nawożenie, sztuczne ogrzewanie, sztuczne naświetlenie, a na ile modyfikacje genetyczne. "Malinowe" reczywiście są bardziej aromatyczne, ale to też już nie ten sam aromat co przed laty z własnej działki .... :(
                                                  • czarownica.z.tubtina Jakaż byłaby ze mnie czarownica... 29.04.13, 19:56
                                                    ...gdybym nie potrafiła korzystać z tajemnej mocy ziół?

                                                    >Oczywiście, to świetnie, że masz o nich wiedzę i jesteś tak miła aby przekazać ją innym, ale
                                                    >jeśli uprawia się na działce kilka różnych gatunków obok siebie, nie sposób zastosować w >praktyce te pożyteczne porady.

                                                    Jeszcze nawet przez chwile nie byłam miła, bo żadną wiedzą się nie podzieliłam. Ot, "na rybkę" rzuciłam informację, że można zamiast chemii stosować coś innego.

                                                    ale
                                                    >jeśli uprawia się na działce kilka różnych gatunków obok siebie, nie sposób zastosować w >praktyce te pożyteczne porady.

                                                    A to dlaczego? Kto mi zabroni posadzić wśród róż i truskawek czosnek, albo aksamitki obok pomidorów? Ponieważ nigdy nie miałam do czynienia z innymi uprawami niż kwiatów doniczkowych (muszę się pochwalić - azalie doniczkowe kwitną u mnie po kilka lat i to 3 razy do roku!) nie wiedziałam, ba! w życiu by mi nie przyszło do głowy, że czegoś nie można zastosować na działce. Tak jak inni sięgają po chemię - bo można, a nawet trzeba i to koniecznie! - ja szukałam innych sposobów, bo skoro miałam się już bawić w "posiadaczkę ziemską", to chciałam żeby była to zabawa zdrowa.

                                                    >Zresztą z mojego oświadczenia wynika (a i owszem, próbowałam), że ani tytoń ani krwawnik nie działają tak skutecznie na mszyce jak preparat w aerozolu ze sklepu ogrodniczego.

                                                    A to dziwne! Bo kiedy pierwszy raz opryskałam mszyce wyciągiem z tytoniu to było mi ich prawie żal, bo miałam wrażenie, że piszczą i skwierczą w tej kąpieli. Ale ponieważ napadły na moje ulubione róże i na bober (też ulubiony, chociaż bardziej prozaicznie) zacisnęłam zęby i wypsiukałam wszystko, co na nie naszykowałam. Widocznie Twoje receptury były mało warte.

                                                    >że ani tytoń ani krwawnik nie działają tak skutecznie na mszyce jak preparat w aerozolu ze sklepu ogrodniczego.

                                                    Hmm... może to i prawda, co prawisz, ale jak znam życie to stosowałaś Pirimor lub "cuś" podobnego. A czy wiesz, że krwawnik zawiera w liściach i kwiatostanach (lubisz zapach krwawnika, bo ja bardzo, podobnie jak indycze podrostki, które kiedyś moi znajomi karmili mieszanką krwawnika, pokrzywy i serwatki) olejki eteryczne, w których składzie jest cyneol mający działanie owadobójcze w postaci 1% emulsji? Ale oczywiście, Ty wolisz Pirimor i nic mi do tego...

                                                    >Jeśli chce się w ogóle
                                                    > zebrać owoce, to - niestety - nie ma czasu na eksperymenty

                                                    No kłopot w tym, ze ja i chciałam zebrać owoce i nie chciałam się nimi truć. Nie widziałam większego sensu w tym, żeby harować na działce (tak, dla mnie to była harówka, bo nie miałam siły na podstawowe czynności jej wymagające, ale za to mój kręgosłup czuł się po niej znakomicie) i w nagrodę za ciężką pracę jeszcze się truć. Więc albo miałam coś zdrowego, albo kupowałam u znajomej baby ze wsi, będąc zapewniana, że "to pani, jak dla siebie" i do końca jej nie wierząc, bo ten Pirimor i u niej widziałam.

                                                    Czy rośliny modyfikowane genetycznie są problemem dla naszego zdrowia? Nie mam pojęcia i pewnie się już nie dowiem, bo ta wiedza pewnie wymaga pokoleń. A truskawki z Hiszpanii pachną niesamowicie i smakują równie dobrze, jeżeli tylko kupię je dojrzałe. Niedojrzałe, zrywane takie do transportu, są tak samo plastikowe jak każdy inny owoc lub warzywo (warzywo, czy jarzyna?) i jeszcze opryskane...

                                                    Życzę przy tym Pirimorze niestłuszczonej wątroby, a gdyby coś zaczęło Ci dokuczać to polecam kocankę piaskową. Ma błogosławiony wpływ na regenerację witalności naszych wątrób.
                                                  • empi Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:02
                                                    Śnieguliczka biała...
                                                    większym poważaniem obdarzałem krzewy dzikiej róży z powodu jej dojrzałych owoców, zawartość ich wystarczyło komuś wsypać za koszulę
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:11
                                                    Ja wolałem wrzucać chrabąszcze za bluzki, ale co kto lubi ;-)))
                                                  • empi Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:15
                                                    ja je też wrzucałem, by potem wykazać się ratowaniem ofiary :). Z biegiem lat modyfikowałem ten proceder na inne części garderoby. Skończyłem z tym w momencie gdy taki chrabąszcz mimochodem dostał się do wnętrza moich spodni. :)
                                                    pzdr.
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:18
                                                    Ja zdałem sobie sprawę z tego, że mogą być nieprzyjemne dopiero po przeprowadzce do Lublina. Na Czubach były ich chmary, gdy zapadał półmrok, trudno było dojść do przystanku. Zaniechałem wtedy tych praktyk :-)))
                                                  • czarownica.z.tubtina Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:21
                                                    Z owoców dzikiej róży to ja robię wino. Jest bardzo smaczne, tyle tylko, że trzeba je podbarwić, bo kolor ma nieszczególnie apetyczny. Używam zwykle do tego soku z bzu czarnego, wtedy nabiera pięknego rubinowego koloru. Nasiona wsypane za koszulę to juz okrucieństwo, empi, bo piekło i swędziało. Ale chrabąszcze majowe... oooo, to była zabawa! Też już ich prawie nie ma...
                                                  • wampir-wampir Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:24
                                                    czarownica.z.tubtina napisała:

                                                    > Ale chrabąszcze maj
                                                    > owe... oooo, to była zabawa! Też już ich prawie nie ma...

