jane_24 29.07.04, 15:16 poszukuje fajnych knajpek w Lublinie - bardzo prosze o typy :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: zorbi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:39 Proponuję: U Szewca - na Starówce, Spiżarka - b. ładnie ale drogo i nie ma wiele do jedzenia, ale jednak, El Paso - fajnie i dobre jedzenie, choć mały wybór, Sphinx - najlepszy fast-food na świecie, Hoolywood - za alkohol i atmosferę, Cafe Essence - za kawę, Vanilla - za desery, Wielki Mur - dobra chińszczyzna, Traviatta - miła i kameralna, Chata - dobre, dużo i tanio, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.crowley.pl 29.07.04, 16:52 >Sphinx - najlepszy fast-food na świecie, Uśmiałem się:-))), najlepszy fast-food na świecie:-))), toż to trzeba nie mieć gustu kulinarnego i kubki smakowe mieć w dodatku wyżarte przez wódę, by to ociekające tłuszczem mięso, wymemłane w jakichś polanych tłuszczem warzywach nazwać najlepszym. Poza tym fast-food, to szybkie jedzenie, a nie takie, które zamiawia się z karty. Taka subtelna różnica. I na marginesie: fast-food nie liczy sobie jak za obiad w restauracji. Ale rozumiem zachwyt nad miejscem: w końcu główna ulica, nowy lokal. Okrzepniesz po 3 wizycie i sam stwierdzisz, że to syf, którego się na dłuższą metę jeść nie da. lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 23:18 Duża przykrość, że traktujesz Sfinksa jako restaurację, a nie fast food. Widać nie jadasz w restauracjach, ale z drugiej strony jacy klienci taka restauracja. Ja akurat traktuję Sfinksa jako fast-food właśnie z powodu podłej jakości jedzenia i przychodzę tam JEDYNIE zjeść i wyjść, choć jednocześnie to jedzenie mi smakuje :). A poza tym mądralo poczytaj sobie Bikonta i Makłowicza to będziesz wiedział, że to NIE JEST MOJE określenie. No cóż, ładunek ignorancji w jednym poście wypełniłeś, a teraz idź, pochodź po knajpach, może odróżnisz fast- food od knajpy, a knajpę od restauracji. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.crowley.pl 30.07.04, 10:50 >Duża przykrość, że traktujesz Sfinksa jako restaurację, a nie fast food. Ja, to nawet jak fast-food go nie traktuję, bo tak jak napisałem w poście powyżej, musiałbym stracić całkowicie smak i swój gust kulinarny. Ale jak widzę kolega zachwycony, w końcu nowy lokal przy głównej ulicy, trzeba się pokazać kilka razy, że jesteśmy trendy, prawda? :-))) >Widać nie jadasz w restauracjach, ale z drugiej strony jacy klienci taka >restauracja. Tak Zorbi, u mnie na wsi nie ma restauracji. Jadam w barze GS-u, zadowolony? :-))) >Ja akurat traktuję Sfinksa jako fast-food właśnie z powodu podłej jakości >jedzenia i przychodzę tam JEDYNIE zjeść i wyjść, choć jednocześnie to jedzenie >mi smakuje :). To jaki z Ciebie autorytet, skoro smakuje Ci podłe jedzenie??? Czym chcesz mnie tutaj oczarować w swej błyskotliwej odpowiedzi na mój post? Jakże Cię uznać za wyrocznię, skoro sam się przyznajesz, że smakuje Ci "gówno"? :-)))Już pokazałeś nam jaki masz gust: podłe jedzenie ze Sfinksa mu smakuje !!!:-))) i sam się przyznaje, że jest kulinarnym bezguściem :-))) No brawo, ale cenię Cię za szczerość, choć niezamierzoną. >A poza tym mądralo poczytaj sobie Bikonta i Makłowicza to >będziesz wiedział, że to NIE JEST MOJE określenie. No cóż, ładunek ignorancji >w >jednym poście wypełniłeś, a teraz idź, pochodź po knajpach, może odróżnisz >fast- >food od knajpy, a knajpę od restauracji. :) No, widzę że kolega autorytetów się naczytał i teraz nam tutaj mądrości ludowe przekazuje:-))) Ja nie czytam, wybacz, ani Bikonta ani Makłowicza, wolę zamiast czytania wpaść tu i ówdzie na obiad i samemu sprawdzić własnymi kubkami smakowymi co podano na talerzu. Czytanie o jedzeniu jakoś mnie mierzi, ale jak widzę kolega zamiast jadać, woli czytać i później sadzić takie dyrdymały, że Sfinks to najlepszy fast-food pod słońcem :-))) (to też w Makłowiczu wyczytałeś? :-))) )No ale teraz nie dziwię się, praktyki jedząc książki Bikonta i Małkowicza się nie zdobędzie :-))) Polecam czasami oprócz lektury wprawki polegające na odwiedzaniu i na trzeźwo smakowaniu tego co Ci podają, może wtedy dostrzeżesz, że to co jadasz w Sfinksie to najzwyklejszy pod słońcem syf, z dobrym jedzeniem mający tyle wspólnego co sam Sfinks z fast-foodem czy restauracją. To jest BAR RESTAURACYJNY - jeśli chcesz już być precyzyjny!!! Poza tym wiedzieć powinieneś znawco, że kategorie "bar", "restauracja", "karczma" etc. posiada się nie za jakość podawanej żywności, a za kilka elementów takich jak: - czas realizacji zamówienia, - wystrój wnętrza, - obsługa kelnerska, - możliwość wyboru dań z karty, - wyszynk alkoholu itd. Ale co Cię będę uczył, przecież Ty już przeczytałeś Bikonta i Makłowicza :-))) I sprawdź sobie czym jest fast-food i jakie warunki spełniać musi miejsce, by nazwać je fast-foodem. Tylko na boga, nie w takich fachowych publikacjach jak Makłowicza:-))) pzdr. lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
paveua Lutzek, człowieku, wyluzuj 30.07.04, 12:22 Hej! Wyluzuj trochę, bo z tym zadęciem i chęcią udupienia każdego na każdy zaproponowany temat, to w końcu zostaniesz ikoną tego forum :) A co to za frajda? Człowiek (zorbi) wyraził swoją subiektywną opinię (ja bym tak czytał jego maila) na temat żarcia w sfinksie - jego opinia - jego gust. A że o gustach już nie wypada dyskutować, więc proponuję zakończyć tą niezwykle porywającą wymianę "jedynie słusznych" poglądów. Zwłaszcza że nie na temat. A co do sfinksa - powiedz mi gdzie w Wawce chodzisz do restauracji, żeby za obiad (nie lunczyk) dać tylko tyle co w sfinksie? Chętnie przytnę swoje koszty :) Albo przynajmniej zdefiniuj, co rozumiesz przez restaurację i obiad. pozdrówka paveua Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: Luz, totalny luz, większego luzu nie było :-)) IP: *.crowley.pl 30.07.04, 12:55 Paveua napisał: >Wyluzuj trochę, bo z tym zadęciem i chęcią udupienia każdego na każdy >zaproponowany temat, to w końcu zostaniesz ikoną tego forum :) Sam się posługujesz emoticonami (:-), więc spójrz i na mojego poprzedniego posta, a zobaczysz ile w nim tych samych znaczków, które i Ty używasz. Czy te znaczki wg Ciebie oznaczają zadęcie czy li tylko dobry humor? :-)) To tak na marginesie. Druga rzecz: nie wydaje Ci się, że... w wątku dotyczącym "Co mnie trzyma w Lublinie" (czy jakoś tak) to... mnie próbowano udupić (ach Ci krajanie kochani) za to tylko, że stwierdziłem, że Lublin chyli się ku upadkowi i nie śpiewam pochwalnych pieśni na temat tego miasta? Ale jak widzę, to każdy interpretuje sobie jak chce:-))) >A co to za >frajda? Człowiek (zorbi) wyraził swoją subiektywną opinię (ja bym tak czytał >jego maila) na temat żarcia w sfinksie - jego opinia - jego gust. Dokładnie ja uczyniłem to samo, stwierdziłem że Sfinks podaje syfiaste jedzenie, za co Pan norbi obraził się na mnie i stwierdził (mimo, że sam uważa że jest syfiaste a jednak je i mu smakuje, sic!!!), żem ignorant kulinarny:-))) >A że o >gustach już nie wypada dyskutować, więc proponuję zakończyć tą niezwykle >porywającą wymianę "jedynie słusznych" poglądów. Zwłaszcza że nie na temat. >A co do sfinksa - powiedz mi gdzie w Wawce chodzisz do restauracji, żeby za >obiad (nie lunczyk) dać tylko tyle co w sfinksie? Chętnie przytnę swoje >koszty :) Albo przynajmniej zdefiniuj, co rozumiesz przez restaurację i obiad. A w Wawce to jest tak, że za cenę 15 złotych, obiad dostaniesz.... wszędzie!!! Dwa dania i napój, w każdym miejscu. Wymieniać by bez liku: Shooters (Grójecka), Fuks (Białobrzeska), Nowy Klub (Grójecka), Kuchnia Polska (Al. Jerozolimskie) - to tylko te w bezpośrednim sąsiedztwie mojej skromnej osoby. 15 złotych za obiad to i tak średnia cena. Są miejsca, gdzie za dwudaniowy obiad płacisz 8-12 złotych. Za 15 złotych to masz cattering, który wniesie Ci jeszcze wszystko na górę do pokoju w którym pracujesz. Takie są ceny. A za 15 złotych w Sfinksie dostaniesz talerz ryżu z pływającymi w tłuszczu warzywami i mięso kebabowe. I czego byś nie zamówił, to tylko mięso się zmienia, reszta jest wciąż taka sama. A przepraszam, możesz urozmaicić sobie zamieniając ryż na frytki :-))) Super jedzenie:-))), trzeciego dnia przechodząc obok Sfinksa już mdłości biorą od samego zapachu, bo wciąż widzisz te taplające się w tłuszczyku pocięte w paseczki warzywka:-))), przypalone zresztą czasami, bo kto smaży wszystko razem z cebulą, która najszybciej dochodzi (ale to taki drobny szczegół, na który Sfinks nie zwraca uwagi, bo oni przecież tej poprzypalanej cebuli jadać nie muszą) :-))). Smacznego życzę w Sfinksie:-))) lutzek PS. Emoticony są po to, by je dostrzegać i starać się choć trochę odczytać nastrój osoby piszącej i posługującej się nimi. Po to zostały stworzone:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 13:07 No to wszystko wyjaśnia. Już Warszawiak z krwi i kości i Sfinks w ząbki kole. Ajajaj. A Mariott ? Pewnie jadasz tam śniadania ? :))) A my skrzaty lubelskie, gdzie nam do warszawiaka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.crowley.pl 30.07.04, 13:17 Śniadania jadam w domu, mam fantastyczną żonę, robi cudowne kanapki. Możesz mi zazdrościć:-))) lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 13:34 Zazdrościć żony czy kanapek ? Mniemam, że skoro kolega taki wrażliwy na walory kulinarne to pewnie kanapek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.crowley.pl 30.07.04, 13:45 I żony i kanapek. Z apetytem zajadam i kanapki i żonę:-))) lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 15:29 Ale najpierw żonę czy kanapki ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: aaa, kolega z Warszawy :) IP: *.crowley.pl 30.07.04, 16:27 Wiesz, w Wawce wyścig szczurów, więc robię te dwie rzeczy jednocześnie:-))), oszczędność czasu:-))) lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek J. do kolegi z Warszawy IP: 62.233.190.* 31.07.04, 00:27 Witam, mam pytanie: czy masz na imię, drogi lutzku, Bartek i jesteś rocznik '73 (z tego co pamiętam 31 grudnia)? Jeżeli tak to jestem uchwytny na gadu-gadu: 1647521 lub Skype jako e-micra. Jeżeli nie, to przepraszam. Pozdrawiam, Krzysiek J. Odpowiedz Link Zgłoś
paveua Re: Luz, totalny luz, większego luzu nie było :-) 30.07.04, 15:46 lutzek napisał: > > Sam się posługujesz emoticonami (:-), więc spójrz i na mojego poprzedniego post > a, a zobaczysz ile w nim tych samych znaczków, które i Ty używasz. Czy te znacz > ki wg Ciebie oznaczają zadęcie czy li tylko dobry humor? :-)) :-) w piatek można zrozumieć. Acz jesli mam być szczery - widziałem, że użyłeś tylko dwóch emotikonek w poście rozpoczynającym tą całą dyskusję, a jak wiadomo, norma piątkowa to co najmniej jedna na wiersz tekstu :) > Druga rzecz: nie wydaje Ci się, że... w wątku dotyczącym "Co mnie trzyma w Lubl > inie" (czy jakoś tak) to... mnie próbowano udupić (...) Nie brałem udziału w tej dyskusji. Jest ona bezsensowna, bo tak naprawdę próby przekonywania kogoś na siłę do czegoś nie mają żadnych podstaw. I dotyczy to obu stron "barykady". > >A co to za > >frajda? Człowiek (zorbi) wyraził swoją subiektywną opinię (ja bym tak czyt > ał > >jego maila) na temat żarcia w sfinksie - jego opinia - jego gust. > > Dokładnie ja uczyniłem to samo, stwierdziłem że Sfinks podaje syfiaste jedzenie Tutaj jest moje jedynie zastrzeżenie do Twojej wypowiedzi - zorbi wyraźnie odniósł się do sfinksa i żarcia w sfinksie, a Ty poddałeś swojej mocno subiektywnej ocenie nie tylko jadłodajnię, ale również gusta osoby ją oceniającej (w tym przypadku zorbiego). Cytuję: "toż to trzeba nie mieć gustu kulinarnego (...)" oraz "Ale rozumiem zachwyt nad miejscem(...)". Nie oszukujmy się - było to właśnie ironiczne komentowanie czyjegoś gustu, ale już niestety przekraczające tą cieniutką linię nieobrażania. A o gustach, zwłaszcza cudzych, naprawdę się nie dyskutuje i już. W każdym razie nie ze mną. > A w Wawce to jest tak, że za cenę 15 złotych, obiad dostaniesz.... wszędzie!!! > Dwa dania i napój, w każdym miejscu. Wymieniać by bez liku: Shooters (Grójecka) > , Fuks (Białobrzeska), Nowy Klub (Grójecka), Kuchnia Polska (Al. Jerozolimskie) > - to tylko te w bezpośrednim sąsiedztwie mojej skromnej osoby. A moja skromna osoba niestety najwięcej czasu spędza w sterylnym biurowcu niedaleko r.ONZ i Świętokrzyskiej - w tej okolicy ceny obiadu w restauracji zaczynają się od 40 PLN i myślałem że może właśnie w tej okolicy znalazłeś coś tańszego. Co innego lekkie lunche - to fakt - można znaleźć coś niewiele droższego do McD czy Sfinksa i w dodatku polskiego, w miarę naturalnego. Tylko trzeba trochę poszukać. BTW - w sfinksie byłem 2 razy - raz w Łodzi na Piotrkowskiej i raz w Inowrocławiu. Ostatnio jakieś 2 latka temu. Żyję, mam się dobrze :) > 15 złotych za o > biad to i tak średnia cena. Są miejsca, gdzie za dwudaniowy obiad płacisz 8- 12 > złotych. Za 15 złotych to masz cattering, który wniesie Ci jeszcze wszystko na > górę do pokoju w którym pracujesz. Takie są ceny. To my chyba w innych "Warszawach" mieszkamy/pracujemy ;-) A jeśli ten "catering" wnoszony do biura chcesz porównywać choćby z pogardzanym sfinksem, to może jednak najwyższy czas żebyś udał się już na urlop, gdzieś nad jakieś morze, i trochę odświeżył kubki smakowe z nadmiaru sody, polepszaczy i innego badziewia które ładują w ten "catering". Hmm - w zasadzie rady dawane innym nie zawsze są złe ;-)) Np. czemu by nie przepłukać własnych kubków jakimś kufelkiem chłodnego, złocistego pi....hmm :))) Ale ciii, to po pracy :P > A za 15 złotych w Sfinksie do > staniesz talerz ryżu z pływającymi w tłuszczu warzywami i mięso kebabowe. I cze > go byś nie zamówił, to tylko mięso się zmienia, reszta jest wciąż taka sama. A > przepraszam, możesz urozmaicić sobie zamieniając ryż na frytki :-))) Super jedz > enie:-))), trzeciego dnia przechodząc obok Sfinksa już mdłości biorą od samego > zapachu, bo wciąż widzisz te taplające się w tłuszczyku pocięte w paseczki warz > ywka:-))), przypalone zresztą czasami, bo kto smaży wszystko razem z cebulą, kt > óra najszybciej dochodzi (ale to taki drobny szczegół, na który Sfinks nie zwra > ca uwagi, bo oni przecież tej poprzypalanej cebuli jadać nie muszą) :-))). > > Smacznego życzę w Sfinksie:-))) W tych sfinksach warsiaskich jakoś mnie zawsze odstraszała wieczna kolejka tzw trendujących małolatów i innych głodomorów. Więc nie skorzystam :))) Ale czasem się budzi w człowieku ochota na coś innego na podniebieniu - zdarza mi się nie pogardzić nawet prawdziwym kebabem np Efes Kebab na Saskiej Kępie - polecam :) Tylko że w ten sposób sam zszedłem z tematu o jakieś 161 km ;) pozdrówka paveua Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: Polecam Ci.... IP: *.crowley.pl 30.07.04, 16:34 >A moja skromna osoba niestety najwięcej czasu spędza w sterylnym biurowcu >niedaleko r.ONZ i Świętokrzyskiej - w tej okolicy ceny obiadu w restauracji >zaczynają się od 40 PLN i myślałem że może właśnie w tej okolicy znalazłeś coś >tańszego. Co innego lekkie lunche - to fakt - można znaleźć coś niewiele >droższego do McD czy Sfinksa i w dodatku polskiego, w miarę naturalnego. Tylko >trzeba trochę poszukać. BTW - w sfinksie byłem 2 razy - raz w Łodzi na >Piotrkowskiej i raz w Inowrocławiu. Ostatnio jakieś 2 latka temu. Żyję, mam >się dobrze :) Polecam Ci więc bar-restauracyjny Sodexho w biurowcu PZU (XV piętro). Za 15 PLN zjesz obiad dwudaniowy z deserem. Będziesz miał blisko. Friday`s też ma jakieś tanie lunche o ile mnie pamięć nie myli. pzdr. lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 12:52 Po pierwsze, zastanawiam się czy ty nie masz nic do roboty. Pompatyczność, zadęcie i naukowe frazesy w twoim poście świadczą o tym, że masz zamiar wszystkich dookoła pouczać, robić z igły widły i sprowadzić ten wątek do rangi sprawy narodowej. Robisz z igły widły. Po drugie zastanawiam się z czego to wynika - z kompleksów, czy z kiepskiego snobizmu cechującego nuworysza. Czy ty chodzisz do restauracji, żeby zjeść, czy żeby się zmasturbować przy gęsich wątróbkach ? Człowieku, o jakich kubeczkach smakowych pieprzysz ? Czy poczucie smaku wyznacza chodzenie do Europy, a totalne bezguście do Ludowej ? Bo jak dla mnie to raczej debilny snobizm i chęć pokazania się. Na marginesie, miałem okazję jeść w obu tych miejscach i jadłem tam aby zjeść, a nie żeby uprawiać filozofię żywienia. Jeśli miałbym ochotę, mógłbym zjeść nawet w twoim GieeSie i prawdopodobnie korona z głowy by mi nie spadła. Wracając do tonu twojej wypowiedzi, to jak wspomniałem świadczy ona o twoim zadęciu i traktowaniu odwiedzin w restauracjach jako szpanu. Takie podejście cechuje najczęściej granatem od pługa oderwanych ciołków, którzy chcą pokazać jacy są trendy i jaką mają kasę. Mi od takich daleko, bo ja traktuję jedzenie i wyjście do restauracji jako coś normalnego, a nie jako misterium/szpan/onanizm/czy jak kto woli. A na koniec. Może skończmy z tą akademicką dyskusją czy Sfinks jest be czy cacy, bo kogo do cholery to obchodzi ??? :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutzek Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.crowley.pl 30.07.04, 13:15 >Po pierwsze, zastanawiam się czy ty nie masz nic do roboty. Wprawdzie to nie Twój interes, ale postaram się być grzeczny i Ci odpowiem:-))): tak, nie mam nic do roboty :-))), nudzę się okropnie i bawi mnie pisanie takich dyrdymałów, przy których Ty nadymasz się jak ropucha z tej złości, która w Tobie narasta:-))) Mam świetny ubaw, uwierz mi :-))) >Pompatyczność, >zadęcie i naukowe frazesy w twoim poście świadczą o tym, że masz zamiar >wszystkich dookoła pouczać, robić z igły widły i sprowadzić ten wątek do rangi >sprawy narodowej. Robisz z igły widły. Wszystkich nie, tylko tych, dla których Sfinks to szczyt kulinarnych uniesień. Wytłumacz mi, bo nie rozumiem: to jakie to żarcie w końcu w tym Sfinksie dla Ciebie jest: smaczne czy nie smaczne, bo juz zgłupiałem. Najpierw piszesz, że to najlepszy fast-food:-))), a później że syfiaste jedzenie, ale mimo wszystko Ci smakuje? Ty jesteś kobietą, że aż taka niekonsekwencja jest w Twoich wypowiedziach? :-))) >Po drugie zastanawiam się z czego to >wynika - z kompleksów, czy z kiepskiego snobizmu cechującego nuworysza. Z nudów kolego. Nie przypisuj proszę własnej zapewne nowobogackości wszystkim innym dookoła:-))) >Czy ty >chodzisz do restauracji, żeby zjeść, czy żeby się zmasturbować przy gęsich >wątróbkach? Do restauracji chodzę z różnych powodów. Także z takich by poznać nową kuchnię, zapoznać się z nowymi smakami, odprężyć się w miłej atmosferze (a nie przy smrodzie kebaba w Sfinksie:-))) ), porozmawiać z żoną o ciekawych rzeczach nas dotyczących. Ale jak widzę, Ty restaurację traktujesz jak koryto, do którego przychodzi się tylko by zapełnić jelita. A do teatru po co chodzisz w ogóle, jeśli chodzisz a nie wypożyczasz sobie filmik na VHS lub DVD. Bo przecież nie będziesz się masturbował intelektualnie przy aktorach na scenie:-))) >Człowieku, o jakich kubeczkach smakowych pieprzysz ? Czy poczucie >smaku wyznacza chodzenie do Europy, a totalne bezguście do Ludowej ? A gdzie ja napisałem, że nie lubię Ludowej? Wprost przeciwnie, lubię i Ludową i Kalinkę i Karczmę Słupską i im podobne. Napisałem tylko, że nie lubię Sfinksa, a jaśnie pan się obraził. Masz udziały w tej łódzkiej firmie, że jej tak bronisz???:-))) >Bo jak dla >mnie to raczej debilny snobizm i chęć pokazania się. Na marginesie, miałem >okazję jeść w obu tych miejscach i jadłem tam aby zjeść, a nie żeby uprawiać >filozofię żywienia. Widzę, że ty mało wymagający jesteś. To prosimy tutaj teraz o pieśń pochwalną dla McDonalda:-))) >Jeśli miałbym ochotę, mógłbym zjeść nawet w twoim GieeSie i >prawdopodobnie korona z głowy by mi nie spadła. Myślę, że mógłbyś poczuć się naprawdę swojsko :-))), tak rodzinnie byłoby, prawda? :-))) >Wracając do tonu twojej >wypowiedzi, to jak wspomniałem świadczy ona o twoim zadęciu i traktowaniu >odwiedzin w restauracjach jako szpanu. No cóż, przejrzałeś mnie na wylot, to forum to jakieś miejsce zebrań jasnowidzów? :-))) >Takie podejście cechuje najczęściej >granatem od pługa oderwanych ciołków, którzy chcą pokazać jacy są trendy i >jaką mają kasę. Teraz to Ty mi wyglądasz na jakiegoś zakompleksionego chłopca. Pochodzenia się wstydzisz???:-))) >Mi od takich daleko, bo ja traktuję jedzenie i wyjście do >restauracji jako coś normalnego, a nie jako misterium/szpan/onanizm/czy jak >kto woli. A na koniec. Może skończmy z tą akademicką dyskusją czy Sfinks jest >be czy cacy, bo kogo do cholery to obchodzi ??? :)))) Jest przynajmniej zabawnie, choć widzę, że nie dla wszystkich :-))) pzdr. lutzek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 13:32 Podejrzewam, że ubaw mam większy :)) Bo każy twój post to nowy zalew bezsilnej żółci, dotyczący kosmicznych pierdół na temat jaki to niedobry Sfinks. No ale kolega z Warszawy więc i do restauracji chodzi i do teatru i pewnie na manicure. Tak, my biedne, zacofane, lubelskie żuczki chodzimy do podłych jadłodajni i zapychamy kichy, żony z nami nie rozmawiają, a jeśli już to przy pomocy wałka, i w domu. Jeszcze w kwestii wyjaśnienia. To, że w Sfinksie jest syf to nie znaczy, że nie da się go zjeść na szybko i może to, w miarę, smakować. Podobnie z McDonaldsem. Wszyscy wpieprzają hamburgery podkreślając jednocześnie jaki to syf. No ale kolega w McDonaldzie pewnie nie jada, w stolicy nie wypada :)) A apropos czy filmy na dvd u was się ogląda ? Bo chciałbym zobaczyć jakieś nowe karate ? Może ma kolega jakichś kumpli z niższych sfer i mógłby się popytać? No chyba, że kolega tylko z żoną rozmawia :)) I jeszcz jedno, dziwię się że zajmujemy się takimi pierdołami. No ale z drugiej strony też dzisiaj niewiele mam w pracy do roboty. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: halevi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 30.07.04, 10:04 U szewca - klimat, fajne kelnerki, Guiness z beczki (tzn w lipcu, bo co miesiąc sprowadzają z Irlandii jakieś piwo w beczkach); Zadora - kameralna knajpka z fajnym podwórkiem i niezłym jedzeniem (specjalność - naleśniki gryczane),Chata- swojska strawa Odpowiedz Link Zgłoś
paveua Re: fajne knajpki w Lublinie 30.07.04, 12:07 Hej! Rzadko ostatnio bywam w Lublinie, ale z ostatnich typów to polecam: 4 pokoje - samo trafienie do tej knajpki to już atrakcja (trzeba iść uliczką Kv Farze :)) Złoty Osioł - może nie jest to jakas nowość, ale przynajmniej za każdym razem można liczyć na stały, leciutko snobistyczny, ale lekii klimat. No i koty na patio ;) Jest jeszcze jedna, której nazwy nie pamiętam - na 3 maja, idąc od Krakowskiego w stronę Czechowa - po lewej stronie na pierwszym rogu po minięciu Kuratorium Oświaty - tez klimacik może być :) Okolica już mniej "turystyczna" niż Starówka, a knajpka jeszcze nie bardzo żulerska :) pozdrówka paveua Odpowiedz Link Zgłoś
shawman Re: fajne knajpki w Lublinie 30.07.04, 15:51 Wszystko zależy od tego, z kim i po co. :) Ja bym proponował tak: z przyjaciółmi na piwo do Pubu "Legenda" (polecam zielone!), z dziewczyną/żoną do "Szewca" albo "Atrium", a z rodzicami/szefem/klientem do "Sielsko-Anielsko" na Rynku. To oczywiście nie wszystko, ale na początek wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kiwiczek Zloty Osiolek 30.07.04, 12:55 Za cudna atmosfere ktora mysle trwa do dzisiaj gdyz ostatnio bylam tam w 2001 roku w towarzystwie wtedy jeszcze dopiero co poznanego mi Roberta.Caluski dla wszystkich pozdrawia Lublinianka. Odpowiedz Link Zgłoś
jane_24 Re: fajne knajpki w Lublinie 30.07.04, 22:26 wyladowałam w "Szewcu" i było super - ale oczywiście głównie dlatego że towarzystwo miałam wspaniałe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karola wielki mur IP: *.telprojekt.pl 29.08.04, 12:53 Cudowna chinska knajpka, z chinska muzyka, klimatem i ze swietnym jedzeniem. Na czechowie na ulicy Harnasie 11. Cudowne jedzenie i duze porcje za rozsądna cene. Njlepiej jedna porcja wystarczy dla 2 osob. Gorąco polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: wielki mur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.04, 16:40 I bardzo sympatyczne kelnerki ubrane w chińskie fartuszki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karola Re: wielki mur IP: *.telprojekt.pl 29.08.04, 17:04 No wlasnie. Kelnerki sa ubrane w chinskie ubranka. I chetnie podpowiedza jaka potrawa jak smakuje. Bo nazwy sa z ksiezyca, ze nie wiadomo co sie zamawia. Polecam rosol z kurczaka z kukurydza,chrupiacy filet z kurczaka lub z kaczki z wazywami lub po syczuansku. A salatka - przepyszna do tego - ogoreczki - cudowne. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: wielki mur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.04, 18:30 Syczuański jest rzeczywiście super. Do tego proponuję ryż z jajkiem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman Re: wielki mur IP: *.lublin.mm.pl 29.08.04, 21:45 Do tej pory chodziłem do "Złotego Smoka" ale po Waszych pochwałach na pewno odwiedzę "Wielki Mur". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karola Re: wielki mur IP: *.telprojekt.pl 30.08.04, 00:05 Bardzo sie ciesze ze ktos sie przekonal ze warto pojsc do tej knajpki. To jedyna do ktorej ja chodze ze swoim ukochanym. Wspaniala atmosfera. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lulek fajne knajpki w Lublinie IP: 213.17.233.* 29.08.04, 20:18 1. Co powiecie na gospodę "U Alfreda" w poblizu teatru Osterwy? 2. Gdzieś w internecie widziałem ranking lubelskich knajpek przygotowany przez zachodnich turystów (postaram sie odszukać). Noty były co najwyżej srednie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lulek Re: fajne knajpki w Lublinie IP: 213.17.233.* 29.08.04, 20:26 popatrz: www.rootsweb.com/~pollubel/travel/cafe.htm ewentualnie: www.xs4all.nl/~patto1ro/lublpubs.htm Najlepiej sprawdź sam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.lublin.mm.pl 29.08.04, 21:43 Odnośnie "U Alfreda": 1. Jedzenie średniej jakości (potrafia podać zimne) 2. Obsługa niekompetentna (nie zna menu ani składu potraw) 3. Oczekiwanie długie 4. Ceny stanowczo za wysokie w stosunku do jakości. Jednym słowem - lokal przereklamowany. Jako ciekawostkę dodam, że byłem z żoną na obiedzie i na nieszczęście zamówiliśmy dwa różne dania no i .....podano nam osobno to znaczy najpierw żonie potem mnie bo "moje dłużej sie przyrzadza.Byłem tam dwa razy - pierwszy i ostatni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorbi Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.04, 22:21 Ale za to warzywa z pieca i racuchy zajebiste :) No i może jeszcze naleśniki z owocami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karola Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.telprojekt.pl 30.08.04, 00:07 jedyna zaleta knajpki u alfreda jest to ze mozna sobie nalozyc salatek na talerzyk bez ograniczen, ile sie chce, no chyba ze sie juz wiecej nie zmiesci. No i chlebek pyszny, z prawdziwym smalcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman Re: fajne knajpki w Lublinie IP: *.lublin.mm.pl 31.08.04, 19:51 Możliwe, ale fatalna obsługa odbiera apetyt i dobry humor.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś