Gość: O. Marszałek Polak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.08.04, 12:02
Męczeństwa Józefa O. stacja następna
I jeszcze mu teczkę sfałszowali. Mowa oczywiście o marszałku wszystkich
Polaków, ministrze, baronie itd., itp., Józefie Oleksym. Straszną sprawę
fałszerstwa odsłoniła "Trybuna". I zapytała, co o tym sądzi adwokat Oleksego.
Adwokat sądził źle.
"Gazeta Wyborcza", organ lustratorów wszelkiej maści, zauważyła, że "wątek
fałszerstwa" wiąże się z wizytą Oleksego w pewną styczniową niedzielę u jego
przyjaciela, szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka
Dukaczewskiego. To na polecenie szefa dokumenty dostarczył Oleksemu
specjalnie na tę okoliczność wezwany do pracy kierownik kartoteki WSI. Jakie
upoważnienie miał Oleksy, który wówczas nie był nawet ministrem, a jedynie
skromnym warszawskim baronem, do buszowania po kartotece WSI - nie wiemy. Ale
tylko złe języki mogłyby czepiać się przysługi, jaką jeden przyjaciel
wyświadcza drugiemu, lekceważąc biurokratyczne terminy i zasady. Zresztą
Dukaczewski zaprasza: "Każdy może do mnie przyjść, gdy ma sprawę". Uczynny
człowiek.
A Oleksy zataił, że pracował dla Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. O tym w
każdym razie wiemy na pewno. Twierdził, że nie powiedział, bo poradził mu to
szef MON, minister Dobrzański. Trochę to brzydko zwalać winę na kolegę, ale
trudno. Zalety marszałka wszystkich Polaków pozwalają o tym zapomnieć. Oleksy
zaprzeczył przed sądem, że za spełnienie zadania dostał od AWO godziwe jak na
owe czasy wynagrodzenie. Pewnie przez skromność, bo jeśli dobrze płacili, to
widocznie mieli za co. Kiedy sąd mu udowodnił potwierdzenie odbioru
wynagrodzenia - przypomniał sobie.
I właściwie powinno być po sprawie, a marszałka ciągają nadal. Sąd pierwszej
instancji skazał go za kłamstwo lustracyjne, a sprawa nadal nie może się
zakończyć. A Oleksy nie dba o to i poświęca się dla Polski. Po skazaniu go
zdążył zostać baronem, potem szefem MSWiA, teraz marszałkiem Sejmu.
I wprawdzie sprawa przydaje mu kolejnych cierpień, ale jakiż ma pozytywny
rezonans społeczny? I nie tylko chodzi o wielką lekcję właściwej postawy,
jakiej na co dzień wbrew wszelkim przeciwnościom udziela nam marszałek
wszystkich Polaków. Wzór przyjaźni, jaki zaprezentował nam szef WSI
Dukaczewski również nie jest do pogardzenia. Prawdziwa przyjaźń musi
kosztować. Jeśli w zamęcie spowodowanym uczynnością Dukaczewskiego parę stron
teczki Oleksego uległo zmianie - cóż to ma za znaczenie. Lustracja trwała
pięć lat, może trwać pięć następnych. Wkrótce miejsce okrutnego sędziego
Nizieńskiego, który zamiast ludzkimi uczuciami kieruje się paragrafami,
zajmie człowiek ludzki, sędzia Olszewski, który zdążył już zaznaczyć dystans
do działań swojego poprzednika.
A więc głowa do góry, marszałku, włos panu z niej nie spadnie.