                                                    A gdy tu przyjechałem w koncu lat 80-tych było ich naprawdę mrowie...
                                                  • empi Re: Muszę zaprotestować ;-) 28.04.13, 12:30
                                                    >Nasiona wsypane z
                                                    > a koszulę to juz okrucieństwo, empi, bo piekło i swędziało.
                                                    Zawsze dziewczynom pomagałem w łagodzeniu skutków tego okrucieństwa :)

                                                    >Ale chrabąszcze majowe... oooo, to była zabawa! Też już ich prawie nie ma...
                                                    i pomyśleć na Filaretów, na dole przy Głębokiej fruwały ich całe chmary :-(
                                                    pzdr.
                                                  • Gość: nicnima Re: Muszę zaprotestować ;-) IP: *.ipredator.se 28.04.13, 12:56
                                                    i nad zalewem ich od zachodu pełno akurat teraz tych chrząszczy majowych,kiedy rzekomo ich nie ma...
                                                  • toby5 Re: Warzywa i jarzyny 29.04.13, 06:29
                                                    czarownica.z.tubtina ma rację - to nie ta sama pokrzywa, ale dwa odrębne gatunki: pokrzywa zwyczajna i jasnota biała. Jasnota hamuje krwotoki z dróg rodnych, zwiększa ilość śluzu, działa wykrztuśnie i uspokajająco
                                                • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 14:04
                                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):
                                                  > Nie wiem skąd bierzesz zające, bo one są już w większości zżarte przez zaszczep
                                                  > ione lisy (według mojego kolegi myśliwego) i jego koło łowieckie nawet wypuszcz
                                                  > ało zające do lasu, jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało.

                                                  To się zgadza. Moi rodzinni myśliwi (brat stryjeczny i dwóch bratanków) też się skarżą, że od kilku lat nie upolowali ani jednego zająca, a ich koło łowieckie również je hoduje i wypuszcza do lasu. A pamiętam jak ojciec w latach 50. i 60. przywoził z polowania po kilka szaraków, które potem "kruszały" na mrozie za oknem. Dziś comber zajęczy w sosie śmietanowym z buraczkami to już tylko legenda ...
                                                  Choć, na marginesie, mój stosunek do myślistwa bardzo wyewoluował i obecnie jestem przeciwnikiem niepotrzebnego zabijania dzikiej zwierzyny.
                                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:14
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > To się zgadza. Moi rodzinni myśliwi (brat stryjeczny i dwóch bratanków) też się
                                                    > skarżą, że od kilku lat nie upolowali ani jednego zająca, a ich koło łowieckie
                                                    > również je hoduje i wypuszcza do lasu.

                                                    Nie jest tak tragicznie. W Carefourach można czasem dostać zające, więc jakieś egzemplarze się trafia trafić.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:16
                                                    Zdaje się, że i myśliwstwo wyewoluowało również od tamtych czasów i polowanie stało się drobną częścią dużej działalności kół łowieckich, ale tą najbardziej głośną.
                                                    Przez wiele lat pracowałam z łowczym jednego z kół i widziałam ich plany odstrzałów na cały sezon, właściwie to były odstrzały selekcyjne..
                                          • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 13:54
                                            wampir-wampir napisał:
                                            > W Konopnicy, czyli tuż za Lublinem żyją stada bażantów. Moja dentystka ma tam d
                                            > om z sadem i wiatrówkę. Czasem pozwala mi coś upolować na obiad, a ptaszki prze
                                            > pyszne!

                                            I tak publicznie przyznajesz się do kłusownictwa?
                                            U mnie bażanty chodzą dosłownie po trawniku pod oknem. Może dlatego, że nikt do nich nie strzela.
                                            • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 13:59
                                              Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                              > I tak publicznie przyznajesz się do kłusownictwa?

                                              Do czego?
                                              Bażanty potrafią narobić szkód w sadach, dlatego ich właścicieli są zmuszeni przerzedzać stada. Prawdę mówiąc nie wiem, czy bażanty są pod ścisłą ochroną.

                                              > U mnie bażanty chodzą dosłownie po trawniku pod oknem. Może dlatego, że nikt do
                                              > nich nie strzela.

                                              Do mojego ogródka też przylatuje bażancica. Kiedyś nawet wklejałem Ptaśkowi jej fotki, ale to zupełnie co innego.
                                              • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:03
                                                wampir-wampir napisał:

                                                > Prawdę mówiąc nie wiem, czy bażanty są pod ścisłą ochroną.

                                                Nie są. Odszkodowań nikt za to, co nawyprawiają wypłacać nie będzie.

                                                Ochrona

                                                Samiec łowny z okresem polowań: od 1 października do końca lutego. Samica wyłącznie na terenach Ośrodków Hodowli Zwierzyny (OHZ), gdzie prowadzi się wolierową hodowlę bażanta od 1 października do 31 stycznia.


                                                pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%BCant
                                                • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 14:23
                                                  Widzę, że wymagasz jednak uświadomienia.
                                                  Wszelka dzika zwierzyna jest pod ochroną w tym sensie, że nawet na gatunki łowne mogą polować tylko myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim i tylko w określonych terminach, zgodnie z "kalendarzem łowieckim". Zwyczajnemu obywatelowi nie wolno zabijać dzikiej zwierzyny w żaden sposób i w żadnym czasie, jest to przestępstwo zwane kłusownictwem ("Kłusownictwo oznacza działanie zmierzające do wejścia w posiadanie zwierzyny w sposób niebędący polowaniem albo z naruszeniem warunków dopuszczalności polowania" - art.4 pkt.3 ustawy z 13.10.1995 r. Prawo łowieckie), ściganym z urzedu i zagrożone karą nawet do 5 lat więzienia. Mało tego, zgodnie z art. 304 kodeksu postępowania karnego każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma obowiązek zawiadomić o tym odpowiednie organy państwowe (prokuraturę, Policję, Straż Leśną).
                                                  Tak stanowi prawo, choć w rzeczywoistości bywa róznie.
                                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:25
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Tak stanowi prawo, choć w rzeczywoistości bywa róznie.

                                                    Zawiadom, ja się wybronię. Nie będę wyjaśniał dlaczego.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:32
                                                    Bo wlazło na Twój teren, a nie ma chętnych do płacenia za szkody...
                                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:36
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Bo wlazło na Twój teren, a nie ma chętnych do płacenia za szkody...

                                                    Dokładnie. Jeśli masz areał odpowiadający hektarowi przeliczeniowemu, to prawo nie traktuje Cię już jak szaraczka. Zaliczasz się do klasy uprzywilejowanej w naszej chorej rzeczywistości i wolno Ci trochę więcej ;-)))
                                                  • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 14:40
                                                    Niestety, nie jest tak, jak sądzisz. Szkody, spowodowane przez dziką zwierzynę, nie uprawniają w żadnym wypadku do jej zabijania, a jedynie do roszczenia odszkodowawczego, a to zupełnie inna "bajka".
                                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:45
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Niestety, nie jest tak, jak sądzisz.

                                                    www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www.pzlow.pl&_PageID=117&_CheckSum=2094743482
                  • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 12:59
                    Mnie, w twojej wypowiedzi zainteresowało zgoła co innego niż sznycel, a mianowicie "scena u Wajdy, gdy Dulska ..."
                    O tempora, o mores! Dziś już Dulska nie jest kojarzona z Zapolską, a z Wajdą! Inna sprawa, ze "Z biegiem lat, z biegiem dni" kapitalne i niepowtarzalne. Też wzdycham do starych seriali i ze smutkiem konstatuję, że dziś już nikt takich nie tworzy. Ale, że historia lubi się powtarzać, więc może nie wszystko stracone ... :)

                    PS
                    Dla wyjaśnienia: nie uważam bynajmniej, że nie wiesz skąd "pochodzi" Dulska; zapewne człowiek oczytany doskonale zna tę postać. Chodzi mi o to, że klucz do świadomości literackiej większości obywateli RP brzmi dziś "Dulska u Wajdy", a nie "Dulska u Zapolskiej".
                    • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 13:09
                      Gość portalu: Honorata napisał(a):

                      > Dla wyjaśnienia: nie uważam bynajmniej, że nie wiesz skąd "pochodzi" Dulska; za
                      > pewne człowiek oczytany doskonale zna tę postać. Chodzi mi o to, że klucz do św
                      > iadomości literackiej większości obywateli RP brzmi dziś "Dulska u Wajdy", a ni
                      > e "Dulska u Zapolskiej".

                      Naprawdę sądzisz, że świadomość lieteracka jest tak, jakby to ująć - szeroka może - by kojarzyć Dulską z tym, zapomnianym przez Boga i ludzi serialem?
                      Przywołałem go, bo scenariusz autorstwa kronikarki Piwnicy i własnej rodziny - Joanny Olczak - Ronikier, to wariacje n/t literatury dotyczącej krakowskiego mieszczaństwa i bohemy.
                      W "Moralności pani Dulskiej", jak zapewne pamiętasz, nie ginął na wojnie narzeczony Hanki, nie było też mowy o sznyclach.
                      • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 13:12
                        wampir-wampir napisał:

                        > Naprawdę sądzisz, że świadomość lieteracka (...)

                        MIałem na myśli świadomość większości obywateli. Scenariusz natomiast to misz-masz. Nie tylko "Moralność pani Dulskiej" byłajego kanwą, ale skoro znasz ten serial, na pewno o tym wiesz. Tak tylko gwoli ścisłości dodaję.
                        • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 13:26
                          Owszem, wiem coś o tym, ponieważ w roku 1978 byłam w Teatrze Starym w Krakowie na siedmiogodzinnym spektaklu, w oparciu o który powstał serial. Szczególnie ciepło wspominam moich ulubionych, nieodżałowanych aktorów - Jerzego Bińczyckiego i Wiktora Sadeckiego.
                          • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 13:34
                            A mnie najbardziej żal Teresy Budzisz - Krzyżanowskiej. Po przeprowadzce do Warszawy rozpłynęła się we mgle, a była to jedna z najlepszych polskich aktorek, jakie znam. No i... aktorów. Wajda uznał, że tylko ona nadaje się do roli Hamleta.
                            Widziałem ten spektakl i w Starym i w KUL - owskiej stołwce z okzaji 20- lecia chyba Sceny Plastycznej.
                            To były czasy...
                            • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 13:47
                              Ja też bardzo cenię i lubię Teresę Budzisz-Krzyżanowską, szkoda że w obecnym stuleciu zbyt rzadko wykorzystywaną przez reżyserów filmowych.
                              • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:25
                                To, niestety, chyba bardziej kwestia nieubłaganego przemijania...zwłaszcza bolesnego dla kobiet.
                                A z krakowskich aktorek ja ceniłam bardzo Annę Polony...i też już przeminęła, nie ma ról dla niej
                                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 14:28
                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                  > To, niestety, chyba bardziej kwestia nieubłaganego przemijania...zwłaszcza bol
                                  > esnego dla kobiet.

                                  Nie, to kwestia braku dobrych scenariuszy i ogólnej nedzy polskiego kina.
                                  A w przypadku Buszisz-Krzyżanowskiej także przeprowadzki - to wtedy była stosunkowo młoda kobieta. Po prostu Studio to nie Stary.

                                  > A z krakowskich aktorek ja ceniłam bardzo Annę Polony...i też już przeminęła, n
                                  > ie ma ról dla niej

                                  Anna Polony zagrała w "Rewersie", pojawia się też chyba w TVN-owskich serialikach, no i stale gra w teatrze.
                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 14:57
                                    >
                                    > Nie, to kwestia braku dobrych scenariuszy i ogólnej nedzy polskiego kina.

                                    No właśnie nie ma ról dla kobiet w pewnym wieku.... nie tylko w Polsce, zobacz np. Deneuve i ilościowo i jakościowo.

                                    W teatrze - Anna Polony- bardziej reżyseruje, zajmuje się studentami, a gra mniej.
                                    Ona zawsze była bardziej aktorką Starego niż filmową. Zresztą sama o tym mówi w ten sposób.
                                    W serialikach wystąpiła, bo życie zmusiło... trzeba dorobić do emerytury..
                                    • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:07
                                      Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                      > No właśnie nie ma ról dla kobiet w pewnym wieku.... nie tylko w Polsce, zobacz
                                      > np. Deneuve i ilościowo i jakościowo.

                                      Nie wiem, Filmweb mówi, że gra. Nie wszystko wchodzi na nasze ekrany, a jakość to już sama wiesz. Nie mozna grać tylko w dobrych filmach.




                                      > W teatrze - Anna Polony- bardziej reżyseruje, zajmuje się studentami, a gra mni
                                      > ej.
                                      > Ona zawsze była bardziej aktorką Starego niż filmową. Zresztą sama o tym mówi w
                                      > ten sposób.
                                      > W serialikach wystąpiła, bo życie zmusiło... trzeba dorobić do emerytury..

                                      Tak, to prawda. Mniej mam teraz czasu, by bywać często w Krakowie, jednak udaje mi się jakoś trafić na spektekle z jej udziałem. Pewnie dlatego wydaje mi się, że gra stale.
                                      • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:17
                                        Deneuve i ilościowo i jakościowo....

                                        chodziło mi raczej nie o jakość filmu tylko o to, że te role są raczej drugoplanowe, coraz mniejsze..T.to właśnie problem starzejących sie kobiet (w przeciwieństwie do mężczyzn).
                                        Taki Eastwood to Oskary do 100 będzie zgarniał (za główne role)..
                                        • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:21
                                          Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                          > Taki Eastwood to Oskary do 100 będzie zgarniał (za główne role)..

                                          No tak, tylko że on sam reżyseruje swoje filmy. Trintignant czekał na wielką rolę w starszym wieku tak samo, jak Emmanuelle Riva.
                                          • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:31
                                            Ale wiesz, że Riva to raczej wyjątek niż reguła... Ale jednak Oskara nie dostała... Jennifer Lawrence w Poradniku pozytywnego myślenia była lepsza czy tylko młodsza (filmów nie widziałam, obu)
                                            • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:40
                                              Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                              > Ale wiesz, że Riva to raczej wyjątek niż reguła... Ale jednak Oskara nie dostał
                                              > a... Jennifer Lawrence w Poradniku pozytywnego myślenia była lepsza czy tylko
                                              > młodsza (filmów nie widziałam, obu)

                                              Bo chamerykańskie gale rządzą się swoimi prawami. Riva była rewelacyjna, ale jest Europejką. Filmy zagraniczne rzadko nagradza się w innych kategoriach, zwłaszcza tych najważniejszych. Najlepsza w tamtym roku "Miłość" też nie została nagrodzona, bo ten Oscar za film zagraniczny, to żałośnie mało na tle konkurencji.
                                              Jessica Tendy za "Wożąc miss Daisy" Oscara kiedyś dostała, choć to rola słabsza.
                                              • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 16:06
                                                Prawda, bo Oskary to nagrody chamerykańskie albo hamerykańskie, jak i hameryka pępkiem świata się sobie wydaje.. A kasa kasa... też rządzi światem..

                                                I tak to z jarzyn-warzyw wątek stał się kulturalno- myśliwski... i trwa.
                                                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 16:08
                                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                  > I tak to z jarzyn-warzyw wątek stał się kulturalno- myśliwski... i trwa.

                                                  Taki już urok tego forum :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 16:18
                                                    No zobaczę później jak sie rozwinie...
                                                    Ach te obowiązki...i nie tylko :-)))
    • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 17:00
      > > [i]Rośliny popularnie zwane warzywami mają swoje genetyczne nazwy:
      > korzeniowe - marchew, skorżonera, ziemniaki

      ...i tu się mylisz... nie tylko jeśli chodzi o skorzonerę, a nie skorżonerę... wg klasyfikacji UE kartofle/ziemniaki/grule/pyry etc. nie są warzywami... nie są jarzynami... nie są korzeniowymi... one w ogóle nie są sklasyfikowane... UE poległa na klasyfikacji ... :)))... bleee...
      • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 27.04.13, 17:05
        Tak, wiem, że skorzonera, wcisnąłem alta niechcący. To bardzo dobre warzywko, jedno z moich ulubionych. Żałuję, że zniknęła z rynku mieszanka białych warzyw Frosty, bo włąśnie skorzonerę zawierała m.in., a kupić gdzieś samą bardzo trudno.
        Według UE ogórki powinny być proste, a banany zakrzywione pod odpowiednim kątem. Dajmy spokój fantastom ;-)))
        • Gość: bleee... Re: Warzywa i jarzyny IP: 213.146.55.* 27.04.13, 18:40
          ...to nie fantastyka... to certyfikaty unijne sobie nie poradziły... kartofle nie są sklasyfikowane... bleee...
    • paseo a tu nie trzeba byc madrym,wystarczy sprawdzic 27.04.13, 17:03
      podstawowe określenie to warzywo (a) a synonimy to jarzyna(y) i zielenina(y)
      pl.wiktionary.org/wiki/warzywo#warzywo_.28j.C4.99zyk_polski.29
      • wampir-wampir Re: a tu nie trzeba byc madrym,wystarczy sprawdzi 27.04.13, 17:06
        Gdybyś przezcytał, co zacytowałem, zrozumiałbyś moje wątpliwości. A dostęp do słowników mam, dzięki :-)))
      • Gość: Honorata Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 12:42
        Słownik Języka Polskiego PWN, który jest autorytatywnym źródłem naukowym (w odróżnieniu od amatorskiej i pełnej błędów Wikipedii) ujmuje tę kwestię inaczej, rozwiązując ten problem językowy w sposób klarowny i logiczny.
        WARZYWO to "roślina zielna, której jadalna część korzeniowa, liściowa, kwiatostanowa, cebulowa, nasienna lub owocowa spożywana jest na surowo, po ugotowaniu, w przetworach lub jako przyprawa".
        Natomiast JARZYNA to "część jadalna rośliny warzywnej" lub "potrawa przyrządzona z tych roślin (gotowanych, duszonych), zwykle jako dodatek do mięsa".
        Słownik notuje również, że często warzywo utożsamiane jest z jarzyną, co jest zrozumiałe o tyle, że w przypadku warzyw, chodzi zwykle o część jadalną.
        • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 13:46
          Franca Feslikenian jest Włoszką, autorzy słownika PWN nie są więc dla niej autorytetami. Dla tłumacza być moze powinni być, dlatego interesuje mnie skąd te jarzyny. Może język polski jest zbyt ubogi, żeby oddać te rozróżnienia, które podała autorka książki, a może tłumacz był niekompetentny.
          • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 14:30
            To nieistotne kim jest pani Franca Feslikenian i co twierdzi. SJP PWN podaje znaczenie słów języku polskim, a o to chyba właśnie chodziło.
            • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 14:47
              Nie, nie o to mi chodziło.
              Mam dostęp do słownika, nie zakładałbym wątka, gdyby wystarczała mi ta definicja.
              • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 15:02
                Definicje definicjami, a ludzie mówią - jak mówią.
                Również fachowe (branżowe) definicje naukowe nie zawsze są zgodne z definicjami językowymi. Może być więc i tak, że z biologicznego (rolniczego, ogrodniczego) punktu widzenia rzecz wygląda tak, jak opisała to owa Włoszka, natomiast fromalne znaczenia językowe w języku polskim podaje SJP. Praktyka językowa zaś jest taka, jak napisałeś; w Przemyśłu mówi się jarzyny, a w Lublinie - warzywa. Decyduje o tym tradycja językowa, której źródła są często trudne do ustalenia.
                • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 15:12
                  Nie tyle o praktykę mi chodziło, bo tę znam, skoro opisałem, co o te rozróżnienia w języku polskim. Zgrzytały mi te jarzyny, więc byłem ciekaw, czy istnieje i jaki polski odpowiednik na tę grupe warzyw, inny niż użyty przez tłumacza.
                  Prawdę mówiąc liczyłem na wypowiedź osoby, która zna język włoski. Ja się uczę, ale nie znalazłem tej klasyfikacji w podręczniku, a książeczki pani Frani w oryginale nie posiadam, więc nie wiem, czego szukać w słowniku włosko - polskim.
                  • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 17:45
                    Nie wiem czy powinieneś szukać w słowniku, a jeśli już, to w jakimś specjalistycznym. Ja bym tam poszukała raczej w jakimś podręczniku, który zawiera polską klasyfikację upraw ogrodniczych. Może pomocny byłby telefon na Wydział Ogrodnictwa lub Wydział Nauk o Żywności?
                    • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 17:55
                      Pisałem Ci już kiedyś, że interesuje mnie żywy język, a nie definicje naukowe, czy słownikowe. Jeśli coś powinienem, to zadać to pytanie forum włoskim, bo z koleżanką, która tłumaczy z tego języka urwał mi się kontakt. Chciałbym wiedzieć dlaczego tłumacz pani Frani użył terminu jarzyny, a nie czym są szparagi według polskich naukowców.
                      Zdaję sobie sprawę z tego, że w polskim języku są takie terminy jak imponderabilia czy prokrastynacja i znam ich znaczenia. Aby poznać znaczenia tych, z którymi się dotąd nie zetknałem sięgam do słowników i klsyfikacji. Z językiem, o kóry mi chodzi ma to jednak niewiele wspólnego.
                      • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 18:22
                        Niepotrzebnie się srożysz i z góry odrzucasz wszelkie asocjacje naukowe. Choć dla przecietnego Polaka brzmi to dziwnie, ale - być może - taka jest właśnie oficjalna klasyfikacja naukowa, że marchew i pietruszka są "korzeniowcami", fasola i bób - "strączkowcami", a szparagi i karczochy - "jarzynami". Bohater Moliera, pan Jourdain, też nie wiedział, że mówi prozą :))))
                        • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 18:30
                          BYć może, ale to wyjaśni mi tłumacz, zapytany o powody użycia tego wyrazu.
                          Może być też zupełnie inaczej. Bywa, że język przekładu jest po prostu uboższy od języka oryginału i wówczas tłumacz zmuszony jest użyć zamiennika, kóry wydaje mu się najbliższy znaczeniowo lub wymyślić neologizm.
                          Miałem nadzieję na to drugie, czyli na dobrą zabawę. Każdy, kto był na spotkaniu z białoruskim tłumaczem "Ulissesa" albo czytał Tabakowską zrozumie dlaczego.
                          • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 18:44
                            ...a może wystarczyłoby - podsumowując - stwierdzić, że w Lublinie warzywa się kupuje, a jarzynę je, uprzednio z warzyw przygotowaną?... ;)... bleee...
                            • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 18:47
                              Niezupełnie o to mi chodziło, ale niech będzie. Jestem już trochę zmęczony przepychankami w pobocznych wątkach tego wątku i nie chce mi się ciągnąć go dłużej.
                              Mądry po szkodzie zastanowię się 3 razy, zanim założę następny ;-)))
                              • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 18:49
                                A wielbicieom językowych łamigłówek polecam Literki ;-)))
                                • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 19:15
                                  ...coraz częściej odnoszę wrażenie, że w kolejnych wątkach chodzi (...w większości niechlubnych przypadków... :)))...) nie tyle o meritum, ile o wybory miss lub mistera... mądrości, czy pychy?... na to musimy sobie sami odpowiedzieć... najlepiej przed zabraniem głosu... ;)... bleee...
                                  • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 19:22
                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                    > ...coraz częściej odnoszę wrażenie, że w kolejnych wątkach chodzi (...w większo
                                    > ści niechlubnych przypadków... :)))...) nie tyle o meritum, ile o wybory miss l
                                    > ub mistera... mądrości, czy pychy?... na to musimy sobie sami odpowiedzieć... n
                                    > ajlepiej przed zabraniem głosu... ;)... bleee...

                                    Autorom wątków zwykle chodzi o zabawę - forum to forma rozrywki. Co kogo bawi, to już inna sprawa. Martwi trochę, że to, co autor miał na mysli, trezba niekiedy łopatologicznie wykładać. Dawniej nie było takiej konieczności na tym forum. Przypadki trolli rozwalających wszystkie wątki pomijam.
                                    • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 19:38
                                      ...wchodzą w dorosłe życie ofiary nowej edukacji... i wygrzebują się z pyłu historii głosiciele jedynie słusznych teorii... oba gatunki - apodyktyczne i nieuprzejme... w rzeczy samej - zastanów się przed założeniem kolejnego wątku... ;)... bleee...

                                      ps.: ...ale może nie daj się zniechęcić?... bleee...
                                      • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 19:43
                                        Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                        > ps.: ...ale może nie daj się zniechęcić?... bleee...

                                        Szkoda, że od tak niedawna tu jesteś, bo wiedziałbyś, że wampira można zniechęcić tylko do kolejnej pełni ;-)))
                                        • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 20:09
                                          ...jestem tu już czas jakiś... nie tylko jako bleee... jeśli chodzi o wampiry - podobają mi się te z Terrego Pratchetta... niektóre radzą sobie niezgorzej i podczas pełni, hamując wampirzą krwiożerczość... i niosąc pożytki bliźnim... ;)))... bleee...
                                          • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 20:12
                                            Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                            Mój nick wymyślił dozorca kamienicy, w której się wychowałem. Na strychu były nietoperze, zwane wampirami, a ja ciągle zawracałem mu głowę o klucz, bo je podglądałem.
                                            Pełnia natomiast to odwieczne problemy ze snem, a nie spać łatwiej w towarzystwie ;-)))
                                            • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 21:25
                                              ...;)))... bleee...
                                        • empi Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 20:12
                                          Wampirze, czy znasz jakiegoś Indianina z plemienia Hopi? :)
                                          pzdr.
                                          • wampir-wampir Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa 28.04.13, 20:13
                                            empi napisał:

                                            > Wampirze, czy znasz jakiegoś Indianina z plemienia Hopi? :)

                                            Jasne Empi, całe mnóstwo ;-)))
                                      • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 20:21
                                        Gość portalu: bleee... napisał(a):
                                        > ...wchodzą w dorosłe życie ofiary nowej edukacji... i wygrzebują się z pyłu his
                                        > torii głosiciele jedynie słusznych teorii... oba gatunki - apodyktyczne i nieup
                                        > rzejme...

                                        Myślę, że bez większego trudu można na tym forum zidentyfikować jeszcze inne typy osobowości, m.in. tych, którzy biorą rewanż za lata marginalizacji, zepchnięcia na "boczny tor", neofitów, którzy "przejrzeli na oczy", a także tych, którzy zawsze i wszędzie wiedzą wszystko lepiej.
                                        • Gość: bleee... Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: 213.146.55.* 28.04.13, 22:07
                                          ...och, nikt nie oczekiwał, że będziesz aż tak się obnażać... daj spokój... to rzeczywiście tylko zabawa, jak wspomniał wampir... :)))... bleee...
                            • Gość: Honorata Re: Jarzyna, czyli jadalna część warzywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 19:02
                              Gość portalu: bleee... napisał(a):
                              > ...a może wystarczyłoby - podsumowując - stwierdzić, że w Lublinie warzywa się
                              > kupuje, a jarzynę je, uprzednio z warzyw przygotowaną?... ;)... bleee...

                              Dokładnie tak wynika ze Słownika Języka Polskiego PWN.
                              Chyba nie bez powodu wśród językoznawców panuje pogląd, że język potoczny, używany na Lubelszczyźnie, jest najbardziej zbliżony do wzorca literackiego. :)
    • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 14:35
      Nie miałam zamiaru prostować tego, co napisałeś, pisałam mniej więcej w tym samym czasie i dopiero po wysłaniu postu okazało się, że juz skomentowałeś post wampira. Aluzja, faktycznie, była dość wyrafinowana, więc może nie każdy zrozumiał.
      • Gość: srampir-srampir Re: Warzywa i jarzyny IP: *.xdsl.centertel.pl 28.04.13, 14:50
        nie tłumacz się,bo nie musisz,to co napisałas to samo prawdziwe sedno i nie ma potrzeby komentować...
        PS.bociana albo bażanta zjem dopiero jak wybuchnie trzecia wojna swiatowa i nie będzie co jeść a mnie świtać będzie myśl by dalej żyć na tym przygłupim swiecie...
        • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:08
          Tak dla ciekawości: schabowego też nie jesz???
          • Gość: srampir-srampir Re: Warzywa i jarzyny IP: *.xdsl.centertel.pl 28.04.13, 15:12
            jem,bo niby dlaczego mam nie jeść?zakaz jakiś jest?
            • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:23
              No to dlaczego bażnta nie można zjeść, skoro świnkę można?????

              • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:29
                Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                > No to dlaczego bażnta nie można zjeść, skoro świnkę można?????

                Bo według Honoraty strzelanie do bażanta jest zakazane, a raczej zareazerwowane dla człnków kół łowieckich. Honorata nie doczytała, że ustawodawca uznał bażanta znajdującego się na terenie rolnika za zwierzę gospodarskie. Długa ta ustawa, oj długa... ;-)))
                • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 15:43
                  wampir-wampir napisał:
                  > Bo według Honoraty strzelanie do bażanta jest zakazane, a raczej zareazerwowane
                  > dla człnków kół łowieckich. Honorata nie doczytała, że ustawodawca uznał bażan
                  > ta znajdującego się na terenie rolnika za zwierzę gospodarskie. Długa ta ustawa
                  > , oj długa... ;-)))

                  Jeśli powołujesz się na ustawę, to bądźmy precyzyjni. Art.16 rzeczonej stanowi: "Zabrania się chowu i hodowli zamkniętej zwierząt łownych, z wyjątkiem bażanta oraz zwierząt uznanych za zwierzęta gospodarskie na podstawie odrębnych przepisów."
                  Tak więc zwierzęciem gospodarskim może być tylko bażant wyhodowany w tymże gospodarstwie, a nie dziki ptak, który znalazł się tam przypadkowo. Ponadto, strzelanie z wiatrówki nie jest dopuszczalną metodą uboju ptactwa hodowlanego. Wiatrówka to broń sportowa, z której nie wolno strzelać do ludzi i zwierzat.
                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:53
                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                    > Jeśli powołujesz się na ustawę, to bądźmy precyzyjni. Art.16 rzeczonej stanowi:
                    > "Zabrania się chowu i hodowli zamkniętej zwierząt łownych, z wyjątkiem baża
                    > nta oraz zwierząt uznanych za zwierzęta gospodarskie na podstawie odrębnych prz
                    > episów."


                    Jezstem precyzyjny, bo "odrebne przepisu" mówią wyraźnie, co oznacza chów i znam praktykę tego "gospodarstwa", w którym stzrelam.

                    > Tak więc zwierzęciem gospodarskim może być tylko bażant wyhodowany w tymże gosp
                    > odarstwie, a nie dziki ptak, który znalazł się tam przypadkowo.

                    Nie, ponieważ chów również mieści się w tej definicji.

                    >Ponadto, strzel
                    > anie z wiatrówki nie jest dopuszczalną metodą uboju ptactwa hodowlanego. Wiatró
                    > wka to broń sportowa, z której nie wolno strzelać do ludzi i zwierzat.

                    To nie jest ptactwo hodowlane.
                    • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 16:54
                      wampir-wampir napisał:
                      > Jezstem precyzyjny, bo "odrebne przepisu" mówią wyraźnie, co oznacza chów i zna
                      > m praktykę tego "gospodarstwa", w którym stzrelam.
                      > Nie, ponieważ chów również mieści się w tej definicji.
                      > To nie jest ptactwo hodowlane.

                      Po co mamy się przekomarzać. Zadzwoń jutro do PZŁ i zapytaj czy wolno strzelać z wiatrówki do dzikich bażantów, które znalazły się w twoim sadzie?
                      Ja dzwoniłam przed chwilą do znajomego, który - jak sie okazuje - jest nie tylko myśliwym, ale i strażnikiem łowieckim. Odpowiedział, żebyś na następne polowanie w sadzie zaprosił kogoś od nich, to sprawa przebiegnie szybciej, bo będa bezpośrednie dowody :)))
                      A tak ma raginesie; jak już wspomniałam wcześniej, z wiatrówki w ogóle nie wolno strzelać ani do ludzi ani do zwierząt. Wiatrówka to broń sportowa i - formalnie biorąc - wolno z niej strzelać wyłącznie na strzelnicy (ustawa o broni i amunicji z r. 1992). Że w praktyce bywa różnie, to już inna sprawa.
                      • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 17:01
                        Gość portalu: Honorata napisał(a):

                        > Po co mamy się przekomarzać. Zadzwoń jutro do PZŁ i zapytaj czy wolno strzelać
                        > z wiatrówki do dzikich bażantów, które znalazły się w twoim sadzie?

                        Ja o zupie, Ty o d...
                        Chów wyklucza dzikość, a dzwonić nie muszę. Radzę sobie i z interpretacją przepisów i z ich wyszukiwaniem. To pewnie skutem mojego wszechstronnego wykształcenia ;-)))

                        Miło, że wreszcie zauważyłaś, że przekomarzanie się nie ma sensu, bo zaczyna to już trącić obsesją podobną do tej, jaką ma podróbka na punkcie Leniaka :-)))
                        • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 17:34
                          wampir-wampir napisał:
                          > Chów wyklucza dzikość, a dzwonić nie muszę. Radzę sobie i z interpretacją przep
                          > isów i z ich wyszukiwaniem. To pewnie skutem mojego wszechstronnego wykształcen
                          > ia ;-)))

                          Mam nadzieję, że to wykształcenie pozwoli Ci też zbadać problem: czym jest wiatrówka oraz co i gdzie wolno nią robić? :))

                          > Miło, że wreszcie zauważyłaś, że przekomarzanie się nie ma sensu, bo zaczyna to
                          > już trącić obsesją podobną do tej, jaką ma podróbka na punkcie Leniaka :-)))

                          Niestety, nie rozumiem o co chodzi z tym Leniakiem; nie znam odniesień, zbyt rzadko bywam na forum :(
                          • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 17:43
                            Gość portalu: Honorata napisał(a):

                            > Mam nadzieję, że to wykształcenie pozwoli Ci też zbadać problem: czym jest wiat
                            > rówka oraz co i gdzie wolno nią robić? :))

                            Obawiam się, że Twoje nadzieje, co do Twojego wpływu na to czym będę się zajmował są płonne :-)))

                            > Niestety, nie rozumiem o co chodzi z tym Leniakiem; nie znam odniesień, zbyt rz
                            > adko bywam na forum :(

                            Zbyt rzadko bywasz, a interpretujesz aluzje jako wyrafinowane. Cóż, zbyt rzadko nawet, by je rozumieć :-(((
                            Może gdybyś zainteresowala się w większym stopniu wątkami, które zakładają inni użytkownicy i tym, co w nich piszą, byłabyś bardziej au courrant. Ja naprawdę nie jestem aż tak ciekawy, byś poświęcała mi tyle czasu.
                            • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 18:02
                              wampir-wampir napisał:
                              > Obawiam się, że Twoje nadzieje, co do Twojego wpływu na to czym będę się zajmow
                              > ał są płonne :-)))

                              Nie mam ani ambicji ani zamiaru wpływania na to, czym się będziesz zajmować. Wiem tylko, że ignorantia iuris nocet, więc jeśli używa się wiatrówki, to może warto byłoby wiedzieć do czego ona służy, a jakie użycie jest ryzykowne. :)

                              > Zbyt rzadko bywasz, a interpretujesz aluzje jako wyrafinowane. Cóż, zbyt rzadko
                              > nawet, by je rozumieć :-(((

                              Akurat po to żeby zrozumieć aluzję w sprawie bociana nie trzeba wcale bywać na forum. Po twoim oświadczeniu, że kłusujesz na bażanty, była ona dość przejrzysta, a jej wyrafinowanie polegało na tym, że autor pozornie nie odnosił się "ad personam" i nie krytykował wprost twojego postępowania.

                              > Może gdybyś zainteresowala się w większym stopniu wątkami, które zakładają inni
                              > użytkownicy i tym, co w nich piszą, byłabyś bardziej au courrant. Ja naprawdę
                              > nie jestem aż tak ciekawy, byś poświęcała mi tyle czasu.

                              Nie traktuję forum podmiotowo, a przedmiotowo. Nie odnoszę się do autorów, tylko do spraw i problemów, które poruszają. Sprawy językowe nie są mi obce i stąd zainteresowanie tym wątkiem. Z ostatnim twoim zdaniem w akapicie powyżej nie polemizuję, ponieważ w pełni się z nim zgadzam! :)
                              • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 18:12
                                Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                > Wi
                                > em tylko, że ignorantia iuris nocet, więc jeśli używa się wiatrówki, to
                                > może warto byłoby wiedzieć do czego ona służy, a jakie użycie jest ryzykowne. :


                                Pozwolisz, że o ryzykowności moich zachowań będę debatował raczej z adwokatem? :-)))

                                > Akurat po to żeby zrozumieć aluzję w sprawie bociana nie trzeba wcale bywać na
                                > forum. Po twoim oświadczeniu, że kłusujesz na bażanty, była ona dość przejrzyst
                                > a, a jej wyrafinowanie polegało na tym, że autor pozornie nie odnosił się "ad p
                                > ersonam" i nie krytykował wprost twojego postępowania.

                                Autor odnosił się wprost do Leniaka, który założył na FL kilka wątków o bocianach oraz do mnie, jako że zjechałem go za głupotę w wątku, który założył Leniak wczoraj. Aluzji, niestety, nie zrozumiałaś.
                                > Nie traktuję forum podmiotowo, a przedmiotowo. Nie odnoszę się do autorów, tylk
                                > o do spraw i problemów, które poruszają. Sprawy językowe nie są mi obce i stąd
                                > zainteresowanie tym wątkiem. Z ostatnim twoim zdaniem w akapicie powyżej nie po
                                > lemizuję, ponieważ w pełni się z nim zgadzam! :)

                                Tak, ale skoro i grzeczność - jak twierdziłaś - nie jest Ci obca, to miło by było, gdybyś uszanowała moją niedawną prośbę i bez wzgledu na tematykę moich wątków, nie zmuszała mnie, bym okazywał swoją odpisując na posty skierowane do mnie, bo zamieszczane pod moimi wpisami.
                                Przyznam, że rola gospodarza watków robi się dla mnie męcząca, gdy się w nich pojawiasz.
                                • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 18:56
                                  wampir-wampir napisał:
                                  > Pozwolisz, że o ryzykowności moich zachowań będę debatował raczej z adwokatem?
                                  > :-)))

                                  Oczywiście, że pozwolę. Zwłaszcza, że nie mam na to wpływu z kim i o czym debatujesz, a nadto niewiele mnie to obchodzi. Niemniej, jeśli publicznie wyznajesz, że strzelasz z wiatrówki do bażantów, to jest to zachowanie obiektywnie bezprawne i ryzykowne, niezależnie od tego czy i z kim o tym debatujesz.

                                  > Autor odnosił się wprost do Leniaka, który założył na FL kilka wątków o bociana
                                  > ch oraz do mnie, jako że zjechałem go za głupotę w wątku, który założył Leniak
                                  > wczoraj. Aluzji, niestety, nie zrozumiałaś.

                                  Jak już wykazałam uprzednio, nie trzeba było wcale znajomości waszych potyczek z autorem, ażeby zrozumieć, że "zupa z bociana" jest aluzją do polowania wiatrówką w sadzie na bażanty, bo jedno i drugie jest przestępstwem. To wystarczjący asumpt. "Drugie dno" sprawy rzeczywiście nie było mi znane, ale nie było ono niezbędne dla zrozumienia aluzji.

                                  > Tak, ale skoro i grzeczność - jak twierdziłaś - nie jest Ci obca, to miło by by
                                  > ło, gdybyś uszanowała moją niedawną prośbę i bez wzgledu na tematykę moich wątk
                                  > ów, nie zmuszała mnie, bym okazywał swoją odpisując na posty skierowane do mnie
                                  > , bo zamieszczane pod moimi wpisami.
                                  > Przyznam, że rola gospodarza watków robi się dla mnie męcząca, gdy się w nich p
                                  > ojawiasz.

                                  Rozpiera Cie pycha kiedy piszesz "moich wątków", bo na publicznym forum żaden wątek nie jest niczyją własnością, nie występuje też pojęcie "gospodarza wątku". Wyłącznym właścicielem wszystkich wątków jest Agora SA, a ich "gospodarzem" tzw. opiekun, posiadający kompetencje i narzędzia do rzeczywistego gospodarowania, czyli akceptowania lub kasowania komentarzy, udzielania pouczeń i ostrzeżeń itp. Osoba rozpoczynająca wątek ma dokładnie takie same uprawnienia jak każdy inny i żadnych dodatkowych prerogatyw.

                                  Jak już zaznaczyłam uprzednio, nie interesuje mnie specjalnie kto jest autorem komentarza, a jedynie jego treść, pochlebiasz więc sobie uważając, że piszę "do Ciebie", gdyż faktycznie piszę tylko "na temat". Niemniej, tym razem, wzorując się na twojej stylistyce, zwrócę się wprost do Ciebie z następującym "postulatem": pozwolisz, że sama będę decydować o tym, w którym wątku mam się "pojawiać" i co w nim pisać. :))
                                  • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 18:59
                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                    > Jak już zaznaczyłam uprzednio, nie interesuje mnie specjalnie kto jest autorem
                                    > komentarza, a jedynie jego treść, pochlebiasz więc sobie uważając, że piszę "do
                                    > Ciebie", gdyż faktycznie piszę tylko "na temat". Niemniej, tym razem, wzorując
                                    > się na twojej stylistyce, zwrócę się wprost do Ciebie z następującym "postulat
                                    > em": pozwolisz, że sama będę decydować o tym, w którym wątku mam się "pojawiać"
                                    > i co w nim pisać. :))

                                    Naturalnie, pozwól zatem, że nie będę się więcej kierował grzecznościowym poczuciem obowiązku odpowiadania na Twoje komentarze i bedę je w przyszłośc ignorował :-)))
                                    • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 20:07
                                      Jeśli masz się popisywać nonszalancją i "wszechwiedzą" w każdej sprawie, aby wykazać "wyższość świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia", to rzeczywiście lepiej ignoruj. Będzie sensowniej i mniej nerwowo.
                                      Nie znaczy to jednak, że ja będę ignorowała komentarze, których treść będzie - miom zdaniem - zasługiwała na reakcję. Choćbyś był ich "patentowym" właścicielem.
                                      • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 20:16
                                        Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                        > Nie znaczy to jednak, że ja będę ignorowała komentarze, których treść będzie -
                                        > miom zdaniem - zasługiwała na reakcję. Choćbyś był ich "patentowym" właściciele
                                        > m.

                                        Nie wątpię. Grzeczność nie jest nauką ani łatwą, ani...?
                                        Aaa... sprawdź sobie w Wiki.
                                        Adieu!
                                        • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 20:31
                                          Reagowanie na głupotę, chamstwo czy choćby wprowadzanie ludzi w błąd, to obowiązek każdego rozumnego i przyzwoitego człowieka. Nie ma to nic wspólnego z taką kategorią jak grzeczność, nie mieszaj więc wody z oliwą, bo na nic się to nie zda.
                                          Wikipedia to licha podróbka, która udaje dzieło naukowe, pełna błędów, dowolnych koncepcji i tendencyjnych opinii. Nie powiem, że kompletnie nieprzydatna, jednak wymagająca dobrego "sitka" aby oddzielić "ziarna" od "plew".
                                          • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 20:39
                                            Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                            > Reagowanie na głupotę, chamstwo czy choćby wprowadzanie ludzi w błąd, to obowią
                                            > zek każdego rozumnego i przyzwoitego człowieka. Nie ma to nic wspólnego z taką
                                            > kategorią jak grzeczność, nie mieszaj więc wody z oliwą, bo na nic się to nie z
                                            > da.

                                            Hmm... dla mnie rozmowa z chamem wymaga zawsze uruchomienia pokładów grzeczności. Tylko w tych kategoriach mogę oceniać moją wymianę zdań z Tobą. To co wyprostowałem, ma mniejsze znaczenie.

                                            > Wikipedia to licha podróbka, która udaje dzieło naukowe, pełna błędów, dowolnyc
                                            > h koncepcji i tendencyjnych opinii. Nie powiem, że kompletnie nieprzydatna, jed
                                            > nak wymagająca dobrego "sitka" aby oddzielić "ziarna" od "plew".

                                            Wikipedia nie jest dziełem naukowym, ale zbiorem aforyzmów m.in. Wpisując część zdania w wyszukiwarkę, bez trudu znajdziesz jego dalszy ciąg oraz autora w Wiki.
                                            A teraz pozwól - to taki zwrot grzecznościowy, o nic Cię nie proszę - że nie będę sobie więcej zawracał głowy Twoimi postami.
                                            • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 22:01
                                              wampir-wampir napisał:
                                              > A teraz pozwól - to taki zwrot grzecznościowy, o nic Cię nie proszę - że nie bę
                                              > dę sobie więcej zawracał głowy Twoimi postami.

                                              Już w poprzednim liście napisałeś "adieu", byłam jednak pewna, że nie pozwoliusz na to aby mój komentarz pozostał bez twojej, jedynie słusznej i "miazdżącej" intelektualnie odpowiedzi. Nie przejmuj się jednak zbytnio, z wiekiem ta "dziarskość" przechodzi. Nawet tak wybitnym jednostkom jak Ty.
            • Gość: srampir-srampir Re: Warzywa i jarzyny IP: *.xdsl.centertel.pl 28.04.13, 15:27
              poproszę o przepis na schabowego z bażanta albo z bociana skoro takie są.
              • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 15:37
                O bocianie sie tu nie dyskutuje, bo jest chroniony , ale ciekawa jestem co by zrobił właściciel stawu hodowlanego, gdyby przyleciało parę bocianów do stołówki, na dłużej, nie na jeden obiad....
                Schab to część świnki... Ale udko z bażanta...
                • wampir-wampir Re: Warzywa i jarzyny 28.04.13, 15:41
                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                  > O bocianie sie tu nie dyskutuje

                  No chyba, ze się ma leniakową obsesję. Tyle, że Przemek bociany dokarmia, a nie gotuje.
                  To ta "wyrafinowana" aluzja ;-)))
          • Gość: Honorata Re: Warzywa i jarzyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 15:32
            Przepraszam, że pytam, ale z ukształtowania graficznego wątku nie wynika do kogo kierujesz swoje zapytanie.
            Jeśli do mnie, to - owszem - jem mięso, co nie znaczy, że bez bolesnej świadomości, iż w tym celu pozbawiono życia jakieś stworzenie. Z tego punktu widzenia bardziej moralne wydaje się jedzenie wołowiny, gdyż ciało jednego zabitego zwierzęcia jest w stanie nakarmić wielu ludzi. Tak czy owak to smutne, że świat jest tak urządzony, iż jedne stworzenia muszą zabijać inne aby żyć.
            • Gość: marzof10 Re: Warzywa i jarzyny IP: *.dynamic.mm.pl 28.04.13, 16:27
              cóż ...pytanie filozoficzne,,,albo teologiczne...ale raczej retoryczne??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka